Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ustawa o zakazie palenia
#91
Może jakby nałożyć parę kar za palenie, to by trochę przestali ignorować...
Odpowiedz
#92
No, popatrz, niedawno była dyskusja nt "dopalaczy" i leków na receptę. Przyznaję szczerze, trzymałam Twoją stronę, też wydawało mi się, że nie wszystko powinno być dostępne, Ty zdanie zmieniłeś, ja też.
Żadne kary tu niczego nie zmienią. Jedyna zasada - nie dać się złapać. A w przypadku palenia to nie jest trudne, dyskretnie wypuszczasz z dłoni niedopałek i... nie ma. Co innego flaszka w parku czy psia kupa, ewentualnie zwierzę bez smyczy i kagańca. A i tak nikt tego nie egzekwuje.
Wiem, że palenie jest szkodliwe i dla palacza, i dla otoczenia. Sama czułam różnicę, kiedy nie paliłam i kiedy palę, ale "to jest nałóg, zrozum to". Smile
Uważam, że palący są dyskryminowani, żadne karanie tu nic nie zmieni - będą się jedynie bardziej "kryć" a jedynym sensownym rozwiązaniem jest ustalenie miejsc, gdzie mogą to robić w sposób godny i nie przeszkadzający tym, którzy nie palą.
Choćby - wracając do szpitala. Zamykam się w kabinie WC, palę, w łazience jest dym i szkodzi innym - ale kto mi udowodni, że to ja tam paliłam, a nie ktoś wcześniej?
Przypominają mi się czasy szkolne, gdy do sprawy podchodziłam na zasadzie:"wypaliłam i nie dałam się złapać, teraz mi mogą..."
A że palenie to też przyjemność stwierdzi ok 95% palących.
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
#93
Po pierwsze - nie przypominam sobie, żebym zmienił zdanie co do tego, że nie wszystko powinno być dostępne.
Po drugie - jestem przeciwny tylko tworzeniu oficjalnej palarni, jako pomieszczenia. Gdyby wystawić na zewnątrz popielniczki gdzieś za węgłem, dać strzałkę, że tam można palić - ok, już nie róbmy z tego jakiegoś "krulowania". Natomiast palenie na oddziale (zostawiając wyjątki, typu oddział psychiatryczny), to już jest moim zdaniem coś, czego można się uczepić.
Po trzecie - te nocne facetów harce zakrapiane są Twoim zdaniem też ok?

Zresztą pomijając wszystko inne, to na czas pobytu w szpitalu, lub chociaż na czas zamknięcia klatki schodowej, można sobie żuć nikłitin.
Odpowiedz
#94
MacB napisał(a):
gosiafar napisał(a):...ktoś palący jest w dużo gorszej sytuacji: nie wszędzie można, czasem nawet mandaty i kary, w towarzystwie osób niepalących trzeba się co najmniej mocno ograniczać, uważać, gdzie się wypuszcza dym itd itp.
Aż dziwnie się dziś ogląda COLUMBO...

Ja obejrzałem ostatnio wszystkie sezony "świętego" - chyba tylko małe dzieci tam nie paliły...
ps. ale "Columbo" to dobra myśl - trzeba będzie poszukać Smile
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#95
Przypomniała mi się piosenka Tadeusza Rossa tytuł bodajże "Dziadzio i wnuczek", to szło jakoś tak:
"Drogi dziadku powiedz mi
Czemu dziadek fajkę ćmi
Przecież przyjemności nie ma w tym
Gdy się łyka ten śmierdzący dym"

dalej nie pamiętam, ale coś mniej więcej tak:

Drogi wnusiu co mam rzec
To jest taki nałóg straszna rzecz
(?)
Gdy nadejdzie chwila twa
To nie zmarnuj ani dnia...

Może ktoś pamięta dokładniej Smile
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#96
gosiafar napisał(a):Po 22.00 było ciężko, zamykano klatkę schodową, również tą dla palącego personelu. Zostawał jedynie kibelek. Pół biedy, gdy się zamknęłam wewnątrz

Współczuję innym pacjentkom. Jak wiesz, ja także palę, ale szlag by mnie trafił, gdybym miał wejść do zadymionego wc. Zarówno publicznego jak i prywatnego. Uważam to za szczyt żenady, podobnie jak jaranie w windzie. Jak dla mnie, niczym specjalnym się to nie różni.

Przemek napisał(a):ps. ale "Columbo" to dobra myśl - trzeba będzie poszukać

Koniecznie!
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#97
Dokładnie! Ale gdy do wyboru masz nie zapalić, albo wejść w drogę reszcie społeczeńswa? 24 godziny na dobę, bo okazuje się, że pierwsza w nocy to za wcześnie? Kiedy - ryzykując własnym zdrowiem - chcesz być w porządku?
Ja zwyczajnie jestem "porąbana" bo częściej myślę o innych, niż o sobie. A - generalnie - powinnam mieć wszystko gdzieś...
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
#98
Co do pierwszegp: zmieniłeś, o ile mnie pamięć nie myli...
Po drugie: ok, ale jaka jest "zmiana" między parkiem na terenie szpitala a wejściem główym?
"Za węgłem i dać strzałkę" to dla Ciebie nie dyskryminacja?
Nie wiem co to "krulowanie", sorki...
A co do psychiatryka... może tam by mi konkretnie pomogli, bo na wewnętrzym tuszowali wyniki badań, a kiedy się zorientowałam zmienili sprzęt i dalej nie nanosili właściwych informacji w kartę.
I to właściwie w głupiej sprawie , która mnie aktualnie dotyczyła, czyli ciśnienie krwi i rytm serca.
Niedługo mam wizytę u kardiologa... Gdy ciśnienie było ok. 150, to ok, rytm serca, gdy był ponad 130 - dupa. Albo nie wpisywano wcale, albo niższy. A nikt nie potrafił mi wyjaśnić ani czemu nie wnikają w przyczynę, ani dlaczego ciągle źle się czuję.
Alek, wybacz, ale jeśli też masz być lekarzem tego typu - uciekaj! Lepiej nic nie zrobić, niż komuś zaszkodzić.
To było do Alka, ale jakoś nie poszło...
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
#99
gosiafar napisał(a):Dokładnie! Ale gdy do wyboru masz nie zapalić, albo wejść w drogę reszcie społeczeńswa?

To nie zapalę! Widać, nie jestem typowym nałogowcem, bo gdy nie mam możliwości palenia przez dłuższy czas, to nie chodzę po ścianach.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
gosiafar napisał(a):Co do pierwszegp: zmieniłeś, o ile mnie pamięć nie myli...
Gosiu, to się nie na pamięci opiera.
gosiafar napisał(a):"Za węgłem i dać strzałkę" to dla Ciebie nie dyskryminacja?
Gosiu, może to dla Ciebie będzie szok, ale THIS IS SPARTA, lub raczej, to jest szpital. Ja rozumiem, że czasem nie ma co na siłę ludziom kłód pod nogi rzucać, ale jeśli uważasz, że w takiej instytucji jak szpital, powinna być palarnia dla pacjentów z kanapami, klimą, plazmą na ścianie i neonami nad wejściem to jesteś chyba niepoważna.
Reszty, jeśli pozwolisz, nie skomentuję Smile
Odpowiedz
Alek napisał(a):Gosiu [...] jeśli uważasz, że w takiej instytucji jak szpital, powinna być palarnia dla pacjentów z kanapami, klimą, plazmą na ścianie i neonami nad wejściem to jesteś chyba niepoważna.
Alku, piątka! Ja też zbaraniałem, gdy gosiafar zażądała tej plazmy i kanapy, chociaż mnie osobiście bardziej zbulwersował pomysł wstawienia "rurki" w palarni dla mężczyzn.
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
Alek napisał(a):to na czas pobytu w szpitalu, lub chociaż na czas zamknięcia klatki schodowej, można sobie żuć nikłitin.
Ale palenie , to nie tylko nałóg, to tez przyjemność (może dlatego tak trudno rzucić?) A żucie już nie...Ja jestem za kabinami do palenia w miejscach gdzie inaczej się nie da. Wchodzą tam tylko palący, innym nie szkodzi. Ja pale ''od święta'', tylko, gdy to mi sprawia przyjemność - nie w WC, czy ukradkiem. A przecież na tarasie z widokiem na morze, z lampka dobrego wina i w miłym towarzystwie przyjaciół to przyjemność.
Zgoda, może być przyjemnie i bez papierosa i bez lampki wina, ale jak ktoś już pali to utrudnianie mu tego nic nie zmieni.Ani kary, ani zakazy.
Co z ludźmi, którzy kończą swoje życie w szpitalu? W domu opieki? Domu starców? Odmówić im tej jedynej rozrywki czy przyjemności, która im jeszcze została? Odzwyczajać ich w ostatnich miesiącach czy latach życia? Czy zrobić palarnie? Nie udawajmy- i lekarze i pielęgniarki i inny personel medyczny tez pali. Czemu maja to robić ukradkiem?
Wszyscy palący wiedza,ze to szkodliwe, smrodliwe strasznie.. Wóda tez szkodliwa. Zycie tez nam szkodzi. Wink Czemu
nie dać ludziom wyboru? Przynajmniej tak dlugo jak długo papierosy sa dostępne w sprzedaży? A dostępne będą, bo państwo ma z nich, tak jak i z wódy zysk. I tu kończy się wolny wybór, a zaczyna polityka.

e.
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
Elzbieta napisał(a):Odmówić im tej jedynej rozrywki czy przyjemności, która im jeszcze została?
Dlaczego "jedynej"? Osoba stara i schorowana ma tu z pewnością mniejsze możliwości aniżeli osoba młoda i zdrowa, ale nie przesadzajmy.
Elzbieta napisał(a):Czy zrobić palarnie?
Nie mam nic przeciwko palarniom, ale ich urządzenie wymaga pewnych nakładów pieniężnych - a w obecnej sytuacji polskiej służby zdrowia uważam, że są pilniejsze potrzeby.
Odpowiedz
Może znów wychodzi moja nieznajomość polskich warunków w domach starców. Nieważne jakie, ale robiłam badania we wszystkich domach opieki społecznej w Malmoe. Jedyna rozrywka były posiłki, po których sadzano mieszkańców tychże domów przed telewizorem. Palenie zakazane.
W Danii, parę lat temu -sytuacja podobna, ale palić wolno było i była to oprócz posiłków jedyna rozrywka w powszedni dzień...aaa, były jeszcze jakieś obowiązkowe zajęcia.W weekend wycieczki.. oczywiście obowiązkowe. Ja nie pisze o ludziach starszych, a starych, którzy już nie maja sil i chęci na cokolwiek. A ten wypalony papieros to odrobina wolności, czy tez własnego jeszcze wyboru. Inne rzeczy już za nich postanowiono.Podobnie jak ostatnie miesiące w szpitalu -już wszystko wiadomo, nic się nie zmieni. I oduczać się palenia? W imię czego dauri?

e.
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
Może znów wychodzi moja nieznajomość polskich warunków w domach starców. Nieważne jakie, ale robiłam badania we wszystkich domach opieki społecznej w Malmoe. Jedyna rozrywka były posiłki, po których sadzano mieszkańców tychże domów przed telewizorem. Palenie zakazane.
W Danii, parę lat temu -sytuacja podobna, ale palić wolno było i była to oprócz posiłków jedyna rozrywka w powszedni dzień...aaa, były jeszcze jakieś obowiązkowe zajęcia.W weekend wycieczki.. oczywiście obowiązkowe. Ja nie pisze o ludziach starszych, a starych, którzy już nie maja sil i chęci na cokolwiek. A ten wypalony papieros to odrobina wolności, czy tez własnego jeszcze wyboru. Inne rzeczy już za nich postanowiono.Podobnie jak ostatnie miesiące w szpitalu -już wszystko wiadomo, nic się nie zmieni. I oduczać się palenia? W imię czego dauri?

e.
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
MacB napisał(a):Ja też zbaraniałem, gdy gosiafar zażądała tej plazmy i kanapy
Ale o co chodzi? Skoro miejsce na zewnątrz z popielniczkami jest niegodne, to co jest godne? A przy głównym wejściu raczej to kiepsko wygląda, tak mi się przynajmniej wydaje. Szczególnie w dobie zakazu palenia w miejscach publicznych. No i tych gadek, że niby palenie szkodzi. Też coś.
Elzbieta napisał(a):Co z ludźmi, którzy kończą swoje życie w szpitalu? W domu opieki? Domu starców? Odmówić im tej jedynej rozrywki czy przyjemności, która im jeszcze została?
Elu, oczywiście masz absolutną rację i nie ma o czym gadać. Nie mam nic przeciwko palarniom w domach opieki, w domach starców - niech sobie tam palą co chcą i ile chcą. Mówię jednak o takich, którzy nie kończą życie w szpitalu, a przynajmniej na razie nie, ale za to zdrowo biegają po klatkach schodowych i kiblach, żeby sobie zapalić.
Elzbieta napisał(a):Nie udawajmy- i lekarze i pielęgniarki i inny personel medyczny tez pali. Czemu maja to robić ukradkiem?
Powinni to robić ukradkiem, bo taki widok jest niewychowawczy Smile (rzecz jasna mówię to pół żartem) Natomiast palarnia dla personelu już byłaby już bardziej ok i mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć dlaczego.

Tak poza tym, to ja sobie doskonalę zdaję sprawę, że kto chce, ten pali i ma gdzieś zakazy. Ale oczekiwanie od szpitala godnego miejsca do palenia, żeby łaskawie odpuścić jaranie w kiblu, to już jest gruba przesada. A ze strony pacjenta z problemami kardiologicznymi, to już jest paradne.
Odpowiedz
Alek napisał(a):...mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć dlaczego.
Rację masz, że "nie musisz", ale ja chętnie posłucham argumentów.
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
Alek napisał(a):A ze strony pacjenta z problemami kardiologicznymi, to już jest paradne.
Wiesz, duński lekarz ma prawo odmówienia palaczowi leczenia, gdy schorzenia dotyczą serca , płuc, krtani itp. Podobnie na receptę może zapisać ruch np 20 min dziennie...
Dawniej uczniowie w szkołach mieli palarnie, nauczyciele nie.Teraz jest totalny zakaz. A na przystanku zwykle pytam, czy innym nie przeszkadza dym, lub się odsuwam dalej. Ja jestem palacz od paru lat (jakoś zbiegło się z poznaniem poezji Jacka) i taki 'od święta' .Ale i moja druga polowa, palacz od dawna, ze zgroza patrzył na młode mamy pchające wózek z pociecha, paląc. Najgorszy przypadek widziałam w palarni szpitalnej (z kanapami i telewizorem). Świeżo upieczona mama siedziała tam z noworodkiem.
No cóż, nie przeczę, ze milo mi czasem zapalić w gronie lubianych ludzi -na drewnianym ganku domu, gdzie jesienią pachnie jabłkami, mięta i lawendą. A za gankiem deszcz i ciepło, pod daszkiem foteliki, stolik, jakieś jedzonko i długie , fajne rozmowy..A poza tym chce mieć wybór, chce przeżyć swoje życie według własnego planu. Nie wchodzę innym w drogę, niech i mnie nie wchodzą.To przecież tak łatwo.
Myślę,ze się rozumiemy.
e.
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
MacB napisał(a):Rację masz, że "nie musisz", ale ja chętnie posłucham argumentów.
Ale co się spodziewasz usłyszeć? Jak nietrudno zauważyć jestem przeciwnikiem palenia, ale głównie dlatego, że mi ten smród przeszkadza, a nie dlatego, że komuś to szkodzi. Mam takie wewnętrzne przekonanie, że szpital raczej powinien być z założenia niepalący, ale moje przekonania nie mają nic do rzeczy. Wiadomo, że część pracowników pali i myślę że lepiej, żeby palili w jakiejś palarni, niż po klatkach schodowych z pacjentami. Bo ani to zdrowe, ani kulturalne, a moje wewnętrzne przekonanie mówi, że pielęgniarka z fajką to nie jest najmilszy widok.
Chciałbym wyjaśnić, że wbrew temu, co sobie zapewne myślisz, nie mam w planach misji dziejowej oduczania palenia, ani ścigania buntowników. Uważam też, że polski szpital może sobie pozwolić co najwyżej na dwie stojące popielniczki i tabliczkę (dwie, nie więcej! Smile ). Uważam też, że jak ktoś sobie złamał rękę i dlatego jest na cudownym szpitalnym jedzeniu, to może sobie palić do woli, w wyznaczonym miejscu, natomiast pacjentów, których przyczyna hospitalizacji może być jakoś związana z paleniem powinno się wziąć za dupę. A picie to jest już moim zdaniem w pełni powód do wypieprzenia z oddziału i obciążenia pacjenta kosztami leczenia. A jakie Ty masz zdanie? Skoro już mnie tak skutecznie wypuściłeś, to chętnie się dowiem, jaka jest słuszna koncepcja.
Odpowiedz
Alek napisał(a):A jakie Ty masz zdanie? Skoro już mnie tak skutecznie wypuściłeś, to chętnie się dowiem, jaka jest słuszna koncepcja.
Tego nie wiem.
Ale sądzę, że - niestety - wielu ludziom odebranie z dnia na dzień papierosa może przysporzyć dodatkowych cierpień (ze złamana ręką może nie, ale ze złamana miednicą już gorzej się wychodzi w poszukiwaniu jedej z dwóch szpitalnych popielniczek) i ja na przykład staram się iść takicm pacjentom na rękę*.

Dopóki Państwo czerpie korzyści ze sprzedaży papierosów, dopóty nie powinno zbyt brutalnie godzić w palących.
A przede wszystkim zgadzam się z Elżbietą:
Elzbieta napisał(a):A poza tym chce mieć wybór, chce przeżyć swoje życie według własnego planu. Nie wchodzę innym w drogę, niech i mnie nie wchodzą.To przecież tak łatwo.
Masz rację, Elu:
Elzbieta napisał(a):Myślę,ze się rozumiemy.

---
Nie, nie, tonietak - nie staję im butami na rękę, by łatwiej im było wychodzić na dymka Wink
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
Coz tak wiec wszyscy widzimy co to za lekarz -jesli on jest za dopuszczaniem chyba jednego z najgorszych nalogow i to jeszcze dla pacjentow. :o :ups: :niepewny:
Zenada. !! !! !! !! 8o :wzruszony: :zly: :wstyd: :znudzony:
Ja np. jestem niepalacy i taki cale zycie bylem,i mam wiare ,ze tak pozostanie i cholernie mnie razi dym papierosowy-ktory jest dla mnie 10razy bardziej szkodliwy niz dla palaczy.
Niestety niektorzy sa na tyle kur....a bezczelni ,ze maja w dupie ,ze ktos nie pali i pala wszedzie,na przystankach w domu ,w szkole ,w pracy u znajomych,u rodziny ,na terenach zamknietych,na terenach otwartych -a nawet co jest dla mnie juz zupelnie nie do pojecia w szpitalach :mur: :poklon: :v: :lol:
Podczas mojej dwuletnie praktyki na Klinikach -nawet najzagorzalsy paLACZE -mowie o personelu-bo to ich mozna by posadzic o brak dobrych manier,rozwagi i szacunku do innych -wychodzili co najmniej na zewnatrz-nie bylo mowy aby ktos palil w budynku-bylo to(przynajmniej tam gdzie ja pracowalem) NIEDOPUSZCZALNE !! !! !! !!
Tak wiec nie rozumiem ,jak mozna wogole brac pod uwage palenie w szpitalu-to jaki koszmar i Porazka. :agent:
Odpowiedz
MacB, ale pójście pacjentom na rękę, to zupełnie inna rzecz, niż oficjalna palarnia. Oczywiście zgadzam się z Tobą, że w przypadkach o jakich mówisz można pójść na jakiś kompromis, ale raczej wolałbym widzieć w tym wyjątek, niż normę. Chyba zgodzisz się ze mną, że nie każdy powinien mieć możliwość palenia papierosów w czasie pobytu w szpitalu, przynajmniej z tak zorganizowaną służbą zdrowia i ubezpieczeniami zdrowotnymi. Bo w jakiejś prywatnej klinice, to niech sobie palą nawet przy angioplastyce Tongue
Elzbieta napisał(a):A poza tym chce mieć wybór, chce przeżyć swoje życie według własnego planu. Nie wchodzę innym w drogę, niech i mnie nie wchodzą.To przecież tak łatwo.
Elu, nie cytujmy tu proszę Paolo Coelho Wink To co piszesz jest naprawdę rozsądne, ale nie wydaje mi się, żeby miało mieć też odzwierciedlenie w szpitalu. To że ktoś lubi wypić sobie pół flaszki wieczorem i taki ma plan na życie, to chyba nie znaczy, że można mu na to pozwolić na oddziale. Przynajmniej tak się łudzę Smile
Odpowiedz
Elzbieta napisał(a):W imię czego dauri?
Elżbieto, jak już napisałem, nie mam nic przeciwko palarniom, nie zgadzam się jednak, by były finansowane z podatków zwanych składkami (*) w sytuacji, gdy owe "składki" nie wystarczają nawet na pokrywanie kosztów ratowania życia i zdrowia, które w mojej hierarchii wartości są potrzebami stojącymi wyżej niż zapewnianie chorym rozrywki i przyjemności. Jeżeli koszty utrzymywania palarni będą utrzymywane z dodatkowych opłat uiszczanych przez zainteresowanych, nie widzę żadnego problemu.

(*) Te podatki będzie można zacząć nazywać "składkami" od momentu, gdy system opieki zdrowotnej nabierze podstawowych cech "ubezpieczenia", tzn. będzie jasne, jakie świadczenia (i w jakim terminie) należą się ubezpieczonemu za opłaconą składkę w przypadku wystąpienia zdarzenia objętego ochroną ubezpieczeniową.
Odpowiedz
Dauri, to i tak tylko taka sobie gadka o nierealnym, tak jak nierealne jest wyeliminowanie palenia w ubikacjach szpitalnych i nieszpitalnych. Nie zgadzasz się by palarnie były finansowane ze składek itp? Te składki płacisz nie tylko Ty, ale i osoby palące. Ja też się mogę nie zgadzać by z moich składek było finansowane np wojsko czy politycy i co z tego?
Alku - miejsca na zewnątrz z popielniczkami - to tam, gdzie wychodziłam? Czyli - bez względu na pogodę i temperaturę powietrza - na dwór? I do tego tylko przed szpital, bo z drugiej strony już nie wolno, bo - choć świeże powietrze - już teren szpitalny? A popielniczki stoją tylko tam, po jednej i drugiej stronie tak samo.
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
Nie wiem, czy jest sens dalej ciągnąć ten temat. Ale tak - na dwór, bez względu na zamieć, burzę czy gradobicie. Widzisz w tym coś niewłaściwego? Bo chyba nikt Cię nie zmusza do palenia. Naprawdę mam gdzieś, gdzie ktoś postawi te popielniczki - byle na zewnątrz.
Jest tyle miejsc w szpitalu, gdzie można się schować i zapalić, że nie powinno Cię to martwić, że oficjalnie można tylko na dworze.
A tak w ogóle, to mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że chwaląc się swoimi "problemami sercowymi" jednocześnie będąc dumna z manewrów pozwalających Ci zadymiać toalety możesz wystawić sobie nie najlepsze świadectwo.
Odpowiedz
gosiafar napisał(a):Nie zgadzasz się by palarnie były finansowane ze składek itp? Te składki płacisz nie tylko Ty, ale i osoby palące.
Nie pisałem o moich składkach - ja to widzę bardziej systemowo. Ale nie chcę dalej tego drążyć, gdyż uważam, że prywatyzacja służby zdrowia (którą stanowczo popieram) automatycznie powinna problem rozwiązać. W prywatnym szpitalu koszt świadczeń medycznych (objętych powszechnym ubezpieczeniem zdrowotnym) powinien być refundowany przez NFZ, a cała reszta, w tym palarnie, sauny, plazmy i inne udogodnienia - przez pacjenta (bezpośrednio lub w ramach dodatkowego dobrowolnego prywatnego ubezpieczenia). Na takich zasadach w jednym szpitalu może nie być palarni, a innym - może być ich nawet dwadzieścia, i pacjent wybierze to, co dla niego najkorzystniejsze.
Odpowiedz
Dyskutantom polecam "Zaszytą zbrodnię (A Stitch In Crime )".
Miłego oglądania!
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
MacB napisał(a):Dyskutantom polecam "Zaszytą zbrodnię (A Stitch In Crime )".
Miłego oglądania!

No tak, to w dwójnasób na temat. Osobiście wolę Podwójny szok - gospodynię zbulwersowaną zachowaniem porucznika i jego wyjaśnienie: "Bardzo panią przepraszam, jestem niechlujem".
Odpowiedz
Alku, nie jestem "dumna z manewrów" i cały czas podkreślam, że nie chcę nikogo zadymiać ani skazywać na zapalenie płuc. Ja to ja, taka sobie jednostka. Ale palących jest więcej, oni też "zadymiają" różne miejsca. I właśnie dlatego uważam, że powinno być miejsce do tego wydzielone. I Ty, i Mariusz macie do tego podejście mocno negatywne. Elżbieta sama nie pali, ale sprawę widzi w innym świetle. Ja palę i nie chodzi mi o mój stosunek do tego faktu, zwyczajnie wiem, że ludzie w szpitalu i tak będą palić, więc lepiej to "ucywilizować" a nie udawać, że sprawy nie ma.
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
A co powiecie na taką propozycję:

http://smokecenter.pl/palarnie_kabiny_dla_palaczy.php
http://www.klimawent.com.pl/smoking-box,1880.html

Wiadomo, że to kosztuje, ale prywatne szpitale, czy placówki służby zdrowia licząc na przyciągnięcie klientów udogodnieniami w stosunku do publicznej służby zdrowia, pewnie zaczną, jeśli już tego nie zrobiły, instalować takie cudeńka u siebie.
Z tego co mi się o uszy obiło wiem, że w trakcie procesu zakupu, lub chociażby prezentacji tego typu rozwiązania dla palaczy (broń Boże ostatecznego Wink ), reprezentant firmy oferującej te kabiny robi pełen bilans zysków i strat związanych:
- ze stratą czasu palaczy, którzy muszą wychodzić kilka razy dziennie "na dymka" poza obręb budynku,
- ze stresem jaki niesie ze sobą pokątne palenie i narażanie się na konsekwencje,
- z innymi funkcjami kabin, a w zasadzie filtrów w nich użytych, które oczyszczają powietrze w stopniu wyprzedzającym normy obowiązujące na salach operacyjnych, itd.
A liczby będące efektem tego bilansu podane w odpowiedni sposób (za kwartał, półrocze, rok) i przeliczone na zysk/stratę firmy podobno robią na właścicielach wrażenie i pytanie "czy opłaca się?" staje się zbędne.
Słowo „ostatni” ma sens dopiero w przemówieniu nad grobem, a za życia mówi się „następny”.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości