Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Stary Michał Anioł i Pieta Rondanini
#12
Olu K., rozumiem o co Ci chodzi (chyba! - bo nie chcę byś poczuła niedosyt, że wszystko co napisałaś jest jasne i klarowne), ale nie bardzo chwytam użycie słowa hipostaza w tym sensie.

Hipostaza to:

1. Jak u Plotyna: "Umysł jest hipostazą Jedni", czyli "Umysł wyemanował z Jedni"
2. Wszelkie pojęcie abstrakcyjne
3. Byt któremu nadajemy istnienie, mimo iż wymyka się on bezpośredniej obserwacji (np. zakładając istnienie powszechników)

Rozumiem, że idzie nam tutaj o pierwsze znaczenie, pozostałe w ogóle się nie odnoszą. W takim razie to co powiedziałaś znaczyłoby, że Bóg (poza tym, że jest Bogiem w potocznym rozumieniu, Tym który ponad brzozami) wyemanował z tego jaki jest stosunek Michała Anioła do jego własnej twórczości. I to już jest - moim zdaniem przynajmniej - mnożenie bytów ponad konieczność. Bo sytuacja wyglądałaby tak: jest Michał Anioł i jest jego akt twórczy. Między nimi zachodzi pewien stosunek (byt numer trzy), ściślej biorąc: Michał Anioł ma do swego aktu twórczego jakiś stosunek*. I dopiero z owego stosunku emanuje (w poetyckiej przenośni) Bóg. Jako byt numer cztery.

Mam nadzieję, że Cię dobrze zrozumiałem. Jeśli taka była Twoja myśl, to przepraszam, ale ja tego kompletnie w tekście nie widzę. Myślę jednak, że mogła to być omyłka w słowach i że zgadzamy się oboje z tym, że obraz jest znacznie jednak prostszy (co przecież nie znaczy, że gorszy) - Bóg stworzył świat, Michał Anioł zaś, tworząc dzieło sztuki, tworzy Boga. Jeśli chcieć się trzymać Twej emanacji, czyli przychylając się do neoplatońskiego nurtu w chrześcijaństwie, można powiedzieć, że Michał Anioł wyemanował z Boga (razem z całym światem), obraz zaś poetycki polega na tym, że jest to uzupełnione przez metaforyczną emanację w przeciwnym kierunku.

Mam nadzieję, żę udało się to jakoś rozupłać, a ja sam się nie zapętliłem. Odezwę się jeszcze w tym temacie, bo myślę, że można by parę rzeczy jeszcze dodać, ale na razie egzaminy czekają jutro. A jeszcze mecz!

[ Dodano: 12 Czerwiec 2008, 15:43 ]
Powyższe i tak jest dla prostszej interpretacji Twoich słów. Bo w literalnej:
Ola K. napisał(a):I w tym sensie to, co myśli o Stwórcy, jest hipostazą tego, czym jest akt twórczy dla niego samego
mamy już zupełny kociokwik: jest Bóg; jest Michał Anioł; jest akt twórczy Michała Anioła; jest stosunek jaki ma Michał Anioł do swego aktu twórczego; jest to co M.A. myśli o Bogu. I ostatnie miałoby emanować z przedostatniego... To już chyba jest poważna nadinterpretacja, przyznasz chyba, że jest to wielce abstrakcyjna rzecz: "treść dotyczących Boga myśi Michała Anioła emanuje ze stosunku jaki ma on do własnego aktu twórczego". Co miałoby niby znaczyć 'emanować' w tym sensie? I jaki miałby być tego sens poetycki?

W zasadzie, dla mnie już nieźle niejasne jest pojęcie "stosunek twórcy do swego aktu twórczego". Jasne, że można mieć stosunek do tego co się stworzyło, do twórczości własnej jako całokształtu, ale do aktu twórczego? Per analogiam (io ho oggi te generato) : można mieć stosunek do stosunku płciowego, można mieć stosunek do własnego dziecka i wszystkiego co z tym związane, ale jaki można mieć stosunek do samego aktu połaczenia się komórek rozrodczych? To jest coś, co się odbywa poza nami, można jedynie powiedzieć, że jesteśmy tego jakąś pośrednią przyczyna. Co poza tym?
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości