Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kapodaster
#31
A ja ostatnio kupiłem sobie w sklepie muzycznym całkiem ciekawy kapodaster Kohlzera stylizowany na te dunlopowskie - wydatek rzędu około 35 zł - całkiem ciekawy przyznam i jestem z niego zadowolony, bo choć może niezby wyglądowy, ale strunki trzyma jak trzeba i jest wygodny w użyciu. Chodzi w tych kapo przede wszystkim o to, aby były szybkie, wygodne i niezawodne - jeśli tobie pasuje gumkowy - twoja wola, w końcu to ty masz być z niego zadowolony i ty masz się czuć komfortowo na koncercie - a nie myśleć czy za chwilę struna nie zabrzęczy. Big Grin
#32
Ja używam kapodastera firmy "Kyser". Kosztował 80 złociszy i jak dla mnie jest bardzo dobry! Polecam!
#33
k napisał(a):ja sie pewnie nie znam bo gram na gitarze dopiero 8rok ale chyba strun nie nalezy zmieniac co dwa trzy tygodnie-to jest jakas bzdura-struny (dobre) z czasem zyskuja brzmienie-ja trzy gorne mam zalozone od dwoch lat, basy musialem zmienic bo poszla mi d (jak wiadomo struna d jest na ogol do d..) ale brzmienie mojej gitary jest stale chwalone
Z całym szacunkiem - musisz mieć dobrą gitarę, bo po 2 latach to te struny już chyba w ogóle nie drgają Tongue Fakt, że profesjonalni muzycy zmieniają struny bodaj co 60 czy 90 godzin grania, co przy ich częstotliwości mija w ok. 2-3 tygodnie. Ja pewnie nie zmieniam dużo rzadziej, z tymże ja gram dużo mnie. Ale prawdą jest, że po ok. 3 miesiącach basy są już do niczego (słyszalne zwłaszcza przy różnego rodzaju duetach. Mój kolega miał ostatnio nowe struny, ja 2 miesięczne. Gitary podobnej klasy. Przyćmił mnie :winkSmile. Wioliny to już kwestia upodobań i utworów granych, ale około 5-6 miesięcy.

Co do kupna strun za 17zł na występ - odradzam. Zanim rozciągną się tak, by zapewnić Ci koncert bez strojenia gitary w połowie utworu :wink: stracą już swoje brzmienie. Osobiście polecam Savarezy (twarde) i DR do klasycznej - DR są tanie i brzmią nawet lepiej od Savarezów. Niestety, troszkę krócej. A Savarezy to sztuka sama w sobie Smile

PS. Wiem, wiem, odbiegłem chyba trochę od pierwotnego tematu Tongue

..::Zdravim::..
Coś się na pewno wydarzy - to jasne.
#34
Petrvs napisał(a):[...] wydatek rzędu około 35 zł -[...]
Przecież one kosztują coś 70-80 zł! Za trzydzieści parę nie da się takiego znaleźć!!
W nas jest Raj, Piekło -
i do obu - szlaki!
#35
Ja kupiłem ostatnio struny za 38 zł Luthiera i mi służą już pare miesięcy. Co więcej powiem ze jestem strasznie zadowolony, po tygodniowym graniu są prawie nie rozstrojone. A powierzchnia strun w żadnym miejscu nie została przetarta. CO czyni mnie szczęśliwym człowiekiem.
Pozdrawiam
#36
a u nas na pomorzu to sa tylko takie struny co sie przecieraja i niszcza :lol:
"Nic tak nie obnaża słabych punktów poety jak wiersz klasyczny i właśnie dlatego tak powszechnie się od niego stroni."
(Josif Brodski)
#37
mOże to przez to morskie powietrze :lol:
#38
raczej przez temperament SmileSmileSmile a w mniejszym stopniu przez :rotfl: granie
"Nic tak nie obnaża słabych punktów poety jak wiersz klasyczny i właśnie dlatego tak powszechnie się od niego stroni."
(Josif Brodski)
#39
A czy wilgotność powietrza nie ma wpływu na ten instrument?
#40
no niestety ma Smile wiosenna noc przy ognisku zalatwia struny na amen Smile ale to i tak (i tu koniec z ironia) najbardziej struny dostaja przez granie... iniemamocni Smile niedowiarkom (bo wiem ze z brzmieneim strun jest jak z dzieckiem - patrzysz na nie , przyzwyczajasz sie i nie wiesz kiedy doroslo) proponuje zmienic co miesiac struny (tak przez dwa miesiace) i da rade zauwazyc jak brzmia Smile
"Nic tak nie obnaża słabych punktów poety jak wiersz klasyczny i właśnie dlatego tak powszechnie się od niego stroni."
(Josif Brodski)
#41
Igor napisał(a):Przecież one kosztują coś 70-80 zł! Za trzydzieści parę nie da się takiego znaleźć!!
Jak to się nie da :o ja znalazłem :lol: może sprzedający był przytępiały, ale jak słowo honoru dałem bodajże 34 z groszami.
Pozdrawiam :lol:


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości