Ankieta: Czy w polskich szkołach powinno się nauczać religii?
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
TAK - bez alternatywy
3.92%
2 3.92%
NIE - bez alternatywy
21.57%
11 21.57%
TAK - z alternatywą (etyką)
35.29%
18 35.29%
NIE - powinno się wprowadzić w zamian filozofię
39.22%
20 39.22%
Razem 51 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Religia w polskich szkołach
#91
Luter napisał(a):między popełnianiem najrozmaitszych grzechów i grzeszków, a wiarą w Boga jest zerowa korelacja.
Eeee... Lutrze, być może korelacja jednak jest.
Richard Dawkins napisał(a):I'm inclined to suspect (with some evidence, although it may be simplistic to draw conclusion from it) that there are very few atheists in prisons. I am not necessarily claiming that atheism increases morality, although humanism - the ethical system that often goes with atheism - probably does. Another good possibility is that atheism is corelled with some third factor, such as higher education, intelligence or reflectivness, which might counteract criminal impulses.
Cytat: Najlepiej byłoby posłać tego Kanta na trzy lata na Sołowki za te jego dowody!
A (jeżeli czegoś nie pochrzaniłem, co nie jest wykluczone) w ostatniej ekranizacji tej książki (kto nie czytał - polecam, naprawdę dobra pozycja, może ktoś piosenkę napisze? już nawet Kaczmar się podobno inspirował i ładnie śpiewał, o tu można posłuchać, między cytatem z Szopena [bo słuchać lubię!] a charakterystyczną transakcentacją) zmieniono Sołówki na coś bardziej przystępnego dla współczesnego Rosjanina, Sołówki podobno się już za słabo kojarzą.
Odpowiedz
#92
Przemek napisał(a):Jak mi było wygodniej :-PPPP
Dowcipne, przyznaję.
Szkoda tylko, że z argumetami zaczerpniętymi z KKK sponsorzy piwa za ten Twój post już nie potrafią dyskutowac Wink
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Odpowiedz
#93
Ale Pawle, z czym tu dyskutować? Uważam, ze niewierzący, jeśli składał przysiegę ( nie pamietam ), to nie składał jej w całości. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że zakończył ją słowami " Tak mi dopomóż Panie Boże....". Wiem jedno. Byłam na ślubie katolika z niewierzącym. Pamiętam tylko, że wyrażał zgodę na wychowanie dzieci w wierze katolickiej. Jeśli bardzo Ci na tym zależy mogę się dowiedzieć jak to było z przysięgą. Tylko czy dasz sie przekonać, że taki ślub jest/był możliwy?
Plus Leonardo i Mach
Odpowiedz
#94
Krasny napisał(a):
Richard Dawkins napisał(a):I'm inclined to suspect (with some evidence, although it may be simplistic to draw conclusion from it) that there are very few atheists in prisons. I am not necessarily claiming that atheism increases morality, although humanism - the ethical system that often goes with atheism - probably does. Another good possibility is that atheism is corelled with some third factor, such as higher education, intelligence or reflectivness, which might counteract criminal impulses.
Tak - najlepszym przykładem Związek Radziecki i ChRL.
Odpowiedz
#95
Paweł Konopacki napisał(a):(...)Własnie mi tu kolega wyjaśnia, ze Tobie Pilsie mogło nie chodzić o to, co napisałeś tylko o trochę co innego. Mianowicie o to, że przyrzeczenia małżeńskie w różnym stopniu obejmują stronę wierzącą i niewierzącą. Niby taka myśl miała być zawarta w zdaniu Twoim, że sakrament obejmuje tylko jedną stronę.
Jeśli rzeczywiście co innego pisałeś a co innego chciałeś napisać to może uściślij najpierw co masz na myśli, kiedy twierdzisz że sakament obejmuje tylko jedną stronę.
Uściślij to, bo na razie nie mam podstaw aby Twojej wypowiedzi nie czytać dosłownie i, w związku z tym, nie uznać je za absurdalną.(...)
(...)To, co absurd forsowany przez Pilsa usprawiedliwia to jedynie ta okoliczność, że być może pisząc ogólnie o sakramencie małżeństwa Pils ma na myśli jedynie pewien element tego sakramentu, czyli małżeńskie przyrzeczenia. Co ma Pils na myśli, tego nie wiem. Odczytałem wypowiedź Pilsa tak, jak została sformułowana, czyli tak, jakby dotyczyła sakramentu małżeństwa w całości (a nie tylko pewnego elementu tego sakramentu).
KKK w wielu momentach podkreśla wzajemnosć aktu małżeństwa. W KKK mówi się zawsze o mężu i żonie przyjmującym sakrament, mówi się o małżonkach.(...)
(...)Prosze mi zatem, jeśli to możliwe, nie opowiadać, że sakrament przyjmuje jedynie strona katolicka. Sakrament, rozumiany, jako całość, za kazdym razem tyczy się obu stron. Co najwyżej możemy mówić o pewnych różnicach w zobowiązaniach przyjętych podczas składania przysięgi małżeńskiej. Inne są zobowiazania strony katolickiej a inne - niekatolickiej. Wszystko to jednak nie znaczy, ze sakrament małżeństwa przyjęty w obrządku katolickim dotyczy tylko jednej strony.
Zacznijmy może od definicji sakramentu. Chcesz Opierać się na KKK to proszę bardzo:

KKK 1131 Sakramenty są skutecznymi znakami łaski, ustanowionymi przez Chrystusa i powierzonymi Kościołowi. Przez te znaki jest nam udzielane życie Boże. Obrzędy widzialne, w których celebruje się sakramenty, oznaczają i urzeczywistniają łaski właściwe każdemu sakramentowi. Przynoszą one owoc w tych, którzy je przyjmują z odpowiednią dyspozycją.

I konkretów dotyczących małżeństwa
Dalej.

KKK 1660 (...)Małżeństwo ochrzczonych zostało podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu(...).
KKK 1661 Sakrament małżeństwa jest znakiem związku Chrystusa i Kościoła.(...).


Czy osoba niewierząca może przyjąć coś czego nie ma? Nie może, bo nie ma (dla osoby niewierzącej) Jezusa Chrystusa. Skoro nie ma kogoś – kto wg KKK ustanowił coś – nie można przyjąć tego czegoś. To oczywistość.
No chyba że przyjmiemy absurdalną tezę, że jednak osoba niewierząca przyjmuje coś czego nie ma. Ale w takim wypadku to ja – paaas.
Dlatego twierdzę że tylko jedna strona przyjmuje sakrament. Nie wyklucza to zdania, że obie strony zawierają związek małżeński - ważny z punktu widzenie KK. Bo z tego co zrozumiałem to nie Rozróżniasz tych dwóch zdarzeń.

I druga sprawa. Jeżeli nadal Twierdzisz , że nie są możliwe małżeństwa z osobami niewierzącymi to podam przykład powszechnie znany takiego małżeństwa. Aleksander i Jolanta Kwaśniewscy, a na dokładkę jeszcze „krótki” wyciąg, a dla zainteresowanych całość:

LITURGIA SAKRAMENTÓW ŚWIĘTYCH
Instrukcja Episkopatu Polski w sprawie duszpasterstwa małżeństw o różnej przynależności kościelnej - (14 III 1987)
Instrukcja Episkopatu Polski o przygotowaniu do zawarcia małżeństwa w kościele katolickim - (13 XII 1989) napisał(a):
Część I - Kanoniczno-duszpasterskie przygotowanie narzeczonych do małżeństwa

MAŁŻEŃSTWA MIESZANE I IM PODOBNE

71. Ze względów praktycznych omawia się zarówno małżeństwa mieszane (katolików z osobami nieochrzczonymi przeszkoda zrywająca), katolików z niekatolikami ochrzczonymi, jak i niepraktykujących i z osobami, które formalnym aktem odstąpiły od Kościoła katolickiego.
A zatem zostaną tutaj przedstawione kwestie prawne odnoszące się do małżeństw katolików:
1. z nieochrzczonymi (przeszkoda zrywająca);
2. z ochrzczonymi poza Kościołem katolickim;
3. z osobami, które formalnym aktem odstąpiły od Kościoła katolickiego;
4. z osobami, które wprawdzie nie odstąpiły od Kościoła formalnym aktem, ale deklarują się jako niewierzące;
5. z niepraktykującymi.

72. Dla jasności warto przypomnieć treść używanych terminów.
1. Za katolika należy uważać każdego, kto został ochrzczony w kościele katolickim lub do niego został przyjęty przez formalne wyznanie wiary, a nie odstąpił formalnym aktem od Kościoła.
2. Niewierzącymi nazywamy tych, którzy byli ochrzczeni w Kościele katolickim, a potem praktycznie z niego wystąpili i są znani jako odstępcy lub zwalczają Kościół. W szczególności należy tu zaliczyć tych, którzy odstępstwa dokonali publicznie, tak że tego faktu nie da się ukryć, a ich postępowanie daje powszechne zgorszenie wiernym lub którzy ściągnęli na siebie kary kościelne za apostazję i uporczywie w nich trwają.
3. Przez osoby, które formalnym aktem odstąpiły od Kościoła, należy rozumieć tych, którzy dokonali odstępstwa bądź na piśmie, bądź wobec dwóch świadków, bądź ujawnili swoje faktyczne wystąpienie z Kościoła wobec przedstawiciela władzy kościelnej, o ile takie stanowisko zewnętrzne pokrywa się z ich przekonaniem wewnętrznym. Analogicznie rozumie się powszechnie pojęcie apostazji. Sytuacje te w stosunku do małżeństwa są omawiane w kan. 1086, § 1; 1117; 1124.

74. Kościół zajmuje takie stanowisko opierając się na wielowiekowym doświadczeniu, nie chce jednak bezwzględnie zabraniać wiernym małżeństwa, ponieważ zdaje sobie sprawę, że każdy ma naturalne prawo do podjęcia decyzji nie tylko co do zawarcia samego małżeństwa, ale także co do wyboru partnera przyszłego małżeństwa. Dlatego też, jeżeli zainteresowani są świadomi wynikających stąd konsekwencji, a nadto istnieją poważne, proporcjonalne racje przemawiające za małżeństwem, narzeczeni mogą uzyskać potrzebną dyspensę lub zezwolenie. Dla lepszego jednak i głębszego zrozumienia oraz uświadomienia sobie wynikających z wiary obowiązków, Kościół nakazuje stronie katolickiej złożyć rękojmie czyli zobowiązujące oświadczenia. Analogiczne rękojmie i oświadczenia zobowiązana jest złożyć druga strona, jeżeli będąc ochrzczoną porzuciła wiarę lub jest niepraktykującą. Osoby innego wyznania chrześcijańskiego nie są zobowiązane do rękojmi i oświadczeń, muszą natomiast zostać powiadomione przez duszpasterza o zobowiązaniach strony katolickiej i muszą je przyjąć do wiadomości.

76. Jeżeli chodzi o stronę niekatolicką, to należy rozważyć kilka sytuacji. Pierwsza z nich dotyczy:
1. osób nie ochrzczonych;
2. osób ochrzczonych, ale od najmłodszych lat wychowanych we wspólnocie kościelnej niekatolickiej;
3. osób, które zostały wprawdzie ochrzczone w Kościele katolickim, ale od najmłodszych lat, jeszcze przed używaniem rozumu, były wychowywane w środowisku ateistycznym.
W oparciu o poszanowanie sumienia, urobionego, jak można domniemywać, w dobrej wierze, wymaga się, by wskazane wyżej osoby, przy zawieraniu małżeństwa ze stroną katolicką, zostały poinformowane o zobowiązaniach strony katolickiej i by przyjęły do wiadomości z pełną świadomością treść tych zobowiązań. To świadome przyjęcie treści zobowiązań strony katolickiej do wiadomości przez stronę niekatolicką wydaje się gwarantować, że jest ona gotowa okazać naturalnie obowiązującą tolerancję względem przekonań przyszłego współmałżonka i obowiązków wynikających z tych przekonań. Obydwie strony powinny być pouczone o istotnych celach i przymiotach małżeństwa, jego jedności czyli wyłączności i nierozerwalności, jak również w wypadku osób ochrzczonych, o sakramentalności małżeństwa. Dla tych rękojmi używa się formularza IV.

77. Osoba, która formalnym aktem odstąpiła od Kościoła (por. n. 72, 3), a chce zawrzeć małżeństwo ze stronę katolicką, winna złożyć zobowiązanie, że nie będzie przeszkadzała współmałżonkowi w wypełnianiu praktyk religijnych, a także, że nie będzie przeszkadzała, by wszystkie dzieci zostały ochrzczone i wychowane w Kościele katolickim (formularz V).
Te same normy należy zastosować do tych, którzy:
1. uważają się za niewierzących lub ateistów;
2. wprawdzie nie formalnie, ale praktycznie i publicznie odstąpili od Kościoła, tak że faktu tego odstępstwa nie da się ukryć;
3. trwają notorycznie w cenzurach kościelnych;
4. ostentacyjnie nie praktykują.

84. Obydwie strony: katolicka i niekatolicka podpisują oświadczenia i przyrzeczenia (formularz IV lub V) w 3 egzemplarzach. Jeden egzemplarz tych zobowiązań duszpasterz załącza do protokołu przedślubnego, drugi wysyła do Kurii wraz z prośbą o zezwolenie na małżeństwo mieszane, trzeci przekazuje stronie katolickiej. Biorąc pod uwagę normy ogólne udzielania dyspens i zezwoleń, trzeba zawsze, stosując analogię prawną, pamiętać o normie podstawowej, a mianowicie, że do udzielenia zezwolenia musi istnieć racja proporcjonalna w stosunku do prawa zabraniającego (kan. 90). Gdyby jednak w sytuacji praktycznej zaistniała wątpliwość co do wystarczalności racji (sufficientia causae), Kościół w kan. 90, § 2 wyraźnie postanawia, że wolno wówczas ważnie oraz godziwie prosić i udzielać dyspensy lub zezwolenia. Wątpliwość jednak, co trzeba podkreślić, musi dotyczyć wystarczalności, a nie istnienia racji.

89. Po uzyskaniu odpowiednich dyspens i zezwoleń, małżeństwo mieszane powinno zostać zawarte według odpowiednio dobranej formy mieszczącej się w odnowionym obrzędzie zawierania małżeństwa.
Zabronione jest jednak zawieranie małżeństw przed kapłanem lub diakonem i ministrem niekatolickim w ten sposób, że każdy wykonuje swój obrzęd. Nie zezwala się, by przed lub po katolickim obrzędzie miał miejsce inny obrzęd religijny dla wyrażenia lub odnowienia zgody małżeńskiej.
Pawle. Czy to też jest sprzeczne z KKK?

Pozdrawiam
Odpowiedz
#96
Richard Dawkins napisał(a):I'm inclined to suspect (with some evidence, although it may be simplistic to draw conclusion from it) that there are very few atheists in prisons. I am not necessarily claiming that atheism increases morality, although humanism - the ethical system that often goes with atheism - probably does. Another good possibility is that atheism is corelled with some third factor, such as higher education, intelligence or reflectivness, which might counteract criminal impulses.
Luna napisał(a):Tak - najlepszym przykładem Związek Radziecki i ChRL.
Intrygujące! Kiedy czytałem tę książkę ("Bóg urojony") zaskoczyło mnie, że autor cały rozdział tytułuje "A co z Hitlerem i Stalinem, czyż oni nie byli ateistami?" i poświęca wywodom, które wydawało mi się że są skierowane przeciwko pustce, tzn. czemuś o czym nie myślałem że może być wnoszone jako poważny argument. A jednak! Drugi raz odwołuję się do tego fragmentu i drugi raz spotykam się z tą właśnie reakcją. Zastanawiające.

A poważnie i uprzedzając ewentualne pytanie: Luno, mnóstwo zbrodni popełniono w historii mimo wiary w Boga, w tym bardzo wiele w imię tej wiary. To jest jasne. Nie ma tym czasem śladu dowodu, że Stalin popełnił swoje zbrodnie dlatego, że był ateistą.
Odpowiedz
#97
Krasny napisał(a):mnóstwo zbrodni popełniono w historii mimo wiary w Boga, w tym bardzo wiele w imię wiary w Boga. To jest jasne. Nie ma tym czasem śladu dowodu, że Stalin popełnił swoje zbrodnie dlatego, że był ateistą
Piszesz, że zbrodni w imię wiary było "bardzo wiele", a w przypadku Stalina "nie ma śladu dowodu", że są to zbrodnie - nazwijmy to - w imię niewiary.
A to jest przecież skomplikowane; tu przeplatają się różne motywy.

Z jednej strony - czy można powiedzieć, że np. IRA popełniała zbrodnie w imię wiary? Katolickość tu występuje, ale czy naprawdę to ona powoduje zbrodnie?

Z drugiej - czy nie można stwierdzić, że częściowo zbrodnie Stalina były popełnione w imię niewiary? Nie zawsze przecież chodziło o czysto polityczny, czy też materialny aspekt, typu: zabrać kościelne majątki. Zabijanie księży w ZSRR, czy lamów w Mongolii poniekąd zahacza o zbrodnie na tle religijnym, czy raczej anty-religijnym.

Tak czy inaczej - poprzednio chodziło mi o inną kwestię. Nie było moim zamiarem sugerowanie, że ateizm prowadzi do zbrodni. Chodziło mi tylko o Dawkinsową sugestię, że ateizm w jakiś sposób eliminuje zbrodnię.

Dawkins przedstawia* - wprawdzie poniekąd nieśmiało, ale jednak - tezę, iż ateizm pośrednio przed złem chroni - jako skorelowany z humanizmem, bądź inteligencją oraz refleksyjnością.
(Swoją drogą - miło z jego strony, że nie twierdzi, że ateizm jako taki zwiększa moralność Wink )
Wymienione standardowe przykłady pokazują jedynie, że tak nie musi być, że ta korelacja nie jest silna. Religia jest jednym z czynników, w których może się przejawiać zło. Jednak wyeliminowanie tego czynnika nie eliminuje tendencji do zła - preteksty, metody i środki i tak sie znajda. Samo wykształcenie i humanizm jeszcze niczego nie załatwiają - taki Ho Chi Minh był bardzo dobrze wykształcony i humanistyczny pewnie też. OK - nie da się udowodnić, że popełnił zbrodnie dlatego, że był ateistą. Ale można znaleźć w historii tego przykłady. Chociażby w czasie wojny domowej w Hiszpanii - obok motywów czysto lewicowych pojawiał się też motyw antyreligijny.

Tego typu korelacje można wysnuwać, owszem; pytanie - co ma z nich wynikać.
(Jeśli w ogóle można coś powiedzieć o wynikaniu ;-) )
W społeczeństwach np Czech czy Albanii, w których ateizm jest normą, korelacje dotyczące populacji więziennej zapewne wyglądają zupełnie inaczej.

*Zaznaczam, że odniosłam się wyłącznie do zacytowanego przez Ciebie fragmentu. Nie wiem, jak ma się ten cytat do rozdziału "A co z Hitlerem i Stalinem" i całości książki, bo tejże nie czytałam.
Odpowiedz
#98
Luna napisał(a):Z jednej strony - czy można powiedzieć, że np. IRA popełniała zbrodnie w imię wiary? Katolickość tu występuje, ale czy naprawdę to ona powoduje zbrodnie?
Tu zbrodni nie powoduje wiara tylko nienawiść do innej wiary. A mordowanie jest chyba sprzeczne z katolickością, więc to w pewnym momencie zaczęło mieć z wiarą najmniej wspólnego.
"Radio to cudowny wynalazek! Jeden ruch ręki i ... nic nie słychać." :)
Odpowiedz
#99
Kazia:) napisał(a):A mordowanie jest chyba sprzeczne z katolickością
Jest taka książka J.A. Sarwa pt. "Herezjarchowie i schizmatycy". Moim zdaniem - świetna.
Autor z dystansu patrzy na religie i rozłamy, do tematu podchodzi bez uprzedzeń.
Przeczytaj i sama zobacz, która z religii rzeczywiście pozostaje wierna przykazaniu
"nie zabijaj" bez względu na czas i okoliczności! Smile
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
Luna napisał(a):Z jednej strony - czy można powiedzieć, że np. IRA popełniała zbrodnie w imię wiary?
IRA walczyła z okupantem o niepodległośc Irlandii i to dzięki IRA (a wcześniej także dzieki hrabinie Markiewicz) istnieje Republika Irlandii. Walczyła przede wszystkim w imię niepodległej Ojczyzny, podobnie jak partyzanci w Polsce.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
No, ta stara IRA tak. Ale później rózne odłamy (np. Provisional IRA) dzialaly w sposób terrorystyczny, zwlaszcza w Ulsterze, pomimo, że Irlandia była niepodległa.
Odpowiedz
Jaśko napisał(a):pomimo, że Irlandia była niepodległa.
częśc Irlandii Smile Północ została w UK.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Przemek napisał(a):
Luna napisał(a):Z jednej strony - czy można powiedzieć, że np. IRA popełniała zbrodnie w imię wiary?
IRA walczyła z okupantem o niepodległośc Irlandii i to dzięki IRA (a wcześniej także dzieki hrabinie Markiewicz) istnieje Republika Irlandii. Walczyła przede wszystkim w imię niepodległej Ojczyzny, podobnie jak partyzanci w Polsce.
A czy moje pytanie sugerowało inną odpowiedź? Wink
Odpowiedz
Alek napisał(a):Jak tak o tym mówicie,to mi się przypomniało,że gdzieś słyszałem,że podobno istnieje taka prawidłowość,że córki katechetek pierwsze zachodzą w ciążę Smile
A same katechetki rodzą najwięcej dzieci? Wink Znam przypadek katechetki, która wyznaje szczerze naturalne metody planowania rodziny.* Tzn nie jakieś sensowne w miarę Döringi, Kippleye i Rötzery, tylko stary, "dobry" kalendarzyk :rotfl: .

Ostatnio dowiedziała się, że jest w ciąży. Po raz trzeci. Po 19 miesiącach małżeństwa Wink. Dziecko planowała... jedno.

Co strzał, to w dziesiątkę Wink.

* No, może teraz już nie wyznaje...
Odpowiedz
A w temacie: wczoraj słyszałam, jak pewna pani w radiu nie mogła sobie wyobrazić, jak można stawiać stopnie z religii. Wszak nie można oceniać czyjejś wiary. A moim zdaniem można, tylko tzw. religia musi się stać prawdziwym przedmiotem nauczania, a nie godziną utwierdzania w wierze. Niech to będzie przedmiot teologia katolicka nauczający i sprawdzający znajomość dogmatów i historii Kościoła. Gdyby tak był prowadzony, to myślę, że może nawet sporo ateistów chętnie wysyłałoby swoje dzieci, by orientowały się, co ich otacza. I mielibyśmy więcej świadomych katolików, rozumiejących, co wyznają. Z tym że wtedy nie miałoby sensu robić religii dla małych dzieci - w końcu to są skomplikowane sprawy. Spokojnie przedmiot mógłby się zaczynać w gimnazjum Smile

Taka ładna wizjami mi się w głowie zrodziła Wink
Odpowiedz
Paweł Konopacki napisał(a):Pilsie, uczono Cię za pewne, że "jest jeden Bóg" a nie "jeden ślub".
To co piszesz to najlepszy argument, ze religia powinna być jednak w szkołach. Może gdyby jej uczono w szkołach za czasów Twej szkolnej młodości, nie myliłby Ci się "jeden ślub" i "jeden Bóg".

Kurcze.
Dopiero po ostatnich postach Rachmunes zrozumiałem Twój post.
Ale mnie skołowałeś. Przez to cytowanie Katechizmu Kościoła Katolickiego ciągle myślałem, że rozmawiam z katolikiem. Wertowałem KKK, by znaleźć uzasadnienie posiadania dwóch żon, i dopiero wtedy mnie olśniło.
Przecież Paweł musi być wyznawcą innej religii monoteistycznej - islamu!!!

Pawle - geeenialne! Doskonały pomysł!

Teraz wszystko pasuje. Jest jeden Bóg, a nie jeden ślub! Rewelacja!

PS. A tak po starej znajomości. Jak to Zrobiłeś? Kiedy? Może mi się kiedyś przyda...
Odpowiedz
Krasny napisał(a):Kiedy czytałem tę książkę ("Bóg urojony") zaskoczyło mnie, że autor cały rozdział tytułuje "A co z Hitlerem i Stalinem, czyż oni nie byli ateistami?"
Niedawno wpadł mi ręce akurat ten rozdzialik (w porównaniu ze strukturą innych książek Dawkinsa, nazwanie tego rozdziałem jest przesadą Wink ). Zostałem porażony - takiego przykładu walki ze słomianym ludem się po Dawkinsie nie spodziewałem. Dawkins skonstruował sobie tego luda jakoby argument "a co ze Stalinem i Hitlerem" miał być dowodem na to, że ateizm prowadzi do zbrodni. Nie wiem, może Rydzyk używa takich argumentów, ale nie spotkałem inteligentnej osoby, która z przekąsem wyciągając Stalina i Hitlera w reakcji na wywody o zbrodniczości religii, sugerowałaby właśnie to, co z takim zapałem punktuje Dawkins. Dawkins i jemu podobni sugerują, że ateizm jest lekarstwem na zbrodnie świata (choćby przez tę korelację z humanizmem, inteligencją itd.) Argument stalinowo-hitlerowy jest po prostu ostudzeniem tego zapału.
W każdym razie, o ile uważam Dawkinsa za jednego z najlepszych popularyzatorów neodarwinizmu, potrafiącego w sposób spektakularny przetłumaczyć laikom odkrycia naukowców (zwłaszcza Nasha, Hamiltona i innych teoretyków z pogranicza matematyki i nauk przyrodniczych), o tyle tym jego występem jestem zażenowany. Spodziewałem się jakiejś celniejszej argumentacji.
Richard Dawkins, za Krasnym napisał(a):Another good possibility is that atheism is corelled with some third factor, such as higher education, intelligence or reflectivness
Jest skorelowany albo nie jest. Podane przez Lunę przykłady społeczeństw, gdzie ateizm jest powszechny pokazują, że taki humanizm przestaje być czymkolwiek wyróżniającym pozytywnie. Skoro odrzuca się prymat bóstw, musi się pojawić prymat człowieka, czyli humanizm (ewentualnie - prymat natury, czyli tumiwisizm Wink) . W tym znaczeniu taki Stalin był humanistą - to człowiek był miarą wszystkiego. Nowy człowiek radziecki. Człowiek wykształcony, refleksyjny (rozważający zawiłości dialektyki materialistycznej) itd. Taki człowiek rzeczywiście może nie trafiać do więzienia - jest na to zbyt inteligentny i zna bezpieczniejsze metody zaszkodzenia innym. :wredny:
A strażak także był Sam
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Katastrofa polskich koleji. Duch77 221 34,553 02-09-2013, 12:20 PM
Ostatni post: Duch77
  dyskusja o polskich mediach - Tygodnik Powszechny jodynka 0 820 02-04-2009, 10:08 PM
Ostatni post: jodynka
  Religia a ufoludki dauri 8 2,465 06-19-2008, 08:52 PM
Ostatni post: dauri
  pierścionek? religia? Jaśko 19 4,025 12-11-2007, 06:04 PM
Ostatni post: tmach
  Trudna miłość - i znów religia... Przemek 276 30,939 08-18-2007, 01:39 PM
Ostatni post: gredler
  religia na maturze ja 7 2,141 08-31-2006, 07:44 AM
Ostatni post: Tomek_Ciesla
  Jeden z najbardziej znanych polskich historyków złodziejem? Szymon 25 5,506 02-09-2006, 07:46 AM
Ostatni post: Multan

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości