Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jacek o niepodległości w TV Edukacyjnej
lc napisał(a):ekarczyk w czasie stanu wojennego zrobił zapewne dużo więcej niż ów zafajdany szeptacz.
Leszku, a Piekarczyk to który rocznik?
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
Pawle
Piekarczyk to marzec 1967 r.

A dzięki uświadomionej politycznie i opozycyjnie rodzinie miał szczęście być - jako dwunastolatek - na domowym koncercie Wysockiego, który nieraz wpadał do Polski - i czego mu zazdroszczę, bo ja tylko dostąpiłem zaszczytu koncertu JK we wrześniu 1981 r.

Szkoda, że ten popapraniec z Marszowic (nie lubię szeptaczy) nie miał odwagi wprost zapytać Piekarczyka o jego działalność, bo mocno by się zdziwił.
Odpowiedz
lc napisał(a):A dzięki uświadomionej politycznie i opozycyjnie rodzinie miał szczęście być - jako dwunastolatek - na domowym koncercie Wysockiego

Zakładając, że to w ogóle prawda...

lc napisał(a):Szkoda, że ten popapraniec z Marszowic (nie lubię szeptaczy) nie miał odwagi wprost zapytać Piekarczyka o jego działalność, bo mocno by się zdziwił.

Jeśli ta działalność to bycie na koncercie Wysockiego, to faktycznie! Smile

Leszku, przyznam Ci się szczerze, że jestem pod coraz większym wrażeniem Twojego stosunku do postawy i poglądów naszego kolegi z byłego zespołu. Swego czasu nieustająco darłeś z nim koty na wiadome tematy, nie mówiąc już o tym, że nie raz dochodziło niemal do rękoczynów. Pamiętasz Waszą szarpaninę przed jednym z koncertów za oceanem? Na pewno tez pamiętasz dziesiątki zażartych dyskusji, których efektem było to, że w pewnym momencie nasz kolega mocno zaniemógł na tle sercowym. Podobno na tle sercowym, bo nie jestem pewien do dziś ile było w tym faktycznego cierpienia, a ile histerii. Różnica między Tobą, a Pawłem polega na tym, że Ty swoje poglądy polityczne masz stałe i szczere, natomiast Paweł takie jakie w danym momencie mieć musi, albo mieć powinien. A konkretnie takie jakie w danym momencie prezentuje Jego jeden i ten sam od wielu lat pracodawca. Po tym ostatnim(a co za tym idzie i po Piekarczyku) jeździłeś przez długi czas jak po łysej kobyle, natomiast od kiedy wspomniany chlebodawca naszego kolegi zaczął mówić jednym językiem wraz z tymi, których Ty od lat popierasz sytuacja zmieniła się diametralnie. I naturalnie Paweł błyskawicznie dostroił swój instrument do tej orkiestry. A ten Jego odważny, silny i konsekwentny charakter oddaje choćby epizod w pewnej przydrożnej restauracji. Zapewne pamiętasz o co chodzi i pamiętasz pewnie, że bawiłeś się przy tym doskonale. Nie będę jej teraz przytaczał, bo ta sympatyczna historyjka już tu się pojawiała.
Dlatego nie pieprz mi stary, że tak cenisz Pawła i nie udawaj, że próbujesz Go przedstawiać w jak najjaśniejszym świetle. Doskonale wiesz ile warta jest Jego odwaga, determinacja i konsekwencja. Komu jak komu, ale mnie takiego kitu nie wciśniesz i z tego również doskonale zdajesz sobie sprawę.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
Kuba
moje spory z Piekarczykiem z lat 90-tych nie są tu istotne.
Kwestia dotyczy lat 80-tych.
Otóż Piekarczyk ma - o czym wiem - wystarczająco dobrze zapisaną kartę opozycyjną, by syczącego szeptem, czy szeptającego sykiem tego "odważniaka" z Marszowic kopnąć w dupę za takie teksty (a wiesz, że Piekarczyk specjalistą od kopania w dupę jest)
Problem jest jednak szerszy - w walce o ocenę III RP próbuje się czynić zarzut jej krytykom, żę nie mają do tego prawa bo nie działali w PRL. Pomijając całkowitą niecelność tego zarzutu do mnie i do Piekarczyka, jest rzecz ważniejsza - na jakiej podstawie jest formułowana taka teza? Po to by zamykać gębę krytykom obecnych autorytetów - ludziom na tyle młodym, że nie mieli szans uczestniczyć w konspirze? Tak się boją te autorytety...
Odpowiedz
Leszku, a co konkretnie w okresie między 1981 a 1989 rokiem robił Piekarczyk, jeśli o działalność opozycyjną chodzi?

lc napisał(a):Problem jest jednak szerszy - w walce o ocenę III RP próbuje się czynić zarzut jej krytykom, żę nie mają do tego prawa bo nie działali w PRL. Pomijając całkowitą niecelność tego zarzutu do mnie i do Piekarczyka, jest rzecz ważniejsza - na jakiej podstawie jest formułowana taka teza? Po to by zamykać gębę krytykom obecnych autorytetów - ludziom na tyle młodym, że nie mieli szans uczestniczyć w konspirze? Tak się boją te autorytety..
Leszku, myślę, ze autorytety się nie boją za bardzo. O ile zauważyłem - poza nielicznymi raczej pogardliwymi reakcjami takimi, jak opisana z Marszowic - większość krytyki formułowanej pod adresem ludzi pokroju Piekarczyka ma raczej charakter dobrotliwej kpiny, czy też uwag "z lekkim przymrużeniem oka". Trudno bowiem, aby liderzy opozycji solidarnościowej przejmowali się na poważnie krytyką wysłaną przez osoby, które w grudniu 1981 były w sensie politycznej edukacji mniej więcej na etapie oglądania "Piątku z Pankracym".
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
O to zapytać była okazja w Marszowicach.
Ale myślę, że jeszcze nie raz będziesz miał spsobność, bo Piekarczyk czynny ostatnio artystycznie jest, więc chyba się gdzieś spotkacie. Niech sam opowiada.

W razie czego, ponieważ Piekarczyk śpiewał też i moje (jak domniemywam) pisenki, jestem gotowy stanąć twarzą w twarz z tym kolesiem z Marszowic i podyskutować o prawie do krytyki RP.
Odpowiedz
Niktważny napisał(a):Pamiętam, jak w trakcie występu Piekarczyka w Marszowicach pewien działacz solidarnościowy obecny na koncercie poirytowany syczącym szeptem zapytał:
- A gdzie on (Piekarczyk) był, jak nas Milicja pałami lała? Gdzie on był, kiedy nas co dwa dni zamykali na 48h? Bardzo odwaga staniała, skoro tacy, jak on uchodzą za odważnych.

niezły underground... koleś mówi "nas" więc "ich" tam było więcej...no, bezpieczeństwo jest najwazniejsze
Mów mi to co dzień: oni górą
Odpowiedz
lc napisał(a):O to zapytać była okazja w Marszowicach.Ale myślę, że jeszcze nie raz będziesz miał spsobność, bo Piekarczyk czynny ostatnio artystycznie jest, więc chyba się gdzieś spotkacie. Niech sam opowiada.
Wiesz, może i była sposobność, a może nie było? Piekarczyk, mam wrażenie, obnosił się z niejaką dumą i wyniosłością, skutecznie podkreślając swój dystans do innych uczestników spotkania. Rozumiem, ze piękna karta uwzniaśla, ale mimo to jest po prostu kwestią dobrego wychowabnia aby odpowiedzieć na uprzejmości w stylu "Do widzenia" - niezależnie od tego, w jak głębokiej opozycyjnej konspirze było się mając lat 13.

A pytam o tę piękną karte Ciebie, bo twierdzisz, że ona jest faktem. Rozumiem, ze masz na to przykłady liczne. A zatem podaj, prosze, co takiego Piekarczyk robił, będac w opozycji? Jak z komuną walczył? Pytam zupełnie powaznie! Naprawdę chętnie się tego dowiem.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
Pawle - o Piekarczyku z Piekarczykiem.
Podjąłem ten temat, gdyż wkurza mnie mechanizm "gdzie on był gdy nas pałowali". Wkurza mnie właśnie dlatego, że sam byłem nie raz tam gdzie pałowali - lecz uważam, żę nawet gdybym tam nie był, to miałbym IDENTYCZNE prawo pisać to co piszę. Ba! Małbym nawet większe. Bo dokonywanie ocen przez świadków naocznych wcale nie lepsze, niż przez tych co znają pewne rzeczy tylko z przekazu historyków. Gdyż nie jest to obciążone emocjami, a nawet poczuciem doznanej krzywdy. I tu właśnie leży problem, dlaczego moja twórczość być może nie jest do końca sprawiedliwa...
Odpowiedz
lc napisał(a):Podjąłem ten temat, gdyż wkurza mnie mechanizm "gdzie on był gdy nas pałowali".
Wiesz, zupełnie szczerze i poważnie mówiąc, to jest to mechanizm, przepraszam za określenie, bliźniaczy do innego, który mówił "My jesteśmy tu, gdzie stali robotnicy - oni tam, gdzie stało zomo". To jest mechanizm podziału oraz mechanizm dyskredytacji
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
lc napisał(a):Kuba
moje spory z Piekarczykiem z lat 90-tych nie są tu istotne.
Kwestia dotyczy lat 80-tych.

Wiem, że te spory same w sobie nie są w tym momencie aż tak istotne, natomiast na ich przykładzie(jednym z wielu zresztą) pozwoliłem sobie nakreślić Twój stosunek do Pawła. A raczej to jak instrumentalnie próbujesz wykorzystywać Jego osobę. Gdyż doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że przede wszystkim

lc napisał(a):Piekarczyk specjalistą od kopania w dupę jest

I niewiele więcej. Jak nadarza się okazja to można tak pokierować Piekarczykiem, że zrobi wszystko w co Go się wmanipuluje. A On z kolei robi to głównie dla zaspokojenia własnych kompleksów, frustracji i próżności. A także, a może przede wszystkim, aby przypodobać się gawiedzi i zebrać gromkie brawa za kopnięcie kogoś w tyłek(dosłownie) lub próba kretyńskiego szarpania się z byłym ministrem. Daj spokój.

lc napisał(a):Tak się boją te autorytety...

Twoja Leszku ta obsesja nie jest już chyba ani straszna, ani śmieszna. Ona wywołuje raczej po prostu już tylko coraz większe pokłady współczucia. Serio.

Niktważny napisał(a):lc napisał(a):
Podjąłem ten temat, gdyż wkurza mnie mechanizm "gdzie on był gdy nas pałowali".

Wiesz, zupełnie szczerze i poważnie mówiąc, to jest to mechanizm, przepraszam za określenie, bliźniaczy do innego, który mówił "My jesteśmy tu, gdzie stali robotnicy - oni tam, gdzie stało zomo". To jest mechanizm podziału oraz mechanizm dyskredytacji

Bingo!
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
Niktważny napisał(a):A zatem podaj, prosze, co takiego Piekarczyk robił, będac w opozycji? Jak z komuną walczył? Pytam zupełnie powaznie! Naprawdę chętnie się tego dowiem.

Pawle,
na ten temat Leszek wie tylko to, co mu Piekarczyk powiedział, czyli - biorąc pod uwagę wiarygodność Piekarczyka - nic, albowiem (o ile dobrze pamiętam) Leszek poznał Piekarczyka na imprezie u naszego - tzn. mojego i Piekarczyka - wspólnego znajomego, który zaprosił Leszka za moim pośrednictwem, a było to bodajże w roku 1993.

lc napisał(a):Mam wiele różnych zastrzeżeń do Piekarczyka ale czego jak czego ale braku odwagi nie śmiałbym mu zarzucić. Tego właśnie absolutnie NIE!

Nie chciałbym wchodzić tutaj w licytację, który z nas lepiej zna Piekarczyka, bo - biorąc pod uwagę liczne Wasze wspólne występy - pewnie znasz go lepiej.
Tak się jednak składa, że ja go też znam dość dobrze, choć miałem go okazję poznać w zupełnie innych niż Leszek okolicznościach (studiowaliśmy na jednym roku na tym samym wydziale, chodziliśmy na kilka przedmiotów na te same zajęcia i mieliśmy kilku wspólnych bliskich znajomych). W każdym razie znam Piekarczyka na tyle dobrze, by mieć zdanie dokładnie odwrotne niż wygłoszone przez Leszka. Odwaga to bodaj ostatnia rzecz, którą przypisałbym Piekarczykowi. Jest to człowiek, który jak mało kto w cyniczny sposób wykorzystuje niewiedzę interlokutora, by mówić o sobie rzeczy kompletnie wymyślone, a stawiające go w jak najlepszym świetle.

lc napisał(a):Ten działacz Solidarności, co szeptem coś ględził zamiast głośno spytać Piekarczyka - to dupek i tchórz. Nawet mi nie pisz o takich palantach. Piekarczyk

Tak się składa, że podczas jednego z posiłków w Marszowicach Piekarczyk wygłosił w mojej obecności jedno ze swoich ulubionych stwierdzeń bez pokrycia dotyczących odwagi, której rzekomo nie zabraknie mu, kiedy tylko zajdzie taka potrzeba. I tak się składa, że zareagowałem na to dość gwałtownie (zbyt gwałtownie), mówiąc mu w oczy, co sądzę o tym ile warte są jego deklaracje.

Kuba Mędrzycki napisał(a):A ten Jego odważny, silny i konsekwentny charakter oddaje choćby epizod w pewnej przydrożnej restauracji.

Otóż to! Przykro to mówić, ale ten epizod oddaje istotę osobowości Piekarczyka.

Tak czy inaczej mogę jedynie stwierdzić, że dywagacje Niktważnego nt. odwagi są stuprocentowo celne oraz potwierdzić wszystko to, co przede mną napisał Kuba.

Pozdrawiam,
KN.
Odpowiedz
Pawle
nie jest to ten sam mechanizm - bo nie każdy podział na "my" i "oni" jest identyczny.

Podział zastosowany w Marszowicach był taki:

kiedyś dawno temu myśmy się bili, ty nie - nie masz prawa nas oceniać

Przyjmująć takie założenie żaden historyk nie mógłby dokonać jakiejkowiek analizy postaw. Nie chcąc narazić się na naruszenie durnego prawa Godwina, podam przykład inny:
coś ty wtedy robił jak myśmy walczyli w Rewolucji Październikowej? - mógłby jeszcze nie tak dawno usłyszeć od zdychającego weterana ktoś krytykujący dorobek ZSRR.


Podział zastosowany przez Kaczyńskiego jest inny

My jesteśmy tu - po stronie dobra, a wy tam - po stronie zła
czyli - wy dokonujecie tu i teraz złego (naszym zdaniem) wyboru.

podział ten NIE ODBIERA PRAWA DO OCENY -

I o to prawo do oceny mi chodzi.

Poza tym, Kaczyński nie wypowiadał tego syczącym szeptem tylko publicznie.
Odpowiedz
Kubo i Lutrze

Tak, o Pawła działalności wiem głównie od Pawła i dlatego uważam, że to on o tym powinien opowiadać sam.
Natomiast nie mam powodów, aby mu nie wierzyć.
Odpowiedz
Luter napisał(a):W każdym razie znam Piekarczyka na tyle dobrze, by mieć zdanie dokładnie odwrotne niż wygłoszone przez Leszka.

Ależ Krzysiu, doskonale wiesz, że Leszek ma tak naprawdę zdanie na temat Pawła(Piekarczyka oczywiście) także dokładnie odwrotne od tego, które wygłasza.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
Niktważny napisał(a):A pytam o tę piękną karte Ciebie, bo twierdzisz, że ona jest faktem. Rozumiem, ze masz na to przykłady liczne. A zatem podaj, prosze, co takiego Piekarczyk robił, będac w opozycji? Jak z komuną walczył? Pytam zupełnie powaznie! Naprawdę chętnie się tego dowiem.

Leszek oczywiście wie, Leszka drażni mechanizm - akurat na tyle, żeby żarliwie zaprotestować - ale Leszek nic Ci więcej nie powie, bo przecież możesz zapytać Piekarczyka, skoro już wiesz, że błądzisz. dSmile
Odpowiedz
lc napisał(a):Podział zastosowany w Marszowicach był taki:kiedyś dawno temu myśmy się bili, ty nie - nie masz prawa nas oceniać
Nie, to nie jest dokładnie taki podział. Występuje tam mały niuans, który pozwolę sobie podkreślić. Podział zastosowany w Marszowicach był taki:
kiedyś dawno temu myśmy się bili, ty nie - nie masz prawa nas opluwać.

Między oceną a opluciem jest różnica taka, że ocena wynika z wyważenia faktów. Waga może być niedokładna, materiał na obu szalach jakościowo nierówny, ale sam fakt użycia wagi, jako instrumentu, dzięki któremu próbuje się wydać wyrok sygnalizuje, iż ważący ma intencje szlachetne, by nie powiedzieć sprawiedliwe.
Natomiast opluwanie jest w istocie przeciwieństwem szlachetności. Opluwanie polega na tendencyjnym dobieraniu faktów, a celem jego jest możliwie pełna dyskredytacja. Nade wszystko opluwanie jest skutkiem nienawiści - uczucia nader mało szlachetnego.
lc napisał(a):Przyjmująć takie założenie żaden historyk nie mógłby dokonać jakiejkowiek analizy postaw.
Zadaniem historyka jest możliwie pełne i uczciwe zebranie faktów oraz ich analiza. Analiza jest czym innym niż ocena, a już zupełnie nie ma nic wspólnego z opluwaniem. Mówiąc prościej: zadaniem historyka jest zebranie faktów i ich analiza, którą następnie pozostawia się ocenie czytelnika, bacząc jednakowoż aby przy okazji nikogo nie opluć, fałszywie nie oskarżyć, nie skrzywdzić. Nie rozumie tych niuansów spora grupa pracowników IPN, którzy - choć często warsztatowo świetni - mylą analizę z oceną często wyrządzając tą pomyłką krzywdę ludziom, o których piszą.
Podam przykład. Roman Graczyk w książce "Cena przetrwania" poddaję analizie kontakty niektórych pracowników Tygodnika Powszechnego z SB. W tym celu bierze on np. pod lupę kwity wystawione przez restaurację, gdzie redaktor TP spotykał się z pewnym oficerem SB. Jedne kwity są szczupłe inne wręcz przeciwnie - opiewają na duże kwoty, zawierają wiele pozycji. Graczyk uznaje, że ci, którzy z oficerami SB przez długie godziny konwersowali przesiadując w lokalach, oddając się szeroko pojętej konsumpcji, najpewniej też dużo tym oficerom mówili, co - w powiązaniu z innymi dokumentami - świadczy, iż ich kontakty z SB były zażyłe i mogły mieć charakter agenturalny. Dla Graczyka z knajpianych rachunków, wchodzących w skład tzw. funduszu operacyjnego (eSBek stawiał) płynie wniosek, że najpewniej ci, którzy dużo pili i jedli z esbekami, współpracowali z bezpieką i donosili na kolegów, czyli byli zdrajcami i kolaborantami. Dla innego historyka fakt istnienia rachunków z restauracji, zarówno sutych, jak i całkiem skromnych, świadczyć może tylko o tym, ze jakieś kontakty między redaktorem X a SBekiem były. To wszystko. Nic na podstawie obfitości konsupcji nie da się powiedzieć o treści rozmów prowadzonych przy kawiarnianym stoliku. Może redaktor donosił na kolegów, a może gadali o panienkach. Nie wiadomo. Fakt jest taki, że spotkanie było. Wynika z niego, że X się kontaktował i lubił dobrze zjeść oraz dobrze wypić. Ale nie wynika, że donosił.
Graczyk wydaje wyrok, sam ocenia, często niesprawiedliwie, bo pod dyktando założonej tezy. Inny historyk przedstawia fakty (źrodła) analizuje ale ewentualną ocenę pozostawia czytelnikom.
lc napisał(a):Podział zastosowany przez Kaczyńskiego jest innyMy jesteśmy tu - po stronie dobra, a wy tam - po stronie złaczyli - wy dokonujecie tu i teraz złego (naszym zdaniem) wyboru. podział ten NIE ODBIERA PRAWA DO OCENY -
Podział Kaczyńskiego jest sam w sobie ocenny. Kaczyński wyraźnie ocenia, kto był dobry a kto zły - napisałeś to zresztą. On właśnie opluwa, stawiając np. Tadeusza Mazowieckiego innych działaczy opozycji demokratycznej po tej samej stronie, po której stało ZOMO. Podział Kaczyńskiego co prawda prawa do oceny nie odmawia, ale też z inną oceną aniżeli własna zupełnie się nie liczy.
Podsumowując: podział, nazwijmy to, Marszowicki odmawia prawa do opluwania a nie do oceny. Podział Kaczyńskiego uzurpuje sobie prawo do opluwania, choć formalnie nie odmawia prawa do innych ocen.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
Pawle
jeżeli Piekarczyk śpiewał moje piosenki to nie Piekarczyk opluwał tylko ja opluwałem
więc słowa owego "działacza z Solidarności" właściwie dotyczyły mnie
ale ja właśnie byłem na tych demostracjach gdzie pałowali, ale ja byłem w grupie konspiracyjnej której szefa zamordowali, ale ja nosiłem ulotki, wydawnictwa, kleiłem plakaty.
To w takim razie - mogę opluwać czy nie?
Odpowiedz
Dodam jeszcze, że jako szczeniak przyklejony w 1981 do młodzieżówki KPN byłbym zapewne wówczas uznany przez owego działacza Solidarności za ekstremistę, który chce obalić socjalizm przemocą.
Odpowiedz
lc napisał(a):Pawlejeżeli Piekarczyk śpiewał moje piosenki to nie Piekarczyk opluwał tylko ja opluwałemwięc słowa owego "działacza z Solidarności" właściwie dotyczyły mnie
Piekarczyk śpiewał i, jak można było wnosić, identfikował się z treściami zawartymi w wykonywanych tekstach. Słowa działacza dotyczyły Piekarczyka i treści, z którymi się wykonawca utożsamia.
lc napisał(a):To w takim razie - mogę opluwać czy nie?
Myślę, że dylemat "wolno, czy nie wolno" jest błędny. Raczej należałoby zapytać, "wolno, ale czy wypada". I, pytając czy wypada, nie mam na myśli jakiejś poprawności politycznej a raczej przyzwoitość. Może lepiej byłby zapytać, wolno, ale czy przystoi? Wolno wiele w wolnej Polsce - także opluwać, powołując się na prawo do własnego zdania i oceny faktów. Ale myślę, że opluwać uczciwemu człowiekowi po prostu nie przystoi. Tak samo, jak człowiekowi elementarnie kulturalnemu nie przystoi mlaskać, puszczać pawia, albo pierdzieć przy jedzeniu, choć przecież mu wolno, prawda?
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
Pawle
ponieważ wiele lat poświęciłem na lekturę literatury politologicznej, mogę bez trudu każdą polemike ubrać w szatę akademickiego dyskursu - i będzie grzecznie, kulturalnie, salonowo i - dla wielu - nie wiadomo o czym.
Ale mogę TO SAMO powiedzieć wprost. Gnoja nazwać gnojem, głupca głupcem a esbeka esbekiem. I w piosenkach wolę zdecydowanie tę drugą wersję.
Aczkolwiek za pierwszym i za drugim razem stopień "oplucia" będzie ten sam w istocie.

Ale mogę też nie "opluwać" wcale.
Tylko, że z mojego punktu widzenia - niektórym środowiskom to się ewidentnie należy.
Odpowiedz
lc napisał(a):A co do bezrobocia. Zawsze są takie zawody, gdzie brak kandydatów. Ale to nie zmienia faktu, że na rynku pracy jest znacznie gorzej dziś niż pod koniec rządów PiS. I kropka.
Pech to pech.
Nie zgadzam się. Za rządów PiS (wrzesień 2006) wskaźnik zatrudnienia (odsetek ludności w wieku od 15 do 64 roku życia pracującej zawodowo) wynosił niecałe 53% (i był najniższy w UE). <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.wnp.pl/wiadomosci/14280.html">http://www.wnp.pl/wiadomosci/14280.html</a><!-- m -->

W październiku 2007 został określony cel, że w roku 2013 wskaźnik ten wyniesie 60%: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.gazetapodatnika.pl/artykuly/60_proc_wskaznik_zatrudnienia_w_2013_roku-a_4899.htm">http://www.gazetapodatnika.pl/artykuly/ ... a_4899.htm</a><!-- m -->

A w sierpniu 2010 wskaźnik ten był już na poziomie 59,3%. Nadal trochę mało (Polska jest w ogonie UE), ale od września 2006 wskaźnik ten podniósł się o ponad 6,3%. Nie znalazłem danych bardziej aktualnych, ale to, co podlinkowałem, wystarcza by kategorycznie stwierdzić, że na rynku pracy jest teraz zdecydowanie lepiej niż za PiS.
Odpowiedz
Tym gorzej dla faktów...
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
dauri napisał(a):A w sierpniu 2010 wskaźnik ten był już na poziomie 59,3%.
Jeszcze link: <!-- m --><a class="postlink" href="http://forsal.pl/artykuly/440897,wskaznik_zatrudnienia_w_polsce_wynosi_59_3_proc_i_jest_jednym_z_najnizszych_w_ue.html">http://forsal.pl/artykuly/440897,wskazn ... _w_ue.html</a><!-- m -->
Odpowiedz
Tym gorzej dla linku!
Odpowiedz
Może spróbuję podsumować: skoro obserwujemy wzrost wskaźnika zatrudnienia oraz wskaźnika bezrobocia (tzn. osób poszukujących pracy), to oznacza, że maleje odsetek osób uzyskujących dochody w szarej strefie, żyjących z zasiłków i op*dajających się. A to chyba dobrze?

Wiem, wiem - tym gorzej dla podsumowania. Smile
Odpowiedz
dauri napisał(a):Może spróbuję podsumować: skoro obserwujemy wzrost wskaźnika zatrudnienia oraz wskaźnika bezrobocia[...]
Wskaźnik zatrudnienia obecnie raczej nie rośnie (ostatnio rósł bodaj w 2008). Największy przyrost zatrudnienia (w liczbach bezwzględnych) nastąpił w 2007 r.(*), natomiast sam wskaźnik zatrudnienia w 2008 wynosił tyle, co teraz (wikipedia):
Cytat:W Polsce wynosił on w 2008 roku 59,2%

Natomiast stopa bezrobocia, rzeczywiście podskoczyła(**).
Oczywiście, nie piszę o tym, czy działania władz miały na to jakiś wpływ. No ale też nie o tym jest ta rozmowa. A jeszcze inną sprawą jest to, kto i jaką metodą oblicza te wskaźniki.

Jednak mniejsza z tym, bo przede wszystkim chciałbym wyrazić wątpliwość, czy akurat wskaźnik zatrudnienia jest dobrym miernikiem. W małżeństwie, w którym oboje małżonkowie pracują, wskaźnik wynosi 100%, natomiast w małżeństwie, w którym zawodowo pracuje 1 osoba, a druga albo zajmuje się prowadzeniem domu i opieką nad dzieckiem, albo studiuje, albo poświęca się wolontariatowi, albo jest na wcześniejszej emeryturze itp - wskaźnik wynosi 50%. Ale przecież z tego nie wynika, w której parze jest lepiej. Musielibyśmy wiedzieć, dlaczego mamy do czynienia z takimi sytuacjami. Czy w poszczególnych przypadkach jest to wybór czy konieczność? Dlatego lepszym (choć zapewne nie idealnym) wskaźnikiem jest liczba osób poszukujących zatrudnienia. Natomiast myślenie kategoriami wskaźnika zatrudnienia (a także kilkoma innymi, np. przeciętna długość aktywności zawodowej) to takie trochę... uprzedmiotowienie ludzi jako zasobu, który nasi zarządcy muszą jak najlepiej wykorzystać.

*) "pracujący" w latach 2005-2009 (w tys):
Kod:
12891   13220   13771   14037   13782

**) "bezrobocie rejestrowane w latach 2005-2009 (%):
Kod:
17,6   14,8   11,2   9,5   12,1
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_RS_rocznik_statystyczny_pracy_2010.pdf">http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus ... y_2010.pdf</a><!-- m -->
Odpowiedz
Dauri
wspólnie z MacBm i Lutrem dajecie dowód na ukąszenie heglowskie (od dawna Was podejrzewałem) ale nic to.
Zgadzam się z Jaśkiem, że wskaźnik zatrudnienia do nienajlepszy sposób na ocenę kondycji ekonomicznej państwa i jego obywateli (bo jeśli z powodu znacznej inflacji przestaje wystarczać moja pensja na utrzymanie rodziny i muszę posyłać do roboty żonę /która powinna prowadzic dom/ oraz dzieci w wieku lat - dajmy na to 15 /które powinny się uczyć w tym czasie/ to nie znaczy, że wszystko idzie ku lepszemu - raczej wprost przeciwnie)
Jako przedmiot analiz makroekonomicznych proponuję
- poziom bezrobocia
- stopę inflacji
- stopę wzrostu gospodarczego
- bilans eksportu i importu
- wpływ polityki rządu na działalność podmiotów gospodarczych (np. poprzez podniesienie podatku VAT)

W tych dziedzinach porównanie końcówki rządów PiS i obecnie PO będzie bardziej miarodajne co do oceny sytuacji gospodarczej tamtej i teraźniejszej.
Jeśli chce Ci się szukać danych statystycznych (bo mi się nie chce) to proszę. Być może mylę się w negatywnej ocenie PO...
Odpowiedz
Leszku, co tam ukąszenie heglowskie i wskaźniki ekonomiczne:

[Obrazek: 017.jpg]
Odpowiedz
A na poważnie: nie bardzo jest sens porównywać wskaźniki końcówki rządów PiS i obecnie PO, bo warunki były zupełnie inne. Bardziej miarodajne będzie porównywanie wskaźników Polski do wskaźników innych państw w tych samych okresach, i na tej podstawie wyciągnięcie wniosków, które ugrupowanie (PiS czy PO) lepiej zarządzało gospodarką.

Oczywiście można stwierdzić, że to wszystko ma znikome znaczenie wobec faktu, iż Tusk przynosi pecha całej gospodarce światowej - ale skąd pewność, że to właśnie Tusk, a nie np. Berlusconi, Orban albo Cameron?
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jacek Kaczmarski Koncerty - youtube - usunięte mateusz kurowski 0 2,097 12-22-2015, 07:13 AM
Ostatni post: mateusz kurowski
  ''Jacek Kaczmarski w świecie tekstów''-wydanie drugie Elzbieta 3 2,848 05-07-2013, 09:55 PM
Ostatni post: pkosela
  Film "Jacek" Kuba Mędrzycki 14 5,996 03-26-2013, 02:27 AM
Ostatni post: Przemek
  Jacek Kaczmarski w Nonsensopedii Argot 8 3,187 07-17-2009, 05:07 PM
Ostatni post: superxana
  Jacek Kaczmarski - 5 rocznica smierci Elzbieta 13 4,010 04-12-2009, 08:07 AM
Ostatni post: Darkstorm
  Jacek Kaczmarski - NA CENZUROWANYM Niktważny 1 1,372 08-17-2008, 10:48 AM
Ostatni post: blaise14
  Jacek Kaczmarski - poetycka pamięć o stanie wojennym Zeratul 2 1,416 03-28-2008, 11:20 AM
Ostatni post: Niktważny
  Jacek Kaczmarski - bard - praca magisterska w sieci Strefa Piosenki 3 1,921 09-07-2007, 11:36 AM
Ostatni post: thomas.neverny
  Jacek KAczmarski - człowiek przewrażliwy Tomek_Ciesla 0 1,141 03-22-2007, 05:41 PM
Ostatni post: Tomek_Ciesla
  Jacek Kaczmarski ofiarą szarlatana? Khamul 1 1,027 03-07-2007, 10:53 AM
Ostatni post: pkosela

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości