Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Cytat w ważnej sprawie
#7
Jaśko napisał(a):Ciekawe, ale nigdy nie zetknąłem się z takim strasznymi staruszkami. Ani w środkach komunikacji miejskiej (jeżdżę kilka razy w tygodniu, więcej w Warszawie, mniej w Toruniu), ani w sklepowych kolejkach.

Niestety, z racji faktu, że ten problem bezpośrednio mnie dotyczy - regularnie się z tym stykam. I poza jednym przypadkiem młodej dziewczyny, większość osób tak się zachowujących to ludzie w wieku - na oko - 45-60 lat. Co więcej, osoby bezprawnie zajmujące miejsce osoby niepełnosprawnej (czy blokujące toalety dla niepełnosprawnych, służące też za palarnie dla personelu) nic sobie nie robią nawet z okazania im legitymacji przy grzecznym proszeniu o ustąpienie miejsca. A przecież to jest nie tylko nieuprawnione korzystanie z nienależnych świadczeń, ale i działania prowadzące do rozstroju zdrowia, co już podpada pod kodeks karny. Przecież jeśli ktoś zbiera się na odwagę i prosi, narażając się na chamstwo, o zwolnienie danego miejsca, to oznacza, że potrzebuje usiąść, bo jazda w obecnej pozycji sprawia mu kłopot.
To samo dotyczy wszystkich innych miejsc oznaczonych specjalnym piktogramem - mało razy widziałam, jak kobieta w ciąży stoi przy takim miejscu, na którym siedzi rozwalony, cuchnący potem, piwem i fajami młot, niemający zamiaru jej tego miejsca ustąpić?

A kolejki w sklepach? To już temat na odrębną epopeję. Aczkolwiek szczytem absurdu (sprawą miała zająć się prokuratura, ale nie wiem, jak to się skończyło) była odmowa obsługi w kasie dla osób niepełnosprawnych mężczyzny, który nie mógł długo stać (jakaś poważna choroba stawów/kości, nie pamiętam dokładnie - na swoje nieszczęście jeszcze nie jeździł na wózku, ale miał orzeczenie o niepełnosprawności), przez kasjerkę, która "na oko" orzekała, czy dany klient jest niepełnosprawny na tyle, by go obsłużyła. Tam się nawet wypowiadał ktoś chyba z ZUS-u, że pani przekroczyła uprawnienia, nie tylko pozbawiając klienta należnych mu praw i narażając go na pogorszenie stanu zdrowia, ale nielegalnie weszła w kompetencje lekarza orzecznika. Pewnie trochę w tym było ironii, jednak faktem jest, że społeczeństwo w tej materii jest dość tępawe i nie chce dopuścić myśli, że niepełnosprawność nie kończy się na wózku, białej lasce i zespole Downa, że są takie uszkodzenia organizmu, przy których możliwość zamiany ich na zwykłe porażenie dolnej części ciała i wózek inwalidzki jest nieosiągalnym marzeniem...
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości