Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
problem ateisty
Chmm jeśli tak to wyglądało to przepraszam, ale nie chciałem sugerować że chcesz kogoś obrażać Wink , a "umniejszenia znaczenia" było wg. mnie tylko "ewentualną ewentualnością" (ale chciałem mieć pewność jeśli chodzi o Twoje zamierzenia Smile ) i nie sądziłem abyś chciał być zrozumiany w sposób jaki zasugerowałem, że mogłeś być (np. przezemnie Wink ) .
Michalf napisał(a):Tylko ja niestety nie wierzę w objawienia, albo przynajmniej nie te, o których słyszałem.
Nie rozumiem dlaczego "niestety", wszak jeśli takie są Twoje przekonania to bardzo dobrze, a słowo niestety nie powinno się pojawić.

Twoja niewiera (czy też wiara w "nieprawdziwość" objawień) jest podparta podobnymi "fundamentami" co moja wiara w objawienia. My "tylko" w to wierzymy. A co jeśli obaj nie mamy racji, albo mylimy się tu czy tam ? A może po prostu "Najwyższy" obiera różne drogi aby trafić do serc ludzkich ? Sposób postrzegania świata przez "Stwórcę" pozostanie dla śmiertelników zagadką na zawsze (przynajmniej w ich "ziemskiej" części życia) .

Z Twojego punktu widzenia: Istota nie opiekuje się stowrzonym światem a moja wiara wynika z potrzeby szukania wsparcia w wymiarze "ponadludzkim" Wink .

Z mojego punktu widzenia: Bóg opiekuje się światem a Tobie ukazuje prawde o sobie i prowadzi przez życie niezależnie od tego czy jesteś gnostykiem, katolikiem, deistą itd. .

W każdym z tych punktów widzenia widać "Boski pierwiastek" i jakąś "Istotę" dążącą do postawionego przez siebie celu, jakim być może jest wieczne szczęście dla ludzkośći (które katolicy nazwyają "zbawieniem") .

Nie wiem czy wyrażę się jasno ale w takim przypadku obaj postępujemy słusznie i obaj idziemy w dobrym kierunku, w kierunku do poznania tego co "Stwórca" przewidział dla nas na ziemi Wink .

Nie wierzę zaś że "Stwórca" życzy nam źle. Wszak z obserwacji przeze mnie poczynionych wynika, że jedyną wieczną rzeczą jaka isnieje jest miłość, szacunek itp. odczucia wyrażane innym. Pełnię szczęścia człowiek osiąga tylko otoczony miłością, dająć ją i otrzymując od innych. Wątpię więc aby celem "Stwórcy" mogło być niszczenie tego szczęścia, miłości itp. .

Ale w takich rozważaniach posuwam się niebezpiecznie blisko do granicy możliwości poznawczych człowieka, jak i do granicy "zrozumialności" mojego posta przez innych forumowiczów Wink .

Pozdrawiam Big Grin .
mike_di napisał(a):Czytając w innym temacie (o Janie Pawle II) wypowiedzi niektórych osób, stwierdzam, iż zawiodłem się na niektórych osobach, które wypowiadały się w tonie, o jakim bym nawet nie pomyślał, że może wśród forumowiczów „wystąpić” . Jest mi po prostu przykro, jednocześnie chciałem podziękować i wyrazić uznanie dla tych, którzy albo wyrazili swój żal bez angażowania się w jałowe i bezsensowne dyskusje, albo też nie wypowiedzieli się w ogóle (jeśli temat śmierci Papieża był dla nich przynajmniej obojętny itp.) ).
Nie chciałbym tu zaczynać "pyskówki" ani mieszać wątków, ale jeśli pisząc o "niektórych osobach" miałeś na myśli m.in. mnie to muszę zareagować. Otóż nie uważam bądź co bądź kulturalnej dyskusji o Janie Pawle II ani za niestosowną, ani tym bardziej za przejaw "zezwierzęcenia" mojego, czy też innych dyskutantów. Nie rozumiem dlaczego odbierasz mi prawo do wyrażania własnych poglądów (rzecz jasna jeśli wyrażanie to nie przyjmuje formy obraźliwej - co staram się osiągnąć). Jak już pisałem w tamtym temacie udział w dyskusji nie jest przymusowy i, jeśli uważasz, że jest ona niestosowna to po prostu nie bierz w niej udziału. Uważam, że twój tekst o "zezwierzęceniu forowiczów" był znacznie większym "przegięciem" niż cała nasza dyskusja. Ja w każdym razie nie stosuję tego typu określeń co i innym polecam.

----------------------------------

Natomiast w kwestii "Mikołaja" to IMO większość dzieci dowiaduje się o jego "nieistnieniu" ze źródeł pozarodzicielskich. I jakoś nie zauważyłem jakiejś "epidemii nieufności" :wink:

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Zeratulu ogólny "smrodek" jaki zapanował w tym temacie spowodował, że poczułem się jakoś tak nijako czemu wyraz postanowiłem dać w swoim poście.

Jasne udział w dyskusji przymusowy nie jest i co więcej powiem Ci że ja w tamtym temacie po prostu wyraziłem żal po śmierci Jana Pawła II i nic więcej. Żadnej polemiki. A że leżało mi to jakoś na wątrobie napomknąłem o tym tutaj. Poza tym milczenie bywa złotem, ale bywa także niemym przyzwoloniem na to co się dzieje.

A na nieufność jako zjawisko, coś (tzn. że dziecko nie ufa rodzicom/opiekunom w większości przypadków itp. ) nie wpływa/nie wywołuje tylko jedno wydarzenie jakim jest dowiedzenie się o nieistnieniu Św. Mikołaja (przynajmniej jeśli mówimy o wesołym człowieku obdarowującym prezentami dzieci na całym świecie Wink ) , ale bez wpływu na psychikę (choćby i znikomego) nie pozostaje.

Pozdrawiam Big Grin .
poziomka napisał(a):Hejka ludziska !

Mam taki problem... Właściwie nie jest to jakieś tam mega problemisko ale raczej kłopotliwa niedogodność. Mianowicie : jestem osobą niewierzącą.
Nie... nie z gatunku z tych rozchwianych emocjonalnie nastolatek "wadzących się z Bogiem".
Mój ateizm wynika raczej z innych powodów, których nie chciałabym szerzej tu opisywać.
Dość że w postawie swojej jestem już dość okrzepła....

Corocznym i nierozwiązanym dotychczas przeze mnie problemem są Święta Bożego Narodzenia.
Nie do końca wiem jak się zachować wobec rodziny (zaznaczam że oni wszyscy są katolikami). Z jednej strony nie chciałabym psuć im tych pięknych chwil i wspaniałej wigilijnej atmosfery, z drugiej jednak nie chcę brać udziału w jakiejś maskaradzie, w którtej muszę udawać ,że cieszę się z narodzin Jezusa.
Atmosfera robi się dla mnie lekko schizofreniczna...
Zazwyczaj spuszczam grzecznie główkę i z uczuciem małego zażenowania biorę udział w całym tym przedstawieniu.
Ale... czy tak być powinno

Czekam na wasze opinie

Nie musisz traktować świąt jako wydarzenia religijnego. Możesz potraktować je jako czas spotkań z najbliższymi, czas bycia blisko siebie. I posłuchaj sobie (albo najlepiej z rodziną) pastorałek Jacka z płyty "Szukamy stajenki". Nie musisz wierzyć w Boga. Nie musisz go szukać. Ale przesłanie tej płyty jest takie, żeby Boga szukać w człowieku. Jeśli więc nie wierzysz w Boga, to chociaż na ten jeden wieczór uwierz w Człowieka.

Pozfrawiam.
Ci co zginęli idą w bohatery
Ci co przeżyli muszą walczyć dalej


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Problem z hd - pytanie Tomasz Susmęd 0 1,165 08-21-2007, 06:42 AM
Ostatni post: Tomasz Susmęd
  problem Edyta 6 2,703 06-15-2007, 01:38 PM
Ostatni post: Artur
  problem z logowaniem:/ Tomek_Ciesla 1 1,404 03-24-2006, 10:11 PM
Ostatni post: Artur
  Problem z linkiem Nowhere Woman 2 1,655 02-07-2006, 10:14 PM
Ostatni post: Nowhere Woman
  WIGILIA ATEISTY - dyskusja, która z tematu zeszła... gredler 211 40,535 01-27-2006, 12:57 PM
Ostatni post: zbych
  SYLWESTER ATEISTY :)))) MacB 17 5,527 01-02-2006, 07:27 PM
Ostatni post: Filip P.
  Problem z zalogowanym użytkownikiem MacB 31 8,875 10-16-2005, 04:52 PM
Ostatni post: MacB
  Problem z przeniesioną dyskusją Zeratul 2 1,795 06-27-2005, 10:30 AM
Ostatni post: Zeratul
  nietypowy problem Filip P. 7 3,201 04-25-2005, 07:29 PM
Ostatni post: Filip P.
  Problem z logowaniem lodbrok 1 2 2,333 09-21-2004, 05:04 PM
Ostatni post: ann

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości