gredler pisze:Mnie zastanawia "w stukocie kół transportu aria Beethovena".
Jeżeli chodzi o JK - to oczywiste, ta fraza odnosi się bezpośrednio do filmu. Ale co oznacza w filmie?
OLI pisze:To stukot kół pociągu to pewien symbol zony
A może uwolnienia się od zony, a powrotu do normalnego, zwykłego życia, bez obsesyjnego "spełniania marzeń". Bo ta zona niby lepiej wiedziała, czego człowiek chce. Ale czy naprawdę? Czy nie lepiej, żebyśmy sami, aktem woli decydowali - choćby czekało nas wiele trudów spełnienie codziennych marzeń - niż żeby za jednym pstryknięciem palców spełniały się nasze pragnienia... które mogą się okazać przerażające i wcale nie nasze?
Tak jak ten przykład mistrza stalkera, który zamiast życia brata dostał pieniądze - i tu jest moment wiary. To znaczy, jak ten gość dostał pieniądze, to mógł sobie powiedzieć dwie rzeczy:
1) O, Boże, ja naprawdę taki jestem, że chcę tylko pieniędzy? Jaka straszna jest ta prawda o mnie...
lub
2) Nie, zona nie ma racji. Ja sam wiem o sobie, że pragnę życia mojego brata. Żadna tam zona nie będzie mi wpierać, kim jestem, bo o tym decyduję ja sam, świadomymi wyborami.
No i skoro ten bohatyr się powiesił, tzn., że wybrał pierwszą możliwość.
A "Oda do radości" może oznaczać, że ktoś właśnie uwalnia się od szukania szczęścia poza sobą (przecież ci biedacy idą to tej zony, męczą się, wątpią, szukają... i na co to? chyba po to, żeby zrozumieć, że im to niepotrzebne), tylko poszukania swoich pragnień, spełnień i drogowskazów - w sobie (bardzo to kaczmarowe swoją drogą).
(Oczywiście można interpretować odwrotnie, że to stalker "ma rację", a wędrowcy są tchórzami, że nie chcą poznać swoich pragnień - taki to już urok i głębia tego filmu).
To tyle.
Wracam do nauki renesansu, a ptaszki zwyczajowo, niezawodnie punkt 3:00 zaczynają koncert, niezłomne towarzyszki sesji.
Pozdrawiam serdecznie,
A_ L
Miłość - księga stara. Kto nie czytał, polecam.