Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wspomnijmy Jacka
#1
Tyle wczoraj było emocji związanych z obecnością (lub jej brakiem) Jacka w różnych mediach. Tyle narzekań, krytycznych uwag, analiz, uwag i komentarzy. Ale pośrod tych wielu słów brakuje mi takich osobistych wspomnień, refleksji, notatek z wyobraźni, które pokazałyby Jacka tak osobiście, tak indywidualnie, tak jak wielu jego wielbicieli czuje lub (może mi się zdaje) czuć powinno.
Zakładam ten temat nie po to by na zawołanie każdy w nim cokolwiek napisał, ale żeby wtedy jak przyjdzie na niego taka chwila smutku, zadumy lub refleksji, mógł coś skrobnąć od siebie, dać upust swojemu smutkowi lub radości, żalowi lub zachwytowi. Piszcie i dzielcie się tym co czujecie. To w moim przekonaniu jeden z najlepszych sposobów na uczczenie pamięci o człowieku i poecie, o kimś kto potrafił nas zaczarować swoja magią...

Wspomnienie

"Jest radość zwycięstwa i jest radość życia
Hymn spod jeszcze sztywnych od rapiera palców
Kary za warcholstwo spory o zdobycze
Wszystko jest dopóki jest o co walczyć"

Choć z pozoru radość zwycięstwa nie była mu dana to przecież wygrał bo jest wśród nas, jak opoka, głaz narzutowy poezji i wiary w tego głupka - człowieka. Choć swoim odejściem zmącił naszą radość życia to przecież czerpał z niego pełnymi garściami i pokazał, nam maluczkim, jak jego cytrynę wycisnąć do ostatniej kropli, z szelmowskim uśmiechem.
Choć żaden hymn nie wyjdzie już spod rapiera jego pióra, to te które nam pozostawił wystarczą nam na długo zanim będziemy gotowi napisać własne.
Choć złośliwi mówią, że to co go spotkało to kara za warcholstwo a inni toczą polityczne spory prując atłas jego wierszy, to przecież my wiemy, że to wszystko, cała ta radość i cały ten ból, całe zło i dobro, jest po by się z nimi zmierzyć. Bo jest o co walczyć! Bo choć życie jak pisał, może nie ma sensu, to żyć warto. Tak jak on – z całych sił. I o tym na pewno nie zapomnimy...
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
#2
Widzisz...Kaczmarski był trochę inny niż my... Wątpię, czy potrafiłabym tak traktować sutdia jak On. Ale mimo to był dla mnie wzorem nie do prześcignięcia. Potrafił cieszyć się życiem, choć niby nic z niego nie miał. Nie dbał o sławę i to mu się ceni. Mało jest ludzi, którzy potrafią nie pisać pod publikę. On krytykował to, co widział, że można krytykować. Nie był kontrowersyjny a jedynie mówił prawdę.

Powiem Ci, że z mojej szkoły Kaczmarskiego zna może ok 20 osób... Żenujące.... Wątpię jednak, że to Jego wina. On stał się historią jeszcze za życia- a historię lubi niewiele osób... Jego teksty były zbyt głębokie, aby zostawić je samym sobie. Zmuszały do czegoś... Nie tak jak dziś- wszystko na odwal się...
A Ty czcij, co żyje radośnie! A Ty szanuj to, co umiera.
#3
zamocik_23 napisał(a):Nie był kontrowersyjny
To subiektywne odczucie. Dla wielu był bardzo kontrowersyjny Smile .
zamocik_23 napisał(a):Powiem Ci, że z mojej szkoły Kaczmarskiego zna może ok 20 osób
Całkiem niezły wynik wbrew pozorom. Jak sądzę pod słowem "zna" rozumiesz, że wiedzą kto to w ogóle był...
Witaj na forum Smile. Tutaj na pewno spotkasz ludzi, którzy podzielają Twoją pasję.
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
#4
Jeśli ktoś się pyta jakiej muzyki słucham, a ja podaję Kaczmarskiego
to jest prawie w 100% pewne że ten ktoś zaraz po mojej odpowiedzi zmieni temat Big Grin

A myślę, że trudno jest wspominać kogoś kogo osobiście się nie znało. Bo po opiniach innych ludzi, czy tym co się wyczytało to żadne wspomnienia.
#5
Ja jego twórczość poznałam dopiero po jego śmierci, więc nie miałam okazji jego życiem w ogóle się interesować. Teraz dopiero nadrabiam zaległości.
Żałuję, że nie widziałam żadnego koncertu. Z nagrań widzę, że to musiało byc coś Smile)
Zazdroszczę zatem niewiarygodnie mojej cioci, która miała okazję poznać Jacka osobiście, organizując jego koncert.
[b][size=85]Dziś gra się słońcem football-match ogromny!
Bóg strzela gole - po ludzku, wspaniale!
Dziś skok na ziemię z nieba karkołomny,
Cesarskie cięcie i salto mortale![/size][/b]
#6
Ale przecież wspominać można poprzez twórczość właśnie. To ona jest tym co było dla Jacka najważniejsze. I ona pozostała. Ja też nie znałem Jacka osobiście, a mimo wszystko jest mi bardzo bliski. Właśnie przez to co stworzył i jak żył...
Być wciąż spragnionym - to nektar istnienia.
#7
Ja znalam, jesli znaniem nazwiemy spotykanie na i po koncertach, ktorych sie troche tam, gdzie mieszkalam, odbylo. Ujmowal mnie swoja serdecznoscia, naturalnoscia, kpinami z siebie samego, autoironia. Zawsze znajdowal czas na zamienienie kilku zdan. Slucham go, wspominam tamte koncerty i on dla mnie jest wciaz obecny, wciaz zywy.
[i]Jestem mlody, nie mam nic i miec nie bede...[/i]
#8
Jacka nie znałem osobiście. Zainteresowałem się Jego twórczością na kilka miesięcy przed Jego śmiercią. Nie była to jeszcze taka pasja jak teraz, ot, podobało mi się (bo co więcej z poezji śpiewanej może wyciągnąć 13 - latek niż "podobanie się"?), jednak naprawde zacząłem to rozumieć, czuć, dopiero po śmierci Mistrza. Ech, czasem żałuję, że nie urodziłem się kilka lat wcześniej... Kiedy Jacek żył za gówniarz byłem żeby o tym myśleć, teraz dałbym wiele, żeby Go poznać.
Dla tej muzyki zacząłem uczyć się grać na gitarze, nic nie przemawia do mnie tak głęboko, jak poezja Jacka.
Bo źródło wciąż bije...
#9
zamocik_23 napisał(a):Powiem Ci, że z mojej szkoły Kaczmarskiego zna może ok 20 osób... Żenujące....
Jak dla mnie to imponujący wynik w epoce w krórej przeważa "hip-hop, funk, czy inna onomatopeja" słuchanie Kaczmarskiego wydaje się przestarzałe, no ale mi samemu udało się przeciągnąć na jego stronę "mocy" :mur: paru dość zatwardziałych ziomków którzy do dzisiaj za to dziękują. No więc chyba sprawdzają się słowa że "Poeta-poetą staje się po śmierci".
Nie ten umiera co właśnie umiera, lecz ten co żyjąc w martwej kroczy chwale
#10
sam Jacek mówił w jednej rozmowie:
Cytat:Na jednym z moich ostatnich występów można było zobaczyć grupę autentycznych "rasowych" dresiarzy, którzy wszystkie moje piosenki znali na pamięć.
Myślę, że tak samo jak kler cieszy się z każdej "zbłąkanej owieczki", tak JK zapewne cieszył się, że jego twórczość trafia, podkreślam trafia, czyli jest rozumiana i odbierana(w odwrotnej kolejności), przez różne grupy społeczne.
#11
A Wujek Samo Zło, to nie był taki raper? hip-hopowiec? albo inny rasta man?
#12
Zbigniew napisał(a):A Wujek Samo Zło, to nie był taki raper? hip-hopowiec?
jest.
śni inny byt jurajski gad
#13
Uuuu.........a o tym to ja nawet nie wiedziałem.
Nie ten umiera co właśnie umiera, lecz ten co żyjąc w martwej kroczy chwale
#14
zielona_ziuta napisał(a):Jeśli ktoś się pyta jakiej muzyki słucham, a ja podaję Kaczmarskiego
to jest prawie w 100% pewne że ten ktoś zaraz po mojej odpowiedzi zmieni temat
Nie przejmuj się! Ja ostatnio kilku osobom powiedziałem, że bliskim mi kompozytorem od niedawna jest Jean Babtiste Lully. Na tej uwadze skończyliśmy rozmowę o ulubionej muzyce Big Grin
Po porstu nie gadałem, z kim trzeba. Ot co.
zielona_ziuta napisał(a):A myślę, że trudno jest wspominać kogoś kogo osobiście się nie znało.
"Wspominać kogoś" należy rozumieć mozliwie szeroko. Średnia wieku forumowiczów jest taka, ze raczej mniejszość miała szanse poznać JK osobiście. Ale można, w ramach wspomnień opisać coś, co nazwałbym doświadczeniem Kaczmarskiego. Inaczej mówiąć: każdy z nas jakoś tam się z Kaczmarskim zetknął, doświadczył jego twórczości a poprzez twórczość - osobowości Twórcy. I takie doświadczenie - przy odrobinie chęci - można opisać.
W chwli śmierci JK, tzn 10 kwietnia 2004 spędzałem Wielką Sobotę w gronie, powiedzmy, mało związanym z JK. Większośc ludzi kompletnie nie znała tej twórczości, niewiele wiedziała o Poecie. Ale był wyjątek, pewien ksiądz - starszy człowiek. Lubił słuchać piosenek Kaczmarskiego, sporo wiedział. Opowiadał mi, że przez długie lata twórczość Kaczmarskiego mu towarzyszyła. Od dłuższego czasu wertował Monumentalne Wydawnictwo chcąc pogłębić swoją wiedzę o twórczości JK.
Gdy dostałem telefon z informacją o śmierci Kaczmara i tą informację wspomnianemu księdzu przekazałem - widziałem autentyczne wzruszenie. Potem, mimo że nigdy Kaczmarskiego osobiście nie znał, wybrał się - o ile wiem - na pogrzeb (całkiem spora droga z pewnej podpiotrkowskiej parafii do Warszawy). W ten sposób pożegnał Jacka - osobę, której nigdy nie znał a która jednak była mu bliska.
#15
Zgadzam się jak najbardziej z tym, że można potraktować te wpomnienia jako coś co nam się z daną osobą kojarzy. Jest to wspomnienie tego co przeżyliśmy my, jakie towarzyszyły nam emocje, kim dla nas był JK.
To prawda, to też jest ważne

Można kogoś osobiście nie znać i potrafić opowiadać wspomnienia o nim jakich nie potrafi się opowiadać o osobie którą spotyka się codziennie.


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Największy na świecie fan Jacka Kaczmarskiego Bragiel 15 8,973 05-02-2021, 05:54 PM
Ostatni post: Bragiel
  Nieustająca nagonka na Jacka Kaczmarskiego-brońmy godności Jacka Bragiel 0 249 05-02-2021, 09:19 AM
Ostatni post: Bragiel
  Muzeum Jacka Kaczmarskiego Bragiel 10 6,145 03-16-2016, 12:11 PM
Ostatni post: Bragiel
  Choroba alkoholowa Jacka Kaczmarskiego Bragiel 36 16,348 05-05-2014, 10:02 PM
Ostatni post: Kuba Mędrzycki
  Jak skończył Jacka "lekarz" Przemek 337 91,941 04-30-2014, 10:02 PM
Ostatni post: Luter
  Chrzest Jacka! Cziomi;-) 218 69,797 04-28-2014, 03:46 PM
Ostatni post: Luter
  8. rocznica śmierci Jacka Luter 19 7,267 04-17-2012, 07:22 PM
Ostatni post: Przemek
  Festiwal Piosenki Jacka Kaczmarskiego "Źródło wciąż bije" Ania15 4 2,230 02-06-2011, 10:12 PM
Ostatni post: Simon
  Lekarz Jacka Ania15 1 1,765 08-10-2010, 04:29 PM
Ostatni post: Kuba Mędrzycki
  Zmarła Mama Jacka Coma 15 6,077 03-21-2010, 08:17 AM
Ostatni post: kolcon50

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości