Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pamiętajcie o fiskusie i o rozmnażaniu się
#1
W tym najprzyjemniejszym okresie roku, kiedy pora wypełnić roczne zeznanie podatkowe naszła mnie taka myśl: skoro dziecko jest w pełni człowiekiem od momentu poczęcia, do dlaczego ulga podatkowa na dzieci dotyczy wyłącznie dzieci narodzonych?

Zdumiewa mnie też, że w katolickiej Polsce, zagrożonej wyludnieniem(*) system podatkowy jest zdecydowanie antyrodzinny, a żadna frakcja polityczna, w tym LPR, nie zgłosiła nawet projektu, który można by nazwać chociażby neutralnym w kwestii rodziny.

(*)Według moich obliczeń, za 100 lat będzie w Polsce ok. 13 milionów mieszkańców, za 200 lat - 4 miliony (o ile w ogóle jeszce coś będzie), przy założeniach, że będą obowiązywały przez cały czas takie same współczynniki dzietności i umieralności jak teraz.

W roku 2004 rodziło się w Polsce 9,30 dzieci na 1000 mieszkańców, a minimalna wartość, która nie powoduje wyludnienia to w moim modelu 13,15. Rozmnażajcie się więc, PT Forumowiczki i Forumowicze, żeby w przyszłości miał jeszcze kto Kaczmara słuchać...
Odpowiedz
#2
dauri napisał(a):system podatkowy jest zdecydowanie antyrodzinny,
A odliczanie "dzieci" od podatku?
Moi rodzice sporo zaoszczędzili. Wink
[size=85]My chcemy Boga w rodzin kole,
W troskach rodziców, dziatek snach.
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach.
[/size]
[b]"Poza Kościołem NIE MA zbawienia"[/b]
Odpowiedz
#3
Zbrozło napisał(a):Moi rodzice sporo zaoszczędzili.
Sporo? Niecałą stówę miesięcznie od dziecka. :lol:
Jest to niewątpliwie pewien gest (dość symboliczny) w dobrym kierunku, ale...

System neutralny wobec rodziny to taki, który pozwalałby żyć rodzinom o takich samych dochodach przed opodatkowaniem na takiej samej stopie, niezależnie od liczby posiadanych dzieci. System prorodzinny, to taki, który faworyzowałby rodziny z dziećmi - im więcej mają dzieci, tym lepszą mają stopę.
Odpowiedz
#4
dauri napisał(a):Sporo? Niecałą stówę miesięcznie od dziecka. :lol:
No nie bardzo. Od całej kwoty podatku państwo zwraca ci ok 1000 zł za każde dziecko niepracujące.
[size=85]My chcemy Boga w rodzin kole,
W troskach rodziców, dziatek snach.
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach.
[/size]
[b]"Poza Kościołem NIE MA zbawienia"[/b]
Odpowiedz
#5
Zbrozło napisał(a):
dauri napisał(a):Sporo? Niecałą stówę miesięcznie od dziecka. :lol:
No nie bardzo. Od całej kwoty podatku państwo zwraca ci ok 1000 zł za każde dziecko niepracujące.
Dokładnie 1145,08/szt. za rok. Namów rodziców na złożenie korekty Wink
Odpowiedz
#6
dauri napisał(a):W roku 2004 rodziło się w Polsce 9,30 dzieci na 1000 mieszkańców, a minimalna wartość, która nie powoduje wyludnienia to w moim modelu 13,15. Rozmnażajcie się więc, PT Forumowiczki i Forumowicze, żeby w przyszłości miał jeszcze kto Kaczmara słuchać...
Według danych z 2006 roku współczynnik ten wynosi 9,80 Smile Najgorsza w tym niskim przyroście naturalnym nie jest sama liczba ludności, a struktura wiekowa społeczeństwa...

A co do rozmnażania się - żeby to tylko o pieniądze chodziło...Smile
Niestety, akurat ten czynnik najczęściej wpływa motywująco na najbardziej patologiczne przypadki. Znam rodziny, gdzie powodem posiadania kolejnego potomka stało się „becikowe”, zasiłek rodzinny i inne świadczenia, ale w takich sytuacjach często warto byłoby zastosować politykę „antyrodzinną”.
Świetny raport na temat mobilności kobiet na rynku pracy pod kątem ich planów macierzyńskich opracował Uniwersytet Łódzki – 1000 stron ciekawego materiału, z którym powinny zapoznać się nasze władze ustawodawcze, a na który pewnie nawet nie zerkną. Jasno z niego wynika, że zaledwie dla 18% kobiet sfera materialna ma bezpośredni wpływ na decyzję o zostaniu mamą. Potwierdza to też wskaźnik „dzietności”, który jest najniższy w grupach o wysokich dochodach. Najczęstszą przyczyną hamującą podawaną przez kobiety jest brak poczucia stabilności zawodowej, strach przed izolacją i wciąż jeszcze przedpotopowa mentalność społeczeństwa, w tym pracodawców. One nie chcą becikowego, dłuższego urlopu macierzyńskiego i zasiłków z opieki społecznej, a warunków, które pomogłyby godzić ich funkcjonowanie zawodowe, rozwój osobisty z udanym macierzyństwem. Więcej tutaj zdziała wprowadzenie elastycznych form zatrudnienia dla młodych mam, stworzenie lepszego dostępu do przedszkoli i żłobków, zachęty finansowe dla pracodawców zatrudniających kobiety i takie, wydawałoby się, mało znaczące szczegóły, jak powszechne w innych krajach Europy pomieszczenia do przewijania niemowlaków w środkach komunikacji publicznej, czy nosidełka w muzeach i supermarketach, niż płacenie za urodzenie dziecka. Potrzebna jest też spójna i przemyślana polityka prorodzinna, bo w chwili obecnej ma ona postać chaotycznych działań doraźnych, wielkich haseł i spotów reklamowych przynoszących często odwrotny skutek.
Odpowiedz
#7
Zbrozło napisał(a):
dauri napisał(a):Sporo? Niecałą stówę miesięcznie od dziecka. :lol:
No nie bardzo. Od całej kwoty podatku państwo zwraca ci ok 1000 zł za każde dziecko niepracujące.
No bardzo Wink
Zbrozło - Dauri napisał miesięcznie
I w tym kontekście faktycznie ulga nie wydaje się tak wysoka jak w "liczbach bezwzględnych" :agent:

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
#8
Zeratul napisał(a):Zbrozło - Dauri napisał miesięcznie
O, rzeczywiście. Chyba byłem ślepy w tym czasie :niepewny:
[size=85]My chcemy Boga w rodzin kole,
W troskach rodziców, dziatek snach.
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach.
[/size]
[b]"Poza Kościołem NIE MA zbawienia"[/b]
Odpowiedz
#9
Dodam swoje 3 grosze. Zgadzam się w 99,9% z Nadzieją. Oczywiście finans każdy jest miły. Ale jak świat światem wiadomym jest, że tam, gdzie dostatek w społeczeństwie wzrasta, dzietność maleje. To społeczny fakt nie tylko w Polsce. Ja poza kwetią ułatwiania kobietom mobilności zwóciłbym uwagę na upierdliwość Polski jako państwa wobec obywatela, również tego małoletniego. Oto proste przykłady:
1. Obywatel w wieku poniżej 4 lat może jeździć PKP, MZK etc. za darmo, ale w przypadku kolei powinien wykupić bezpłatny bilet. W wieku 5-7 lat a więc przedszkolnym, musi mieć ze sobą "metrykę" stwierdzającą wiek, bo każdy kanar w Polsce jest ślepym debilem, który nie odróżnia 18-latka od dzieciaka. Jeśli dokumentu nie ma, dzieciak musi jechać ( z rodzicem!!) na bilet bez zniżki. W takich Czechach dzieci do wieku szkolnego (6-7) lat jezdzą w ogóle darmo a w wieku szkolnym mają 50% zniżki.
2. W Czechach nawet w niewielkich miasteczkach w kazdym przedszkolu jest gabinecik lekarski z lekarzem i pielęgniarką. Miałem okazję skorzystać z takiego gabinetu na wyjeździe. Było miło i konkretnie a nie z łaski.
3. W wielu państwach na artykułu dla małych dzieci jest zmniejszony znacząco VAT. Jak to jest u nas kazdy widzi. Owe ciut ponad 100 pln miesięcznie odzyskiwane po ponad roku to kropla wobec wydatków na podstwaowe środki pielegnacyjne. Nie chodzi mi o wózki z bajerami i łóżeczka z falbanami.
4. Pozornie pośrednia sprawa - jeśli ktoś odwiedza ginekologa robi to prywatnie, bo państwowo jest to prawie niemozliwe, podobnie jak ze stomatologiem. Jeśli kobieta nie ma szans regularnie ( bo jej nie stać) odwiedzać ginekologa, zaczynają się potem klopoty z płodnością, o czym tak wiele teraz się mówi. Płodne społeczeństwo, to przede wszystkim zdrowe społeczeństwo, nie?
Pisać by dużo....
Jeśli grzmiące obrzędy bezcześci, jeśli babrze się w szczątkach wstydliwych -
To nie po to, by mieć nośny temat do pieśni,
lecz by wstyd - był ostrogą - dla żywych
Odpowiedz
#10
Zgadzam się z Piotru oprócz pkt 1. W momencie, gdy wprowadza się liberalizację i wolną konkurencję między podmiotami państwowymi/samorządowymi a prytatnymi, uprawianie polityki socjalnej / prorodzinnej przy pomocy ulg na komunikację traci sens, gdyż koszty tego byłyby zbyt wysokie. Tzn. oczywiście przewoźnicy (państwowo i prywatni) mają prawo do udzielania rozmaitych promocji, ulg, zwolnień itp tak jak każda firma, ale na własny rachunek a nie w ramach polityki socjalnej państwa.
Odpowiedz
#11
No dobrze, ale jak się ma to:
piotru napisał(a):jak świat światem wiadomym jest, że tam, gdzie dostatek w społeczeństwie wzrasta, dzietność maleje
do pkt 3 i 4?
Odpowiedz
#12
piotru napisał(a):W takich Czechach dzieci do wieku szkolnego (6-7) lat jezdzą w ogóle darmo a w wieku szkolnym mają 50% zniżki.
I co z tego? Z tego co napisałeś nie wynika,że w Czechach można jeździć bez np: Legitymacji.
dauri napisał(a):dlaczego ulga podatkowa na dzieci dotyczy wyłącznie dzieci narodzonych?
Bo podmiotem praw majątkowych jest dopiero od urodzenia (z wyjątkiem tzw. podmiotowości warunkowej w prawie spadkowym)? Tak mi sięwydaje.
Podobnie można by zapytać dlaczego akt urodzenia dostajesz dopiero po urodzeniu, czy nie powinno być wcześniej innego dokumentu?
"Gdy czasem ogarnia cię uczucie dziwnego przygnębienia - nie przejmuj się. Pewnie jesteś głodny."
Odpowiedz
#13
Torrentius napisał(a):Bo podmiotem praw majątkowych jest dopiero od urodzenia
Ale to nie ma nic do rzeczy, bo ulga jest dla rodziców, a nie dla "podmiotu". Na dodatek ulga podatkowa może dotyczyć takich spraw, jak internet, remont nieruchomości itp, więc mogłaby jak najbardziej dotyczyć ciąży.
Odpowiedz
#14
dauri napisał(a):Ale to nie ma nic do rzeczy, bo ulga jest dla rodziców, a nie dla "podmiotu".
Ale celem ulgi jest wsparcie rodziców wychowujących dziecko.
dauri napisał(a):więc mogłaby jak najbardziej dotyczyć ciąży
Tylko to nie byłaby ulga na dziecko, a"ciążowa".
"Gdy czasem ogarnia cię uczucie dziwnego przygnębienia - nie przejmuj się. Pewnie jesteś głodny."
Odpowiedz
#15
Torrentius napisał(a):Tylko to nie byłaby ulga na dziecko, a"ciążowa".
Tylko dla tych, dla których płód nie jest w pełni dzieckiem. Dla pozostałych byłaby to "ulga na dziecko (nienarodzone)".
Odpowiedz
#16
Drodzy moi, czepiacie się szczegółów mojej wypowiedzi, że być może nie do końca logiczna. I macie rację, ale omijacie sedno. Mi nie chodzi o to, czy zniżka jest 10 czy 90%. Czy ulgi są bardziej liberalne, czy mniej. Chodzi mi o upierdliwość systemu. W Czechach byłem kilkakrotnie z dzieciakiem w wieku przedszkolnym, miałem oczywiście paszport, który stwierdzał jego wiek, ale pomimo podróżowania koleją i busami, zaden kanar nie zapytał o dokument, a kanarów mają tam solidnych, nie takich jak u nas, którzy czesto biorą w łapę od gapowiczów (temat poboczny - nie rozwijać Wink ). W Polsce wielokrotnie musiałem się z debilami wykłócać, że w polskich przedszkolach nie wydają legitymancji a jakoby tylko legitymacja uprawnia do zniżki! Dokument stwierdzający wiek nie wystarczał!
Co do dostępności do ginekologów to nadal ma się to jakoś do dostatności społeczeństwa. Nie jesteśmy Afganistanem, w skali Europy może nie najbogatsi, ale w skali świata wiedzie się nam dobrze. Jednak kiedy wizyta u ginekologa (normalna!) potrafi kosztować 100 pln, to jednak dla wielu kobiet jest to znaczny wydatek. To skutkuje brakiem nawyków zdrowotno-prewencyjnych. A w dalszej kolejności niestety zdrowotnymi dającymi kłopoty z płodnością wtedy, kiedy już się na dziecko decyduje. I zamiast mieć chociaż jedno, nie ma się wcale. Sorry za porównanie, ale bardziej wiele kobiet dba o systematyczną kontrolę podwozia samochodu, niż własnego Wink .

A wracając do ulg. To mechanizm psychologiczny kształtujący nawyki. Bogatego stać na różne rzeczy, ale jak nie ma nawyków, to czegoś nie zrobi i tak. A kiedy jest ulga, nawet symboliczna, każdy czce skorzystać. Przykład: Na razie mnie stać, jakby co na prywatnego pediatrę, ale może nie musiałbym się tym przejmować, gdybym miał bez problemu darmową, systematyczną i solidną wizytę ( nie raz w roku) lekarską na "przeglad" dzieciaka?. Gdzie się podziały gabinety lekarskie i stomatologiczne w szkołach? Może takie "przeglądy" szkolne były trochę po łebkach, ale były, więc poważniejsze przypadki szybko były wyłapywane. Dzieciaki były zdrowsze, a potem i dorośli. Jak jest teraz - wiedzą ci, którzy dzieci już mają Wink .
Jeśli grzmiące obrzędy bezcześci, jeśli babrze się w szczątkach wstydliwych -
To nie po to, by mieć nośny temat do pieśni,
lecz by wstyd - był ostrogą - dla żywych
Odpowiedz
#17
piotru napisał(a):W wieku 5-7 lat a więc przedszkolnym, musi mieć ze sobą "metrykę" stwierdzającą wiek,
żeby było śmieszniej:
Moja córka ma 6 i pół roku, chodzi do zerówki w przedszkolu. Od czasu rozpoczęcia zerówki za każdym razem muszę się kłócić w pociągach o tę nieszczęsną legitymację (córa jest strasznie gadatliwa i zawsze zdąży się pochwalić, że już jest taka duża). Jakoś bardzo ciężko panom wytłumaczyć, że legitymację szkolną (jak sama nazwa wskazuje) można otrzymać dopiero w szkole a nie w przedszkolu. Zresztą jak jeździłam z niemowlakami to też musiałam udowadniać, że nie mają skończonych czterech lat.

Kolejny absurd spotkał nas wczoraj we wrocławskim zoo. Bilety ulgowe przysługują do 14 roku życia. Wchodzimy więc z dwoma ulgowymi biletami a kontroler widząc dzieci pyta się o ich wiek. Bo rzeczywiście trudno zauważyć, że dziewczyny (jedna 5 lat, druga 6 i pół) nie mają 14 lat (nawet wspólnie). Dobrze, że legitymacji szkolnej nie zażądał :rotfl:

[ Dodano: 28 Kwiecień 2008, 11:58 ]
piotru napisał(a):W Polsce wielokrotnie musiałem się z debilami wykłócać, że w polskich przedszkolach nie wydają legitymancji a jakoby tylko legitymacja uprawnia do zniżki!
Dopiero to zauważyłam - widzę, że też jesteś zaprawiony w bojach.
Jestem egzemplarz człowieka
- diabli, czyśćcowy i boski.
Odpowiedz
#18
dauri napisał(a):Sporo? Niecałą stówę miesięcznie od dziecka.
Jest to niewątpliwie pewien gest (dość symboliczny) w dobrym kierunku, ale...
Dużo, niedużo... To jest względne. Przypuszczam, że na tej podstawie wiele rodzin w ogóle nie zapłaci podatku.
Odpowiedz
#19
a co sądzicie o dzisiejszym strajku pracowników Urzędów Skarbowych?
Odpowiedz
#20
Ja ogólnie jestem przeciwny strajkom. Ale ten akurat chyba nie jest zbyt uciązliwy.
Odpowiedz
#21
Moje tajne wtyki w Urzędzie Skarbowym powiedziały mi, że ten strajk to medialne pomówienie Wink Choć pewnie informacja ta ogranicza sie tylko do Gdańska.

P.S- Każdemu, kto generalnie miałby jakiekolwiek pytania z dziedziny "Urząd Skarbowy" służę pomocą Smile Tu czy na PW. Wiem że w tych przepisach i papierach naprawde można sie pogubić, a "znawce" mam zawsze pod ręką i chętnie sie podziele. Smile
"Umysł mam twardy jak łokcie
Więc mnie za to nie kopcie
Że rewolucja dla mnie to czerwone paznokcie"
Odpowiedz
#22
piotru napisał(a):Chodzi mi o upierdliwość systemu.
Zgadzam się. Zadziwiające jest, jak wiele rozwiązań prawnych, obyczajów i nawyków rodem z epoki komunizmu nadal pokutuje - tych z kategorii relacji obywatel - władza. Obowiązek meldunkowy, spółdzielnie mieszkaniowe, rozmaite regulaminy, obiegówki, płacenie za lody z góry... Największa rozpacz w tym, że wiele z tego przejęło pokolenie 30-latków, które z komuną niewiele miało wspólnego. Również w firmach z kapitałem 100% zachodnim. ;(
Odpowiedz
#23
Jaśko napisał(a):Ja ogólnie jestem przeciwny strajkom. Ale ten akurat chyba nie jest zbyt uciązliwy.
Ja też jestem przeciw, ale na szczęście rozliczyłam się nieco wcześniej, więc trudno mi powiedzieć, jak to było w Warszawie. Na poczcie tylko jedna osoba (przy mnie) wysyłała dziś zeznanie, więc chyba nie tak źle.
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości