Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rzeczpospolita kłamców. Salon
Do Piotru i Miszki :

Moi Drodzy !

A moze byscie po prostu obaj dali sobie spokoj ?

Nie wiem jak to wyglada « od srodka », ale patrzac z zewnatrz mam wrazenie ze zupelnie zasuplaliscie sie w tej dyspucie i doszliscie do etapu (pozycji ?) typu « zlapal Kozak Tatarzyna »… Po prostu po kazdej stronie nazbieralo sie tyle goryczy (bo a to ktos przeoczyl lub zignorowal czyjas odpowiedz…a to inaczej ja zrozumial czy zinterpretowal… a to pomylil z wypowiedzia innego forumowicza…a to dorzucil jeszcze jakas szpile zupelnie gratis… etc) ze skonczy sie na tym ze poobrazacie sie na smierc.

A uwazam ze… szkoda by bylo.
Z tego co czytalem w tej pyskowce to w chwili obecnej spieracie sie naprawde o jakies DETALE (powstrzymuje sie od uzycia dosadniejszego zwrotu). Widzi mi sie to tak : z jednej strony Miszka ktory ma wrazenie ze sie na niego zawzieli bo osmielil sie tu przyznac ze docenia Lysiaka w niektorych dziedzinach. Z drugiej Piotru ktory ma wrazenie ze musi jeszcze raz od poczatku wszystko tlumaczyc. Obaj czuja sie troche osaczeni, wiec kazdy - na wszelki wypadek – stara sie parowac wszelki ruch adwersarza.
Mowiac zwiezle : niepotrzebnie tracicie energie na ten forumowy ping-pong gdzie nikt juz nie pamieta o co na poczatku chodzilo.

Pozwalam sie wtracic, bo uwazam ze – pomijajac te duperele o ktore sie spieracie – o wiele wiecej rzeczy Was laczy niz dzieli : Obaj potraficie analizowac I zrozumiec (pod warunkiem ze ma czlowiek odrobinke spokoju…) punkt widzenia przeciwnika, zaden z Was nie cierpi na zatwardzenie intelektualne: Obaj potraficie przyznac racje przeciwnikowi czy tez (a to jest bardzo trudne) przyznac sie do bledu.
I – co najciekawsze – obaj dobrze znacie tworczosc Lysiaka (ja, po zmeczeniu “RP klamcow”, waham sie m-dzy “Dobrym” a “Szachista”; ale to jest takie zmuszanie sie, z poczucia obowiazku). I szczerze wolalbym np czytac Wasze spierania sie podczas porownywania ewentualnych punktow wspolnych tworczosci JK I WL (bo – jak slusznie zauwazyl Miszka – obaj krazyli w podobnych regionach : szwolezerzy, malarstwo…), porownywac argumenty z kontrargumentami etc.

Wiec co ? Nie mozecie sie np umowic ze to sie niepotrzebnie zasuplalo w wyniku zbyt pospiesznego czytania postow, braku czasu na wywazona odpowiedz, zmeczenia… ?
Acha, jeszcze jedno : nie myslcie sobie, kochasie, ze jestem jakims mlodym klerykiem z zasadami etc. Ze mnie tez jest niezly gagatek, swoj charakterek mam. Wiec jesli pozwolilem sobie na to wtracanie sie, to nie po to by glosic jakies idealy milosci blizniego ale dlatego ze naprawde niepotrzebnie rozmieniacie sie na drobne a stac Was na lepsze rzeczy…
A jak bedziecie sie tak dalej tluc, to napisze donos do Adminicarzycy zeby Was wywalila do Szynku ! :twisted: (A potem to obaj wsciekniecie sie na mnie i na mnie sie wszystko skupi, to mnie bedziecie puszczac wiachy…) :-x .

Z nadzieja na pozytywne rozpatrzenie mojego podania.
Zalaczam serdzeczny uscisk obydwu (P + M) dloni.
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
Dziękuję Thomasie za ten mądry post. Niech się i tak stanie, choć - za prawdę powiadam - nigdy nie przypuszczałem, ze wystąpisz w roli moderatora Big Grin . Ze wzgledu jednak, ze napisałem odpowiedź miszce, a nie lubię, kiedy praca idzie na marne, po prostu wyślę mu to na priv. Najwyżej na priv mi nawciska Big Grin .
Pozdrawiam!

PS. jeszcze tylko coś, co mnie naszło wczoraj przed snem, a co moze być ważne.

Nikt nie zauważył pewnego niuansu, który – wg mnie może być istotną poszlaką, że jednak Łysiak kłamie. Otóż pal licho przypisy. Ł. bardzo dobrze wie, że nadmiar przypisów utrudnia lekturę i zniechęca, a by być konsekwentnym, musiałby zrobić ich masę. Ale, ale… znamienną manierą Ł. jest permanentne cytowanie innych, jako dowodów na ich zeszmacenie, zdradę etc. Uwielbia cytować też siebie. Nie unika cytatów nawet w powieściach. A tu wysuwa bardzo mocne oskarżenie, powołuje się na wywiady, ale nie cytuje ni słowa. A Ł. uwielbia cytować wręcz pojedyncze słowa, jako dowody swych przekonań. Wiem, to drobna poszlaka, ale…nawet jeśli owe wywiady są, Ł. mógł ich w ogóle nie widzieć! A to by świadczyło, ze posuwa się do szkalowania innych na podstawie…. plotki!
Odpowiedz
Ja również pragnę zakończyć tę świetlaną dysputę, która zaczęła prowadzić donikąd, również z mojej winy i chęci precyzowania. Co do ostatniej wstawki piotru, myślę, że to bardzo marna poszlaka, ale na ten temat już się nie spierajmy.

Może jak bedę miał kiedys troche czasu, to założe wątek o wspólnych wątkach i podobnym widzeniu niektórych spraw przez Łysiaka i Kaczmarskiego. A trochę teraz napiszę, będzie to można później przenieść.
Są rzeczy, które ich łączą, ale też takie, które dzielą. Kaczmarski np. pisze często, że się mylił w swoich wyborach, "ale przynajmniej był szczery". Łysiak też czasem przyznaje sie do błędu, ale pogląd, w stylu "coś spieprzyłem ale przynajmniej jestem szczery, a to juz coś" jest raczej mu obcy. Raczej "Coś spieprzyłem, mój błąd." Niby niuans, ale jednak. Przynajmniej tak wnioskuję z niektórych jego wypowiedzi z Łysiaków na łamach.
Łysiak odnosi sie też w tej sprawie szczerości, która staje się jakby usprawiedliwieniem wobec samego siebie czy wobec innych (będę musiał nad tym głębiej pomysleć. Mam kumpla, który zachowuje sie często jak skurwiel, ale też jest szczery i po kazdym wyskoku szczerze przeprasza) do pewnej grupy ludzi, ludzi mających konszachty z komuna, potem z opozycją, potem znów z komuna, z postkomuna itd, czyli mniej wiecej takich jak w "Korespondencji klasowej" Kaczmarskiego. Ci ludzie to oczywiście ludzie z RK.

Ciekawym wątkiem w pewnym widzeniu świata u Kaczmarskiego i Łysiaka jest też uwielbienie dla Herberta. U Łysiaka praktycznie bezgraniczne. Herbert jest dla niego jednym z niewielu, którzy się wg niego nie skurwili , a to jest u niego najwyższa klasa ludzi.
Poza tym często odwołuje sie do wersów z "Przesłania Pana Cogito" i są one jakby przewodnim motywem jego sposobu widzenia świata. W zasadzie to, co pisze w " Łysiaku na Łamach", wywiadach i innych jest jakby swoistym "przesłaniem Pana Cogito".
A Kaczmarski i Herbert? Wiersz Kaczmarkiego "Zbigniewowi Herbertowi" sporo mówi o podejściu Kaczmara do Herberta.Również chyba o usprawiedliwianiu sie wobec Herberta.
Ale o tym może kiedy indziej.

W każdym razie na temat ostatniego chętnie przeczytałbym wasze opinie.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
Ufff… ciesze sie ze sie udalo to zakonczyc. Jesli moge sie jeszcze troche pomadrzyc i jesli jestescie w stanie sie nad tym zastanowic, to radzilbym po prostu nie chwytac natychmiast za klawiature. Z niektorymi ripostami po prostu czasami lepiej sie przespac. A czasami – po przebudzeniu – okazuje sie ze ktos inny w miedzyczasie zalatwil dana sprawe za nas na forum. Skutecznie oszczedza sie w ten sposob czas i nerwy.
(a tak w ogole, to wy jeszcze nie wiecie, ale ja juz sie szykowalem do uzycia grozby ze jesli bedziecie sie nadal brac za lby to ja Was... ozenie, zebyscie byli skazani na droczenie sie do us... smierci :twisted: ).

Co do manii WL do cytowania, i spostrzezenia Piotru to cos w tym jest. Choc fakt ze akurat w przypadku JK wyjatkowo nie stara sie wzmacniac cytatami (rzuca natomiast gromkie “sic !”) to tylko malutka poszlaczka…

Mnie zas podczas lektury “RP klamcow” rozbawilo to ze – w swojej szewskiej pasji przyklejania etykiet i pograzania cytatami (co ma wykazac ze inni tez mysla tak jak WL) – Lysiak potrafi za jednym zamachem przy...solic zarowno osobie na ktora znalazl cytat (na podparcie) jak i… autorowi cytatu. Tak w kazdym razie odebralem nastepny fragment :
Cytat:W. Woroszylski, eks-stalinista, a późniejszy prydupas „lewicy laickiej" (czyli michnikowskiego „Salonu"), wyznał dekadę temu (1995): „ — Ja się boję Jacka Kuronia... Przebywałem jak inni w obrębie Jackowego magnetyzmu, ale raz po raz zdarzało mi się zżymać na prymitywizm jego wypowiedzi o czymś, na czym się nie znał, na przykład o książkach i filmach, połączony z lekceważeniem okazywanym upodobaniom odmiennym od własnych i z demagogicznym ustawianiem sobie mniemających inaczej do łatwego wyśmiania".
WL – dla ktorego juz “lewicowosc” jest dyskwalifikujaca obelga – nie moze sie powstrzymac od zacytowania Woroszylskiego (bo jest okazja przylozenia Kuroniowi) ale tez odruchowo przyczepia nalepke samemu Woroszylskiemu (bo jest okazja przylozenia Woroszylskiemu).
Czyli podpiera sie cytatem a jednoczesnie zaznacza ze autor cytatu (wybranego przez samego Lysiaka) nie jest wart zaufania.
A ile zaufania jest wart w takiej sytuacji sam Lysiak ?

Dlatego tez drazni mnie to lysiakowe strojenie sie w szaty Pana Cogito i robienie pomnika z Z. Herberta ("RP klamcow" jest dedykowana ZH). Po prostu cala ta „niezlomnosc“, „prawosc“ etc nie pasuja mi do WL gdy widze ze metody tego pana sa dosc podobne do tych ktore wypomina innym: przeklamanie cytatu z Milosza (cokolwiek by sie myslalo o pogladach tego Litwina...;-) ), brednie o JK, pelne samouwielbienia cytowanie samego siebie, zagladanie do rozporka czyli dosc regularne przypominanie zydowskiego pochodzenia ... sadze ze lista bylaby dluzsza gdyby chcialo mi sie dokladnie sprawdzac kazde zdanie WL. Zupelnie tez nie rozumiem jak osoba o rownie plugawym jezyku (WL) moze sie gorszyc slownictwem Michnika (i znowu : nie chodzi mi o bronienie Michnika ale o bycie konsekwentnym). Gdyby WL faktycznie podporzadkowywal sie nakazom herbertowskiego Pana Cogito, ta jego pisanina inaczej by wygladala.

Dlatego tez – czyli ze wzgledu na w/w matactwa WL – do mnie takze nie dociera argumentacja w stylu ”te wywiady pewnie istnieja bo Lysiak to napisal”…

Na razie tyle. Pozdrawiam serdecznie
:]
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
thomas.neverny napisał(a):Dlatego tez – czyli ze wzgledu na w/w matactwa WL – do mnie takze nie dociera argumentacja w stylu ”te wywiady pewnie istnieja bo Lysiak to napisal”…
Niedługo dojdzie zatem do tego, że będzie mozna wysnuć wniosek "Te wywiady nie istnieją, bo Łysiak to napisał", a co za tym idzie, "to bzdura, bo Łysiak to napisał". A to już grube przegięcie. Moim zdaniem, Łysiak, jakikolwiek by nie był, nawet jak przegina i robi błędy, to w swojej twórczości propaguje jednak pewne istotne wartości które dzisiaj są na wymarciu. Są to te wartości, o których pisał Herbert, a które są niepopularne.
Wydaje mi się, że Łysiak może mieć wielu wrogów z tego względu, że pokazuje im ich własne skurwysyństwo, którego są świadomi. Tutaj dochodzimy do momentu, w którym biografia i życie twórcy rozdziela się z twórczością.
Odpowiedz
U Łysiaka prawda wygląda jak ta głoszona przez radio Erewań. Nie nadinterpretuj Miszka słow Thomasa.

W tym wątku wielokrotnie udowodniono, że pan Baldass manipuluje cytatami, nagina fakty do swoich teorii, czasem zaś te fakty próbuje tworzyć.

Jacek długi czas mieszkał w Australii - mógł udzielać wywiadów, i zapewne to robił. Mógł w nich mówić o Polsce i polskich realiach niekoniecznie w samych superlatywach - ale to nie oznacza opluwania. Jacek często bywał jak dziecko mówiące, że król jest nagi, ale i tak w porównaniu do Baldassa był delikatny i raczej opisywał rzeczywistość niż ją oceniał. Oceny pozostawiał słuchaczom i czytelnikom.

Baldass tę samą sytuację opisałby słowami "ten kryptokomunistyczny pedał w koronie na łbie lata z fiutem na wierzchu realizujac polecenia z moskiewskiej centrali. Oczywiście przekazywane mu osobiście przez Michnika na polecenie Kuronia. Geremek z Mazowieckim też musieli maczać w tym palce"

Obaj mówili o tym samym, ale mnie osobiście drugi sposób mierzi - nie ze wzgledu na słownictwo, czy obsceniczność, ale ze względu na nadinterpretację faktów realnych tak, by zgnoić kogoś przy okazji dokopując innym przeciwnikom politycznym.

Jakich wartości może bronić osobnik, który kłamie, lży zmarłych, kobiety, księży i kogo popadnie?
Odpowiedz
Miszka… znowu Cie ponosi… Jest chyba jakas roznica miedzy systematycznym, bezwarunkowym etc potepianiem w czambul Lysiaka a podpartym przykladami wyjasnieniem dlaczego pewna argumentacja do mnie nie dociera… Jesli to jest zaproszenie do klotni, to dziekuje, czuje sie uhonorowany ale… nie skorzystam :] .
Nie wiem na jakiej podstawie glosisz ze “niedługo dojdzie zatem do tego ze…”. Owszem padly tu glosy ludzi rozgoryczonych na WL, ale tez dosc regularnie pojawialy sie przypomnienia ze to nie powod by potepiac WL w czambul, totalnie.

Mam klopot : jak interpretowac Twoja uwage ze dochodzi sie do “momentu, w którym biografia i życie twórcy rozdziela się z twórczością”?
Chodzi Ci o biografie I tworczosc Lysiaka czy raczej ludzi krytykowanych przez Lysiaka ? Czy to ma np oznaczac ze Lysiak ma prawo (lub tez nie ma prawa ?) postepowac (w zyciu) inaczej niz to co sam napisal (tworczosc) ? Badz tez dotyczyloby osoby w celowniku WL ? Czy moglbys wytlumaczyc o co Ci chodzilo ?

Poniewaz Ty tez starasz sie wyjasnic Lysiaka powolujac sie na “wartosci o ktorych pisal Herbert” (ano wlasnie - “o ktorych pisal”, czy tylko “pisal” wystarczy ?) przypomnial mi sie inny temat, dosc regularnie wypominany tutaj Kaczmarowi przez ludzi ktorzy wyjasniali WL i powolowywali sie na Herberta : ze dostal order.
Akurat tak sie zlozylo ze w momencie gdy nadano mu ten nieszczesny order, prezydentem byl Kwas. Jest to wiec przedstawiane jako „blacha od Kwacha“, jakby chodzilo o jakis osobisty upominek. A przeciez przyznawanie orderu jest troche bardziej zlozone : musi byc jakis wnioskodawca, jakas komisja ktora decyduje etc. Kwasniewski byl tylko wreczajacym. I chyba wazne jest tez to, ze – czy nam sie Kwas podoba czy nie – wtedy ten pan byl Prezydentem III RP, demokratycznie wybranym przez obywateli tego Kraju (czy nam sie ten wybor naszych wspolbraci podoba czy nie) (ja od tamtego czasu w ogole przestalem glosowac… :-x ). I jako Prezydent wolnej I demokratycznej III RP wreczal ordery tym ktorych wytypowano.
A jak Tobie sie to widzi ?
Jak, np, porownalbys to z otrzymaniem jakiegos orderu za czasow PRLu ?
Czy odebranie takiego orderu droga pocztawa lub od zastepcy prezydenta Kwacha byloby mniej naganne ?

Na razie
"Myślę, więc nie ma mnie
na forum Mój adres
skonfiskowano Mówię
tak to ja jeszcze ja Poznaję
Co słychać Ano po staremu"
[Jerzy Ficowski]
Odpowiedz
Porównanie twórczości Kaczmara i Łysiaka jest praktycznie niemożliwe - można doszukiwać się na siłę punktów stycznych, ale ogólnie ich światy są oddalone od siebie o lata świetlne.

Porównanie osobowości jest już łatwiejsze, ponieważ można ustalić ich stosunek do pewnych powszechnie uznawanych aksjomatów.

Samo to, w jaki sposób obaj mówią o sobie, swoim postępowaniu i życiu jest symptomatyczne. Jacek żył chwilą, mówił, to co myślał, robił to, na co miał w danej chwili ochotę. Nie właził na piedestał, i wręcz kpił ze stawiających go na nim za życia. I nie dlatego jest trwale złączony z pojęciem "bard solidarności", że za takiego się miał. Po prostu jego poezja w tamtym czasie trafiała w samo sedno nastrojów społecznych, pozytywnie kojarzyła się ogólowi społeczeństwa. Podobnie rodziły się piosenki powstańcze, czy nasz hymn państwowy - ich autorzy nie zakładali z góry, że to będą pieśni sztandarowe.

Za to u Łysiaka wyraźnie widać rozdwojenie jaźni - człowiek postępujący w życiu arcyserwilistycznie kreuje się dziś na czołowego opozycjonistę, jedynego niezłomnego i sprawiedliwego. Pisząc w stylu Urbana prawicy bardziej szkodzi owym wartościom, które rzekomo głosi, niż im pomaga. I owszem, trafia do małych umysłówi miernych ludzi, którym podoba się jego styl "świętości tanio szargam". Jest to znaczna część społeczeństwa, trzeba ze smutkiem przyznać.

Nie wiem jak wy, ale dla mnie postać poety, który napisał i wykonywał "Mury" i "Obławę" w czasie, gdy Łysiak wydawał i wznawiał "Asfaltowy saloon" - powieść napisaną jakby na zamówienie ówczesnych decydentów, w której opluwał akurat tych, których wówczas oficjalnie wypadało opluwać, jest przykładem większej cywilnej odwagi, czy szczerego patriotyzmu.

Po raz kolejny przypomnę, co na temat patriotyzmu i świętości narodowych napisał mistrz Kipling w "Stalky i spółka". I jest to święta racja - nachalne wbijanie do głów patriotyzmu może jedynie całkiem ów patriotyzm utrupić. Patriotyzm to przede wszystkim przykład, uczucie, które wzbudza napis wydrapany na ścianie celi itp. Musi pochodzić z wewnętrznej potrzeby, a nie z nakazu.


Całkiem OT - przydała by się jakaś konkretniejsza recenzja - ale to zadanie dla znawców tematu. Ja jestem w tym laik Smile
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.musiq.pl/htmlP/54/Jacek_Kaczmarski_Mury_BVAAWAV.html">http://www.musiq.pl/htmlP/54/Jacek_Kacz ... AAWAV.html</a><!-- m -->
Odpowiedz
miszka napisał(a):Moim zdaniem, Łysiak, jakikolwiek by nie był, nawet jak przegina i robi błędy, to w swojej twórczości propaguje jednak pewne istotne wartości które dzisiaj są na wymarciu.
Miszka! Big Grin Nie chcę znów z Tobą krzyżować szabel, ale albo nadal nic nie pojmujesz, albo - do czego sie skłaniam - pisząc stosujesz karkołomne skróty myslowe i zbitki. To typowe, jesli ktoś myśli znacznie szybciej, niz pisze. Mnie sie to też często przytrafia. Parę razy przy moim krytykanctwie Ł. pisałem, ze trudno sie z pewnymi spostrzeżeniami Ł. nie zgodzić, tyle, że chodzi znów o styl i formę. Jest róznica kiedy mi ktoś prawi o honorze i uczciwości rzeczowo i spokojnie, a kimś, kto rzuca miechem, wyzywa wszystkich od najgorszych etc. Nie piję do Ł. Mówie tak w ogóle. Jeśli ktoś chce mnie przekonać do pewnych postępowań, zmiany pogladów, sprowadzić na prawą drogę z lewackich meandrów :wink: , niech to robi tak, zebym mu zaufał. Ktoś, kto pluje jadem i własnie wytyka sk...syństwo wszędzie, gdzie tylko mu sie wydaje, ze jest, taka nauka przynosi odwrotny skutek. Mnie to wręcz utwierdza w okopywaniu się na swoich pozycjach. To tak, jakby ( to nie aluzja do Ł.!!) na przykład ss-man próbował mnie przekonywać o zbawiennym wpływie lania po dupie bykowcem. Może nawet i ma rację, ale dla mnie jest niewiarygodny. jasno się wyrażam? :roll:
miszka napisał(a):Wydaje mi się, że Łysiak może mieć wielu wrogów z tego względu, że pokazuje im ich własne skurwysyństwo, którego są świadomi.
Toś banał strzelił. Ależ jasne! Nie może a na pewno ma. Każdy sk..syn, którego wyciagnie się na swiatło dzienne stanie się wrogiem wyciagajacego. Ale niechcący sugerujesz,że Ł. tepi tylko sk..synów, albo wszyscy, których Ł. krytykuje do sk..syny. Idąc dalej Twoim tokiem myslenia: JK to też sk..syn. Niewątpliwie wzorem cnót nie był, ale ja bym go nigdy tak nie nazwał. Może jego pierwsza zona, moze pojedyńczy ludzie, którzy z nim zadarli i ich skrzywdził. Ale osobiste porachunki to jedno a nazywanie tak człowieka publicznie to drugie. Czujesz tę subtelna różnicę? :x
Odpowiedz
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.gazetapolska.pl/?module=content&article_id=758">http://www.gazetapolska.pl/?module=cont ... cle_id=758</a><!-- m -->

Uderz w stół, a nożyce same się odezwą... Towarzysz Łysiak istotnie nigdy towarzyszem nie był, ale i Urban też zawsze mienił się być apolitycznym. Lis dobrze wiedział, czemu używa słowa poputczik. Ja używam słowa "chorągiewka".
Odpowiedz
Miki napisał(a):http://www.gazetapolska.pl/?module=conte...cle_id=758

Uderz w stół, a nożyce same się odezwą... Towarzysz Łysiak istotnie nigdy towarzyszem nie był, ale i Urban też zawsze mienił się być apolitycznym. Lis dobrze wiedział, czemu używa słowa poputczik. Ja używam słowa "chorągiewka".
Zanim wczytał mi się cały tekst, po samym tytule myślałem, że chodzi właśnie o neścisłości (delikatnie mówiąc) w "RK-Salon" ("Fałszerz zapisywacz").

Ale przy okazji: dlaczego uwazasz go za chorągiewkę? Dlatego, że publikował w PRL, wyjeżdżał za granice itp? Czy chodzi o co innego?

marek
Odpowiedz
Dlatego, że nie wierzę w działalność opozycyjną, o której nikt poza "działaczem" nie słyszał. Za komuny Łysiak pisywał teksty politycznie obojętne, bądź wręcz politycznie słuszne (Asfaltowy Saloon). I cześć mu i chwała za to, że nie bywał apologetą systemu. Ale w tej chwili przegina ze swoją martyrologią. I dostaje piany na ustach, gdy mu się przypomina, że w istocie żadnym opozycjonistą nie był. A z punktu widzenia władz ówczesnych był co najmniej "pożytecznym idiotą" - czytelnicy "Salonu" wiedzą o co chodzi.
Odpowiedz
Miki napisał(a):Ale w tej chwili przegina ze swoją martyrologią. I dostaje piany na ustach, gdy mu się przypomina, że w istocie żadnym opozycjonistą nie był.
No wiesz, jednak czym innym jest być poputczkiem czy chorągiewką a czym innym po prostu nie być czynnym opozycjonistą.

I czy rzeczywiście Łysiak zgrywa męczennika? No może rzeczywiscie w tym artykule powołuje się na kilka spraw z okresu PRL, ale chyba trudno brac je na poważnie jako świadectwo walki z reżimem, zresztą Łysiak pisze o tym tak ogólnikowo, żeby nie było wiadomo, o co chodzi.
Przykładowo Łysiak pisze:
Cytat:Weseliłem się też na ławie sądowej Warszawskiego Okręgu Wojskowego, w stanie wojennym, plus w rozlicznych innych miejscach tudzież okolicznościach.
sugerując, że prowadził jakieś akcje opozycyjne, np napisal w toalecie "Precz". Ale jednocześnie gdyby wyszło na jaw, że scigali go za np. kradzież wódki, to zawsze mógłby się wykpić wskazując, że przecież nie napisal, za co trafił przed sąd.

Łysiak mowi o sobie, że w PRLu był niezłomny, że wszystko przejrzał i przewidział. Ale żeby walczył z systemem - tym sie chyba nie chwalił. Oczywiście nie znam wszystkich udzielonych przez niego wywiadów, więc być może ktoś coś tu zacytuje ciekawego?

marek
Odpowiedz
Piotr Wierzbicki napisał(a):Łysiak to człowiek, który przeczekał cały stan wojenny, całą epokę Jaruzelskiego i Kiszczaka, po czym, gdy inni wywalczyli tu demokrację, wrócił luksusowo do gotowego
Łysiak napisał(a):Kombatancie Wierzbicki – czy miał pan przyjemność być aresztowanym w Moskwie przez KGB i wsadzonym na Łubiankę? Nie? A ja tak – w 1976 roku. Siedziałem krótko, ale jednak. Czy bił się pan kiedyś z ZOMO, bezpośrednio – kamieniami i drągami? Bo ja tak – w 1982 roku kilkudziesięciu młodych ludzi pod moją komendą przegrodziło Tamkę barykadą z kubłów i kontenerów na śmiecie, i dopiero po godzinnej bitwie ZOMO rozwaliło tę barykadę opancerzonymi starami (vide „Lepszy”, str. 14). Czy dyskutował pan kiedyś w Namibii z kubańskimi „doradcami” wojsk czerwonej Angoli za pomocą ołowiu? A ja tak!
Już w tej dyskusji komentowałem te wypowiedzi, więc nie będę się powtarzał.
Odpowiedz
A czy ktoś z Was zwracał się do Łysiaka bezpośrednio lub za pośrednictwem wydawnictwa Nobilis (jak podają na Łysiakomanii) lub wydawcy RK-S (nie wiem, czy to to samo wydawnictwo, bo książke przejrzałem kiedy ukazała się w ksiegarniach ale nie kupiłem)?

Jeżeli nie, to może warto z tego skorzystać?
Jeżeli to nie przyniesie rezultatów lub jezeli już ktoś próbował i nie dostał odpowiedzi - to można zwrócić się do WŁ za pośrednictwem prasy, czy to prawicowej czy lewicowej. Trudno bedzie mu to zingnorować bez narażania się na zarzut bezpodstawnego pomówienia.

marek
Odpowiedz
Łysiak podeptał honor.
Odpowiedz
Polecam koleżeństwu ostatni "felieton" W.Ł. z Gazety Polskiej
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.gazetapolska.pl/?module=content&article_id=920">http://www.gazetapolska.pl/?module=cont ... cle_id=920</a><!-- m -->
Okazuje się, że nawet Ziemkiewicz jest "neosalonowy" :rotfl: . Cóż, mamy rzadką sposobność naocznie śledzić rozwój paranoi 8o
pzdr - kangur
Ty, który słuchasz jak się słucha baśni
Albo wyblakły odczytujesz napis
Nie wierzysz... Uśmiech twoją twarz rozjaśnił
Bo tyś się dawno już z tej studni napił.
Odpowiedz
No tak... RAZ kwalifikuje się do neosalonu, bo ma ciut odmienne zdanie od Łysiaka na pewne kwestie. Faktycznie jednak paranoją jest, kiedy Łysiak teraz się kreuje na obrońcę ponad 50% uciemiezonych biedą Polaków. Nie kwestionuję faktu masowej biedy w Polsce, bo ja widać. Jednak ktoś przecie co raz głosował na rózne SLD i wszelkie inne lewactwo wszelkich odcieni, które przecie Łysiak jakoby zwalcza od pieluszki. Nie rozumiem jednak, jak mozna zwalczać lewactwo a jednoczesnie być obrońcą jego elektoratu. A przecie - co pokazuje statystyka wyborcza, własnie z najbardziej biednych rejonów Polski wywodzi się elekrorat wszelkich populistów, czy to bedzie postkomuna, czy różne samoobronopodobne.
Zaskakujące.
Odpowiedz
piotru napisał(a):A przecie - co pokazuje statystyka wyborcza, własnie z najbardziej biednych rejonów Polski wywodzi się elekrorat wszelkich populistów, czy to bedzie postkomuna, czy różne samoobronopodobne.
Zaskakujące.
Niekoniecznie. Po prostu poziom desperacji w najbiedniejszych rejonach Polski jest tak wysoki, ze ludzie łatwiej dają się uwieść temu, który obiecuje pieniądze i opiekę państwa, niż temu, który mówi, że nie tędy droga. Łatwiej być liberałem (gospodarczym) siedząc w Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku i pracując tamże, niż tkwiąc w Czerniejowie pod Lublinem nad pustym garnkiem.
[color=maroon][size=84][b]Krokiem adekwatnym do rozwoju zdarzeń
Idę przed siebie i marzę:)[/b][/color][/size]
Odpowiedz
To nie jest zaskakujące. To jest logiczne. Normalne, iż lewica( w tym samoobrona ) ma elektorat tylko, gdy społeczeństwo jest biedne. Obiecują zasiłki, niższe podatki, pracę itd. Nawet PiS i PO mają albo dopisek socjal- , albo coś w programie "socjalistycznego".
Odpowiedz
Ależ jest zadziwiające! Nie dziwią mnie wybory polityczne biednego elektoratu. Mnie zadziwia ten Łysiak jako obrońca biedoty, uciśnionych przez Balcerowicza etc. Nagle staje się obrońcą duzej częsci elektoratu, który zwykle miesza ostro z błotem wyzywając od lewactwa. Bo przecie Ł. nie bije li tylko w mniej lub bardziej różowych intelektualistów i pseudointelektualistów salonem zwanych. Bije we wszelkie lewactwo. Nawet to o odchyleniu ...prawicowym. Przed wojną dla niego lewakiem był na pewno tez Piłsudski, Witos i wielu innych. No, moze poza Dmowskim. I to mnie zadziwia. Nie tylko Ł. jako sumienie narodu, ale i obrońca tych ucisnionych. I tylko o to mi chodziło, a nie o wybory polityczne takiego czy innego elektoratu.
Odpowiedz
Ziemkiewicz od czasu szopki koalicyjnej przejrzał na oczy i już tak nie chwali PiS-u, jak w trakcie kampanii wyborczej. Łysiak i jemu podobni korzystają z tego, że sytuacja gospodarcza jest w miarę stabilna i mamy niewielki ale stały wzrost gospodarczy, i chcą "przyspieszyć" rozstrajając ponownie gospodarkę. Na krótką metę spowoduje to ożywienie gospodarcze, ale w szybkim tempie doprowadzi do załamania gospodarki i kryzysu. Wtedy zawołają żałośnie "Balcerowicz, wróć!".
Odpowiedz
Szanowni Państwo,

W. Łysiakowi zaczyna niestety dolegać starcza demencja. Najbardziej ubawiłem się czytając o 23 milionach Polaków żyjących w nędzy (sic!). Szkoda, że bardzo dobre niegdyś pióro miast leżeć w kałamarzu upadło w błoto. Wypada więc powiedzieć W.Ł:" Kończ waść, wstydu oszczędź". P. Mikiego śpieszę jednak zapewnić, że Balcerowicz do niczego nie musi wracać. Rozumiem, że to nie jest miejsce na dysputy ekonomiczne, ale radzę przyjrzeć się kadencji Greenspana w FED i podejmowanym przez niego działaniom. Czy panowie - tak samo zresztą jak Łysiak - sądzą, że za tak mocne wzmocnienie zlotówki w stosunku do dolara odpowiada Balcerowicz? Nie przytakiwać, nie powtarzać bzdur usłyszanych w telewizji, ale dociekać. Kłaniam się nisko ,

Pluta-Brzyski
Lepszych trzech mądrych wrogów niż stu fałszywych, letnich i mało lojalnych przyjacół...Bo tylko w walce człowiek rośnie, inaczej jełczeje w taniutkim smrodku...
Odpowiedz
Chicot napisał(a):Najbardziej ubawiłem się czytając o 23 milionach Polaków żyjących w nędzy (sic!).
I o naszych wskaźnikach na poziomie najuboższych państw afrykańskich.
Odpowiedz
Jasne, że te 23 mln to demagogia, ale nie całkowita. W wielu rejonach Polski strefa skrajnej biedy faktycznie się powiekszyła znacząco. I nie chodzi mi tu o podwarszawskie obszczyjmurki. Wystarczy pojeździć po niektórych rejonach tzw. Polski B, byłej Galicji zwłaszcza oraz - przepraszam za wyrażenie - w Prusiech. A i Pomoze Zachodnie nie tryska bogactwem.
Odpowiedz
piotru napisał(a):Pomoze Zachodnie nie tryska bogactwem.
co potwierdzam jako, że mieszkam w zachodniopomorskiem..
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
I to mocna złotówka, a nie polityka podatkowa, koszty pracy, ZUS i kołowrotek w przepisach, który odstrasza inwestorów innych niż spekulanci, powoduje tę pauperyzację społeczeństwa? Nie przypadkiem utrzymywanie nierentownych kopalni, emerytury pomostowe, lewe renty i rozbuchany deficyt budżetowy, dług zagraniczny i koszta jego obsługi są winne tej biedzie?
Odpowiedz
piotru napisał(a):W wielu rejonach Polski strefa skrajnej biedy faktycznie się powiekszyła znacząco. [...] oraz - przepraszam za wyrażenie - w Prusiech.
Masz na myśli dawne Prusy Wschodnie czy zabór pruski?
IMO Wielkopolska należy raczej do bogatszych regionów kraju.

Pozdrawiam
Zeratul

P.S. Może nie róbmy off-topa w tym temacie - i tak ma już 90 stron Wink
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz
Zeratul napisał(a):Może nie róbmy off-topa w tym temacie - i tak ma już 90 stron
To kilka więcej mu nie zaszkodzi...
A że kopalnie mogą by nierentowne, to raczej dziwne przy obecnym wydobyciu i zuzyciu węgla...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz
Przemek napisał(a):A że kopalnie mogą by nierentowne, to raczej dziwne przy obecnym wydobyciu i zuzyciu węgla...
I to jest paradoksalnie problem - bo zamiast wykorzystać najlepszy moment na restrukturyzację szefowie kopalń wstrzymują ten proces myśląc, że skoro teraz jest w mairę dobrze, to tak będzie zawsze :'

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości