03-23-2006, 05:39 PM
Miłośnikom regat w kałużach.
Stanąłem na krawędzi
wszechwładnego odmętu
na rozmytym brzegu
papierowych racji
wśród tataraku
który nie przebił jeszcze
ukrzyżowanego zimą betonu
biegałem słodkimi oczyma
po nierozwiniętych płatkach fal
po topniejących bałwanach
nawet opadłej pianie
przez chwilę
goniło mnie mętne spojrzenie
skoczyłem
Ale dlaczego bez kaloszy?
Stanąłem na krawędzi
wszechwładnego odmętu
na rozmytym brzegu
papierowych racji
wśród tataraku
który nie przebił jeszcze
ukrzyżowanego zimą betonu
biegałem słodkimi oczyma
po nierozwiniętych płatkach fal
po topniejących bałwanach
nawet opadłej pianie
przez chwilę
goniło mnie mętne spojrzenie
skoczyłem
Ale dlaczego bez kaloszy?