Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
„Swój własny wróg – Mój Bóg” - kwietniowy numer "Znaku"
#1
Polecam najnowszy numer (kwietniowy) Miesięcznika "Znak" ciekawy tekst Ewy Sobczak „Swój własny wróg – Mój Bóg” o postaci Boga w twórczości Kaczmarskiego.
wersja elektroniczna: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.tezeusz.pl/cms/tz/index.php?id=4183">http://www.tezeusz.pl/cms/tz/index.php?id=4183</a><!-- m -->
Tekst dla mnie bardzo ciekawy, jak czas pozwoli wrócę z szerszym komentarzem. Dobrze, że pociągnęła autorka ten wątek do ostatnich programów.
Odpowiedz
#2
Cholernie mi sie podoba !
Mozna dyskutowac/wyklocac sie nt tej czy innej interpretacji etc etc ale bardzo lubie gdy ktos potrafi pisac o JK z dystansem a nie na kleczkach.
No i chodzi glownie o teksty z "Raju", do ktorych mam duzy sentyment, zwlaszcza gdy sobie przypomne ile mial wtedy lat fecet ktory je popelnil.
Cos podobnego odczulem czytajac artykul podeslany na forum przez spolke Bea & Zeratul, choc chyba nie mialem okazji by o tym tutaj napisac.
PZDR
TN
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
#3
A moim zdaniem ten tekst jest zły, płaski i napisany bez jakiegokolwiek głębszego pomysłu.

Jest w nim kilka momentów (zwłaszcza w późniejszej części) nie będących dnem, takich jak uwagi o "Szukamy stajenki", albo o "paralelizmie" między nieporadnością Boga a człowieka, ale to jest dopiero punkt wyjścia, który trzeba przemyśleć i rozwinąć, a nie serwować czytelnikowi kawałki w rodzaju
Cytat:o Bogu pojawiającym się w Śniadaniu z Bogiem trudno powiedzieć, aby charakteryzowały Go rysy jednoznacznie pozytywne.
, albo że
Cytat:człowieczeństwo z jego niedostatkami jest własnością (sic!) wszystkich ludzi
Cała ta część o "Raju" jest zupełną klapą i w ogóle wykazem błędów w jakie popaść może krytyka literacka. Autorka drobiazgowo "analizuje" cały program, ale ani razu nie wychodzi poza początkową konstatację, że "Bóg przedstawiony w Raju jest władczym i nieludzkim despotą, domagającym się i wymuszającym cześć i uwielbienie". "Analiza" kolejnych wierszy sprowadza się w zasadzie do powtarzania ich treści prozą, np.:
Cytat:ta piosenka do dialog między Stwórcą a Gabrielem

Kobieta uznaje więc spotykające ją i Mężczyznę cierpienie za efekt świadomie podjętej przez nią decyzji
Nie wspominam już o tym, że autorka ma kłopoty z wyrażaniem swych myśli w języku polskim. Por. np.:
Cytat:Apokryficzny program przynosi dosyć spójny wizerunek Boga jako władcy. Jego panowanie jest jednak – wbrew nauce Kościoła – ukazane w świetle zdecydowanie negatywnym, gdyż Kaczmarski konsekwentnie obnaża despotyzm Boskich rządów.

Dostrzeganie w biblijnych wydarzeniach aspektów poświadczających „ludzkie” przymioty ich uczestników (szczególnie interesujący jest ten zabieg w wypadku „osób boskich”) i czynienie tychże osnową apokryficznych utworów mają w poezji Kaczmarskiego swą przeciwwagę.
Odpowiedz
#4
Krasny napisał(a):A moim zdaniem ten tekst jest zły, płaski i napisany bez jakiegokolwiek głębszego pomysłu.
A może tak uważasz, bo czytałeś go na klęczkach?
Odpowiedz
#5
Luter napisał(a):A może tak uważasz, bo czytałeś go na klęczkach?
Albo dlatego, że sam go nie napisał Tongue
W dodatku Krasny zapomniał ,że to artykuł do prasy, a nie rozprawa doktorska lub przynajmniej praca magisterska ...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#6
Przemek napisał(a):W dodatku Krasny zapomniał ,że to artykuł do prasy, a nie rozprawa doktorska lub przynajmniej praca magisterska ...
Coś w tym jest, Przemku. Na przykład zaledwie przedwczoraj w "Nowinach Nyskich" były burmistrz tegoż miasta w artykule "Bard naszego pokolenia" o późniejszej twórczości zagubionego barda napisał:
"Kaczmarski zagubił się. Jego twórczość zeszła w rejony buntu przeciwko Bogu, polskości."
i dalej:
"W Wielką Sobotę jego życiowa partnerka, Alicja Deglas sprowadziła księdza i zapytała, czy chce przyjąć chrzest. Ceremonia była króciutka."
"nawet jeżeli czyjeś sacrum jest dla mnie profanum, to sama kultura osobista, szacunek dla innego człowieka nakazuje mi pewną powściągliwość słowną."
Odpowiedz
#7
bryce napisał(a):"W Wielką Sobotę jego życiowa partnerka, Alicja Deglas sprowadziła księdza i zapytała, czy chce przyjąć chrzest. Ceremonia była króciutka."
Jak ksiądz przyjmuje chrzest to zawsze uroczystość trwa króciutko.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#8
Przemek napisał(a):W dodatku Krasny zapomniał ,że to artykuł do prasy, a nie rozprawa doktorska lub przynajmniej praca magisterska ..
Jest intrygującą rzeczą, że właśnie artykuł do prasy potrafi być lepszą rzeczą, niż praca magisterska, czy rozprawa doktorska. Mniej jest w nim pewnych obowiązkowych w przypadku prac uczelnianych obostrzeń formalnych.

Z tym Kaczmarskim to trudna jest sprawa. To, że siedzi okrakiem (chwiejnie z lekka) na barykadzie oddzielającej piosenkę od poezji powoduje komplikacje nie tylko takiej natury, że ciężko mu dobrać właściwą szufladkę w szafce "Kultura polska XX wieku". Ciężko również - i swego rodzaju wyrazem tych problemów jest książka pt. Jacek Kaczmarski w świecie tekstów - 'ugryźć' tę twórczość od strony badawczo-analitycznej. Z jednej strony, chciałoby się potraktować ją jak pełnoprawną poezję, z drugiej: zaraz się przypomina sto piosenek o wódce, Urbanie i panienkach. Z jednej strony, chciałoby się napisać zdanie np. i stąd widać, że nadzieję eschatologiczną pokładał Kaczmarski w..., ale z drugiej zaraz się włącza dzwonek alarmowy, że to przecież narażanie się na śmieszność, bo wiadomo skądinąd, że pokładał ją między innymi w winie Egri Bakaver.

Scena to dziwna...
Odpowiedz
#9
Krasny napisał(a):Z jednej strony, chciałoby się potraktować ją jak pełnoprawną poezję, z drugiej: zaraz się przypomina sto piosenek o wódce, Urbanie i panienkach.
Hmmm, a co to jest pełnoprawna poezja? Czy piosenka o Urbanie lub panienkach nie może być pełnoprawną poezją? O czym musi traktować pełnoprawna poezja? :>
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#10
Krasny napisał(a):że ciężko mu dobrać właściwą szufladkę w szafce "Kultura polska XX wieku"
Nie tak ciężko.
Scena to autentyczna: kilka lat temu byłem na spotkaniu autorskim z Jerzym Pilchem. Jak to na spotkaniu autorskim, przychodzi moment, w którym pytania może zadawać publicznośc. W pewnym momencie do mikrofonu zaczyna mówić pewna młoda osoba płci pięknęj
- Panie Jerzy, studiowałam bibliotekoznawstwo, teraz pracuję w mojej ukochanej bibiotece i mam problem, jak sklasyfikować pańską prozę. Żadna szufladka do końca nie pasuje. Co by pan, panie Jerzy mógł mi podpowiedzieć w tej sprawie? Która szufladka katalogowa jest najwłaściwsza i mogłyby w niej leżeć karteczki katalogowe z opisem pańskich książek?
- Szanowna pani, ja mam na to sposób - niech pani założy nową szufladkę i nazwie ją "Jerzy Pilch".

Z JK jest chyba podobnie. Jedyną pasującą całkowicie szufladką na Kaczmarskiego jest szufladka o nazwie "Jacek Kaczmarski".
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#11
Przemek napisał(a):
Krasny napisał(a):Z jednej strony, chciałoby się potraktować ją jak pełnoprawną poezję, z drugiej: zaraz się przypomina sto piosenek o wódce, Urbanie i panienkach.
Hmmm, a co to jest pełnoprawna poezja? Czy piosenka o Urbanie lub panienkach nie może być pełnoprawną poezją? O czym musi traktować pełnoprawna poezja? :>
bibliotekarka z anegdoty z Pilchem, by się ucieszyła. Z postu Krasnego wynika, że pełnoprawną poezją nie może być piosenka o: 1/ wódce; 2/ Urbanie Jerzym; 3/ ani o panienkach; 4/ powstaje przy lepszym winie niż węgierska Bycza Krew Smile
A artykuł i tak mi się podoba, choć nie podejmuje problemu pełnoprawnej poezji, ale rzeczowo podejmuje problem motywu Boga w twórczości Kaczmarskiego. Nie na klęczkach, jak już tutaj napisano, ale interesująco rozwijając to o czym kiedyś pisał Gajda.
Odpowiedz
#12
tamn napisał(a):powstaje przy lepszym winie niż węgierska Bycza Krew
o przepraszam, Bycza Krew to nie jest złe wino. Przyzwyczajeni jesteśmy do taniej wersji tego wina dostępnej w Polsce za kwotę od 8 do 20 zł. Tymczasem butelki z dobrej jakości oryginalną Byczą Krwią kosztują nawet 250 zł. Śledzenie cen wina oraz zaglądanie ludziom do garnków to jedna z moich - znanych zresztą w środowisku - pasji.
Ale i smak węgierskiej jakościowo lepsze Krwi Byczej bywa całkiem całkiem. W każdym razie ja lubię.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#13
Znam jakość prawdziwego Egri, bo dane mi było pić je w winiarniach Egeru Smile
dawniej zresztą, w czasach, kiedy nie było jeszcze takiego wyboru win, wiele, wiele lat temu ...
kiedy osoby z pokolenia Kaczmarskiego i mojego kosztowały pierwszych butelek wina, Egri uchodziło za jedne z najlepszych dostępnych win Smile
Pozdrawiam z Katowic, pytając miłośnika dobrych win, czy można spodziewać się w najbliższym czasie Tria (tym razem w pełnym składzie) w Katowicach lub w okolicach?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości