Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Hiob
#1
Zwracam się z prośbą o pomoc interpretacyjną. Nie chodzi tu o utwór JK, ale wcale nie tak odległy.
Joseph Roth tytuł: Hiob. Zna ktoś? Ktoś czytał?
Jeśli nie, to może też będzie w stanie pomóc gdy przedstawię sytuację. Jesli natomiast czytaliście to przejdźcie odrazu do pytań sformułowanych na końcu posta.

Tytułowy Hiobem jest rosyjski Zyd, Mendel Singer. Jest człowiekiem dokładnie takim samym jak Hiob biblijny, tyle że jest ubogi. Ma czwórke dzieci: Jonasz, Szemaria, Miriam i Menuchima.
Menuchim jest epileptykiem, nie mówi, słowem niedorozwój. Debora żona Mendla z ust rabina uzyskuje przepowiednie że menuchim wyzdrowieje i że będzie wielkim człowiekiem tyle że muszą być cierpliwi i przy niem trwać i nie opuszczać go. Tym czasem lata lecą. Jonasz i Szemaria muszą iśc do wojska carskiego. Jonasz idzie, szemaria ucieka do Ameryki. Miriam prowadza sie rozwiaźle i spotyka sie z Kozakami z garnizonu w zbożu Smile Samowi (szemarii) dobrze sie w Stanach powodzi i chce sprowadzic do siebie rodzine. Mendel postanawia wraz z żoną zostawić menuchima pod opieką sąsiadów i wyjechać do USA ze względu na Miriam - chca ja chronić, a menuchim wciaż jest debilem wiec musza go zostawic.
Wyjezdaja. W stanach dobrze im sie zaczyna powodzic - Sam rozkreca wiekszy interes. Chcą sprowadzic Menuchima, tym bardziej ze otrzymuja wiadomosc ze zaczol zdrowiec.
Tym czasem wybucha I wojna swiatowa. Jonasz, służacy w carskiej armii zostaje uznany za zaginionego, potem za zabitego, Sam wysłany na ront z wojskami amerykańskimi również ginie. Umiera z rozpaczy żona Mendla - Debora, a Miriam która zaczeła sie w koncu lepiej prowadzać traci zmysły. O Menuchimie skolei słuch zaginoł - bo rewolucja w Rosji.
To są dla Mendla hiobowe wydażenia własnie. I co robi mendel? Okazuje sie zaprzeczeniem Hioba biblijnego. Bluzni Bogu, uważa że Bog tym bardziej nienawidzi ludzi im ci bardziej go kochają (a taki byl wlasnie przedtem Mendel) odwraca sie od niego całkowicie, chce spalic swoje ubranko do modlitw. No słowem totalnie przekracza granicę na której zatrzymał się Hiob biblijny. Ale nie przestaje być dobrym i prostodusznym człowiekiem. Wciąż w Boga wierzy, ale już sie do niego nie modli bo uważa go za złą istotę. Te nieszczęścia są tak samo niezasłużone jak były Hioba ze Starego Testamentu. No ale mimo tych różnic w postawie doświadczonego cierpieniem Hioba przychodzi czas na pocieszenie. Oto pojawia się cudownie ozdrowiały Menuchim który okazuje sie byc w dodatku wybitnym kompozytorem i zbaiera starego ojca do siebie.
No to tak po krótce wygląda ta powieść.

A teraz jaki mam z tym problem. NIe wiem co to ma oznaczać to nagrodznie tego bluźniącego Hioba. Czyli, że co, nieważne jest czy bluźnisz przeciw Bogu czy nie? Ważne jest byś był dobrym człowiekiem? Czy może w tej całej historii autor chciał wskazać że tak naprawde Boga nie ma? Ze wszystko jest dziełem przypadku? NIe wydaje mi sie.
Załóżmy że Roth założył istnienie Boga. I że założył że wszystko to co dzieje się z Mendlem jest jego planem. Co z tego płynie dla nas? W jednej z interpretacji spotkałem się ze sformułowaniem że jest to piękna poetycka powieść (zgadzam sie) i że niesie ze sobą filozoficzną reflesję, tylko cholera ta interpretatorka już nie napisała jaka to refleksja, głupia jedna.
Moze Roth chciał pokazać tak z goryczą jaką zabawką jesteśmy w rekach Bóstwa?
mam nadzieję, że ktoś przebrnie i skrobnie co myśli
pozdro
TZ
#2
Nie czytałem niestety, ale przyszło mi coś do głowy. Skupienie z tego co widać jest na Mendlu, ale... Możeby tak popatrzeć na osobę Menuchima? Może Bóg miał wysłuchać właśnie Menuchima, który chciał odzyskać ojca, a nie litować się nad Mendlem.
Tylko poczucie humoru nas może ocalić.

"Kaczmar nie wygrałby "Nadziei". Kaczmar nawet by się nie zakwalifikował ze względu na brak elementu autorskiego." - Zeratul
#3
Sugerujesz że Hiobem jest Menuchim...
Nie, to nie wchodzi w gre, ponieważ on przez większość książki jest tylko tak jakby rekwizytem. Natomiast opisy przeżyć Mendla dominują zdecydowanie w powieści. Pozatym może zacytuje jak zaczyna się ta powieść:
Wiele lat temu żył w Zuchnowie człowiek nazwiskiem Mendel Singer. Był pobożny, bogobojny, prosty - ot, całkiem zwyczajny Żyd. Wykonywał skromny zawód nauczyciela. itd
Udeżająco podobnie rozpoczyna się Księga Hioba. Nie tu raczej nie ma wątpliwości że Hiobem jest Mendel.
Niemniej jednak dzięki za odezwę.
TZ

[ Dodano: 2005-04-21, 14:04 ]
zależy mi na susgestiach więc napisze coś żeby temat wrócił na szczyt listy
a co!

[ Dodano: 2005-04-21, 14:05 ]
o cholera, taki psikus zastosowali, to ja nie wiedziałem że to tak działa...
no cóż wiec lipa


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości