Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
z cyklu "nawiązania"
#1
<!-- m --><a class="postlink" href="http://sport.gazeta.pl/sport/1,65025,3441475.html">http://sport.gazeta.pl/sport/1,65025,3441475.html</a><!-- m -->
Odpowiedz
#2
<!-- m --><a class="postlink" href="http://video.google.co.uk/videoplay?docid=1403338209600898086">http://video.google.co.uk/videoplay?doc ... 9600898086</a><!-- m -->

nawet nie będę komentował
Odpowiedz
#3
A ja skomentuję: moherowe skurwysyństwo.
Poza tym: co z prawem autorskim? :rotfl:
Odpowiedz
#4
Simon napisał(a):A ja skomentuję: moherowe skurwysyństwo.
Poza tym: co z prawem autorskim? :rotfl:
Ano :'
A co do mniejszości seksualnych: obawiam się, że po trosze same są sobie winne. Na paradach równości widać przecież osoby stosunkowo ekstrawagancko ubrane, swobodnie zachowujące się, co stanowi tylko powód do ataków różnych homofobów. A przecież geje czy lesbijki też chodzą do pracy, noszą garnitury, robią zakupy, gotują obiad, robią pranie i prowadzą zwyczajne życie, tyle tylko że w łóżku mają osobę tej samej płci. No i z takich barwnych obrazków (nie zrozumcie mnie źle, nikomu nie bronię prawa do szminki czy sukienki z cekinami Smile ) rodzi się obraz geja-cudaka. Potem mamy powalające konkluzje: lepiej niech dziecko wychowuje się w melinie czy domu dziecka, ale "pedałom" dzieciaka nie pozwolimy adoptować.
Odpowiedz
#5
Karol napisał(a):lepiej niech dziecko wychowuje się w melinie czy domu dziecka, ale "pedałom" dzieciaka nie pozwolimy adoptować
Sugerujesz, że takowa konkluzja jest niesłuszna, nieprawomyślna, niepostępowa (sic!) czy coś w tym rodzaju ? Naprawdę sądzisz, że dwóch gejów mogłoby normalnie wychowywać dziecko ? W imię czego zresztą takie osoby miałyby otrzymywać prawa do adopcji ? Wszak decydując się na związek z osobą tej samej płci (bo o ile nawet założymy, że w części przypadków orientacja seksualna jest czymś wrodzonym, to nie zaprzeczysz chyba, że wybór czy chce się żyć - będąc aktywnym płciowo, uczuciowo i tym podobne - w zgodzie z nią jest już zależny od woli samego zainteresowanego ?) homoseksualista powinien zdawać sobie sprawę, że jeśli swojej decyzji nie zmieni - rezygnuje de facto z posiadania potomstwa. Dziwnym trafem, chociaż tego typu upodobania znane są od tysięcy lat, nikomu do głowy nie przyszło, aby domagać się tak absurdalnych praw. Żeby pogodzić kwestie ojcostwa/macierzyństwa i satysfakcji z życia erotycznego homoseksualista przeważnie prowadził także normalne, tradycyjne życie rodzinne - przynajmniej na pozór. Nawet jeśli był to układ o charakterze finansowym czy też służył jedynie "przedłużeniu gatunku" to taki człowiek nader często zawierał zwyczajny związek małżeński. I jakoś nikt przeciw temu nie protestował. Przykładem może posłużyć, żeby nie szukać daleko, choćby, skądinąd Ci zapewne znany, Jarosław Iwaszkiewicz. Istnieją na szczęście pewne normy etyczne, które przez wieki przybrały także w znakomitej większości państw postać prawną. Część z nich zaczęto podważać bardzo niedawno - między innym poprzez próbę zmiany definicji małżeństwa i raczej paradne zresztą zamieszanie w kwestii macierzyństwa i ojcostwa ("rodzic a" i "rodzic b" w Hiszpanii). Póki co (i raczej nie zanosi się na to, żeby sytuacja ta uległa zmianie), aby powstało nowe życie w obrębie naszego, (jakimż brakiem rozwagi się czasami wykazującego!) gatunku potrzebni są do tego zarówno kobieta jak i mężczyzna. I myślę, że wszyscy zgodzimy się co do tego, że lepiej będzie, żeby tak właśnie pozostało. A nieprzekonanym - o ile tacy się znajdą - polecam ponowne obejrzenie pewnej powszechnie znanej polskiej komedii.

Pozdrawiam serdecznie !
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
Odpowiedz
#6
Raczej się z Tobą nie zgadzam, zwłaszcza w zakresie uwarunkowań homoseksualizmu, ale to temat na odrębną dyskusję. Natomiast chodziło mi bardziej o tę apoteozę matki i ojca, bez względu na to, jacy oni są. Naprawdę sądzisz, że dziecko zostanie gorzej społecznie przystosowane, wychowując się z kulturalnymi, zapewniającymi jego potrzeby bytowo-rozwojowe, homoseksualistami, niż z matką i ojcem pijakami, którzy je leją, a w najlepszym przypadku pozostawiają "na wychowanie" ulicy? To tak jak samotna osoba nie dostanie możliwości adopcji, ale matka, która porzuciła dzieciaka, lecz odwiedza go raz w roku w domu dziecka, już nie może być pozbawiona praw rodzicielskich, boć się stara... Hipokryzja! A, powiem nieco ironicznie, synuś wychowywany przez matkę przelewającą na niego swoje niespełnione małżeństwo, który do starości trzyma się spódnicy mamusi, jest pod jej dyktando, a żona ma przechlapane Wink - jak on jest społecznie przystosowany do roli męża? W każdym układzie można znaleźć patologię, co nie znaczy, że w każdym musi ona zaistnieć. Pozdrawiam Smile
Odpowiedz
#7
homoseksualista przeważnie prowadził także normalne, tradycyjne życie rodzinne - przynajmniej na pozór. Nawet jeśli był to układ o charakterze finansowym czy też służył jedynie "przedłużeniu gatunku" to taki człowiek nader często zawierał zwyczajny związek małżeński. I jakoś nikt przeciw temu nie protestował.

Jacek by protestował.

"ja nienawidzę siebie, kiedy tchórzę, gdy wytłumaczeń dla łajdactw szukam swych"

Serdecznie pozdrawiam
Aśka
Odpowiedz
#8
Joanna napisał(a):"ja nienawidzę siebie, kiedy tchórzę, gdy wytłumaczeń dla łajdactw szukam swych"
Może nie tyle Jacek, co Wołodia. Smile
Odpowiedz
#9
Kuba Mędrzycki napisał(a):Może nie tyle Jacek, co Wołodia
Ok. Wysocki wcześniej. Ale po rosyjsku. Smile
Odpowiedz
#10
Z cyklu "nawiązania" - "... bo uprawiać smokobicie łatwiej niźli walczyć z życiem"
A strażak także był Sam
Odpowiedz
#11
Cytat:Postać świętego Jerzego walczącego ze smokiem wcześnie znalazła drogę do kanonu malarstwa kultury europejskiej. Malowali św. Jerzego Carpaccio, Rafael, Rubens i Dürer i wielu, wielu innych, bodaj na Kandinsky'm kończąc.
Jak kończąc? No HELOŁ Smile
śni inny byt jurajski gad
Odpowiedz
#12
piotrek napisał(a):Z cyklu "nawiązania" - "... bo uprawiać smokobicie łatwiej niźli walczyć z życiem"
Uff, dobrze że Jurek walczył ze smokiem, a nie na przykład z koniem...
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  z cyklu "nawiązania" cd wilk'u 0 912 08-01-2006, 02:57 PM
Ostatni post: wilk'u

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości