Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Spytam mądrzejszych...
#1
UWAGA !! Temat w ogóle z JK nie związany!!

Tak słucham sobie doniesień o zaginionym A330 i wielu rzeczy nie rozumiem.

Na jakich podstawach władze Francji wykluczają zamach? Przecież gdyby bomba wybuchła w bezpośrednim sąsiedztwie kabiny pilotów, to samolot nie zdążyłby wysłać żadnego sygnału tylko runąłby w dół.

Czemu ekipy ratunkowe nie wiedzą gdzie szukać wraku, skoro zniknął z radarów w dokładnie określonym miejscu, prawda?

Czemu spekulują o "możliwej zmianie kursu przez pilota w celu ominięcia burzy"? Skoro samolot był jeszcze w zasięgu radarów (i w stałej łączności radiowej), to chyba służbom naziemnym coś byłoby o tym wiadomo i nie trzeba by dziś spekulować na ten temat...

Czemu "czarne skrzynki" nie są wyposażane w "pluskwy" GPS? Czemu samoloty nie są wyposażane w takie pluskwy? Ostatecznie każda sztuka sprzętu ratunkowego powinna być w takie pluskwy wyposażona - przy tych cenach biletów lotniczych i cenie samolotu jako takiego...
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#2
MacB napisał(a):Na jakich podstawach władze Francji wykluczają zamach?
Już nie wykluczają.
MacB napisał(a):Przecież gdyby bomba wybuchła w bezpośrednim sąsiedztwie kabiny pilotów, to samolot nie zdążyłby wysłać żadnego sygnału tylko runąłby w dół.
To też zależy od tego jak duży i o jakiej sile mógł być to ładunek. Jeśli niewielki, to wcale nie musiało to oznaczać natychmiastowego zniszczenia maszyny. I wówczas samolot(automatycznie) lub/i piloci mieliby czas poinformować o awarii. Ja także przychylałbym się do wersji z bombą jednak. W tak nowoczesnym i mimo wszystko bezpiecznym samolocie jakim jest A332(i w ogóle Airbusy) nie wiem co musiałoby się stać i jak ogromny splot rozmaitych wydarzeń nastąpić, aby to wszystko tak szybko się potoczyło. W automatycznych informacjach wysłanych przez systemy samolotu, pojawiła się informacja o dekompresji, co może świadczyć o rozhermetyzowaniu kabiny(czyli na przykład dziura wywalona przez bombę), albo/i o zbyt dużej prędkości opadania samolotu(prawdopodobnie jedno ostatecznie wynikło z drugiego). W przypadku Airbus'ów maksymalną dopuszczalną prędkością opadania jest 4500ft/min(to i tak dużo, bo w przypadku Boeing'ów maksymalnie zniża się zdaje się 3800ft/min) Tak więc jeśli samolot opadał jeszcze szybciej, prawdopodobnie pikował w dół i z tak potworną prędkością uderzył w taflę wody.
MacB napisał(a):Czemu ekipy ratunkowe nie wiedzą gdzie szukać wraku, skoro zniknął z radarów w dokładnie określonym miejscu, prawda?
Nie do końca. Na podstawie ostatnich danych o położeniu samolotu, można tylko w przybliżeniu określić miejsce gdzie mógł spaść. Poza tym, wracając do tego co napisałem powyżej, maszyna najprawdopodobniej spadała z ogromną prędkością i z taką też siłą uderzyła w wodę, co najwyraźniej doprowadziło do rozrzucenia rozbitych elementów w promieniu kilkudziesięciu kilometrów!
MacB napisał(a):skoro zniknął z radarów w dokładnie określonym miejscu, prawda?

Czemu spekulują o "możliwej zmianie kursu przez pilota w celu ominięcia burzy"? Skoro samolot był jeszcze w zasięgu radarów (i w stałej łączności radiowej), to chyba służbom naziemnym coś byłoby o tym wiadomo i nie trzeba by dziś spekulować na ten temat...
Celowo połączyłem te dwa pytania, gdyż: Maćku, także nie do końca można określić położenie maszyny i dlatego spekuluje się o zmianie kursu, bo w miejscu gdzie 'zaginął' nie sięga już naziemna kontrola radarowa. Takie połacie jak ta 'obserwuje' tzw.kontrola oceaniczna. Dlaczego cudzysłów? Ano dlatego, że ta obserwacja polega li-tylko na meldowaniu przez załogi obecnego położenia. Nie ma takiego radaru jaki jest Ci zapewne znany z filmów, który wychwytuje maszyny poruszające się w przestrzeni powietrznej. Lecąc przez środek oceanu, załoga ma obowiązek co kwadrans meldować swoje położenie posługując się odległością od tzw. NATów(NAUTICAL AIR TRACKS). Podaje odległość od najbliższego NATa, aktualną wysokość, prędkość w machach oraz przewidywany czas minięcia wspomnianego NATa. To opiera się wyłącznie na meldunkach załóg. Stąd spekulacje i przypuszczenia.
MacB napisał(a):Czemu "czarne skrzynki" nie są wyposażane w "pluskwy" GPS?
Są! Tyle, że nadają sygnał maksymalnie do 3000m pod wodą. A w miejscu gdzie przypuszczalnie zatonął ów samolot, głębokość może podobno sięgać nawet 5000m.
MacB napisał(a):Czemu samoloty nie są wyposażane w takie pluskwy?
Ależ także są! Tyle, że jeśli przyjmujemy wersję z bombą, to szlag trafił i pluskwę.

Nie wiem czy mogę się zaliczać do grona tych, do których kierujesz temat tego wątku, ale mam nadzieję, że choć trochę rozwiałem Twoje wątpliwości. I w miarę możliwości postaram się odpowiedzieć na inne nurtujące Cię pytania w tej dziedzinie.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#3
Kuba Mędrzycki napisał(a):Nie wiem czy mogę się zaliczać do grona tych, do których kierujesz temat tego wątku...
Pytania kierowałem do wszystkich i dopiero po ich napisaniu przypomniałem sobie o Twojej nowej pasji Smile Tak! Liczę na Twoją wiedzę. Pytam zatem dalej....
Kuba Mędrzycki napisał(a):Już nie wykluczają.
Tiaaa... Jeszcze dziś rano kategorycznie wykluczali zamach, ale to chyba czysta polityka raczej niż merytoryka, nie? Wink
Kuba Mędrzycki napisał(a):W automatycznych informacjach wysłanych przez systemy samolotu, pojawiła się informacja o dekompresji
Szczerze mówiąc zupełnie mi umknęła ta informacja. Pierwsze słyszę. Miałem wrażenie, że samolot zniknął nagle (podkreślam: nagle!) z radarów i... to wszystko, co wiadomo.
No właśnie, przy okazji. Piszesz:
Kuba Mędrzycki napisał(a):w miejscu gdzie 'zaginął' nie sięga już naziemna kontrola radarowa.
Ja z pierwszych wiadomości zrozumiałem, że samolot zniknął nagle - w czasie, gdy był jeszcze w zasięgu radarów, a nie wyszedł poza strefę przez nie monitorowaną. To duża różnica! Ostatnio oglądałem na National Geographic arcyciekawy dokument o katastrofach lotniczych właśnie i był tam omawiany przypadek takiego nagłego zniknięcia. Tamten samolot po prostu pękł na pół i runął w morze.
Kuba Mędrzycki napisał(a):Są! Tyle, że nadają sygnał maksymalnie do 3000m pod wodą.
I nadają tylko przez 30 dni. Już to powiedzieli. Słabo, słabiutko...
I jeszcze spytam:
Kuba Mędrzycki napisał(a):maszyna najprawdopodobniej spadała z ogromną prędkością i z taką też siłą uderzyła w wodę, co najwyraźniej doprowadziło do rozrzucenia rozbitych elementów w promieniu kilkudziesięciu kilometrów!
Kilkudziesięciu? Kilometrów?
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#4
MacB napisał(a):
Kuba Mędrzycki napisał(a):w miejscu gdzie 'zaginął' nie sięga już naziemna kontrola radarowa.
Ja z pierwszych wiadomości zrozumiałem, że samolot zniknął nagle - w czasie, gdy był jeszcze w zasięgu radarów, a nie wyszedł poza strefę przez nie monitorowaną. To duża różnica! Ostatnio oglądałem na National Geographic arcyciekawy dokument o katastrofach lotniczych właśnie i był tam omawiany przypadek takiego nagłego zniknięcia. Tamten samolot po prostu pękł na pół i runął w morze.
Mogło tak się zdarzyć i w tym przypadku. Być może 'zniknął' będąc niejako na granicy radaru brazylijskiego. Być może również 'wysłał' jakikolwiek sygnał, ale w trakcie jego odbierania czy interpretowania stracił łączność itd itd. Tych 'być może' jest jeszcze zbyt wiele, aby diagnozować przyczynę katastrofy.
MacB napisał(a):Ostatnio oglądałem na National Geographic arcyciekawy dokument o katastrofach lotniczych właśnie i był tam omawiany przypadek takiego nagłego zniknięcia. Tamten samolot po prostu pękł na pół i runął w morze.
Jest spore prawdopodobieństwo, że i w tym przypadku tak mogło być.
MacB napisał(a):
Kuba Mędrzycki napisał(a):Są! Tyle, że nadają sygnał maksymalnie do 3000m pod wodą.
I nadają tylko przez 30 dni. Już to powiedzieli. Słabo, słabiutko..
No wiesz, jakieś ograniczenia być muszą pewnie. 30 dni to i tak dość sporo przy dzisiejszej technice, aby szukać.
MacB napisał(a):
Kuba Mędrzycki napisał(a):maszyna najprawdopodobniej spadała z ogromną prędkością i z taką też siłą uderzyła w wodę, co najwyraźniej doprowadziło do rozrzucenia rozbitych elementów w promieniu kilkudziesięciu kilometrów!
Kilkudziesięciu? Kilometrów?
No pewnie!
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#5
MacB napisał(a):Czemu ekipy ratunkowe nie wiedzą gdzie szukać wraku, skoro zniknął z radarów w dokładnie określonym miejscu, prawda?
Nie wiem jakich radarów używa się a aeronautyce ale te z którymi miałem do czynienia na łajbach nie mają precyzji noża chirurgicznego; zwłaszcza, jeśli są ustawiane na większy zasięg. O ich mankamentach niech świadczy fakt, że odpowiednio duża fala - taka z 8m - potrafi dać odbicie podobne do tego jakie daje transponder na jachcie żaglowym a silna ulewa tak potrafi tak zniekształcić echo, że jacht "znika". Ale dziwi, że samoloty nie maja jakiegoś GPSa (chyba że mają), na jachtach normą są radioboje EPIRB, które nadają pozycję do satelity. Ale wracając do tematu - niewiadoma dokładność sprzętu to raz. Dwa - wleciawszy w burzę zniknął z radaru a do upadku do wody przeleciał jeszcze niewiadomą odległość nieznanym kursem.
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.stepniarz.pl">http://www.stepniarz.pl</a><!-- m -->
Odpowiedz
#6
stepniarz napisał(a):Ale wracając do tematu - niewiadoma dokładność sprzętu to raz. Dwa - wleciawszy w burzę zniknął z radaru a do upadku do wody przeleciał jeszcze niewiadomą odległość nieznanym kursem.
Ale przecież pisałem, że na środku oceanu nie ma żadnej kontroli radarowej. Jakakolwiek korespondencja odbywa się za pomocą meldunków radiowych.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#7
Kuba Mędrzycki napisał(a):co najwyraźniej doprowadziło do rozrzucenia rozbitych elementów w promieniu kilkudziesięciu kilometrów!
Teraz przesadziłeś trochę chyba... Jakby się rozpadał w powietrzu i leciał, to może bo zasięg był większy. Jednak uderzenie nie spowoduje, że się rozsypie tak, że części po odbiciu rozlecą się na kilkadziesiąt kilometrów
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#8
Przemek napisał(a):Jednak uderzenie nie spowoduje, że się rozsypie tak, że części po odbiciu rozlecą się na kilkadziesiąt kilometrów
Skoro uważasz, że kolos ważący jakieś... 200 ton uderzając w taflę wody z prędkością około 900km/h nie spowoduje 'rozstrzału' własnych elementów na kilkadziesiąt kilometrów, to nie wdawajmy się w dalsze tego typu dyskusje...
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#9
Kubo, może wliczasz prądy morskie, a odległość części już ostateczną - na dnie ?
Odpowiedz
#10
MacB napisał(a):Na jakich podstawach władze Francji wykluczają zamach?
Kuba Mędrzycki napisał(a):Już nie wykluczają.
Jeżeli chodzi o zamach natury terrorystycznej - to wg mojej najlepszej wiedzy władze Francji tego nigdy nie wykluczały. Jeżeli macie lepsze informacje to poproszę. Min. Borloo wykluczył "porwanie" vel "uprowadzenie" (détournement) - na jakiej podstawie, nie wiem. Czy chodziło o to, że porwanie jest rodzajem zamachu?

Jednak przy zamachach terrorystycznych zwykle bywa tak, że organizacja, która taki zamach zorganizowała, nagłaśnia to w mediach, a skoro tego nie było, to hipoteza takiego zamachu wydaje się mało prawdopodobna. Przy okazji trochę dziwię się, że żadna organizacja terrorystyczna nie wykorzystała tego zdarzenia, by sobie przypisać zamach.
Odpowiedz
#11
Kuba Mędrzycki napisał(a):Skoro uważasz, że kolos ważący jakieś... 200 ton uderzając w taflę wody z prędkością około 900km/h nie spowoduje 'rozstrzału' własnych elementów na kilkadziesiąt kilometrów, to nie wdawajmy się w dalsze tego typu dyskusje..
Nie spowoduje, nie na kilkadziesiąt kilometrów.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#12
Mnie się też wydaje, Kubo, że przesadziłeś nieco.
Odpowiedz
#13
Kuba Mędrzycki napisał(a):Ale przecież pisałem, że na środku oceanu nie ma żadnej kontroli radarowej. Jakakolwiek korespondencja odbywa się za pomocą meldunków radiowych.
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.onet.tv/poszukiwania-czarnej-skrzynki,5095031,1,klip.html#">http://www.onet.tv/poszukiwania-czarnej ... klip.html#</a><!-- m -->
M.in. potwierdzenie informacji, że samolot był już poza zasięgiem radarów.
Odpowiedz
#14
Dodajmy, że 900km/h to prędkość lotu w przypadku awarii uniemożliwiającej lot samolot chyba raczej zaczyna zmniejszać swą prędkość w wyniku czego siła nośna się zmniejsza i zaczyna spadać w dół. To znaczy spada nie pionowo dół, ale porusza się też w kierunku lotu ze stale zmniejszająca się prędkością, rośnie natomiast prędkość spadania z przyśpieszeniem o ile pamiętam 9,81m/s2. Trzeba by policzyć z jaką prędkością uderzy w ziemię spadając z około 10 000 metrów. To wychodzi ponad 1500 km/h (zakładając swobodny spadek ciała bez tarcia i innych czynników dodatkowych i jeżeli dobrze policzyłem) Smile Sporo, ale nie spowoduje rozrzutu części na kilkadziesiąt km... Oczywiście zakładam skrajny przypadek, że nagle stanął w powietrzu i zaczął spadać, ale w praktyce porusza się nadal do przodu i początkowo opada dużo wolniej...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#15
Przemek napisał(a):To wychodzi ponad 1500 km/h
To absolutnie nierealna prędkość. Prędkość maksymalna, którą osiągnie na przykład spadający człowiek jest równa około 200 km/h - choćby spadał z tysiąca metrów nawet. Przy tej prędkości opory powietrza są tak duże, że równoważą już siłę grawitacji i prędkość nie wzrasta.
Masz poza tym rację, że wektor prędkości samolotu skierowany jest poziomo. Sytuacja, że on nagle skręci w dół i zacznie z taką prędkością spadać, nie wchodzi w grę. Składowa pionowa prędkości w momencie uderzenia o taflę wody wynosi od kilkunastu do najwyżej dwustu kilometrów na godzinę (w zależności od tego, na ile pilotowi udaje się zapanować nad samolotem).
Tak czy inaczej - nawet gdyby samolot uderzył w wodę z prędkością 1000 km/h to teoria o rozrzuceniu szczątków na kilkadziesiąt kilometrów jest absolutnie fałszywa.
Odpowiedz
#16
Luter napisał(a):To absolutnie nierealna prędkość.
Oczywiście, bo liczyłem dla swobodnego spadku ciała w próżni z 10000 metrów (coś koło tej wysokości latają samoloty), taki czysto teoretyczny przypadek Smile
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#17
Luter napisał(a):Tak czy inaczej - nawet gdyby samolot uderzył w wodę z prędkością 1000 km/h to teoria o rozrzuceniu szczątków na kilkadziesiąt kilometrów jest absolutnie fałszywa.
No właśnie. Sam wyraziłem wątpliwości w rewelacje podane przez Kubę, ale skoro
Kuba Mędrzycki napisał(a):Skoro uważasz, że kolos ważący jakieś... 200 ton uderzając w taflę wody z prędkością około 900km/h nie spowoduje 'rozstrzału' własnych elementów na kilkadziesiąt kilometrów, to nie wdawajmy się w dalsze tego typu dyskusje...
To posłuchałem i w dalsze dyskusje się nie wdawałem...


Swoją wiedzę o katastrofie czerpałem prawie wyłącznie z niusów podawanych na tvn24.pl, ale oni dziwnie archiwizują te wiadomości i często zmieniają ich treść, a nawet tytuły, a więc nie znalazłem dziś w archiwum niczego, czym mógłbym się odwzajemnić na tę uwagę:
dauri napisał(a):wg mojej najlepszej wiedzy władze Francji tego nigdy nie wykluczały. Jeżeli macie lepsze informacje to poproszę.
Zapewniam Cię jednak, dauri, że na własne oczy widziałem niusa o tytule "Władze Francji wykluczają zamach terrorystyczny". Prawdopodobnie tamta wiadomość ewoluowała do tej
Kod:
Nie ma dowodów, że to zamach terrorystyczny
FRANCUZI SPRAWDZAJĄ JEDNAK WSZYSTKIE HIPOTEZY
Czemu mieliby "jednak" sprawdzać, skoro wcześniej nie wykluczali takiej ewentualności?

I jeszcze jedna sprawa, która wydaje mi się niejasna.
Zeratul napisał(a):potwierdzenie informacji, że samolot był już poza zasięgiem radarów.
podczas, gdy jeszcze w podlinkowanej przeze mnie wiadomości piszą, że
Cytat:Samolot Airbus 330-200, francuskich linii lotniczych Air France z Rio de Janeiro do Paryża zniknął z radarów w poniedziałek około 3.30 czasu polskiego.
Podkreślenie moje. Gdyby wyszedł z zasięgu radarów (co - jak zrozumiałem - na tej trasie jest normalne i nieuniknione), to nikt by tego nie podawał w formie sensacji, czyż nie?
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#18
MacB napisał(a):Gdyby wyszedł z zasięgu radarów (co - jak zrozumiałem - na tej trasie jest normalne i nieuniknione), to nikt by tego nie podawał w formie sensacji, czyż nie?
No Maćku, prasy i TV nie znasz...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#19
MacB napisał(a):Zapewniam Cię jednak, dauri, że na własne oczy widziałem niusa o tytule "Władze Francji wykluczają zamach terrorystyczny". Prawdopodobnie tamta wiadomość ewoluowała do tej
Ależ wierzę. Jednak takiego newsa w Intenecie nie znalazłem - więc być może był to news opublikowany przez pomyłkę w "Dzienniku", a następnie usunięty z Internetu jako sprostowanie.
Odpowiedz
#20
dauri napisał(a):Jednak przy zamachach terrorystycznych zwykle bywa tak, że organizacja, która taki zamach zorganizowała, nagłaśnia to w mediach,
No tak, ale nie należy wykluczyć także jakiegoś psychopaty nie związanego z żadną organizacją.
Luter napisał(a):Mnie się też wydaje, Kubo, że przesadziłeś nieco.
No ok, być może jednak rzeczywiście był to mniejszy rozrzut. No, ale był z pewnością. I był niemały. Ale jaki, ciężko ostatecznie powiedzieć.
Przemek napisał(a):To znaczy spada nie pionowo dół, ale porusza się też w kierunku lotu ze stale zmniejszająca się prędkością
Wszystko się zgadza, o ile samolot również nie rozpadł się w powietrzu. A tak również mogło być.
Zeratul napisał(a):M.in. potwierdzenie informacji, że samolot był już poza zasięgiem radarów.
Tak jak pisałem, poza zasięgiem radarów jako takich, ale nie poza zasięgiem kontroli oceanicznej.
MacB napisał(a):
Cytat:Samolot Airbus 330-200, francuskich linii lotniczych Air France z Rio de Janeiro do Paryża zniknął z radarów w poniedziałek około 3.30 czasu polskiego.
Podkreślenie moje. Gdyby wyszedł z zasięgu radarów (co - jak zrozumiałem - na tej trasie jest normalne i nieuniknione), to nikt by tego nie podawał w formie sensacji, czyż nie?
Nie do końca. Wyszli poza zasięg radaru(w tym przypadku brazylijskiego ctr), ale przejęła ich kontrola oceaniczna, o której wspominałem. 'Sensacja' polegała na tym, że oceaniczna straciła z nimi kontakt, czyli nie mogła takowego nawiązać. Stąd słuszny niepokój.
Przemek napisał(a):No Maćku, prasy i TV nie znasz...
Taa..., w TVN24 w poniedziałek mówili, że w rejonie, w którym zaginął AF447 nie ma żadnej kontroli, co oczywiście jest bzdurą. Jest tylko kilka obszarów na świecie absolutnie pozbawionych jakiejkolwiek kontroli naziemnej. M.in. część Afryki (na pewno Sudan, a co do reszty to nie pamiętam).
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#21
Kuba Mędrzycki napisał(a):Wszystko się zgadza, o ile samolot również nie rozpadł się w powietrzu. A tak również mogło być.
Wówczas rozrzut elementów samolotu mógłby być większy, zależnie od ich wielkości i masy.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#22
Z dzisiejszych doniesień:
Cytat:Zdaniem brazylijskiego ministra obrony, plamy paliwa na oceanie świadczą, że na pokładzie samolotu nie doszło do pożaru ani wybuchu

Czyżby? A co, jeśli bomba wybuchła w okolicy kabiny pilotów, samolot wpadł do morza i dopiero na skutek upadku do wody rozlał się olej z silników, a nawet paliwo ze zbiorników? Jak można wygłaszać tak kategoryczne stwierdzenia? Kuba, czy "mój" scenariusz jest naprawdę niemożliwy?
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#23
Przemek napisał(a):
Kuba Mędrzycki napisał(a):Wszystko się zgadza, o ile samolot również nie rozpadł się w powietrzu. A tak również mogło być.
Wówczas rozrzut elementów samolotu mógłby być większy, zależnie od ich wielkości i masy.
No to oczywiste.
MacB napisał(a):Kuba, czy "mój" scenariusz jest naprawdę niemożliwy?
Nigdy nie twierdziłem, że jest niemożliwy. Wspomniałem przecież na początku tej rozmowy, że i ja skłaniam się coraz bardziej ku wersji z eksplozją na pokładzie samolotu.
Naprawdę, nie wiem co musiałoby się stać innego, aby szlag trafił cała elektrykę, a co za tym idzie elektronikę i hydraulikę tak nowoczesnej konstrukcji jaką jest Airbus. No, kuźwa toż to nie Ilyuszyn!!!
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#24
Kuba Mędrzycki napisał(a):Nigdy nie twierdziłem, że jest niemożliwy.
Ja nie polemizuję z Tobą, tylko z tymi oficjalnymi komunikatami, które od początku ewentualność celowego działania spychają na najdalszy plan.
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#25
Kuba Mędrzycki napisał(a):Naprawdę, nie wiem co musiałoby się stać innego, aby szlag trafił cała elektrykę, a co za tym idzie elektronikę i hydraulikę tak nowoczesnej konstrukcji jaką jest Airbus. No, kuźwa toż to nie Ilyuszyn!!!
No akurat w Iliuszynie na awarię elektroniki można by jakoś zaradzić siłą mięśni obu pilotów i próbować sterować bez wspomagania. W takim Airbusie nie ma sterowania hydrauliczno-mechanicznego. Stery są kontrolowane przez komputer, który analizuje sygnały od pilota, a ten steruje dżojstikiem. Jeśli elektronika padła ... kiepsko to widzę. Ciekawie też brzmiała teoria o niefartownym uderzeniu pioruna, który zespawał stery. W takiej sytuacji to już nic więcej do "szczęścia" nie potrzeba.
Odpowiedz
#26
Pils napisał(a):No akurat w Iliuszynie na awarię elektroniki można by jakoś zaradzić siłą mięśni obu pilotów i próbować sterować bez wspomagania.
Można się i śmiać, ale jest w tym sporo racji.
Pils napisał(a):W takim Airbusie nie ma sterowania hydrauliczno-mechanicznego. Stery są kontrolowane przez komputer, który analizuje sygnały od pilota, a ten steruje dżojstikiem.
Widzę, że zaoszczędziłeś mi pisania o systemie Fly-by-wire. Smile
Pils napisał(a):Jeśli elektronika padła ... kiepsko to widzę.
Niestety.
Pils napisał(a):Ciekawie też brzmiała teoria o niefartownym uderzeniu pioruna, który zespawał stery.
Ciekawie. Choć nie sądzę, aby zespawał wszystkie naraz. To po pierwsze, a po drugie, to wcale nie musi tez oznaczać tego, że padło całe zasilanie. W każdym razie, jest kolejny interesujący głos w sprawie.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#27
Skoro już pojawił się temat lotniczej katastrofy i przy okazji rejestratora lotu oraz nieszczęsnej rosyjskiej maszyny, dla zainteresowanych podaję link do zapisu z czarnej skrzynki IŁ'a62M 'Kościuszko', który rozbił się 9 maja 1987 w lesie kabackim.

<!-- m --><a class="postlink" href="http://memmento.salon24.pl/92423,r-i-p-z-czarnej-skrzynki-il-62-kosciuszko">http://memmento.salon24.pl/92423,r-i-p- ... kosciuszko</a><!-- m -->

Lektura ciekawa, acz wstrząsająca. Zwłaszcza rzecz jasna, w ostatnich fragmentach zarejestrowanych rozmów załogi z wieżą kontroli lotów na Okęciu.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#28
Kuba Mędrzycki napisał(a):Lektura ciekawa, acz wstrząsająca.
Fakt. A ta przyczyna awarii - jeśli wierzyć temu, co jest w jednym z komentarzy - to dopiero wstrząs!
Przy okazji - czemu zapis na rejestratorze MARS urywa się dwie i pół minuty przed końcem lotu?

Wracając do Airbusa.
Albo ktoś chce coś ukryć, albo... tabloidy na całym świecie są siebie warte, bo jak rozumieć tę informację?
Cytat:Hiszpańska gazeta "El Mundo" dołączając do tropicieli przyczyn katastrofy napisała, powołując się na słowa pilota samolotu, który był w pobliżu miejsca tragedii Airbusa, że widział on nad Atlantykiem wielkie białe światło. Z dużą szybkością mocny błysk miał pionowo spaść w kierunku oceanu. Całe zjawisko miało trwać niecałe sześć sekund.
Zastanawiające tym bardziej, że
Cytat:Pracodawca rozmówcy hiszpańskiego dziennika - linie Air Comet - nie potwierdzają jednak wersji pilota.
Takie cuda, jak niezidentyfikowane światła chyba się rutynowo zgłasza kontroli naziemnej, czyż nie?
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#29
MacB napisał(a):Przy okazji - czemu zapis na rejestratorze MARS urywa się dwie i pół minuty przed końcem lotu?
Nie wiem, być może to się załącza i wyłącza na jakiejś wysokości czy coś. Zwróć uwagę, że i początek rozmów rejestrowanych na tym urządzeniu, zaczyna się też po jakimś czasie od startu samolotu.
MacB napisał(a):Wracając do Airbusa
Dzisiaj okazało się, że wczoraj odnalezione szczątki, nie pochodzą z feralnego samolotu. Najprawdopodobniej, plama benzyny rozlana na wodzie również.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#30
Cytat:Samolot, którzy zaginął, podczas lotu 447 z Rio de Janeiro do Paryża, wysyłał sygnały o awariach jeden po drugim. Systemy psuły się lawinowo.
Czyli jak w ILE62M?
Teraz będzie mocowanie producenta, linii lotniczych i mediów o to, które informacje ujawnić, a które zataić - wszystko oczywiście w trosce o dobro społeczne.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Proza Polska klasyczna - apel do mądrzejszych! berseis13 56 20,110 02-23-2010, 02:16 PM
Ostatni post: dauri

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości