Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
z LC rozmowy (wydzione z Kawałów)
#31
Lutrze
ja absolutnie nie spisuję Kuby na straty tylko myślę, że przy jego obecnych poglądach reprezentowanych na tymże forum czułby się zapewne mocno nieswojo przy tymże projekcie - pod wieloma zresztą względami. Naprawdę, doceniam wyjątkową wyobraźnię muzyczną Kuby oraz Jego ponadrozumowe (co nie jest przyganą) wyczucie klimatu utworów. Tak, że być może jeszcze coś kiedyś porobimy - ale nie teraz.

Niemniej, kroczenie śladami Mistrza jest tu całkowicie przypadkowe (nawet mi to nie przyszło do głowy) , choć niewątpliwie łączy się z tamtymi przedsięwzięciami JK pod względem ekonomicznym. Mistrz byłby zapewne ciut niezadowolony, że znowu - używając Jego stylistyki - głoszę treści sprzeczne z Jego światopoglądem. Tak czy siak - motorem mojego "powrotu" w tym składzie nie jest w żadnym razie ON.


A co do Waszego grania - to wcale nie była z mojej strony złośliwość. Miało ono swój sens i sensowny wyraz. I mam do tych występów i także tamtych czasów sentyment.

Zresztą, co tu gadać, Lutrze.
To Ty stworzyłeś Nasze "trio".
Nie zaprzeczysz chyba...
Odpowiedz
#32
lc napisał(a):Zresztą, co tu gadać, Lutrze.
To Ty stworzyłeś Nasze "trio".
Nie zaprzeczysz chyba...

"Stworzyłeś" to chyba za dużo powiedziane, niemniej to prawda, że poznałem Ciebie z Kubą i pośrednio z Dziabągiem. Również z sentymentem wspominam tamte czasy.
Odpowiedz
#33
lc napisał(a):Ponieważ Piekarczyk wygląda tak jak Piekarczyk, przeto do pracy przy nowym programie, który właśnie realizujemy (po kilkunastu latach przerwy we współpracy), postanowiliśmy zaprosić innego pianistę.

Czy pianistkę? :))

Luter napisał(a):Niestety, co było nie wróci, bo tylko raz się gra w patyczki.

Zgadza się. Tym bardziej, że jak pisze Leszek:

lc napisał(a):myślę, że przy jego obecnych poglądach reprezentowanych na tymże forum czułby się zapewne mocno nieswojo przy tymże projekcie

To prawda, okoliczności się nieco pozmieniały :)
Poza tym, kiedyś, to co robiliśmy i to na jakich "imprezach" było nam dane występować, było rodzajem niegroźnego i w sumie zabawnego happeningu.
Dziś to już niestety tak by raczej nie wyglądało.

Aczkolwiek, mam ogromny sentyment do tamtych czasów. Ostatnio nawet z ogromną przyjemnością "poskładałem" film z naszego pobytu za oceanem i nawet myślałem, żeby go podlinkować, ale nie chcę do końca kompromitować Piekarczyka :D

lc napisał(a):Tak czy siak - motorem mojego "powrotu" w tym składzie nie jest w żadnym razie ON.

W sumie to szkoda, bo tamten, ówczesny "motor" był zdecydowanie korzystniejszy :)
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#34
Pianistę - zdecydowanie rodzaj bardzo męski.

Robię projekt na jaki mam zgodę - a więc nie zahaczający o obecny spór polityczny, który to - swoją drogą - z mojego punktu widzenia jest mało interesujący i inspirujący.
Ale że nawet o historii można pisać różnie i wielo-poziomowo, rozstrzygając przy okazji ideowe kwestie zasadnicze które się bynajmniej nie tylko nie zdezaktualizowały, ale nawet wyjaskrawiły - nie miałbym sumienia narażania Kuby na wpółgłoszenie treści, które (w sposób dość zakamuflowany, ale jednak dla określonego odbiorcy wystarczająco jednoznaczny) są absolutnie sprzeczne z poglądami Kuby, nie mówiąc już o poglądach JK.
Odpowiedz
#35
Witam Panów.
Tak się przysłuchuję Waszej rozmowie i - choć nie miałem zamiaru się wtrącać, to ostatni wpis mnie jednak zaintrygował - mam pytanie.
Cóż to za kwestia natury zasadniczej - nie zdezaktualizowana, a nawet ostatnimi laty wyjaskrawiona - jest tak absolutnie sprzeczna z poglądami JK, nie mówiąc już o poglądach Kuby?
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#36
I co to w ogóle za projekt :)?
Odpowiedz
#37
MateuszNagórski napisał(a):Z tego, co pamiętam - sytuacja była cały czas pod kontrolą.

Kubie chyba chodziło o to, że nie pod jego kontrolą. Notabene wszystko przez Pilsa.
Odpowiedz
#38
lc napisał(a):Robię projekt na jaki mam zgodę - a więc nie zahaczający o obecny spór polityczny, który to - swoją drogą - z mojego punktu widzenia jest mało interesujący i inspirujący.
Ale że nawet o historii można pisać różnie i wielo-poziomowo, rozstrzygając przy okazji ideowe kwestie zasadnicze które się bynajmniej nie tylko nie zdezaktualizowały, ale nawet wyjaskrawiły

Łomatko...

lc napisał(a):ie miałbym sumienia narażania Kuby na wpółgłoszenie treści, które (w sposób dość zakamuflowany, ale jednak dla określonego odbiorcy wystarczająco jednoznaczny) są absolutnie sprzeczne z poglądami Kuby

Lesiu, po pierwsze nie ma potrzeby, abyś się z czegokolwiek tłumaczył, naprawdę. Po drugie, widzę, że z wiekiem opanowuje Cię coraz większa megalomania. Kuby nie musiałbyś na nic narażać, bo Kuba nawet gdyby mu zaproponowano udział w tym, jak to określiłeś, projekcie, nie zgodziłby się na udział w tego typu przedsięwzięciu. A więc od tego zacznijmy. I na tym skończmy, bo to co było kiedyś, przed laty, se ne vrati. Pod każdym względem. Stety czy niestety, ale właśnie tak uważam. Inne czasy, inne okoliczności, inni my :) Czego byśmy nie robili w podobnym wydaniu jak przed laty, wiesz doskonale, że i tak nie będzie miało już nigdy tego poweru co wówczas. Z wiekiem, jak zapewne zauważyłeś, siada, i zapał, i twórcza wena(jak to zwał, tak zwał), i siły, i jeszcze parę innych rzeczy ;) Tak więc, życzę Ci zrealizowania Twoich najbliższych twórczych planów, aczkolwiek raczej bez większego entuzjazmu podchodziłbym do ich efektu. Zresztą, legendarne trio także tego jak zapewne wiesz, doświadczyło. Ich ostatnie występy w 1999r., sam przyznasz, były już raczej jedynie echem dawnej świetności. W sumie, występy każdego z osobna po tym czasie, także nie porywały.
Ale oczywiście, powodzenia :)

Luter napisał(a):MateuszNagórski pisze:
Z tego, co pamiętam - sytuacja była cały czas pod kontrolą.


Kubie chyba chodziło o to, że nie pod jego kontrolą.

Już tej kontroli to może nie roztrząsajmy ;)
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#39
Maćku,
bardzo prosta kwestia - spór między konserwatywnym a liberalnym widzeniem świata, który Kuba skwitował bystrym Łomatko, czym zdradził swoją postawę, bo konserwatysta powiedział by "O, Boże"


MS
Projekt ten to: Żołnierze Wyklęci - Podziemna Armia Powraca -
temat modny - jednakże ujęty przez mnie w inny sposób niż robią to dziś liczni artyści. Napisałem kilkanaście piosenek na ten temat, w tym kilka nieco drastycznych. Nie wiem czy to dobry pomysł, ale wojna to zdarzenie ekstremalne więc uznałem, że warto pokazać jej epizody w ciut naturalistycznym świetle.



Kuba
moja megalomania jest większa niż myślisz, bo ja podchodzę z entuzjazmem do swojej produkcji.
A Twój brak entuzjazmu rozumiem
Odpowiedz
#40
Kuba Mędrzycki napisał(a):Ich ostatnie występy w 1999r., sam przyznasz, były już raczej jedynie echem dawnej świetności.

Ich ostatnie występy w 1999 roku zgromadziły takie tłumy, że trzeba było organizować dodatkowy koncert w Romie, mimo że bilety były po sto złotych (co jak na tamte czasy było ceną szokującą).

Kuba Mędrzycki napisał(a):W sumie, występy każdego z osobna po tym czasie, także nie porywały.

Nie porywały, bo Ty na nie nie chodziłeś?
Odpowiedz
#41
lc napisał(a):Maćku,
bardzo prosta kwestia - spór między konserwatywnym a liberalnym widzeniem świata, który Kuba skwitował bystrym Łomatko, czym zdradził swoją postawę, bo konserwatysta powiedział by "O, Boże"

Kuba skwitował to po prostu strachem i się chyba nie pomylił, bo

lc napisał(a):Podziemna Armia Powraca

Chwytliwy tytuł, nie ma co! Wariaci spod krzyża i stare babki, żeby nie powiedzieć, mochery to "kupią" :)

lc napisał(a):moja megalomania jest większa niż myślisz, bo ja podchodzę z entuzjazmem do swojej produkcji

Zabrzmiało trochę jak sprzedawcy Amwaya ;)
Przerażający są tacy entuzjaści.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#42
Luter napisał(a):Kuba Mędrzycki pisze:
Ich ostatnie występy w 1999r., sam przyznasz, były już raczej jedynie echem dawnej świetności.


Ich ostatnie występy w 1999 roku zgromadziły takie tłumy, że trzeba było organizować dodatkowy koncert w Romie, mimo że bilety były po sto złotych (co jak na tamte czasy było ceną szokującą).

No, ale to jeszcze nie świadczy o jakości :)
To, że było duże zainteresowanie, to była kwestia tego, że ludzie byli ciekawi Tria, które nie występowało wspólnie przecież od wielu lat. Do tego całkiem niezła promocja organizatora koncertów.

Luter napisał(a):Kuba Mędrzycki pisze:
W sumie, występy każdego z osobna po tym czasie, także nie porywały.


Nie porywały, bo Ty na nie nie chodziłeś?

Nie chodziłem, bo nie porywały! :)
Parę z nich widziałem.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#43
Kubo, Ciebie nie porywały, a ja na przykład uważam, że ostatnie cztery programy Jacka to najlepsze jego dokonania artystyczne obok Muzeum i Wojny postu z karnawałem.
Odpowiedz
#44
Kuba,
a mnie zarówno Kaczmarski jak i Gintrowski porywali razem czy osobno do samego końca. I nic na to nie poradzę.

Również moim zdaniem późne programy JK są znakomite, - zaś dwa ostatnie programy są absolutnie doskonałe pod względem literackim, muzycznym i wykonawczym. Ustawiają sytuację tak, że nikt obecnie z żyjących artystów piosenki autorskiej nie ma szans osiągnięcia nawet ułamka tej doskonałości. Zieje przepaść. To smutna prawda - także dla mnie. Ale jednak prawda
Odpowiedz
#45
Luter napisał(a):Kubo, Ciebie nie porywały, a ja na przykład uważam, że ostatnie cztery programy Jacka to najlepsze jego dokonania artystyczne obok Muzeum i Wojny postu z karnawałem.
Nie chciałbym się za bardzo wtrącać w tę wdzięczną dosrywankę weteranów piosenki wiecowej. Jednakże pewna sprawa mnie zafrapowała. Otóż stwierdzenie "cztery ostatnie programy" nieco razi.
Cztery ostatnie programy, to niemalże 7 lat twórczości (02.95-09.2001) JK, czyli całkiem sporo. Okres tzw. emigracji JK trwał nieco ponad 8 lat (12.81-05.90), a te cztery "ostatnie" programy to wycinek twórczości, czasowo podobny do emigracyjnego (różnica, jakby w miesiącach policzyć, kilkunastu miesięcy).
Niezbyt pasuje mi zatem określenie "ostatnie". Trudno bowiem mówić o "Pochwale" czy "Miedzy nami", ze zaliczają się do ostatnich programów JK. Tak mi się wydaje. Kaczmar pisał te cykle w pełni sił i poszukiwań twórczych. To były lata australijskie, a więc szczególny okres w życiu Poety.
Poza tym wydaje mi się, że "Między nami" a zwłaszcza "Pochwałę" dzieli jakościowa przepaść w stosunku do "Dwóch skał" i "Mimochodem". I mam tu na mysli zarówno warstwę muzyczną, jak i literacką. Uważam, ze piosenkom z "Pochwały" jest mniej więcej tak daleko do "Mimochodem", jak "Krowie" do "Rublowa". ;)
Dlatego zgodziłbym się, że "Dwie skały" oraz "Mimochodem" to ostatnie programy JK, oraz zgodziłbym się, że można je postawić w rzędzie najważniejszych osiągnięć artystycznych Kaczmara, obok "Muzeum" i "Wojny postu". Ale zarówno do kategorii ostatnich, jak i najlepszych zupełnie nie pasuja mi "Pochwała" i "Między nami".
No, to tak z kronikarskiego obowiązku odnotowałem, co by inkaust nie wysechł ;)
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#46
Pawle! Krzysiek zna Kubę na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że od Sarmatii czy Stajenki jego zainteresowanie Kaczmarskim wygasło. W tym sensie "cztery ostatnie programy" to taki zwrot-klucz dla Kuby. Kubę generalnie jebie, czy Pochwałę od Mimochodem coś dzieli, a te programy są dla niego ostatnie również w segregacji jakościowej, bo nie ma w nich fortepianu i przez to "można przysnąć, słuchając". ;)
Odpowiedz
#47
MateuszNagórski napisał(a):Pawle! Krzysiek zna Kubę na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że od Sarmatii czy Stajenki jego zainteresowanie Kaczmarskim wygasło. W tym sensie "cztery ostatnie programy" to taki zwrot-klucz dla Kuby. Kubę generalnie jebie, czy Pochwałę od Mimochodem coś dzieli

Nie no, nie przesadzaj. Zdarza mi się sięgnąć po kilka z piosenek z tych programów i doceniam je, naprawdę. Perełki w stylu "Landszaftu z kroplą krwi", "Legendy o miłości", czy "Muchy w szklance lemoniady" to faktycznie majstersztyki. Aczkolwiek, wykonawczo, że tak powiem, "widowiskowo" bardziej do mnie trafia to wszystko co było do "Wojny". Plus, powiedzmy jeszcze "Stajenka".

lc napisał(a):Kuba,
a mnie zarówno Kaczmarski jak i Gintrowski porywali razem czy osobno do samego końca.

Gdybym Cię nie znał, to może bym i w to uwierzył.

MateuszNagórski napisał(a):a te programy są dla niego ostatnie również w segregacji jakościowej, bo nie ma w nich fortepianu i przez to "można przysnąć, słuchając". ;)

Coś w tym jest, to prawda! Ale zapewniam Cię, że Czajkower chrapał nie ciszej ode mnie na pewnym solowym koncercie tego, który go tak podobno porywał zawsze i do końca ;)
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#48
Kuba Mędrzycki napisał(a):Coś w tym jest, to prawda! Ale zapewniam Cię, że Czajkower chrapał nie ciszej ode mnie na pewnym solowym koncercie tego, który go tak podobno porywał zawsze i do końca ;)


Wierzę, że tak było. Pewnie mówisz o tym koncercie, na którym grał nudną "Lalkę" bez fortepianu.

Tylko widzisz, my z Krzyśkiem nie bronimy tezy, że Kaczmarski grający piosenki, które zazwyczaj wykonywał z Łapińskim, solowo był tak samo porywający. My bronimy tezy, że program "Dwie skały" czy "Mimochodem" to nie są spadki artystycznej formy Kaczmara.
Odpowiedz
#49
Kaczmarski obok absolutnie genialnych wystepów - miał w swoim życiu artystycznym (od samego zresztą początku) koncerty także mniej udane - to oczywiste. Z rożnych zresztą przyczyn, zawinionych przez siebie lub nie.
Ale i geniusze od czasu do czasu nie są w formie, co wcale nie umuje im geniuszu ani nie stanowi wskazówki na równię pochyłą w dół.

Na koncercie, o którym Kuba mówi, Kaczmarski grał moim zdaniem trochę za długo co do warunków (m.in. akustyczych bo sala Teatru Małego to nie była rewelacja) i rzeczywiście porwał się na kilka utworów które były grane zwykle z fortepianem, co faktycznie w tym jednostkowym przypadku porywające nie było. I tyle.

Nie zmienia to jednak tego, że moim zdaniem JK do końca był genialny, ba - zaryzykuję stwierdzenie, że paradoksalnie im bardziej zbliżał się do końca, tym piękniej brzmiał.
Głos JK był w ostatnich dwóch programach tak pełny i głęboki jak nigdy - posluchaj Kuba uważnie - że aż mogło to być niepokojące. I gitara... wirtuozeria.

Kuba, gryzłem się z JK - to nie tajemnica. A raczej jak ratlerek kąsałem go za nogawki, bo taka była miedzy nami proporcja.
Ale mimo wielu kompleksów nie jestem człowiekiem aż tak małostkowym, aby z osobistych wzgledów podważać Jego wielkość bezwzgledną i nieosiągalną dla nas wszystkich grających.
Odpowiedz
#50
lc napisał(a):Maćku,
bardzo prosta kwestia - spór między konserwatywnym a liberalnym widzeniem świata, który Kuba skwitował bystrym Łomatko, czym zdradził swoją postawę, bo konserwatysta powiedział by "O, Boże"
Dzięki za odpowiedź, ale dla mnie to tylko próba odpowiedzi. Dla mnie (a jak zapewne wiesz - nie tylko dla mnie) istnieje coś takiego jak konserwatywny liberalizm. Ale to już temat na rozmowę w innym miejscu...


----
P.S. nie wiem, czy każdy konserwatysta odwoływałby się w tej sytuacji do Boga
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#51
Wiem
czyli
konserwatyzm w systemie wartości, liberalizm w gospodarce
rzeczywiście coś takiego - podobno - istnieje, w Polsce reprezentuje to Korwin Mikke i Gowin, w USA to neokonserwatyści (czyli tacy liberałowie co się zwą konserwatystami na złość paleo-konserwatystom ) , czy też taczeryści w Wiekiej Brytanii
Ale mnie chodzi o inne płaszczyzny sporu niż gospodarcza (nie umniejszając rzecz jasna ważności kwestii gospodarczych), z tym że na ten temat mam w domu kilka połek z książkami (w końcu, skoro się z czymś walczy to trzeba to coś gruntownie znać) więc cieżko by było tutaj rozwijać ten temat, choćby najbardziej skrótowo.


Dodam, że nie każdy konserwatysta by się odwoływał do Boga, ale zdecydowana większość by się odwoływała. Są oczywiście laickie konserwatyzmy, ale ponieważ większość ma odniesienie religijne, więc pozwoliłem sobie na taki komentarz wypowiedzi Kuby
Odpowiedz
#52
Odpowiedź, dlaczego nie dorównujesz Kaczmarskiemu, kryje się w mojej opinii między innymi w tym cytacie:

lc napisał(a):Robię projekt na jaki mam zgodę

Rozumiem, że to pewnie taki lapsus językowy i chodziło Ci o raczej o robieniu projektu, na jaki masz zamówienie. Niemniej zgoda na zamykanie się na ograniczanie się wedle uznania wyższych podmiotów jest znamienna. Podobnie jak schlebianie najniższym gustom, miast próby pójścia pod prąd - jak robił to Kaczmarski.

MacB napisał(a):Ale to już temat na rozmowę w innym miejscu..

Moim zdaniem to odpowiedni wątek :).

lc napisał(a):e mnie chodzi o inne płaszczyzny sporu niż gospodarcza (nie umniejszając rzecz jasna ważności kwestii gospodarczych), z tym że na ten temat mam w domu kilka połek z książkami (w końcu, skoro się z czymś walczy to trzeba to coś gruntownie znać) więc cieżko by było tutaj rozwijać ten temat, choćby najbardziej skrótowo.

Ciężko byłoby Tobie, dodaj.
Odpowiedz
#53
MS
niestety, to nie był lapsus językowy - to po pierwsze
ja w bardzu wielu sprawach nie dorównuję JK, nie tylko artystycznych - to po drugie
i po trzecie dodaję, że rzeczywiście byłoby MI ciężko rozwijać ten temat najbardziej skrótowo, m.in. ze wzgledów ograniczeń intelektualnych.

Widzisz jak mnie rozwaliłeś?
Gratuluję.
Odpowiedz
#54
lc napisał(a):Nie zmienia to jednak tego, że moim zdaniem JK do końca był genialny, ba - zaryzykuję stwierdzenie, że paradoksalnie im bardziej zbliżał się do końca, tym piękniej brzmiał.
Głos JK był w ostatnich dwóch programach tak pełny i głęboki jak nigdy - posluchaj Kuba uważnie - że aż mogło to być niepokojące. I gitara... wirtuozeria

Wsłuchiwałem się nieraz. Jak mówię, doceniam tę twórczość jego "ostatnią, są wśród tych kompozycji prawdziwe perełki i pewnie literacko także są świetne. Nie wiem, nie znam się na poezji, nie jestem ekspertem, wiec ciężko mi się wypowiadać :)
Mogę jedynie powiedzieć, co wolę, do czego jest mi bliżej, czego lubię słuchać najbardziej.

lc napisał(a):Kuba, gryzłem się z JK - to nie tajemnica. A raczej jak ratlerek kąsałem go za nogawki, bo taka była miedzy nami proporcja.
Ale mimo wielu kompleksów nie jestem człowiekiem aż tak małostkowym, aby z osobistych wzgledów podważać Jego wielkość bezwzgledną i nieosiągalną dla nas wszystkich grających.

To fakt, wszyscy mieliśmy w tamtym czasie zwłaszcza, jakieś kompleksy - Ty Kaczmara, ja Łapy, a Piekarczyk to trudno powiedzieć.

A'propos -

<!-- m --><a class="postlink" href="http://przystanekhistoria.ipn.gov.pl/ph/aktualnosci/4530,18-pazdziernika-Koncert-Zolnierze-wykleci-Podziemna-Armia-powraca.html">http://przystanekhistoria.ipn.gov.pl/ph ... wraca.html</a><!-- m -->

No, no - Zelnika winszuję!
A czy wśród sprzedawanych płyt, będzie także ta z błędem na okładce w Twoim nazwisku?
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#55
Nie tylko Zelnik będzie brał udział w projekcie, który zostanie dopiero nagrany
Ten koncert to tylko okrojona próba przedgeneralna

Właśnie składem różni się mój projekt od tego co robiło słynne Trio.
Podziemna Armia Powraca - to już nie tercet
Tu chodzi o coś zupełnie innego

A co kompleksów
tych artystycznych rzecz jasna
To jest on trójdzielny: Brassens, Wysocki i JK. Prawda, że można się zakompleksić do cna?
Odpowiedz
#56
lc napisał(a):Właśnie składem różni się mój projekt od tego co robiło słynne Trio.
Podziemna Armia Powraca - to już nie tercet
Tu chodzi o coś zupełnie innego

O, to szykuje się sukces na miarę co najmniej Rubika!

A wracając do tytułu wątku -

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/wladimir-putin-dzwoni-macierewicz-zawiadamia-prokurature,363814.html">http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju, ... 63814.html</a><!-- m -->

Ja jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że AM otacza się przygłupami w kwestiach lotniczych, ale żeby jego ekipa nie potrafiła obsłużyć prostego komunikatora?!
Jak dla mnie, ten kto to zrobił podczas tej całej konferencji, to gość nad goście!
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#57
Niktważny napisał(a):Otóż stwierdzenie "cztery ostatnie programy" nieco razi. [...] Niezbyt pasuje mi zatem określenie "ostatnie".

Pawle, ostatnie w podstawowym znaczeniu tego słowa, czyli chronologicznie cztery... ostatnie. Albo inaczej - cztery pierwsze, licząc od końca. Tyle i tylko tyle znaczy to zdanie. Dokonałeś jakichś niepotrzebnych nadinterpretacji, aczkolwiek - jeśli już o tym rozmawiamy - te cztery ostatnie programy mają jeszcze to wspólne, że są zrobione solowo przez Jacka po serii projektów (bo oprócz programów także trasy Live i Mury w Muzeum Raju) z Łapińskim (i częściowo Gintrowskim). Między nami jest wprawdzie nagrane ze Stroblem, ale było także zrobione i grane solowo. Tak więc cztery ostatnie programy Jacka to wyraźny etap jego twórczości. Z punktu widzenia całej kariery artystycznej Jacka, jest to jeden z czterech okresów:
1. Lata 1976-1981, czyli od debiutu na Warszawskim jarmarku Piosenki do momentu emigracji
2. Lata 1982-1990, czyli od momentu emigracji do powrotu z trasą Live
3. Lata 1991-1994, czyli cały drugi okres współpracy z Łapińskim
4. Lata 1995-2001, czyli cztery ostatnie (solowe) programy.
Do tego Tunel jako taki twórczy epilog.

Od tego się nie ucieknie, bo to najbardziej logiczny podział - co oczywiście nie zmienia faktu, że faktycznie bez trudu da się zauważyć wyraźny podział tego ostatniego okresu na dwa etapy. Ale to już kwestia znacznie bardziej szczegółowa. Mnie w moim poście chodziło tylko o to, że cztery ostatnie to cztery pierwsze, licząc od końca. Bo tak, jak napisał Mateusz, dla Kuby to jeden worek. Dla Łapińskiego zresztą też.
Odpowiedz
#58
Kuba
i ja tobie życzę podobnych sukcesów
nawet na miarę Sztaby

A co do AM wolę się nie wypowiadać, bo moje zdanie o co w tym wszystkim chodzi mogło by wywołać niepotrzebnie zdziwienie. Z wiekiem nauczyłem się, że pewne rzeczy mówię niepotrzebnie dużo za wcześnie i nie jest to dla mnie zbyt dobre, nawet jeśli po jakimś czasie okazuje się że miałem rację. Niedawno zresztą o mało co nie wpędziłem się w znaczne kłopoty przez zbyt długi jęzor.
Odpowiedz
#59
Luter napisał(a):Mnie w moim poście chodziło tylko o to, że cztery ostatnie to cztery pierwsze, licząc od końca. Bo tak, jak napisał Mateusz, dla Kuby to jeden worek. Dla Łapińskiego zresztą też.
Ok. Wyjasnienia Mateusza dotyczące percepcji Kuby na twórczość JK przyjmuję w całości, jako wystarczające. Z perspektywy JM patrząc, to faktycznie jest jeden worek.
Luter napisał(a):Od tego się nie ucieknie, bo to najbardziej logiczny podział - co oczywiście nie zmienia faktu, że faktycznie bez trudu da się zauważyć wyraźny podział tego ostatniego okresu na dwa etapy.
Tak, ten podział wydaje się być rzeczywiście najbardziej jasny i logiczny.

Zmyliło mnie nieco ustawienie czterech ostatnich programów w jednym rzędzie z "Muzeum" i "Wojną". Uważam, jak wspomniałem wczoraj, ze co najmniej dwa, wymienione już w poprzednim poście, cykle, jakościowo nijak się mają do czterech pozostałych ("Muzeum", "Wojny", "Dwóch skał" oraz "Mimochodem".
Moim zdaniem, tym, co łączy owe ostatnie cztery programy (jedynym, co je łączy, poza solowym charakterem), to odejście od koncepcji programu rozumianego w takim sensie, do jakiego przyzwyczaił Kaczmar odbiorców, pisząc "Raj", "Muzeum", "Wojnę" czy "Sarmatię". Wydaje się zresztą, że część odbiorców właśnie te, rzekłbym, klasyczne programy uznaje za najważniejsze Kaczmarowe osiągnięcia, jednocześnie mniej poważając późniejsze zbiory piosenek i traktując je, jako znacznie mniej, w sensie całościowej koncepcji, dopracowane,a przez to ciekawe. Też tak zresztą kiedyś uważałem.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#60
Niktważny napisał(a):Zmyliło mnie nieco ustawienie czterech ostatnich programów w jednym rzędzie z "Muzeum" i "Wojną".

No tak, masz rację, to faktycznie mogło być mylące. Napisałem to trochę z rozpędu, mieszając dwie różne tezy: 1. że cztery ostatnie programy są absolutnie integralną częścią dorobku Jacka i nie odstają pod względem jakościowym od średniej i 2. że cztery ostatnie programy są na równi z Muzeum czy Wpzk.

Niktważny napisał(a):Wydaje się zresztą, że część odbiorców właśnie te, rzekłbym, klasyczne programy uznaje za najważniejsze Kaczmarowe osiągnięcia, jednocześnie mniej poważając późniejsze zbiory piosenek i traktując je, jako znacznie mniej, w sensie całościowej koncepcji, dopracowane,a przez to ciekawe. Też tak zresztą kiedyś uważałem.

Mnie się wydaje, że znaczną część tej części odbiorców przeceniasz. Większość z nich tak uważa, bo po prostu nie zna późnej twórczości Jacka. Wyrośli, postarzeli się, wpadli w wir dorosłych kłopotów etc. i... zostali na etapie Casanovy. Przecież wielu z tych w moim wieku i starszych nie dotoczyła się nawet do Wojny postu z karnawałem! Sądzę, że z twojej perspektywy wiekowej wygląda to tak, bo ten moment odpadnięcia (że tak się wyrażę) wielu Twoich rówieśników nastąpił właśnie około Pochwały łotrostwa. Ale zauważ, że są i tacy, którzy zatrzymali się np. na Zbroi!

Gajda w biografii napisał(a):Jacek nigdy potem nie miał tak płodnego okresu. Najwspanialsze jego piosenki
wtedy powstały, Zbroja… – zamyśla się Seweryn Blumsztajn.

Moja teza jest taka: niepoważanie twórczości Jacka od tego czy innego momentu zdeterminowane jest wyłącznie sytuacją i świadomością niepoważającego, a nie obiektywnymi cechami tej twórczości. Bo nikt, kto w miarę dobrze zna twórczość Jacka całościowo, nie powie, że ona jest gorsza do czy od pewnego momentu.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Antysemityzm, zbrodnie wojenne i inne kwestie. OT z kawałów Sławek 301 36,645 05-04-2010, 02:13 PM
Ostatni post: dauri
  Lotto i probabilistyka (trudne słowo;P) - OT z Kawałów Luter 71 11,271 10-25-2009, 03:57 PM
Ostatni post: dauri
  uDooochowione rozmowy dauri 5 1,975 03-10-2008, 12:30 PM
Ostatni post: stepniarz
  Rozmowy w toku - awantura Wieszcz 98 14,039 03-05-2007, 10:42 AM
Ostatni post: Pils
  Domysły na temat pewnej rozmowy Filip P. 61 9,522 02-07-2007, 08:08 PM
Ostatni post: Przemek
  SLD - KGB itd... czyli gadka z kawałów Filip P. 15 3,693 02-16-2006, 09:46 PM
Ostatni post: Tomek

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 18 gości