Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
NOWA Koncepcja eliminacji
#1
Gratuluję udanych eliminacji które miały miejsce w warszawskim domu kultury „Świt” 11 marca. Zachwycił mnie przede wszystkim genialny dobór lokalu. Nie ma to jak „propagowanie “żywej” muzyki: szeroko rozumianej piosenki poetyckiej i piosenki Jacka Kaczmarskiego, wyszukiwanie i promocja młodych talentów w dziedzinie muzyki i poezji, konfrontacja dokonań twórczych” wśród radosnego akompaniamentu równie utalentowanych, co młodzi artyści, młodych bokserów, odbywających akurat trening w sali obok. Co się zaś tyczy samej sali, to doprawdy dało się tam poczuć ducha poezji. Wyłożone drewnem ściany, kominek obity linoleum i poroże jelenia górujące nad wszystkim sprawiły, że poczułem się prawie jak w wiejskiej chacie Kasprowicza. Widać tu bezpośrednie nawiązanie do punktu trzynastego regulaminu eliminacji: „Organizatorzy, po uzgodnieniu wymagań technicznych, zapewnią wykonawcom odpowiednie warunki oraz środki techniczne do prezentacji utworów”. Warunki były rzeczywiście przednie. Brak nagłośnienia, akustyka jak na strychu, rozstrojone pianino, brak sceny i wszystkiego o co powinno się zadbać organizując tego typu imprezę. Bardzo podoba mi się też jak potraktowano jedenasty punkt regulaminu: „Najlepszym wykonawcom powołane przez Organizatorów Jury przyzna wyróżnienia oraz nagrody rzeczowe.” Otóż po ogłoszeniu wyników, rzeczeni wykonawcy zostali wyczytani przez jednego z jurorów i na tym się cała sprawa zakończyła. Na życzenie jednego z widzów wyszli na środek, żeby było wiadomo o kogo w ogóle chodzi. Kwestia JURY też pozostaje dla mnie nieodgadnioną tajemnicą. Jurorów było dwóch. Pan Nowak i pan Bończyk. O ile drugi świetnie się do tego nadawał, to nie sądzę żeby kwalifikacje pana Nowaka czyniły go kompetentnym do sprawowania tego rodzaju funkcji. I jak się okazało nie myliłem się. Po imprezie pan Nowak nie był w stanie uzasadnić decyzji JURY, mówiąc, że to decyzja pana Bończyka. Czy zatem cała idea JURY, grupy ludzi, którzy mają zadecydować i ocenić nie została w tym momencie zupełnie zabita? Werdykt zależał tylko od jednego człowieka a to jakby nie patrzyć troszkę wbrew zasadom. Pozostaje jeszcze kwestia samej organizacji. Przesłuchania zaczęły się o 10.00 i skończyły o 11.00, a pan Nowak, który bawił się też w konferansjera jakimś dziwnym trafem ani razu nie podał nazwiska autora żadnej z wykonywanych piosenek. Co się stało z zapowiedzianym koncertem zaproszonego gościa? Wiadomo, ja też nie zagrałbym w takich warunkach. Zdaję sobie sprawę, że organizatorzy mają prawo do ostatecznej interpretacji regulaminu, ale po co w ogóle ustalać regulamin, którego się nie przestrzega? Wystarczyło napisać: Przyjedźcie, zagrajcie i zobaczymy, czy cos z tego będzie.
Gratuluję zatem jeszcze raz i proszę pana Nowaka żeby więcej nie porywał się z motyką na słońce. To, co miało miejsce w Warszawie, nie umywa się nawet do zeszłorocznych eliminacji do „Nadziei” we Włocławku i myślę, że jest to obraza dla Jacka, jego twórczości i organizatorów festiwalu.
Pozdrawiam
MT
Odpowiedz
#2
hmmm, nie byłem, więc nie umiem ocenić wszystkich słów Marta.
Ale, tak na zdrowy rozum,
jurorów powinno być co najmniej trzech, względnie od siebie niezależnych. Jak jest dwóch, żadnej różnicy zdań nie da się rozstrzygnąć (bo głosy rozkładają się oczywiście 1:1), chyba że losowaniem. A trójosobowy skład pozwala uniknąć wielu problemów związanych z podejmowaniem decyzji.

Po drugie, wydaje mi się, że 8 osób chętnych do wzięcia udziału w kwalifikacjach, to mało.

Po trzecie, Krzysztof Nowak ma kompetencje, żeby zasiadać w Jury konkursu. Jak większość wie, KN jest chyba najlepszym znawcą życia i twórczości Jacka Kaczmarskiego. A jeśli nie najlepszym, to na pewno jednym z najlepszych w Polsce.

Po czwarte, brak odpowiednich warunków akustycznych jest problemem, który nie powinien się zdarzyć. Z drugiej strony domyślam się, ze znalezienie odpowiedniego miejsca na eliminacje i załatwienie sprzętu nie było łatwe. Bierze się, co dają (o ile w ogóle ktoś wyrazi cień zaintreoswania imprezą).
Problem pianina można było rozwiązać stosunkowo łatwo - K. Mędrzycki ma niezły klawisz elektroniczny, który mógł udostępnić. Nagłośnienie? Hmmm, w Otwocku jesienią 2005 r młodzi prężni ludzie stanęli na głowie, żeby coś załatwić. Wybitnej jakości nagłośnienia nie było, ale....słuchać i grać dało się bez problemów.
Odpowiedz
#3
Jeśli jest tak, jak Mart mówi - "chroń mnie, Panie, od pogardy, od nienawiści...". Nie uwierze tylko, ze KN. się nie nadawał na jurora, bo to już herezja.
A tak OT:
Twoja liczba postów, Paweł, jest ZŁA! Tongue
Cytat:Posty: 666
Bo źródło wciąż bije...
Odpowiedz
#4
nie jestem heretykiem. należy pamiętać, że ten cały festiwal to nie życie i twórczość Jacka Kaczmarskiego, ale przede wszystkim życie i twórczość młodych wykonawców, a żeby ich oceniać trzeba mieć chociaż trochę wykształcenia muzycznego i rozeznania w temacie poezji wogóle.
MT
Odpowiedz
#5
Paweł Konopacki napisał(a):Problem pianina można było rozwiązać stosunkowo łatwo - K. Mędrzycki ma niezły klawisz elektroniczny, który mógł udostępnić.
Gdyby Kuba wiedział odpowiednio wcześniej jakie są warunki techniczne, to pewnie by udostępnił swój sprzęt i z dużo większą przyjemnością by na nim zagrał.

Kuba

[ Komentarz dodany przez: Zeratul: 13 Marzec 2006, 11:02 ]
od Zeratula: Wstawiłem znaczniki cytowania. Kuba - zacznij wreszcie cytować porządnie :zly:
Odpowiedz
#6
Kuba Mędrzycki napisał(a):Gdyby Kuba wiedział odpowiednio wcześniej jakie są warunki techniczne, to pewnie by udostępnił swój sprzęt i z dużo większą przyjemnością by na nim zagrał.
Tzn ja Ci nie zarzucam, że nie udostępniłeś. Ja tylko mówię, że problem piana można było stosunkowo łatwo rozwiązać.
Odpowiedz
#7
Co uniemożliwiło Wam rozmawianie na ten temat w wątku poświęconym eliminacjom?

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=2360&postdays=0&postorder=asc&start=20">http://www.kaczmarski.art.pl/forum/view ... c&start=20</a><!-- m -->
MART napisał(a):Po imprezie pan Nowak nie był w stanie uzasadnić decyzji JURY, mówiąc, że to decyzja pana Bończyka.
Czekaj, czegoś nie rozumiem. Mówisz, że
MART napisał(a):Jurorów było dwóch. Pan Nowak i pan Bończyk. O ile drugi świetnie się do tego nadawał, to nie sądzę żeby kwalifikacje pana Nowaka czyniły go kompetentnym do sprawowania tego rodzaju funkcji.
a następnie twierdzisz, że motywowanie decyzji jury zdaniem pana Bończyka dowodzi niekompetencji KN. . Albo jestem ograniczona albo plączesz się w zeznaniach.
MART napisał(a):Wiadomo, ja też nie zagrałbym w takich warunkach.

Ale, zdaje się, zagrałeś.
A koncert był, nie słyszałeś - Twoja strata Big Grin
MART napisał(a):Co się zaś tyczy samej sali, to doprawdy dało się tam poczuć ducha poezji. Wyłożone drewnem ściany, kominek obity linoleum i poroże jelenia górujące nad wszystkim sprawiły, że poczułem się prawie jak w wiejskiej chacie Kasprowicza.
No widzisz - było, nie da się ukryć, klimatycznie Big Grin
MART napisał(a):żeby ich oceniać trzeba mieć chociaż trochę wykształcenia muzycznego i rozeznania w temacie poezji wogóle.
Znów to samo. Słuchaj, szereg Twoich zarzutów jest słuszny - dotyczące lokalu i warunków technicznych. Ale krytyka jury pozostaje dla mnie zagadką. Skąd możesz wiedzieć jakie jest wykształcenie muzyczne, a już zwłaszcza rozeznanie w temacie poezji w ogóle jurorów??
Paweł Konopacki napisał(a):Bierze się, co dają (o ile w ogóle ktoś wyrazi cień zaintreoswania imprezą).
Paweł Konopacki napisał(a):Po drugie, wydaje mi się, że 8 osób chętnych do wzięcia udziału w kwalifikacjach, to mało.
Szanowny Artysta chciałby mieć załatwione najlepsze sale w Warszawie, jednocześnie rezerwując sobie prawo do zgłoszenia się w ostatnim możliwym terminie. A o tym, że organizowanie imprezy "na sucho" jest pozbawione sensu nie pomyślał?
Paweł Konopacki napisał(a):jurorów powinno być co najmniej trzech, względnie od siebie niezależnych.
Racja! Może masz ochotę zasiąść w jury w przyszłym roku :>?

pozdrawiam
a
[size=75][i]Ciągle mam czarny palec od pisania
I w oczach ciągle coś na kształt płomyka
Poetycznego...stąd mię częsciej wita
Poetą - ten, co widzi, niż co czyta.[/i][/size]
Odpowiedz
#8
widzę, że mamy tu obrońcę. Jeśli ten kolega co tak pięknie grał był tym zaproszonym artystą, to naprawdę podziwiam organizatorów. A to, że jeden z jurorów nie ma własnego zdania to dowodzi jedenoznacznie jego niekompetencji.
Odpowiedz
#9
MART napisał(a):A to, że jeden z jurorów nie ma własnego zdania to dowodzi jedenoznacznie jego niekompetencji.
Rozumiem że lepiej by było gdyby, uważając że drugi juror ma większe wykształcenie muzyczne, forsował swoją opinię?
MART napisał(a):widzę, że mamy tu obrońcę.
poniekąd. Zarzuty dotyczące spraw technicznych i lokalowych, zgodnie z tym co napisałam, rozumiem.
pozdrawiam
a
[size=75][i]Ciągle mam czarny palec od pisania
I w oczach ciągle coś na kształt płomyka
Poetycznego...stąd mię częsciej wita
Poetą - ten, co widzi, niż co czyta.[/i][/size]
Odpowiedz
#10
adme napisał(a):Szanowny Artysta chciałby mieć załatwione najlepsze sale w Warszawie, jednocześnie rezerwując sobie prawo do zgłoszenia się w ostatnim możliwym terminie. A o tym, że organizowanie imprezy "na sucho" jest pozbawione sensu nie pomyślał?
Wybacz szczerość, Adme, ale zwyczajnie pierniczysz głupoty teraz.

możesz mi za "pierniczysz głupoty" dać ostrzeżenie

pozdrawiam

PS: uzasadnienie werdyktu jest obowiązkiem jurorów. Nawet na poziomie dzilnicowym Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego jurorzy uzasadniają swoją decyzję - albo w protokole z posiedzenia jury, albo na specjalnym spotkaniu z wykonawcami. Uzasadnienie - merytoryczne - to jest, Szanowna Adme, standard postępowania kwalifikacyjnego. Nie broń - zwłaszcza w tak pokraczny, jak to czynisz, sposób - braku uzasadnienia werdyktu, bo się tego obronić nie da.

A w kompetencje KN nikt - poza ludźmi niezorientowanymi - nie wątpi. Natomiast, jesli tak rzeczywiście było, że całe uzasadnienie polegało na stwierdzeniu, że to Pan Bończyk decydował, no to faktycznie sprawa wygląda dość śmieszcznie.

pozdrawiam
Odpowiedz
#11
Paweł Konopacki napisał(a):możesz mi za "pierniczysz głupoty" dać ostrzeżenie
dziękuję za pozwolenie, ale nie sprawiłoby mi to satysfakcji Smile
najfajniejsze jest że się tak aktywnie wypowiadasz choć Cię tam nie było Smile Poziom organizacji był nieodpowiedni do rangi imprezy, ale za to odpowiedni do faktu, że na dwa dni przed eliminacjami nie było żadnych oficjalnych zgłoszeń - to tak wprost.
Paweł Konopacki napisał(a):Uzasadnienie - merytoryczne - to jest, Szanowna Adme, standard postępowania kwalifikacyjnego. Nie broń - zwłaszcza w tak pokraczny, jak to czynisz, sposób - braku uzasadnienia werdyktu, bo się tego obronić nie da.
Widzisz, problem w tym, że ja tego absolutnie nie bronię. Mnie tylko fascynuje brak logiki w wypowiedziach kolegi - może dlatego moje stwierdzenia wydają Ci się tak pokraczne, że chcesz w nich wyczytać to czego w nich nie ma. Ponieważ, jak oboje wiemy, kompetencje KN i pana Bończyka dotyczą innych spraw, to może należało pana Bończyka spytać "co ja zrobiłem źle" - i tyle.
pozdrawiam
a
[size=75][i]Ciągle mam czarny palec od pisania
I w oczach ciągle coś na kształt płomyka
Poetycznego...stąd mię częsciej wita
Poetą - ten, co widzi, niż co czyta.[/i][/size]
Odpowiedz
#12
Paweł Konopacki napisał(a):Nawet na poziomie dzilnicowym Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego jurorzy uzasadniają swoją decyzję
Nie zawsze, Pawle. Wszystko zależy od składu jury. Ja startowałem przez jakieś pięć lat i nawet na powiatowym (w gimnazjum nie było wyższych etapów) nie uzasadniano werdyktów. Wszystko znamionował pośpiech. Nagroda - i do domu.

Pozdrawiam
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
Odpowiedz
#13
Szymon, a uzasadnienie z Olimpiady dostałeś? bo ja nie słyszałam żeby ktoś uzasadniał wyniki IIustnego w zeszłym roku w Warszawie Smile
[size=75][i]Ciągle mam czarny palec od pisania
I w oczach ciągle coś na kształt płomyka
Poetycznego...stąd mię częsciej wita
Poetą - ten, co widzi, niż co czyta.[/i][/size]
Odpowiedz
#14
Dostałem tylko potwierdzenie. Uzasadnienia żadnego. Chociaż pewną wskazówką była punktacja no i nieoficjalnie mi pani profesor, która była przewodniczącą komisji powiedziała "Bardzo się pan spodobał całej komisji", ale to raczej słabe uzasadnienie (i dosyć dwuznaczne pamiętając o tym, że mnie pytała komisja w składzie: trzy panie i jeden pan Wink ) :rotfl:
[b][i]
Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować.
[/i][/b]
JK
Odpowiedz
#15
adme napisał(a):najfajniejsze jest że się tak aktywnie wypowiadasz choć Cię tam nie było
Córcia, zaznaczyłem na początku, że mnie tam nie było więc wszystkiego, co powiedział Mart nie jest w stanie zweryfikować i ocenić.
Ale tak się składa, Najdroższa Kochana Adme, ze
po pierwsze kompetencje KN znam,
po drugie wiem, jakie mogą być problemy ze sprzętem i lokalem,
po trzecie wiem jak wyglądają składy jurorów na konkursach oraz
po piąte orientuję się w zasadach podejmowania decyzji przez kolegia jurorskie.
Przez wzgląd na powyższe pięć faktów, mam prawo odnieść się do części wypowiedzi Marta.
Szymon napisał(a):Nie zawsze, Pawle. Wszystko zależy od składu jury. Ja startowałem przez jakieś pięć lat i nawet na powiatowym (w gimnazjum nie było wyższych etapów) nie uzasadniano werdyktów. Wszystko znamionował pośpiech. Nagroda - i do domu.
Ja startowałem na wszystkich poziomach OKR jakie są - z centralnym włącznie. I wszędzie poziom organizacji OKR był znakomity - przyznajmniej w latach 1995-1997 roku. Ten poziom potwierdziły (potwierdziły, w sensie takim, ze także ten poziom reprezentowały) niejako Spotkania Olsztyńskie. Dlatego śmiem twierdzić, że najważniejsze konkursy w tym kraju wyznaczają pewną normę postępowań kwalifikacyjnych.

Powiedzmy sobie otwarcie: braku uzasadnienia werdyktu, nie da się obronić. Jesli konkurs - poprzez np. brak uzasadnienia decyzji - nie spełnia standardów, to źle to świadczy o konkursie. Natomiast w żadnym wypadku nie podważa to sensowności norm. Po porstu uzasadnienie powinno być i tyle.
Odpowiedz
#16
Paweł Konopacki napisał(a):Córcia
Wszystko pięknie, ale pozycja mojego ojca jest już zajęta. Niemniej miło mi że chciałbyś mieć taką córkę jak ja :]
Paweł Konopacki napisał(a):braku uzasadnienia werdyktu, nie da się obronić.
tak. Ale czy przeczytałeś co na ten temat napisałam powyżej? Mogę dopisać jeśli chcesz - brak uzasadnienia werdyktu jury jest...hmm, jakie ujęcie by Cię satysfakcjonowało? Niezgodny z normami jakie powinny być w takiej sytuacji wypełnione - może być?

pozdrawiam serdecznie
a
[size=75][i]Ciągle mam czarny palec od pisania
I w oczach ciągle coś na kształt płomyka
Poetycznego...stąd mię częsciej wita
Poetą - ten, co widzi, niż co czyta.[/i][/size]
Odpowiedz
#17
Tak się składa, że brałem udział w bardzo wielu festiwalach, przeglądach, konkursach itp. Włącznie z olsztyńskimi "Śpiewajmy poezję" i krakowskim SFP. I nie spotkałem się z jakimś konkretnym uzasadnieniem werdyktu przez jury. Osoby zasiadające w jury, biorą jakąś tam odpowiedzialniość(no i są nią tez niejako obarczeni), za wybór tych czy innych osób.
Co najwyżej, czasem zdarza się, że odczytujący werdykt, oznajmia że dany laureat dostal nagrodę za tę czy tamtą piosenkę. Czasem zdarzają się oosbne indywidualne nagrody - np.za najlepsza muzykę, akompaniament tudzież najpiękniejszy uśmiechWink No i to tyle w kwestii uzasadniania werdyktu.
Istnieje tez coś takiego jak regulamin konkursu, gdzie rzadko zdarza się punkt mówiący o tym, że jurorzy musza uzasadnić swój wybór. Zazwyczaj jest dokładnie odwrotnie!Smile - jury nie ma obowiązku uzasadniać swoich decyzji.
Jest również dopuszczalnym zwyczajem, że niezadowolony z werdyktu może ewentualnie zapytać jurora dlaczego ten nie docenił jego pracy. Albo dać mu w mordę...Wink

Kuba
Odpowiedz
#18
Kuba Mędrzycki napisał(a):nie spotkałem się z jakimś konkretnym uzasadnieniem werdyktu przez jury
Ja się spotkałem! I w Olsztynie, gdzie jutorzy spotykali się z wykonawcami na osobnym zebraniu i tam omawiali wszystkie prezentacje, i na OKR, gdzie także było osobne spotkanie i omówienie prezentacji i na kilku mniejszych konkursach (np. Sieradz, Augustów), gdzie na życzenie zainteresowanego można było odbyć konsultacje i dowiedzieć się, jakie jest uzasadnienie werdyktu. Jeśli nie ma uzasadnienia stricte, to są spotkania, warsztaty i konsultacje - nawet na etapie dzielnicowym.
Kuba, powiadam, ze to, iż gdzieś tam konsultacji nie było, nie jest żadnym argumentem. Uzasadnie powinno być! Powinno choćby z tego powodu, ze poza artystycznym, każdy przegląd ma walor edukacyjny - czyli ma dawać uczestnikowi szansę zetknięcia się z fachowcami, którzy powiedzą, co warto, czego nie warto, co można, czego nie, co zmienić, co zostawić itp..
Kuba, braku uzasadnienia nie da się bronic! A juz na pewno nie za pomocą argumentów taki, że gdzieś tam tego uzasadnienia tez nie było, więc nie ma sprawy.

Inna sprawa - tak na marginesie - że żaden z organizatorów nie odniósł się do postu Marta. Podanie wyłącznie suchych wyników eliminacji jest - wg mnie - okropną arogancją. Brak jakiegoklwiek komentarza do - badź co bądź - w znacznej częsci sensownych zarzutów jest czytelnym sygnałem, który mówi "mamy Was w d...i nic nas nie obchodzą Wasze uwagi". Organizatorów koślawo bronią widzowie i uczestnicy (Ci, co wygrali) a sami organizatorzy nie mają zamiaru wytłumaczyć się przed pokrzywdzonymi (tymi, którzy przyszli i poczuli się źle potraktowani) oraz zainteresowanymi sprawą. Powtarzam: to arogancja. A co gorsza, owa arogancja coraz powszechniej pokazuje się w kaczmarofilskim środowisku. :-(
Odpowiedz
#19
Paweł Konopacki napisał(a):Inna sprawa - tak na marginesie - że żaden z organizatorów nie odniósł się do postu Marta. Podanie wyłącznie suchych wyników eliminacji jest - wg mnie - okropną arogancją. Brak jakiegoklwiek komentarza do - badź co bądź - w znacznej częsci sensownych zarzutów jest czytelnym sygnałem, który mówi "mamy Was w d...i nic nas nie obchodzą Wasze uwagi".
Drogi Pawle! Nie odpowiedziałem na zarzuty Marta, bo nie chciałem wchodzić w dyskusje na temat wykończenia kominka w sali kominkowej Domu Kultury "Świt". Nie chcę zniżać się do poziomu kogoś, kto krytykuje jak tylko się da, bo odpadł w eliminacjach.
Co do meritum, czyli braku uzasadnienia werdyktu, to Mart nie prosił o uzasadnienie. Zaczepił mnie na korytarzu już po imprezie, zadając pytanie: "Co ja zrobiłem źle?". Odpowiedziałem mu, że to nie egzamin, tylko konkurs i nie trzeba robić czegoś źle, żeby nie awansować dalej. Po prostu nie chciałem być przykry, robiąc na korytarzu analizę występu Marta. Być moze to był błąd.

Kłamstwem są słowa Marta, że odpowiedzialnością za werdyk obciążyłem Jacka Bończyka. Powiedziałem Martowi, że nie chcę się wypowiadać w imieniu drugiego jurora, którego już nie ma. To chyba nie to samo.

KN.
Odpowiedz
#20
No ok, ale czemu dopiero teraz piszesz to, co mogłeś napisać wczoraj czy przedwczoraj?
Nikt nie namawia Cię do dyskusji o kominkach. Ale kwestia nagłośnienia, werdyktu, czy nagród bezpośrednio wiąże się z eliminacjami - z ich jakością, z traktowaniem uczestników.
Tych spraw - zwłaszcza, jeśli są powodem czyjegoś żalu - nie można zbywać milczeniem.
Odpowiedz
#21
Paweł Konopacki napisał(a):Ja startowałem na wszystkich poziomach OKR jakie są - z centralnym włącznie. I wszędzie poziom organizacji OKR był znakomity - przyznajmniej w latach 1995-1997 roku.
No to miałeś szczęście. Wprawdzie nie startowałem na wszystkich poziomach i w późniejszych latach, ale uzasadnienia nie było - chyba że można za uzasadnienie uznać, że "uznaliśmy to za najlepszą prezentację".
[b][i][size=75]ukončite prosím výstup a nástup, dveře se zavírají[/b][/i][/size]
Odpowiedz
#22
................
Odpowiedz
#23
gredler napisał(a):Wprawdzie nie startowałem na wszystkich poziomach i w późniejszych latach, ale uzasadnienia nie było - chyba że można za uzasadnienie uznać, że "uznaliśmy to za najlepszą prezentację".
Ja startowałem w trzech etapach - dzielnicowym, wojewódzkim i centralnym. Za każdym razem oprócz konkursu były obligatoryjne warsztaty i omówienie wystąpień. Ogłoszenie wyników centralnych odbyło się w kameralnym gronie jurorów i wykonawców. Oprócz odczytania werdyktu, były też uzasadnienia. Te same uzasadnienia - w skondensowanej rzecz jasna formie - odczytywał też Bałtroczyk podczas koncertu laureatów we włocławskim amfitatrze (rok chyba 1997)

pozdrawiam

PS: w jury eliminacji centralnych OKR w roku 1997 zasiadał - znany nam z pewnego kaczmarologicznego epizodu - Janusz Strobel. Znany gitarzysta, siedząc przy bufgetowym stoliku zagaił do mnie takimi mniej więcej słowami: "Nie bierz się za Kaczmarskiego. To nie jest dobra poezja" :-) Rok później Strobel zrobił płytę z JK ;P
Odpowiedz
#24
Nie bardzo rozumiem skąd porównanie do konkursów recytatorskich?? Sobotnie występy, to nie był zaden ogólnopolski konkurs ani przegląd, a jedynie ELIMINACJE!! Jeśli podobne warunki byłyby na Nadziei w Kołobrzegu, to oczywiście że wówczas możnaby wieszać psy na organizatorach, ale w tej sytuacji wydaje mi się to kompletnie bez sensu. To były eliminacje, w których kazdy z uczestników miał równe szanse i tylko od niego zależało jak je wykorzystal.
Dobry wykonawca obroni się w każdych warunkach.
Jacek niejednokrotnie grywał dla kilkunastu osób w ciasnym pokoju bez nagłośnienia. I co? W tej sytuacji także należałoby ganić organizatorów spotkania, że nie zadbali o mikrofony, odsłuchy i tym podobne pierdoły?
Wracając do uzasadnień - egzaminy do Akademii Teatralnej w Warszawie odbywają się w zwykłej sali lekcyjnej bez żadnych ułatwień i nikt nie uzasadnia dlaczego ktoś nie przeszedł do drugiego etapu. W przypadku olimpiady matematycznej pewnie bardzo łatwo zweryfikować czy ktos umie czy nie, ale w kwestiach artystycznych, ocena to indywidualna sprawa oceniającego. Jeśli ktoś powierzył jurorowi tę odpowiedzialną funkcję, znaczy że obdarzyl go sporym zaufaniem. Tego chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć...

Kuba

P.S. A tak na marginesie - do lipca pewnie będą jeszcze jakies eliminacje do Nadziei, więc Ci którym się nie powiodło będą mieli szansę spróbować swoich sił raz jeszcze.
Odpowiedz
#25
Kuba Mędrzycki napisał(a):Jacek niejednokrotnie grywał dla kilkunastu osób w ciasnym pokoju bez nagłośnienia. I co?
"Organizatorzy, po uzgodnieniu wymagań technicznych, zapewnią wykonawcom odpowiednie warunki oraz środki techniczne do prezentacji utworów."

Ważne, w powyższym cytacie z Regulaminu jest słowo "zapewniają"
Odpowiedz
#26
Z jednej strony masz rację - zazwyczaj organizatorzy pytają, albo przynajmniej informuja uczestników o tym co zapewniają w ramach przesłuchań. Tyle, że to były - raz jeszcze powtórzę - eliminacje, a nie żaden przegląd czy festiwal.
Oczywiście, można się czepiać regulaminu... - w końcu gdyby pojawił się ktoś z basem, perkusją i gitarami elektrycznymi, mógłby sie lekko zdziwić. Z drugiej strony jednak, podany był adres kontaktowy w regulaminie i wszystkiego można się było dowiedzieć przed spotkaniem.

Kuba

[ Dodano: 15 Marzec 2006, 03:16 ]
Z mojej strony - wydawało mi się, że kwestia "klawisza" jest raczej oczywista Smile

Kuba
Odpowiedz
#27
Kuba Mędrzycki napisał(a):Tyle, że to były - raz jeszcze powtórzę - eliminacje, a nie żaden przegląd czy festiwal.
Regulamin z zapewnieniem też był regualminem elimicjacji, a nie festiwalu.
Kuba Mędrzycki napisał(a):Oczywiście, można się czepiać regulaminu... - w końcu gdyby pojawił się ktoś z basem, perkusją i gitarami elektrycznymi, mógłby sie lekko zdziwić.
Ano właśnie!!

Nikt się Regulaminu nie czepia - Regulamin jest generalnie w porządku.
Odpowiedz
#28
Paweł Konopacki napisał(a):Ja startowałem w trzech etapach - dzielnicowym, wojewódzkim i centralnym. Za każdym razem oprócz konkursu były obligatoryjne warsztaty i omówienie wystąpień. Ogłoszenie wyników centralnych odbyło się w kameralnym gronie jurorów i wykonawców. Oprócz odczytania werdyktu, były też uzasadnienia.
No to naprawdę miałeś szczęście albo ja - wielkiego pecha. Parę razy startowałem w paru konkursach (nie tylko OKR), w których się śpiewało, grało albo recytowało i ani razu nie było czegoś takiego jak uzasadnienie werdyktu, oprócz ogólnych stwierdzeń, że jedna prezentacja szczególnie podobała się jury, a inne - nie bardzo. Ale dlaczego pan A bardziej się spodobał od pani B - tego nie powiedzieli.
Warsztaty i omówienie wystąpień - raz uczestniczyłem w czymś takim, ale te "warsztaty" niczego nie wnosiły.
[b][i][size=75]ukončite prosím výstup a nástup, dveře se zavírají[/b][/i][/size]
Odpowiedz
#29
Nie wiem jak wyglądała sprawa w roku 97 i wcześniej, ale przez ostatnie lata uzasadnienie zawsze jest i być powinno. choby dlatego, ze nikt nie jest doskonały i szczególnie jeśli mamy do czynienia z jakimś etapem poprzedzającym tzw. finał, uwagi jurorów są po to, żeby uczestnika naprowadzić i zwrócić jego uwagę na błędy. W Warszawie nikt nic nikomu nie powiedział, chociaż niektóre błędy były bardzo widoczne.
A tak wogóle, to zapytałem pana Nowaka na korytarzu co było nie tak z moim występem, na co odpowiedział, że przeszli ci, co mieli więcej do zaoferowania, ergo, nie powiedział nic. Zakończył tylko, że nie będzie się wypowiadał za pana Bończyka. Taka była rozmowa, a jeśli ktoś nazywa mnie kłamcą to zapraszam do bezpośredniej konfrontacji. Chętnie przyjadę do Warszawy i wtedy może inaczej będzie gadał.
Odpowiedz
#30
Człowieku, co ty opowiadasz??
Może na OKRach są jakieś oficjalne uzasadnienia, ale jak juz pisałem - na bardzo wielu festiwalach, eliminacjach i przeglądach w jakich zdarzyło mi sie uczestniczyć nic podobnego nie miało miejsca. Poza tym, jak to niby miałoby wyglądać?? Pan X nie przeszedł, bo zaśpiewał nierówno, pan Y nie przeszedł, bo nie trzymał się melodii, a pan Z zakwalifikował się, bo podobała nam się jego interpretacja itd. Co do tego ostatniego to chyba oczywiste! Jak pojedziesz na inne eliminacje, to być może się zakwalifikujesz, bo znajdzie się akurat juror, któremu właśnie Twoje wykonanie się spodoba. No dajże spokój!
Poza tym, gdyby nawet pojawiło się jakieś oficjalne uzasadnienie, w którym powiedzmy pojawiłoby się okreslenie - wykonanie niedojrzałe, mijał się z melodią, słaba dykcja itp. - to coś by to zmieniło???

Kuba
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości