Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Katastrofa polskich koleji.
#1
Witam i pozdr. wszystkich ,ktorzy korzystaja z naszych wspanialych PKP.
A co byloby ,gdyby nagle iles procent tych,ktorzy przemieszczaja sie codziennie samochodem przesiedli sie na pociagi w Polsce????
Poza tym ostatnio bedac w Holandii zauwazylem ,ze jest przepasc pomiedzy Polska a Holandia -tam transport publiczny jest duzo bardziej zaawansowany i dostepny +komfort i predkosc-niestety tu kompletnie tego brakuje,poza tym nostwo sciezek rowerowych i wszystkie ladnie odsniezone-dzieki temu duzo mniej samochodow-a co za tym idzie nie ma korkow,nie ma tyle spalin i halasu plus jest dzieki temu tez taniej sie przemieszczac. :agent:
pozdr. Wszystkich chorych na glowe politykow ,ktorzy brna w jakies bzdurne reformy i blokuja transport publiczny-dla swoich wlasnych potrzeb.
Odpowiedz
#2
To czego najbardziej brakuje kolei to elementarnej uczciwości przy sprzedaży biletów. Nielimitowaną sprzedaż to można prowadzić w komunikacji miejskiej, gdzie nikt nie ma bagaży, a podróż trwa nie dłużej niż 30-45 min, więc w wypakowanym po brzegi autobusie czy tramwaju da się jakoś wytrwać. Na dłuższych trasach sprzedaż powinna być limitowana do takiej ilości, żeby podróż była w miarę komfortowa.
"Drobiazgi niepotrzebne ratuj, Kiedyś je dziecku swemu dasz. Przydadzą się przyszłemu światu..."
Odpowiedz
#3
Duchu, w tytule samo 'i' w zupełności wystarczy.

Duch77 napisał(a):A co byloby ,gdyby nagle iles procent tych,ktorzy przemieszczaja sie codziennie samochodem przesiedli sie na pociagi w Polsce????

A gdyby tu staruszka przechodziła do domu starców, a tego domu by jeszcze wczoraj tutaj nie było...
Wiesz, równie dobrze można by postawić pytanie w stylu - a co by było gdyby nagle wszyscy zapragnęli przemieszczać się samolotami?

Duch77 napisał(a):Poza tym ostatnio bedac w Holandii zauwazylem ,ze jest przepasc pomiedzy Polska a Holandia

Eee, opowiadasz... Wink

Duch77 napisał(a):Wszystkich chorych na glowe politykow ,ktorzy brna w jakies bzdurne reformy i blokuja transport publiczny-dla swoich wlasnych potrzeb.

Dla jakich swoich własnych potrzeb? Uważasz, że każdej nocy podkradają większość wagonów i wożą nimi swoje dzieci do przedszkola?
Co do ostatnich 'wydarzeń' na naszej kolei, to po pierwsze nie wiem jak to dokładnie wyglądało, bo nie miałem potrzeby przemieszczać się tym środkiem komunikacji. Ale przypuszczam, że nie odbiegało specjalnie od sytuacji jaka panuje co roku podczas tak ostrej zimy.
Oczywiście, że nasze koleje niejednokrotnie pozostawiają jeszcze wiele do życzenia, natomiast uważam, że premier słusznie postąpił nie wywalając Grabarczyka. Nie sztuka kogoś wyrzucić, sztuka mieć kogoś lepszego na to miejsce. Swoją drogą, nie rzecz też w ministrze, a w skostniałej i chorej strukturze naszych spółek kolejowych.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#4
fytysyty napisał(a):To czego najbardziej brakuje kolei to elementarnej uczciwości przy sprzedaży biletów.
Trzeba by sprawdzić, na czym konkretnie polega umowa zawarta między pasażerem wykupującym bilet a kolejami. Wiem jedno: to, że na bilecie jest napisane "Waźny od X do Y" nie oznacza wcale, że można jeździć w dniu Y, za tę informację niedawno zapłaciłem grubo ponad 100 zł. Można też spróbować zdobyć jakiś regulamin, ale na dworcu centralnym w Warszawie nie mieli, a na stronie internetowej wprawdzie był, ale nieaktualny.

Z moich doświadczeń odnoszę wrażenie, że umowa polega na tym, że jeżeli jakiś pociąg w ogóle podstawią, a zakupiony bilet będzie na ten pociąg ważny - to można spróbować nim pojechać, może się uda, w każdym razie jeżeli będzie się zachowywało w miarę kulturalnie, to nie wyproszą.

W każdym razie o PKP i innych spółkach zależnych nie potrafię mówić ani myśleć bez używania słów powszechnie uważanych za obraźliwe.
Odpowiedz
#5
A ja nie tak dawno byłem świadkiem nieco zabawnej sytuacji. Otóż, jadąc z EIC z Warszawy do Krakowa, pociąg przyjechał 15 minut przed czasem. Natomiast, kierownik pociągu, przez głośniki jak zwykle podziękował za wspólną podróż itd. i przeprosił za półgodzinne opóźnienie! Musiało zadziałać wyjątkowo silne przyzwyczajenie Smile
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#6
Kuba Mędrzycki napisał(a):A ja nie tak dawno byłem świadkiem nieco zabawnej sytuacji. Otóż, jadąc z EIC z Warszawy do Krakowa, pociąg przyjechał 15 minut przed czasem. Natomiast, kierownik pociągu, przez głośniki jak zwykle podziękował za wspólną podróż itd. i przeprosił za półgodzinne opóźnienie! Musiało zadziałać wyjątkowo silne przyzwyczajenie Smile
Ładne! Smile Ale może to po prostu był poprzedni pociąg? Wink
[size=75][i]Ciągle mam czarny palec od pisania
I w oczach ciągle coś na kształt płomyka
Poetycznego...stąd mię częsciej wita
Poetą - ten, co widzi, niż co czyta.[/i][/size]
Odpowiedz
#7
Coz,zwiedzilem ok 21 krajow Europy lub wiecej-i pomijajac moze Ukraine (chociaz przyznam,ze i tam czasem przewyzszaja Polske),Rumunie -to stwierdzam,ze Polska kolej i ogolnie transport publiczny -rowniez,lub przede wszystkim miejski-to jakas straszna Zenada i Tragedia !! !! !!
Juz nie mowie o Francji(Paryz),lub Italii(Milano),badz o Hamburgu(Niemcy),Holandii(Rotterdam,Haga),poza tym nawet Portugalia i Hiszpania-nas wyprzedzaja sto razy ,w sumie to dawno nie bylem w Rumunii i w Bulgarii,ale... Wink
Ogolnie ci w Rzadzie maja chyba blade pojecie o tym co sie dzieje w kraju,przeciez na "glupi" autobus czy tramwaj czeka sie ok 15-30min. nie mowiac juz o nocy lub swietach ,badz jakichs czestych awariach-na zachodzie na metro 1-4minut-nie wspominajac juz z jaka predkoscia jedzie metro Smile
Jesli chodzi o tramwaje tam i autobusy ,badz trolejbusy ,a takze pozostale srodki transporty ,a jest ich naprawde z 10 razy wiecej niz w Polsce(mam na mysli transport miejski i podmiejski)-poza tym bardzo dobra siec sciezek rowerowych praktycznie bezpiecznie,komfortowo i bez zadnego problemu mozna sie przemiescic np z takiej Holandii do Belgii.
To w Polsce sprobujcie przejechac z nie wiem np ,z Centrim Wroclawia-(gdzie prawie kompletnie nie ma sciezek)-do np jakiejs innej malo odleglej dzielnicy :poklon: :poklon: :poklon:
Ja nie wiem czy oni kuzwa mysla ,ze w tym kraju kazdy ma auto ,lub bedzie stal w pier.... korkach i placil jak ctmbal za benzyne ,tracil czas ,nerwy i zdrowie -kuzwa ten kraj-a wlascicie nim rzadzacy to jakas straszna PORAZKA :mur: :agent: :aniolek: !! :evil: dSmile 8o :/ :lol: :ups: :o
Odpowiedz
#8
Duch77 napisał(a):Poza tym ostatnio bedac w Holandii zauwazylem
Do Holandii nie sztuką jest się porównywać! Mamy przecież zdecydowanie lepsze koleje niż Burkina Faso i Republika Zielonego Przylądka!
A jakie są koleje w Tajlandii i Kamerunie?
Kuba Mędrzycki napisał(a):Swoją drogą, nie rzecz też w ministrze, a w skostniałej i chorej strukturze naszych spółek kolejowych.
Otóż to jak może być rentowna spółka, która nie jest KGHMem a ma jeszcze więcej związków zawodowych na które musi łożyć a które nie pozwalają na zwolnienia nadliczbowych pracowników.
Michał Wilgocki napisał(a):W drugim półroczu 2010 pociągi,
Pociągi bowiem są dobrym środkiem transportu na miesiące wiosenne i jesienne. Wtedy do aura nie zatrzymuje ich w polu a temperatura na zewnątrz sprawia, że kaloryferom udaje się utrzymać wewnątrz około 18 stopni. Latem wydawałoby się to pozornie prostsze, niestety uchylone okno ma się tak do klimy jak krzesło do krzesła elektrycznego. A na postojach nawet ta forma chłodzenia nie działa.
Duch77 napisał(a):Ja nie wiem czy oni kuzwa mysla ,ze w tym kraju kazdy ma auto ,lub bedzie stal w pier.... korkach i placil jak ctmbal za benzyne ,tracil czas ,nerwy i zdrowie -
Jak zwykle dramatyzujesz. Tramwaje we Wrocku jeżdżą bardzo przyzwoicie a raz na 15 minut poza godzinami szczytu to dość dobra częstotliwość. Mają w większości osobne torowiska, więc nie stoi się w korkach; no owszem - czasem bywa ścisk, czasem trakcja padnie, ale na litość (!) nie dramatyzujmy!
Odpowiedz
#9
Żenadą i tragedią nie jest nawet stan taboru czy dworców. Przez te 20 lat pewnie można było coś z tym zrobić, ale być może były inne priorytety. Żenadą i tragedią jest przede wszystkim mentalność pracowników. Niedawno byłem świadkiem takiej scenki: Dworzec Bydgoszcz Główna, mróz -15°C, wiatr, ślisko, ludzie stoją na peronie i cieszą się, że za 3 minuty (wg rozkładu) będzie pociąg. W tym momencie zapowiadają, że pociąg będzie miał pół godziny opóźnienia. No to wszyscy za bagaże i srrru.. przez przejście podziemne do hali głównej, bo tam może nie cieplej, ale przynajmniej nie wieje. Ledwo te nieboraki dotarły do hali, ogłaszają, że pociąg wjeżdża na tor. Smile
Odpowiedz
#10
Napisałeś o mentalności, czyżbyś przypuszczał, że to było złośliwe?
Odpowiedz
#11
Pamiętam transport publiczny w Londynie - to dopiero była porażka.
Metro jeszcze jakoś chodziło, chociaż podczas kilkumiesięcznego pobytu w Londku regularnie coś powodowało a to opóźnienia, a to wyłączenia części tras, a to znów zamknięcie całej sieci. Jak nie strajk pracowników, to alarm antyterrorystyczny, jak nie alarm to brak prądu na jakimś odcinku skutkował dziesiątkami minut spędzonymi w nieruchomym wagoniku ileś tam metrów pod ziemią.
Ale metro to był pikuś. Autobusy to była dopiero loteria. W Londynie, jak pamiętam, zwłaszcza w godzinach szczytu coś takiego jak rozkład autobusów w zasadzie nie funkcjonuje. Raz w ciągu np. 15 minut przyjeżdżały 3 auta tej samej linii a potem przez 90 minut nic. Aby w miarę bez spóźnienia dotrzeć do celu trzeba było założyć co najmniej 45 minutowy margines czasowy, zarówno na dojazd, jak i na powrót.
A już dzień, w którym w Londynie spadł śnieg (znaczy w zasadzie tylko lekko przyprószył ulice) to były chwile paraliżu miasta. Śnieg w stolicy Wielkiej Brytanii zawsze zaskakuje drogowców. Zaskakuje do tego stopnia, że ludzie porzucają auta na ulicach i idą do domu pieszo, ponieważ długość korków nie wróży dotarcia do celu aż do chwili zmiany aury na bardziej korzystną. A śnieg podać w Londynie potrafi - czasem nawet trzy dni. Całe bite trzy kalendarzowej zimy prószy biały puch zmuszając Anligków do pokonywania miasta na własnych nogach (co przy tych rozmiarów aglomeracji nie jest szczególną przyjemnością).
Także, Panie i Panowie, nie narzekajcie na Polski transport publiczny, bo prawdziwe problemy i trudności w poruszaniu się po miastach mamy raczej przed sobą, aniżeli jesteśmy w ich kulminacyjnym punkcie.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#12
MateuszNagórski napisał(a):Napisałeś o mentalności, czyżbyś przypuszczał, że to było złośliwe?
Nie wiem, czy było to złośliwe - miałem raczej na myśli mentalność traktowania pasażerów jako zło konieczne, a nie jako klientów którym świadczy się usługi. Tutaj głos pracownika kolei - kierownika pociągu w podobnej sprawie: <!-- m --><a class="postlink" href="http://infokolej.pl/viewtopic.php?t=12310">http://infokolej.pl/viewtopic.php?t=12310</a><!-- m -->

A tu dowód na to, że koleje nie traktują (ani nie chcą nawet zacząć traktować) rozkładów jazdy jako istotnej części umowy zawieranej z pasażerami (bo to, że w przypadku naruszenia istotnych postanowień umowy należy się odszkodowanie jest chyba poza dyskusją?): <!-- m --><a class="postlink" href="http://tvp.info/informacje/biznes/kolej-spozniona-bezkarnie/3713000">http://tvp.info/informacje/biznes/kolej ... ie/3713000</a><!-- m -->
Odpowiedz
#13
Niktważny napisał(a):Pamiętam transport publiczny w Londynie - to dopiero była porażka.

W Dublinie jest o tyle lepiej, że jeszcze nie mają metra i alarmów antyterrorystycznych Smile))) Poza tym jest tragedia...
Raz się zdarzyło, że kierowca pytał pasażerów jak ma jechać, bo nie znał trasy, innym razem wrócił do punktu wyjścia, bo pomylił drogi... Poza tym autobusy jeżdżą tak jak opisał to Paweł, czyli zależnie od humoru kierowców Smile))

A głównym problemem kolei nie są związki zawodowe, tylko podzielenie ich na wielką ilość spółek i patrzenie na to nie jak na jedno PKP, ale na każda spółkę osobno co jest idiotyzmem. Osobo dworce, osobno infrastruktura, osobno PR i osobno IC, jedne spółki płaca drugim, choć jest to przekładanie kasy z jednej kieszeni do drugiej, ale pozwala udowodnić że jedna spółka jest dochodowa, a druga przynosi straty, zamiast popatrzeć że generalnie jest to wszystko na plusie albo przynajmniej zrównoważone. A to wystarczy, bo PKP nie musi generować nie wiadomo jakich zysków, to jest transport publiczny służący społeczeństwu i wystarczy, że bilans by był bliski zeru, a nawet z małymi stratami, by było dobrze i z korzyścią dla wszystkich. Spółki PKP przynoszące zyski powinny dotować usługi mniej dochodowe i to jest prawidłowe. A na razie, to jest tak, że na siłę próbuje się udowodnić, że np. takie PR są złem przynoszącym straty i tylko IC jest jedynie słuszną spółką PKP, fakt że PR są właściwie sabotowane, przez odbieranie im kolejnych tras i pociągów (choć teraz już chyba nie ma nic do odebrania) na rzecz IC, to już detal...
A tak w ogóle to ostatnie nagłaśnianie problemów z transportem wydaje się celową robotą...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#14
Przemek napisał(a):A tak w ogóle to ostatnie nagłaśnianie problemów z transportem wydaje się celową robotą...
Przemo, nie widzę najmniejszego powodu, żebym, kur..., siedział cicho i przeszedł do porządku dziennego nad faktem, że z Wrocławia do Poznania jadę, kur..., 11 godzin!
Odpowiedz
#15
Ja pociągami jeżdżę sporo (koleje odkryłem ponownie dzięki netbookowi oraz w jakiejś mierze dzięki dyskusji z Lutrem na tym forum), ale głównie na trasie Toruń-Warszawa, więc jest to dość drobny wycinek. I moje doświadczenia są zdecydowanie pozytywne. Przede wszystkim rozkład jazdy na tej trasie jest znacznie lepszy (12 połączeń bezposrednich w miejsce 3-4 ok. 10 lat temu), poza tym często jeżdżą wygodne i eleganckie składy. Oczywiście, uwagi by się znalazły (zwłaszcza odnośnie ubieglorocznego rozkladu jazdy), ale w porównaniu z tym, co bylo kiedyś, poprawa jest bezdyskusyjna.
Odpowiedz
#16
Simon napisał(a):Przemek napisał(a):
A tak w ogóle to ostatnie nagłaśnianie problemów z transportem wydaje się celową robotą...

Przemo, nie widzę najmniejszego powodu, żebym, kur..., siedział cicho i przeszedł do porządku dziennego nad faktem, że z Wrocławia do Poznania jadę, kur..., 11 godzin!

No cóż, takie uroki srogiej zimy. Myślę, że mimo wszystko wcale nie jesteśmy aż tak bardzo odosobnieni w kwestii problemów z komunikacją w zimowych miesiącach. A co powiesz na lotniskowy paraliż choćby na wyspach?

Niktważny napisał(a):Pamiętam transport publiczny w Londynie - to dopiero była porażka.
Metro jeszcze jakoś chodziło, chociaż podczas kilkumiesięcznego pobytu w Londku regularnie coś powodowało a to opóźnienia, a to wyłączenia części tras, a to znów zamknięcie całej sieci. Jak nie strajk pracowników, to alarm antyterrorystyczny, jak nie alarm to brak prądu na jakimś odcinku skutkował dziesiątkami minut spędzonymi w nieruchomym wagoniku ileś tam metrów pod ziemią.

Natomiast w takim Paryżu, i to wcale nie zimą, zdarzyło mi się kilkakrotnie prawie spóźnić na samolot. Kolejka podmiejska (RER) stała w przysłowiowym szczerym polu a to z powodu remontu torów, a to strajku pracowników kolei, a to jakiegoś wypadku na jednej ze stacji. I co ciekawe - nie zauważyłem, aby ktoś z pasażerów poza mną jakoś specjalnie się denerwował i awanturował Smile

Jaśko napisał(a):moje doświadczenia są zdecydowanie pozytywne.

Moje w sumie także. Jeżdżę dość często zwłaszcza na odcinku Warszawa-Kraków. I nie narzekam, pomimo iż nie zawsze jest to IC, a czasem TLK, w których nierzadko są dokładnie te same wagony co w IC, a cena o połowę mniejsza.
Skoro już jesteśmy przy koszcie i czasie podróży to na wspomnianej trasie warto rozważyć samolot. Nasz rodzimy przewoźnik oferuje od jakiegoś czasu ceny w okolicach 70-80zł w jedną stronę. I wcale nie trzeba rezerwować pół roku wcześniej.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#17
Kuba Mędrzycki napisał(a):A co powiesz na lotniskowy paraliż choćby na wyspach?
U nas (EPWR) w każdym razie - wigilijny paraliż był spowodowany nie tyle złą pogodą (mgła), co brakiem wyobraźni pasażerów, by nie rzec wręcz głupoty. Bukują sobie pół roku wcześniej bilety i chcą 24 grudnia wylecieć do rodzin na wigilię. Nie trzeba przenikliwości Nostradamusa, by przewidzieć wtedy problemy na lotniskach, masowe wędrówki ludów. A jeśli nałożą się na to kłopoty z pogodą - jak u nas w tym roku - to już w ogóle zabawa jest na całego.
Odpowiedz
#18
Simon napisał(a):
Przemek napisał(a):A tak w ogóle to ostatnie nagłaśnianie problemów z transportem wydaje się celową robotą...
Przemo, nie widzę najmniejszego powodu, żebym, kur..., siedział cicho i przeszedł do porządku dziennego nad faktem, że z Wrocławia do Poznania jadę, kur..., 11 godzin!

Ja nie mówię, że musisz siedzieć cicho... Ale zaskakująca jest nagła nagonka w mediach.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#19
Przemek napisał(a):Ja nie mówię, że musisz siedzieć cicho... Ale zaskakująca jest nagła nagonka w mediach.
Ale takich jak ja są tysiące! I z każdym dniem ich przybywa!
Media nie mogą udawać, że tego nie widzą i nie słyszą.
Odpowiedz
#20
Simon napisał(a):
Kuba Mędrzycki napisał(a):A co powiesz na lotniskowy paraliż choćby na wyspach?
U nas (EPWR) w każdym razie - wigilijny paraliż był spowodowany nie tyle złą pogodą (mgła), co brakiem wyobraźni pasażerów, by nie rzec wręcz głupoty. Bukują sobie pół roku wcześniej bilety i chcą 24 grudnia wylecieć do rodzin na wigilię. Nie trzeba przenikliwości Nostradamusa, by przewidzieć wtedy problemy na lotniskach, masowe wędrówki ludów. A jeśli nałożą się na to kłopoty z pogodą - jak u nas w tym roku - to już w ogóle zabawa jest na całego.

Chcesz przez to powiedzieć, że nagle pojawiło się kilka razy więcej pasażerów niż miejsc w przewidzianych lotach na dany dzień? Owszem zadaż się przewoźnikom sprzedawać więcej biletów niż mają miejsc w samolocie, ale chyba nie na tyle by zablokować lotnisko?! Chyba Ci się pomylił port lotniczy z dworcem kolejowym... Bukowanie pół roku wcześniej to nie brak wyobraźni, a rozsądek.
Możesz mi to jakoś wyjaśnić na jakimś przykładzie? Załóżmy (liczby z sufitu, ale to mało istotne), że masz w EPWR 20 odlotów i przylotów 24 grudnia, na każdy lot jest 150 pasażerów, czyli zjawia się w ciągu dnia teoretycznie 3000 pasażerów z osobami towarzyszącymi i to jest jasne i chyba do przewidzenia. Czyżby zarządzający tym lotniskiem nie potrafili liczyć? Czy może liczyli, że jak sprzedano 3000 biletów, to zjawi się 1000 pasażerów, a częś samolotów nie przyleci? Za cholerę nie rozumiem w czym problem mają na Twoim lotnisku...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#21
I tu - :poklon: :poklon: :poklon: :tak: Wink :o Confusedlonik: :piwko: :ok: :brawo: :brawo: :brawo: chyba po raz pierwszy sie w pelni zgadzam z Simonem
Odpowiedz
#22
Simon napisał(a):Przemo, nie widzę najmniejszego powodu, żebym, kur..., siedział cicho i przeszedł do porządku dziennego nad faktem, że z Wrocławia do Poznania jadę, kur..., 11 godzin!
Simon napisał(a):paraliż był spowodowany nie tyle złą pogodą (mgła), co brakiem wyobraźni pasażerów, by nie rzec wręcz głupoty.

Zaskoczyła Ciebie pogoda, w przypadku swego lotniska winisz pasażerów o brak wyobraźni, ale w przypadku kolei to już wina PKP... Smile)))
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#23
Simon napisał(a):Kuba Mędrzycki napisał(a):
A co powiesz na lotniskowy paraliż choćby na wyspach?

U nas (EPWR) w każdym razie - wigilijny paraliż był spowodowany nie tyle złą pogodą (mgła), co brakiem wyobraźni pasażerów, by nie rzec wręcz głupoty. Bukują sobie pół roku wcześniej bilety i chcą 24 grudnia wylecieć do rodzin na wigilię. Nie trzeba przenikliwości Nostradamusa, by przewidzieć wtedy problemy na lotniskach, masowe wędrówki ludów.

Z całym szacunkiem, ale porównanie EPWR z EGLL(Heathrow) jest nieco chybione Smile Poza tym, to chyba ja powinienem być Nostradamusem, aby przewidzieć, na który dzień rezerwować bilet, aby uniknąć kotła. Rok temu leciałem z Miami przez Paryż do Warszawy i to nie był 24, a 20/21. I wiesz co? I moja podróż wydłużyła się do 30 godzin! A na LFPG (de Gaulle) siedziałem w niemiłosiernym ścisku (pomimo, że to przecież ogromny port lotniczy) praktycznie przez cały dzień. To kiedy miałem wracać? 15? 10? A może w ogóle dać sobie spokój z podróżą, bo zawsze jest coś - zimą, bo święta; latem, bo wakacje itd?
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#24
1. Żadna pogoda mnie nie zaskoczyła, mylisz fakty.
2. Korzystanie z kolei CAŁY rok a planowanie konkretnego, jednego lotu na ostatnią chwilę w dniu, kiedy pół świata obchodzi Wigilię - to są dwie różne sprawy.
Przemek napisał(a):ale w przypadku kolei to już wina PKP...
Tak, bo niesprawny tabor kolejowy, niesprawne urządzenia wysyłane w trasę, brak informacji albo chaos informacyjny, brak współpracy w sytuacji awaryjnej - to JEST WINA PKP.
Kuba napisał(a):Z całym szacunkiem, ale porównanie EPWR z EGLL(Heathrow) jest nieco chybione
Z całym szacunkiem, ale... gdzie ja porównuję EPWR z EGLL?!
Przemek napisał(a):Za cholerę nie rozumiem w czym problem mają na Twoim lotnisku...
Owszem, nie jarzysz totalnie.
Chodzi o to, że w takich sytuacjach, jak przywołana, często ODWOŁUJE się loty.
A to można przewidzieć i nie pchać się w ostatniej chwili na odlot.
A odwołany lot - to nie jest WINA LOTNISKA, gdybyś nie wiedział. Większość pasażerów tego nie jarzy i wyklinają na port zamiast na przewoźnika.
Podobnie jak kretyni, którzy port docelowy obwiniają o to, że ich bagaż nie doleciał! :lol:
Odpowiedz
#25
Przemek napisał(a):Bukowanie pół roku wcześniej to nie brak wyobraźni, a rozsądek.
Co do zasady - TAK! I oszczędność.
Ale mnie chodziło o bukowanie konkretne - na 24 grudnia. Nie zdziw się, jeśli będziesz miał wtedy kłopty, gdziekolwiek będziesz.
Przemek napisał(a):Chcesz przez to powiedzieć, że nagle pojawiło się kilka razy więcej pasażerów niż miejsc w przewidzianych lotach na dany dzień?
Nie, nie chcę tego powiedzieć. :lol:
Odpowiedz
#26
Simon napisał(a):Kuba napisał(a):
Z całym szacunkiem, ale porównanie EPWR z EGLL(Heathrow) jest nieco chybione

Z całym szacunkiem, ale... gdzie ja porównuję EPWR z EGLL?!

Chodzi o to, że o ile to, że niewielkie lotnisko z jednym pasem, niezbyt dużą płytą postojową i stosunkowo małym terminalem ma większe prawo się zakorkować, natomiast jeden z największych portów lotniczych na świecie powinien być tak zarządzany i mieć taką infrastrukturę, aby do paraliżu nie dochodziło. Oczywiście, zawsze jest jeszcze kwestia warunków pogodowych, na które już nikt nie ma wpływu, no ale akurat o nich tu mówimy w mniejszym stopniu.

Simon napisał(a):Chodzi o to, że w takich sytuacjach, jak przywołana, często ODWOŁUJE się loty.
A to można przewidzieć i nie pchać się w ostatniej chwili na odlot.

A ja w dalszym ciągu, podobnie jak Przemek, choć pewnie 'jarzę' trochę więcej w tej materii, nie zgadzam się i pytam - to na kiedy ludzie mają bukować bilety? Przeciętny pasażer nie zna się kompletnie na organizacji i zasadach lotów (nie ma w końcu takiego obowiązku) i interesuje go jedynie to, aby jak najszybciej dostać się w zaplanowane miejsce. Przecież tak jak wspomniał Przemek, liczba miejsc w samolotach nie jest nieskończona! Od tego są logistycy w liniach lotniczych i na lotniskach, aby to jakoś skoordynować. W przeciwieństwie do pociągów czy autobusów, w samolotach nie ma miejsc stojących i nie ładuje się ludzi ile wlezie, a więc nie jest to chyba aż taki skomplikowany rachunek. Znamy także przepustowość poszczególnych lotnisk, przestrzeni powietrznej, mamy rozmaite dane i statystyki z poprzednich lat. A więc w czym problem?
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#27
Kuba Mędrzycki napisał(a):A więc w czym problem?
Wyjaśniałem powyżej.
Ludzkość liczyła na wylot w wigilię.
Zastała ich smutna sytuacja: większość lotów ODWOŁANA. (Dla laików: ODWOŁANA w tym wypadku znaczy, że samolot nie przyleciał w ogóle. A nie: że stoi sobie na płycie i nie chce odlecieć).
Do tego lądowania z przekierowania (dla laików: samolot nie mógł lądować w miejscu przeznaczenia i siada gdzie indziej).
W efekcie setki ludzi, którzy nie odlecieli albo przylecieli nie tam gdzie chcieli. Wszyscy wkurwieni, co najmniej - niezadowoleni.
Rozpacz, płacze, nerwy, przekleństwa i klątwy Big Grin
Odpowiedz
#28
Simon napisał(a):
Kuba Mędrzycki napisał(a):A więc w czym problem?
Wyjaśniałem powyżej.
Ludzkość liczyła na wylot w wigilię.
Zastała ich smutna sytuacja: większość lotów ODWOŁANA. (Dla laików: ODWOŁANA w tym wypadku znaczy, że samolot nie przyleciał w ogóle. A nie: że stoi sobie na płycie i nie chce odlecieć).

Ale dlaczego odwołana? Ot, tak dla żartu? Sam napisałeś, że:

Simon napisał(a):U nas (EPWR) w każdym razie - wigilijny paraliż był spowodowany nie tyle złą pogodą (mgła), co brakiem wyobraźni pasażerów, by nie rzec wręcz głupoty. Bukują sobie pół roku wcześniej bilety i chcą 24 grudnia wylecieć do rodzin na wigilię.
Tak więc, Twoim zdaniem, powodem nie były warunki pogodowe, ale głupota pasażerów, którzy bukują bilety pół roku wcześniej... A jakby zabukowali sobie 2 tygodnie wcześniej? To co nagle byłoby ich mniej i po problemie? Mam wrażenie, że pasażerów by z tego powodu nie ubyło, było by ich tyle samo. Powinno być tyle samo, wszak przewoźnikom zależy na maksymalnym wypełnieniu samolotu pasażerami. Na tym zarabiają, port lotniczy też na tym zarabia, więc niech się przygotuje do obsługi, także w sytuacjach awaryjnych. W tej chwili to za beznadziejne zarządzanie lotniskiem winisz pasażerów, bo im się latać zachciało...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#29
No, ale załóżmy, że pasażerowie zmądrzeją i wszyscy zabukują bilety nie na 24, a na 23 grudnia i nie pół roku wcześniej, ale 2 tygodnie wcześniej Smile Uważasz Simonie, że twe lotnisko będzie na to lepiej przygotowane ? Smile))))
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#30
Przemek napisał(a):W tej chwili to za beznadziejne zarządzanie lotniskiem winisz pasażerów, bo im się latać zachciało...
Ależ Ty pierdolisz Big Grin

Ja o niebie - Ty o chlebie.
Co Ty z tym zarządzaniem lotniskiem?
Jakie beznadziejna zarządzanie?
Tłumaczę Ci jak doochowi od początku, że ta sytuacja nie ma nic wspólnego z zarządzaniem lotniskiem.
Piszą cały czas o zachowaniach ludzi, którzy zostali w wigilię z ręką w nocniku, bo im się zachciało lecieć za pięć dwunasta a tu - nie było czym.
Lotnisko sobie poradziło, daj już spokój samemu lotnisku.
Ja opisuję zjawisko społeczne a nie logistykę i zarządzanie portem.
Nie od portu zależy czy arbuz z Dublina wyleci do Wro, bu zabrać oczekujących TU paxów.
Przemek napisał(a):Tak więc, Twoim zdaniem, powodem nie były warunki pogodowe, ale głupota pasażerów, którzy bukują bilety pół roku wcześniej...
Owa głupota, lekkomyślność, zwał jak zwał - polegała właśnie na tym, że zamiast polecieć dzień, dwa, trzy wcześniej - beztrosko byli pewni, że odlecą za pięć dwunasta, bo przeca mają bilet w ręku, a jak błyskotliwie zauważyłeś - nie sprzedaje się biletów więcej niż miejsc!
A tu klops - loty odwołane.
Przemek napisał(a):o, ale załóżmy, że pasażerowie zmądrzeją i wszyscy zabukują bilety nie na 24, a na 23 grudnia i nie pół roku wcześniej, ale 2 tygodnie wcześniej Smile Uważasz Simonie, że twe lotnisko będzie na to lepiej przygotowane ?
Dobra, spóbuje ostatni raz. Big Grin
Zrozum, że lotnisko nie ma tu nic do rzeczy. Ani nasze przygotowanie. Jesli samolot przyleci - to i odleci. Jeśli zaś nie wyleci w ogóle STAMTĄD - to i do nas nie przyleci, a więc nie wyleci. :lol: Myślisz, że dooch by to załapał? :lol:
23 grudnia loty odbywały się normalnie, wg rozkładu, ci co pobukowali na 23 grudnia - polecieli i dolecieli bez problemu.
Przemek napisał(a):więc niech się przygotuje do obsługi, także w sytuacjach awaryjnych.
Obsługa działała normalnie i sprawnie.
I tyle.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Katastrofa samolotu prezydenta Elzbieta 1,509 89,549 10-18-2013, 01:47 PM
Ostatni post: Karol
  Katastrofa w Hiszpanii Kuba Mędrzycki 3 1,786 06-08-2011, 10:56 PM
Ostatni post: M.S.
  dyskusja o polskich mediach - Tygodnik Powszechny jodynka 0 754 02-04-2009, 10:08 PM
Ostatni post: jodynka
  Religia w polskich szkołach Gniewomir 106 14,808 09-22-2007, 09:11 PM
Ostatni post: piotrek
  Jeden z najbardziej znanych polskich historyków złodziejem? Szymon 25 5,020 02-09-2006, 07:46 AM
Ostatni post: Multan

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości