Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"Scena to dziwna... 1980 - 2001" - nowy box
#31
Paweł Konopacki napisał(a):A dlaczego nie razem? A dlaczego monopolizować tę sprawę? Dlaczego to musi być tak, że jak coś robicie "wy", to udział "nas" ma być marginalizowany? I odwrotnie. Dlaczego sądzisz, że jeśli, dajmy na to, wpadniemy na pomysł jakiegoś wydawnictwa (niech to będzie np. publikacja nieznanych rękopisów JK) to nie zwrócimy sie z tym do Was?
Pawle, to są święte słowa! Całkowicie się z nimi zgadzam, popieram i solidaryzuję się! Choć może to co pisałem brzmi podziałem na "my" i "wy", to naprawdę nie jest i nigdy nie było to moją intencją. Mam nadzieję, że wiesz dobrze, iż w kwestiach ściśle związanych z tzw. Sprawą jest dla mnie jedynie istotne, aby inicjatywy się rozwijały i były realizowane. Wszystko, co ja chcę i mogę to pomóc w miarę swoich skromnych możliwości, a sam fakt ukazania się wydawnictwa jest dla mnie nagrodą absolutnie cudowną. Z punktu widzenia tak zwanej schedy jestem przecież nikim i chyba nigdy nie dało się odnieść wrażenia, że mam w tym względzie jakiekolwiek aspiracje. Owszem, być może nie wszystkie moje oceny sytuacji są trafne, być może popełniłem błędy. Wiem, że na przykład użycie zdjęć Paci do Arki Noego bez powiadomienia Jej o tym sprawiło jej przykrość. Naprawdę tego żałuję, ale jednocześnie daję słowo, że nie zrobiłem tego ze złej woli, tylko raczej z zapatrzenia się w projekt.
Zrozum, że do porozumienia potrzebna jest dobra wola obydwu stron, a niestety, bardzo łatwo jest się zacietrzewić i od słowa do słowa dotrzeć do Lwowa.
To co ze swojej strony mogę zadeklarować, to poparcie dla cytowanego wyżej postulatu i otwarcie się nań.

Pozdrawiam,
KN.
Odpowiedz
#32
Wielkie piwo, Lutrze!

I cytat:

- Zaprzestańcie wzajemnych podbojów.
Korzystajcie z dobrodziejstw pokoju.
Pochowajcie urazy i zwłoki
I dojrzyjcie do nowej epoki..
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
#33
Widzisz, Gosiu, problem w tym, że ja z Pawłem chyba po prostu nie umiem dojść do zgody. Mija już sześć i pół roku (sic!) bezustannych naszych kłótni i awantur. Problem nie jest więc w konkretnych zarzutach. To nie jest kwestia boxu, zdjęć czy czegoś tam jeszcze. Bo to "coś tam jeszcze" zawsze jakieś było... Kiedy nawet z dzisiejszego punktu widzenia o nic istotnego żreć się nie dało - my potrafiliśmy to znaleźć.
Można dywagować na temat przyczyn takiego stanu rzeczy, co będzie kolejnym doskonałym pretekstem do obrzucenia się zarzutami. Jedno jest natomiast pewne: nie umiemy się z Pawłem dogadać.
Odpowiedz
#34
Luter napisał(a):problem w tym, że ja z Pawłem chyba po prostu nie umiem dojść do zgody
Przecież nie musicie być jednomyślni. Możecie się nie zgadzać ze sobą, mieć inne zdanie.
Tyle, że do kłótni - jak do tanga - trzeba dwojga. I - czasami - lepiej coś przemilczeć, niż dać się wciągać we wzajemne awantury. I to nie tylko kwestia szacunku dla "przeciwnika" jako człowieka, ale także kwestia szacunku dla samego siebie.
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
#35
gosiafar napisał(a):I to nie tylko kwestia szacunku dla "przeciwnika" jako człowieka, ale także kwestia szacunku dla samego siebie.
To niestety prawda...
Odpowiedz
#36
Kuba Mędrzycki napisał(a):Pawle, czytając te Twoje utyskiwania, można odnieść wrażenie, że gdyby nawet Luter przyłożył rękę do wydania boksu ze wszystkimi możliwymi materiałami video lub tymi, które Ty sugerujesz, i tak znalazłbyś jakiś punkt, do którego można by się było przyczepić. Bo to Luter! A nie Ty.
Stawiasz tezę, że moje uwagi krytyczne nie mają żadnego związku z zawartością wydawnictwa (nie są merytoryczne) a jedynie dyktuje mi je niechęć do Lutra. Oczywiście, masz prawo tak pisać - pisać można wszystko. Tyle, ze ja akurat nie jeden raz i nie tylko w tym wątku przyznawałem, że Luter ma wysokie kwalifikacje merytoryczne, aby się zajmować redagowaniem wydawnictw - to po pierwsze. Po drugie, jak być może zauważyłeś, wcześniej raczej nie miałem uwag, co do wartości redaktorskich inicjatyw KN. A przecież - gdybym miał postępować wg reguły, którą się niby kieruję - powinienem czepiać się np. Arki, czy choćby ostatnich "Koncertów 97". Powinienem to robić dla zasady! Przecież w obu przypadkach Luter brał udział w redagowaniu publikacji, nanosił zmiany, opracowywał koncepcje. Przypominasz sobie, abym choćby jednym słowem skrytykował pracę KNa nad np. "Koncertami 97" czy "Arką'?.
Luter napisał(a):To co ze swojej strony mogę zadeklarować, to poparcie dla cytowanego wyżej postulatu i otwarcie się nań.
Znaczy, rozumiem, przy następnej okazji nie będziemy już musieli przyjmować do wiadomości gotowych projektów? Znaczy, jak rozumiem, w przyszłości nie będziemy musieli już uginać się pod presją pomówień i oskarżeń? Znaczy, rozumiem, kiedy dojdzie do wprowadzania kolejnego projektu wydawniczego w życie, deklarujesz swoją otwartość i chęć współpracy na każdym etapie realizacji wydawnictwa? I będzie sie to odbywało z pominięciem zarzutów w rodzaju, "nie udało sie za dużo napsuć"? Deklarujesz chęć odstąpienia od taktyki stawiania przed faktami dokonanymi (masz projekt, podpisuj!")
Cóż, pożyjemy i zobaczymy.
Kuba Mędrzycki napisał(a):Tak, z zapowiadanych 'porządków' rzeczywiście niewiele wyszło.
No widzisz, kiedy czytam deklarację Lutra o otwartości i chęci współpracy to myślę, że może jednak coś wyszło. Albo raczej należy powiedzieć, że zaczyna wychodzić. Być może KN zrozumiał, ze do przeszłości odchodzi praktyka podejmowania inicjatyw np. wydawniczych, która całkowicie pomijała lub w najlepszym razie marginalizowała racje pozostałych spadkobierców? To, co Luter napisał zapowiada dość poważną jakościową zmianę sposobu postępowanie jednej ze stron w stosunku do drugiej strony. Trudno jednak powiedzieć, na ile Luter w ogóle ma wpływ na zmianę sposóbu postępowania strony, którą reprezentuje (osobiście uważam, ze ma niewielki, ale mogę się mylić).
Mimo wszystko nawet ogólnikowa deklaracja otwarcia się jest jakąś nową jakością.
I to trzeba docenić.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#37
Paweł Konopacki napisał(a):Ależ, Zeratulu, ja mówię o pewnej długofalowej koncepcji, która ostatecznie i tak skończyłaby sie boksem. Kto by chciał boks, kupiłby boks i tak. Kto zaś woli rozłożyć sobie wydatek na raty - rozkłada go, kupując raz na jakiś czas nową płytę.
Trochę z tych samych powodów ludzie wolą kupić auto na kredyt i dopłacić, niż jednorazowo zapłacić za nie gotówką.
Oczywiście, że zapłacisz więcej, ale jednorazowe obciążenie jest mniejsze.
Z tym autem trafiłeś w samo sedno tarczy Smile Strasznie pokrętny tok rozumowania :
1) Rzoumiesz za normalną sytuację, gdy potencjalny kupiec MUSI kupić sobie auto w trzech częściach na raty... po czym za dwa lata może sobie je kupić w całości płacąc drugi raz tyle (zysk , zysk, zysk !)... albo jeśli chce (wszak to tylko kwestia wolnej woli) może przez rok, dwa auta nie posiadać. Fascynujące! Odwracamy rzeki czy co ? Box ma sens gdy poduwmoujesz dorobek wydawniczy pewnego okresu (umożliwia reedycje, remasteringi itd.), lecz cięzko mi znaleźć inny powód dla rozbijania wydawnictwa gotowego od początku na dwa sztuczne okresy nie-boxowy i boxowy, oprócz wymienionego w punkcie 2.
2) Ostatnią osobą która zyskuje na tym "nowatorskim" sposobem dystrybucji , jest klient Smile Lobbujesz na rzecz sklepów, wydawnictwa i właścicieli praw ? Hę ? Big Grin
"Nic tak nie obnaża słabych punktów poety jak wiersz klasyczny i właśnie dlatego tak powszechnie się od niego stroni."
(Josif Brodski)
Odpowiedz
#38
spalding napisał(a):Lobbujesz na rzecz sklepów, wydawnictwa i właścicieli praw ? Hę ?
Oczywiście, że trochę lobbuję na rzecz tych ostatnich, których wymieniłeś. Wink Uważam za kompletnie nieracjonalne wypuszczenie boksu na początku. Lepiej by było wydać publikację w cześciach a ewnetualnie na końcu dopiero zebraną kolekcję (lub też boksu w ogóle nie wydawać i pozostawić kolekcję w formie kilkuczęściowego zbioru).
spalding napisał(a):Rzoumiesz za normalną sytuację, gdy potencjalny kupiec MUSI kupić sobie auto w trzech częściach na raty... po czym za dwa lata może sobie je kupić w całości płacąc drugi raz tyle (zysk , zysk, zysk !)... albo jeśli chce (wszak to tylko kwestia wolnej woli) może przez rok, dwa auta nie posiadać.
Auto to był przykład na rozbicie jednorazowego kosztu, który co prawda w przypadku sprzedaży ratalnej jest wyższy, ale jednorazowo mniej obciążający dla klienta. Nie da się przykładu auta idealnie dopasować do przykładu płyt, bo to inne produkty. Nikt przecież nie kupuje samochodu w trzech częściach aby w efekcie, po złożeniu uzyskać całość.
Raczej należy ów przykład tak rozumieć, że albo możesz sobie coś kupić drożej na raty (np. za 150% ceny), albo taniej płacąc 100% ceny gotówką od razu. Jeśli masz obie opcje dostępne od razu, wybierzesz to 100% ceny, bo taniej - jasna sprawa. ewentualnie poczekasz z kupnem.
Dlatego też nie jest racjonalne od razu obydwie opcje dawać do wyboru klientowi. Strategia powinna być taka, że najpierw, np. raz w roku, puszcza się kolejne części a po jakimś czasie (np. po roku od wypuszczenia ostatniej części) wydaje sie zebrane części razem.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#39
Paweł Konopacki napisał(a):Dlatego też nie jest racjonalne od razu obydwie opcje dawać do wyboru klientowi.
Dokładnie ... z punktu widzenia
spalding napisał(a):sklepów, wydawnictwa i właścicieli praw
Dla klienta najlepiej jest kiedy może kupić całość taniej ... a jak go nie stać to heja na raty Smile

ale przecież w tym się zgadzamy Wink
"Nic tak nie obnaża słabych punktów poety jak wiersz klasyczny i właśnie dlatego tak powszechnie się od niego stroni."
(Josif Brodski)
Odpowiedz
#40
Luter napisał(a):Zdaje się, że podczas imprezy przemyskiej w 2004 roku nabyłeś Syna marnotrawnego. Pamiętam, bo sam Ci go kredytowałem.
Chyba jednak przesadzasz :/
Mam wrażenie, że nie jest to temat o tym, czy i kiedy Paweł kupił któryś z box'ów.
Odpowiedz
#41
ann napisał(a):Chyba jednak przesadzasz
Mam wrażenie, że nie jest to temat o tym, czy i kiedy Paweł kupił któryś z box'ów.
Nie, żebym chciał KNa bronić, ale nie przesadzajmy z tym prześladowaniem offtopów.
KN napisał o moim zakupie "Syna marnotrawnego" w odpowiedzi na stwierdzenie, że nie kupuję boksów.
I rzeczywiście, tak było, iż w trakcie imprezy przemyskiej w 2004 r. "Syna" nabyłem. Podczas imprezy nie dysponowałem gotówką, która by mi umożliwiła ów zakup (a o bankomat w Houbli trudno), dlatego też skusiłem się na Lutrową ofertę pożyczki (tak, tak, młodsi stażem forumowicze, bywało i tak w historii mojej z KNem nieszczęśnej znajomości, że mi KN pożyczył kasę Wink ). Zapomniał tylko KN dodać (drobny szczegół!), że skusiłem się na zakup z powodu okazyjnej ceny. Nie pamiętam już po ile Maciek Bryzek (chyba on?) wówczas rzeczone wydawnictwo sprzedawał, ale w sklepach było o 20 albo 25% drożej.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#42
Paweł Konopacki napisał(a):KN napisał o moim zakupie "Syna marnotrawnego" w odpowiedzi na stwierdzenie, że nie kupuję boksów.
Zgadza się. Poziom, na jakim oczekujecie trzymania się tematu, jest po prostu absurdalny.
Paweł Konopacki napisał(a):Zapomniał tylko KN dodać (drobny szczegół!), że skusiłem się na zakup z powodu okazyjnej ceny.
No cóż, tu mnie masz! Zapomniałem, choć podświadomie może zrobiłem to w złej wierze. Faktycznie, wtedy w Przemyślu box był sporo tańszy. Kosztował bodajże 150 złotych, zamiast sklepowych 219.
Odpowiedz
#43
Luter napisał(a):No cóż, tu mnie masz! Zapomniałem, choć podświadomie może zrobiłem to w złej wierze.
gdybym chciał być złośliwy, napisałbym - w Twoim stylu - że dopuściłeś się manipulacji. Ale (szczerze!) złośliwy być nie chcę i przyjmuję wersję, że po prostu zapomniałeś.
Luter napisał(a):Faktycznie, wtedy w Przemyślu box był sporo tańszy. Kosztował bodajże 150 złotych, zamiast sklepowych 219.
Cen nie pamiętam. Ale, jak widać, nie pomyliłem się zbytnio w ocenie zniżki. Nie pamiętam też, kiedy "Syn" ukazał się na rynku, ale impreza w Houbli była już grubo po premierze zbioru. Inaczej mówiąc: nie spieszyłem się zbytnio z kupnem boksu i pewnie, gdyby nie ta okazyjna cena, w ogóle bym go nie kupił. Wszystko bowiem, co w zbiorze było, miałem na kasetach lub płytach. I to mi wystarczało. Szczerze mówiac, do dzisiaj wolę np. "Wojnę postu z karnawałem" w tej wersji, którą można było kupić w latach '90, czyli płytę w osobnym opakowaniu, z książeczką. Wolę też "Stajenkę" na kasecie. Z tymi egzemplarzami wiążą się jakieś tam moje kaczmarofilskie wspomnienia. Czegotoniemający boks był zbyt łatwo osiągalny a być może przez to - mniej dla mnie atrakcyjny. To może się wydawać nie dla wszystkich oczywiste, ale wydawnictwa JK nie były wcale takie proste do zdobycia - przynajmniej niektóre. Np. "Stajenkę" na kasecie można było kupić chyba tylko w jednym miejscu w Polsce, mianowicie w warszawskiej księgarni "U Izy". Pamietam, ze nie było łatwo dotrzeć do źrodła, miało pastorałki. Kiedy zatem już "Stajenkę" zdobyłem, cieszyłem się z niej jak dziecko, zwłaszcza, ze - okazało się - nagranie było realizowane podczas koncertów, na których miałem przyjemność być (ściślej: byłem na jednym z nich).
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#44
Jesteście niemożliwi! To co było większą zbrodnią: to, że Paweł kupił box (po okazyjnej cenie), czy - że Luter pożyczył pieniądze na ten zakup?
Ciekawa jestem, bo - w zależności od sytuacji - sama bym zrobiła jedno i drugie...
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
#45
gosiafar napisał(a):Jesteście niemożliwi! To co było większą zbrodnią: to, że Paweł kupił box (po okazyjnej cenie), czy - że Luter pożyczył pieniądze na ten zakup?
Ciekawa jestem, bo - w zależności od sytuacji - sama bym zrobiła jedno i drugie...
Nie rozumiem pytania...To, ze Luter pożyczył pieniądze w ogóle nie było zbrodnią, tylko uprzejmością. I przecież w kategoriach zbrodni o tym w ogóle nie pisałem.
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#46
Paweł Konopacki napisał(a):Np. "Stajenkę" na kasecie można było kupić chyba tylko w jednym miejscu w Polsce, mianowicie w warszawskiej księgarni "U Izy".
Była bez problemu dostępna w Krakowie. Smile
Jestem egzemplarz człowieka
- diabli, czyśćcowy i boski.
Odpowiedz
#47
Ola napisał(a):Była bez problemu dostępna w Krakowie.
Dlatego napisałem "chyba". Natomiast z całą pewnością nie była "Stajenka" tak szeroko dostepna, jak inne płyty JK - zwłaszcz te wydawane przez Pomaton. W Łodzi np. nie widziałem jej nigdzie. Dopiero po wielu latach gdzieś, w jakiejś małej księgarni, spotkałem może dwa razy kasetę z tym programem. Pamiętam też, że bywając w tym czasie w innych miastach, kiedy tylko mogłem, łaziłem po księgarniach i szukałem kaset JK. No i w Lublinie, czy nawet Krakowie nie udało mi się nigdy nic znaleźć. oczywiscie, przyjmuję, ze mogłem nie widzieć, gdzie szukać.Smile
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#48
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.rockserwis.pl/ProductPresentationForm.php?lang=1&ProductID=97912&s=zp">http://www.rockserwis.pl/ProductPresent ... 97912&s=zp</a><!-- m -->
Odpowiedz
#49
Czy te płyty będą złocone, że tyle kosztują Wink? Mam nadzieję, że chociaż spadkobiercy praw dostaną parę groszy więcej...

Zgadzam się z Olą - ja Stajenkę (MC + śpiewnik) nabyłam drogą kupna właśnie w Krakowie. Podobnie jak wszystkie trzy części "Piosenek z lat 74-95", Pochwałę łotrostwa (śpiewnik, I wydanie), "Rozbite oddziały". Dobrze zaopatrzony był swego czasu ten Kraków...
Odpowiedz
#50
Luter napisał(a):http://www.rockserwis.pl/ProductPresent ... 97912&s=zp
Możesz wkleić treść notki? Bo mnie ta strona nie działa Sad
Odpowiedz
#51
Niestety, u Kuby też nie działa. W każdym razie jest to jakiś sklep internetowy - drugi link w googlach na hasło "Scena to dziwna". Link dałem ze względu na podaną tam cenę - 239 PLN.

Pozdrawiam,
KN.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#52
Najwyraźniej złakniony naród się rzucił Smile. Po południu jeszcze działało.
Zaznaczam, że to 239 zł było określone jako cena promocyjna.
Odpowiedz
#53
Karol napisał(a):Zaznaczam, że to 239 zł było określone jako cena promocyjna.
Uważam, że jak za 5-płytowy album DVD, to nie jest cena zbyt wysoka. W końcu dostajemy kilka koncertów, w tym całą WPzK chociażby.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
Odpowiedz
#54
Kuba Mędrzycki napisał(a):jak za 5-płytowy album DVD, to nie jest cena zbyt wysoka. W końcu dostajemy kilka koncertów, w tym całą WPzK chociażby.
To jest juz w sprzedazy? Przeoczylam cos przez nieobecnosc? Tez wydaja mi sie cena do zaakceptowania jak na 5 DVD.

e
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#55
Elzbieta napisał(a):To jest juz w sprzedazy?
KACZMARSKI, JACEK
Scena to dziwna: 1980 - 2001 (5DVD)
Data wydania: 27.10.2008

Cena promocyjna do dnia premiery:
DVD 261.75 zł 239.90 zł
* kliknij cenę, aby dodać produkt do koszyka
Odpowiedz
#56
Jaśko napisał(a):Cena promocyjna do dnia premiery:
Jasko, dzieki. Nie bylam w stanie w nocy przebrnac przez wszstkie posty - stad niewiedza.Raz jeszcze dziekuje.

e.
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#57
Kuba Mędrzycki napisał(a):Uważam, że jak za 5-płytowy album DVD, to nie jest cena zbyt wysoka. W końcu dostajemy kilka koncertów, w tym całą WPzK chociażby.
50 zł za jedno DVD w pięciopaku? Czyli bez osobnej okładki? Wybacz, ale jeśli spadkobiercy nie dostaną z tego więcej niż przeciętnie, to jest to zwykłe podbijanie ceny. Co nie zmienia faktu faktu, że publikacja zacna Smile
Odpowiedz
#58
Karol napisał(a):50 zł za jedno DVD w pięciopaku? Czyli bez osobnej okładki? Wybacz, ale jeśli spadkobiercy nie dostaną z tego więcej niż przeciętnie, to jest to zwykłe podbijanie ceny.
a jeżeli spadkobiercy dostaną więcej to jesteś w stanie dać 500zł???
sory, ale co kogo obchodzi ile kto dostanie, JK na to zapracował i tylko On,
Odpowiedz
#59
Jestem. Bo wiem wtedy, że moje pieniądze zasilą bliskich Jacka, a nie hordę pośredników, którzy g... robią, za to tworzą mafijne strukturki rynkowe. I wtedy lżej wydawać pieniądze Wink
No, nie tylko JK - to bliscy znosili wszelkie niedogodności związane z procesem męki twórczej i odtwórczej, więc coś im się należy od życia Smile
Odpowiedz
#60
Według mnie 50 zł/płytę dvd w polskich warunkach, to po prostu drogo, niezależnie od tego, jaki jest podział zysków. A swoją drogą: zaglądanie do kieszeni kogolwiek jest chyba niestosowne...
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dziwna aluzja w "Wiedźminie" acmorgop 4 2,825 09-16-2006, 08:41 PM
Ostatni post: Nowhere Woman

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości