Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zagadka
#31
Pils napisał(a):
Tadeusz napisał(a):... a Zamocik_23 niech podziekuje Cambridge University Press i Donaldowi McKimowi - bo to oni sa mimowolnymi sponsorami nagrody, czyz nie?
Skoro nie zgadzasz Się z tym zdaniem Tadeusza, to mam rozumieć że Jesteś zdania, że na forum powinny być dostępne mp3 z oficjalnie wydanych (udostepnionych) płyt JK. Tak?
Nie. Książki o Lutrze nie można przecież przeczytać na forum.

Dauri zrobił Zamocikowi_23 bardzo fajny prezent – gdzie tu naruszenie prawa? Podejrzewasz, Pilsie, Dauriego o piractwo? Na jakiej podstawie? A jeśli nie, to o jakie naruszenie prawa?
[i]A jeszcze inni - pojęć gracze -
Bawią się odwracaniem znaczeń
I, niezliczone czerniąc strony,
Stawiają domki z kart znaczonych.[/i]
Odpowiedz
#32
Pils napisał(a):Jesteś zdania, że na forum powinny być dostępne mp3 z oficjalnie wydanych (udostepnionych) płyt JK. Tak?
Nie. Posłuchaj Pilsie - nigdzie nie jest powiedziane,że dauri daje zamocikowi "pirata",albo że zostawia sobie kopię. W tym momencie wszelkie insynuacje i przypuszczenia uważam za bezpodstawne,nieeleganckie i raczej obrażające dauriego,do którego forumowej osobowości nikt chyba nie jest w stanie się przyczepić.
Pils napisał(a):Jesteś zdania, że na forum powinny być dostępne mp3 z oficjalnie wydanych (udostepnionych) płyt JK. Tak?
Pilsie,proszę...
Odpowiedz
#33
Alek napisał(a):Nie. Posłuchaj Pilsie - nigdzie nie jest powiedziane,że dauri daje zamocikowi "pirata",albo że zostawia sobie kopię. W tym momencie wszelkie insynuacje i przypuszczenia uważam za bezpodstawne,nieeleganckie i raczej obrażające dauriego,do którego forumowej osobowości nikt chyba nie jest w stanie się przyczepić.
Zgoda. Niegdzie nie jest napisane wprost. Sam dauri natomiast powołał się na prawo mające się do rzeczonej sytuacji jak pięść do nosa. Jeżeli to była jego książka (jego - w sensie że ją kupił), to mógł zrobić z nią co chciał. Tylko, ze dauri nic takiego nie powiedział, wręcz przeciwnie. Na sugestie Tadeusza powołał się na przepisy o prawie autorskim, co pozwala domyślać się że jednak można przyczepić się do tej forumowej postaci.
Odpowiedz
#34
Alek napisał(a):Tadeusz szuka dziury w całym
Alek napisał(a):bezpodstawne,nieeleganckie i raczej obrażające dauriego
Tonem swoich wypowiedzi staralem sie dac do zrozumienia, ze nie chce sie czepiac. Nie pisalem o tym, na przyklad, ze bylaby to dla mnie bardzo zaskakujaca nowina, jesli okazaloby sie, ze Cambridge University Press rozpowszechnia ksiazki w formacie pdf. To mozliwe, ale wysoce nieprawdopodobne. Na stronie internetowej wydawnictwa takiej mozliwosci nie widac. Nie pisalem, bo przeciez Dauri moze np. miec osobiste kontakty z wydawnictwem, etc. (nie ironizuje)

Nie chodzi mi o pietnowanie nikogo, wycofywanie sie z czegokolwiek, tylko wlasnie o to, zebysmy zdali sobie sprawe, ze nalezy traktowac prawa autorskie Jacka Kaczmarskiego na rowni z innymi.

To w ogole jest szerszy temat - to kaczmarofilskie rozdwojenie jazni, migotanie wartosci: przy Kaczmarskim jestesmy wielkoduszni, wrazliwi, uczciwi, a na ulicy... spieprzaj dziadu!

Pozdrowienia,
Tadeusz
Odpowiedz
#35
Pils napisał(a):Na sugestie Tadeusza powołał się na przepisy o prawie autorskim, co pozwala domyślać się że jednak można przyczepić się do tej forumowej postaci.
Moim zdaniem nie pozwala.
[i]A jeszcze inni - pojęć gracze -
Bawią się odwracaniem znaczeń
I, niezliczone czerniąc strony,
Stawiają domki z kart znaczonych.[/i]
Odpowiedz
#36
Pils napisał(a):Na sugestie Tadeusza powołał się na przepisy o prawie autorskim, co pozwala domyślać się że jednak można przyczepić się do tej forumowej postaci.
Przesadzasz moim zdaniem. Ale nieważne - przecież nie ma to większego znaczenia chyba... Mam tylko nadzieję,że przez to wszystko dauri się nie zniechęci do podobnych akcji Smile
Tadeusz napisał(a):To w ogole jest szerszy temat - to kaczmarofilskie rozdwojenie jazni, migotanie wartosci: przy Kaczmarskim jestesmy wielkoduszni, wrazliwi, uczciwi, a na ulicy... spieprzaj dziadu!
Kompletnie nie mam pojęcia o czym mówisz.
Tadeusz napisał(a):To mozliwe, ale wysoce nieprawdopodobne
Pils napisał(a):Ale dauri nie poinformował że ją kupił np. tu
Odpowiedz
#37
Tadeusz napisał(a):A ja upieram sie nadal lagodnie, ze inna wlasnosc intelektualna powinna byc traktowana tak samo jak ta, wokol ktorej sie na tym forum zbieramy. Wymieniamy sie 'towarzysko' empetrojkami?
Ja tam jestem w ogóle przeciw takiemu terminowi jak własność intelektualna. Słówko własność tu wcale nie pasuje. Jak można powiedzieć, że kogoś okradasz własności, skoro ten ktoś nie jest w stanie nawet zauważyć że coś mu ubywa. Ma to się do zwykłej własności jak pieść do nosaSmile
"Więc nazywałem szczęściem nieodmiennie
To, co zadowoleniem było - z siebie."
Odpowiedz
#38
Tadeusz napisał(a):a Zamocik_23 niech podziekuje
Zdeprawowany zamocik_23 dziękuje bardzo bardzo bardzo Smile)

I przeprasza, że stał się niechcący prowokatorem wszelakiej maści obrońców praw autorskich :Smile
A Ty czcij, co żyje radośnie! A Ty szanuj to, co umiera.
Odpowiedz
#39
Tak dla rozluźnienia: jedno jest pewne. Tam, gdzie chodzi o Lutra, Pils będzie stał po jego stronie. :rotfl:

Pozdrowienia dla adwersarzy. :piwko:
Odpowiedz
#40
A co do "własności intelektualnej".. Ile osób ma w Polsce dostęp do takowej publikacji? Moim zdaniem to są już perełki które bardzo ciężko można gdziekolwiek dostać.. Ja szczerze mówiąc nie jestem jakimś szczególnym fanatykiem praw autorskich i (tu kajam sie serdecznie) bardzo często je "naginam". I nie chodzi tu o jakieś parfidne ściąganie plików muzycznych, czy kserowanie podręczników (drogich jak diabli)ani o to, że "tak robią wszyscy to i ja mogę", ale raczej o to, że do niektórych materialów po prostu albo nie miałabym dostępu, albo w życiu nie stać by mnie było, ażeby takie coś trafiło keidykolwiek w moje ręce. I właśnie.. czy to jest coś złego, że chcę się dowiedzieć czegoś więcej na temat który mnie szalenie interesuje skoro krzywdy za bardzo nikomu tym nie robie?
A Ty czcij, co żyje radośnie! A Ty szanuj to, co umiera.
Odpowiedz
#41
Nie sądziłem, że moja zagadka wywoła taką dyskusję, ale skoro tak się stało napiszę parę słów wyjaśnienia.
Alek napisał(a):dauri nigdzie nie napisał,że zachowa sobie kopie tej książki
Nie zachowałem, ale uważam, że mogłem był to zrobić, nie naruszając prawa. To trochę tak, jak pożyczyć znajomemu płytę CD do przegrania, co jest całkowicie legalne. Rozumiem, że Tadeusz ocenia taka czynność jako moralnie naganną i sam nigdy nie kopiuje płyt, ani nie pożycza innym do skopiowania.
Pils napisał(a):Czyli nie ma wiedzy w jaki sposób dauri wszedł w posiadanie prezentu
Dostałem od przyjaciela.
Pils napisał(a):Ale dauri nie poinformował że ją kupił np. tu, tylko że została "rozpowszechniona".
Dlatego, że cytowany przeze mnie artykuł dotyczy tylko utworów już rozpowszechnionych. Chodzi chyba o to, by utrudnić nielegalne rozpowszechnianie utworów jeszcze nie rozpowszechnionych legalnie.
Pils napisał(a):nie podejrzewam dauriego o taką nieroztropność
I słusznie.
Pils napisał(a):Dawanie prezentów chyba nie mieści się w formule "korzystania w zakresie własnego użytku osobistego", więc po co dauri się na to powołuje??
Chyba jednak ma, bo ja tę książkę wcześniej przeczytałem.
Tadeusz napisał(a):bylaby to dla mnie bardzo zaskakujaca nowina, jesli okazaloby sie, ze Cambridge University Press rozpowszechnia ksiazki w formacie pdf.
Ależ oczywiście że rozpowszechnia książki w formacie pdf!!! Oto link do omawianej książki w pdf: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.cambridge.org/catalogue/catalogue.asp?isbn=9780511075193">http://www.cambridge.org/catalogue/cata ... 0511075193</a><!-- m -->
Tadeusz napisał(a):Na stronie internetowej wydawnictwa takiej mozliwosci nie widac.
Widać. Po wejściu na stronę główną <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.cambridge.org/">http://www.cambridge.org/</a><!-- m --> i wybraniu działu (np. "Humanities and Social Sciences") widzi się napis "ebooks". Przy odrobinie wyobraźni można się domyślić, że chodzi o format pdf.
Tadeusz napisał(a):nalezy traktowac prawa autorskie Jacka Kaczmarskiego na rowni z innymi.
To jest poza dyskusją. Należy jednak zaznaczyć, że wymienianie się np. plikami mp3 z rozpowszechnionymi już nagraniami dowolnych utworów, w tym utworów JK, w gronie znajomych (a znakomita część użytkowników tego forum to znajomi, często nawet przyjaciele) jest całkowicie legalne. Niemniej jednak, uważamy iż jesteśmy znaczącą częścią "konsumentów" nagrań JK i wymienianie się plikami mp3 mogłoby narazić spadkobierców JK na wymierne straty. Dlatego wolimy tego nie robić.
Alek napisał(a):przez to wszystko dauri się nie zniechęci do podobnych akcji
Nie zniechęci się, wprost przeciwnie.
ikti napisał(a):Jak można powiedzieć, że kogoś okradasz własności, skoro ten ktoś nie jest w stanie nawet zauważyć że coś mu ubywa.
To nie ma nic do rzeczy. Jak ukradniesz milionerowi powiedzmy 100 zł (np. włamując się do jego konta bankowego) to też nie zauważy - a jednak jest to kradzież.
zamocik_23 napisał(a):do niektórych materialów po prostu albo nie miałabym dostępu, albo w życiu nie stać by mnie było, ażeby takie coś trafiło kiedykolwiek w moje ręce.
Tu Zamocik_23 powiedziała bardzo ważną rzecz. Skoro przyznaje, że sama nie wpadłaby na to, by kupić tę książkę, to tym samym autor i wydawca nie ponieśli żadnej straty. Co więcej, wskutek tej akcji i wynikającej z niej dyskusji być może odniosą wymierne korzyści, gdyż:
- kilka-kilkanaście osób dowiedziało się czegoś o Lutrze, i być może zainteresuje się tą książką
- Tadeusz i przy okazji reszta uczestników dyskusji dowiedzieli się, że wydawnictwo Cambrige Press prowadzi sprzedaż książek w formacie pdf i być może coś tam kupią

Jeszcze jedno: książkę wysłałem Zamocikowi_23 na maila, zamiast włożyć ją na jakiś serwer i dać linka - właśnie po to, by nie łamać prawa.

Pozdrawiam
Dauri
Odpowiedz
#42
dauri napisał(a):
Tadeusz napisał(a):bylaby to dla mnie bardzo zaskakujaca nowina, jesli okazaloby sie, ze Cambridge University Press rozpowszechnia ksiazki w formacie pdf.
Ależ oczywiście że rozpowszechnia książki w formacie pdf!!! Oto link do omawianej książki w pdf: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.cambridge.org/...n=9780511075193Tadeusz">http://www.cambridge.org/...n=9780511075193Tadeusz</a><!-- m --> napisał/a:
Na stronie internetowej wydawnictwa takiej mozliwosci nie widac.
Widać. Po wejściu na stronę główną <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.cambridge.org/">http://www.cambridge.org/</a><!-- m --> i wybraniu działu (np. "Humanities and Social Sciences") widzi się napis "ebooks". Przy odrobinie wyobraźni można się domyślić, że chodzi o format pdf.
Tu w zasadzie kończy sprawę.
No i po co tyle krzyku? :Smile
Odpowiedz
#43
No prosze, jak sie ladnie skonczylo. Mam nadzieje, Dauri, ze nie masz do mnie zalu? Jesli masz, to z gory przepraszam.

Pozdrowienia,
Tad
Odpowiedz
#44
Ależ skąd, absolutnie nie mam żalu. Całkiem ciekawa dyskusja się wywiązała. Smile
Pozdrawiam
Dauri
Odpowiedz
#45
dauri napisał(a):Niemniej jednak, uważamy iż jesteśmy znaczącą częścią "konsumentów" nagrań JK i wymienianie się plikami mp3 mogłoby narazić spadkobierców JK na wymierne straty. Dlatego wolimy tego nie robić.
Nie na straty tylko na mniejsze zyski. To wielka różnica. Każdy ma prawo do posiadania swojej własności. Nie ma się praw do zarobków w jakiejś wysokości.
dauri napisał(a):To nie ma nic do rzeczy. Jak ukradniesz milionerowi powiedzmy 100 zł (np. włamując się do jego konta bankowego) to też nie zauważy - a jednak jest to kradzież.
Nie udawaj, że nie rozumiesz. Jak ukradniesz grosz z tego konta to on będzie w stanie to zauważyć (ale może nie zrobi) przeglądając uważnie historię.
Natomiast jak ja sobie ściągnę mp3 to twórca choćby całe życie spędził przeglądając swój majątek to nijak się nie dowie, że coś mu ubyło.
"Więc nazywałem szczęściem nieodmiennie
To, co zadowoleniem było - z siebie."
Odpowiedz
#46
ikti napisał(a):Nie udawaj, że nie rozumiesz. Jak ukradniesz grosz z tego konta to on będzie w stanie to zauważyć (ale może nie zrobi) przeglądając uważnie historię.
Natomiast jak ja sobie ściągnę mp3 to twórca choćby całe życie spędził przeglądając swój majątek to nijak się nie dowie, że coś mu ubyło.
Jeśli okradniesz komuś działkę, a on w tydzień później ją sprzeda, nie zaglądając na nią, to też się nie dowie, że coś mu ubyło.
Kopiując nagrania, powielając książkę na ksero - kradniesz własność intelektualną. I cóż z tego, że właścicielowi fizycznie nic nie ubędzie?

Inna sprawa, że przecież nie zawsze alternatywą dla piractwa jest legalny zakup. Dość dobrze to widać na przykładzie kradzieży oprogramowania. Producenci mnożą spiracone kopie oprogramowania przez cenę detaliczną i ogłaszają jakie sumy stracili. A przecież nie jest tak, że ci, którzy sobie w domu zainstalowali profesjonalne oprogramowanie za kilka tysięcy złotych, kupiliby je, gdyby nie mieli możliwości używania pirata. Zatem liczenie strat w ten sposób jest manipulacją.
Odpowiedz
#47
ikti napisał(a):Jak ukradniesz grosz z tego konta to on będzie w stanie to zauważyć (ale może nie zrobi) przeglądając uważnie historię.
Natomiast jak ja sobie ściągnę mp3 to twórca choćby całe życie spędził przeglądając swój majątek to nijak się nie dowie, że coś mu ubyło.
Naprawdę tak uważasz czy żartujesz :o ? To, że właściciel nie ma możliwości sprawdzenia, że mu coś mu ukradłeś, stanowi usprawiedliwienie? A więc kradzież nie jest sprzeczna z zasadami etyki? Wg Ciebie nie powinno się kraść, bo mogą się dowiedzieć, złapać i, nie daj Boże, ukarać? Chyba jednak nie mówisz poważnie, bo to przykład klasyczny moralności Kalego.

Chyba, że nie uważasz ściągnięcia mp3 za kradzież, bo nie uznajesz prawa autorskiego. Uważasz, że nie istnieje własność intelektualna, bo nie można uznawać za „własność” wytworów umysłu, takich, jak utwory muzyczne, programy komputerowe, prace naukowe, powieści, wiersze, et cetera, et cetera... Gdyby wszyscy tak myśleli i robili, twórców by nie było. Muzyków, pisarzy, malarzy. Nie mieli by za co żyć. Parafrazując kandydata Kononowicza Smile - niczego by nie było.
[i]A jeszcze inni - pojęć gracze -
Bawią się odwracaniem znaczeń
I, niezliczone czerniąc strony,
Stawiają domki z kart znaczonych.[/i]
Odpowiedz
#48
Freed napisał(a):Gdyby wszyscy tak myśleli i robili, twórców by nie było. Muzyków, pisarzy, malarzy. Nie mieli by za co żyć.
I tak się często dzieje. Korelacja między wartością artystyczną (tą uznaną) dzieł danego twórcy, a jego wynagrodzeniem zawsze była niemal zerowa. Kiedyś trzeba było znaleźć mecenasów, dziś - zahaczyć o showbiznes. Sama twórczość broni się słabo.
Żeby daleko nie szukać - patron tego forum utrzymywał się tylko z działalności artystycznej, lecz zarabiał niewspółmiernie mało do wartości tego, co robił.
Paradoksalne, że konkretny stały dochód Jacek uzyskiwał z koncertów. Owszem, ludzie na te koncerty przychodzili, bo atrakcyjność koncertów polegała między innymi na tym, że Jacek śpiewał własne utwory, czyli miał do zaoferowania nową jakość. No ale jednak sama twórczość generowała ten dochód tylko pośrednio.
Odpowiedz
#49
ikti napisał(a):nijak się nie dowie, że coś mu ubyło.
Amnestia dla hien cmentarnych?
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
Odpowiedz
#50
ikti napisał(a):Nie na straty tylko na mniejsze zyski. To wielka różnica.
Chyba obaj (oboje?) rozumiemy istotę omawianego zjawiska, więc kwestia nazewnictwa jest rzeczą całkowicie wtórną. Ale skoro już się czepiamy, to nie "zyski" tylko "przychody". Vide słynny casus Astrid Lindgren, której próg podatkowy wzrósł w pewnym momencie do 102% - w ten sposób, za każdy sprzedany egzemplarz "Dzieci z Bullerbyn" przynoszący autorce, powiedzmy, 1 koronę szwedzką, autorka musiała zapłacić 1 koronę i 2 öre podatku dochodowego - czyli miała 2 öre w plecy.
Odpowiedz
#51
Freed napisał(a):Uważasz, że nie istnieje własność intelektualna, bo nie można uznawać za „własność” wytworów umysłu, takich, jak utwory muzyczne, programy komputerowe, prace naukowe, powieści, wiersze, et cetera, et cetera... Gdyby wszyscy tak myśleli i robili, twórców by nie było. Muzyków, pisarzy, malarzy.
E, bez przesady. Dopóki nie uregulowano praw autorskich, też byli na świecie jacys twórcy Smile)
Odpowiedz
#52
Miałem na uwadze czasy współczesne. A w każdym razie czasy „internetowe”. Jeśli przesadziłem, to tylko trochę Smile . Pozdrawiam.
[i]A jeszcze inni - pojęć gracze -
Bawią się odwracaniem znaczeń
I, niezliczone czerniąc strony,
Stawiają domki z kart znaczonych.[/i]
Odpowiedz
#53
Luter napisał(a):Jeśli okradniesz komuś działkę, a on w tydzień później ją sprzeda, nie zaglądając na nią, to też się nie dowie, że coś mu ubyło.
Kopiując nagrania, powielając książkę na ksero - kradniesz własność intelektualną. I cóż z tego, że właścicielowi fizycznie nic nie ubędzie?
Czy naprawdę nie rozumiesz różnicy miedzy tym, że komuś się NIE CHCE sprawdzić że coś mu ukradziono a tym, że po prostu nie istnieje możliwość sprawdzenia, że coś Ci ubyło?
Jak ktoś ci z domu wyniesie jedną małą łyżeczkę, to masz MOŻLIWOŚĆ sprawdzenia, że to zrobił. Jak ktoś wejdzie i przeczyta notatkę na drzwiach lodówki to NIE MASZ MOŻLIWOŚCI sprawdzenia czy to zrobił. I tym się różni własność od "własności" intelektualnej.
W pierwszym przypadku ty już nie masz łyżeczki a on ma. W drugim obaj macie informację.
Nikt nie stracił. On zyskał.
Freed napisał(a):Naprawdę tak uważasz czy żartujesz :o ? To, że właściciel nie ma możliwości sprawdzenia, że mu coś mu ukradłeś, stanowi usprawiedliwienie? A więc kradzież nie jest sprzeczna z zasadami etyki? Wg Ciebie nie powinno się kraść, bo mogą się dowiedzieć, złapać i, nie daj Boże, ukarać? Chyba jednak nie mówisz poważnie, bo to przykład klasyczny moralności Kalego.
Ja tylko pokazuję, że to nie jest żadna kradzież. Kradzież oznacza, że jeden miał ale drugi mu zabrał i już NIE MA. Nic takiego nie występuje w przypadku "własności" intelektualnej.

Co do moralności Kalego, to raczej mówienie rzeczy typu: ale mnie nie stać na kupno orginału, więc piracę to klasyczny przykład moralności Kalego.
Freed napisał(a):Gdyby wszyscy tak myśleli i robili, twórców by nie było. Muzyków, pisarzy, malarzy. Nie mieli by za co żyć. Parafrazując kandydata Kononowicza Smile - niczego by nie było.
To jest po prostu nie prawda. Są sposoby zarabiania na dziełach. Koncerty. Subskrypcja. Możliwości jest wiele i z pewności były by zastosowane.

Poza tym w czasach starożytnych kiedy nikt jeszcze nie wpadł na prawa autorskie żyło i tworzyło chyba najwięcej filozofów w historii.
dauri napisał(a):Chyba obaj (oboje?) rozumiemy istotę omawianego zjawiska, więc kwestia nazewnictwa jest rzeczą całkowicie wtórną. Ale skoro już się czepiamy, to nie "zyski" tylko "przychody". Vide słynny casus Astrid Lindgren, której próg podatkowy wzrósł w pewnym momencie do 102% - w ten sposób, za każdy sprzedany egzemplarz "Dzieci z Bullerbyn" przynoszący autorce, powiedzmy, 1 koronę szwedzką, autorka musiała zapłacić 1 koronę i 2 öre podatku dochodowego - czyli miała 2 öre w plecy.
Racja - przychody. Ale zastanów się nad tą kwestią:
Ktoś ma sobie sklep z pączkami. Zarabia na nim 10000 miesięcznie. I oto ty obok stawiasz drugi sklep z pączkami. Teraz oboje zarabiacie po 5000 miesięcznie.
Czy go okradłeś?
"Więc nazywałem szczęściem nieodmiennie
To, co zadowoleniem było - z siebie."
Odpowiedz
#54
ikti napisał(a):Czy go okradłeś?
Nie okradłem, przełamałem monopol. Big Grin
Odpowiedz
#55
ikti napisał(a):Jak ktoś ci z domu wyniesie jedną małą łyżeczkę, to masz MOŻLIWOŚĆ sprawdzenia, że to zrobił. Jak ktoś wejdzie i przeczyta notatkę na drzwiach lodówki to NIE MASZ MOŻLIWOŚCI sprawdzenia czy to zrobił. I tym się różni własność od "własności" intelektualnej.
W pierwszym przypadku ty już nie masz łyżeczki a on ma. W drugim obaj macie informację. Nikt nie stracił. On zyskał.
[...] Ja tylko pokazuję, że to nie jest żadna kradzież. Kradzież oznacza, że jeden miał ale drugi mu zabrał i już NIE MA. Nic takiego nie występuje w przypadku "własności" intelektualnej.
A więc sytuacja się trochę wyjaśniła. Jeśli dobrze Cię zrozumiałem - po prostu nie uznajesz własności intelektualnej i w związku z tym wejście w posiadanie wytworu czyjegoś umysłu (z pominięciem „przychodu” autora) nie jest dla Ciebie kradzieżą – ów wytwór umysłu nie jest rzeczą materialną, a więc jego autor nawet nie ma możliwości stwierdzić faktu, że wszedłeś w posiadanie jego dzieła. Ponadto nic na tym nie traci, nic mu nie ubywa, najwyżej będzie miał mniejszy przychód.

Otóż moim zdaniem wytwory umysłu są efektem pracy i zaangażowania tegoż umysłu. Autor dzieła wykonał tę pracę, jest jej właścicielem, a więc powinien mieć prawo do ochrony owoców tej pracy, bo przychody ze sprzedaży książek, płyt, teorii naukowych,znaków towarowych i handlowych są owocami pracy umysłu. Podobnie, jak płody rolne są owocami pracy rolnika. Dlatego autor ma prawo do ochrony owoców jego pracy. Stąd prawo autorskie, prawo patentowe.
ikti napisał(a):To jest po prostu nie prawda. Są sposoby zarabiania na dziełach. Koncerty. Subskrypcja. Możliwości jest wiele i z pewności były by zastosowane.
Poza tym w czasach starożytnych kiedy nikt jeszcze nie wpadł na prawa autorskie żyło i tworzyło chyba najwięcej filozofów w historii.
Oczywiście, że przerysowałem sprawę pisząc, że gdyby wszyscy mieli takie poglądy, twórców by nie było. Ale – po pierwsze: moja uwaga, jak wspomniałem wyżej, odnosi się do czasów „internetowych”. W starożytności nie było na taką skalę możliwości kopiowania i rozpowszechniania dzieł, np. muzycznych (no i kwitło zjawisko mecenatu – dziś na wyginięciu). Po drugie – to, że twórcy mogliby zarabiać w inny sposób (przykład koncertów), nie zmienia faktu, że bez prawnej ochrony zostaliby pozbawieni znacznej części owoców pracy swojego umysłu, do których, moim zdaniem mają naturalne prawo.
ikti napisał(a):Ktoś ma sobie sklep z pączkami. Zarabia na nim 10000 miesięcznie. I oto ty obok stawiasz drugi sklep z pączkami. Teraz oboje zarabiacie po 5000 miesięcznie.
Czy go okradłeś?
Oczywiście, że nie. Tak więc otwórz "sklep z własnymi pączkami" - stwórz coś swojego i sprzedawaj efekt pracy własnego umysłu, który zmniejszy przychody konkurencji "intelektualnej", zamiast karmić miłośników słodyczy darmowymi pączkami gościa, który je wyprodukował.

To tyle.
[i]A jeszcze inni - pojęć gracze -
Bawią się odwracaniem znaczeń
I, niezliczone czerniąc strony,
Stawiają domki z kart znaczonych.[/i]
Odpowiedz
#56
ikti napisał(a):Jak ktoś ci z domu wyniesie jedną małą łyżeczkę, to masz MOŻLIWOŚĆ sprawdzenia, że to zrobił. Jak ktoś wejdzie i przeczyta notatkę na drzwiach lodówki to NIE MASZ MOŻLIWOŚCI sprawdzenia czy to zrobił. I tym się różni własność od "własności" intelektualnej.
No i co z tego, że tym się różni?
Jeśli pisarz napisał książkę i ją wydał, a Ty ją natychmiast skopiowałeś i też wydałeś, to obaj zarobicie po połowie tego, co on by zarobił sam. Chcesz mi powiedzieć, że go nie okradłeś?
Odpowiedz
#57
No proszę, dyskusja staje się coraz bardziej prawno-etyczno-ekonomiczno-filozoficzna, warto więc usystematyzować wiedzę - w tym celu polecam obie pozycje pod następującym adresem: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.wipo.int/about-ip/en/">http://www.wipo.int/about-ip/en/</a><!-- m --> .

Ciekawym argumentem przeciw ochronie własności intelektualnej (którego nie podzielam) jest to, że twórcy niczego nie tworzą, tylko odkrywają coś istnieje i jest dobrem wspólnym całej ludzkości. Na przykład, zbiór wszystkich możliwych książek o liczbie znaków N jest mniejszy od "N do potęgi M", gdzie M jest liczbą znaków (liter i znaków przestankowych) w danym alfabecie. Wszystko to już istnieje, jest możliwe do wygenerowania przez komputer za pomocą trywialnego algorytmu - na przeszkodzie stoją tylko bariery technologiczne.
Odpowiedz
#58
dauri napisał(a):Ciekawym argumentem przeciw ochronie własności intelektualnej (którego nie podzielam) jest to, że twórcy niczego nie tworzą, tylko odkrywają coś istnieje i jest dobrem wspólnym całej ludzkości. Na przykład, zbiór wszystkich możliwych książek o liczbie znaków N jest mniejszy od "N do potęgi M", gdzie M jest liczbą znaków (liter i znaków przestankowych) w danym alfabecie. Wszystko to już istnieje, jest możliwe do wygenerowania przez komputer za pomocą trywialnego algorytmu - na przeszkodzie stoją tylko bariery technologiczne.
Wobec tego (uwaga: OFF TOPIC!) zagadka ode mnie - z jakiej książki pochodzi cytat:
Cytat:żyjemy już w takim właśnie losowo zagęszczonym świecie. W molekularnym gazie ludzkim, chaotycznym i zdumiewającym „niewiarygodnościami” tylko poszczególne atomy – jednostki. [...] bez względu na autora i wydawcę ukazanie się tej książki też było pewnością matematyczną.
Nagrodą forumowe piwko Smile .

A żeby nie było, że bez związku z JK: przynajmniej jeden utwór JK nawiązuje do autora tej książki.
[i]A jeszcze inni - pojęć gracze -
Bawią się odwracaniem znaczeń
I, niezliczone czerniąc strony,
Stawiają domki z kart znaczonych.[/i]
Odpowiedz
#59
Freed napisał(a):z jakiej książki pochodzi cytat:
Niestety google daje odpowiedź. Nie czytałem, przyznam.
Freed napisał(a):A żeby nie było, że bez związku z JK: przynajmniej jeden utwór JK nawiązuje do autora tej książki.
A, to już łatwiejsze - Mucha w szklance LEMoniady.
"nawet jeżeli czyjeś sacrum jest dla mnie profanum, to sama kultura osobista, szacunek dla innego człowieka nakazuje mi pewną powściągliwość słowną."
Odpowiedz
#60
Pech... czasy internetowe Big Grin . Ale ten refleks! Piwko.
[i]A jeszcze inni - pojęć gracze -
Bawią się odwracaniem znaczeń
I, niezliczone czerniąc strony,
Stawiają domki z kart znaczonych.[/i]
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Kwestia odwagi - zagadka Krasny 16 4,763 08-14-2006, 12:17 PM
Ostatni post: Krasny

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości