Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ale idealistom pisane łoże prokrusta...
#61
lc napisał(a):Za wyjątkiem języków obcych, sztuka rozwiązywania problemów sprowadza się do umiejętności korzystania ze żródeł, a nie do bazowania na pamięci, gdyż ta, zwodną bywa nieraz i może spowodować więcej szkody niż pożytku.
Nie zgadzam się. Uważam, że sztuka rozwiązywania problemów bazuje głównie na rozumieniu danego obszaru oraz na doświadczeniu w rozwiązywaniu podobnych problemów. Przykładowo:
1) Osoba, której da się wszelkie możliwe źródła - definicje, twierdzenia, wzory itp i poprosi o rozwiązanie zadania z matematyki lub fizyki nie będzie absolutnie w stanie tego zrobić, jeżeli przedtem nie miała z tym do czynienia.
2) Osoba, która nie potrafi pisać (w swoim języku) w miarę poprawnie (gramatycznie i stylistycznie) nie będzie w stanie napisać bezbłędnie tekstu, nawet jeżeli zaopatrzy się ją w różne słowniki i gramatyki.
3) Co do języków, sądzę, że osobie znającej parę języków powinno być łatwiej zrozumieć i przełożyć tekst napisany w nieznanym jej języku (przy pomocy słownika i gramatyki) niż osobom z poprzednich punktów rozwiązać ich zadania.
Odpowiedz
#62
lc napisał(a):Za wyjątkiem języków obcych, sztuka rozwiązywania problemów sprowadza się do umiejętności korzystania ze żródeł, a nie do bazowania na pamięci, gdyż ta, zwodną bywa nieraz i może spowodować więcej szkody niż pożytku.
Jednakowoż zgodzisz się (?), że dla samej satysfakcji posiadania wykształcenia ogólnego pewien zasób wiedzy posiadać się powinno. Ot, taki hołd dla dorobku przodków (tak genetycznych, jak kulturowych).

Poza tym trudno mi sobie wyobrazić lekarza POZ, który każdego pacjenta bada z zestawem podręczników (że już wyciągnę sprawę do absurdu).
in montibus veritas
Odpowiedz
#63
lc napisał(a):Dlatego tez, gdy inni zwracają się do mnie per panie dyrektorze prostuję, że nie jestem żadnym dyrektorem.
Ja z kolei protestowałem, gdy tytułowano mnie "magistrem" kiedy prowadziłem lektoraty na UMK (skończyłem politechniczną uczelnię we Francji, gdzie nie dawali tytułu magistra). Gdy studenci pytali "no to jak mamy do pana mówić?", odpowiadałem, że najlepiej będzie "proszę pana", a jak już muszą używać jakiegoś tytułu to niech będzie "panie inżynierze". Wink
Odpowiedz
#64
dauri napisał(a):Gdy studenci pytali "no to jak mamy do pana mówić?", odpowiadałem, że najlepiej będzie "proszę pana", a jak już muszą używać jakiegoś tytułu to niech będzie "panie inżynierze".
Może po prostu "Panie!".
Odpowiedz
#65
Tomek napisał(a):że te 4% osób
Które?
Odpowiedz
#66
Alek napisał(a):
Tomek napisał(a):że te 4% osób
Które?
Cóż, główny problem polega na tym, że trudno powiedzieć :rotfl:

Ale można przyjąć, że to ci, którzy mając umysły ścisłe lubują się w literaturze, względnie literaci dostrzegający piękno matematyki Wink
in montibus veritas
Odpowiedz
#67
lc napisał(a):Problem Bartoszewskiego nie polega na tym że inni go tytułują profesorem, którym nie jest (w Niemczech, o ile się nie mylę tytuły profesorskie, ze skutkiem prawnym nadaje rząd federalny a nie władze poszczególnych landów) tylko, że on sam na to tytułowanie pozwala.
(...) Po prostu człowiek nie powinien posługiwać się tytułami, których nie ma, bo to wcale nie podnosi jego rangi a wręcz przeciwnie.
Zgadzam się. Interesuje mnie coś innego - czy gdyby Bartoszewski kupił maturę, pracę magisterską, a potem doktorat, to czy posługiwanie się przez niego tytułem doktora byłoby według Ciebie w porządku?
lc napisał(a):
Tomek napisał(a):Ściąganie w Polsce to prosty skutek bezsensowności programu nauczania. Szkoła oszukuje uczniów, ucząc niepotrzebnych bzdur, czemu więc uczniowie mają błyszczeć uczciwością?
Nic dodać, nic ująć.

Tak! Uczelnie ekonomiczne oszukują studentów ekonomii każąc uczyć im się makro- i mikroekonomii - dlatego studenci ściągają. Osobiście oszukuję studentów administracji ucząc ich logiki (na marginesie - nie wykraczam poza poziom podręcznika, który Ajdukiewicz napisał kiedyś dla uczniów gimnazjów). Doprawdy - nic dodać, nic ująć.
Odpowiedz
#68
dauri napisał(a):Nie zgadzam się. Uważam, że sztuka rozwiązywania problemów bazuje głównie na rozumieniu danego obszaru oraz na doświadczeniu w rozwiązywaniu podobnych problemów. Przykładowo:
Napisałem wyżej, że szkoła pownna uczyć mysleć. A myslenie wiąże się dość ściśle z poszukiwaniem zrozumienia.
Tomek napisał(a):Jednakowoż zgodzisz się (?), że dla samej satysfakcji posiadania wykształcenia ogólnego pewien zasób wiedzy posiadać się powinno. Ot, taki hołd dla dorobku przodków (tak genetycznych, jak kulturowych).

Poza tym trudno mi sobie wyobrazić lekarza POZ, który każdego pacjenta bada z zestawem podręczników (że już wyciągnę sprawę do absurdu).
Oczywiście, że zgodze się. Przecież ja nie napisałem nigdzie, żeby się nie uczyć.

A co do lekarza - to myślę, że każdy z nich ma pod ręką sto ściągawek czyli podręczników właśnie po to, by przy badaniu pacjenta nie musieć bazować tylko na zawdonej pamięci. Z innej działki - na stole sędziowskim zawsze leży kodeks (a cóż to innego niż ściąga podczas rozprawy)
Olo napisał(a):Interesuje mnie coś innego - czy gdyby Bartoszewski kupił maturę, pracę magisterską, a potem doktorat, to czy posługiwanie się przez niego tytułem doktora byłoby według Ciebie w porządku?
Akurat u Bartoszewskiego nic by mnie już nie zaskoczyło.
Olo napisał(a):Osobiście oszukuję studentów administracji ucząc ich logiki (na marginesie - nie wykraczam poza poziom podręcznika, który Ajdukiewicz napisał kiedyś dla uczniów gimnazjów). Doprawdy - nic dodać, nic ująć.
A ja oczekuje od absolwentów administracji, że będą umieli samodzielnie napisać projekt decyzji administracyjnej - i nie często tego doczekuję się z pozytwynym skutkiem. Za to Kpa to oni nawet na pamięć potrafią znać. Z logike praktyczną też zdali.
I niewiele z tego pożytku.

[ Dodano: 9 Luty 2008, 16:08 ]
dauri napisał(a):Ja z kolei protestowałem, gdy tytułowano mnie "magistrem" kiedy prowadziłem lektoraty na UMK (skończyłem politechniczną uczelnię we Francji, gdzie nie dawali tytułu magistra). Gdy studenci pytali "no to jak mamy do pana mówić?", odpowiadałem, że najlepiej będzie "proszę pana", a jak już muszą używać jakiegoś tytułu to niech będzie "panie inżynierze".
Ja proszę, by mówić mi panie Leszku (a bardzo często jestem w ogóle na "ty").
Przewagi nad ludźmi podległymi sobie wcale nie trzeba manifestować.

[ Dodano: 9 Luty 2008, 16:11 ]
Daurii
a tak na marginesie,
gdzieś czytałem, że nauka na uczelniach francuskich jest trzystopniowa. Po dwóch latach uzyskuje się dyplom ukończenia studiów ogólnych, po trzech licencjata a po pięciu magistra. Czy cos pokręciłem?
Odpowiedz
#69
lc napisał(a):
Olo napisał(a):Interesuje mnie coś innego - czy gdyby Bartoszewski kupił maturę, pracę magisterską, a potem doktorat, to czy posługiwanie się przez niego tytułem doktora byłoby według Ciebie w porządku?
Akurat u Bartoszewskiego nic by mnie już nie zaskoczyło.

a odpowiedź? Smile
lc napisał(a):A ja oczekuje od absolwentów administracji, że będą umieli samodzielnie napisać projekt decyzji administracyjnej - i nie często tego doczekuję się z pozytwynym skutkiem.
To miłe, że piszesz o swoich oczekiwaniach - wydają się być zdroworozsądkowe.
lc napisał(a):logike praktyczną też zdali. I niewiele z tego pożytku.
Toć napisałem, że oszukuję!
Odpowiedz
#70
lc napisał(a):A co do lekarza - to myślę, że każdy z nich ma pod ręką sto ściągawek czyli podręczników właśnie po to, by przy badaniu pacjenta nie musieć bazować tylko na zawdonej pamięci. Z innej działki - na stole sędziowskim zawsze leży kodeks (a cóż to innego niż ściąga podczas rozprawy)
Jasne, ale bez wcześniejszego przygotowania (zdobycia wiedzy) na niewiele by się te ściągawki przydały. Problem tkwi w tym, że teraz kładzie się nieproporcjonalnie duży nacisk na korzystanie ze źródeł i nie docenia się wiedzy. Nie ma równowagi.
in montibus veritas
Odpowiedz
#71
lc napisał(a):gdzieś czytałem, że nauka na uczelniach francuskich jest trzystopniowa. Po dwóch latach uzyskuje się dyplom ukończenia studiów ogólnych, po trzech licencjata a po pięciu magistra. Czy cos pokręciłem?
Tak jest w kursusie uniwersyteckim. W szkołach inżynierskich (politechnicznych) formalnie nie ma dyplomu magistra (przynajmniej nie było za moich czasów), za to poziom był dużo wyższy, bardzo ostra selekcja i jeżeli ktoś z dyplomem inżyniera chciał np. dalej robić doktorat na uniwersytecie to bez problemów było to możliwe.

Studia inżynierskie we Francji trwają 3 lata, przedtem jest 2-letni kurs przygotowawczy (w klasach przy liceach) gdzie uczą głównie matematyki, fizyki i chemii, potem zdaje się egzamin konkursowy do szkoły inżynierskiej, patrz <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.ensta.fr/en/Becoming_an_engineer/grandes_ecoles_and_diplome_ingenieur/">http://www.ensta.fr/en/Becoming_an_engi ... ingenieur/</a><!-- m -->

Ja studiowałem tu: <!-- m --><a class="postlink" href="http://fr.wikipedia.org/wiki/%C3%89cole_centrale_Paris">http://fr.wikipedia.org/wiki/%C3%89cole_centrale_Paris</a><!-- m --> , moimi "starszymi kolegami" byli m. in. Eiffel i Vian. Big Grin
Odpowiedz
#72
Olo napisał(a):
lc napisał(a):
Olo napisał(a):Interesuje mnie coś innego - czy gdyby Bartoszewski kupił maturę, pracę magisterską, a potem doktorat, to czy posługiwanie się przez niego tytułem doktora byłoby według Ciebie w porządku?
Akurat u Bartoszewskiego nic by mnie już nie zaskoczyło.
a odpowiedź?
No dobra. Maturę mógłby kupić, bo robic w tym wieku wstyd. A wtedy, magistra i doktora by juz sobie uczciwie zdał, bo dorobek naukowy ma.
Olo napisał(a):Toć napisałem, że oszukuję!
A mnie się wydawało, że napisałeś o ściąganiu

No, u mnie trzeba, bo jak złapię, to nawet do poprawki nie dopuszczam.

[ Dodano: 9 Luty 2008, 16:46 ]
dauri napisał(a):Vian.
Zapomniany choć wspaniały artysta.
Warto by go kiedyś przełozyć kompleksowo tak jak Młynarski robił Brela czy Brassensa
Odpowiedz
#73
Tomek napisał(a):Szkoła oszukuje uczniów, ucząc niepotrzebnych bzdur, czemu więc uczniowie mają błyszczeć uczciwością?
lc napisał(a):Nic dodać, nic ująć.
Olo napisał(a):Tak! Uczelnie ekonomiczne oszukują studentów ekonomii każąc uczyć im się makro- i mikroekonomii - dlatego studenci ściągają. Osobiście oszukuję studentów administracji ucząc ich logiki.
lc napisał(a):logike praktyczną też zdali.
I niewiele z tego pożytku.
Olo napisał(a):Toć napisałem, że oszukuję!
lc napisał(a):A mnie się wydawało, że napisałeś o ściąganiu
No, u mnie trzeba, bo jak złapię, to nawet do poprawki nie dopuszczam.
Tak napisałem.

lc - możesz udawać, że nie dostrzegasz ironii, możemy przeistoczyć dyskusję w fundamentalny dysput - "studia - teoria czy umiejętności", możesz też brnąć dalej, próbując dowodzić, że student ekonomii nie musi rozumieć podstaw makro/mikroekonomii, student prawa - logiki, student budownictwa - fizyki ciał stałych. Ja się na taką dyskusję nie piszę. Chwilowo wybywam szukać szczęścia w Beskidzie Niskim Smile
Pozdrowienia.

[ Dodano: 9 Luty 2008, 17:37 ]
lc napisał(a):No dobra. Maturę mógłby kupić, bo robic w tym wieku wstyd.
Za to piwo! Smile
Odpowiedz
#74
Olo napisał(a):lc - możesz udawać, że nie dostrzegasz ironii, możemy przeistoczyć dyskusję w fundamentalny dysput - "studia - teoria czy umiejętności", możesz też brnąć dalej, próbując dowodzić, że student ekonomii nie musi rozumieć podstaw makro/mikroekonomii, student prawa - logiki, student budownictwa - fizyki ciał stałych. Ja się na taką dyskusję nie piszę. Chwilowo wybywam szukać szczęścia w Beskidzie Niskim
Nie udaję, bo to coś grubo ciosane trudno nazwać ironią.
Ale wmawianie mi, że ja uważam, że student (czegokolwiek) ma nie rozumieć matriału, ktorego się uczy- to już chwyt nieuczciwy.
Chyba, że z kolei Ty nie rozumiesz co ja napisałem. Też mozliwe.

Ale nic to. Wybywaj szukać szcześcia w Beskidzie, choć Mistrz np. by uciekł w Bieszczady.

[ Dodano: 9 Luty 2008, 17:44 ]
Ale piwo też postawię, bo milo sie kłóciło.
Odpowiedz
#75
lc napisał(a):Nie udaję, bo to coś grubo ciosane trudno nazwać ironią.
Dzięki. Smile
lc napisał(a):wmawianie mi, że ja uważam, że student czegokolwiek ma nie rozumieć - to już chwyt nieuczciwy
O! pojawiła się nieuczciwość! Smile
lc napisał(a):Ale nic to. Wybywaj szukać szcześcia w Beskidzie, choć Mistrz np. by uciekł w Bieszczady.

Nie wiem, kiedy ostatnio byłeś w Bieszczadach Wink
pozdrowienia
Odpowiedz
#76
Olo napisał(a):
lc napisał(a):Nie udaję, bo to coś grubo ciosane trudno nazwać ironią.
Dzięki.
no dobra, nie jest wcale tak źle Smile
Olo napisał(a):O! pojawiła się nieuczciwość!
Ale w alternatywie
Olo napisał(a):Nie wiem, kiedy ostatnio byłeś w Bieszczadach
7 lat temu
Odpowiedz
#77
Tomek napisał(a):Ściąganie w Polsce to prosty skutek bezsensowności programu nauczania.
Tak, ale nie tylko. Jest to rowniez skutek nasladowania zachowan pewnych osob, uchodzacych za autorytety moralne: <!-- m --><a class="postlink" href="http://nt.interia.pl/internet/wiadomosci/news/ksieza-tez-sciagaja,1058964,1275">http://nt.interia.pl/internet/wiadomosc ... 58964,1275</a><!-- m -->
Odpowiedz
#78
Jazda :rotfl:

Ale myślę, że ściąganie ma zdecydowanie dłuższą patogenezę Wink :wredny:
in montibus veritas
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości