Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
nie pozwala przerwać ciązy, która jest efektem gwałtu
#1
<!-- m --><a class="postlink" href="http://wiadomosci.onet.pl/1332127,11,1,0,120,686,item.html">http://wiadomosci.onet.pl/1332127,11,1, ... ,item.html</a><!-- m -->

ciekaw jestem, co ta mamusia mówi dziecku o procesie? Może np: "synku, chciałam Cie zabić jak byłeś malutki, ale ci dranie lekarze się na to nie zgodzili. Teraz niestety jest już za późno. Ale juz oni mi za to zapłacą".

marek
#2
Chyba złego linka podałeś Wink
[b][size=80]"Ty przed Tobą świat,
za Tobą ja,
a za mna już nikt."[/size][/b]
#3
Wrzuciłeś tu przez przypadek ten sam link co w "Kawałach" Smile)
Ja, pomimo najszczerszych chęci, nie mogłem znaleźć artykułu, o który Ci naprawdę chodziło :Smile

Pozdrawiam
Zeratul
[size=85][i]Znaczyło słowo - słowo, sprawa zaś gardłowa
Kończyła się na gardle - które ma się jedno;
Wtedy się wie jak życie w pełni posmakować,
A ci, w których krew krąży - przed śmiercią nie bledną.[/i][/size]
#4
kurka...
<!-- m --><a class="postlink" href="http://wiadomosci.onet.pl/1331496,11,item.html">http://wiadomosci.onet.pl/1331496,11,item.html</a><!-- m -->
#5
MJ napisał(a):ciekaw jestem, co ta mamusia mówi dziecku o procesie?
Nie trzeba było dopuszczać do takiej sytuacji wprowadzając średniowieczną ustawę antyaborcyjną...
Apokalypsy horký dech
nevidíš slunce naposled
teď čekají nová převtělení
amulet v kruhu tváře mění
#6
MJ napisał(a):co ta mamusia mówi dziecku o procesie?
Nic nie mówi :/
Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat,
jest to piękny świat.
#7
Żenada...Co za okropna kobieta...Bo przecież nie chodzi o dziecko tylko o kasę, nawet o gwałt nie chodzi, bo gdyby tak bardzo ucierpiała jej psychika, że nie mogła dziecka urodzić to by je oddała od razu po urodzeniu. A teraz ma po prostu argument, aby od państwa kasę wyciągnąć...Moim zdaniem powinni jej najwyżej zwrócić pieniądze na czas ciąży, bo co potem zrobiła było jej autonomiczną decyzją. Z resztą same wyciąganie pięniędzy za niedopuszczenie aborcji wydaje mi się niemoralne i świadczy o jej "miłości" do dziecka...
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
#8
Wg. mnie, renta to przesada. Za to, odszkodowanie ( sporo więcej jak 6,5 tys) powinna dostać. Skoro miała prawo do usunięcia ciąży, miała chęci - a szpital odmówił - no to stała się jej krzywda, której winnna gmina, władze szpitala, etc.

Może gdyby nazwała dziecko "Krzywda" to wywarło by to większe wrażenie na sędziach...
#9
No, może zakwalifikowali by ją jako niepełnosprawną emocjonalnie....Ale z prawnego punktu widzenia odszkodowanie jej się należy.
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
#10
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):bo gdyby tak bardzo ucierpiała jej psychika, że nie mogła dziecka urodzić to by je oddała od razu po urodzeniu
Wbrew pozorom , wcale nie jest łatwo oddac dziecko po urodzeniu.
#11
Szkoda że nikt nie pisze o dziecku któremu krzywda stała się największa i... dzieje nadal. Gdybym mógł to bym dał tej matce pracę na tyle dobrą żeby mogła je godnie wychować a nie renty które chcąc nie chcąć [abstrachując od aspektów prawnych] ranią to dziecko cały czas.

Oczywiście matka może nazwać je "krzywda" - sądzisz Zbigniew że to mu pomoże potem? mam nadzieję że to ironia tylko.
#12
No, w tamtym zdaniu wyraziłem w sumie swoją opinię. Bo, czy to jest krzywda, że dziecko żyje? Największą krzywdą jest życie? Dziecko planowane, czy nie, żyje. Matka, może i słusznie próbuje zapewnić byt na przyszłość dziecku... Ale czy wzięła pod uwagę to, że 10 lat później, dziecko te dostanie rentę, i wspomni matkę - która chciała aborcji... Która nawet po urodzeniu dziecka, uważa, że stała się jej krzywda, i że dziecko powinna utrzymywać gmina, a nie ona sama! Przecież to paranoja, tylko współczuć tej "Krzywdzie".
#13
zupełnie się nie rozumiemy, napisałem że żal mi dziecka bo - być może chcąć dobrze- świat dorosłych w jakiś sposób naznacza je. Nie chcę dotykać problemu aborcji dziecka poczętego w wyniku gwałtu - to zbyt indywidualna sprawa. Szanuję intencje matki zapewnienia mu przyszłości [chyba, że chce zwalić na "rząd" jego wychowanie]. Różnimy się w sposobie w jaki miałoby się to stać. I tyle.
#14
Dla mnie to właśnie na takie zwalanie wygląda...W koncu jakoś do tego czasu udawało jej się utrzymać...Nie wiem jak trudno oddaje się dziecko, bo nigdy nie byłam w ciąży, ale od razu po urodzeniu można się zrzec praw do dziecka i można go juz nigdy więcej nie zobaczyć.
W ogóle ja bym się chyba nie przyznala dziecku, że chciałam jego śmierci...
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
#15
Zbyszek napisał(a):Bo, czy to jest krzywda, że dziecko żyje? Największą krzywdą jest życie? Dziecko planowane, czy nie, żyje.
Krzywdą nie jest życie dziecka, bądź urodzenie dziecka. Szkodą za to mogą być wydatki związane z ciążą i porodem oraz utratą spodziewanych dochodów w następstwie tych zdarzeń (utrata lub zmniejszenie zarobków). I dalej uznanie powstania szkody w postaci konieczności ponoszenia kosztów utrzymania dziecka nie oznacza przecież negatywnej oceny samego faktu urodzenia dziecka. W tym konkretnie przypadku zdarzenie sprzeczne z prawem, spowodowało zdarzenie uchodzące w społeczeństwie za wartościowe, a to pociąga za sobą wydatki związane z tym zdarzeniem.
Matka zatrzymując dziecko godzi się na ponoszenie CZĘŚCI kosztów, a nie całości. To nie była wyłącznie jej świadoma decyzja o samotnym rodzicielstwie – prawda?
Yoze napisał(a):Gdybym mógł to bym dał tej matce pracę na tyle dobrą żeby mogła je godnie wychować
Genialne! Masz jakiś pomysł jakiego rodzaju miałaby to być praca?, Kto ma ją „dać”? Jak długo ma ją dawać? Jaki poziom życia uznamy za godny? A co w przypadku choroby dziecka? itd.
Yoze napisał(a):chyba, że chce zwalić na "rząd" jego wychowanie
gdyby tak było – zostawiłaby dziecko w szpitalu i pozostałaby tylko (z prawnego punktu widzenia) kwestia odszkodowania za czas ciąży i połogu.
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Żenada...Co za okropna kobieta...Bo przecież nie chodzi o dziecko tylko o kasę, nawet o gwałt nie chodzi, bo gdyby tak bardzo ucierpiała jej psychika, że nie mogła dziecka urodzić to by je oddała od razu po urodzeniu. A teraz ma po prostu argument, aby od państwa kasę wyciągnąć...Moim zdaniem powinni jej najwyżej zwrócić pieniądze na czas ciąży, bo co potem zrobiła było jej autonomiczną decyzją. Z resztą same wyciąganie pięniędzy za niedopuszczenie aborcji wydaje mi się niemoralne i świadczy o jej "miłości" do dziecka...
No, może zakwalifikowali by ją jako niepełnosprawną emocjonalnie...
Dla mnie to właśnie na takie zwalanie wygląda...W koncu jakoś do tego czasu udawało jej się utrzymać...Nie wiem jak trudno oddaje się dziecko, bo nigdy nie byłam w ciąży, ale od razu po urodzeniu można się zrzec praw do dziecka i można go juz nigdy więcej nie zobaczyć. W ogóle ja bym się chyba nie przyznala dziecku, że chciałam jego śmierci...
Skąd tyle jadu? Gdzie takiego podejścia do ludzkiego życia Ciebie nauczono?
Czy kobieta nie mogła pokochać dziecka w trakcie ciąży. Na początku było to dziecko „niechciane” – to nie podlega dyskusji. Ale potem (może kiedyś doświadczysz uniesień jakie daje ciąża) wiele się potrafi zmienić. Bo czemu jest winne dziecko? Czy miłość nie jest wystarczającym powodem do podjęcia decyzji o wychowaniu dziecka, które nosiło się pod sercem? A ewentualna renta nie jest odszkodowaniem za wychowanie dziecka. Jest pomocą w ponoszeniu kosztów powstałych przy sprawowaniu osobistych starań o jego wychowanie, utrzymanie i zapewnienie usprawiedliwionych potrzeb dziecka. (że zastosuję trochę „slangu” prawniczego).
#16
Pils napisał(a):Matka zatrzymując dziecko godzi się na ponoszenie CZĘŚCI kosztów, a nie całości. To nie była wyłącznie jej świadoma decyzja o samotnym rodzicielstwie – prawda?
Nie rozumiem dlaczego tylko części, a nie całości. To, że nie planowała ciąży to jest jedna strona, ale juz zatrzymanie dziecka może w 100% zdecydować sama, więc de facto decyzuje się na 100% kosztów.
Pils napisał(a):Skąd tyle jadu?
Niewłaściwie interpretujesz moje słowa. No nie ma nic wspólnego z jadem, wręcz przeciwnie, aż mnie się w głowie nie mieści jak można chcieć zpienieżyć relacje pomiędzy dzieckiem, a matką.
Pils napisał(a):Czy kobieta nie mogła pokochać dziecka w trakcie ciąży. Na początku było to dziecko „niechciane” – to nie podlega dyskusji. Ale potem (może kiedyś doświadczysz uniesień jakie daje ciąża) wiele się potrafi zmienić. Bo czemu jest winne dziecko? Czy miłość nie jest wystarczającym powodem do podjęcia decyzji o wychowaniu dziecka, które nosiło się pod sercem?
Dokładnie. Tyle, że gdyby je pokochała to by nie nie czuła się skrzywdzona, ze musi je utrzymywać, nie narażała by tego dziecka na publiczne wytykanie palcami w stylu "A to Ciebie nie chcieli na świecie", oszczędziła by mu cierpień wynikających z bycia niechcianym dzieckiem. Tak ja pojmuje miłość, choć jeszcze nie jestem matką, nie wyobrażam sobie sytuacji tego typu we własnym wykonaniu.
Pils napisał(a):Gdzie takiego podejścia do ludzkiego życia Ciebie nauczono?
Mnie nauczono, że życie ludzkie jest największą wartością. Jestem kategorycznym przeciwnikiem aborcji - dziecko nie jest winne temu w jaki sposób zostało poczętę, ani przez kogo. Czy to Twoim zdaniem jest takie naganne?
#17
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):To, że nie planowała ciąży to jest jedna strona, ale juz zatrzymanie dziecka może w 100% zdecydować sama, więc de facto decyzuje się na 100% kosztów.
Nie planować ciąży to można z partnerem. Gwałt nie mieści się wcale w tej formule.
W kwestii kosztów. Dobrze jak daje radę sama tego dokonać. Co jeśli jest nie ma takiej możliwości? A jeżeli to dziecko często choruje. Jak rozwiązać samemu taki problem. Wiem, że nie Wiesz jeszcze jakie to bywa kłopotliwe, ale jest - serio. Zdaje się, że kobieta dopiero 3 czy 4 lata po urodzeniu złożyła pozew. Wcześniej widać jakoś dawała radę. Może teraz już nie wyrabia. I co ma oddać dziecko do domu dziecka. Przypomnę, że to "ktoś" zdecydował że dziecko nie ma drugiego rodzica. Gdyby znaleziono sprawcę pewnie by z niego ściągano alimenty, a tak - matka zostaje sama. A ma prawo i obowiązek walczyć o dobro swojego dziecka. I walczy. Mam nadzieję, że wygra również rentę dla dziecka. Niestety ten świat jest tak zorganizowany, że bez pieniędzy nie może się to udać.
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):jak można chcieć zpienieżyć relacje pomiędzy dzieckiem, a matką.
Przyznam że nie rozumiem tego zdania. Kto chce spieniężyć? Matka walczy o zapewnienie dochodu, który ma pomoże wychować jej dziecko.
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):nie narażała by tego dziecka na publiczne wytykanie palcami w stylu "A to Ciebie nie chcieli na świecie"
Przecież ona jest narażona podwójnie. Po pierwsze "nosi piętno gwałtu", a po drugie narażona jest na szyderstwa "kupczenia dzieckiem".
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Tak ja pojmuje miłość, choć jeszcze nie jestem matką, nie wyobrażam sobie sytuacji tego typu we własnym wykonaniu.
Oby los pozwolił Ci zachować takie idealistyczne pojęcie miłości.
W kwestii wyobraźni. Jakie Widzisz rozwiązanie inne niż ta matka w takiej sytuacji.
Wstęp ten sam. Oczywiście bez wahania podejmujesz się wychowania dziecka. Masz jakąś pracę, Myślisz dam radę. Po jakimś czasie (powiedzmy rok). Okazuje się, że dziecko zaczyna chorować. Np. miewa gorączki w wyniku których ma ataki padaczkowe. Jesteś sama. Zajmujesz się dzieckiem, bierzesz zwolnienia itd. Któregoś pięknego dnia dostajesz wymówienie. Nigdzie nie możesz znaleźć pracy. Powtórzę - nigdzie. Zaczynają się kłopoty z płatnościami. Dowiadujesz się że Masz prawo walczyć o odszkodowanie. I co dalej... Wiem że syty głodnego nie zrozumie, ale Spróbuj.
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Jestem kategorycznym przeciwnikiem aborcji - dziecko nie jest winne temu w jaki sposób zostało poczętę
Uff - ciężki kaliber. Nie - to nie jest naganne. Ale też nie jest naganne to że ktoś chce innego rozwiązania. W ramach naszego prawa. Akurat z ustawą się zgadzam.
#18
Krzywdą jest życie dziecka! Dziecka miało nie być, a jest - i to jest wina lekarzy. A skoro jest wina udowodniona, to niech szpital (państwo) płaci...

Nie mówię, że tak ta kobieta myśli. Z pewnością kocha dziecko, i chce dla niego najlepiej, ale różni ludzie, różnie pojmują dobro. Pils, Twoja wersja jest wiarygodna, jednak matka może mieć podobny tok myślenia jaki przedstawiłem wyżej. Przecież nie wiemy jak jest w tym przypadku, więc i nie ma o czym pisać...

[ Dodano: 2 Czerwiec 2006, 16:02 ]
Jeszcze dodam, że wg. mnie matka, dobrze zrobiła idąc do sądu - ale lepsze było by jakieś spore odszkodowanie, bo renta - kiedyś tam - może to dziecko przygnębiać.

[ Dodano: 2 Czerwiec 2006, 16:12 ]
I jeszcze : życie, to jest dar. Z życia się powinniśmy cieszyć, szanować je, itd. A matka walczy o rente dla dziecka, jakby życie to było jakimś kalectwem?!
#19
Pils napisał(a):Przecież ona jest narażona podwójnie. Po pierwsze "nosi piętno gwałtu", a po drugie narażona jest na szyderstwa "kupczenia dzieckiem".
Ale sama się na to naraziła, nikt jej nie kazał występować do sądu w takiej sprawie. Szczególnie, że mogła się ubiegać po prostu o rentę ze względu na trudną sytuację finansową, ponieważ jest samotną matką, a nie pozywać szpital za niewykonanie aborcji. Mi chodzi o przedmiot sprawy, który wymusza myślenie, że "stała jej się krzywda, bo nie pozwolili jej zabić dziecka".
Nie sądzę, żeby to było przesadnie idealistyczne. Wychowałam się w domu, w którym rodzice często mawiali, że byliby milionerami, gdyby nie mieli 3 córek, ale nigdy w życiu, nie chcieli by było inaczej niż jest. Miłość do dziecka jest po prostu naturalna, nie sądze, że zaczęłabym się denerwować na moje dziecko, bo choruje, albo coś. Miłość wszystko znosi, bo nie chodzi nam o nas samych, a o dobro drugiej istoty.
Zbigniew napisał(a):I jeszcze : życie, to jest dar. Z życia się powinniśmy cieszyć, szanować je, itd. A matka walczy o rente dla dziecka, jakby życie to było jakimś kalectwem?!
I to jest właśnie w tej sprawie straszne. Nie mówię, że nie należy jej się żadna pomoc od państwa, ale nie jako wynarodzenie tego, że "musi się męczyć z tym, że jest matką".
Współczuje temu dziecko, może mieć psychikę paczoną na zawsze, przez szum jaki wokół niego jest. Ciekawe czy w ogóle zdecyduje się kiedyś założyć rodzinę.
Kobieta to jedyna zdobycz, która zastawia sidła na myśliwego...
#20
Zbigniew napisał(a):Krzywdą jest życie dziecka!
Życie jest krzywdą? Człowieku. Życie jest dobrem najwyższym, więc nie może być krzywdą. Nigdy.
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Miłość do dziecka jest po prostu naturalna, nie sądze, że zaczęłabym się denerwować na moje dziecko,
Łomatko, a skąd ten wniosek?
#21
Pils, jakoś brak Ci konsekwencji w tym co piszesz (albo ja wciąż nie rozumiem toku Twojego rozumowania). Najpierw dziwisz się, że mam takie idealistyczne wizję macierzyństwa i mówisz, że nie jest łatwo dziecko utrzymać, a potem:
Pils napisał(a):
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Miłość do dziecka jest po prostu naturalna, nie sądze, że zaczęłabym się denerwować na moje dziecko,
Łomatko, a skąd ten wniosek
Piszesz:
Pils napisał(a):Życie jest krzywdą? Człowieku. Życie jest dobrem najwyższym, więc nie może być krzywdą. Nigdy.
Ale cały czas usprawiedliwiasz postępowanie matki, która chce odszkodowania za zakaz aborcji=pozbawiania życia i uważasz, że inne rozwiązania nie są naganne:
Pils napisał(a):
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Jestem kategorycznym przeciwnikiem aborcji - dziecko nie jest winne temu w jaki sposób zostało poczętę
Uff - ciężki kaliber. Nie - to nie jest naganne. Ale też nie jest naganne to że ktoś chce innego rozwiązania.
#22
pils - napisałem że "gdybym mógł" - przyznam, że takie sytuacje można rozważać tylko hipotetycznie dopóki nie dotyczą nas samych. Patrzenie na to z punktu widzenia prawa czy logiki chyba tylko badziej podkreśla ich indywidualny charakter.

Nie znam tej matki - nie wiem, też jakie miała powody żeby zabić to dziecko - czy tzw ekonomiczne czy je znienawidziła. Chyba za mało wiem o sprawie, żeby dawać sądy tak odważne jakie można tu znaleźć.
#23
Pils napisał(a):Życie jest krzywdą? Człowieku. Życie jest dobrem najwyższym, więc nie może być krzywdą. Nigdy.
Po 1, ja tak nie myśle, przytoczyłem tok rozumowania jaki może mieć owa kobiecina.

Po 2,
Zbigniew napisał(a):I jeszcze : życie, to jest dar. Z życia się powinniśmy cieszyć, szanować je, itd. A matka walczy o rente dla dziecka, jakby życie to było jakimś kalectwem?!
Pils napisał(a):Życie jest krzywdą? Człowieku. Życie jest dobrem najwyższym, więc nie może być krzywdą. Nigdy.
Z tym, że życie to dobro najwyższe się zgadzamy. Ale z rentą? Naprawdę uważasz, że to szkoda jest dla dziecka, że żyje? Renta jest przyznawana za kalectwo, jakieś upośledzenie, niezdolność wykonywania pracy itd. I taka renta ma sie należeć niechcianemu dziecku? Odszkodowanie, jak najbardziej - ale renta?! Kobieta, sama zdecydowała, że weźmie dziecko. Mogła równie dobrze je oddać, i powierzyć utrzymaniu innym. Ale sama się tego podjęła, to niech wychowuje dziecko... Szkoda się jej stała, a nie dziecku. Nic się dziecku nie należy. Za to kobiecina - się nacierpiała, powinna dostać odszkodowanie. Takie jest moje zdanie.

ps co do sądów Yozego... czytajcie posty z większym dystansem, ja np. wyrażam swoją opinię w przypadku gdyby bylo tak, a tak. Wersja Pilsa jest tak samo możliwa, że to kochająca matka, nie mająca już z czego utrzymać dziecko, i która niedawno się dowiedziala o możliwości tej "renty"
#24
Yoze napisał(a):napisałem że "gdybym mógł" - przyznam, że takie sytuacje można rozważać tylko hipotetycznie
Eee, na takie dyskusje, to trochę szkoda czasu. Równie dobrze można napisać gdybym miał pierścień Arabelli, zaczarowany ołówek, lub coś w tym stylu. Rozmawiamy o tym co jest tu i teraz - chyba.
Yoze napisał(a):nie wiem, też jakie miała powody żeby zabić to dziecko - czy tzw ekonomiczne czy je znienawidziła
Yoze. Nie lubię tego, ale zostałem zmuszony. Przeczytaj artykuł zlinkowany przez Marka, a potem posty.
MarkowaSmile Z pośpiechu za krótko zacytowałem (moja wina), a chciałem tak:
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Miłość do dziecka jest po prostu naturalna, nie sądze, że zaczęłabym się denerwować na moje dziecko, bo choruje
zabrakło tego "bo choruje". To mnie rozwaliło totalnie. Skąd wniosek, że można denerwować się na dziecko że choruje? Ja coś takiego napisałem??
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):cały czas usprawiedliwiasz postępowanie matki, która chce odszkodowania za zakaz aborcji=pozbawiania życia i uważasz, że inne rozwiązania nie są naganne:
Oczywiście. Ustawa dopuszcza aborcję w trzech przypadkach. Kobieta jeden z nich spełniała i chciała z tego skorzystać. To nie jest naganne. Ty wobec Siebie zaostrzasz przepisy - Odrzucasz w całości możliwość aborcji. To też nie jest naganne. Sama Sobie.
Mam nadzieję że dość jasno się wyraziłem. Teraz sprawa odszkodowania. Ja stoję na stanowisku, że odszkodowanie się należy dlatego, że kobieta poniosła straty (odsyłam do moich wcześniejszych postów) związane ciążą do której została zmuszona, a nie dlatego że nie miała aborcji. Czujesz różnicę. Ciąża nie była jej wyborem. To tyle jeśli chodzi o odszkodowanie.
Sprawą drugą - jest sprawa renty. Dla dziecka, nie dla matki. Renta ma ułatwić życie dziecku. Co do wartości życia się zgadzamy. No to skoro tak, to dlaczego ta renta nie powinna się dziecku należeć. Dziecku - nie matce. I dlatego nie może być mowy o odszkodowaniu - bo za co? za życie?
Zbigniew napisał(a):Naprawdę uważasz, że to szkoda jest dla dziecka, że żyje? Renta jest przyznawana za kalectwo, jakieś upośledzenie, niezdolność wykonywania pracy itd. I taka renta ma sie należeć niechcianemu dziecku? Odszkodowanie, jak najbardziej - ale renta?!
Nie renta nie jest za kalectwo itd., ale po to by ułatwić życie temu komu została przyznana. Ja tak rozumiem ideę renty.
Zbigniew napisał(a):Kobieta, sama zdecydowała, że weźmie dziecko. Mogła równie dobrze je oddać, i powierzyć utrzymaniu innym. Ale sama się tego podjęła, to niech wychowuje dziecko... Szkoda się jej stała, a nie dziecku. Nic się dziecku nie należy.
No i za szkodę dostanie odszkodowanie. A dziecku należy się renta.
Zaczynamy sie okopywać - ciekawe
#25
Skoro dziecku należy się renta, to pytam, za co? Za życie?! Mamy prawo, które daje rente za niechciane życie?
#26
Zbigniew napisał(a):Skoro dziecku należy się renta, to pytam, za co? Za życie?! Mamy prawo, które daje rente za niechciane życie?
Więc Ty uważasz że renta jest za coś, a ja zą dla ułatwienia życia.
I dlatego to wygląda na okopywanie
#27
Ej, jest dla ułatwienia życia. OK! Ale dlaczego mu się należy, a mi nie?!

Nie okopuje się, po prostu nie rozumiem. Skoro matka mogła oddać dziecko, do adopcji albo do domu dziecka - tam by dziecko miało zapewniony byt. Ale zdecydowała je wychować, więc dlaczego akurat to dziecko ma mieć łatwiej?
#28
Markowa <!-- s:) --><img src=\{SMILIES_PATH}/smile.gif\" alt=\":)\" title=\"\" /><!-- s:) --> napisał(a):Szczególnie, że mogła się ubiegać po prostu o rentę ze względu na trudną sytuację finansową, ponieważ jest samotną matką
Nie ma takiej możliwości w Polsce.

[ Dodano: 2 Czerwiec 2006, 19:55 ]
Zbigniew napisał(a):Skoro matka mogła oddać dziecko, do adopcji albo do domu dziecka - tam by dziecko miało zapewniony byt.
Tylko byt - nic więcej... Choc byt, to zbyt mocne słowo chyba.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "
#29
W przypadku adopcji nie tylko. A, państwo utrzymuje dzieci jedynie w domach dziecka, chyba, że jest niepełno sprawne itd... Chodzi mi tylko o kwestie, za co ma to dziecko dostawać rentę?
#30
Dziecku się renta nie należy. Matce odszkodowanie jak najbardziej, nie pozwolono jej skorzystac ze swych praw, odmówiono wykonania legalnego zabiegu w państwowej placówce służby zdrowia (podejrzewam, że prywatnie lekarz by nie miał żadnych obiekcji), więc odszkodowanie jak najbardziej się należy.
"Wszyscyśmy z płócien
Rembrandta:
To tylko kwestia
Światła ; "


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Tak jest, było i będzie Luter 573 60,741 01-30-2008, 05:47 PM
Ostatni post: spalding
  czy narodowi potrzebne jest państwo? jodynka 38 6,485 01-02-2008, 05:56 PM
Ostatni post: Zbigniew
  Którą półkulę masz bardziej... Tomasz Dzioch 36 6,293 10-19-2007, 09:01 PM
Ostatni post: gosiafar
  no to jest chyba przesada ja 7 2,035 04-15-2007, 02:05 PM
Ostatni post: Edyta
  Dajcie nam wroga! Gdzie jest wróg?! Szymon 1 1,065 03-18-2007, 12:59 AM
Ostatni post: Kuba Mędrzycki
  Jest nowy arcybiskup Warszawy! Krasny 10 2,936 01-12-2007, 01:07 PM
Ostatni post: Tomek_Ciesla
  GDZIE JEST "BEZ ZALU..."???? Tomasz Susmęd 16 4,204 05-15-2006, 07:53 PM
Ostatni post: Zeratul
  Jest do dupy! MacB 62 10,839 05-13-2006, 11:37 AM
Ostatni post: MacB
  Czy jest ktoś z Ostrowa? Piekarz 1 1,089 04-09-2006, 02:35 PM
Ostatni post: Zeratul
  Czemu IE jest be Szymon 32 4,883 02-26-2006, 04:05 PM
Ostatni post: Zeratul

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości