Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
To moja droga
frida napisał(a):Czy można oceniać horrory z dzieciństwa w kategorii lepszy horror czy gorszy horror? Jak ocenić który horror jest bardziej destrukcyjny dla psychiki dziecka? Konkretnego dziecka, bo mit tabula rasa został już obalony.
Oczywiście, że można. Nie będe opisywała przeszłości mojej Matki, bo nie mam do tego upoważnienia i nie sądzę, aby ona sobie tego życzyła. Musisz przyjąć, że wiem, co mówię.

Kuba Mędrzycki napisał(a):Wydaje mi się Joanno, że chyba za bardzo ulegasz mocno przesadzonemu wylewaniu żalów przez berseis. Choć to poniekąd zrozumiałe, bo nie dość, że jak wspomniałaś, sama jesteś matką, to jeszcze zbyt krótko jesteś na tym forum. Najlepiej by było, abyś w wolnej chwili przejrzała dawne wątki, choćby 'Rozmowy w toku'. To dość katorżnicza praca, ale za to pozwoli Ci wyciągnąć nieco bardziej przemyślane wnioski na temat wspomnianych wypowiedzi.
Owszem, i Twoje jak najbardziej przystające Ojcu dwóch córek odpowiedzi Smile
Kuba Mędrzycki napisał(a):Już tak nie histeryzuj i nie demonizuj - wiesz dobrze, że takie chwile też miałaś.
Chyba nikt tutaj nie ma złudzeń co do tego, że JK normalnym Ojcem nie był.
"Chude Dziecko"
Odpowiedz
Kuba Mędrzycki napisał(a):Wydaje mi się Joanno, że chyba za bardzo ulegasz mocno przesadzonemu wylewaniu żalów przez berseis. Choć to poniekąd zrozumiałe, bo nie dość, że jak wspomniałaś, sama jesteś matką, to jeszcze zbyt krótko jesteś na tym forum. Najlepiej by było, abyś w wolnej chwili przejrzała dawne wątki, choćby 'Rozmowy w toku'. To dość katorżnicza praca, ale za to pozwoli Ci wyciągnąć nieco bardziej przemyślane wnioski na temat wspomnianych wypowiedzi.
Może na forum jestem od niedawna, ale od dawna je czytuję -tyle, że rzeczywiście okazjonalnie i nie śledzę akurat wszystkich wypowiedzi Patrycji, natomiast nie zauważyłam, żeby zbyt często roztkliwiała się nad sobą. Co do "Rozmów w toku", to tylko o nich słyszałam. Jeżeli jest na ten temat wątek, to spróbuję go znaleźć. Kiedyś nawet cierpliwie szukałam tego programu w internecie, ale, niestety, odcinek był niedostępny.
W każdym razie jestem przekonana, że dziewczyna ma prawo do własnych złych wspomnień i negatywnej oceny własnego ojca jako ojca. Wszyscy mamy takie prawo w stosunku do swoich rodziców. Relacje między rodzicami a dziećmi budują przede wszystkim rodzice. Jeżeli dziecko ma mocne korzenie w domu - zawsze będzie ciepło o nim myśleć i do niego wracać ("ciepły piec, cichy kąt"), jeżeli natomiast taki ojciec kojarzy mu się z burkliwym facetem, który nigdy nie pochwali, wrzeszczy, że dziecko nie daje mu spać, a w końcu musi z matką uciekać do przytułku przed agresją tatusia i nawet kiedy tatuś już z nim nie mieszka, to gdy przyjdzie z wizytą - nie chce wziąć na kolana, to co się dziwić. Nie mnie oceniać zachowanie JK. Może dlatego wcześniej się na tym forum nie odezwałam, bo nie czułam się kompetentna, żeby roztrząsać publicznie życie prywatne Mistrza, czy też interpretować Jego utwory... Jak widać zmieniło mi się. Natomiast Patrycja ma do tego pełne prawo - nie wiem, czy akurat publicznie, ale tu to przecież "sami swoi", prawda?
Odpowiedz
JoannaK napisał(a):W każdym razie jestem przekonana, że dziewczyna ma prawo do własnych złych wspomnień i negatywnej oceny własnego ojca jako ojca.

Z całą pewnością. Problem w tym, że wiarygodność tych złych wspomnień i rzetelność oceny własnego ojca jest co najmniej wątpliwa. Do kłamstw i konfabulacji Patrycja się zresztą otwarcie przyznała w liście do miesięcznika Charaktery, który - niezgodnie zresztą z jej intencją - opublikowano (<!-- m --><a class="postlink" href="http://img196.imageshack.us/img196/5736/wcieniuojca.jpg">http://img196.imageshack.us/img196/5736/wcieniuojca.jpg</a><!-- m -->).
Od siebie mogę dodać, że wielokrotnie widziałem Jacka jakim był ojcem dla córek Ali - dobrym i wyrozumiałym, ale również przez nie kochanym i uwielbianym.
Moim zdaniem kalumniami, którymi w mediach obrzuciła rodzonego ojca, Patrycja wystawiła świadectwo bynajmniej nie jemu, a jedynie sobie i temu, jak ją mamusia pięknie wychowała.

Z mojej strony EOT. Stoczyłem na tym forum setki słownych pojedynków (z czego dziesiątki w tym temacie - wszystko jest do znalezienia, choć do większości potrzebny jest dostęp do działu Karczma) i wystarczy. Odpowiadam Tobie, bo jesteś nowa na forum i nie chcę, by moje milczenie mimowolnie przyczyniło się do obrazu, który wyłania się z krokodylich łez użytkowniczki berseis13. W razie potrzeby uprzejmie służę informacją na priv.

Pozdrawiam serdecznie,
KN.

PS Korzystając z faktu, że się w tym temacie jednak odezwałem:

berseis13 napisał(a):Chyba nikt tutaj nie ma złudzeń co do tego, że JK normalnym Ojcem nie był.

Ciekaw jestem kto tutaj ma złudzenia co do tego, jaką Ty byłaś córką.
Odpowiedz
berseis13 napisał(a):
frida napisał(a):Czy można oceniać horrory z dzieciństwa w kategorii lepszy horror czy gorszy horror? Jak ocenić który horror jest bardziej destrukcyjny dla psychiki dziecka? Konkretnego dziecka, bo mit tabula rasa został już obalony.
Oczywiście, że można. Nie będe opisywała przeszłości mojej Matki, bo nie mam do tego upoważnienia i nie sądzę, aby ona sobie tego życzyła. Musisz przyjąć, że wiem, co mówię.

Nie zgadzam się. Każdy człowiek ma swoją odporność. Ludzie przeżywali obozy koncentracyjne, wojny, zarazy... Doświadczają molestowania seksualnego, gwałtów i wszelkich innych objawów przemocy. Bywają tacy, którzy są samotni, stracili dzieci lub stracili rodziców. Są też sytuacje, w których rodzice są cali i zdrowi, ale mają na głowie sprawy znacznie ważniejsze niż własne dzieci. Tak zapewne było w przypadku Jacka. Nie można zmierzyć w żaden sposób jakości cierpienia, jakości tragedii. Dzielić na lepsze, gorsze. Psychika bywa tak subtelnym "organem", że czasem wystarczy lekki powiew aby ją zdruzgotać. Czasem, z kolei, z największych wichury wychodzi bez szwanku. Nie chciałam Cię sprowokować do opisania przeżyć Twojej mamy. Uważam, że byłoby to nietaktowne. Pomijając, że powstałaby tu swego rodzaju licytacja traumatycznych przeżyć. :o Polacy są w tym najlepsi Big Grin

Spodziewałam się, że ta strona nie okaże się pralnią rodzinnych spraw Jacka Kaczmarskiego.
Odpowiedz
berseis13 napisał(a):Chyba nikt tutaj nie ma złudzeń co do tego, że JK normalnym Ojcem nie był.

A co znaczy być "normalnym" ojcem? Co to znaczy być normalnym człowiekiem? A normalną córką? Czy normalna córka to taka, która publicznie opluwa własne gniazdo? To tylko refleksja na temat normalności. Proszę nie odbierać tego ksobnie. Ale poprzez wypowiedzi, których trochę się naczytałam na tym forum, naraża się Pani na takie właśnie zarzuty.
Odpowiedz
frida napisał(a):A normalną córką? Czy normalna córka to taka, która publicznie opluwa własne gniazdo?
Nigdy nie twierdziłam, że jestem normalną córką. Nie czuję się w obowiązku takową być. Co było, to było. Nie zmienię tego a i zmieniać nie chcę. Mam czyste sumienie.

I na tym kończę dyskusję z szanownym Państwem Smile

Pozdrawiam
"Chude Dziecko"
Odpowiedz
berseis13 napisał(a):Nigdy nie twierdziłam, że jestem normalną córką. Nie czuję się w obowiązku takową być

Bardzo dobrze, Smile "normaność" jest "żadnym" kryterium, ale tak w ocenie ojca, jak w ocenie córki Smile.
Odpowiedz
Mam wrażenie, że spowodowałam masowy atak na berseis 13, a zupełnie nie to było moją intencją. Przepraszam, Patrycjo...
W każdym razie przeczytałam link Lutra i nie bardzo rozumiem - wynika z niego, że owszem, konfabulowała, ale jeżeli chodzi o własne choroby i przypadłości. A to wszystko wynikało przecież z lęku przed zmierzeniem się z życiem. I jeżeli matka była ideałem, to ktoś ją jednak psychicznie okaleczył, prawda? Lutrze, chętnie przeczytam nowe informacje na priv., bo ja, choć wielbicielka twórczości Kaczmarskiego od lat prawie 30-tu (tak,tak!), to oddzielam Mistrza prywatnie (nigdy nie znałam) od Mistrza na scenie i płytach (niewielu jest twórców, którzy aż tak mnie wzruszają i tak wpłynęli na moje postrzeganie świata), a z książki dra Gajdy wyłania się obraz nie do końca fajnego faceta. Ewa Volny na str.280 wypowiada się:"strasznie kochał samego siebie. Aż po granice narcyzmu". Nie pamiętam, żeby gdzieś było słowo o miłości do dzieci. To się chyba zmieniło przy p. Alicji. Dla jej dzieci potrafił być chyba rzeczywiście fajnym tatą i dlatego, w którejś z poprzednich wypowiedzi, zasugerowałam, że może wtedy dojrzał.
i jeszcze jeden fakt z życia Mistrza, który mnie zaskoczył. To sprawa Dominiki. jak ON mógł tak postąpić?! Jak poeta może mieć tak mało wrażliwości? Tego zupełnie nie mogę pojąć i to dużo mówi o tym jak "porządnym" człowiekiem potrafił być Jacek dla najbliższych. Dlatego, Patrycjo, mimo Twojego "szkalowania własnego gniazda" (które, nawiasem mówiąc w mediach też mi się nie podoba), wierzę, że było Ci ciężko i życzę powodzenia.
Pozdrawiam wszystkich,
Odpowiedz
JoannaK napisał(a):To sprawa Dominiki.
Jakiej Dominiki (nie czytałem książki)?
Odpowiedz
JoannaK napisał(a):jak ON mógł tak postąpić?!

Pewnie wtedy nie umiał inaczej. Mężczyznom zdarzają się niestety takie rzeczy, kobietom rzadziej, ale to natura tak nas wyposażyła. Co robi prawdziwy mężczyzna kiedy pojawia się problem? Stara się z nim nie spotkać oczywiście. Wink

Nie miałam zamiaru atakować pani Patrycji, raczej pewną postawę.
Odpowiedz
Jaśko napisał(a):Jakiej Dominiki (nie czytałem książki).

Córki Jacka i Inki, która zmarła w kilka dni po urodzeniu, podczas gdy Jacek był na koncertach w RPA.
Znamienne jest to, że całą tę historię (i nie tylko tę) JK opowiada w Pożegnaniu barda i to w sposób bardzo samokrytyczny. Książka wydana była w 1995 roku, w środowisku forumowym jest powszechnie znana. A jednak dopiero teraz, po latach, kiedy Jacka już nie ma i kiedy byle tchórz może sobie jego życiem prywatnym gębę wycierać (szczególne zza ekranu komputera), nagle dokonuje się odkryć na miarę Ameryki, że ten Kaczmarski to miał skomplikowane życie prywatne.
Odpowiedz
Dziękuję. Nie skojarzyłem imienia.
Odpowiedz
Przepraszam. Nie chciałam sobie "wycierać gęby" i nie czuję się tchórzem. Tę samą opinię wyraziłabym o każdym, kto tak postąpił i to prosto w oczy, nie zza ekranu komputera, ale tu akurat jest przyjęta taka konwencja i nie mam na to wpływu. Do "Pożegnania barda" nie udało mi się dotrzeć, ale samokrytyka po fakcie nie zawsze zmazuje winy... Chyba. I nikogo nie tłumaczy, bo gdyby tak było, to po świecie chodziliby sami niewinni...
To wszystko nie zmienia mojego zachwytu nad twórczością Jacka. Wierzę też, że był geniuszem, chcę tylko powiedzieć, że emocjonalnie czegoś Mu brakowało.
I jeszcze coś - jeżeli o takich sprawach pisze się w oficjalnych publikacjach, to chyba można je omawiać choćby na takim forum i nie powinno to być odbierane jako "wycieranie sobie gęby".
Mimo wszystko pozdrawiam,
Odpowiedz
Droga Joanno,
niepotrzebnie poczułaś się dotknięta. Mimo to przepraszam, bo nie to było moim zamiarem.

Pozdrawiam,
KN.
Odpowiedz
JoannaK napisał(a):Tę samą opinię wyraziłabym o każdym, kto tak postąpił i to prosto w oczy, nie zza ekranu komputera, ale tu akurat jest przyjęta taka konwencja i nie mam na to wpływu.

Z całą pewnością, to oczywiste!

JoannaK napisał(a):samokrytyka po fakcie nie zawsze zmazuje winy... Chyba. I nikogo nie tłumaczy

Owszem, niemniej jednak śmierć powinna być raczej powodem do zaprzestania rozliczeń, a nie do ich rozpoczęcia. Od momentu, kiedy sam JK publicznie się przyznał do wielu złych rzeczy, które zrobił w swym życiu osobistym do jego śmierci upłynęło 9 lat i nikt w tym czasie nie podnosił problemów natury moralnego prowadzenia się poety. Cały zgiełk rozpoczął się dopiero wtedy, kiedy Jacek nie mógł się już bronić, kiedy bliźni poczuli, że mogą bezkarnie popisywać się swoją niezłomną postawą życiową - oczywiście w osądzaniu kogoś, bynajmniej nie siebie.

Teraz, kiedy leżysz w czółnie pod całunem
Z obolem ojczyzny pod głazem języka,
Wszelka rozmowa jest już niemożliwa


JoannaK napisał(a):Wierzę też, że był geniuszem, chcę tylko powiedzieć, że emocjonalnie czegoś Mu brakowało.

Jak widzę, nie masz specjalnych oporów, by stawiać się w roli sędziego cudzych sumień. Życzę Ci, by po Twojej śmierci nikt Cię z tego nie rozliczał.

Będziemy zatem rozszarpywać schedę
Słów przemyślanych, myśli przebolałych
Każdy dla siebie, każdy podług siebie

Tak się zbroimy Twoim arsenałem
Przeciwko sobie i przeciwko Tobie
Bo tylu nas przecież jest — a spadek jeden


frida napisał(a):A co znaczy być "normalnym" ojcem? Co to znaczy być normalnym człowiekiem? A normalną córką? Czy normalna córka to taka, która publicznie opluwa własne gniazdo? To tylko refleksja na temat normalności. Proszę nie odbierać tego ksobnie. Ale poprzez wypowiedzi, których trochę się naczytałam na tym forum, naraża się Pani na takie właśnie zarzuty.

Co ulepione — będzie potrzaskane
Co ukochane — spłynie w zapomnienie
Co da się pożreć — zostanie pożarte
Odpowiedz
Luter napisał(a):Owszem, niemniej jednak śmierć powinna być raczej powodem do zaprzestania rozliczeń

Rozliczanie Jacka z jego prywatnych spraw, tak za jego życia, jak i (tym bardziej) za "nieżycia" trąci tabloidem i nie powinno mieć miejsca na żadnym forum. Tym bardziej na forum miłośników twórczości Kaczmara. :o

Luter napisał(a):Teraz, kiedy leżysz w czółnie pod całunem
Z obolem ojczyzny pod głazem języka,
Wszelka rozmowa jest już niemożliwa

Chyba nie ma lepszego podsumowania...
Odpowiedz
frida napisał(a):Rozliczanie Jacka z jego prywatnych spraw, tak za jego życia, jak i (tym bardziej) za "nieżycia" trąci tabloidem i nie powinno mieć miejsca na żadnym forum. Tym bardziej na forum miłośników twórczości Kaczmara. :o
Mi z kolei wydaje się, że właśnie forum o Kaczmarskim jest dobrym miejscem, żeby dyskutować o Kaczmarskim. Konstrukcja forum ma tę dodatkową zaletę, że osoby niezainteresowane danym tematem mogą do niego po prostu nie zaglądać.
Odpowiedz
JoannaK napisał(a):Przepraszam. Nie chciałam sobie "wycierać gęby" i nie czuję się tchórzem. Tę samą opinię wyraziłabym o każdym, kto tak postąpił i to prosto w oczy, nie zza ekranu komputera, ale tu akurat jest przyjęta taka konwencja i nie mam na to wpływu.

Jestem przekonany, że Luter z pewnością, nie miał na myśli Joanno Ciebie.

Luter napisał(a):Cały zgiełk rozpoczął się dopiero wtedy, kiedy Jacek nie mógł się już bronić, kiedy bliźni poczuli, że mogą bezkarnie popisywać się swoją niezłomną postawą życiową - oczywiście w osądzaniu kogoś, bynajmniej nie siebie.

Ale najlepsze jest to, że ci najwięksi krzykacze w tej kwestii, którzy są tu bardzo czynni na tym forum, mieli okazje, aby już w trakcie choroby JK, powiedzieć Mu co myślą o rozmaitych sprawach Go dotyczących(głównie dotyczących leczenia i wydawania pieniędzy, które dostawał od setek ludzi), natomiast całą lawinę 'oskarżeń' i pretensji uruchomili właśnie dopiero po śmierci Poety. Natomiast bardzo miło jest później powiesić sobie na swojej stronie internetowej, fotografie z takiego spotkania w domu Mistrza.
Widzisz Joanno, kiedy trzeba się pluje na Jacka, a kiedy trzeba to się korzysta z Jego nazwiska otwierając sobie rozmaite drzwi. Wszystko w zależności od bieżących potrzeb i sytuacji.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
Dzięki za w/w opinie. Nie będę już Was cytować (po pierwsze jestem kiepska w komputerze - może ktoś mnie naprowadzi, jak tu się cytuje, żeby wyszło, tak jak Wam - nie umiem tego zrobić tak, żeby były te białe ramki...). Zgadzam się z Wami prawie całkowicie (z Lutrem, Jaśkiem i Kubą M.), choć myślę, że te słowa o o mojej śmierci mógłbyś sobie, Lutrze, darować (choćby przez takt - nie znasz mnie i nic o mnie nie wiesz). Nie stawiam się w roli sędziego - po prostu się zastanawiam, jaki ten Jacek na prawdę był i dlaczego był taki a nie inny. Myślałam, że to forum właśnie do tego służy, a temat "Życie" ma być po prostu dyskusją o życiu, a nie wypisywaniem wyłącznie laurek. Chyba nie ma tutaj wrogów JK, a jedynie wielbiciele Jego talentu, którzy mniej lub bardziej znając Jego życie i twórczość, chcą sobie na ten temat porozmawiać. Jeżeli "o umarłych tylko dobrze albo wcale" to może zaznaczmy to od razu. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam.
Pozdrawiam,
Odpowiedz
JoannaK napisał(a):Nie będę już Was cytować (po pierwsze jestem kiepska w komputerze - może ktoś mnie naprowadzi, jak tu się cytuje, żeby wyszło, tak jak Wam - nie umiem tego zrobić tak, żeby były te białe ramki...).


W okienku z którego chcesz zacytować ,znajdziesz na dole po prawej dwa przyciski CYTUJ oraz taką chmurkę z cudzysłowem.
Cytuj wkleja do twojego posty całość posta ,a chmurka fragment który zaznaczysz tzw. ciapkiem Smile
[b]D@bek [/b]
Odpowiedz
Dzięki - no to działam:
dabek napisał(a):W okienku z którego chcesz zacytować ,znajdziesz na dole po prawej dwa przyciski CYTUJ oraz taką chmurkę z cudzysłowem.
Cytuj wkleja do twojego posty całość posta ,a chmurka fragment który zaznaczysz tzw. ciapkiem Smile
Udało się?
Odpowiedz
Jeszcze raz dziękuję. Ja zauważyłam tylko "cytuj", nie miałam pojęcia co to jest ta chmurka. Teraz już sobie poradzę. Dziękuję raz jeszcze.
Odpowiedz
JoannaK napisał(a):Nie stawiam się w roli sędziego - po prostu się zastanawiam, jaki ten Jacek na prawdę był i dlaczego był taki a nie inny.

No właśnie, jaki?

JoannaK napisał(a):Myślałam, że to forum właśnie do tego służy, a temat "Życie" ma być po prostu dyskusją o życiu, a nie wypisywaniem wyłącznie laurek.

Jak najbardziej masz rację, ale to jeszcze nie znaczy, że w imię tych rozsądnych skądinąd założeń wszystko co najgorsze zostało o Jacku powiedziane mamy przyjąć za pewnik i uczynić z tego punkt wyjścia do dyskusji. W tym problem.

JoannaK napisał(a):Chyba nie ma tutaj wrogów JK, a jedynie wielbiciele Jego talentu

Jest to założenie tyleż piękne, co fałszywe.
Jeśli życzysz sobie, mogę na priv podać Ci liczne przykłady zaprzeczające temu założeniu.

JoannaK napisał(a):Jeżeli "o umarłych tylko dobrze albo wcale" to może zaznaczmy to od razu.

Czy na przykład w książce Gajdy jest o JK dobrze albo wcale? Bynajmniej, a jednak książka nie jest napisana w sposób dla JK obraźliwy czy uwłaczający jego pamięci. Widać z tego choćby, że wbrew Twojej sugestii dyskusja o życiu nie musi być wylewaniem pomyj, co nie znaczy że musi być wypisywaniem wyłącznie laurek.
Odpowiedz
Luter napisał(a):No właśnie, jaki?
No mógłbyś mi pomóc to ustalić, a nie tylko strofować i przywoływać do porządku.
Luter napisał(a):wbrew Twojej sugestii dyskusja o życiu nie musi być wylewaniem pomyj, co nie znaczy że musi być wypisywaniem wyłącznie laurek.
Przykro, mi jeżeli jakiekolwiek moje słowa uznałeś za "wylewanie pomyj". Nie mam zwyczaju wylewać pomyj na nikogo, tym bardziej ulubionego Barda, którego twórczość wpłynęła na moje życie. No właśnie - jaki był ten Jacek - ciepły i miły w/g Pani Alicji i Jej dzieci, nerwowy i wybuchowy w/g córki, wspaniały przyjaciel w/g jednych, czy też nie można było na nim polegać w/g innych (n.p. opowieść Pana Jarosława L.). Zgadzam się, że książka Gajdy ukazuje postać wielowymiarową. Pewnie o każdym z nas można powiedzieć dużo dobrego i dużo złego, zależy kto mówi i z jakiej strony nas zna. Wydaje mi się jednak, Lutrze, że nie możesz odmówić Patrycji prawa do złych wspomnień, tak, jak Ona nie może odmówić prawa córkom Alicji Delgas i innym bliskim Jacka do wspomnień dobrych. Mnie niegdyś życie prywatne JK w ogóle nie interesowało, ale odkąd coś niecoś na ten temat zaczęło się mówić i pisać - trochę się zdziwiłam i może nieco rozczarowałam niektórymi postępkami mojego ulubionego Poety. I też nie możesz mi tego zabronić, bo słuchałam jego piosenek przez tyle lat, że mimowolnie stał się dla mnie bliskim człowiekiem.
Odpowiedz
Nie przejmuj sie.

Nie lubie sie powtarzac ale tym razem chyba trzeba:
Tak to juz na tym forum JK jest ze to "srodowisko kaczmarofilskie" decyduje co komu wypada napisac a co nie. Jesli dana (subiektywna) opinia badz (dodatkowa) informacja np nt tworczosci pasuje do wizji "srodowiska kaczmarofilskiego" to wszystko jest cacy. Jesli nie, to tym gorzej dla tego ktory sie odezwal. A potem i tak sie okaze ze to ten ostatni zawinil, jest agresywny badz prostacki, nie zrozumial dowcipu badz zwrotu retorycznego.

Dodam ze tego typu sytuacje zauwazylem tutaj juz kilka razy, zwlaszcza w przypadku nowych forumowiczow.

Wiec:
Nie przejmuj sie. I moze napisz przy okazji jak wygladalo to Twoje sluchanie/odkrywanie JK przez tyle lat ? To moze byc interesujace. Nie wszyscy na forum obcowali/obcuja z tworczoscia JK tak dlugo *-`-
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
Dzieki za tych parę miłych słów. Ja tu rzeczywiście nie orientuję się jeszcze w klikach i innych grupach nacisku, ale, jeżeli zostanę na dłużej, to pewnie szybko się nauczę kto jest kim i jak może zareagować na moje rozważania.
thomas.neverny napisał(a):Nie przejmuj sie. I moze napisz przy okazji jak wygladalo to Twoje sluchanie/odkrywanie JK przez tyle lat ? To moze byc interesujace. Nie wszyscy na forum obcowali/obcuja z tworczoscia JK tak dlugo *-`-

Nie wiem, czy właśnie tu, w tym temacie jest miejsce na tego typu wynurzenia, ale proszę bardzo:
Będąc młodziutkim dziewczęciem, na jakimś obozie w czeskich górach był chłopak z gitarą. W swoim repertuarze, krzyczanym co noc w jednym z pensjonatowych pokoi, miał "Obławę". Ciarki chodziły mi po plecach, kiedy tego słuchałam. Po powrocie do domu szybko zapisałam się do ogniska muzycznego na gitarę i zaczęłam szukać informacji o autorze "Obławy". To były czasy, kiedy można było co najwyżej zdobyć jakieś kasety z prywatnych koncertów, przegrane już wcześniej ze sto razy. Potem były kolejne wakacje, tym razem na Mazurach, gdzie sama już śpiewałam "Obławę" przy ognisku. Zbierała się tam śmietanka okolicznych działkowiczów - przyjaciół mojej ciotki i wujka. Jeden z nich, nawiasem mówiąc, znany reżyser, po takim ognisku załatwił mi kasety z nagraniami Kaczmara od znanego operatora zaprzyjaźnionego z Kaczmarskim i Gintrowskim. Całymi dniami spisywałam słowa, potem dobierałam chwyty i w końcu na naszych ogniskach nieudolnie śpiewałam wiele z piosenek Jacka. Starałam się rozumieć teksty, więc w bibliotekach szukałam reprodukcji obrazów, o których śpiewał JK i informacji o wydarzeniach historycznych do których odnosiły się niektóre utwory. Żaden nauczyciel nie potrafił tak mnie motywować. Minęło parę lat, gitara poszła w kąt, próbowałam słuchać innych, bardziej modnych wykonawców, ale Kaczmarski pozostał tym, którego głos, teksty i muzyka wzbudzały we mnie uczucia, których innym wzbudzić się nie udawało. Żeby było jasne- nie znałam ani jednej osoby, która podzielałaby moją pasję. Ze dwa razy udało mi się być na koncercie JK, kiedy przyjeżdżał do mojego miasta. Przez ostatnie lata mniej słuchałam Jego piosenek, aż, trochę przypadkiem, jakieś półtora roku temu trafiłam na koncert Trio Ł.-Ch. i znowu mnie wzięło. Dopiero wtedy zaczęłam czytać na temat życia Kaczmarskiego i zastanawiać się nad tym kim i jaki był. No i w końcu trafiłam tu...
Pozdrawiam,
Odpowiedz
ÖPPNA POLSKA SEMINARIET
LUNDS UNIVERSITET
SPRÅK- OCH LITTERATURCENTRUM

15 september kl. 18.15 SOL A339

Dr. Krzysztof Gajda, Poznań Universitet, Polen

„To moja droga …” – spotkanie z autorem biografii Jacka Kaczmarskiego

Dorota Tubielewicz Mattsson
Ass. Prof., Senior Lecturer
Centre for Languages and Literature, Polish
Helgonabacken 12
223 62 Lund

Milo mi powiadomić, ze na zaproszenie Uniwersytetu w Lund, a konkretnie pani profesor Tubielewicz Mattsson, odbyło się 15 września spotkanie z Krzyśkiem na Uniwerku w Lund.
Powyżej fragment zaproszenia. Wstęp był wolny.Gdy tylko otrzymam zdjęcia, dodam .
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
Ciekawe czemu podajesz tę wiadomość prawie dwa tygodnie PO fakcie, a nie choćby na dwa dni przed.
Odpowiedz
Luter napisał(a):Ciekawe czemu podajesz tę wiadomość prawie dwa tygodnie PO fakcie, a nie choćby na dwa dni przed.
Ponieważ dopiero wczoraj dostałam mail od pani Doroty upoważniający mnie do zamieszczenia tej wiadomości.Przed, kontakt był znikomy, gdyż na przemian przebywałyśmy na urlopach.Ja sama do niemal ostatniej chwili nie znałam numeru sali, w której spotkanie się odbyło.O planach nie bardzo chciałam pisać - bo gdyby nic nie wyszło byłoby za wiele tłumaczenia.
Wierz mi, ze nie było w tym żadnej ukrytej myśli. Mogłam ostatecznie nic nie pisać w tej sprawie, ale chyba wszyscy cieszymy się z faktu, ze Jacek Kaczmarski i konkretnie Biografia budzą zainteresowanie i wśród emigracji.Mam nadzieje,ze Cie to tłumaczenie zadowoli.

pozdrawiam
Ela
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
Elzbieta napisał(a):upoważniający mnie do zamieszczenia tej wiadomości
Teraz z kolei ja zapytam: dlaczego potrzebne było specjalne upoważnienie do zamieszczenia takiej informacji? Przecież to nie była chyba żadna tajemnica ani sprawa osobista?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości