Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Szkoła Aktorska Jana i Haliny Machulskich
#61
Paweł Konopacki napisał(a):W McDonaldsie ma ponad 100 zł dziennie z napiwków?
No właśnie, to raczej mało prawdopodobne. Nie zauwazyłem, aby ktoś zostawiał napiwek w McD Smile Za to w PizzyHut owszem, no ale to już restauracja.
#62
Zwracam uwagę, że Szymon nie pisał o napiwkach w McDonald's.
#63
Odniosłem się do cytatu, bo nie mogłem znaleźć oryginalnej wypowiedzi.
Tam - Apokalipsa,
Nieuchronny kres.
Tu - nie grozi nic nam,
Tu - niezmiennie jest...
#64
Szymon napisał(a):Pięćset pięćdziesiąt to może i jest głodowa pensja, ale kto z ręką na sercu może powiedzieć, że tyle (i nic więcej) zarabia ? Poza jakimś marginesem ? Więc pisanie, że można w Polsce liczyć tylko na pracę za pięćset złotych to jest gruba przesada.
Magister Biologii (UMK więc nie podrzędna szkółka pedagogiczna a 5/6 w rankingach uczelnia w Polsce) i porobione szkoły medyczne, 20 lat pracy a odpowiedzialnym stanowisku w szpitalu w punkcie krwi (jak się pomyli to pacjent ma zerowe szanse przeżycia). Miesięczne zarobki - 800 zł na rękę. Żadnych dodatków i wysługi lat, bo wszystkich zwolnili i kazali założyć samodzielną działalność gospodarczą. Wszyscy potulnie po krótkim strajku to zrobili bo szybko się okazało,że na ich miejsca czekają chętni, bo innej pracy nie ma. Więc nie pieprz za przeproszeniem, że 500 zł to jakieś minimum, którego nikt nie zarabia, bo znajdziesz takich na pęczki.
Jeżeli jakimś cudem świeży magister znajdzie pracę w szkole (cud to dobre określenie, bo okazało się, że tak szumnie zapowiadana ostatnia szansa przejścia na wcześniejszą emeryturę została przez nauczycieli olana) będzie zarabiał 800 zł na rękę przez dwa pierwsze lata, potem jak się dokształci (za to też zapłaci) może zarabiać więcej. Kończąc studia ma 25/26 lat. Zanim więc zdoła się odbić i kupić wymarzoną kawalerkę na dwoje minie jakieś 10/15 albo i więcej lat. Tak po 40 założy więc rodzinę... nie ma to jak w wieku 60 lat chodzić na wywiadówki własnych dzieci Wink. Z każdym dniem coraz bardziej rozumiem tych co wyjeżdżają...
#65
Przemek napisał(a):zdaje sie ze w tym lokalu nie wolno przymowac napiwków...
A czy ja gdziekolwiek napisałem, że to było w McDonaldsie ? To powyżej, Przemku, to jest doskonały przykład kretyńskiej uwagi przyjmującej pozór odniesienia się do czyjejś wypowiedzi, a tak naprawdę mającej na celu jedynie zdyskredytowanie innego uczestnika dyskusji. Jeśli się mylę, to wyjaśnij mi proszę, po jaką cholerę to napisałeś ?
Paweł Konopacki napisał(a):Oczywiście! Można np. robić doktorat z tzw. wolnej stopy (od 5 do 9 tys zł, w zalezności od uczelni i kierunku). Z takim doktoratem łatwiej znaleźć prace na uczelni. Można mieć wówczas etat na uczelni, albo np. sporo godzin zajęć na umowę o dzieło.
Można zrobić ten doktorat także nie płacąc za niego - jesli instytucja w której się pracuje pokryje koszty kształcenia. Wszystko mozna, Szymonie! Jakież to proste, prawda?
Istnieją jeszcze stypendia...
Paweł Konopacki napisał(a):Miał szczęście mieć dość zamożnych rodziców, którzy po pierwsze wysłali go do pryatnego liceum, po drugie przez 10 lat wkładali pieniądze w naukę języków swojego syna, po trzecie stać ich było na pokrycie kosztów zagranicznych wojaży swojej pociechy.
Akurat szczerze wątpię, żeby po prywatnym liceum było się łatwiej dostać na studia, a co do nauki języków - to tak jak napisał Marek, nie jest to znowu tak bardzo drogie. A jaki związek z tym mają zagraniczne wojaże, to już Bóg jeden raczej wiedzieć. Czy Ty widziałeś na oczy nową maturę, Pawle ? Wink
Paweł Konopacki napisał(a):Pamiętaj, Szymonie, że dla ludzi nie jest ważna jedynie wysokośc zarobków. Często nie mniej ważny jest sam fakt posiadania zajęcia - bo on daje poczucie względnej stabilizacji.
Zgoda ! Ale kogo Ty za to obwiniasz ?
Paweł Konopacki napisał(a):Szymonie, emigracja zarobkowa z powodu braku pracy jest faktem.
Odpływ pracowników do krajów UE jest faktem.
Ależ ja temu nie przeczę. Tylko - po pierwsze, wydaje mi się, że przedstawiasz sytuację w nieco zbyt czarnych barwach, po drugie nie widzę problemu - wyjeżdżają, dajmy na to, do Anglii, gdzie zarobki są kilkukrotnie większe - ale znając historię, łatwo zrozumieć, dlaczego "tam" jest lepiej pod względem ekonomicznym. Poza tym piszesz o tym tak, jakby to była nowość problem - emigracja zarobkowa z Polski jest zjawiskiem, o ile mi wiadomo, znanym od stuleci. Ale jest ona w znakomitej większości przypadków pewnym wyborem - i uważam, że zdecydowanie przesadzasz, sugerując, że (mówimy cały czas o absolwentach studiów, którzy na tychże nie marnowali czasu i zdołali je ukończyć z niezłym wynikiem) to jest alternatywa pomiędzy pięciuset złotymi tutaj i nie wiadomo jakimi kokosami na Zachodzie. U nas jest, jak jest, może nie najlepiej, ale naprawdę sobie dać radę (sam przyznałeś przed chwilą, że sobie radzisz jakoś, prawda ? :Smile ) Wiadomo, że nie osiągniemy szybko (o ile kiedykolwiek) standardu życia, powiedzmy w Wielkiej Brytanii, bo kiedy pod panowaniem Jej Królewskiej Mości pod koniec XIX wieku znajdowała się ćwierć świata - tereny obecnej Polski rozwijały się szalenie nierównomiernie, a w zaborze rosyjskim większość ludzi klepała taką biedę, jakiej na Wyspach już wtedy nie widywano (może trochę przejaskrawiam, ale ogólnie rzecz biorąc chyba nie mijam się z prawdą ?) - ale czy to nie jest naturane, czy to nie jest historyczna konieczność ?
Paweł Konopacki napisał(a):Mogą, bo mało kto postawi się w swojej własnej sprawie (przykład słynnej "Biedronki" jest tu bardzo wymowny). Każdy, albo prawie każdy siedzi cicho, bo zależy mu na jego własnym stołku. Siedzi cicho, bo na jego miejsce może przyjśc 10 innych. Pracodawca ma z czego wybierać.
Kapitalizm opiera się na konkurencji - chyba nie muszę przypominać Ci, że urlopy, normowany czas pracy i tak dalej to są zdobycze socjalizmu, prawda ? Nikt tych ludzi do pracy w Biedronce nie zmuszał - skoro ludzie pracują tam dobrowolnie, to o co właściwie chodzi ? Irytuje mnie niesamowicie coś takiego - dlaczego (ja wiem, że takie są przepisy i tak dalej) tak na zdrowy rozum ktoś kto prowadzi własne przedsiębiorstwo nie może nie przyjąć do pracy kogoś tylko dlatego, że niedoszły pracownik jest kobietą, mówi z akcentem, albo po prostu, zdaniem pracodawcy, nie nadaje się na dane stanowisko ? Przecież to jest jego prywatne przedsiębiorstwo i może sobie zatrudniać kogo mu się żywnie podoba i na jakich zasadach chce ! To już w jego interesie leży, żeby tak opracować te zasady, żeby znaleźli się chętni. Mam uczulenie na wzmianki o Kodeksie Pracy, więc w ten sposób mnie raczej do niczego nie przekonasz Wink

Pozdrawiam serdecznie !

[ Dodano: 5 Wrzesień 2006, 01:40 ]
Artur napisał(a):Więc nie pieprz za przeproszeniem, że 500 zł to jakieś minimum, którego nikt nie zarabia, bo znajdziesz takich na pęczki.
Kto zarabia pięćset (nie osiemset) i nie ma żadnych innych źródeł dochodu ? Podaj z łaski swojej jakiś przykład z tych "pęczków".
Artur napisał(a):Jeżeli jakimś cudem świeży magister znajdzie pracę w szkole (cud to dobre określenie, bo okazało się, że tak szumnie zapowiadana ostatnia szansa przejścia na wcześniejszą emeryturę została przez nauczycieli olana)
Piszesz tak jakbyś miał do tych pięćdziesięcioletnich nauczycieli pretencje, że potulnie nie przeszli na emeryturę, co jest nie do końca uczciwe, bo przecież mają prawo pracować dłużej...dlaczego mają ustępować miejsca młodym wkurwionym (to taka parafraza pewnej fraszki Kofty :Smile ), którzy będą na każdą lekcję przychodzić z myślą o jakże kuszącym zmywaniu garnków w Anglii lub pracy w fabryce sosów w Irlandii i bedą mieli wypisane na twarzy wściekłość, że za mało zarabiają, że wynajmują gdzieś u ludzi i o to, że się muszą męczyć z rozwrzeszczaną dzieciarnią ? To ja już bym wolał takiego nauczyciela po pięćdziesiątce, który ma rodzinę, mieszkanie i jest nastawiony trochę bardziej optymistycznie do rzeczywistości niż, choćby Ty :rotfl: Nawiasem mówiąc, chyba decydując się na ten kierunek studiów, Arturze, wiedziałeś, że perspektywy dobrze płatnej pracy po jego ukończeniu są raczej marne, prawda ?
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
#66
Szymon napisał(a):a w zaborze rosyjskim większość ludzi klepała taką biedę, jakiej na Wyspach już wtedy nie widywano (może trochę przejaskrawiam, ale ogólnie rzecz biorąc chyba nie mijam się z prawdą ?)
Odpowiedź zależy od tego, ktorą wyspę masz na mysli. W Irlandii w latach 1845-51 ponoć 15% umarło z głodu, 10% wyjechało. To akurat wynikało z klęski głodu, ale ogólnie wiek XIX był dla tej wyspy nieciekawy. Jak widać, wiele się od tego czasu zmieniło.
<!-- m --><a class="postlink" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kl%C4%99ska_g%C5%82odu_w_Irlandii">http://pl.wikipedia.org/wiki/Kl%C4%99sk ... w_Irlandii</a><!-- m -->
#67
Nie wyraziłem się precyzyjnie - miałem na myśli Wielką Brytanię :Smile
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
#68
Szymon napisał(a):Czy Ty widziałeś na oczy nową maturę, Pawle ?
NIe tylko widziałem, ale nawet na dydaktyce trzeba nam było ją analizować. Nowa matura to maszynka testowa. Nie za wiele ma to wspólnego z egzaminem maturalnym. A tzw. prezentacje to kuźnia kombinatorstwa (widoczna także na tym forum. Swego czasu wysyp próśb o "pomoc" przy prezentacjach był powalający).
Szymon napisał(a):Kapitalizm opiera się na konkurencji - chyba nie muszę przypominać Ci, że urlopy, normowany czas pracy i tak dalej to są zdobycze socjalizmu, prawda ?
Już H. Ford, stary kapitalista, mówił, że pracownik musi dobrze zarabiać i być wypoczęty. Bo jak będzie przemęczony, to będzie źle pracował. A jak będzie za mało zarabiał, to nie kupi samochodu, który Ford produkuje :-)
Szymonie, tzw. prawa pracownicze to są zdobycze związków zawodowych - a te, jako jedne z pierwszych, powstawały między innymi w kapitalistycznej Anglii.
Walka o prawa pracownicze była - przepraszam za wyrażenie - reakcją na wyzysk i nieludzkie traktowanie pracowników przez pracodawców. Na ów wyzysk reagował nawet Kościół. Przypomnij sobie choćby Leona XIII i encyklikę "Rerum novarum". W tej encyklice jednak papież przestrzegał tez przed złudą socjalizmu. Krótko mówiąc: prawa pracownicze mogą i powinny być respektowane w rzeczywistości kapitalistycznej.
Szymon napisał(a):Nikt tych ludzi do pracy w Biedronce nie zmuszał - skoro ludzie pracują tam dobrowolnie, to o co właściwie chodzi ?

Szymonie, wybacz, ale gadasz totalne głupoty.
Ludzie często pracują tam, gdzie akurat jest praca, a nie tam, gdzie by chcieli.
Jak masz dwójkę dzieci na utrzymaniu to niestety musisz czasem pracować nawet w "Biedronce", albo w telemarketingu ("atrakcyjna praca w młodym i dynamicznym zespole, zarobki proporcjonalne do wyników sprzedażowych" - czyli tzw. wyścig szczurów Smile ) . Musisz! Nie ma tu miejsca na gadaninę w stylu "przecież nikt mnie nie zmuszał". Nie ma miejsca, bo życie zmusza do takiej pracy.
Szymon napisał(a):Przecież to jest jego prywatne przedsiębiorstwo i może sobie zatrudniać kogo mu się żywnie podoba i na jakich zasadach chce !
Może przyjmować kogo chce, ale nie może traktować pracownika, jak mu się podoba. Własnie po to stworzono KP, aby chronić podstawowe, niezbywalne prawa pracownicze. Naruszanie, czy wręcz ignorowanie KP jest niczym innym, jak powrotem do XIX wieku.

pozdrawiam!

PS: Szymonie, może zamiast usilnie tłumaczyć swoje widzenie świata (nota bene niezbyt orginalne i chyba własciwe dla człowieka, który jeszcze nie musi mierzyć się z problemami, o których pisze), postaraj się zrozumieć, co tłumaczą Ci ludzie, którzy z problemem pierwszej pracy, pracy po studiach, emigracji zarobkowej właśnie się zetknęli. Szymonie, teoretyzujesz a na dodatek mocno przesadzasz w swoich pseudo-kapitalistycznych wywodach. To wszystko nie jest takie proste, jak Ci się zdaje. Prawda nie zawsze zwycięża, dobrzy nie zawsze osiągają wymarzony sukces. Niestety!
#69
Paweł Konopacki napisał(a):NIe tylko widziałem, ale nawet na dydaktyce trzeba nam było ją analizować. Nowa matura to maszynka testowa. Nie za wiele ma to wspólnego z egzaminem maturalnym. A tzw. prezentacje to kuźnia kombinatorstwa (widoczna także na tym forum. Swego czasu wysyp próśb o "pomoc" przy prezentacjach był powalający).
Ale zaraz...co to ma do rzeczy ? Szczególnie, że ustna matura to i tak formalność, bo nie liczy się na prawie żaden kierunek. Przecież pytałem w kontekście tego Twojego kolegi, o którego podróżach byłeś łaskaw uprzednio napisać Wink
Paweł Konopacki napisał(a):Już H. Ford, stary kapitalista, mówił, że pracownik musi dobrze zarabiać i być wypoczęty. Bo jak będzie przemęczony, to będzie źle pracował. A jak będzie za mało zarabiał, to nie kupi samochodu, który Ford produkuje :-)
Nie znałem tego - rewelacyjne Smile
Paweł Konopacki napisał(a):Nie ma miejsca, bo życie zmusza do takiej pracy.
A właśnie... gdzie Ty pracujesz ?
Paweł Konopacki napisał(a):Może przyjmować kogo chce
Ale nie może nie przyjmować, kogo chce ! I to jest paranoja !
Ustawodawca napisał(a):§ 1. Pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w szczególności bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także bez względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy.

§ 2. Równe traktowanie w zatrudnieniu oznacza niedyskryminowanie w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, z przyczyn określonych w § 1.

§ 3. Dyskryminowanie bezpośrednie istnieje wtedy, gdy pracownik z jednej lub z kilku przyczyn określonych w § 1 był, jest lub mógłby być traktowany w porównywalnej sytuacji mniej korzystnie niż inni pracownicy.

§ 4. Dyskryminowanie pośrednie istnieje wtedy, gdy na skutek pozornie neutralnego postanowienia, zastosowanego kryterium lub podjętego działania występują dysproporcje w zakresie warunków zatrudnienia na niekorzyść wszystkich lub znacznej liczby pracowników należących do grupy wyróżnionej ze względu na jedną lub kilka przyczyn określonych w § 1, jeżeli dysproporcje te nie mogą być uzasadnione innymi obiektywnymi powodami.

Pozdrawiam serdecznie !
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
#70
Szymon napisał(a):Kto zarabia pięćset (nie osiemset) i nie ma żadnych innych źródeł dochodu ? Podaj z łaski swojej jakiś przykład z tych "pęczków".
Wszyscy poborowi (nawet jedyni żywiciele rodzin, bo to już przed wojskiem od roku nie chroni) dostają 450 zł. Ręczę Ci, że innej pracy podjąć nie może. To samo Ci, którzy zdołali wybłagać służbę zastępczą. Zdaje się, że salowi w szpitalach.
Szymon napisał(a):Piszesz tak jakbyś miał do tych pięćdziesięcioletnich nauczycieli pretencje, że potulnie nie przeszli na emeryturę, co jest nie do końca uczciwe, bo przecież mają prawo pracować dłużej...
I niech pracują dobrze i odkładają, bo Ci co pojechali na ZUS nie płacą Wink
Szymon napisał(a):Nawiasem mówiąc, chyba decydując się na ten kierunek studiów, Arturze, wiedziałeś, że perspektywy dobrze płatnej pracy po jego ukończeniu są raczej marne, prawda ?
Szedłem z zainteresowania a nie by trzepać kasę. Od razu miałem świadomość, że najpewniej nie będę pracował w zawodzie.
#71
Artur napisał(a):Wszyscy poborowi (nawet jedyni żywiciele rodzin, bo to już przed wojskiem od roku nie chroni) dostają 450 zł.
:rotfl: :rotfl: :rotfl: Ale to przecież nie jest praca. To jest zaszczytna służba Ojczyźnie ! Wink Nie wiedziałem, prawdę powiedziawszy, że w ogóle cokolwiek dostają - myślałem, że to rodzaj więzienia...
Pytałem poważnie. Kto po studiach, przez dłużej niż rok dajmy na to zarabia pięćset złotych i nie ma innych źródeł utrzymania ?
Artur napisał(a):Szedłem z zainteresowania a nie by trzepać kasę.
To Ci się chwali - nie narzekaj zatem Smile

Pozdrawiam!
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
#72
Szymon napisał(a):Pytałem poważnie. Kto po studiach, przez dłużej niż rok dajmy na to zarabia pięćset złotych i nie ma innych źródeł utrzymania ?
Pytanie jest celowo postawione tak, by wyszło na Twoje. Ktoś komu będą płacić 500 zł będzie mieszkał z rodzicami albo rzuci to w cholerę i pojedzie na zlewozmywak.

A trzepanie kasy a znalezienie jakiejkolwiek pracy płatnej na tyle, żeby się usamodzilnić to dwie różne sprawy.
#73
Szymon napisał(a):W restauracji włoskiej w której pracuje mój wyżej wspomniany kolega z klasy maturalnej stawka godzinowa wynosi trzy złote i piećdziesiąt groszy za godzinę, z tym, że klienci zostawiają zwykle pięcio-dziesięcioprocentowy napiwek od każdego rachunku, co daje około stu złotych dziennie (fakt, że to jest dosyć droga restauracja) - za dwadzieścia dni pracy w miesiący dostaje zatem ponad dwa tysiące.
Szkoda że od tych napiwków nikt mu ZUSu nie opłaci...
Szymon napisał(a):Więc pisanie, że można w Polsce liczyć tylko na pracę za pięćset złotych to jest gruba przesada.
Co Ty, ku...a, wiesz o Polsce...

[ Dodano: 5 Wrzesień 2006, 06:21 ]
Szymon napisał(a):Nie wiedziałem, prawdę powiedziawszy, że w ogóle cokolwiek dostają - myślałem, że to rodzaj więzienia...
Czyli gówno wiesz o życiu, a sie produkujesz...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
#74
Przemek napisał(a):Szkoda że od tych napiwków nikt mu ZUSu nie opłaci...
A właśnie, że nie szkoda! Bardzo dobrze, że go z tych napiwków nie okradają!
Pawle, piszesz pieknie o pewnym kapitaliście:
Paweł Konopacki napisał(a):Już H. Ford, stary kapitalista, mówił, że pracownik musi dobrze zarabiać i być wypoczęty. Bo jak będzie przemęczony, to będzie źle pracował. A jak będzie za mało zarabiał, to nie kupi samochodu, który Ford produkuje :-)
ale zaraz potem
Paweł Konopacki napisał(a):Walka o prawa pracownicze była - przepraszam za wyrażenie - reakcją na wyzysk i nieludzkie traktowanie pracowników przez pracodawców
Ja tam bym nie protestował, gdyby kapitalizm sprowadzał się do gadaniny p. Forda (albo ta gadanina była chociaż reprezentatywna dla kapitalizmu doby narodzin socjalizmu).
I dalej polemizujesz z Szymonem w tym stylu:
Paweł Konopacki napisał(a):Szymonie, może zamiast usilnie tłumaczyć swoje widzenie świata (nota bene niezbyt orginalne i chyba własciwe dla człowieka, który jeszcze nie musi mierzyć się z problemami, o których pisze), postaraj się zrozumieć, co tłumaczą Ci ludzie, którzy z problemem pierwszej pracy, pracy po studiach, emigracji zarobkowej właśnie się zetknęli. Szymonie, teoretyzujesz a na dodatek mocno przesadzasz w swoich pseudo-kapitalistycznych wywodach. To wszystko nie jest takie proste, jak Ci się zdaje. Prawda nie zawsze zwycięża, dobrzy nie zawsze osiągają wymarzony sukces. Niestety!
Odnoszę się do tych wypowiedzi, bo moje piwo nie było "ironiczne" - uważam, że Szymon ma najwięcej racji w tej dyskusji, a uwagi o "niezbyt oryginalnym widzeniu świata" możesz odnieść niemalże do każdego z dyskunantów (Twoje widzenie jest oryginalne, że tak spytam na marginesie?)
A że "prawda nie zawsze zwycięża, dobrzy nie zawsze osiągają wymarzony sukces" to już szczyt myśli oryginalnej. Powiedz mi tylko, do której wypowiedzi te słowa odnosisz.

P.S. Do Szymona - nigdy nie stawiałem piwa "ironicznego"; traktuję instytucję wirtualnego browarka jako coś łączącego "jateża" i uznania dla przedpiszcy Wink
Znajdzie się słowo na każde słowo
#75
MacB napisał(a):A właśnie, że nie szkoda! Bardzo dobrze, że go z tych napiwków nie okradają!
Tak, teraz nie szkoda...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
#76
Artur napisał(a):Tak po 40 założy więc rodzinę... nie ma to jak w wieku 60 lat chodzić na wywiadówki własnych dzieci Wink. Z każdym dniem coraz bardziej rozumiem tych co wyjeżdżają...
Należysz do tej lepszej płci, więc możesz sobie pozwolić na optymizm Wink. Jeśli mnie, jednostce rodzaju żeńskiego, uda się założyć rodzinę (czytaj zajść w ciążę) po czterdziestce czy pięćdziesiątce (skoro w wieku lat 60. miałabym chodzić na wywiadówki), to dopiero to będzie cud Smile ...
#77
Artur napisał(a):Ktoś komu będą płacić 500 zł będzie mieszkał z rodzicami albo rzuci to w cholerę i pojedzie na zlewozmywak.
A widzisz...
Artur napisał(a):A trzepanie kasy a znalezienie jakiejkolwiek pracy płatnej na tyle, żeby się usamodzilnić to dwie różne sprawy.
Właśnie nie do końca takie różne. Przy obecnych cenach nieruchomości nawet pensja powyżej średniej krajowej (czyli powyżej dwóch tysiący na rękę bodajże - a z tego nie kupując mieszkania można się wcale nieźle utrzymać) może nie wystarczyć na zakup własnego lokum albo może stać się przyczyną obciążenia finansowego rozłożonego na dziesiątki lat - z tym, że podobnie jest choćby w Wielkiej Brytanii. Ty byś pewnie chciał, żeby państwo każdemu absolwentowi studiów dawało mieszkanie, najlepiej za darmo, wiedząc, że sytuacja na rynku nieruchomości i tak się poprawiła diametralnie w porównaniu z okresem PRL-u.
Przemek napisał(a):Szkoda że od tych napiwków nikt mu ZUSu nie opłaci...
A co to ma do rzeczy ?
Przemek napisał(a):Co Ty, ku...a, wiesz o Polsce...
Wybacz, Przemku, ale tego typu "argumenty" do mnie nie przemawiają...
Przemek napisał(a):Czyli gówno wiesz o życiu, a sie produkujesz...
:rotfl: :rotfl: :rotfl: I pewnie "mam jakieś kompleksy" ?
MacB napisał(a):A że "prawda nie zawsze zwycięża, dobrzy nie zawsze osiągają wymarzony sukces" to już szczyt myśli oryginalnej. Powiedz mi tylko, do której wypowiedzi te słowa odnosisz.
Właśnie... z moich wypowiedzi ciężko było wywnioskować coś na co tak można było odpowiedzieć, Pawle :Smile
MacB napisał(a):Do Szymona - nigdy nie stawiałem piwa "ironicznego"; traktuję instytucję wirtualnego browarka jako coś łączącego "jateża" i uznania dla przedpiszcy
Dziękuję ! Pozwoliłem się zrewanżować w tym i równoległym temacie Wink

Pozdrawiam serdecznie

[ Dodano: 5 Wrzesień 2006, 11:40 ]
Karol napisał(a):Należysz do tej lepszej płci, więc możesz sobie pozwolić na optymizm . Jeśli mnie, jednostce rodzaju żeńskiego, uda się założyć rodzinę (czytaj zajść w ciążę) po czterdziestce czy pięćdziesiątce
Z całym szacunkiem...ale czy do zajścia w ciążę i później do wychowywania dziecka (dzieci) naprawdę jest potrzebne własne mieszkanie i nie wiadomo jakie wynagrodzenie miesięczne ?
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
#78
Co ciekawe, złośliwa uwaga Kuby Mędrzyckiego zainicjowałą bardzo ciekawą dyskusję.\

Nieodmiennie fascynujące, jak nawet wśród wykształconych i oczytanych, optyka widzenia niezwykle mocno zależy od punktu siedzenia. Czy jest zaskakujące że człowiek rozpoczynający studia za trzy tygodnie patrzy w przyszłość z nieporównywalnie większym optymizmem niż ten kto właśnie pisze pracę magisterską, a problem zatrudnienia absolwentów poznał na własnej skórze?

Podkreślam raz jeszcze - pamiętajcie że przypadkaki jednostkowe to żadna statystyka, choćby jeden z was miał pięciu kumpli z podkrakowskich wsi, a drugi siedmiu kolegów pracujących w KFC.
#79
MacB napisał(a):uważam, że Szymon ma najwięcej racji w tej dyskusji,
no i fajnie, że uważasz Tongue
Bardziej niż to, co uważasz w temacie dyskusji, interesują mnie - prawdę powiedziawszy - wytłuszczenia w Twoim poście. Zresztą nie tylko tym, ale i innych. Kiedyś myślałem, że wytłuszczasz słowa jakoś szczególnie dla posta istotne. Ale to chyba nie do końca jest ta reguła. Mógłbyś wyjaśnić (to oczywiście tylko pytanie. Jak nie chcesz, nie wyjaśniaj), czemu np. wytłuszczasz imię Szymona, a nie wytłuszczasz mojego? Nie żebym coś miał przeciwko pisaniu mojego imienia niewytłuszczoną czcionką. Po prostu zastanawiam się, czemu raz imię jest wytłuszczone a raz - nie? Smile

[ Dodano: 5 Wrzesień 2006, 12:47 ]
Krasny napisał(a):Czy jest zaskakujące że człowiek rozpoczynający studia za trzy tygodnie patrzy w przyszłość z nieporównywalnie większym optymizmem niż ten kto właśnie pisze pracę magisterską, a problem zatrudnienia absolwentów poznał na własnej skórze?
Optymizm Szymona jest zrozumiały. Oby tylko IV RP nie pozbawiła Szymona złudzeń.
#80
Krasny napisał(a):Co ciekawe, złośliwa uwaga Kuby Mędrzyckiego zainicjowałą bardzo ciekawą dyskusję.\
Kraśny, bardzo Cię proszę - po kim jak po kim, ale po Tobie nie spodziewałbym się operowania jakimis stereotypami na temat moich postów. Gdzie, do ch... w tym wątku dopatrzyłeś się zośliwej uwagi ??
#81
Szymon napisał(a):Z całym szacunkiem...ale czy do zajścia w ciążę i później do wychowywania dziecka (dzieci) naprawdę jest potrzebne własne mieszkanie i nie wiadomo jakie wynagrodzenie miesięczne ?
Szymonie, proponuję abyś w najbliższym czasie zasponsorował jakąś matkę z dzieckiem (gdyby zabrakło Ci pieniędzy, MacB z pewnością Ci pożyczy ) i oddał jej swoje mieszkanie (a przynajmniej dwa pokoje*). Zaraz się na własnej skórze przekonasz, jakie są potrzeby samotnych matek z dziećmi.

Za jakiś czas opisz na Forum swoje doświadczenia a ja postawię ci piffko (nie ironiczne) za to, że wreszcie wiesz, o czym piszesz. Smile

pozdrawiam!
-------------------
* Ach, te mieszkania...;-)
#82
Szymon napisał(a):Twoja lotność mnie po raz kolejny zadziwia, Drogi Imienniku ! Zadaj sobie trud znalezienia w jakiejś gazecie ogłoszenia zaczynającego się na przykład od słów "Agencja zatrudni panie..." to zrozumiesz co miałem na myśli.
Jestem przekonany,że Ten Którego Jesteś Imiennikiem Szymonie to zrozumiał - tyle,że chodziło mu o to,że jednak nie każda chętna zostałaby przyjęta do tej średnio zaszczytnej pracy...
#83
Szymon napisał(a):Z całym szacunkiem...ale czy do zajścia w ciążę i później do wychowywania dziecka (dzieci) naprawdę jest potrzebne własne mieszkanie i nie wiadomo jakie wynagrodzenie miesięczne ?
Do zajścia w ciążę rzeczywiście nie, ale wiesz - nie każda matka preferuje zamiast kołyski beczki po kapuście 8o . Nie, dzieci nie muszą mieszkać, można je upchnąć w cudzej piwnicy, wozić na noc do pogotowia opiekuńczego, wymościć karton na smietniku...
Czy Ty jesteś tak naiwny, czy usiłujesz nieudolnie prowokować? Czy zdajesz sobie sprawę, ile kosztuje rata miesięcznego kredytu, w najgorszym wypadku miesięczny wynajem plus media, plus koszt utrzymania dziecka, plus jeszcze jakieś jedzenie, chemia i środki higieniczne, ubrania, bilety itd. dla rodziców, plus wydatki typu lekarze, leki. Nie wspominając o jakichkolwiek dobrach kulturalnych w stylu książka, załóżmy, że mogę się uwstecznić, o wyjeździe na wakacje itd. Jeżeli uważasz, że na to wystarczy 800-1000 zł netto (czyli 1200-1500 brutto, prawie dwukrotność najniższej pensji), to nie wiem, czy gratulować Ci marzycielstwa, czy współczuć zaślepienia.

PS. A propozycja kariery w burdelu jest poniżej wszystkiego.
#84
Karol napisał(a):Do zajścia w ciążę rzeczywiście nie, ale wiesz - nie każda matka preferuje zamiast kołyski beczki po kapuście
Rewelacja!!
#85
Tak... propozycja kariery w burdelu to przy tym pikuś.
#86
Alek napisał(a):zrozumiał
Przeca napisałem mu, że kawalarz i że powinien to napisać w kawałach...
Alek napisał(a):jednak nie każda chętna zostałaby przyjęta do tej średnio zaszczytnej pracy...
Raczej nie każda byłaby chętna... Jakież wy macie zdanie o naszych pięknych Polkach...
#87
Szymon napisał(a):To chyba zrozumiałe, że nie wszyscy absolwenci wyższej szkoły pedagogicznej w Wygwizdowie otrzymają pracę zgodną z ich kierunkiem kształcenia.
Nie "nie wszyscy" a większość.
Szymon napisał(a):To chyba zrozumiałe, że nie wszyscy absolwenci wyższej szkoły pedagogicznej w Wygwizdowie otrzymają pracę zgodną z ich kierunkiem kształcenia. I oni zapewne na brak pracy i na marne perspektywy będą najbardziej narzekać - tylko, że często to są ludzie, którzy byli za mało zdolni czy też za mało pracowici, żeby dostać się na studia na lepszą uczelnię
Wybacz kolego, ale co masz do uczelni pedagogicznych? Gwarantuję Ci, że przynajmniej połowa ze studentów takich uczelni to osoby równie zdolne, jak te studiujące na uniwersytetach.
Szymon napisał(a):jak to zajęte ? Przecież teraz wszyscy piszą tę samą maturę - ocenianą zewnętrznie i na podstawie tejże są przyjmowani na wybrane przez siebie kierunki studiów. I samo miejsce zamieszkania nie ma nic do tego, czy zostaną przyjęci.
Co ty gadasz? Przecież dopiero pierwszy rocznik z nową maturą poszedł na studia. Do tej pory na studia kwalifikowano na podstawie egzaminu wstępnego. Albo rozmowy kwalifikacyjnej.
Szymon napisał(a):A co do słabszych uczelni to miałem na myśli jedynie to, że spora część pracodawców (zwłaszcza w szkołach) bardziej ceni sobie dyplom któregoś z renomowanych uniwersytetów niż pierwszej lepszej, szkoły pedagogicznej.
W szkołach to liczą się raczej znajomości niż to jaką uczelnię skończysz.
Szymon napisał(a):I nierzadko taki pracodawca wie co robi (chociaż pewnie czasami może to być krzywdzące) - bo różnica w poziomie nauczania, przykładowo w Krakowie między UJ, a Akademią Pedagogiczną jest naprawdę spora, więc przeciętny absolwent uniwersytetu jest lepiej wykształcony od absolwenta szkoły pedagogicznej.
A skąd ta pewność, co?
Tak się składa, że skończyłam uczelnię pedagogiczną i jakoś nie czuję się gorsza od Ciebie, przyszłego absolwenta UJ (choć z Twoich słów wynika, że uznałbyś mnie za gorszą, bo nie dość, że uczelnia pedagogiczna, to w dodatku ukończone Liceum Ekonomiczne, a nie ogołniak). Gwarantuję Ci, że poziom coraz bardziej się wyrównuje - szczególnie, że na takich uczelniach jak moja wykładają często Ci sami ludzie, którzy pracuja na uniwerkach.
Szymon napisał(a):Pięćset pięćdziesiąt to może i jest głodowa pensja, ale kto z ręką na sercu może powiedzieć, że tyle (i nic więcej) zarabia ? Poza jakimś marginesem ?
Masz marne pojęcie o świecie.
Moja matka (z ręką na sercu) zarabia 550 złotych. Jest marginesem?
Artur napisał(a):Jeżeli jakimś cudem świeży magister znajdzie pracę w szkole
Dokładnie. Z mojego roku dostało pracę w szkole może 5 osób (z około 130) - z tego jedna na 1/2 etatu. Większośc tylko dlatego, że miało znajomości.
Szymon napisał(a):Istnieją jeszcze stypendia...
które na studiach doktoranckich dostają 2-3 osoby z roku... Zazwyczaj te, które pracują na uczelni - bo praca na uczelni to forma odpracowania tego stypendium.
Dla Ciebie wszystko jest strasznie proste.
Szymon napisał(a):Kto zarabia pięćset (nie osiemset) i nie ma żadnych innych źródeł dochodu ?
Znam takich. Znam takich, co zarabiają 300 ...
Szymon napisał(a):Piszesz tak jakbyś miał do tych pięćdziesięcioletnich nauczycieli pretencje, że potulnie nie przeszli na emeryturę, co jest nie do końca uczciwe, bo przecież mają prawo pracować dłużej...dlaczego mają ustępować miejsca młodym wkurwionym (to taka parafraza pewnej fraszki Kofty :Smile ), którzy będą na każdą lekcję przychodzić z myślą o jakże kuszącym zmywaniu garnków w Anglii lub pracy w fabryce sosów w Irlandii i bedą mieli wypisane na twarzy wściekłość, że za mało zarabiają, że wynajmują gdzieś u ludzi i o to, że się muszą męczyć z rozwrzeszczaną dzieciarnią ?
Taa... A wiesz ilu jest młodych ludzi, którzy poszliby pracować do szkoły z uśmiechem na ustach za te marne 800 zł? Tylko, że w szkołach pracują często osoby, które powinny być już na emeryturze. Mało tego - często pracują jednocześnie w dwóch szkołach.
Przemek napisał(a):
Szymon napisał(a):Więc pisanie, że można w Polsce liczyć tylko na pracę za pięćset złotych to jest gruba przesada.
Co Ty, ku...a, wiesz o Polsce...
Tyle ile przeciętny 18-latek pozostający na utrzymaniu rodziców
Szymon napisał(a):Z całym szacunkiem...ale czy do zajścia w ciążę i później do wychowywania dziecka (dzieci) naprawdę jest potrzebne własne mieszkanie
Najlepiej mieszkać w 6-7 osób w 2-pokojowym mieszkaniu.
#88
ann napisał(a):Najlepiej mieszkać w 6-7 osób w 2-pokojowym mieszkaniu.
Taki luksus? Szymon pewnie odowodni, że można w jednopokojowym...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
#89
Szymon napisał(a):Pięćset pięćdziesiąt to może i jest głodowa pensja, ale kto z ręką na sercu może powiedzieć, że tyle (i nic więcej) zarabia ? Poza jakimś marginesem ?
Szymonie, w niektórych regionach tego pięknego kraju tej wysokości zarobek jest normą. Nazywając ludzi zarabiających 550 czy 600 zł marginesem, zwyczajnie bredzisz (nie mówiąc o tym, ze obrazasz).
Znam osobę, która pracując w dużym biurze tłumaczy przysięgłych (wyższe wykształcenie, dwa języki były warunkiem) zarabiała nieco ponad 600 zł. I cieszyła się jak dziecko. Bo, co prawda zarobek gówniany, ale przynajmniej praca zgodna z profilem zainteresowań. Ta osoba była w stanie przełknąć nawet fakt niskiego zarobku. "Idylla" skończyła się w momencie, gdy okazało się, że musi co miesiąc podpisywać nową umowę o pracę (umowa o pracę była i tak wymuszona na pracodawcy, który pierwotnie proponował umowę zlecenie). W dodatku za każdym razem umowa podpisywana była w okolicach 10 dnia miesiąca, z datą wsteczną. Przez 10 dni ta osoba de facto pracowała na czarno. W sytuacji, gdyby np. cokolwiek się pracownikowi stało w ciągu owych 10 dni, np. wypadek w pracy, pracodawca mógł "z czystym sumieniem" wymigać się od jakiejkolwiek odpowiedzialności, bo ...przecież umowy nie było, prawda?
#90
Dzisiaj rozmawiałem z jedną z forumowiczek, która szczęśliwie w czerwcu ukończyła studia polonistyczne (obroniona praca na 5, rzecz jasna z Kaczmara, wkrótce bedzie zapewne na stronie Smile ). Naszej koleżance, pomimo bardzo intensywnych poszukiwań nie udało się znaleźć jakiejkolwiek pracy w szkole. Jak napisała, to samo dotyczy wszystkich jej koleżanek i kolegów z roku, którzy o taką pracę się starali. Jest to więc bardzo poważny problem, że ludzie kończąc studia o profilu humanistycznym są praktycznie pozbawieni możliwości pacy w wyuczonym zawodzie. Nie twierdzę bynajmniej, że państwo powinno zapewnić tym ludziom karierę w wyuczonym przez nich zawodzie, ale udawanie, że problemu nie ma lub bagatelizowanie go, świadczy o nieznajomości realiów i jest krzywdzące dla tych ludzi, którzy podejmując decyzje o wyborze danego kierunku studiów czynili to z czystego zamiłowania i z nadzieją, że jak będą dobrzy to jakoś sobie ze znalezieniem pracy poradzą. Niestety życie brutalnie sprowadza ich na ziemię. Nie znaczy to, że oni sobie nie radzą (bo w końcu znajdują inną pracę), ale mam wrażenie, że jakiś potencjał jest marnowany a ich zdobyta na studiach wiedza nie służy państwu i społeczeństwu tak jak mogłaby służyć. Uważam, że osoby najlepsze z danego kierunku, powinny mieć zagwarantowaną jakąś możliwośc pracy w zawodzie. Jeśli ten kto już jest nauczycielem i przez lata nie podnosi swoich kwalifikacji, bądź ma słabą opinię, praktycznie jest nieusuwalny, to rzesza młodych, wykształconych, pełnych zapału absolwentów (podkreślam - najlepszych a nie wszystkich jak leci) w zasadzie nigdy nie otrzyma szansy by sprawdzić się w zawodzie. No ale żeby to się zmieniło potrzebne jest opracowanie sensownego systemu edukacji powiązanego z możliwością egzekwowania zatrudnienia osób najlepszych. Skoro jednak przez kilkanaście lat każdy minister edukacji i rząd w całości miał to w dupie, to nie mam złudzeń, że minister (sic!) Giertych rozwiąże ten problem bo on ma akurat inne preferencje (4xP kojarzy mi się z 4 x Z na studiach Big Grin )
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Szkoła imienia Jacka Kaczmarskiego Niktważny 127 38,535 12-08-2020, 12:30 PM
Ostatni post: baterkowski
  Dziś 40 rocznica śmierci Jana Palacha Sławek 4 2,219 01-17-2009, 04:07 PM
Ostatni post: Przemek
  Szkoła imienia Jacka Kaczmarskiego - świeża awanturka dla sm Luter 16 5,415 09-28-2007, 12:06 PM
Ostatni post: Luter
  Łódzka Szkoła Filmowa JacekP 5 2,335 06-22-2006, 05:08 PM
Ostatni post: Tomek_Ciesla
  Szkoła, idealizm edukacyjny itp. Tula 18 5,597 04-23-2006, 08:44 PM
Ostatni post: Nowhere Woman

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości