Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Urodziny
#1
Witam. Słuchając ostatnio piosenki urodziny zaintrygowała mnie postać drugoplanowa z tego wiersza:

Czyjś oddech mnie ściga. To sąsiad z baraku,
Ma lat osiemdziesiąt i dyszy lecz brnie
I pełznie do przodu i gada do piachu:
Ja nie dam się, nie dam się, nie dam się, nie...

Zastanawia mnie czy owa postać miała swój pierwowzór w rzeczywistości.

Warto zauważyć, ze mimo wszystko Oświęcim nie jest tu motywem przewodnim. Piosenka została napisana 26 marca 1981. Data jest ważna z dwóch powodów. Po pierwsze - oznacza ona że utwór powstał w kilka dni po 25-tych urodzinach Jacka, wobec czego PL-a można utożsamiać właśnie z autorem.

Drugi powód jest taki, ze piosenka powstała w kilka miesiecy po wprowadzeniu stanu wojennego. Powołam sie tu na pewną wypowiedź Kaczmarskiego.

."Może nie powinienem tego mówić, ale rzeczywiście mam takie uczucie, iż fakt, że znalazłem się tutaj [w Paryżu - przypis mój] przed 13-tym grudnia i musiałem to przetrwać, przeżyć od początku do końca i przemyśleć, bardzo mi dużo dał. Po raz pierwszy w życiu rzeczywiście przeżyłem dramat, z tym, że na początku nie wiedziałem, czy to dramat czy tragedia, dlatego, że byłem tu sam przez siedem miesięcy i miałem wrażenie absolutnego odcięcia. A ponieważ w sposób naturalny angażowałem się we wszystko, we wszystkie rodzaje działalności, które były kontynuacją mojej działalności w Solidarności w Polsce, więc dla wielu ludzi, dla mnie również, było przez pewien czas oczywiste, że sobie odciąłem całkowicie kontakt z rodziną, z żoną, z krajem, ale dzięki temu po raz pierwszy w moim życiu przeżyłem coś naprawdę dramatycznego. Po raz pierwszy zacząłem odczuwać to wszystko o czym śpiewałem, jako swój osobisty los. ... Natomiast sam fakt pisania tutaj był przez dłuższy czas problematyczny, tzn. byłem przekonany, że nawet nie mam prawa śpiewać piosenek na temat tego co dzieje się w Polsce. Przez cztery miesiące nic prawie nie napisałem i dopiero po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że jeżeli ja tu przestanę pisać, a nie wrócę do Kraju, to po prostu zaprzeczę samemu sobie, a powrót do Polski, na podstawie przekazów od moich najbliższych i od moich przyjaciół, był nie tyle problematyczny co niewskazany. No i zacząłem pisać i wiem to od tych co przyjeżdżają z Kraju, że te piosenki, które napisałem po 13-tym grudnia na temat Polski i nie tylko, bo np. piosenka o Valladaresie, kubańskim poecie, jest pozornie niezwiązana z tym, ale w gruncie rzeczy pisałem o swojej żonie i o mnie, ona była w Polsce, ja tutaj i ja się czułem uwięziony, wiem od tych ludzi, że jednak ten nastrój jest trafiony, wyczuty, tzn. nie ma świadomości, że wykorzystuję sytuację w Polsce po to, żeby pisać na ten temat przeboje. Dla mnie jest to nadal kwestia bardzo osobista i wewnętrzna, z tym, że piosenki musiały się zmienić, bo przestałem pisać na temat legend, mitów i obrazów, a zacząłem pisać na temat tego co widzę, co słyszę i co czuję bezpośrednio. One się zrobiły może bardziej opisowe, przestałem wróżyć, ale znalazłem się w sytuacji, w której poczułem się zobowiązany do pisania i to przestało być tym czym było do 80-tego roku, tą przyjemnością spisywania, tak łatwo i pięknie, wierszy i muzyki wtedy, kiedy się ma natchnienie, a to zaczął się obowiązek zastanawiania się nad sobą i nad swoja postawą wobec tego co się dzieje, i obowiązek weryfikowania wszystkich poglądów i wszystkich zachowań moich wobec tego co się stało. Mam wrażenie, może znowu zabrzmi to jak paradoks, ale mam wrażenie, że bardzo dużym szczęściem czy fartem, było to, że znalazłem się tutaj w październiku 81-ego roku, nie dlatego, że uniknąłem wojny w Polsce, tylko że uniknąłem tej przepaści, tej pokusy estrady, tej łatwości odwagi. Nagle się okazało, że to co robiłem do 25-tego roku życia, co wydawało mi się łatwe, naturalne, proste, ponieważ był cały zastęp ludzi, z moją rodziną, z przyjaciółmi, który mi to umożliwiał, który mi to ułatwiał, który mi usuwał przeszkody z dróg i mnie bronił, nagle się stało moją osobistą sprawą, wobec której musiałem się opowiedzieć osobiście i za którą musiałem wziąć całkowitą odpowiedzialność, wyłącznie w swoim imieniu. Więc jakby znowu los mnie zmusił do ocalania siebie samego, do tego, abym z pełną świadomością stał się taki, jaki byłem przedtem, w sposób taki radosno-swobodny, teraz musiałem się zdecydować z wyboru i ze wszystkimi tego konsekwencjami. To wszystko dotyczy mnie, mojego myślenia i sposobu pisania teraz i sposobu myślenia o Polsce i świecie"

Chodzi mi o fragment dotyczący tego, ze Jacek nie mógł przez kilka miesięcy pisać. Tak wielkie wrażenie zrobił na nim stan wojenny. Wiersze zaczynają się pojawiać w większych ilościach dopiero pod koniec lutego (bywa, że nawet dwa wiersze pochodzą z tego samego dnia).

Zmierzam do tego, że utwór moze byc próbą rozliczenia się z tym kilkumiesięcznym okresem. Że w tamtym czasi Jacek chciał sie poddać (mozna się domyślać że chodzi o twórczość), tak wielki ból sprawiała mu sytuacja w jakiej się znalazł. Sam bez rodziny na emigracji...

I wtedy pojawił sie człowiek (przynajmniej w wierszu), który sprawił, ze nadzieja w nim odżyła.

Zastanawiam się, czy ten 80-letni staruszek jest realną postacia, czy tylko metaforą - symbolem tych wszystkich ludzi którzy się nie poddali w czasi stanu wojennego. Może to być także odwołanie do historii - własnie świadomośc tego, że tamci walczyli - Ci ludzie z Oświęcimia, mimo całkowitej beznadziei ich położenia, może właśnie uświadomienie tego sprawiło, ze Kaczmarski odzyskał wole walki.

Może ktoś z Was wie cos bliżej na ten temat.

Pozdrawiam
Eryk
Odpowiedz
#2
Eryk napisał(a):26 marca 1981
1982
Odpowiedz
#3
Eryk napisał(a):czy ten 80-letni staruszek jest realną postacia, czy tylko metaforą
A może jest jednym i drugim?
[b][i][size=75]ukončite prosím výstup a nástup, dveře se zavírají[/b][/i][/size]
Odpowiedz
#4
Jaśko napisał(a):
Eryk napisał(a):26 marca 1981
1982
nie zauważyłem - literówka.
gredler napisał(a):A może jest jednym i drugim?
metaforą na pewno, ale ciekawe czy miał pierwowzór?
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Przypowieść na własne 44. urodziny. Torrentius 0 2,463 04-20-2008, 08:15 AM
Ostatni post: Torrentius

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości