Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Katastrofa samolotu prezydenta
Ale jednak przywołałeś imię Boga, a nie żadnej damy. To głos Twej podświadomości...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
MacB napisał(a):Ale konkretne słowa. Warto rozwinąć swą myśl.

Nad bełkotem się rozwodzi. Głupota by zwyciężyła, gdyby traktować ją poważnie.

Przemek napisał(a):Ale jednak przywołałeś imię Boga, a nie żadnej damy. To głos Twej podświadomości...

Po prostu prawdziwa epifania.
Odpowiedz
M.S. napisał(a):Głupota by zwyciężyła, gdyby traktować ją poważnie.

No i sam pomyśl jak można Ciebie poważnie traktować? :)))
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
M.S. napisał(a):Głupota by zwyciężyła, gdyby traktować ją poważnie.
To samo mówiono o pewnym Wiedeńczyku, który kazał myć ręce kolegom.
Wybacz - ale to, co napisałeś - to żaden argument. W dodatku czemuś jesteś wobec mnie niegrzeczny. Nie chce Ci się pisać - nie pisz. Zamiast podpinać "brednie" czy "bełkot" po czyjąś wypowiedzią napisz choć jeden argument. Albo podzielasz czyjeś zdanie - nie musisz wtedy powielać już przytoczonych argumentów, albo się nie zgadzasz - zapraszam wówczas do dyskusji, ale na argumenty; nie na epitety.
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
Udało mi się obejrzeć film jeszcze przed emisją. Zgadzam się (choć pewnie rozumiemy to inaczej) z prof. Nowaczykiem, który powiedział, że "ta katastrofa jest obrazem Państwa Polskiego".
Zgadzam się z obrazem nieudolności polskiej prokuratury - często cytowany prok. Rzepa tak naprawdę nie ma nic do powiedzenia, a kłamstwa w żywe oczy, jakimi nas karmią poszczególni przedstawiciele tego ważnego organu państwowego, każą zasmucić się nad losem kraju.

Jednak z główną myślą filmu, który swą spokojną narracją miał jakoby udowodnić tezę o zamachu, nie zgadzam się nadal.
Niedopowiedzenia, przekręcenia, źle sformułowane (a następnie wnikliwie "dowodzone") tezy, chybione prezentacje na modelach czy wewnętrzne słabości każą po obejrzeniu filmu raczej zwątpić w lansowaną przez Macierewicza hipotezę niż się do niej przekonać.

I parę konkretniejszych uwag na gorąco.

Doktor Książek najpierw mówi, że dziś "odeszło się [w takich przypadkach] od identyfikacji wizualnej ofiar" i dziwi się, a nawet "nie może pojąć w głowie", że "ofiary były chowane po identyfikacji wzrokowej", by dosłownie za moment znów zdziwić się, ale już temu, że zamieniono zwłoki skoro " ci ludzie byli rozpoznani w 100%" - właśnie w toku identyfikacji wizualnej.

Nie znam się na pirotechnice, ale prof. Jacek Rońda z AGH widocznie tak, skoro autorytarnie twierdzi, że "powinno się zbadać wrak na zawartość śladowych ilości aluminium (tlenku aluminium), jako że jest on składnikiem WSZYSTKICH materiałów wybuchowych". Rozumiem, że samoloty BEZ MATERIAŁÓW WYBUCHOWYCH aluminium w sobie nie zawierają. Nawet śladowych ilości.

Rozbrajający był też sam przewodniczący sejmowej komisji, który stwierdził, że skoro ani przyrządy, ani psy BORU nie wykryły ładunków wybuchowych przed startem, nasz Tupolew został... zestrzelony! Tuż przed lotniskiem, w zamieszkałej okolicy, pod okiem czekających na delegację Polaków.

Mam niedosyt, bo w filmie pominięto zupełnie hipotezę sztucznej mgły, wielkiego elektromagnesu, helu i bomby próżniowej. Szkoda - ucierpiał obiektywizm.
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
MacB napisał(a):Mam niedosyt, bo w filmie pominięto zupełnie hipotezę sztucznej mgły, wielkiego elektromagnesu, helu i bomby próżniowej. Szkoda - ucierpiał obiektywizm.

Zapominasz o najbardziej oczywistej przyczynie katastrofy - zderzeniu z UFO. Wszystko wskazuje na taką przyczynę, ale nie wiedzieć czemu jest ona skrzętnie pomijana, co daje dużo do myślenia...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Drogi Maćku, po prostu zdaj sobie sprawę, że starasz się nadać merytoryczny dyskurs tam, gdzie rządzi szaleństwo. Ja zaś tylko manifestuję swoją dezaprobatę wobec takich poczynań.
Odpowiedz
Szaleństwem jest to, że prokurator polski, ktory jest obecny na odsłuchiwaniu skrzynek przez sowieckich i polskich ekspertów - nie słyszy na bieząco tego co odsłuchują i nie jest z nim obecny tłumacz.
Szaleństwem jest to, że E.Klich nie ma tłumacza bo boi się wziąć na niego pieniądze z ambasady, z obawy że mu ukradną
Szaleństwem jest to, co się stało z wrakiem samolotu oraz miejscem katastrofy przy cichej zgodzie polkisch władz
Szaleństwem jest zgoda na uznanie lotu z najwyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych i całym dowództwem wojska za lot cywilny i oddanie Rosjanom - czyli naszym wrogom - śledztwa. A to my nie jesteśmy w NATO? - jak pytał na krótko przed swoją "samobójczą" smiercią gen. Petelicki.

Po obejrzeniu filmu nie wiem czy był zamach czy nie - ale wiem, że jest na tyle dużo wątpliwości, że tylko szaleniec może jednoznacznie dziś stwierdzić co tam się faktycznie stało.
Odpowiedz
lc napisał(a):Po obejrzeniu filmu nie wiem czy był zamach czy nie - ale wiem, że jest na tyle dużo wątpliwości, że tylko szaleniec może jednoznacznie dziś stwierdzić co tam się faktycznie stało.
Wbrew radzie eMeSa będę nadal próbował merytorycznie. Czy uważasz Leszku, że te Twe wątpliwości zbliżają Cię jakoś w stronę uznania wersji zamachu jako przyczyny katastrofy?
Wyobraź sobie, że podzielam Twe oburzenie na zaniechania, bylejakość, serwilizm, amatorszczyznę z polskiej, a butę, nieprofesjonalizm, arogancję przechodzącą momentami w chamstwo z rosyjskiej strony.
Czy jednak ma to coś wspólnego z szaleństwem? Czy wszystkie te przez Ciebie wymienione (a także kilka innych - jak choćby przejście do prządku dziennego nad nieodszukaniem ostatniej czarnej skrzynki) uchybienia zmieniają fakty dotyczące lotu? Zachowania się naszych pilotów? Obyczajów panujących w specpułku? A także na szczytach władzy?

Wiele mam do zarzucenia naszym władzom (z prokuraturą i panią Kopacz na czele), ale nie mieszajmy spraw po katastrofie z samym wypadkiem.

Odpowiedz mi, proszę, szczerze: czy po obejrzeniu go film ten skłonił Cię do uznania teorii zamachu za bardziej prawdopodobną?
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
Maćku

Tuż po katastrofie w ogóle - wbrew poglądom otoczenia - nie zakładałem możliwości zamachu. Wydawało mi się - bo tylko o wydawaniu się można tu w ogóle mówić - że nastąpił splot nieszczęśliwych zbiegów okoliczności i fatalne nałożenie na siebie błędów ludzkich. Oczywiście za łajdactwo uważałem tezy o naciskach na pilotów przez prezydenta czy też gen. Błasika, niemniej brałem pod uwagę że kpt. Protasiuk podlegał naciskom - naciskany przez samego siebie - gdyż wiedział, że godzinę wcześniej w Smoleńsku wylądował jego kolega niższy stopniem i na gorszym samolocie. Nie wykluczałem również,że Rosjanie z premedytacją pozwolili się Polakom rozwalić - mam na myśli postawę przełożonych kontrolerów, decydentów z Moskwy. Uważałem także,iż Rosjanie nie przyłożyli się celowo do takiego zabezpieczenia lotu prezydenta jak zabezpieczyli lot sprzed 3 dni gdy leciał Tusk.
Powiem więcej - nadal tę wersję uważam za najbardziej prawdopodobną.
Ale jak widzę cały syf związany ze śledztwem to mam wrażenie że coś z tym wszystkim jest nie tak.

I nie chciałbym aby się okazało, że to był zamach.
Bo jeżeli był - to musiał on być zrobiony w dużej części (jeżeli nie całkowicie) polskimi rękami.
Niestety.
I myślę że tego trochę boi się Macierewicz, bo niezależnie kto by w Polsce ten zamach zrobił - zawsze jako kraj na tym stracimy.
Odpowiedz
Maćku, zrobię Ci przyjemność i zagaję merytoryczną dyskusję.

lc napisał(a):niemniej brałem pod uwagę że kpt. Protasiuk podlegał naciskom - naciskany przez samego siebie - gdyż wiedział, że godzinę wcześniej w Smoleńsku wylądował jego kolega niższy stopniem i na gorszym samolocie.

Leszku, jak myślisz, czy incydent gruziński - po którym ówczesny dowódca Tu-154 został publicznie (i prywatnie, najpewniej) szykanowany - miał wpływ na zachowanie kpt. Protasiuka (drugiego pilota we wzmiankowanym locie) w feralnym locie do Smoleńska?
Odpowiedz
Moim zdaniem tzw. Incydent gruziński nie miał nic wspólnego z tym co zdarzyło się pod Smoleńskiem, zaś pilot "gruziński" był raczej publicznie nagrodzony a nie szykanowany, choć padł w sumie ofiarą twardej rozgrywki politycznej między rządem reprezentującym interesy UE (misja Sakozego) a prezydentem reprezentującym interesy niepodległej Gruzji
Nie rozumiem, swoją drogą, dlaczego strona pisowska nie naświetli jasno o co chodziło z Gruzją, zwłaszcza że to unaoczni całkowitą nieprzystawalność obu zdarzeń. Może nie chcą się przyznać, że prezydent w tym przypadku otwarcie prowadził politykę antyunijną, a UE stała wówczas po stronie Rosji (nie tylko zresztą wówczas)
Odpowiedz
lc napisał(a):pilot "gruziński" był raczej publicznie nagrodzony a nie szykanowany
Nikt nam nie będzie mówił, że czarne jest czarne a białe jest białe!
Albo z Jacka: "Co dwóch widzi, gdy widzi to samo..."
Przypomnę tylko malutki wycinek tego nagradzania publicznego Pietruczuka:
"Żołnierz ten przyniósł wstyd Państwu Polskiemu oraz jego Siłom Zbrojnym. Wykazał się tchórzostwem, gdy tego samego dnia w Tbilisi lądował samolot prezydenta Francji. Przyniósł wstyd Państwu Polskiemu w oczach innych głów państw znajdujących się wówczas na pokładzie i doprowadził do drwiących z Polski artykułów w prasie zagranicznej."
Odpowiedz
Z drugiej strony:
Prezydent Lech Kaczyński do kpt. Pietruczuka podczas wychodzenia z samolotu mówi, a nie jak sugeruje opcja cytowania, napisał(a):Jeszcze się policzymy.
Może zatem kpt. Pietruczuk otrzymał później jakąś gratyfikację pieniężną za swoją postawę? Czyli wychodzi na to, że lc może mieć rację twierdząc, że był publicznie nagrodzony!

http://wyborcza.pl/1,76842,7821881,Incyd...&startsz=x
Słowo „ostatni” ma sens dopiero w przemówieniu nad grobem, a za życia mówi się „następny”.
Odpowiedz
Dobre! :D
Odpowiedz
Jarek ochłonął - zaczął w swoim stylu: <!-- m --><a class="postlink" href="http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kaczynski-gdyby-nie-bylo-smolenska-to-mama-na-pewn,1,5411615,wiadomosc.html">http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kaczynsk ... omosc.html</a><!-- m -->
Odpowiedz
Gdyby nie ta sprawa ruska
Mama by żyła - wina Tuska!

Nie cierpiałaby w swych mękach
Gdyby nie ten z krwią na rękach!

Miast pogrzeb na wesele,
Gdyby Jaruś był premierem!
Odpowiedz
A ja przypomnę, że najpierw to kpt.Pietruczuk został odznaczony przez ministra Klicha za niewykonanie polecenia prezydenta Kaczyńskiego.
Ale macie racje, co dwóch widzi...

Natomiast - przede wszystkim chciałem "podziękować" Lutrowi za wierszyk.
Nigdy w życiu nie napisałem i nie zaśpiewałem czegoś równie podłego.
Czuję się zatem rozgrzeszony przez tego forumowego strażnika moralności.

Nie ma to jak kolega... nawet były
Odpowiedz
lc napisał(a):Natomiast - przede wszystkim chciałem "podziękować" Lutrowi za wierszyk.
Nigdy w życiu nie napisałem i nie zaśpiewałem czegoś równie podłego.

Leszku,
dziękuję za uznanie - prześcignąć Cię w podłości to byłoby naprawdę coś! Niestety, obawiam się, że nie zasłużyłem na tę "pochwałę". Weźmy na przykład to:

Leszek Czajkowski napisał(a):Dysonans

Jakie są przyczyny.
Że żyd w złej godzinie,
Nie tknie wieprzowiny,
A podłoży świnię.

Albo to:

Leszek Czajkowski napisał(a):Jeszcze jeden transport dzisiaj,
Gdy poranek świta,
Czy poradzi Herr Mengele,
Lagerfuhrer pyta.
Jeszcze jeden raz do gazu,
A ciuchy do kosza,
Wygrzewają się w kominie,
Lejzor oraz Mosza.

Tudzież to:

Leszek Czajkowski napisał(a):Choć Urban kanalia do pióra się rwie
By brednie żydowskie powielać
Nie damy parchowi tu pożyć, o nie
Urwiemy mu jaja, kopniemy go w łeb
Sp... do Izraela

Geremek to judasz co mordy ma dwie
A zgrywa biednego jankiela
Nie damy parchowi tu pożyć, o nie
Urwiemy mu jaja, kopniemy go w łeb
Sp... do Izraela

A Michnik zapluty na gojów się drze
Więc jak do jąkały nie strzelać
Nie damy parchowi tu pożyć, o nie
Urwiemy mu jaja, kopniemy go w łeb
Sp... do Izraela

A żyd Modzelewski był wtyką U.B.
Gdy Kuroń się cwelił po celach
Nie damy parchowi tu pożyć, o nie
Urwiemy mu jaja, kopniemy go w łeb
Sp... do Izraela

Szczypiorski grafoman jak wściekły pies łże
I tępy ma ryj jak Mandela
Nie damy parchowi tu pożyć, o nie
Urwiemy mu jaja, kopniemy go w łeb
Sp... do Izraela

A Dawid Warszawski koszernie wciąż żre
Więc jak nie zajebać skurwiela
Nie damy parchowi tu pożyć, o nie
Urwiemy mu jaja, kopniemy go w łeb
Sp... do Izraela

O drobniejszych podłostkach w rodzaju Kołysanki dla Tadeusza Mazowieckiego nie ma nawet sensu wspominać. W związku z tym będę się jednak upierał, że jeśli idzie o podłość, nie mam z Tobą większych szans. No, ale - i tu, jak rozumiem, się zgadzamy - każdy ma inną wrażliwość (także w tej materii).

Najbardziej jednak zabawne jest to, że zarzucając mi podłość, w istocie niechcący zarzucasz ją prezesowi. Treść każdej z trzech strof mojego głupawego wierszyka jest bowiem niemal dosłownym cytatem z wypowiedzi Wielkiego Małego Wodza. Ja dodałem tylko rymy.

Pozdrawiam ciepło!
Odpowiedz
Mylisz się Lutrze
przypisujesz mi niektóre teksty które nie są mojego autorstwa jak np.o transporcie, choc wiem kto je napisał (co ciekawe wsrod wspolautorow jest jeden autentyczny Żyd - tak, tak) czy ten Urbanie i Modzelewskim, który ma zbyt dużo - jak na mnie - uchybień technicznych (z tego głównie powodu bym się pod nim nie podpisał).
Kiedy zacząłem ten temat wiedzialem co mozesz mi odpisać
Ale zaręczam Ci - Twoja podłośc w wierszyku jest znacznie większa od mojej. w kazdym razie, jeżeli tego nie rozumiesz, to współczuję Twoim bliskim.
A skoro o Żydach już.
Jak rozumiem - świadomie przyjąłeś sobie jako pseudonim postać jednego z największych żydożerców epoki, i wiesz też oczywiście że Luter tylko tym rózni się od Hitlera, że w przeciwieństwie do Adolfa szanował Księgę. Gratuluję pomysłowości.

I nie pozdrawiam Cię ciepło. Wcale Cię nie pozdrawiam. I niedobrze mi się robi jak czytam te Twoje pozdrowienia pod różnymi postami kierowane do ludzi, których opluwasz.
Odpowiedz
A mnie się niedobrze robi, kiedy widzę, że nie masz nawet odwagi przyznać się, że sam napisałeś cytowane wierszyki. Trzęsiesz portkami na myśl, że mogłyby one trafić na biurko jakiegoś dyrektorka i straciłbyś swoje kilka tysiączków miesięcznie. A ponieważ nic pożytecznego nie umiesz robić, sądzisz, że możesz liczyć jedynie na pasożytowanie na pieniądzu podatnika. Ale pocieszę Cię, Leszku. Otóż mylisz się, wyolbrzymiając zarówno niebezpieczeństwo utraty roboty jak i czarnowidząc swoją ewentualną przyszłość zawodową. W tak zwanym sektorze publicznym pracują bowiem całe stada jeszcze gorszych pasożytów niż Ty i nic im specjalnie nie grozi. A Twoimi wierszykami pies z kulawą nogą się nie zajmie, nie martw się. A i robotę w razie czego u jakichś prawicowych debili zawsze znajdziesz. Niepotrzebnie tylko zdradzasz publicznie, że poza wszystkim jesteś śmierdzącym tchórzem. Tacy właśnie są ci wszyscy gieroje, rozliczacze i oskarżyciele - mocni w mordzie, a jak przychodzi co do czego, do wierszyka boją się przyznać. Ech, życie!

Pozdrawiam oczywiście nieustannie!
Odpowiedz
Mylisz się Lutrze co do autorstwa - zawsze przyznaję do tego co napisałem zaś nie lubię kiedy wmawia mi się partactwo językowe.
wiem kto teteksty napisał,ale na pewno tego nie ujawnie - chociaż te osoby nie mieskają dziś w Polsce i miały by to obecnie gdzieś - ale w przeciwieństwie do Ciebie nie jestem kapusiem i nie dononsze na kolegów, nawet byłych.


Ale za to w jedym rację masz - nikogo tak faktycznie z decydentów takie wierszyki nie obchodzą,bo jestem na zbyt niskim szczeblu by się mną w ogóle intersować. A i robotę na prawicy też by znalazł w razie czego - o czym rownież wiem, do tego nawet lepiej płatną niż obecnie, choć prawdopodobnie wymagającą i więcej wysiłku.

Nie twierdzę tez że jestem odważnym człowiekiem, ba sądzę że nawet jestem z wiekiem coraz bardziej lękliwy -ale boję się zagrożeń realnych. A realnym zazgrożeniem nie są jakieś wierszyki ktore poznałem (pamiętam dokładnie) w lipcu 1995 r.

A swoją drogą lepiej chyba pracować na niskim stanowisku w jakiejś administracji niż być na utrzymaniu żony? Czyż nie?

Nie pozdrawiam.
Odpowiedz
Pe­wien in­diański chłopiec za­pytał kiedyś dziadka:

- Co sądzisz o sy­tuac­ji na świecie?

Dziadek odpowiedział:

- Czuję się tak, jak­by w moim ser­cu toczyły walkę dwa wil­ki. Je­den jest pełen złości i niena­wiści. Dru­giego prze­pełnia miłość, prze­bacze­nie i pokój.

- Który zwy­cięży? - chciał wie­dzieć chłopiec.

- Ten, które­go kar­mię - od­rzekł na to dziadek.
"Chude Dziecko"
Odpowiedz
lc napisał(a):A swoją drogą lepiej chyba pracować na niskim stanowisku w jakiejś administracji niż być na utrzymaniu żony? Czyż nie?

Cóż, moim zdaniem zdecydowanie nie. Osobiście wolałbym być na utrzymaniu żony niż na utrzymaniu podatnika, zwłaszcza jeśli to pierwsze pozwalałoby mi żyć na dobrym poziomie. Nawiasem mówiąc niskie stanowisko w administracji to według mnie najgorsza ze wszystkich możliwości - nie dość, że jest się pasożytem, to jeszcze z gównianą pensją. Chyba już wolałbym być kloszardem.

Pozdrawiam ciepło!
Odpowiedz
Myślę że to trafny wybór
Odpowiedz
W innym miejscu Sieci znalazłem tych kilka uwag:
niejaki 'dokuczyciel' napisał(a):1. Im większe kłamstwo, tym ludzie łatwiej w nie uwierzą. 2. Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. Oto dwa cytaty ilustrujące pogląd Josepha Goebbelsa na oddziaływanie propagandy. A teraz zastanówmy się, jak często w mediach wypowiadają się przedstawiciele MAK i KBWL nt. przyczyn katastrofy TU-154 w Smoleńsku, a jak często swoje teorie (dość zmienne) przedstawiają zwolennicy spisku, czy zamachu? Która wersja nosi znamiona prawdy, a która kłamstwa, jeżeli rozpatrzymy to przez pryzmat tych dwóch zasad Goebbelsa? I kto w swoim sposobie formułowania poglądów przypomina bardziej metodologię wspomnianego ministra Rzeszy? Na raz sformułowaną wersję KBWL, jest już niemal tysiące odmiennych wersji (niejednokrotnie sprzecznych ze sobą - np. sztuczna mgła i drzewo, a wybuch w powietrzu i bez drzewa). Co człowiek to pogląd. Mnóstwo publicznych wypowiedzi opiera się na sformułowaniu "ja wierzę..." a dalej jest określona teoria. Jeżeli samolot wybuchł w powietrzu, to po co było dobijać rannych? Jeżeli samolot nie rozbił się o drzewo, to dlaczego jest awantura o to, że Rosjanie wycięli drzewa? Jeżeli nie było mgły (jak twierdzą niektórzy), to dlaczego piloci zeszli tak nisko? Powinni przecież widzieć lotnisko z wysoka. Jeżeli lot był spóźniony o pół godziny, to jak zaplanowano wybuch, który rzekomo miał miejsce na kilkanaście sekund przed wylądowaniem samolotu? Gdyby lot był planowy, to wybuch zniszczyłby pusty samolot na lotnisku, gdy wszyscy byliby już na uroczystościach w Katyniu. Jeżeli bombę odpalono zdalnie, to kto i jak to zrobił? Dlaczego zeznania świadków w większości przypadków umiejscawiają jakieś odgłosy wybuchów w czasie, gdy samolot (lub jego resztki) leżał już na ziemi (np. tak twierdzą piloci z Jaka-40)? Sporo tych wersji spiskowych przeciwko tylko jednej wersji KBWL i MAK. Wnioski wyciągnijmy sami. Pozdrawiam wszystkich na tym forum.
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
Na rozładowanie emocji:

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=qMsJAgb0oc0">http://www.youtube.com/watch?v=qMsJAgb0oc0</a><!-- m -->

Geniusz! :D
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
Niech mi ktoś wyjaśni jedną rzecz. Brzoza została zahaczona skrzydłem na wysokości 6-7 metrów, samolot ma rozpiętość skrzydeł 37,5m, to jakieś 19m na każde skrzydło (z połową szerokości kadłuba), ścięto 1/3 skrzydła ponoć i samolot obrócił się na plecy? Jakby niue był obrót był wykonany na wysokości już mniejszej niż 7 metrów prawie przy ziemi chyba? Jak wiec możliwe by rozbił się dopiero 350 metrów dalej? Powinien chyba trochę wcześniej zahaczyć o glebę? Przy prędkości 300km/h 350m to aż 4 sekundy, a samolot powinien zahaczyć o glebę nie po obróceniu się na plecy, ale po przechyleniu przy takiej wysokości.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Przemek napisał(a):Niech mi ktoś wyjaśni jedną rzecz. Brzoza została zahaczona skrzydłem na wysokości 6-7 metrów, samolot ma rozpiętość skrzydeł 37,5m, to jakieś 19m na każde skrzydło (z połową szerokości kadłuba), ścięto 1/3 skrzydła ponoć i samolot obrócił się na plecy? Jakby niue był obrót był wykonany na wysokości już mniejszej niż 7 metrów prawie przy ziemi chyba? Jak wiec możliwe by rozbił się dopiero 350 metrów dalej? Powinien chyba trochę wcześniej zahaczyć o glebę? Przy prędkości 300km/h 350m to aż 4 sekundy, a samolot powinien zahaczyć o glebę nie po obróceniu się na plecy, ale po przechyleniu przy takiej wysokości.

Tu jest troche na temat, nie wypowiadam sie ile w tym prawdy:

<!-- m --><a class="postlink" href="http://smolensk.ws/blog/189.html">http://smolensk.ws/blog/189.html</a><!-- m -->
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
A ja polecam to:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://madel.salon24.pl/484932,bledy-berczynskiego-i-biniendy">http://madel.salon24.pl/484932,bledy-be ... i-biniendy</a><!-- m -->
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Katastrofa polskich koleji. Duch77 221 35,366 02-09-2013, 12:20 PM
Ostatni post: Duch77
  Katastrofa w Hiszpanii Kuba Mędrzycki 3 1,957 06-08-2011, 10:56 PM
Ostatni post: M.S.
  Przeproś Prezydenta Kuba Mędrzycki 176 26,859 04-21-2009, 06:52 AM
Ostatni post: lc
  kolejna zabawna wpadka prezydenta ja 9 3,493 12-22-2006, 10:59 PM
Ostatni post: Tomek_Ciesla

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości