Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Chrzest Jacka!
MacB napisał(a):Uprzedziłeś mnie, ale to i dobrze, bo ja chciałem to samo napisać w jednym zdaniu, a Ty ładnie to rozwinąłeś.
Ode mnie jateż!
A ode mnie nie. Skąd wiecie, co zmarły myśli o tym, co się wyprawia z jego ciałem po śmierci i czy jest mu wszystko jedno? Mnie chyba nie byłoby w tej roli wszystko jedno. Np. gdybym doczekał się po śmierci zaszczytu zostania świętym, to chyba bardzo byłoby mi przykro (a właściwie mojej duszy), gdyby moje zwłoki zostały rozparcelowane w formie tzw. relikwii.
Odpowiedz
dauri napisał(a):
MacB napisał(a):[...]
Ode mnie jateż!
A ode mnie nie. Skąd wiecie, co zmarły...
To wynika z mojego światopoglądu.
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
[Obrazek: d65fd21bf8d44e6a.jpg]

Leży niedaleko Jacka i ma bardzo adekwatne epitafium...
[size=75][b][i]"Dla pewnych durniów, nafaszerowanych tanim materializmem, metafizyka jest czymś nudnym i suchym, i dowolnym!" SIW[/i][/b][/size]
Odpowiedz
Zgadzam się, piękne. Niby naród taki kulturalny, a ze święcą szukać podobnych epitafiów. Dla siebie też coś takiego wymyślę.
Odpowiedz
Ciekawe...

<!-- m --><a class="postlink" href="http://demotywatory.pl/4247279/Kiedy-zaczna-sie-pozwy">http://demotywatory.pl/4247279/Kiedy-zaczna-sie-pozwy</a><!-- m -->
Odpowiedz
Idiotyzm.
Skoro jest niewierzący, to w czym problem? :D
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
No, o ile mi wiadomo - przyjęcie sakramentów ma moc religijną. Taki Jacek po bezwiednym ochrzczeniu stał się częścią wspólnoty rzymskokatolickiej, katolikiem. Przymusowo wcielony do jakiejś formacji.

Wiesz, ten demot jest uproszczeniem, nie znamy w oryginale wyroku SN, ale tu chodzi o granice ludzkiej wolności, a w zasadzie o granice gwałtów religijnych. Jak ktoś Cię w śpiączce obrzeza, też nie będziesz zachwycony (pomijam kwestie medyczne).
Odpowiedz
Karol napisał(a):No, o ile mi wiadomo - przyjęcie sakramentów ma moc religijną.

No ale jeśli ktoś jest niewierzący, to dla niego nie ma to żadnej mocy. Rozumiem, że taki ktoś może się wkurzyć, że wykonali nad nim ostatnie namaszczenie, ale obiektywnie rzecz biorąc nic mu to nie zaszkodziło.
Odpowiedz
Karol napisał(a):No, o ile mi wiadomo - przyjęcie sakramentów ma moc religijną.

No tak, ale jeśli w nią nie wierzę, to dla mnie nie ma to najmniejszej mocy.

Karol napisał(a):Taki Jacek po bezwiednym ochrzczeniu stał się częścią wspólnoty rzymskokatolickiej

Ale co to w praktyce tak naprawdę oznacza? Że jestem wpisany na jakąś listę, że z tą społecznością mieszkam? :)

Karol napisał(a):Jak ktoś Cię w śpiączce obrzeza, też nie będziesz zachwycony (pomijam kwestie medyczne).

Nie, no to jest zupełnie co innego. Tu już ktoś faktycznie zostawia na mnie jakiś fizyczny ślad, do tego narusza moją cielesność.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
Karol napisał(a):No, o ile mi wiadomo - przyjęcie sakramentów ma moc religijną. Taki Jacek po bezwiednym ochrzczeniu stał się częścią wspólnoty rzymskokatolickiej, katolikiem. Przymusowo wcielony do jakiejś formacji.

To nie wojsko! Takie wcielenie nic nie powoduje u osoby, która ma to w dupie... :))))
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Zacytuję swój post z innego forum:

"Pan został wciągnięty siłą, w czasie, gdy był nieprzytomny, do wrogiej mu formacji ideologicznej. Jakby ktoś w śpiączce zapisał Cię do NSDAP albo partii komunistycznej Chin - byłbyś zadowolony? Skoro pacjent przez 60 lat był ateistą i miał negatywny stosunek do KK, to nie tylko naruszono jego dobra osobiste, ale także prawa pacjenta. Pacjent ma prawo do opieki duszpasterskiej w trakcie pobytu w placówce, w której sam sobie tej opieki zapewnić nie może, a do szpitala przychodzi po pomoc medyczną. Jakim w ogóle prawem religijne gusła, niezależnie od tego, jakiej religii przedstawiciel by je odprawiał, są dopuszczane przez lekarzy jako jeden z elementów historii pobytu pacjenta w szpitalu?!".
Odpowiedz
Karol,
nikt (a przynajmniej nie ja) nie twierdzi, że zapisanie chorego do NSDAP to dobra robota. Oczywiście źle się stało i takie sytuacje nie powinny mieć miejsca absolutnie, ale... od tego, że ktoś nieprzytomnemu panu udzielił namaszczeń, korona mu z głowy nie spadła, a więc nie uważam, że należy mu się na przykład wysokie odszkodowanie. Nie jest to też zapisanie do NSDAP, bo nie rodzi żadnych skutków dla tego człowieka. A dlaczego takie "gusła" są dopuszczane przez lekarzy? Ano dlatego, że żyjemy w kraju, w którym religia katolicka jest powszechna i domyślnie się zakłada, że namaszczenia są rzeczą dobrą i pożądaną. Powtórzę: nie bronię namaszczeń i nie uważam ich za rzecz słuszną, ale nie popadajmy też w jakąś histerię z tego powodu.
Notabene za rzecz znacznie bardziej uciążliwą, a nawet bulwersującą uważam procesje w Boże Ciało czy walenie w dzwony. Blokowanie dróg może nie przeszkadzało w latach 70., kiedy ruch był niewielki, ludzie mało się poruszali, a w święto siedzieli w domach. Dziś taka procesja to kompletny anachronizm, jakaś scena absurdu. Podobnie z biciem w dzwony.
Odpowiedz
Luter napisał(a):A dlaczego takie "gusła" są dopuszczane przez lekarzy? Ano dlatego, że żyjemy w kraju, w którym religia katolicka jest powszechna i domyślnie się zakłada, że namaszczenia są rzeczą dobrą i pożądaną. Powtórzę: nie bronię namaszczeń i nie uważam ich za rzecz słuszną, ale nie popadajmy też w jakąś histerię z tego powodu.

O, widzisz, uderzasz w sedno problemu. Zakłada się i religia jest powszechna, choć ja bym napisała: powszechnie wtrącająca się, bo jak odliczysz "katolików", którzy nie chodzą do kościoła albo chodzą, ale nie przestrzegają postu, kantują na umowach ZUS i wyciągają zasiłki, pracując na czarno; którzy ślub kościelny biorą dla sukienki i kasy, chrzest - dla babci i sąsiadów, a pierwszą komunię - dla prezentów, nie współżyją do dnia ślubu itd. - to prawdziwych katolików zostanie Ci może jedna dziesiąta szumnie ogłaszanej liczby.

A w szpitalu mają się trzymać procedur medycznych, a nie trzymania guseł. Jak pacjent potrzebuje skutecznego leczenia p/bólowego, to mają go w d..., jak kobieta wyje z bólu na porodówce, to jej mówią, że trzeba było "nie dawać d..." - a z gusłami lecą pierwsi?

I dobrze rozumiesz, że tu nie chodzi o posmarowanie odrobiną oleju, tylko o - przepraszam - wszechobecne wpieprzanie się KK we wszystko - od programu nauczania, przez seks po OIOM.

Luter napisał(a):Notabene za rzecz znacznie bardziej uciążliwą, a nawet bulwersującą uważam procesje w Boże Ciało czy walenie w dzwony. Blokowanie dróg może nie przeszkadzało w latach 70., kiedy ruch był niewielki, ludzie mało się poruszali, a w święto siedzieli w domach. Dziś taka procesja to kompletny anachronizm, jakaś scena absurdu. Podobnie z biciem w dzwony.

A to jest inna sprawa. Wybudowali mi kościół, który z wieżami jest wyższy niż nasze 11-piętrowe bloki. Naprzeciwko - po drugiej stronie ulicy, może 20 m dalej. Mimo że są ekspertyzy, że ze względu na materiał bloków i idiotyczne postawienie tegoż fala akustyczna rozchodzi się tu tak, że głośne dźwięki to nie tylko uciążliwość dla mieszkańców, ale zagrożenie dla płyty bloku. I co? Ano nic. Księżulo używa niesprawnych głośników - pasterka, rezurekcja, wyje sobie w środku nocy, jakieś festyny całodniowe. Normalnie mogę zawiadomić straż miejską, ale na hasło kościół natychmiast zostaję spuszczona po brzytwie.
Odpowiedz
OK, ja się z tym wszystkim zgadzam. Nie podzielam tylko poglądu, że za dopuszczenie do udzielenia namaszczeń facetowi należy się wysokie odszkodowanie od szpitala ergo: z naszych podatków.
Odpowiedz
A, tu też się zgadzam. W ogóle jestem przeciwna wypłatom odszkodowań z naszych podatków. Każda sklepikarka w GS-ie ma odpowiedzialność materialną - dlaczego mają jej nie mieć lekarze, sędziowie czy urzędnicy, którzy właśnie dlatego zarabiają o niebo więcej niż te gminne ekspedientki, że ich praca niesie większe ryzyko poniesienia takiej odpowiedzialności.
Odpowiedz
Karol napisał(a):Każda sklepikarka w GS-ie ma odpowiedzialność materialną

Pod warunkiem, że zaraz po przyjęciu do pracy zostanie zrobiony remanent. Bez remanentu mogą się cmoknąć z odpowiedzialnością...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Ludzie mają prawo zmieniać swoje poglądy.Leszek Kołakowski był za młodu wojującym ateistą,a z biegiem lat jego stosunek do wiary i Boga się zmienił.Już nie był tak radykalny w swoim ateizmie.Nie wiem jak choroba i cierpienie Jacka Kaczmarskiego go odmieniła i czy go odmieniła.On był człowiekiem wolnym.Czytałem w jego biografii/nie wiem na ile to jest prawdziwe/,że bardzo irytowała go łatka "barda solidarności"i w jakimś sensie w proteście przeciw temu w sposób ostentacyjny potrafił czytać czasopismo "Nie".Pewnie dla ateistów fakt przyjęcia chrztu przez Kaczmarskiego jest czymś niedorzecznym i w jakimś sensie niewyobrażalnym.Bo to poniekąd wprowadza w ich życie zamęt.
Ja ostatnio przeczytałem biografię Grechuty,z której jasno wynika,iż był on chorym człowiekiem.Chorował na chorobę afektywną dwubiegunową.Nadto pewne fakty z jego życia nie przynoszą mu chwały.Czy tego rodzaju informacje zmieniły mój stosunek do niego?Nie
.Wydaje mi się,że ludzie nie są tacy jednowymiarowi jak chcieli by ich widzieć inni.To może banał co powiem,ale ludzie poniekąd sami dla siebie są tajemnicą.Cóż my możemy wiedzieć,co myślał przed śmiercią Jacek Kaczmarski?
Odpowiedz
Melacholiku, ale Kaczmarski nie przyjął chrztu, więc Twoje wywody są bez sensu z lekka. Został ochrzczony jak już był nieprzytomny (a nie na tym polega przyjęcie chrztu przez dorosłego człowieka), a jeżeli o czymś miał myśleć przed śmiercią to o rodzinie i może o ostatnim wierszu. Ja na pewno bym myślał o rodzinie, a nie o Bogu.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Skoro jesteście pewni,że tak było to o co w ogóle spór?Po to,żeby forum miało jakiś sens istnienia?Żeby było o czym pisać?A tak w ogóle ,to czy jego żona/towarzyszka życia/o tym wiedziała?I dlaczego pozwoliła,aby stało się to wbrew jego woli.
Odpowiedz
I kto zaprosił owego księdza do łóżka Jacka Kaczmarskiego?Czy naprawdę znacie odpowiedzi na te wszystkie pytania?Z chęcią ich wysłucham.Ja tylko pytam.Nic więcej.
Odpowiedz
Spór był gdy istniała tylko jedna relacja dotycząca tego wydarzenia i nie każdy w nią chciał wierzyć. Sprawdź sobie daty kiedy był ów spór... Jednak jakiś czas temu zostało to potwierdzone przez inne osoby, a sama Alicja (Ona księdza zaprosiła to chyba oczywiste?) nigdy nie zaprzeczyła temu.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
melancholik napisał(a):Pewnie dla ateistów fakt przyjęcia chrztu przez Kaczmarskiego jest czymś niedorzecznym i w jakimś sensie niewyobrażalnym.Bo to poniekąd wprowadza w ich życie zamęt.
Z pewnością tak było.
Odpowiedz
Tak naprawdę w moim stwierdzeniu było sporo sarkazmu,ironii.Już nawet nie wiem jak to nazwać.Bo żaden fan ,a nie daj Boże "wyznawca" Jacka Kaczmarskiego,który jest ateistą lub za takiego się uważa,nie mógłby do końca przełknąć faktu,iż przyjął on chrzest.To by "zrujnowało"jego życie.A tak w ogóle gdzie zaczyna się stan,gdy nie jesteśmy świadomi albo niepoczytalni?To jest jakoś definiowane w sposób ostry i kategoryczny?Ja celowo zadaje pytanie trochę prowokacyjne.
Odpowiedz
Teraz w ogóle żyjemy w świecie,w którym ludzie wierzący uchodzą za trochę nie do końca rozgarniętych.To taka refleksja przy okazji.
Odpowiedz
melancholik napisał(a):I kto zaprosił owego księdza do łóżka Jacka Kaczmarskiego?
Panie Boże przenajświętszy, Jezusie przesłodki! Sodoma i Gomora!
Słowo „ostatni” ma sens dopiero w przemówieniu nad grobem, a za życia mówi się „następny”.
Odpowiedz
melancholik napisał(a):Tak naprawdę w moim stwierdzeniu było sporo sarkazmu,ironii.Już nawet nie wiem jak to nazwać.Bo żaden fan ,a nie daj Boże "wyznawca" Jacka Kaczmarskiego,który jest ateistą lub za takiego się uważa,nie mógłby do końca przełknąć faktu,iż przyjął on chrzest.To by "zrujnowało"jego życie.
Nie rozumiem. To znaczy, Twoim zdaniem, "zrujnowałoby", czy piszesz sarkastycznie i "nie zrujnowałoby"?
melancholik napisał(a):A tak w ogóle gdzie zaczyna się stan,gdy nie jesteśmy świadomi albo niepoczytalni?To jest jakoś definiowane w sposób ostry i kategoryczny?
Może i nie, ale całkiem możliwe, że są pewne sytuacje, kiedy z całą pewnością można powiedzieć, że ktoś świadomy jednak nie jest.
Odpowiedz
melancholik napisał(a):Bo żaden fan ,a nie daj Boże "wyznawca" Jacka Kaczmarskiego,który jest ateistą lub za takiego się uważa,nie mógłby do końca przełknąć faktu,iż przyjął on chrzest.To by "zrujnowało"jego życie.

A dlaczego miałby to zrujnować życie? Przyjął chrzest to przyjął, nie przyjął to nie. W tym przypadku nie przyjął, a go obdarowano chrztem i to wszystko. Życia to nikomu nie rujnuje.


melancholik napisał(a):A tak w ogóle gdzie zaczyna się stan,gdy nie jesteśmy świadomi albo niepoczytalni?To jest jakoś definiowane w sposób ostry i kategoryczny?Ja celowo zadaje pytanie trochę prowokacyjne.

Bez znaczenia generalnie. Może był świadomy, może nie - tak czy siak nie miał możliwości komunikowania się z otoczeniem.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Życia nie rujnuje
wprost przeciwnie - może nawet ocala (to wieczne)

JK nie miał możliwości komunikowania z otoczeniem - ale za to miał za chwilę z Bogiem. To przecież niemało
Odpowiedz
Drogi Melancholiku,
dla mnie w tym wszystkim dość irytujące były takie nachalne próby wepchnięcia ludziom do wiary katolickiej zdystansowanym, że jest im na pewno strasznie nie w smak, że Jacek przyjął chrzest. O, dokładnie takie:

Melancholik napisał(a):Pewnie dla ateistów fakt przyjęcia chrztu przez Kaczmarskiego jest czymś niedorzecznym i w jakimś sensie niewyobrażalnym.Bo to poniekąd wprowadza w ich życie zamęt.

Tymczasem cała ironia tej sytuacji polega na tym, że - jak pokazały fakty - to właśnie wierzącym słuchaczom i wielbicielom Jacka strasznie ten chrzest działał i działa na wyobraźnię (czego jesteś najlepszym przykładem).

Druga rzecz, która mnie w tej sprawie wręcz bolała, to pojawiające się głosy, że Jacek "stchórzył", że "pękł", że "jak trwoga to do Boga", że "ochrzcił się na wiedeńskim łóżku". I jeśli kiedykolwiek pomyślałem, że ten chrzest był nieco niefortunny, to tylko i wyłącznie z tego powodu - że rozmaite barany, nie mające zazwyczaj pojęcia o tym, kim był Jacek Kaczmarski, mordy sobie nim wycierają.

Po trzecie - możesz wierzyć lub nie - przysięgam na wszystko, że w najmniejszym stopniu mi ten chrzest nie przeszkadza i nigdy nie przeszkadzał. Co więcej - uważam, że nie mam najmniejszego prawa wtrącać się w prywatność poety, do której poza samym zainteresowanym miała prawo tylko jedna osoba na świecie - Ala. Jej decyzja jest dla mnie święta, bo też tylko ona mogła w swoim najszczerszym przekonaniu zdecydować, jak będzie najlepiej.

Po czwarte - moim zdaniem nie mam prawa oceniać tej sprawy również dlatego, że sam jestem ochrzczony, więc łatwo byłoby mi kontestować czyjś chrzest, samemu będąc "zabezpieczonym" duchowo (jeśli można tak nieporadnie to ująć). Nie rozumiem też nikogo, komu ten chrzest przeszkadza - przecież dla niewierzącego nie powinno mieć to żadnego znaczenia. A nawet, gdyby Jacek na kilka godzin przed śmiercią zapragnął przyjąć chrzest to poza tym, że byłaby to tylko i wyłącznie jego sprawa (każdy, nawet poeta, ma prawo do jakiejś prywatności!) jest on tylko człowiekiem, wychowanym w kraju katolickim, wadzącym się z Bogiem, rozmyślającym i poszukującym. Naprawdę w najmniejszym stopniu nie przeszkadzałaby mi świadomość, że ochrzcił się przed śmiercią.

Po piąte - bardzo, ale to bardzo niedobrze się stało, że sprawa chrztu, przynależąca w swej naturze do sfery absolutnej prywatności - stała się obiektem dyskusji, przetargów i licytacji między wierzącymi i niewierzącymi. Niestety, winę za to ponoszą przede wszystkim katolicy, którym tak strasznie ten chrzest połechtał wyobraźnię, że muszą o tym wspominać, gdzie się da, zakrzykując prawdę, która - jeśli już musimy o niej mówić - nie wygląda tak, jak oni starają się to przedstawić.
Odpowiedz
Luis Bunuel powiedział słynne zdanie -"Dzięki Bogu jestem ateistą".Słuchałem dzisiaj,całkiem niedawno ,audycji w radiowej Jedynce poświęconej Tadeuszowi Różewiczowi.Jeden z jego wierszy zabrzmiał podobnie.To nie w tym rzecz,że ja,jako człowiek wierzący,"czepiam"się faktu ,że Jacek Kaczmarski został ochrzczony i chcę to wydarzenie wykorzystać w jakimś sporze,przepraszam za trywialność tego określenia-wierzący-niewierzący.Daleki jestem od tego.Ja tylko pytałem o pewne fakty.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Największy na świecie fan Jacka Kaczmarskiego Bragiel 15 8,824 05-02-2021, 05:54 PM
Ostatni post: Bragiel
  Nieustająca nagonka na Jacka Kaczmarskiego-brońmy godności Jacka Bragiel 0 209 05-02-2021, 09:19 AM
Ostatni post: Bragiel
  Muzeum Jacka Kaczmarskiego Bragiel 10 6,074 03-16-2016, 12:11 PM
Ostatni post: Bragiel
  Choroba alkoholowa Jacka Kaczmarskiego Bragiel 36 16,173 05-05-2014, 10:02 PM
Ostatni post: Kuba Mędrzycki
  Jak skończył Jacka "lekarz" Przemek 337 90,847 04-30-2014, 10:02 PM
Ostatni post: Luter
  8. rocznica śmierci Jacka Luter 19 7,172 04-17-2012, 07:22 PM
Ostatni post: Przemek
  Festiwal Piosenki Jacka Kaczmarskiego "Źródło wciąż bije" Ania15 4 2,190 02-06-2011, 10:12 PM
Ostatni post: Simon
  Lekarz Jacka Ania15 1 1,741 08-10-2010, 04:29 PM
Ostatni post: Kuba Mędrzycki
  Zmarła Mama Jacka Coma 15 6,036 03-21-2010, 08:17 AM
Ostatni post: kolcon50
  Rodzina Jacka Kaczmarskiego Piotr I. 22 9,707 03-20-2010, 04:47 PM
Ostatni post: kolcon50

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości