Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Szkoła Aktorska Jana i Haliny Machulskich
#1
Z wielką przyjemnością ogłaszam że na przyszły rok studiów aktorskich w Szkole Jana i Haliny Machulskich, bezwarunkowo została przyjęta córka Jacka Kaczmarskiego, Pani Patrycja Volny. Serdeczne Gratulacje (składam również życzenia z okazji imienin Smile )

Pozdrawiam
Marta S
Nic nie Wiem...Wszystko Znam
#2
Najserdeczniejsze gratulacje Smile
Tylko poczucie humoru nas może ocalić.

"Kaczmar nie wygrałby "Nadziei". Kaczmar nawet by się nie zakwalifikował ze względu na brak elementu autorskiego." - Zeratul
#3
Gratulacje!!!
#4
To ja też się przyłączę.

Gratulacje :piwko:
#5
G-R-A-T-U-L-A-C-J-E !!!
Czekamy na debiut na Scenie - komplet publiczności zapewniony! Smile
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
#6
Również gratuluję Smile
Bo źródło wciąż bije...
#7
Serdeczne gratulacje! Niech Ci studia lekkimi będą Wink *-`-
"In the city od blinding lights..."

--------------------------
http://www.triadapoetica.art.pl
http://www.gentlemanschoice.pl
http://www.krest.pl
#8
Edkao napisał(a):Z wielką przyjemnością ogłaszam że na przyszły rok studiów aktorskich w Szkole Jana i Haliny Machulskich, bezwarunkowo została przyjęta córka Jacka Kaczmarskiego, Pani Patrycja Volny.
Również serdeczne gratulacje!!!

Ale z drugiej strony, uważam że ów wątek chyba nie do końca szczęśliwie trafił do działu żYCIE, które odnosi się przecież do życia Jacka. Był wątek DZIECI MISTRZA i tam pasowałby chyba nieco bardziej.
Ponadto, z całym szacunkiem, ale owa szkoła Machulskich nie ma statusu wyższej uczelni, więc życzenia udanego studiowania też są chyba nieco na wyrost. Z tego co wiem, to jest to ot taka szkółka jedna z wielu, bardziej przypominająca ognisko czy kólko teatralne. Oczywiście, nie umniejszam tutaj dydaktycznych talentów założycieli szkoły - wszak pan Jan Machulski był przecież przez wiele lat zdaje się dziekanem wydziału aktorskiego łódzkiej filmówki - aczkolwiek, nie przeceniałbym możliwości tego studium. Potraktowałbym to raczej jako zabawę, ciekawe spędzenie czasu, rozwijanie teatralnych zainteresowań i, a może przede wszystkim dobre przygotowanie do egzaminów do którejś z "prawdziwych" szkół teatralnych. No bo na pewno, szkoła państwa Machulskich nie wprowadza na deski prawdziwego, zawodowego teatru. Do tego trzeba skończyc którąś z czterech państwowych szkół teatralnych.
Ale jestem pewien, że przy sporym nakładzie pracy, Patrycja do którejś z nich się w przyszłym roku dostanie.

Swoją drogą, czyż nie lepiej od razu spróbować swoich sił w którymś z amatorskich teatrów w stolicy? Polecałbym Teatr "13" Tomka Służewskiego, tudzież TAUW Rysia Adamskiego. Tam od razu można spróbować swoich aktorskich sił i przy okazji pobrać sporo aktorskich nauk, nie płacąc przy tym jakichś chorendalnych pieniędzy.
#9
Kuba Mędrzycki napisał(a):tudzież TAUW Rysia Adamskiego.
Ooo tak! Propozycja udziału w Teatrze TAUW Rysia Adamskiego jest z tego całego Twojego posta najśmieszeniejszym fragmentem.
Widziałem w wykonaniu TAUW spektakl z piosenkami Jacka Kaczmarskiego. Gdyby nie Torment i Leszek Czajkowski, to 100% śpiewającego składu "aktorskiego" w tym "spektaklu" była by kompletnie pozbawiona słuchu. A już kolega śpiewający "Przedszkole" celował pod tym względem - facet miał pierwszy stopień umuzykalnienia najwyżej (słyszał, ze grają). Znakomicie to wszystko świadczy o rzeczonym Rysiu Adamskim.
#10
O szkole:
"Polski Ośrodek Międzynarodowego Stowarzyszenia Teatrów dla Dzieci i Młodzieży ASSITEJ (Association Internationale du Theatre Pour l’Enfance et la Jeunesse) jest jednym z około sześćdziesięciu narodowych ośrodków ASSITEJ na świecie, zajmujących się twórczością teatralną dla młodych widzów.
27 września 1999 r. powołał SZKOŁĘ AKTORSKĄ, która kształci zawodowo absolwentów szkół średnich do pracy aktora na scenie i przed kamerą, rozwija osobowość i umiejętności pedagogiczne studenta, przygotowuje do pracy instruktora teatrów szkolnych. Decyzją Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego 20 września 2001 r. Szkoła otrzymała uprawnienia szkoły publicznej. Szkołę prowadzą Halina i Jan Machulscy."

Bardzo zacna szkoła, a nie "ognisko czy kółko teatralne"
Kuba Mędrzycki napisał(a):nie przeceniałbym możliwości tego studium. Potraktowałbym to raczej jako zabawę, ciekawe spędzenie czasu, rozwijanie teatralnych zainteresowań i, a może przede wszystkim dobre przygotowanie do egzaminów do którejś z "prawdziwych" szkół teatralnych. No bo na pewno, szkoła państwa Machulskich nie wprowadza na deski prawdziwego, zawodowego teatru. Do tego trzeba skończyc którąś z czterech państwowych szkół teatralnych.
Nie wskazany jest pośpiech w przecenianiu, ale chyba Kubo czas zacząć doceniać. Chcemy tego czy nie, zmiany w kształceniu i wartościowaniu form kształcenia są faktem.
Polecam:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.teatry.art.pl/!inne/teatralia3/juza.htm">http://www.teatry.art.pl/!inne/teatralia3/juza.htm</a><!-- m -->

Patrycjo, glatuluję dobrego wyboru i życzę mnóstwa satysfakcji
Będziemy zatem rozszarpywać schedę
Słów przemyślanych, myśli przebolałych
Każdy dla siebie, każdy podług siebie
#11
Kuba Mędrzycki napisał(a):Również serdeczne gratulacje!!!

Z tego co wiem, to jest to ot taka szkółka jedna z wielu, bardziej przypominająca ognisko czy kólko teatralne.
Ale jestem pewien, że przy sporym nakładzie pracy, Patrycja do którejś z nich się w przyszłym roku dostanie.
Dziękuje Panu. Niestety egzaminy wstępne niczym nie przypominały ogniska lub kółka teatralnego, tym bardziej zajęcia prowadzone przez Panią Machulską w ramach egzaminacji. Dziękuje również za wiarę że przy tym "sporym nakładzie" pracy, w przyszłym roku uda mi się trafić do "prawdziwej" szkoły...I być może w związku z tym stać się bardziej wartościowym.

Dziękuje wszystkim za gratulacje. Cieszy mnie perspektywa możliwości kształcenia się w jakkolwiek skromny sposób w dziedzinie/fachu który mnie uszczęśliwia.

Pozdrawiam
-Pacia
#12
berseis13 napisał(a):Cieszy mnie perspektywa możliwości krztałcenia się w jakkolwiek skromny sposób w dziedzinie/fachu który mnie uszczęśliwia.
To w końcu chyba najważniejsze - robić to, co się lubi, prawda? Cieszymy się więc razem z Tobą Smile
Tylko błąd w słowie polecam poprawić bo nieładnie to wygląda Wink
Bo źródło wciąż bije...
#13
"...z tylu różnych dróg przez życie, każdy ma prawo wybrać źle! " Wink
[size=85][color=darkgrey][i]Jak jest tylko śmiesznie – może być niewesoło[/i]
Edward Dziewoński[/color][/size]
#14
Ale z Was bije optymizm... Co za różnica - dyplom - i tak większość absolwentów skończy na zmywaku w Londynie Wink.

A Tobie, Paciu, gratuluję Smile i dołączam się do życzeń, by był to dla Ciebie czas prawdziwej frajdy.
#15
Karol napisał(a):i tak większość absolwentów skończy na zmywaku w Londynie Wink
zajebiście śmieszne

Tak na marginesie: niby wszystko moze być tematem żartów, docinków albo uszczypliwości, ale mnie np. los abslowentów wielu wyższych uczelni nie śmieszy. Dla mnie to jest dramat, że ludzie wykształceni, pracujący ileś lat nad sobą i swoją wiedzą ostatecznie, po zrobieniu dyplomu kończą ...na zmywaku w obcym kraju.
Co ciekawe, na uczelaniach - o ile akurat w danym roku nie są blokowane etaty - często zostają miernoty, ludzie nie mający ani talentu do pracy naukowej, ani pasji dydaktycznej.
#16
Bea napisał(a):Ale z Was bije optymizm...
No, ja bardzo przepraszam, ale chciałem delikatnie dać do zrozumienia, że to Patrycja zdecydowała tak, a nie inaczej, a nam pozostaje cieszyć się z Jej sukcesu (w końcu był to egzamin!)
#17
Paweł Konopacki napisał(a):Tak na marginesie: niby wszystko moze być tematem żartów, docinków albo uszczypliwości, ale mnie np. los abslowentów wielu wyższych uczelni nie śmieszy. Dla mnie to jest dramat, że ludzie wykształceni, pracujący ileś lat nad sobą i swoją wiedzą ostatecznie, po zrobieniu dyplomu kończą ...na zmywaku w obcym kraju.
Co ciekawe, na uczelaniach - o ile akurat w danym roku nie są blokowane etaty - często zostają miernoty, ludzie nie mający ani talentu do pracy naukowej, ani pasji dydaktycznej.
Paweł, a co ja mam zrobić? Tylko ironizować. Miałam fajne interdyscyplinarne badania naukowe, w które władowałam kupę własnej kasy (bo wazeliniarstwo za grant było ponad moje siły), mam doktorat państwowej uczelni (ponoć niezłej), podyplomówkę. Zdając na doktoranckie, miałam niezły dorobek naukowy, a stypendium dostała bratanica dziekana. Potem zachorowałam, wypadłam z obiegu i okazało się, że nie ma już dla mnie miejsca... że ktoś mnie wygryzł... i wcale nie lepszy, tylko... sam sobie dopowiedz. Pewnie, że to jest dramat i wcale to nie jest śmieszne. Ale - "czego się nie da zniszczyć...". Bo co inaczej?
#18
Paweł Konopacki napisał(a):
Karol napisał(a):i tak większość absolwentów skończy na zmywaku w Londynie
zajebiście śmieszne
Raczej gorzkie - co chyba zreszą zauważyłeś.
Paweł Konopacki napisał(a):Co ciekawe, na uczelaniach - o ile akurat w danym roku nie są blokowane etaty - często zostają miernoty, ludzie nie mający ani talentu do pracy naukowej, ani pasji dydaktycznej.
Ale są to ludzie mający nazwisko - i to akurat prawda, przynajmniej w mieście, które aspiruje do statusu metropolii, a które wciąż pozostaje - mimo pięciu uczelni - miastem prowincjonalnym.
[color=maroon][size=84][b]Krokiem adekwatnym do rozwoju zdarzeń
Idę przed siebie i marzę:)[/b][/color][/size]
#19
Paweł Konopacki napisał(a):Tak na marginesie: niby wszystko moze być tematem żartów, docinków albo uszczypliwości, ale mnie np. los abslowentów wielu wyższych uczelni nie śmieszy. Dla mnie to jest dramat, że ludzie wykształceni, pracujący ileś lat nad sobą i swoją wiedzą ostatecznie, po zrobieniu dyplomu kończą ...na zmywaku w obcym kraju.
Kończą na zmywaku? Chyba nikt ich do tego nie zmusza. No a że wolą zmywać za 5 funtów niż robić cos innego w Polsce to już ich sprawa.

marek
#20
MJ napisał(a):zmywać na 5 funtów
Zapomniałeś dodać, jak te 5 ft. ma do czasu pracy - i przede wszystkim do tamtejszej ceny np. chleba.
[color=maroon][size=84][b]Krokiem adekwatnym do rozwoju zdarzeń
Idę przed siebie i marzę:)[/b][/color][/size]
#21
no 5 z groszami za godzinę to legalne minimum. Ale nie ma to znaczenia, tak czy siak jest to ich wybór.
#22
Paciu, serdecznie gratuluję Ci dostania się! Piwko!
#23
MJ napisał(a):Kończą na zmywaku? Chyba nikt ich do tego nie zmusza. No a że wolą zmywać za 5 funtów niż robić cos innego w Polsce to już ich sprawa.
Tiaaa, w Polsce mogą w tym czasie przecież pracować w telemarketingu, w młodym i dynamicznym zespole, za 500zł miesięcznie. Mogą też wpuścić się w tzw. samodzielność gospodarczą i wejść w ajencję "Zabki", albo pracować jako pomoc biurowa. Jest też opcja roznoszenia ulotek.
Sorry, ale to już lepszy jest zmywak za 5f, budowa za 7,5 albo firma transportowa za 6f

pozdrawiam

[ Dodano: 2 Wrzesień 2006, 09:09 ]
MJ napisał(a):Ale nie ma to znaczenia, tak czy siak jest to ich wybór.
No, jest to ich wybór. Zajebisty ich wybór. Wolny! Nikt przecież nikogo do niczego nie zmusza. Można nie jechać! No przecież można klepać bidę w Polsce.
#24
MJ napisał(a):Kończą na zmywaku? Chyba nikt ich do tego nie zmusza. No a że wolą zmywać za 5 funtów niż robić cos innego w Polsce to już ich sprawa.
Coś w tym jest, niestety... ale z drugiej strony rozumiem też, rozgoryczenie Pawła. Nepotyzm na uczelniach to niestety zjawisko, które jeszcze chyba długo poczeka na wykorzenienie - ale chyba nie po to wybieramy kierunki studiów takie jak na przykład historia (w Twoim, Pawle, przypadku) czy MISH, a w ramach niego pewnie głównie historia (w moim), żeby zdobyć zawód, prawda ? Mnie na przykład perspektywy zawodowe po skończeniu studiów w ogóle nie interesują. W końcu to jeszcze, mam nadzieję, dziewięć lat. Jeśli ktoś chce mieć intratny zawód to niech wybierze kierunek "finanse i bankowość" czy coś w tym rodzaju albo niech postara się o czołową lokatę na ekonomii, marketingu i zarządzaniu i tym podobnych. Natomiast jeśli ktoś traktuje studia jako możliwość intelektualnego rozwoju to może z czystym sercem studiować historię, filologię klasyczną i inne mało perspektywiczne kierunki ;-) Ja wierzę w to, że praca zawsze się znajdzie, dla tych, którzy się naprawdę wyróżniają. A jeśli ktoś woli w wakacje zmywanie garnków zagranicą od czytania, to niech się potem nie dziwi, że może skończyć studia z gorszym wynikiem od tych, którzy w tym samym czasie starają się uczyć, a co za tym idzie mieć mniejsze szanse na pracę zgodną ze swoimi zainteresowaniami i widoki na powrót do zmywania - tym razem na stałe. Tylko po co idzie na studia ?

Pozdrawiam serdecznie !
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
#25
Szymon napisał(a):Nepotyzm na uczelniach to niestety zjawisko, które jeszcze chyba długo poczeka na wykorzenienie - ale chyba nie po to wybieramy kierunki studiów takie jak na przykład historia (w Twoim, Pawle, przypadku) czy MISH, a w ramach niego pewnie głównie historia (w moim), żeby zdobyć zawód, prawda ?
Po pierwsze, z uczelniami to był przykład.
Po drugie, nie wiem, czy można mówić o nepotyzmie. To, że na uczelniach pozostają często (nie zawsze, oczywiście) ludzie dość mierni, nie znaczy jeszcze, że sa to krewni i znajomi jakichś profesorów, rektorów itp. Przykład: w pewnej katedrze UŁ na studia doktoranckie nie dostała się dziewczyna, której średnia ocen z całych studów + praca magisterska, wynosiła, zdaje się, 4,7, czy coś takiego. Nie dostała się, rzekomo dlatego, bo nie było miejsca na studiach, ale szef katedry obiecał jej, że jak tylko dowie się, że miejsce jest, natychmiast będzie się starał, by ta dziewczyna mogła pisać u niego doktorat. I co się okazało? Okazało się, że rok później zwolniło się miejsce w katedrze, było miejsce na studiach i...znalazła się inna panna (swoją drogą, bardzo miła, ale...raczej przeciętna studentka), której bez zdania wątpliwości złożono propozycję pozostania na uczelni. Dlaczego szef katedry nie wywiązał się z obietnicy? Nie wiadomo. Dlaczego nie wybrał osoby z dobrą średnią, bardzo dobrą pracą magisterską, osoby, której obiecał pomoc? Nie wiadomo. Można się tylko domyślać, że zadecydowały osobiste względy. Ale pisząc o osobistych względach nie mam na myśli jakiejś szczególnej sympatii. Raczej chodziło o to, że dziewczyna, której szef katedry obiecał pomoc należała do tzw. trudnych charakterów. To jest kobieta bardzo wymagająca - od siebie i od innych. Być może pan profesor po prostu chciał mieć spokój, dlatego wybrał przeciętną studentkę, podporządkowaną, bez własnego zdania...

Co do wyboru studiów. Oczywiście nie wybiera się studiów tylko dlatego, żeby po nich zdobyć zawód. Ale jednak...wolałbym pracowac w zawodzie związanym z kierunkiem kształcenia, niż w takim, który z moimi studiami nie ma nic wspólnego. Wolałbym, to nie znaczy, że muszę.

A jeśli chodzi o zmywanie garnków i czytanie,to np. ja najwięcej i najchętniej czytałem właśnie wtedy, gdy będąc za granicą musiałem po 9, czy 10 godzin pracować na budowie. Właśnie wtedy, wracając z pracy, miałem największą ochotę na lekturę podręczników, książek, artykułów historycznych. Potrafiłem czytać dużo i szybko.
To był rodzaj odskoczni, rodzaj zabiegu higienicznego. Czytałem, pisałem albo zwiedzałem dlatego, by po prostu nie oszaleć. Praca na budowie, dzień w dzień po 9 czy 10 godzin potrafi psychicznie wykończyć.
#26
Szymon napisał(a):Mnie na przykład perspektywy zawodowe po skończeniu studiów w ogóle nie interesują. W końcu to jeszcze, mam nadzieję, dziewięć lat.
Jako rok bez wiosny mieć by chcieli
Ci którzy chcą by tak młodzi nie myśleli Big Grin
Szymon napisał(a):jeśli ktoś woli w wakacje zmywanie garnków zagranicą od czytania
Wiesz, z tym to nie jest tak różowo i z ocenianiem tutaj trzeba bardzo uważać. Istnieje coś takiego jak konieczność ekonomiczna i czasami po prostu nie ma wyboru i trzeba zakasać rękawy i pracować w tym Torfprojekcie albo jako chronometrażysta-kalkulator.
#27
Szymon napisał(a):Mnie na przykład perspektywy zawodowe po skończeniu studiów w ogóle nie interesują. W końcu to jeszcze, mam nadzieję, dziewięć lat.
Chyba czegoś nie rozumiem Wink

Poza tym - koniec OT
#28
Krasny napisał(a):... albo jako chronometrażysta-kalkulator.
Pewien literat o klasyku napisał(a):Zarabia kilkaset złotych miesięcznie jako kalkulator-chronometrażysta w spółdzielni produkującej papierowe torby, zabawki czy pudełka. Pogoda z jaką
znosi tę mordęgę po ukończeniu 3 fakultetów jest wprost z wczesnochrześcijańskiej hagiografii. Ta pogoda to precyzyjnie sformułowana maska. Kryje się za nią rozpacz człowieka, który boi się, że przegrał życie w niepoważnym pokerze historii.
prof. Władysława Jaworska napisał(a):Układałam w taratku wraz z innymi kobietami metrowe deski „w studzienki”, żeby schły. Nazywa się to sztaplowaniem. Nastepna praca: uborszczyca, sprzątaczka.
Inny klasyk napisał(a):Ten niepokój dopadnie nas zawsze i wszędzie –
Pamiętamy, co było...
Więc wiemy, co będzie.
#29
Grabi, to piekne, dziekuje!
Tomek
"Ale po co męczyć gamę
Gdy się gra akompaniament..."
#30
Paweł Konopacki napisał(a):Tiaaa, w Polsce mogą w tym czasie przecież pracować w telemarketingu, w młodym i dynamicznym zespole, za 500zł miesięcznie. Mogą też wpuścić się w tzw. samodzielność gospodarczą i wejść w ajencję "Zabki", albo pracować jako pomoc biurowa. Jest też opcja roznoszenia ulotek.
Masz piwko ode mnie...


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Szkoła imienia Jacka Kaczmarskiego Niktważny 127 38,394 12-08-2020, 12:30 PM
Ostatni post: baterkowski
  Dziś 40 rocznica śmierci Jana Palacha Sławek 4 2,207 01-17-2009, 04:07 PM
Ostatni post: Przemek
  Szkoła imienia Jacka Kaczmarskiego - świeża awanturka dla sm Luter 16 5,372 09-28-2007, 12:06 PM
Ostatni post: Luter
  Łódzka Szkoła Filmowa JacekP 5 2,324 06-22-2006, 05:08 PM
Ostatni post: Tomek_Ciesla
  Szkoła, idealizm edukacyjny itp. Tula 18 5,569 04-23-2006, 08:44 PM
Ostatni post: Nowhere Woman

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości