Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wychowywanie dzieci w rodzinie
#1
Chyba jeszcze nie było takiego tematu, może kogoś zainteresuje.

Przeczytałem niniejszy wątek lekko zdziwiony, bo zawsze byłem przeciwnikiem nadmiernego organizowania życia dzieciom, a już na pewno pomagania w zdobywaniu przyjaciół:

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.edziecko.pl/starsze_dziecko/56,79351,10166415,Jak_pomoc_dziecku_zdobyc_przyjaciol_.html">http://www.edziecko.pl/starsze_dziecko/ ... ciol_.html</a><!-- m -->

Ale największe zdumienie wywołała następująca porada:
Cytat:Zaplanuj zabawę, w której twoje dziecko jest dobre
Może jest mistrzem piłki nożnej albo świetnie gra w szachy czy pięknie rysuje? Pozwól mu wybrać rodzaj gry czy aktywności - będzie czuło się wtedy komfortowo i pewne siebie.
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.edziecko.pl/starsze_dziecko/56,79351,10166415,Zaplanuj_zabawe__w_ktorej_twoje_dziecko_jest_dobre,,3.html">http://www.edziecko.pl/starsze_dziecko/ ... re,,3.html</a><!-- m -->

Po pierwsze, należy uczyć dzieci, że zadaniem gospodarza jest takie zorganizowanie imprezy, by to goście byli zadowoleni, a nie takie, które pozwoli gospodarzowi dowartościować się i zabawić kosztem gości. Myślę, że wiek szkolny, w którym umie się grać w szachy nie jest przedwczesny. A po drugie - takie postępowanie może wręcz zniechęcić potencjalnego przyjaciela. Smile

Co o tym sądzicie, jakie macie przemyślenia na temat wychowywania dzieci?
Odpowiedz
#2
Rzućcie okiem, a uświadomicie sobie jak bardzo świat się zmienił przez tych ostatnich 30 lat. Czy to przez fakt, że w naszej rzeczywistości dawno nie było wojen i ludzie nie wiedzą już gdzie jest dobro, gdzie zło, gdzie mądrość, a gdzie głupota?

<!-- m --><a class="postlink" href="http://atrapa.net/chains/tacybylismy.htm">http://atrapa.net/chains/tacybylismy.htm</a><!-- m -->
Odpowiedz
#3
Fajne, ale bardzo wyidealizowane.
Wolałbym dorastać teraz i cieszę się, że moje dziecko nie dorasta w latach 70. ani w latach 80.
Aż głupio to brzmi w swojej oczywistości, ale skoro istotny ułamek społeczeństwa twierdzi, że za komuny było lepiej, to trzeba chyba czasem pisać i takie rzeczy.
Odpowiedz
#4
To nie jest kwestia komuny, Lutrze. Podobnie wszystko zmieniło się w krajach, które komuny nie zaznały. Tam też dzieci bawiły się wspólnie na podwórkach, a airbagów, czy pasów na tylnych siedzeniach nie było nie tylko w naszych "maluchach". Myślę, że masz trochę racji, choć problem jest złożony i o ile w wielu dziedzinach życia dzieci mają teraz łatwiej, fajniej i przyjemniej, to większość z nich jest uboższa o doświadczenia, które wcześniejszym pokoleniom pozwalały na takie codzienne zwyczajne szczęśliwe życie.
Odpowiedz
#5
Ja mam dość mieszane uczucia. Z jednej strony nie da się ukryć, że społeczeństwo robi nam się coraz bardziej kapryśne, ale to logiczny rezultat 20 lat względnego dobrobytu. Widzę to chociażby po sobie - facecie, który praktycznie nigdy nie zaznał głodu (głodu w rozumieniu nie tylko braku pożywienia, ale też wątłych perspektyw na nie) i przez co zaczyna grymasić, jeśli trzeba poczekać na obiad Smile. Wszystko w zasadzie jest łatwiejsze, łatwiej dostępne, mniej trzeba kombinować. Znajomy mówi, że nigdy nie poszedł w komunie do harcerstwa, bo dzisiaj umiałby tylko kiełbaski piec; teraz z przerażeniem kontaktuje, że jego dwie nastoletnie córki nawet z tym mają problem.

Z drugiej strony nie jest tak źle wbrew pozorom. Może dzisiejsze pokolenie miałoby większe problemy, by przetrwać, niż pokolenie jego ojców, ale doświadczenie uczy, że często wystarczy rzucić delikwenta na tydzień na głęboką wodę i spokojnie - czego nie umie, nauczy się. Najważniejsze więc, żeby elastyczność i umiejętność uczenia się (a to też jest sztuka) nie zaginęły. Ja na przykład w zeszły weekend w trakcie przygotowań na ognisko popełniłem... sporą głupotę, albowiem danej czynności nigdy przedtem nie praktykowałem, ale przynajmniej wróciłem bogatszy o nowe doświadczenia Wink. A tę głupotę znajomy pisarz obiecał, że unieśmiertelni w swojej następnej powieści Wink.

JoannaK napisał(a):Czy to przez fakt, że w naszej rzeczywistości dawno nie było wojen i ludzie nie wiedzą już gdzie jest dobro, gdzie zło, gdzie mądrość, a gdzie głupota?

Będę brutalny, ale właśnie potwierdzasz swoją tezę. Też nie wiem, gdzie dobro i mądrość, skoro ktoś sugeruje, że te pojęcia klaruje wojna. A może po prostu nadinterpretuję?
Odpowiedz
#6
JoannaK napisał(a):To nie jest kwestia komuny, Lutrze. Podobnie wszystko zmieniło się w krajach, które komuny nie zaznały. Tam też dzieci bawiły się wspólnie na podwórkach, a airbagów, czy pasów na tylnych siedzeniach nie było nie tylko w naszych "maluchach". Myślę, że masz trochę racji, choć problem jest złożony i o ile w wielu dziedzinach życia dzieci mają teraz łatwiej, fajniej i przyjemniej, to większość z nich jest uboższa o doświadczenia, które wcześniejszym pokoleniom pozwalały na takie codzienne zwyczajne szczęśliwe życie.
Analogiczne rozumowanie można przeprowadzić na dowolnej parze pokoleń N i N-1. I metodą indukcji dojść do wniosku, że codziennym zwyczajnym szczęśliwym życiem cieszył się jedynie człowiek pierwotny, a potem z pokolenia na pokolenie było coraz gorzej. ;(
Odpowiedz
#7
Przypomina mi się taki cytat, którego przytoczenie Sławek by pewnie nazwał bez związku z czymś tam, ale co mi tam:
Najbardziej mnie teraz wkurwia u młodzieży to, że już więcej do niej nie należę.

Ja tam się cieszę, że żyje teraz, że są airbagi i sopcast Smile
Odpowiedz
#8
Ja się cieszę, że są telefony. W latach '80 przez większość czasu nie mieliśmy telefonu w mieszkaniu, korzystało się z uprzejmości sąsiadki z ostatniego piętra lub z budek telefonicznych.
Odpowiedz
#9
dauri napisał(a):Analogiczne rozumowanie można przeprowadzić na dowolnej parze pokoleń N i N-1. I metodą indukcji dojść do wniosku, że codziennym zwyczajnym szczęśliwym życiem cieszył się jedynie człowiek pierwotny, a potem z pokolenia na pokolenie było coraz gorzej. ;(

Tak jest!

JoannaK napisał(a):To nie jest kwestia komuny, Lutrze. Podobnie wszystko zmieniło się w krajach, które komuny nie zaznały.

Tak, tylko że przekłamanie linkowanego przez Ciebie łańcuszka polega na tym, że on w wybiórczy sposób pokazuje różnice kulturowe i technologiczne między teraźniejszością i czasami o jedno pokolenie wstecz, jak również uwypukla tylko jedną szalę skutków tych zmian. W efekcie z pojedynczo prawdziwych elementów zbudowany został obraz całkowicie zakłamany.

Po drugie - różnica między PRL-em, a krajami, które komuny nie zaznały, polega m.in. na tym, że w tamtych krajach lata 70., a w szczególności 80. rzeczywiście były latami szczęśliwości. Złożyło się na to kilka przyczyn - dojście do wysokiego poziomu życia po trzydziestu latach od zakończenia wojny i odcinanie kuponów z wysokiego poziomu rozwoju gospodarczego, istnienie żelaznej kurtyny, która kładła się cieniem na samopoczuciu obywateli wolnego świata (ruskie rakiety, których, jak wieść niosła, celem były m.in. zachodnioniemieckie miasta), ale jednocześnie dyscyplinowała ich w jakiś sposób (istnienie wspólnego wroga jednoczy) itd. W związku z powyższym linkowany łańcuszek (potraktowany z przymrużeniem oka) od biedy broni się w kontekście wolnych krajów Zachodu, ale za cholerę nie broni się w Polsce. Bo Polska lat 70. i 80. była okropna i żadną miarą nie była krajem, w którym byliśmy szczęśliwi. I dlatego to jest kwestia komuny, Joanno.

Ale niewątpliwie prawdą jest, że łańcuszek dość celnie punktuje wiele zmian. Tyle że robi to jednostronnie.
Odpowiedz
#10
Alek napisał(a):Przypomina mi się taki cytat, którego przytoczenie Sławek by pewnie nazwał bez związku z czymś tam, ale co mi tam:
Najbardziej mnie teraz wkurwia u młodzieży to, że już więcej do niej nie należę.

A ja tego faktu nie przyjmuję do wiadomości i zawsze będę młodzieżą Smile Mam chyba syndrom Piotrusia Pana i dobrze mi z tymSmile
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#11
Jaśko napisał(a):Ja się cieszę, że są telefony. W latach '80 przez większość czasu nie mieliśmy telefonu w mieszkaniu, korzystało się z uprzejmości sąsiadki z ostatniego piętra lub z budek telefonicznych.

My zawsze mieliśmy!
I to do nas przychodzili sąsiedzi wydzwaniać, co mnie bardzo denerwowało.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#12
Luter napisał(a):
dauri napisał(a):Analogiczne rozumowanie można przeprowadzić na dowolnej parze pokoleń N i N-1. I metodą indukcji dojść do wniosku, że codziennym zwyczajnym szczęśliwym życiem cieszył się jedynie człowiek pierwotny, a potem z pokolenia na pokolenie było coraz gorzej. ;(

Tak jest!

Coś Ty... Człowiek pierwotny narzekał: - Panie, kiedyś to była inaczej - lepiej. Mieszkało się na drzewie, a teraz kurna nowoczesnośc, na dwóch nogach się zachciało młodym chodzi, spac na drzewo jak dziadek już nie pójdą...


Luter napisał(a):Bo Polska lat 70. i 80. była okropna i żadną miarą nie była krajem, w którym byliśmy szczęśliwi.

Owszem dla dorosłych, ale dzieci inaczej to odbierały. Brakowało wielu rzeczy, ale ja czułem się szczęśliwy (choc pewnie mogłem czuc się szczęśliwszy w innych warunkach polityczno-gospodarczych, o których zresztą wiedziałem)
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#13
Kuba Mędrzycki napisał(a):My zawsze mieliśmy!

Ja bym się tam tym nie chwalił.
Odpowiedz
#14
Kuba Mędrzycki napisał(a):
Jaśko napisał(a):Ja się cieszę, że są telefony. W latach '80 przez większość czasu nie mieliśmy telefonu w mieszkaniu, korzystało się z uprzejmości sąsiadki z ostatniego piętra lub z budek telefonicznych.

My zawsze mieliśmy!
I to do nas przychodzili sąsiedzi wydzwaniać, co mnie bardzo denerwowało.

My też zawsze, ale byliśmy wyjątkami... Wystarczyło poparcie odpowiedniej osoby i telefon od ręki zakładano... Ale nie każdemu przysługiwało takie poparcie...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#15
Luter napisał(a):
Kuba Mędrzycki napisał(a):My zawsze mieliśmy!

Ja bym się tam tym nie chwalił.

Wszystko zależy od powodów podłączenia telefonu Smile Chyba nie wszystkimi warto się chwalic...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#16
Przemek napisał(a):Luter pisze:
Kuba Mędrzycki pisze:
My zawsze mieliśmy!


Ja bym się tam tym nie chwalił.


Wszystko zależy od powodów podłączenia telefonu Chyba nie wszystkimi warto się chwalic...

E, tam nie przesadzajcie. To raptem jedna linia, przy której także trzeba było czekać czasem kilka godzin na międzymiastową, skandal!
Niestety, dopiero w drugiej połowie lat 80. mieliśmy dodatkową, przez którą telefonowanie było zdecydowanie wygodniejsze!
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#17
Kuba Mędrzycki napisał(a):E, tam nie przesadzajcie. To raptem jedna linia, przy której także trzeba było czekać czasem kilka godzin na międzymiastową, skandal!
Niestety, dopiero w drugiej połowie lat 80. mieliśmy dodatkową, przez którą telefonowanie było zdecydowanie wygodniejsze!

wygodniejsze ale łaczyła tylko z oficerem prowadzącym, więc mało praktyczna...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#18
Przemek napisał(a):Kuba Mędrzycki pisze:
E, tam nie przesadzajcie. To raptem jedna linia, przy której także trzeba było czekać czasem kilka godzin na międzymiastową, skandal!
Niestety, dopiero w drugiej połowie lat 80. mieliśmy dodatkową, przez którą telefonowanie było zdecydowanie wygodniejsze!


wygodniejsze ale łaczyła tylko z oficerem prowadzącym, więc mało praktyczna...

No, niestety. Jakieś minusy, choć nieliczne się zdarzały.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dzieci bezdomne i aborcja (bo dawno nie było ;) ) Elzbieta 1,844 111,907 10-10-2012, 07:15 PM
Ostatni post: Alek
  dzieci Hioba.... Simon 17 4,788 01-13-2009, 02:43 PM
Ostatni post: superxana
  O Kurskim, Tusku, rodzinie, ćwierćinteligentach itd. Szymon 66 13,804 05-01-2006, 09:14 AM
Ostatni post: Zeratul

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości