Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Prywata
#1
Proszę zawczasu przenieść ten wątek do Karczmy Wink

[Dodano 14 listopada 2008 o 13:45]
Paweł Konopacki napisał(a):Wy byście chcieli głównie dla siebie a tzw. dbałośc o pamięć jest tu tylko dobrym pretekstem - na tej zasadzie, na jakiej MacB postarał się o to, aby mieszkać przy ulicy Jacka Kaczmarskiego.
Już wcześniej pisałem Ci, w odpowiedzi na zawoalowaną o tym wzmiankę, żem żaluzju poniał, ale skoro chcesz o tym porozmawiać, to nie widzę przeszkód Smile
Na wstępie muszę przyznać, że
Paweł Konopacki napisał(a):Przesłałeś dokumenty, dostałes od Paci odpowiedź pozytywną, taką, jakiej chciałeś. Niczego tu nie utrudniałem, nikogo do niczego, co by utrudniało nie namawiałem.
to wszystko prawda. Byłeś na tyle uczynny, że nawet w przepływie owych dokumentów pomogłeś. Nie pamiętam natomiast, abyś się choć zająknął, że ta uliczka to be, że za mała, że na uboczu, że tylko ja tam póki co mieszkam. W sumie nie musiałeś nic mówić; szkoda jednak, że wtedy nie zechciałeś.
Ja z kolei, popraw mnie jeśli piszę nieprawdę, pytałem się i radziłem wielu osób. Pytałem czy w ogóle uchodzi tak łączyć swoją prywatę z nazwiskiem JK? Czy to nie nazbyt grubymi nićmi szyte? Czy w ogóle wypada?
Być może nikt, kogo się radziłem, nie miał śmiałości wytknąć mi wówczas, że robię krzywdę pamięci JK w ewidentny sposób robiąc sobie przyjemność możliwością zamieszkania przy ul. Jacka Kaczmarskiego.
Sam długo miałem wątpliwości, ale kiedy nikt nie oponował, a dowiedziałem się, że na żadną główniejszą ulicę nie ma szans, pomyślałem: dwie pieczenie przy jednym ogniu? - czemu nie?
Paweł Konopacki napisał(a):Tak mu się zachciało a przy okazji upamiętnił przecież Wielkiego Poetę.
Tak, Pawle - zachciało. A nawet: się zechciało. Powiem więcej: udało mu się doprowadzić rzecz do końca. Już w niedalekiej przyszłości sąsiadujące z moim domem tereny będą urbanizowane, to może "powalczę" o ul. Herberta w sąsiedztwie... kto wie? A może pójść drogą ucką i lobbować za sąsiedztwem Niemena i Ciechowskiego? Co byś doradzał?

Wracając do monet. Piszesz:
Paweł Konopacki napisał(a):Mnie to się coś tak nieśmiało zdaje, Panowie, że tą monetę to Wy byście chcieli głównie dla siebie a tzw. dbałośc o pamięć jest tu tylko dobrym pretekstem
Nie, żebym się usprawiedliwiał, ale nie zbieram monet kolekcjonerskich i do klaserka w związku z tym nie włożyłbym i tej z JK. Przeciwnie - postarałbym się o kilka parciaków i z lubością prawdziwą wpuściłbym je do obiegu sobie zostawiając jedną na pamiątkę. Nie wiem, jak pkosela, ale obstawiam, że podobnie. A że byłoby nam miło przy okazji? To źle? Źle robić sobie przyjemność przy okazji działań wykraczających poza własny nos? Czy sądzisz, że Krzysiek nie czerpie przyjemności z możliwości pracy wydawniczej przy spuściźnie po Jacku? To też źle o nim świadczy? A Ty? Czy odczuwasz jakąś przyjemność, gdy śpiewasz przed zachwyconą publicznością 1788? A Łazienki zimą? Duża to była męka przy układaniu muzyki? A może jednak... przyjemność? Przy okazji spytam kiedyś Tomka, czy nie czerpie przyjemności, gdy opracowuje nuty do wszystkich tych piosenek, a Simona, czy cierpi bardzo organizując swoje salonowe koncerty...
A może sami się wypowiedzą w tym wątku?

Czemu, spytam raz jeszcze, nie mamy robić czegoś również dla własnej przyjemności?
Paweł Konopacki napisał(a):piszę tylko to, co uważam, z pełną świadomością, ze za chwilę padnie kolejny raz zarzut, że - ponieważ nie pieję peanów - usiłuję sprawę uwalić.
Nie. Nie sądzę, że chcesz coś uwalać. Sądzę natomiast, że trochę wystaje Ci zza pazuchy jeden z grzechów głównych Wink
Do miłego!
Maciek
Znajdzie się słowo na każde słowo
Odpowiedz
#2
MacB napisał(a):pamiętam natomiast, abyś się choć zająknął, że ta uliczka to be, że za mała, że na uboczu, że tylko ja tam póki co mieszkam.
"A co ja się będę do biednych ludzi przypierdalał" - że zacytuję klasyka.
Powiedziałeś, że chcesz w Przemyślu ulicę . No to rób. Co mi do tego. Mam Ci mowic, ze nie jestem zwolennikiem takich akcji? A co moje zdanie ma do tego?
O tym, jaka ona jest/będzie, że tylko Ty tam mieszkasz itd dowiedziałem sie z Twojego posta na forum. Mnie o nic nie pytałeś, nie radziłes, nie opisywałeś w szczegółach - zreszta zdziwiłbym się, gdybyś to zrobił. Zadzwoniłeś dwa razy, raz z pytaniem,czy Pacia podpisze dokumenty a drugi raz - czy dokumenty już doszły. Potem chyba jeszcze dzwoniłeś z pytaniem, czy juz wysłaliśmy. Ponieważ nie odzywałes sie wiecej, uznaliśmy, ze papiery dostałeś i niczego poza tym nie potrzebujesz. Może trochę szkoda, że nie miałeś chwili, by sie odezwać już po tym, jak załatwiłes sprawę.
MacB napisał(a):W sumie nie musiałeś nic mówić; szkoda jednak, że wtedy nie zechciałeś.
Ja nie pamiętam, abyś mnie o coś pytał - poza adresem, na który masz wysłać papiery Zadzwoniłes, poprosiłes, dostałes szybką odpowiedź. I tyle. Zapytałeś Pacię, czy wyraża zgodę. A ona się zgodziła, bo zawsze się zgadza kiedy ktoś wychodzi z jakąś kaczmarologiczną inicjatywą. Kilka miesięcy później pewien patałach pomawiał Pacię o to, ze blokuje i torpeduje inicjatywy. Zrobił to na forum czytanym przez ludzi, dla których te inicjatywy są ważne i cenne.
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru, Maćku, aby w tamtym czasie odezwać się choćby jednym postem i wspomnieć, że samemu doświadczyło się (w innej sprawie!) jak najbardziej pozytywnej i zyczliwej reakcji Patrycji. To by był taki miły i niewiele kosztujący gest wobec kogoś, kto swego czasu okazał Cię niewielką zyczliwość i spełnił Twoją małą prośbę.
Ale nie przejmuj się, inni, których mogli coś zrobić, coś powiedzieć, coś napisać i których to nic kosztowało - tez spokojnie patrzyli, jak patałach pomawia i oskarża, kłamie i poniża. To takie ludzkie...
MacB napisał(a):am długo miałem wątpliwości, ale kiedy nikt nie oponował, a dowiedziałem się, że na żadną główniejszą ulicę nie ma szans, pomyślałem: dwie pieczenie przy jednym ogniu? - czemu nie?
Znając Twoją nie znoszącą raczej sprzeciwu naturę, jeśli już pytałeś to pytałeś kogoś, kto Ci właśnie tak odpowie, jak byś oczekiwał. Teraz pytasz, czemu nikt wówczas nie wyrażał sprzeciwu. Moim zdaniem mogło być tak dlatego, że pytałeś tylko tych, którzy do sprzeciwu raczej nie są zdolni, albo obawiali się, ze się np. obrazisz.
MacB napisał(a):Co byś doradzał?
Ja bym doradzał poczekać i nazwać chwilowo ulice jakoś niezobowiązująco, tak aby w stosownym czasie (oby jak najpóźniej!!!) można je było przemianować na ulice Gintrowskiego i Łapińskiego. A w tej chwili proponuję - na zasadzie takiej, jak w Warszawie jest ulica o nazwie Wspólna Droga itp - ulicę Trzech Obław, Mimochodem, Do obu szlaki, albo Wielkiego Trio.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#3
Przeczytałem. Przyjąłem do wiadomości. Z kilkoma rzeczami się zgadzam, z kilkoma nie. Za jedno chciałbym przeprosić. Rzeczywiście:
Paweł Konopacki napisał(a):trochę szkoda, że nie miałeś chwili, by sie odezwać już po tym, jak załatwiłes sprawę.
Pewnie powinienem o tym porozmawiać prywatnie, ale skoro już mamy tu wątek "Prywata"... Wink
Masz rację - nie popisałem się. Tak się złożyło, że miałem inne - co do zakończenia sprawy - plany, plany te zaczęły się zmieniać, ja zacząłem nie nadążać, życie kilkakrotnie mnie w ciągu roku zaskoczyło, ale...
W sumie masz rację - nic mnie nie usprawiedliwia.
Pozwól, że w tym miejscu publicznie podziękuję Tobie za pomoc, Patrycji za pomoc i życzliwość, a wszystkim, którzy mnie wspierali - za wsparcie właśnie.
Wierzę, że będą jeszcze okazje, by podziękowania te złożyć osobiście, by powyjaśniać pewne nie do końca wyjaśnione sprawy, by po prostu normalnie porozmawiać... Bo nie ma to jak rozmowa w prawdziwym, realnym świecie, czyż nie? Wink
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości