Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na głowie...
#9
gosiafar napisał(a):A może się okazało, że to obojnak? To jedyne logiczne wytłumaczenie.

Też tak pomyślałem. To miałoby nawet sens, bo wypowiedź rodziców wygląda na typową odzywkę "a dajcie nam wreszcie spokój". Niełatwo się pogodzić z tym, że dziecko jest obojniakiem.

Oczywiście istnieje też możliwość, że to kolejni przedstawiciele naszych czasów - zachłyśnięci ideologią wolności od wszelkich norm. Oczywiście jestem za tym, żeby każdy miał wolność wyboru. Ale żeby dokonać wybór, kim chce się zostać, wpierw trzeba kimś być. I to jest obowiązek rodziców, by wychowali dziecko na myślącego człowieka, który sam zadecyduje o swoim życiu. Jestem na przykład przeciwny, by - jak postulują niektórzy - zakazać wychowania dziecka w określonej wierze, tak aby nie narzucać mu światopoglądu; jak dorośnie, samo zadecyduje w co lub czy w ogóle wierzy. Przepraszam, ale żeby o czymkolwiek decydować, przedtem trzeba coś sobą prezentować, mieć określony światopogląd. Potem oczywiście można decydować, co jest najlepsze. Trzeba umieć nie tylko wybierać, ale też odrzucać. Jeśli pozbawi się dziecko tej nauki, wyrośnie kaleka.

Alek napisał(a):MacB napisał(a):
Alek napisał(a):
Jestem może tradycjonalistą...
No to jest takie ładne imię dla dziewczynki.

O ile nie jest się wierzącym, bo to świeckie imię!

Oj, z tymi świeckimi/nieświeckimi imionami jest straszne zamieszanie. Moi dziadkowie mieli zamiłowanie do włoskich imion i nazwali swe dzieci Cezary i Violetta. Z obu tych imionami księża proboszczowie robili straszne problemy. Ojciec miał szczęście, że dziadkowie znali proboszcza i dało się go ubłagać, by ochrzcili go bez żadnych ustępstw, ale ciotka musiała mieć jako drugie "bardziej normalne" - stanęło na Stanisławie, po dziadku.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości