Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kozacy Najezdzaja Azje
#91
Ja tez coraz mniej kumam…

Np:
berseis13 napisał(a):Od kiedy Duch jest w Tajlandii?
Duch77 napisał(a):w Laosie nie ma polskiej Ambasady
dauri napisał(a):w Laosie jest Ambasada Polski
A czy Szanowna Administracja moze ustalic skad/z jakiego serwera pisze Duch77 ?
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#92
dauri napisał(a):Ja nawet nie wiem, co to jest ETD. European Transfer for Dooch?
ETD=Emergency Travel Document - wydawany przez ambasady i konsulaty jednorazowy dokument podrozy zezwalajacy na powrot do domu w wypadku utraty paszportu, czy innego dokumentu umozliwajacego podroz.

e.
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#93
thomas.neverny napisał(a):Ja tez coraz mniej kumam…

Np:
berseis13 napisał(a):Od kiedy Duch jest w Tajlandii?
Duch77 napisał(a):w Laosie nie ma polskiej Ambasady
dauri napisał(a):w Laosie jest Ambasada Polski
A czy Szanowna Administracja moze ustalic skad/z jakiego serwera pisze Duch77 ?
Ostatnie IP jest powiązane z domeną th, czyli chyba Tajlandią.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#94
Elzbieta napisał(a):ETD=Emergency Travel Document - wydawany przez ambasady i konsulaty jednorazowy dokument podrozy zezwalajacy na powrot do domu w wypadku utraty paszportu, czy innego dokumentu umozliwajacego podroz.
Dzięki, dodałem do Wikipedii, bo nie wiedzieli: <!-- m --><a class="postlink" href="http://en.wikipedia.org/wiki/ETD">http://en.wikipedia.org/wiki/ETD</a><!-- m -->
Odpowiedz
#95
Moi drodzy w Vientiane nie ma Ambasady Polski-byla ,ale 3 lata temu zlikwidowali.
Jesli chodzi o Ambasade Polski w Bangkoku to jest,ale na mapie jest mylny adres -tak wiec jakby ktos szukal jej na NANA SOI 5 to jej nie znajdzie ,podaje adres wlasciwy i aktualny :
AMBASADA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ w BANGKOKU
100/81,25th Fl.,Vongvanij Building B,
Rama 9 Road,Huyakwang,Bangkok10310
e-mail <!-- e --><a href="mailto:ampolbkk@polemb.or.th">ampolbkk@polemb.or.th</a><!-- e -->
Website: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.bangkok.polemb.net">http://www.bangkok.polemb.net</a><!-- m -->
nr alaramowy: +66 819364618
Karolina Kowalczyk-Sabat drugi sekretarz generalny- to dzieki tej pani nie siedze teraz w wiezieniu laotanskim ,tylko jem tajskie jedzenie ,ale juz we Wrocku ,uuuuch bylo ciezko,te samoloty ci azjaci/atki,uuuch... :lol: :poklon: :tak: Sad( Wink

Dodano: 3 lipca 2010, 12:53
Jesli chodzi o watpliwosci Lutra to mialem wykupiony bilet w dwie strony juz w lutym,dlatego bylo tak wazne wrocic 1lipca tym zarezerwowanym i oplaconym samolotem do Polski.
Poza tym przestrzegam przed konsulem francuskim w Vientiane-jest to czlowiek,ktory przyczynilby sie o maly wlos walnie do osadzenia mnie wnajciezszym wiezieniu w Azji pld-wsch. do jakich zalicza sie niewatpliwie Laos.
Ambasada Polska jest juz po rozmowie z Ambasadorem Francji na temat tego konsula i wystosowano specjalna note do Abasady Francji.
Gdyz jego obowiazkiem jest pomagac i chronic polskich obywateli ,a takze wykonywac prosby i zalecenia polskiej Ambasady ,a nie przeszkadzac i koolaborowac z Laotanska skorumpowana policja w Pakse :-
Odpowiedz
#96
Duch77 napisał(a):Jesli chodzi o watpliwosci Lutra to mialem wykupiony bilet w dwie strony juz w lutym,dlatego bylo tak wazne wrocic 1lipca tym zarezerwowanym i oplaconym samolotem do Polski.
Ależ ja nie miałem co do tego wątpliwości. Co więcej - wizualizowałem Twoją sytuację biletową właśnie tak, jak napisałeś.
Odpowiedz
#97
Napisales ,ze nie mam za co wrocic.
Odpowiedz
#98
że nie będziesz miał za co wrócić, gdybyś nie zdążył na samolot...

A tak przy okazji to za co miano by Ciebie wsadzić do więzienia i o co oskarżała Ciebie policja, skoro z wypożyczeniem skutera formalnie nie miałeś nic wspólnego?
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#99
Duch77 napisał(a):Napisales ,ze nie mam za co wrocic.
Przemek napisał(a):że nie będziesz miał za co wrócić, gdybyś nie zdążył na samolot...
Tak jest, i sam to potwierdziłeś.
Odpowiedz
Policja w Pakse ma uklad z wlasciccielka skuterow ,oni kradna te skutery a [pozniej za stary skuter i zepsuty rzadaja 1300$,mam tyle wspolnego,ze to moj skuter skradziono ,a Szwajcara nie ,poza tym nie zablokowalem go -tak wiec moja wina eeech...
Odpowiedz
Skradziono skuter ,ktory ja uzywalem,bo nonszalancko zostawilem go przed knajpa bez blokady i nie zapialem lancuchem.
Wrocilismy na skuterze Szwajcara z Paxong do Pakse ,tam wlascicielka stwierdzila ,ze mam dac jej 1300$ -paszport moj mialem wtedy jeszcze przy sobie ,gdyz tylko Szwajcara zostawil swoj u wlascicielki,jedyne co tam stalo to moj mega ciezki plecak ale procz kamery video nie bylo tam za duzo wartosciowych rzeczy.
Zadzwonilem z tel wlascicielki do mojego kolegi ,ktory czesto lata do azji -polecil mi ,abym natychmiast opuscil ta wypozyczalnie i nie wdawal sie w zadne dyskusje,lecz ja honorowo stwierdzilem ,ze jestem niewinny i,ze moga nawet wezwac milicje.
Siostra wlascicielki i sama wlascicielka zabraly mnie i szwajcara na komisariat -tam cos powiedzieli i wypuscili nas,ale wlascicielka wrocila sie i powiedziala po laotansku do milicjantow ,aby sprawdzili mi paszport.
Tak wiec poprosili o moj paszport i powiedzieli,ze na drugi dzien mi go oddadza po sprawdzeniu go-niestety ani na drugi ani na trzeci,ani na 10 dzien nie oddali mi paszportu-ot caly poczatek dramatu.
Odpowiedz
Nie wspominałeś o tym już jakiś czas temu?
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
wspominał, ale nie tak dokładnie, w dodatku w jednym poście i bez dopytywania się o detaleSmile))))
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Duch77 napisał(a):ja honorowo stwierdzilem ,ze jestem niewinny i,ze moga nawet wezwac milicje.
Stwierdziłeś, mówisz, że jesteś niewinny, i w ten sposób stałeś się niewinny?
To naprawdę zdumiewające, jak ludzie za nic nie poczuwają się do odpowiedzialności. Kiedy Twój kolega Szwajcar zostawiał swój paszport, to - jak myślisz - po co go zostawiał? Czemu właścicielka wypożyczalni żądała w zastaw paszportu? Może właśnie po to, żeby w sytuacji, kiedy wypożyczający nie będzie szanował skutera i go rozbije lub nie będzie pilnował skutera i mu go ukradną, nie mógł potem poprzestać na "honorowym" stwierdzeniu, że jest niewinny i wypięciu się na wszystko?

Pomijam tutaj kwestie takie, że wypożyczalnia sama organizuje te kradzieże, żeby potem ściągać odszkodowanie tudzież że 1300 $ to wielokrotność wartości tego skutera. Jeśli tak jest, to oczywiście wypożyczalnia prowadzi proceder przestępczy. Ale to jest inny problem.
Odpowiedz
Luter napisał(a):Stwierdziłeś, mówisz, że jesteś niewinny, i w ten sposób stałeś się niewinny?
No ba! Big Grin
Stwierdził przeca niegdyś, że śpiewa "Obławę" lepiej od Kaczmarskiego - czym wobec tego jest stwierdzenie niewinności z Azji? :]
Odpowiedz
No wiesz, niejaki Tarko twierdzi, że na gitarze gra lepiej od Kaczmarskiego, więc jak widać na tym polu Duch akurat specjalnie się nie wyróżnia.

PS Nie, żebym twierdził, że na gitarze klasycznej nie da się grać lepiej od Kaczmarskiego. Sadzę natomiast, że utwory Kaczmarskiego ciężko jest zagrać lepiej niż on sam je grał - z prostej przyczyny: on tak je skonstruował, żeby były dopasowane do jego umiejętności, a ponieważ był ich autorem, więc niejako z definicji grał je najlepiej. No a poza tym sama myśl o Tarku (Tarce?) grającym na gitarze lepiej od Kaczmarskiego wydaje mi się zabawna.
Odpowiedz
Luter napisał(a):Nie, żebym twierdził, że na gitarze klasycznej nie da się grać lepiej od Kaczmarskiego. Sadzę natomiast, że utwory Kaczmarskiego ciężko jest zagrać lepiej niż on sam je grał - z prostej przyczyny: on tak je skonstruował, żeby były dopasowane do jego umiejętności, a ponieważ był ich autorem, więc niejako z definicji grał je najlepiej.
Zgadzam się całkowicie.
Technika techniką, brzmienie brzmieniem, jest jeszcze coś takiego jak ów feeling, sprawiający, że muzyk potrafi przyciągnąć uwagę zestawem czasem kilku tylko dźwięków. Nie muszą to być kosmiczne, galaktyczne sola gitarowe, pasaże wygrywane z prędkością światła.
Takim, jednym na pewno z wieeeelu, moim wzorem jest np. Joe Satriani. Jest on niezaprzeczalnie jednym z najlepszych (czytaj: najszybszych) magików gitarowych na planecie, a potrafi zaczarować na koncercie czy albumie utworami - wydawałoby się - prostymi, które zmiatają z fotela.
Odpowiedz
Luter napisał(a):Sadzę natomiast, że utwory Kaczmarskiego ciężko jest zagrać lepiej niż on sam je grał - z prostej przyczyny: on tak je skonstruował, żeby były dopasowane do jego umiejętności, a ponieważ był ich autorem, więc niejako z definicji grał je najlepiej.

Nie zgadzam się. Gra palcami nie wychodziła Jackowi najlepiej i każdy gitarzysta klasyczny zagra niektóre partie jego akompaniamentów lepiej.

Posłuchajmy przykładowo wstępu no "Naszej klasy" (pierwsze co wygooglałem w Youtube, wpisując "Kaczmarski"). Bardzo to zgrzyta (zwłaszcza około 0:15), drugiego dżwięku melodii prawie nie słychać itp, choć nie mamy tu do czynienia z "kosmicznym, galaktycznym solo gitarowym", ani z "pasażami wygrywanymi z prędkością światła".

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=NTNcxGVgn9I">http://www.youtube.com/watch?v=NTNcxGVgn9I</a><!-- m -->

Inna sprawa, że powyższe usterki nie mają większego znaczenia.
Odpowiedz
Nie zgadzasz się z tym, co napisałem (nie chcę ponownie cytować), argumentując to tak:
dauri napisał(a):Gra palcami nie wychodziła Jackowi najlepiej i każdy gitarzysta klasyczny zagra niektóre partie jego akompaniamentów lepiej.
a zaraz potem piszesz:
dauri napisał(a):Inna sprawa, że powyższe usterki nie mają większego znaczenia.
więc w końcu nie wiem jakie jest Twoje stanowisko:
1. Utwory Kaczmarskiego ciężko jest zagrać lepiej niż on je grał
czy raczej:
2. W zasadzie każdy (lub prawie każdy) profesjonalny gitarzysta bez większego trudu utwory Kaczmarskiego zagra lepiej niż Kaczmarski

Jakkolwiek pierwszą część cytowanego zdania ("Gra palcami nie wychodziła Jackowi najlepiej") uważam za absurd, to zgadzam się z tezą tego zdania ("każdy gitarzysta klasyczny zagra niektóre partie jego akompaniamentów lepiej") - oczywiście w sensie "zagrać partie jego akompaniamentów"="bezbłędnie wygrać wszystkie nutki i akordy".
Sęk w tym, że "zagrać dobrze utwory Kaczmarskiego" to zdecydowanie coś całkiem innego niż "bezbłędnie wygrać wszystkie nutki i akordy". Dla wytłumaczenia o co mi chodzi sięgnijmy po płytę "Dwie Skały" lub "Mimochodem". Dla profesjonalnego gitarzysty nie jest to materiał trudny; podejrzewam nawet, że jest to prościzna. A jednak nawet najlepszy profesjonalny gitarzysta nie zagra tego tak dobrze jak to robi Kaczmarski. Te wszystkie niuanse, opóźnienia (żeby nie powiedzieć: rubata), instynktowna gra, pewien element improwizacji w każdym wykonaniu danego utworu i wiele innych elementów - to wszystko powoduje, że wykonanie przez profesjonalistę (mam na myśli tylko element gitarowy wykonania) będzie gorsze. Świetnym tego przykładem jest zresztą płyta "Między nami". Tam grają profesjonalni muzycy i robią to profesjonalnie. A jednak całość brzmi tak, jakby z programu uszło powietrze; po ekspresji wykonania solowego zostało tylko wspomnienie. Podobnie jest w co najmniej połowie utworów programu "Wojna postu z karnawałem". Tam bowiem też (z różnych przyczyn) nagranie sprowadziło się do problemu poprawnego wygrania nutek, do dobrego "wstrzelenia się" w ścieżki nagrane przez kolegów. Efekt? Utwory niewątpliwie wykonane są technicznie poprawniej niż w wersji koncertowej, tylko co z tego...
Odpowiedz
Ano wlasnie,od oczatku mojego jestestwa na tym forum i prob grania utworow Mistrza wlasnie to mam na mysli co przed chwila podkreslil Luter,ale banda oszolomow nie bede mowil kto ,bo wiadomo-"panowie czepialscy z urzedu"- probuja skompromitowac i wysmiac Duch Dwooch-gdyz ci (czyli Duch Dwooch)-maja swoj pomysl na utwory nie tylko Kaczmarskiego ale miedzy innymi.
W zwiazku z tym przychylam sie do slow Lutra ,ze nie sztuka zagrac te iosenki toczka w toczke,badz jak to robia niektorzy smiesznie probuja ze wszystkich sil nasladowac glos Kaczmara,a zatem w moim mniemaniu sztuka jest tak zagrac i zaspiewac,aby podobalo sie to publicznosci.
Z drugiej jednak strony granie pod publike tez nie jest adekwatnym,tak wiec uwazam,ze wiele czynnikow sklada sie na udany spektakl-m.in. pewna pasja,temperament,przezywanie utworu,wyczucie i swoista magia plynaca ze sceny plus 100innych czynnikow.
Tak jak juz wczesniej mowilem w innym watku nie sztuka umiec grac i zagrac,ale wlasnie odwrotnie :agent: Wink Big Grin !! :aniolek: :mur: :tak: :ups: :o ;( Sad( :wzruszony: :zakochani:
Odpowiedz
Luter napisał(a):więc w końcu nie wiem jakie jest Twoje stanowisko
Miałem na myśli przede wszystkim momenty grane techniką szarpania strun palcami, tak jak np. we wstępnie do "Naszej klasy" (nie wiem, jak się ta technika fachowo nazywa).

Nie widzę sprzeczności między moimi stwierdzeniami. Może wyjaśnię to na innym przykładzie. Jeżeli w partii orkiestry jakiś skrzypek zagra jakiś dźwięk nierówno z innymi w momencie, kiedy orkiestra towarzyszy fortepianowi, to nie będzie to miało większego znaczenia, gdyż uwaga słuchaczy jest skupiona na fortepianie. Ale oczywiście można to zagrać lepiej. Co innego, jeżeli wydarzy się to w momencie, kiedy fortepian nie gra - wówczas usterka jest bardziej zauważalna.

To samo dotyczy gry Kaczmarskiego - usterki mogą być niezauważalne lub mogą nie przeszkadzać w momentach, gdy uwaga słuchaczy jest skupiona na wokalu (a zwłaszcza na tekście), ale w momentach, gdy wokal milczy usterki takie mogą przeszkadzać.

Na jakość grania składają się zasadniczo dwie rzeczy - poprawność formalna ("bezbłędnie wygrać wszystkie nutki i akordy"), co można ocenić obiektywnie, oraz jakość interpretacji (co jest w dużej mierze kwestią gustu), ale drugi warunek można rozpatrywać tylko wtedy, gdy pierwszy jest zasadniczo spełniony (usterki nie są zbyt częste ani zbyt rażące).

Odpowiadając na Twoje pytanie - uważam, że w zasadzie każdy (lub prawie każdy) profesjonalny gitarzysta bez większego trudu utwory Kaczmarskiego (grane wspomniane wyżej techniką) zagra lepiej niż Kaczmarski, jeżeli tylko będzie tego chciał i poświęci temu trochę czasu. Bo będzie potrafił zagrać je bez usterek, a ekspresję też będzie w stanie zapewnić, choćby poprzez naśladowanie sposobu interpretacji Kaczmarskiego, choć nie sądzę, by twórca musiał być automatycznie najlepszym odtwórcą swojego dzieła (nawet, jeżeli ma wystarczające umiejętności techniczne).

Nie zgadzam się też z głównym Twoim argumentem, za pomocą którego podpierasz swoją tezę:
Luter napisał(a):Sadzę natomiast, że utwory Kaczmarskiego ciężko jest zagrać lepiej niż on sam je grał - z prostej przyczyny: on tak je skonstruował, żeby były dopasowane do jego umiejętności, a ponieważ był ich autorem, więc niejako z definicji grał je najlepiej.

Różnie to bywało. Myślę, że np. akompaniament ułożony do "Ofiary" nieco przerastał jego możliwości techniczne, co można zaobserwować już w sekundach 0:10-0:12 wstępu: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=NCa7_orfw-4">http://www.youtube.com/watch?v=NCa7_orfw-4</a><!-- m -->

Przypuszczam, że właśnie w tym należy szukać przyczyny tak rzadkiego wykonywania przez Jacka tego utworu, który zaliczam do jego najwybitniejszych osiągnięć.
Odpowiedz
dauri napisał(a):Nie widzę sprzeczności między moimi stwierdzeniami.
Ja też nie (z obydwoma się przecież zgodziłem). Rzecz w tym, które z nich uważasz za, nazwijmy to, ważniejsze, jeśli chodzi o odniesienie się do mojego stwierdzenia, które rozpoczęło ten OT. Zważywszy na to, że się ze mną nie zgodziłeś, wnoszę, że to pierwsze ("każdy gitarzysta klasyczny zagra niektóre partie jego akompaniamentów lepiej").
dauri napisał(a):To samo dotyczy gry Kaczmarskiego - usterki mogą być niezauważalne lub mogą nie przeszkadzać w momentach, gdy uwaga słuchaczy jest skupiona na wokalu (a zwłaszcza na tekście), ale w momentach, gdy wokal milczy usterki takie mogą przeszkadzać.
Wybacz, ale to jest tak odległe od mojego postrzegania i odbioru, że nie czuję się na siłach podejmować z tym teraz dyskusji. Rozwijanie wątku w formie pisanej zabrałoby zbyt dużo czasu, a lakoniczne odniesienie się siłą rzeczy musiałoby być lekceważace dla tematu.
dauri napisał(a):[...]a ekspresję też będzie w stanie zapewnić[...]
Zdecydowanie się poddaję.
dauri napisał(a):Nie zgadzam się też z głównym Twoim argumentem, za pomocą którego podpierasz swoją tezę:
To zdecydowanie nie jest mój główny argument. Zdumiewa mnie, w jaki sposób doszedłeś do takiego wniosku.
dauri napisał(a):Myślę, że np. akompaniament ułożony do "Ofiary" nieco przerastał jego możliwości techniczne [...]
Przypuszczam, że właśnie w tym należy szukać przyczyny tak rzadkiego wykonywania przez Jacka tego utworu, który zaliczam do jego najwybitniejszych osiągnięć.
Żeby było do kompletu, z tym również absolutnie się nie zgadzam - ani co do przyczyny rzadkiego wykonywania tej piosenki, ani co do tego, że to jedno z najwybitniejszych osiągnięć JK. Jest wręcz przeciwnie: to - jak na standardy, które Jacek sobie narzucał - nie jest dobra piosenka i dlatego właśnie jej nie śpiewał.

Pozdrawiam,
KN.
Odpowiedz
Luter napisał(a):Żeby było do kompletu, z tym również absolutnie się nie zgadzam - ani co do przyczyny rzadkiego wykonywania tej piosenki, ani co do tego, że to jedno z najwybitniejszych osiągnięć JK. Jest wręcz przeciwnie: to - jak na standardy, które Jacek sobie narzucał - nie jest dobra piosenka i dlatego właśnie jej nie śpiewał.
Nie wiem, jakie standardy Jacek sobie narzucał, ani czy cokolwiek takiego sobie narzucał - moja wizja Artysty (być może niewłaściwa) jest raczej taka, że tworzył bardziej na podstawie swoich odczuć, przeżyć, wewnętrznej potrzeby opowiedzenia czegoś itd, w oparciu o standardy określone z góry, które próbował każdorazowo spełnić.

To, czy "Ofiara" jest dobrą piosenką, czy złą, oceni potomność (nie przypominam sobie, by ktoś poza Tobą twierdził podobnie, ale oczywiście szanuję Twoje zdanie). Historia zna wiele przypadków kiedy początkowo dane dzieło jest uznawane (przez znawców) za słabe, a później za wybitne - jak na przykład "W stronę Swanna" Prousta.

Mnie "Ofiara" poraziła już od pierwszego słuchania na koncercie u Palotynów, na którym miałem szczęście być. A późniejsze słuchania tylko mnie w tym odczuciu utwierdziły. W podobny sposób poraziło mnie jeszcze chyba tylko wykonanie "Epitafium dla Wysockiego" (też u Palotynów, w 1981) - no ale potem, jak wiesz, doszukałem się w nim problemu konia no i problemu skłutego boku. Smile W moim odczuciu w obu tych piosenkach, jak chyba w żadnych innych, Jackowi udało się zamieścić kompleksową wizję świata postrzeganego przez podmiot liryczny.

Ale cokolwiek byśmy myśleli o jakości piosenki "Ofiara", nie ulega wątpliwości, że Jackowa realizacja akompaniamentu nie należy do jego najwybitniejszych osiągnięć.

Pozdrawiam również,
RK
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kozacy Uciekli z Azji Duch77 42 10,678 12-17-2013, 08:43 PM
Ostatni post: Elzbieta

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości