Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Koniec lata - czyli historia z życia wzięta
#1
Kilka lat temu, pod koniec wakacji szedłem sobie z koleżanką przez Krakowskie Przedmieście w Lublinie. Dzień był wyjątkowo ciepły i na ulicach w obie strony przesuwał się barwny, zabiegany tłum przechodniów.
Pewnym kolorytem typowo studenckiego miasta są bezdomni, kręcący się wokół miasteczka akademickiego i Starówki. To taka galeria indywiduów, szanowanych, traktowanych z przymrużeniem oka, o których krążą wśród studentów prawdziwe legendy, że ten oto był kiedyś profesorem na uczelni, tamten adiunktem, który zwariował i się rozpił po rozstaniu z kobietą itd. Oczywiście każdy przedstawiciel tej grupy funkcjonuje pod jakimś imieniem, bądź ksywą, rozpoznawaną przez wszystkich powyżej drugiego roku studiów. Każdy student chcący się pochwalić swoją otwartością, stara się pokazać jak to rozmawia z Heńkiem, czy Mareczkiem jak równy z równym, rzuca mu złotówkę na wino i potem za każdym razem z daleka słyszy od niego słowa powitania.
Jednym z szerzej rozpoznawanych kloszardów jest pewien pan zawsze stojący w bramie, ubrany o każdej porze roku tak samo, w jakieś kowbojki, skórzane spodnie i motocyklową kurtkę. Równie łatwo jak on sam rozpoznawalna jest jego gitara i zdarty głos, którym śpiewa zasadniczo jedną piosenkę - "Angie" zespołu The Rolling Stones w oryginalnej wersji językowej.
Przy wejściu na lubelską Starówkę, od strony Alei Racławickich znajduje się Galeria Centrum, a przed nią spory plac, potem ruch dla samochodów jest zamknięty i zaczyna się spacerowy deptak.
To był jakiś wolny od zajęć dzień. Szliśmy śmiejąc się, jak zwykle beztroscy, bo przecież to nie sesja i nie ma się czym przejmować. W ręce trzymałem aparat fotograficzny i chyba wyglądaliśmy trochę jak turyści.
Wychodząc na plac przed Galerią Centrum ujrzałem znajomego z widzenia kloszarda, który tego dnia opuścił ciemną bramę grał sobie stojąc z gitarą na placu. Co jakiś czas przechodnie rzucali mu jakieś drobne. Bardzo mnie zdziwiła ta zmiana lokalizacji, bo nigdy przedtem, ani potem nie widziałem go stojącego w tym miejscu.
W pewnym momencie zauważyłem,że z tłumu przechodniów wyszedł jakiś łysy kark, podbiegł do grajka i bez słowa z całej siły kopnął w pudło rezonansowe gitary, tak że to pękło. Stanęliśmy jak wryci. Kark odwrócił się na pięcie i z powrotem wtopił w tłum. Na zaistniałą sytuację nikt specjalnie nie zwrócił uwagi. Widzieliśmy tylko jak grajek bliski płaczu oglądał rozbite pudło rezonansowe, a potem w akcie rozpaczy chwytając za gryf rozbił to co zostało z jego gitary o stojącą na deptaku latarnię. W chwilę potem stanął nad drzazgami gitary i z kawałkiem gryfu zwisającym jeszcze na pasku z szyi zaczął w swoistym obłąkaniu przemierzać w poprzek plac. Dopiero to zauważyli przechodnie i z zaciekawieniem zatrzymywali się myśląc, że to może jakiś happening, któregoś z teatrów studenckich.
Traf chciał, że akurat jakiś facet, którego kojarzyłem z widzenia jako jakąś miejscową szyszkę, właśnie oprowadzał grupę obcokrajowców po Galerii Centrum. Razem z nimi szło kilku ochroniarzy. Widziałem jak gość zawołał jednego z goryli, szepnął mu coś do ucha, a tamten natychmiast pobiegł w stronę pozbawionego instrumentu kloszarda, zerwał mu z szyi szczątki gryfu z paskiem od gitary, a następnie wrzucił je do śmietnika. To było dla nas już trochę za dużo, więc siedliśmy trochę zdołowani całą sytuacją na murku pod Galerią i przez roztargnienie z mojej drugiej ręki wysypały się jakieś przygotowane na zakup biletu autobusowego drobne. Po trzech sekundach i nami zainteresował się ochroniarz. Podszedł i wycedził przez zęby :"wypierdalać stąd żebraki, albo zawołam policję". Nie wytrzymałem. Wstałem po prostu, podszedłem do owej szychy oprowadzającej cudzoziemców i krzyknąłem mu w twarz, że nie jestem żadnym żebrakiem, tylko zwyczajnym turystą. Grupka zagranicznych gości zatrzymała się i popatrzyła na nas jak na ostatnie męty. Na szczęście ochroniarze już nie zareagowali, ale nie pozostało nam nic innego jak odwrócić się do nich plecami i wrócić do domu.
Wkrótce potem drogi moje i koleżanki, z którą wspólnie przeżyłem owe wydarzenie, po ludzku się rozeszły. Przez około pół roku nie utrzymywaliśmy ze sobą kontaktu. Pewnego dnia idąc samotnie Krakowskim Przedmieściem usłyszałem, że ktoś w bramie znajomym głosem śpiewa "Angie" zespołu The Rolling Stones. Siadłem na murku i napisałem do niej SMSa. Pomyślałem, że chciałaby wiedzieć o tym, że grajek wrócił na ulicę, że zdobył gdzieś gitarę, znowu gra. To było jeszcze przed epoką tanich rozmów telefonicznych z zagranicą. Wiedziałem, że wiadomość idzie na drugi koniec świata i jej wysłanie będzie mnie sporo kosztowało, ale to nie miało żadnego znaczenia. Po chwili otrzymałem SMS-a zwrotnego z jednym słowem - "dziękuję".
Nigdy bym nie przypuszczał, że będę się cieszył z tego, że jakiś bezdomny wrócił na ulicę. A jednak...
"Nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego - tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas - bez Chrystusa."
Jan Paweł II
Odpowiedz
#2
Powiem szczerze - nie wiem dlaczego, ale mi się podoba. Trafia do mnie.
Odpowiedz
#3
Do mnie też. Umiesz opowiadać Sławku.
Tylko poczucie humoru nas może ocalić.

"Kaczmar nie wygrałby "Nadziei". Kaczmar nawet by się nie zakwalifikował ze względu na brak elementu autorskiego." - Zeratul
Odpowiedz
#4
michalf napisał(a):Umiesz opowiadać Sławku.
Dziękuję. Nie wiem, czy traktować to jako coś literackiego. To bardziej takie wspomnienie, po latach wciąż na tyle wyraźne, że mogłem je dosyć szczegółowo odtworzyć.
"Nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego - tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas - bez Chrystusa."
Jan Paweł II
Odpowiedz
#5
OLI napisał(a):nie wiem dlaczego, ale mi się podoba
Czy to jest konstruktywna uwaga?
[b][i][size=75]ukončite prosím výstup a nástup, dveře se zavírají[/b][/i][/size]
Odpowiedz
#6
gredler napisał(a):
OLI napisał(a):nie wiem dlaczego, ale mi się podoba
Czy to jest konstruktywna uwaga?
nie, nie, nie
Odpowiedz
#7
Sławek napisał(a):Siadłem na murku i napisałem do niej SMSa. [...] To było jeszcze przed epoką tanich rozmów telefonicznych z zagranicą. Wiedziałem, że wiadomość idzie na drugi koniec świata i jej wysłanie będzie mnie sporo kosztowało, ale to nie miało żadnego znaczenia.
Ale przecież narrator nie rozmawiał, tylko napisał esemesa. Wysłanie esemesa raczej nigdy sporo nie kosztowało (zakładając nawet, że ta znajoma miała zagraniczną komórkę), no chyba że złotówka czy dwie to sporo.
Odpowiedz
#8
Luter napisał(a):Wysłanie esemesa raczej nigdy sporo nie kosztowało
To prawda, ale chyba nie najwazniejsze w tym wspomnieniu. Raczej to, ze ktos sie ucieszyl, ze spiewak znow jest. Moze chodzilo bardziej o zaznaczenie ze, narrator chcial poinformowac kogos, kto byl swiadkiem zdarzenia - za kazda cene ( jak to wutlumaczyc -nie ta w zlotowkach , a napisal o kosztach jako symbol), -ja to tak odebralam. Moze mylnie.Moze za duzo sie doszukuje, albo bardziej emocjonalnie czytam....
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#9
Elżbieto, ale Sławek sam zaznaczył, że nie jest to kolejne fikcyjne opowiadania a historia z życia wzięta. Więc w jakim celu byłby tu symbole, albo coś miało miejsce albo nie. Ja też nie przypominam sobie, aby sms-y były drogie wielce. Sławek zaznaczył, że je szczegółowo odtworzył. Luter zwrócił uwagę na pewną nieścisłość. Wszystko jasne Smile
Odpowiedz
#10
Elzbieta napisał(a):To prawda, ale chyba nie najwazniejsze w tym wspomnieniu. Raczej to, ze ktos sie ucieszyl, ze spiewak znow jest. Moze chodzilo bardziej o zaznaczenie ze, narrator chcial poinformowac kogos, kto byl swiadkiem zdarzenia - za kazda cene ( jak to wutlumaczyc -nie ta w zlotowkach , a napisal o kosztach jako symbol),
Elu, czy Ty NAPRAWDE sądziłaś, że Luter nie odczytał tych oczywistości?
Nie tłumacz mu tego, jak dziecku... *-`-
Odpowiedz
#11
Sławek napisał(a):Nigdy bym nie przypuszczał, że będę się cieszył z tego, że jakiś bezdomny wrócił na ulicę.
Dawno go nie widziałem. Ale rzeczywiście był taki grajek i z tego co pamiętam tak naprawdę nie był wcale bezdomny. Po prostu, problemy osobiste, alkohol, sprawiły, że większość czasu spędzał na ulicy. O ile pamiętam ludzie nazywali go Elvis, bądź też on on sam o sobie tak mówił. Coś kojarzę, że nasz forumowy misiek st. opowiadał mi o nim. Ale to było dawno i nie pamiętam szczegółów. Przy okazji zapytam.
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
Odpowiedz
#12
Simon napisał(a):Nie tłumacz mu tego, jak dziecku
To moze odpowiecie mi obaj, w jakim celu napisal o cenie SMS. Chcial uslyszec to od Slawka? Tak jak kiedys ode mnie, czy mowie cos ,' bo madrzy ludzie tak mowia?' Skoro NAPRAWDE zrozumial -jaki cel tej uwagi? Wywolanie dyskusji o cenach SMS'oe? Innej dyskusji? Jakiej?
A moze pozwolisz Lutrowi wypowiadac sie za siebie? Chyba ze SMS'em to uzgodniliscie, ze Ty zabierzesz glos? Wink zamiast Niego.

Z calym szacunkiem
Ela
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#13
lodbrok napisał(a):Przy okazji zapytam.
To ja OFFtopowo - pozdrów Miśka przy okazji Wink
Żydowinem być mi raczej,
Gdy mianuje mnie Polaczek...
Odpowiedz
#14
Sławek napisał(a):wiadomość idzie na drugi koniec świata i jej wysłanie będzie mnie sporo kosztowało
Jest oczywistym, że w tym miejscu swej ciekawej (mówię to bez żadnej ironii - żeby nie było...) opowieści Sławek odnosi się do czysto materialnego aspektu smsa, a więc ma na myśli koszt jego wysłania.
OLI napisał(a):Luter zwrócił uwagę na pewną nieścisłość. Wszystko jasne
I tyle.
Elzbieta napisał(a):To moze odpowiecie mi obaj, w jakim celu napisal o cenie SMS. Chcial uslyszec to od Slawka? Tak jak kiedys ode mnie, czy mowie cos ,' bo madrzy ludzie tak mowia?' Skoro NAPRAWDE zrozumial -jaki cel tej uwagi? Wywolanie dyskusji o cenach SMS'oe? Innej dyskusji? Jakiej?
A moze pozwolisz Lutrowi wypowiadac sie za siebie? Chyba ze SMS'em to uzgodniliscie, ze Ty zabierzesz glos?
Pozwolisz więc, że w świetle powyższego - już nie będe się odnosił do tego co napisałaś.
ZWŁASZCZA do tych końcowych Twoich "błyskotliwych uwag". :'
Odpowiedz
#15
Luter napisał(a):Wysłanie esemesa raczej nigdy sporo nie kosztowało (zakładając nawet, że ta znajoma miała zagraniczną komórkę), no chyba że złotówka czy dwie to sporo.
Jeśli miał w planach dalszą zagraniczną korespondencję esemesową, to koszt robi się dość pokaźny.
Obaj mieliśmy okazje się o tym nie tak dawno przekonać, prawda Lutrze? Smile
Odpowiedz
#16
Elzbieta napisał(a):A moze pozwolisz Lutrowi wypowiadac sie za siebie?
Ale ja nie mam poczucia, że Simon cokolwiek mi uniemożliwia.
Elzbieta napisał(a):Chyba ze SMS'em to uzgodniliscie, ze Ty zabierzesz glos?
Czy sugerujesz, że wypowiedzi Simona i moje w tym samym temacie wymagają uzgodnień? Dlaczego?

Elu, Simon i Oli zrozumieli dokładnie o co mi chodzi. Nie twierdzę, że ma to kluczowe znaczenie dla tak zwanego story, natomiast jest to rzecz o tyle ważna, że drażni czytelnika. Ot i wszystko.
Może lepiej byłoby, gdyby narrator miał tylko adres e-mail tej koleżanki i znalazł na przykład kawiarenkę internetową - tylko po to, żeby jak najszybciej jej o tym napisać. Po półgodzinie mógłby otrzymać esemesa z nieznanego zagranicznego numeru z jednym tylko słowem "dziękuję"...
Odpowiedz
#17
To mogłoby lepiej brzmieć, ale nie byłoby prawdziwe Wink

Przy czym faktycznie, po prostu nieścisłość i tyle Smile
"Radio to cudowny wynalazek! Jeden ruch ręki i ... nic nie słychać." :)
Odpowiedz
#18
Kazia:) napisał(a):To mogłoby lepiej brzmieć, ale nie byłoby prawdziwe
Kaziu, prawda literatury bynajmniej nie na tym polega - to po pierwsze.
Po drugie - pokaźność kosztów wysłania jednego esemesa też nie jest faktem.
Odpowiedz
#19
Luter napisał(a):Czy sugerujesz, że wypowiedzi Simona i moje w tym samym temacie wymagają uzgodnień? Dlaczego?
Niczego Simonowi nie sugeruje. Dodalam przeciez Wink - jesli On tego nie zrozumial nie moja sprawa. No coz wolalam przeczytac Twoje zdanie, a nie Simona... nic nie sugerowalam nikomu. Dziekuje za odpowiedz. Mnie ta cena SMS'a nie draznila. Wytlumaczylam dlaczego.
'Niegodne nas – za sprawy błahe
(Drobnych utrapień lichy towar)
Płacić rozpaczą, gniewem, strachem,
Zużywać w kłótniach cenne słowa'
Odpowiedz
#20
Tak czy owak - dla samej opowieści nie ma to specjalnego znaczenia, nie umniejsza jej uroku.
Odpowiedz
#21
Ależ ja się z Tobą Lutrze zgadzam. Z tą prawdziwością to była ironia, przepraszam jeśli nie potrafiłam napisać jej tak, by była zrozumiała.

Pozdrawiam.
"Radio to cudowny wynalazek! Jeden ruch ręki i ... nic nie słychać." :)
Odpowiedz
#22
Elzbieta napisał(a):
Luter napisał(a):Czy sugerujesz, że wypowiedzi Simona i moje w tym samym temacie wymagają uzgodnień? Dlaczego?
Niczego Simonowi nie sugeruje. Dodalam przeciez
A gdzie Luter sugeruje, że Ty coś mi sugerujesz? On sugeruje coś zupełnie innego. :rotfl:
Odpowiedz
#23
Simon to podchodzi pod złośliwość Wink
"Radio to cudowny wynalazek! Jeden ruch ręki i ... nic nie słychać." :)
Odpowiedz
#24
Jeżeli chodzi o mnie - wspomnienie o cenie sms-a mnie nie razi. Sławek napisał, że jest to wydarzenie sprzed kilku lat. Kilka lat temu ceny sms-ów zagranicznych były o wiele wyższe niż teraz, zależały też od odległości. Biorąc pod uwagę status Sławka jako jeszcze ucznia, bądź dopiero co studenta - jest to koszt rujnujący dla konta karty telefonicznej i właściciela.
Moje dzieci coś o tym wiedzą... Smile

[ Dodano: 5 Wrzesień 2007, 12:51 ]
Kazia:) napisał(a):Simon to podchodzi pod złośliwość Wink
Simon stał się jakiś agresywny ostatnio. Nie poznaję człowieka...
"Na ludzką pamięć nie można liczyć. Niestety, również na niepamięć."
Odpowiedz
#25
gosiafar napisał(a):Simon stał się jakiś agresywny ostatnio. Nie poznaję człowieka...
Poważnie?
Odpowiedz
#26
gosiafar napisał(a):Simon stał się jakiś agresywny ostatnio.
Ło, czyżby? I dlatego dołaczam do posta buźkę: :rotfl: ?
Ja po prostu strzelam śmiechem Big Grin
Odpowiedz
#27
gosiafar napisał(a):Jeżeli chodzi o mnie - wspomnienie o cenie sms-a mnie nie razi. Sławek napisał, że jest to wydarzenie sprzed kilku lat. Kilka lat temu ceny sms-ów zagranicznych były o wiele wyższe niż teraz, zależały też od odległości. Biorąc pod uwagę status Sławka jako jeszcze ucznia, bądź dopiero co studenta - jest to koszt rujnujący dla konta karty telefonicznej i właściciela.
Moje dzieci coś o tym wiedzą... Smile
Gosiafar jest najbliższa prawdy Wink. Mówimy o czasie, kiedy za abonament w wysokości bodajże 50 zł dostawało się 30 darmowych minut, a przekroczenie planu taryfowego o minutę połączenia (w praktyce już o kilka sekund, bo nie było przecież naliczania sekundowego, tak jak teraz) kosztowało 1, 60 zł. Dodając do tego skromny studencki budżet oraz to, że rachunki i billingi przychodziły na adres domowy i były opłacane przez mamę, łatwo zrozumieć dlaczego miałem obawy finansowe.
gosiafar napisał(a):Moje dzieci coś o tym wiedzą... Smile
Ja właśnie też wiedziałem, a jak wiadomo powszechnie mamy lubią kręcić nosem. Smile

Ale nie wyłapujcie nieścisłości pod kątem utworu literackiego. Tekst nie był nawet wklejony, po prostu siadłem przed kompem i przywołałem "na żywo" wspomnienie sprzed mniej więcej 7 lat. Jeżeli patrzeć na nie od strony literackiej, to chyba najbliżej byłby krótki reportaż, tyle że z silnym wątkiem emocjonalnym.
"Nie sposób zrozumieć dziejów narodu polskiego - tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z nas - bez Chrystusa."
Jan Paweł II
Odpowiedz
#28
Sławek napisał(a):to chyba najbliżej byłby krótki reportaż, tyle że z silnym wątkiem emocjonalnym
Stanowczo wole Twe reportaże, moga byc z silnym wątkiem emocjolalnym.
Dużo więcej w nich poezji.
:piwko:
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  "kocham łów szalenie", czyli jak zostałam łowczyni rosa 155 28,737 03-02-2012, 08:33 PM
Ostatni post: MacB
  WOSP I Woodstock-czyli Robta co chceta Made in Poland Duch77 13 4,568 01-15-2011, 10:48 PM
Ostatni post: Przemek
  O motoryzacji, czyli czym jeździcie Luter 156 23,414 11-16-2010, 07:00 PM
Ostatni post: czapon
  Koniec demokracji w Europie... Przemek 69 13,640 05-05-2010, 09:21 PM
Ostatni post: Plenzni
  Noe był Anglikiem! - czyli dooch o kwestii żydowskiej Duch77 96 14,469 12-03-2009, 05:34 PM
Ostatni post: stepniarz
  Historia Kościoła w skrócie :) Przemek 12 4,060 04-05-2009, 12:47 PM
Ostatni post: stepniarz
  Rybka Panga, czyli co jadamy. Ku przestrodze. Simon 35 8,201 01-08-2009, 08:15 AM
Ostatni post: Alek
  Yaro O Almost Def FM, Radiu Dead I Radiu Klęska - czyli o Niktważny 3 1,466 10-28-2008, 10:44 AM
Ostatni post: MacB
  Od piłki do alergii, czyli OT z Euro 2008 Zeratul 18 4,484 06-13-2008, 12:22 PM
Ostatni post: tmach
  Kto zaczyna awantury? ;) czyli OT z "Nowa płyta JK&quot Duch77 14 4,456 04-08-2008, 01:42 AM
Ostatni post: Duch77

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości