Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"Kamień z katedry" - jak powstaje sztuka.
#2
Po ukazaniu się artykułu Doroty Bielawskiej, na łamach Twórczości wydrukowany został szereg polemik w sprawie plagiatu Herberta. Przytaczam, dla zainteresowanych, adresy bibliograficzne tych tekstów wraz z krótkim opisem co można w nich znaleźć.

1. Dorota Bielawska, Jak został wyciosany "Kamień z katedry" Zbigniewa Herberta, "Twórczość", 2004 nr 2-3 s. 226-231.
Tekst, od którego wszystko się zaczęło. Powyżej podaję wyjątki z porównań dokonanych przez autorkę artykułu.

2. Rafał Żebrowski, Ociosywanie Herberta, „Twórczość”, 2004 nr 6 s. 129-133.

W artykule Ociosywanie Herberta, Rafał Żebrowski broni Herberta przed zarzutami, jak ją nazywa, „prokurator Bielawskiej”. Czyni to jednak mętnie. Duch ogólny jest taki: w modzie jest (?) krytykowanie Herberta i umniejszanie wartości jego spuścizny literackiej. Bielawska wpisuje się w poczet krytykantów, ponieważ jej artykuł „ocieka jadem niechęci” wobec autora Barbarzyńcy w ogrodzie. Żebrowski po tym jak obudował dostatecznie sprawę pochodzenia intelektualnego Bielawskiej, niechętnie przechodzi do rozpatrzenia jej argumentów. Odpowiedź na nie jest taka: Herbert i Gimpel czytali te same książki – stąd biorą się podobieństwa między oboma tekstami; Herbert nie podaje źródeł, bo przecież takie było założenie całego Barbarzyńcy… . Są to zatem główne punkty argumentacji, na których później skonstruuje swój artykuł Brigitte Gautiere, uprzednio oczywiście besztając Bielawską za jej artykulik.

3. Dorota Bielawska, List do Rafała Żebrowskiego, Twórczość 2004 nr 7-8, s. 283 – 284.
Spiritus movens dyskusji odpowiada w liście na zarzuty Rafała Żebrowskiego, odpowiada celnie i rozsądnie. Pisze ona, że wbrew temu co myśli Żebrowski o tym co ona myśli o Herbercie, ceni sobie twórczość autora Barbarzyńcy w ogrodzie, stąd jej zdziwienie, że tak dobry pisarz i poeta dopuścił się tak nieprzyjemnego dla niej czynu. Dziwi ją również rzekoma moda na krytykowanie Herberta – czym innym jest nagonka, a czym innym głos krytyczny. Szczególnie, że tych głosów krytycznych w sprawie Herberta i jego twórczości jest niewiele. Warto zacytować fragment jej listu, gdyż przedstawia on to o czym pisał Bogusław Wolniewicz w cytowanym przeze mnie fragmencie artykułu o Wittgensteinie. Bielawska: „Do opublikowania moich tez skłoniły mnie nie tyle wystąpienia przeciwko Herbertowi, co sposób polemizowania z nimi, często właśnie daleki od rzeczowości. Bezpośrednim impulsem był komentarz wygłoszony w radiowej audycji <<trójkowej>> podczas omawiania książki Joanny Siedleckiej Pan od Poezji: <<Może Herbert rzeczywiście odbiegał od prawdy, mówiąc o swoim udziale w działalności Armii Krajowej, ale po co o tym pisać?>>. Otóż sam poeta uczył nas, by <<dawać świadectwo>>”. Ode mnie: Czuje się zresztą w wypowiedzi Żebrowskiego chęć zamknięcia ust wszystkim, którzy o Herbercie mówią źle…

4. Tadeusz Komendant, Od redakcji – parę słów w kwestii autorstwa, Twórczość 2004 nr 7-8, s. 284.
Komendant aby obronić Herberta przed zarzutem o plagiat konstruuje (lub zapożycza od kogoś) dziwaczną teorię intertekstualności, w której „mamy do czynienia z teksturą, gdzie teksty dialogują z tekstami i wpisują się w inne teksty do tego stopnia, że przestaje być ważna atrybucja osobowa” – mówiąc krótko, mamy tu do czynienia z bełkotem, który ma na celu odwrócenie kota ogonem. Komendant sugeruje, że Herbert był prekursorem takiego pisarstwa.

5. Henryk Markiewicz, Jeszcze o „Kamieniu z katedry”, Twórczość 2004 nr 11, s. 124-125.
Markiewicz skupia się na tekście Tadeusza Komendanta wykazując jego błędność.

6. Brigitte Gautiere, Zbigniew Herbert kopista, Twórczość 2004 nr 12, s. 147 – 149.
Jest to dokładnie ten sam tekst, który wydrukowany został w tomie Portret z początku wieku: twórczość Zbigniewa Herberta - kontynuacje i rewizje – tutaj w formie listu do redakcji. Artykuł nie jest zbyt przekonujący: autorka opisuje Bielawską jako autorkę artykuliku, czy demaskującego tekściku. Słowem podąża po linii argumentacyjnej Żebrowskiego rozszerzając jego argumenty o szczegółowe informacje. Na przykład podaje z jakich książek Herbert i Gimpel musieli korzystać, że stworzyli teksty tak do siebie podobne. Pisze ona również, że Herbert jest lepszy od Gimpela, ponieważ swój esej zawarł na 22 stronach, podczas gdy książka Gimpela liczy sobie ich ponad 100 - czy taka argumentacja jest poważna można ocenić samemu, mnie się wydaje żenująca.

7. Piotr Szymanowski, List do redakcji, Twórczość 2004 nr 12, s. 149.
Do redakcji „Twórczości” napisał syn tłumacza książki Gimpela. Wspomina on, że „podczas pracy nad tłumaczeniem ojca uderzyły, delikatnie mówiąc, oczywiste zapożyczenia z Gimpela, jakich dokonał Herbert”. Szymanowski wspomina również, że nie przekonują go wywody Rafała Żebrowskiego, a Komendant pisząc o swojej teorii intertekstualności „niepotrzebnie rozmydla istotę sprawy”.

Jeśli trafię w tej sprawie na coś więcej z pewnością dorzucę te znalezione kamyczki do powstałego już stosu – a nuż uzbiera się materiał na katedrę.

Pozdrawiam,
Filip
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości