Trylogia Tarkowskiego (i JK)

<t>Filmy, które zainspirowały Jacka Kaczmarskiego</t>
Seim
Istotka
Posty: 215
Rejestracja: 13 lip 2006, 20:55

Nieprzeczytany post autor: Seim »

Elzbieta pisze:Widzisz , ja mysle, ze on nic nie wybieral. Ogladal, pamietal, przetwarzal wiele wiecej niz nam sie wydaje
Uważam podobnie. W gruncie rzeczy to tylko transpozycja obrazów służąca wyrażeniu głębszej myśli. Wydaje mi się, że dla nas, kluczowe znaczenie ma fakt iż wszystkie te obrazy mają cechę wspólną, posłużyły Jackowi Kaczmarskiemu do opowiedzenia jego prawdy o świecie. Nie da się bowiem zrozumieć go na podstawie jednego, czy nawet kilku utworów. Ślady pewnych myśli dostrzegam w utworach dawnych, potem ich rozwinięcia w kolejnych, te myśli ewoluują by w końcu zmienić się w jeden wniosek.
Tak jak my posługujemy się cytatami, tak jemu służyły obrazy.
"Dla pewnych durniów, nafaszerowanych tanim materializmem, metafizyka jest czymś nudnym i suchym, i dowolnym!" SIW[/size]
Alek
Głupi Jaś
Posty: 3654
Rejestracja: 27 gru 2007, 22:51

Nieprzeczytany post autor: Alek »

Seim pisze:to chyba zależy głównie od tego czego szukamy.
Nie do końca! Jeżeli dwie osoby chcą szukać,dajmy na to,wątków erotycznych w Rublowie,to jakże wielka różnica będzie jeśli jedna osoba ma obycie,prezentuje pewien poziom,wykształciła się u niej wrażliwość na niuanse i półsłówka,a druga jest po prostu zwykłym szarym widzem.
Adam_Leszek
Istotka
Posty: 708
Rejestracja: 18 sty 2006, 11:42

Nieprzeczytany post autor: Adam_Leszek »

Ostatnio obejrzałem "Rublowa", a dawniej - "Stalkera"
Pojawiały się tu głosy, że filmy Tarkowskiego potrafią "zamęczyć" itp. - prawdą jest, że ciężko się je ogląda, że akcja posuwa się wolno, ujęcia nieraz trwają po 10 min. i ogólnie filmy te są "nieefekciarskie" - a przecież można kręcić fimy ambitne, głębokie, które jednocześnie nie będą męczyły widza.

Więc o co chodzi? Wg mnie Tarkowski ma po prostu specyficzny rytm narracji, w który można "wejść" dopiero w trakcie oglądania filmu. Podczas oglądania Stalkera dopiero po jakimś czasie odeszła ode mnie niecierpliwość, nuda i zacząłem po prostu patrzeć, słuchać, jakby w stanie fizycznego otępienia, ale emocjonalnej i/albo intelktualnej czujności - niesamowity klimat, atmosfera, na poły oniryczna czy metafizyczna.

Kilka słów na temat "Stalkera"
ten film z pewnością postawił przede mną kilka pytań, ciekawym jest, jak Wy na to patrzycie:
- czy dwóch wędrowców było rzeczywiście tchórzami, że nie chcieli się dowiedzieć wszystkiego o swoich pragnieniach? A może ludziom naprawdę niepotrzebna jest zona, niepotrzebne jest spełnienie wszystkich marzeń - za nas; Prawdziwe życie nie potrzebuje jakichś abstrakcyjnych spełnień... bo w końcu jaki świat ma sens, jeżeli "Bóg jest trójkątem...". DO takiej interpretacji skłania mnie to, że pierwsza część filmu (świat "normalny") jest czarno-biały, następnie zona - kolorowa, a później po powrocie do "normalnego" świata... jest on kolorowy. Czyli że nie musimy poddawać się jakimś wielkim siłom, które wyręczą nas w spełnianiu marzeń. Trzeba zauważyć, że zwykłe życie jest niezwykłe. Więc to stalker się myli.

A sam stalker wciąż myśli, że ludziom potrzebne jest spełnianie marzeń, że ludziom potrzebna jest zona, że on też jest ludziom niezbędny, ale ludzie są "małej wiary." Jest niby tragiczny kapłan umierającej religii... czy potrzebnej?


Mały szczegół na końcu:
dziewczynka przesuwa naczynia na stole - i jest ich dokładnie trzy.
Dwa nie docierają do końca stołu, tak jak obaj wędrowcy nie weszli do komnaty. Ale jest i trzecie naczynie, które przekracza krawędź stołu. Spada i roztłukuje się.
Miłość - księga stara. Kto nie czytał, polecam.
gredler
Głupi Jaś
Posty: 2332
Rejestracja: 09 cze 2005, 23:33

Nieprzeczytany post autor: gredler »

Mnie zastanawia "w stukocie kół transportu aria Beethovena".
ukončite prosím výstup a nástup, dveře se zavírají[/size]
OLI
Istotka
Posty: 768
Rejestracja: 18 gru 2004, 22:20

Nieprzeczytany post autor: OLI »

gredler pisze:Mnie zastanawia "w stukocie kół transportu aria Beethovena".
Zastanawia Cię jako cytat z JK(w sensie czemu JK coś takiego napisał), czy zastanawiasz się jaką rolę odgrywa Oda do radości w ostatniej scenie Stalkera. Oda do radości, w tle której rozbrzmiewa stukot pociągu. Oczywiście zdanie trzecie jest odpowiedzią na pierwszą wątpliwośc. Zaś jeśli chodzi o pytanie, co chciał uzyskać Tarkowski. To stukot kół pociągu to pewien symbol zony. A raczej tego momentu przejścia. Artemiew(twórca muzyki) często posługiwał się takimi z pozoru naturalnymi motywami, aby wprowadzić w klimat scen filmów do których pisał muzykę. A nawet często nie muzykę a efekty dźwiękowe. A tak już czysto formalnie to ów odgłos transportera rozbrzmiewa także w drodze do zony. Co zaś się tyczy Ody do radości to nie wiem.

Zdaję sobie sprawę, że przedstawiłem spore uproszczenie, ale jestem śpiący :)
Adam_Leszek
Istotka
Posty: 708
Rejestracja: 18 sty 2006, 11:42

Nieprzeczytany post autor: Adam_Leszek »

gredler pisze:Mnie zastanawia "w stukocie kół transportu aria Beethovena".
Jeżeli chodzi o JK - to oczywiste, ta fraza odnosi się bezpośrednio do filmu. Ale co oznacza w filmie?
OLI pisze:To stukot kół pociągu to pewien symbol zony
A może uwolnienia się od zony, a powrotu do normalnego, zwykłego życia, bez obsesyjnego "spełniania marzeń". Bo ta zona niby lepiej wiedziała, czego człowiek chce. Ale czy naprawdę? Czy nie lepiej, żebyśmy sami, aktem woli decydowali - choćby czekało nas wiele trudów spełnienie codziennych marzeń - niż żeby za jednym pstryknięciem palców spełniały się nasze pragnienia... które mogą się okazać przerażające i wcale nie nasze?
Tak jak ten przykład mistrza stalkera, który zamiast życia brata dostał pieniądze - i tu jest moment wiary. To znaczy, jak ten gość dostał pieniądze, to mógł sobie powiedzieć dwie rzeczy:
1) O, Boże, ja naprawdę taki jestem, że chcę tylko pieniędzy? Jaka straszna jest ta prawda o mnie...
lub
2) Nie, zona nie ma racji. Ja sam wiem o sobie, że pragnę życia mojego brata. Żadna tam zona nie będzie mi wpierać, kim jestem, bo o tym decyduję ja sam, świadomymi wyborami.
No i skoro ten bohatyr się powiesił, tzn., że wybrał pierwszą możliwość.
A "Oda do radości" może oznaczać, że ktoś właśnie uwalnia się od szukania szczęścia poza sobą (przecież ci biedacy idą to tej zony, męczą się, wątpią, szukają... i na co to? chyba po to, żeby zrozumieć, że im to niepotrzebne), tylko poszukania swoich pragnień, spełnień i drogowskazów - w sobie (bardzo to kaczmarowe swoją drogą).

(Oczywiście można interpretować odwrotnie, że to stalker "ma rację", a wędrowcy są tchórzami, że nie chcą poznać swoich pragnień - taki to już urok i głębia tego filmu).

To tyle.
Wracam do nauki renesansu, a ptaszki zwyczajowo, niezawodnie punkt 3:00 zaczynają koncert, niezłomne towarzyszki sesji.

Pozdrawiam serdecznie,
A_ L
Miłość - księga stara. Kto nie czytał, polecam.
Zbigniew
Przedszkolak
Posty: 1705
Rejestracja: 08 lut 2006, 8:11

Nieprzeczytany post autor: Zbigniew »

Adam_Leszek pisze:niezawodnie punkt 3:00
Około tej godziny to u mnie wrony dawały. Ptaszki* to są teraz.

* - małe i piskliwe.
gredler
Głupi Jaś
Posty: 2332
Rejestracja: 09 cze 2005, 23:33

Nieprzeczytany post autor: gredler »

Adam_Leszek pisze:Ale co oznacza w filmie?
Tak, zastanawiałem się nad znaczeniem tej sceny w filmie.
ukončite prosím výstup a nástup, dveře se zavírají[/size]
gredler
Głupi Jaś
Posty: 2332
Rejestracja: 09 cze 2005, 23:33

Nieprzeczytany post autor: gredler »

Dzisiaj, przeglądając stare magazyny, znalazłem artykuł o Tarkowskim w "Filmie" z listopada 1999 roku. <!-- m --><a class="postlink" href="http://mallorn.ii.uj.edu.pl/kaczmarski/ ... aczmarski/ ... i/Stalker/</a><!-- m -->
ukončite prosím výstup a nástup, dveře se zavírají[/size]
pkosela
Głupi Jaś
Posty: 3606
Rejestracja: 26 kwie 2006, 21:30

Re: Trylogia Tarkowskiego (i JK)

Nieprzeczytany post autor: pkosela »

"Ofiarowanie"
czwartek, 26 lutego o 20:00 na ogólnoniedostępnej TVP Kultura
Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło
Edward Dziewoński
[/size]
amrik
Istotka
Posty: 87
Rejestracja: 31 sie 2008, 18:45

Re: Trylogia Tarkowskiego (i JK)

Nieprzeczytany post autor: amrik »

To moze teraz ja coś dodam, bo temat jest mi bliski. Tarkowski to dla mnie jeden z najważniejszych tworcow kina. Operuje specyficznym językiem. Nie bez przyczyny nazywany jest "poetą kina" bo jego język to metafory poetyckie. Bergman np.operuje metodą wejrzenia w głąb psychiki ludzkiej. A Tarkowski - metaforą. Poezja jak wiadomo jest wszędzie.

Mam na dvd wszystkie jego filmy. Solaris może jest słabszy, ale pozostałe filmy są głęboko poruszające. Stalkera jak oglądałem po raz pierwszy to niemalże miałem łzy w o czach (nb. nie jestem w stanie sobie wybrazic osoby w miarę wrażliwej, ktora po 10 min. zasypia na tym filmie), podobnie zresztą Ofiarowanie i Rublow. Bardzo poruszająca jest też Nostalgia. Jeżeli ktos przysypia na Stalkerze, to ciekawe co by powiedział o Zwierciadle?

Piosenki Kaczmarskiego odebrałem z mieszanymi uczuciami, chociaz zaliczam sie do jego entuzjastow. Raczej negatywnie. Jedynie Rublowa słuchałem w jego wykonaniu, pozostałe dwa teksty z ciekawości przeczytałem. Moim zdaniem są nienajlepsze i raczej niezrozumiałe jesli się nie oglądało filmow. Najlepsza z tych trzech to Rublow, najsłabsza - Stalker. W Rublowie odnalazłem jakiś cień głosu Tarkowskiego, jakiś drobny odprysk klimatu filmu. A zadnych metafizycznych uogolnien, ktore powinna nieść poezja - w tych tekstach nie znalazłem.

Zrozumiałe, ze Kaczmarski zostal poruszony tymi filmami i odnalazł w nich fantastyczną inspirację. Ale nie są tak udane jak niektore, inspirowane wielkimi obrazami. Niektore jego piosenki inspirowane obrazami są naprawde genialne (np. obrazami Goyi, czy Breughla, można by tu wymieniać). Szkoda ze nie dotyczy to filmow Tarkowskiego.
There's only one master:
that is the empty sky --
your consciousness.
Alek
Głupi Jaś
Posty: 3654
Rejestracja: 27 gru 2007, 22:51

Re: Trylogia Tarkowskiego (i JK)

Nieprzeczytany post autor: Alek »

amrik pisze:Nie bez przyczyny nazywany jest "poetą kina" bo jego język to metafory poetyckie. Bergman np.operuje metodą wejrzenia w głąb psychiki ludzkiej. A Tarkowski - metaforą. Poezja jak wiadomo jest wszędzie.
Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że to co piszesz, jest kompletnie pozbawione znaczenia. Co to znaczy "Bergman operuje metodą wejrzenia w głąb psychiki"? Przecież to zdanie jest całkowicie bez sensu. Co masz na myśli mówiąc, że poezja jest wszędzie? Na karcie gwarancyjnej telewizora też?
amrik pisze:nie jestem w stanie sobie wybrazic osoby w miarę wrażliwej, ktora po 10 min. zasypia na tym filmie
A ja nie jestem sobie w stanie wyobrazić osoby mającej pojęcie o "metafizycznych odniesieniach poetyckich", która uważa Rublowa Kaczmarskiego za raczej słabszego.
amrik
Istotka
Posty: 87
Rejestracja: 31 sie 2008, 18:45

Re: Trylogia Tarkowskiego (i JK)

Nieprzeczytany post autor: amrik »

Alek pisze:A ja nie jestem sobie w stanie wyobrazić osoby mającej pojęcie o "metafizycznych odniesieniach poetyckich", która uważa Rublowa Kaczmarskiego za raczej słabszego.
Na szczęście zapewne jest wiele rzeczy, których nie możesz sobie wyobrazić i to jest budujące. A jeżeli uważasz, że Tarkowski jest fantastycznym środkiem nan sen, to coż, gratuluję i nie mam więcej pytań.

Uważasz, że passus o "karcie gwarancyjnej telewizora" ma natomiast głębokie znacznie. Gratuluje ponownie. Jestem porażony głębią twoich myśli. Chylę czoła.
There's only one master:
that is the empty sky --
your consciousness.
stepniarz
Przedszkolak
Posty: 1549
Rejestracja: 03 cze 2006, 15:52

Re: Trylogia Tarkowskiego (i JK)

Nieprzeczytany post autor: stepniarz »

ja zaś jestem poruszony głębią niezrozumienia Alkowego postu :)
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.stepniarz.pl">http://www.stepniarz.pl</a><!-- m -->
thomas.neverny
Przedszkolak
Posty: 1352
Rejestracja: 24 cze 2005, 15:50

Re: Trylogia Tarkowskiego (i JK)

Nieprzeczytany post autor: thomas.neverny »

Postanowilem odswiezyc ten temat, poniewaz nadal mam wrazenie ze na Forum JK forumowicze-kaczmarofile spedzaja tzw gross (jan tomasz ?) swojego czasu na sprawach z JK nie zwiazanych.

Zmusilem sie wiec i podrzucilem w "wiadome miejsce" nagranie rozmowy po koncercie z 16 grudnia 1988 (zorganizowanego przez "Centre du Dialogue" Pallotynow w Paryzu). Rozmowa jest okraszona dwoma utworami z koncertu.
(jesli to co pisze nie jest zrozumiale, prosze pytac uzytkowniczke Basiab o wiecej informacji)

Tym ktorzy nie zauwazyli, na wszelki przypadek przypominam ze w tym samym wiadomym miejscu podrzucilem jakis czas temu zapis audycji paryskiego radia "S" z JK w 1983.
A takze : nagranie ciekawej rozmowy o zyciu i smierci, przy okazji koncertu JK w Arcueil (12.01.2002, ostatni koncert, potem przyszla wiadomosc o chorobie).

Nastepnym zrzutem bedzie pewnie zapis rozmowy z 1983, o zyciu emigranta i o ewentualnosci spiewania w jezykach bardziej znanych niz polski. Ale jeszcze sie zastanawiam.

PZDR
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
basiab
Istotka
Posty: 202
Rejestracja: 01 wrz 2008, 18:32

Re: Trylogia Tarkowskiego (i JK)

Nieprzeczytany post autor: basiab »

thomas.neverny pisze:..(jesli to co pisze nie jest zrozumiale, prosze pytac uzytkowniczke Basiab o wiecej informacji)
??????
Też pozdrawiam
ODPOWIEDZ