Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
O motoryzacji, czyli czym jeździcie
#31
Alek napisał(a):a jeżdzę Favoritką i nie za bardzo się lubimy. Ukradłem ją wujkowi niecały miesiąc temu, więc może jeszcze musimy się dotrzeć, ale jak na razie nic nie wskazuje na wspólną świetlaną przyszłość
Bo do Skody trzeba z sercem i cierpliwie. Fakt, że Frytki mają już swoje lata i ciężkow dzisiaj o dobry egzemplarz. NIe tak dawno widziałem jedna, 65 tys przebiegu w świetnym stanie (jazda w niedzielę do kościoła). Cudo!
Alek napisał(a):Tyle, że on ma Fabię
Ano właśnie! A mnie jakoś Fabie już mniej podchodzą. Jeszcze w wersji kombi tak, ale już np. sedany w ogóle. Nie wiem czemu. Jest w nich coś takiego, że jak na auto tej generacji i zrobione juz właściwie w całości przez VW mogły by mieć więcej nowoczesności i być bardziej dopracowane. Niestety nieszczęsne plastiki dalej w nich trzeszczą. W Favo czy Feli to jeszcze uchodziło, a nawet nadawało specyficznego nastroju Wink, ale w Fabii mogli już sobie tego rodzaju klimaty darować.
Do dzisiaj, jeśli o Skodę chodzi, nie mogę pojąć, czemu inżynierowie od Favoritek np. nie potrafili tak dopracować konsturkcji, żeby samochodom tym nie pękały przednie szyby? Co prawda opracowano patent rozpórki mocowanej na kielichach przednich amortyzatorów, ale w Favoritkach coś takiego trzeba było dokupić. Mój ojciec wymienił dwie przednie szyby, zanim w ASO pojawiły się rozpórki. Zdaje się, ze w późniejszych Felicjach już montowano ów wynalazek seryjnie, ale w pierwszych chyba też nie i w związku z tym pierwszym Felom także szyby pękały. Albo plastikowy termostat w Felicji, który regularnie psuje się co 20 tys km (czasem rzadziej). Nosz kurde, czemu nie można było takiej dupereli zrobić porządnie? W ogóle w Skodach wszelkie elementy plastikowe albo gumowe należą do postawowego asortymentu, w który każdy użytkownik powienie się zaopatrzyć. Poduszki silnika, skrzyni - wszystko to się sypie po 30 - 40 tys. Wymiana jest banalna i tania, ale jednak co się człowiek nadeneruwje to jego. Uszczelki drzwi, osłony przewodów, albo progi bagażnika - od razu lepiej kupić dwie sztuki na zapas.
Ale to wszystko dalej nie zmienia faktu, ze Favo i Fela to najlesze auta świata. Wink
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#32
to podjedź kiedy do mnie na dzielnię myślę, że wymaga pogłaskania przez innego właściciela Skody Wink moja cały czas ma sentyment do ojca, pomimo, że ten wymienił ją na nowszy model - Felicię
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.stepniarz.pl">http://www.stepniarz.pl</a><!-- m -->
Odpowiedz
#33
stepniarz napisał(a):o podjedź kiedy do mnie na dzielnię myślę, że wymaga pogłaskania przez innego właściciela Skody
Ja już Skodę zdardziłem z Fordem. Ale we Wrocku będziemy 4 kwietnia. Zajedź Furmanką - zobaczymy, co się da zrobić. Big Grin
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#34
spoko. mogę robić za szofera grupy artystycznej Big Grin
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.stepniarz.pl">http://www.stepniarz.pl</a><!-- m -->
Odpowiedz
#35
Kuba Mędrzycki napisał(a):Jeżeli miałbym teraz kupować kolejne auto, to rozglądałbym się raczej za jakimś SUVem - Honda CRV, BMW X3 lub X5.
Tylko że taki samochód (szczególnie te dwa ostatnie) kosztuje nawet ponad 200 tysięcy. Można oczywiście kupić używany, sporo takich sprowadzono z Ameryki i są stosunkowo tanie (2-3 letnią toyotę RAV4 albo 4-5 letnie BMW X3 w świetnym stanie można kupić za ok. 70 tysięcy zł.), ale zawsze dochodzi ryzyko kupowania samochodu z drugiej ręki, no i taki samochód jest też droższy w utrzymaniu (więcej pali, przyjechał z USA więc serwisować trzeba byłoby pewnie na własną rękę).
dauri napisał(a):A propos samochodów z duszą:
Do mnie to zupełnie nie przemawia, podobnie jak słuchanie muzyki z winyli. Dusza to jest w muzyce, której się słucha, a nie w nośniku. Samochód ma być przede wszystkim niezawodny i sprawiać jak najmniej problemów. Przy okazji miło, jeśli jest w miarę komfortowy. Po trzecie - dobrze, by nie zwracał nadmiernej uwagi (co się jakoś tam kłóci z postulatem numer dwa). Z powyższych powodów zupełnie nie pociągają mnie stare gruchoty "z duszą" (gdyż nie spełniają żadnego z tych trzech warunków).
Odpowiedz
#36
Luter napisał(a):Samochód ma być przede wszystkim niezawodny i sprawiać jak najmniej problemów. Przy okazji miło, jeśli jest w miarę komfortowy. Po trzecie - dobrze, by nie zwracał nadmiernej uwagi
Wobec tego polecam Toyotę. Corollę albo Avensis. Odkąd przesiadłem się na Toyotę, zapomniałem co to problem z samochodem.
[i]A jeszcze inni - pojęć gracze -
Bawią się odwracaniem znaczeń
I, niezliczone czerniąc strony,
Stawiają domki z kart znaczonych.[/i]
Odpowiedz
#37
Luter napisał(a):Można oczywiście kupić używany, sporo takich sprowadzono z Ameryki i są stosunkowo tanie (2-3 letnią toyotę RAV4 albo 4-5 letnie BMW X3 w świetnym stanie można kupić za ok. 70 tysięcy zł.)
To prawda, znajomy ostatnio kupił w ten sposób VW Tuarega/Tuarga(nie jestem pewien jak to się odmienia) za niecałą stówkę. Za podobny egzemplarz tutaj na miejscu musiałby dać ponad 200 tys.
Luter napisał(a):Do mnie to zupełnie nie przemawia, podobnie jak słuchanie muzyki z winyli. Dusza to jest w muzyce, której się słucha, a nie w nośniku. Samochód ma być przede wszystkim niezawodny i sprawiać jak najmniej problemów.
No, chyba że ktoś jest po prostu kolekcjonerem i ma warunki oraz fundusze na gromadzenie tego typu 'floty'. No, ale wówczas na co dzień i tak jeżdżą czymś 'normalnym', a zabytki wyciągają z garażu 'od święta'.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#38
Nio coz my mamy prawko od 2003r. .ale jezdzimy z Tatarstwem na rowerkach przez caly rok,swego czasu zrobilismy 45tys km. przez 3lata.
Tak wiec jestesmy zagorzalymi przeciwnikami czterech kolek ,gdyz utrudniaja nam zycie w miescie jak moga,spaliny,halasy,alarmy samowlaczajace sie o 3 w nocy pod oknem itp ,klaksony Sad( :mur: :tak: Sad( :' ;( :o :niepewny: :ups: :wzruszony: :wstyd: :zly: :wzruszony: :ups: :zaplakany: :|
Tak wiec uwazamy za totalna glupote poruszanie sie zamknieta puszka np. we Wroclawiu-gwarantuje wam nie przejedziecie,lub przejedziecie po 3godzinach ,gdzie my rowerkami zrobimy ta sama trase w 45minut :v: :lol: :rotfl: Big Grin :Smile Smile Wink :agent: Cool Big Grin
Tak wiec Rower-to ekollogia,oszczednosc na czasie ,zdrowiu i w kieszeni.
W Holandii,Danii slyszalem,ze juz to dawno zrozumieli,a np. w Szwecji sciezki rowerowe sa odsniezane przed drogami dla samochodow,a np W Paryzu i Hamburgu,Genewie widzialem piekne rozwiazania dla rowerzystow ,sciezki rowerowe ,ktore nie koncza sie nawet 30km za miastem i to po obu stronach,a takze patrole Policji na rowerach-u nas w tej kwestii na razie Rumunia :mur: :drunk: :niespodzianka: :zamykam: :brawo: ?? :mlotek: :patyk: :pociesza: :pomocy: :pomidor: Confusedpie: :krzyk:
Odpowiedz
#39
Luter napisał(a):Z powyższych powodów zupełnie nie pociągają mnie stare gruchoty "z duszą"
Jeżeli kupisz dwulatka,albo nowy i stosunkowo szybko sprzedasz, będziesz jeździć zawsze nowym. Kupisz starego-będziesz mieć gruchota z dusza, do którego będziesz dokładać.

Ja osobiście marze o dżipie (mimo ze żre jak smok) i by nim po szerokiej jutlandzkiej plaży pojeździć. Zostanie to w strefie marzeń- po plaży na Jutlandii jeździć nie wolno.
e
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#40
Duch77 napisał(a):Tak wiec uwazamy za totalna glupote poruszanie sie zamknieta puszka np. we Wroclawiu-gwarantuje wam nie przejedziecie,lub przejedziecie po 3godzinach ,gdzie my rowerkami zrobimy ta sama trase w 45minut
Rozumiem, że w zimie, podczas śniegu, mrozu czy w lecie w trakcie ulewy po prostu siedzicie w domach? Rower jest fajny owszem, ale niestety Duchu wybacz - nie da się nim wszędzie dostać ani wszystkiego zawsze załatwić. A jeśli więc już stać w korkach w samochodzie, to przynajmniej w miarę komfortowo. Duży samochód, klima i automat i da się jakoś te korki przeżyć. Gorzej tylko z czasem.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#41
Elzbieta napisał(a):a osobiście marze o dżipie (mimo ze żre jak smok) i by nim po szerokiej jutlandzkiej plaży pojeździć. Zostanie to w strefie marzeń- po plaży na Jutlandii jeździć nie wolno.
Możesz nim pojechać do Irlandii, tu można jeździć po plażach, choć generalnie tutaj duże terenówki służą przede wszystkim do podwożenia dzieci do szkoły i na zakupy. W zasadzie im większa tym lepiej...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#42
Elzbieta napisał(a):po plaży na Jutlandii jeździć nie wolno.
I bardzo dobrze! Bo mi się marzy zobaczenie Jutlandii. Smile
Jestem egzemplarz człowieka
- diabli, czyśćcowy i boski.
Odpowiedz
#43
Kuba Mędrzycki napisał(a):Rozumiem, że w zimie, podczas śniegu, mrozu czy w lecie w trakcie ulewy po prostu siedzicie w domach?
Dokładnie to samo miałem napisać. Zimno i ulewa - idealne na rower ... Smile)
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#44
Przemek napisał(a):Zimno i ulewa - idealne na rower ... Smile)
Tak mi się skojarzyło. W Vicenzie jeździ się rowerami. Można zobaczyć biznesmena w garniturze, pod krawatem na rowerze , a zimą panie w futrach przemieszczające się też na rowerach. Fajny widok. Smile Fakt, że to nie takie zimy jak u nas.
Plus Leonardo i Mach
Odpowiedz
#45
Duch77 napisał(a):gdyz utrudniaja nam zycie w miescie jak moga
racja!! rowerzyści zawsze jeżdżą zgodnie z zasadami kodeksu drogowego
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.stepniarz.pl">http://www.stepniarz.pl</a><!-- m -->
Odpowiedz
#46
Drogi Kubo jak powiedzialem jezdzimy w kazda pogosde po sniegiu i w ulewie tez ,z racji tego ,ze lazimy i czasem jezdzimy tez po gorach (w 2000r. bylismy rowerem na Sniezce w Karkonoszach),mamy dosc dobre ubrania np. skarpetki do -30stopni lub nieprzemakalne ibardzo cieple ubrania gorskie dSmile Big Grin Wink
Mysle,ze samochod jest ok,ale na nieco dluzsze trasy niz pare kilometrow po totalnie zatloczonym sredniowiecznym miescie :aniolek: !! !! ;( Smile
I tak za pare lat bedzie tego tyle,ze nie bedzie jak przejechac lub zaparkowac,w sumie to juz tak powoli jest :o :zly: :niepewny: :znudzony: dSmile
Tak wiec,faktycznie ja tez marze o wozie terenowym ,tirze ,badz helikopterze lub prywatnym samolocie,ale na razie mnie nie stac,poki co przymierzam sie do pierwszego auta,bo chce od maja do wrzesnia grac na Pomorzu,no i kurcze nie wiem jaki kupic tak na dwie osoby ,gora trzy i sprzet muzyczny,typu gitara ,skrzypce lub czasem wiecej sprzetu :zaplakany: :poklon: :tak: :v: :rumieniec: :lol: Confusedlonik: :mur:
Odpowiedz
#47
Duch77 napisał(a):skarpetki do -30stopni
Rewela.
Znaczy - możesz popylać na biegun w sandałkach.
Odpowiedz
#48
Nie wiem czy na biegun ,ale w gorach i w zimie na rowerze we Wro daja rade panie czepialski :rotfl: :v: :rumieniec: :poklon: :mur: :lol: Confusedlonik: :agent:
Odpowiedz
#49
Duch77 napisał(a):Nie wiem czy na biegun ,ale w gorach i w zimie na rowerze we Wro daja rade panie czepialski
Ale ale - w zasadzie: skoro masz takie skarpetki, to możesz pomykać po mieście... w samych skarpetkach. Big Grin
Odpowiedz
#50
Chyba ci juz mowilem ,ale jeszcze raz powtorze jestes glupi jak but i pogarsza ci sie ,a co zazdroscisz mi skarpetek,podobnie jak talentu ,glosu i tego,ze potrafie utrzymac sie z muzyki a ty nie ?? ?? ?? :mlotek: :patyk: :zakpij: :drunk: :brawo: :niespodzianka: Confusedtrapiony: :pomidor: :lol: Big Grin
Odpowiedz
#51
Duch77 napisał(a):a co zazdroscisz mi skarpetek
Oczywiście! Takie skarpetki to skarb! Tak mi przykro, że takich nie mam...
Duch77 napisał(a):podobnie jak talentu ,glosu
Hehehe, widzę, że wszystko w normie :lol:
Duch77 napisał(a):potrafie utrzymac sie z muzyki a ty nie
Ja mam się z czego utrzymać - nie musze i nie próbuję z muzyki. To ty nie masz wyboru. Big Grin
A teraz tłumaczenie dla tych, którzy nie znają duchowego języka:
?? myslę?
?? więc jestem?
?? jakie było pytanie?
:mlotek: dobrze siostro, już dobrze, zaraz wstaję i biorę poranny prozac!
:patyk: Ty, w lustrze! Zwróć wreszcie na mnie uwagę!
:zakpij: ble! Uuuu! Aaaa! Tutaj jestem!
:drunk: Spróbuję go upić, może wtedy nie ucieknie jak zacznę śpiewać!
:brawo: Obława! Obława!
:niespodzianka: Kurde, zaśpiewałem wolniej niż Kaczmarski?! Niemozliwe!
Confusedtrapiony: Hm... Muszę poćwiczyć, bo niebawem gram na Pomorzu...
:pomidor: Jak nie poćwiczę - znowu obrzucą mnie pomidorami, chlip, chlip...
:lol: Ale co tam - najważniejsze,że mam skarpetki do minus trzydziestu!
Big Grin Nawet jak zbankrutuję - to pójdę w skarpetkach! Swoich ulubionych.
Odpowiedz
#52
A już myślałem Panowie, żeście brudzia wypili. Widzę jednak, że istotnie wszystko w normie.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#53
Kuba Mędrzycki napisał(a):A już myślałem Panowie, żeście brudzia wypili.
Prędzej zrobilibyśmy flachę z...Zeratem. Wink
Odpowiedz
#54
Luter napisał(a):Do mnie to zupełnie nie przemawia, podobnie jak słuchanie muzyki z winyli. Dusza to jest w muzyce, której się słucha, a nie w nośniku.
Zgadzam się, lecz audiofile podobno lubią winyle z powodu lepszej głębi dźwięku. Ja tego nie słyszę, ale być może tak jest. Co do duszy w muzyce nagranej - to uważam, że jest ona zarówno w samej muzyce jak w towarzyszących efektach akustycznych, mogą to być skrzypienia krzeseł muzyków, dźwięki przewracania stron partytur, brawa, a nawet pokasływania widzów. Również w muzyce nagrywanej w studiu są efekty towarzyszące: np. Glenn Gould podśpiewuje, a na jednym z nagrań, na samym końcu, słychać brzęczącego owada.
Luter napisał(a):Samochód ma być przede wszystkim niezawodny i sprawiać jak najmniej problemów. Przy okazji miło, jeśli jest w miarę komfortowy. Po trzecie - dobrze, by nie zwracał nadmiernej uwagi (co się jakoś tam kłóci z postulatem numer dwa). Z powyższych powodów zupełnie nie pociągają mnie stare gruchoty "z duszą" (gdyż nie spełniają żadnego z tych trzech warunków).
A bezpieczeństwo? Ale może jest zawarte w nr 1. Ja zawsze miałem duży sentyment do samochodu Pana Samochodzika i podziwiałem ludzi, którzy potrafią samemu wiele przy samochodzie zrobić (przegląd, drobne reperacje). Sam niestety nie potrafię, ale trochę zazdroszczę. Dla takich ludzi dusza samochodu to coś więcej niż spełnienie najważniejszych kryteriów użyteczności i bezpieczeństwa.
Odpowiedz
#55
dauri napisał(a):A bezpieczeństwo? Ale może jest zawarte w nr 1.
Owszem, jest to jakaś wypadkowa innych walorów samochodu, choć przyznam, że dla mnie nie jest to rzecz kluczowa. Samochód średniej klasy zabezpieczenia na pewnym przyzwoitym poziomie ma i mi to akurat wystarczy.
dauri napisał(a):Ja zawsze miałem duży sentyment do samochodu Pana Samochodzika
No oczywiście, ja też! Serię o Panu Samochodziku (tę autorstwa Nienackiego) znam niemal na pamięć.
dauri napisał(a):podziwiałem ludzi, którzy potrafią samemu wiele przy samochodzie zrobić (przegląd, drobne reperacje) [...] Dla takich ludzi dusza samochodu to coś więcej niż spełnienie najważniejszych kryteriów użyteczności i bezpieczeństwa.
No widzisz, to ja akurat jestem dość świadomym użytkownikiem samochodu i wszystko, co się da we własnym zakresie zrobić, bardzo robić lubię. Kiedy zaś oddaję samochód do serwisu, zawsze proszę o szczegółowe informacje, co w samochodzie było zrobione. Czasem udaje się wejść na halę (co w autoryzowanym serwisie nissana jest niezgodne z procedurą), porozmawiać z mechanikiem i obejrzeć jego robotę. Generalnie na samochodach dość dobrze się znam, ale to jeszcze nie znaczy, że zauważam w nich duszę.
Odpowiedz
#56
dauri napisał(a):Ja zawsze miałem duży sentyment do samochodu Pana Samochodzika i podziwiałem ludzi, którzy potrafią samemu wiele przy samochodzie zrobić (przegląd, drobne reperacje).
Tak przy okazji Pana Samochodzika, to mi sie wydaje, że On w zasadzie sam tylko koła zmieniał, a ze wszystkim innym do mechaników jeździłSmile
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
#57
Przemek napisał(a):Tak przy okazji Pana Samochodzika, to mi sie wydaje, że On w zasadzie sam tylko koła zmieniał, a ze wszystkim innym do mechaników jeździłSmile
Pan Tomasz był skromnym muzealnikiem, a nie zapaleńcem motoryzacyjnym, a miłość do tej poczwary nie była znów taka ślepa - w końcu nie dość, że było to diabelnie szybkie auto, to jeszcze pływało, a jego wygląd stanowił świetny kamuflaż i często niezbędny element zaskoczenia.
Odpowiedz
#58
nadzieja napisał(a):w końcu nie dość, że było to diabelnie szybkie auto, to jeszcze pływało, a jego wygląd stanowił świetny kamuflaż i często niezbędny element zaskoczenia.
Cos dla Ciebie Lutrze? Wink Mam nadzieje ,ze rozumiesz żart...Dyskusja zeszła na przedziwne tory, co uwielbiam Wink
Koniecznie napisz co kupiłeś, będzie materiał na następne 3 strony.

A może ten: na pewno zadbany, na pewno z dusza, są i dwa rowery jakby ktoś chciał, jest i kot- Tot.
Właściciel jeden-całej trojki.Tylko, ze chyba nic z tego nie jest na sprzedaż- Tot na pewno nie

[Obrazek: bnhlm083.jpg]

Ja ze swoim pierwszym samochodem problemu nie miałam - ponieważ byłam dziewczyna- najważniejszy był kolor :rotfl:
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#59
Duch77 napisał(a):zazdroscisz mi skarpetek
no. a ja majtek.
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.stepniarz.pl">http://www.stepniarz.pl</a><!-- m -->
Odpowiedz
#60
stepniarz napisał(a):no. a ja majtek.
O, to żeglujesz? Wink
Luter napisał(a):No oczywiście, ja też! Serię o Panu Samochodziku (tę autorstwa Nienackiego) znam niemal na pamięć.
Książki tak, ekranizacje są do d...
Luter napisał(a):No widzisz, to ja akurat jestem dość świadomym użytkownikiem samochodu i wszystko, co się da we własnym zakresie zrobić, bardzo robić lubię.
Ja tam ani nie mam prawa jazdy - coś mi się wydaje, że wszyscy przechodnie, latarnie i samochody byłyby "moje". Ale co do napraw - najlepsza była zawsze Syrenka...
Nie ważne, co by w niej wysiadło - pół godzinki - i znowu można jechać... A Pan Mąż zawsze mógł się ułożyć pod podwoziem i przeleżeć tam pół dnia... Smile
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  "kocham łów szalenie", czyli jak zostałam łowczyni rosa 155 29,984 03-02-2012, 08:33 PM
Ostatni post: MacB
  WOSP I Woodstock-czyli Robta co chceta Made in Poland Duch77 13 4,740 01-15-2011, 10:48 PM
Ostatni post: Przemek
  Noe był Anglikiem! - czyli dooch o kwestii żydowskiej Duch77 96 15,167 12-03-2009, 05:34 PM
Ostatni post: stepniarz
  Rybka Panga, czyli co jadamy. Ku przestrodze. Simon 35 8,518 01-08-2009, 08:15 AM
Ostatni post: Alek
  Yaro O Almost Def FM, Radiu Dead I Radiu Klęska - czyli o Niktważny 3 1,527 10-28-2008, 10:44 AM
Ostatni post: MacB
  dla miłośników motoryzacji ja 46 6,884 08-19-2008, 10:01 AM
Ostatni post: Sławek
  Od piłki do alergii, czyli OT z Euro 2008 Zeratul 18 4,657 06-13-2008, 12:22 PM
Ostatni post: tmach
  Kto zaczyna awantury? ;) czyli OT z "Nowa płyta JK&quot Duch77 14 4,609 04-08-2008, 01:42 AM
Ostatni post: Duch77
  Koniec lata - czyli historia z życia wzięta Sławek 27 5,985 09-05-2007, 12:20 PM
Ostatni post: Simon
  O kwestii obywatelstwa czyli Kuba strikes back Kuba Mędrzycki 9 3,259 03-25-2007, 12:08 PM
Ostatni post: Zeratul

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości