Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Stary Michał Anioł i Pieta Rondanini
#13
Filozofia analityczna nie jest odpowiednim narzędziem, żeby w ogóle zbliżać się do poezji, ani nawet interpretacji poezji Wink

Hipostazę rozumiem przede wszystkim jako nadanie samodzielnego istnienia bytowi myślowemu, duchowemu, emocjonalemu, abstrakcyjnemu. Poniekąd chodzi mi więc o twoje rozumienie trzecie, a jedynie metaforycznie o pierwsze neoplatońskie. Lub inaczej: Michał Anioł dzięki temu, że ma wyobrażenie o relacji artysta-tworzenie-dzieło, może ją projektować na byt odrębny: Boga i jego relację do stworzenia (jako aktu i jako dzieła). Według mnie o tym, że w Bogu widzi transcendentego Artystę śwadczy to, że ostatnie słowa (cytat, jak wiemy) odnoszą się i do Michała Anioła i do Stwórcy. I tyle w kwestii hipsostazy. Ona się tam pojawiła w nawiasie, jeśli jeszcze innym utrudnia zrozumienie mojej interpretacji, to można o niej zapomnieć Smile Rozwijanie problemu emanacji neoplatońskiej już chyba konkretnie mąci obraz Big Grin
Krasny napisał(a):To już chyba jest poważna nadinterpretacja, przyznasz chyba, że jest to wielce abstrakcyjna rzecz: "treść dotyczących Boga myśi Michała Anioła emanuje ze stosunku jaki ma on do własnego aktu twórczego". Co miałoby niby znaczyć 'emanować' w tym sensie?
Miałoby znaczyć "wynikać", "brać się", "czerpać z". Przecież pyta(ją) "Po co? Po co tworzyłem lalki...". A więc jest to przejaw ustosunkowania się do tworzenia, nie tylko stworzenia. Ale podkreślam, ten aspekt Boga-Stwórcy jako wyobrażenia, które Michał Anioł ma dzięki świadomości tego, czym jest akt twórczy, stanowi zaledwie jedną nić tej plątaniny sprzecznych rozpoznań. Bo jednocześnie Michał Anioł tworzyBoga jako dzieło sztuki (w sensie dosłownym: rzeźbę, fresk) i dalej zachowuję wiarę w Niego jako istniejącego, tworzącego itd. A sztuka jest drogą do Boga.
Krasny napisał(a):W zasadzie, dla mnie już nieźle niejasne jest pojęcie "stosunek twórcy do swego aktu twórczego".
No, tu drogi Kraśny to już nie jest ani difference, ani differance (wybacz brak akcencików Wink ), lecz cała przepraść między nami. Ty chyba jesteś zupełnym romantykiem Smile A i romantycy jakoś się do swojego aktu twórczego odnosili, nawet jeśli dział się w chwili boskiego natchnienia. Nawet przekonanie, że akt twórczy dzieje sie "poza nami" jest już jakimś do niego stosunkiem. Zupełnie nie rozumiem tu Twojego niezrozumienia.

Pozdrawiam!

o.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości