Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Stary Michał Anioł i Pieta Rondanini
#5
MaryShelley napisał(a):Przed Twoim żalem, mą odrazą do życia (...) niech powie tylko
Masz rację. Nie prostuje to struktury wiersza, a przynajmniej nie w tę stronę, w którą mi się wydawało, ale chyba jest tak, jak piszesz.
Krasny napisał(a):Ja pozwolę sobie poszerzyć pytanie: jak w ogóle należy rozumieć ten utwór? Nie żebym się nie zastanawiał, ale żadnych wyników sensownych nie osiągnąłem.
Ja też się zastanawiam i taka oto struktura mi się jawi. Posłużę się zwulgaryzowaną, lecz trafną formułą Filozofa znanego.

Utwór jest niewątpliwie o sztuce, o tworzeniu sztuki - w oczach artysty. I o relacji sztuka - religia. Argumentacja rozgrywa się dialektycznie (nie w sensie sokratejskim Wink ). Z jednej strony bowiem mamy sytuację, w której rzeźbienie Piety jest modlitwą samego Michała Anioła, ostatnią prośbą o to, by Chrystus-Sędzia powstrzymał gniew. Co więcej, sam utwór jest zwrotem do Matki, a więc też poniekąd modlitwą, choć nietypową. Ale można spojrzeć na to jako na formułę deesis, gdzie Maria jest pośredniczką w kontakcie śmiertelników z Chrystusem.
Z drugiej strony jest to, o czym MaryShelley wspomniała - to Michał Anioł unosi - lub nie - swą sztuką Chrystusa pod sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej. Bez Artysty nie ma religii w jej kształcie odczuwalnym poprzez sztukę lub w sposób pokrewny ze sztuką. Jeśli Michał Anioł nie jest już w stanie podnieść Go, to proch się u Niego upomni. Ale sprzeczności ze sobą się zetkną, naturalnie Smile Mechnizmem poetyckim, poprzez który JK łączy te dwa ujęcia, a jednocześnie puentą jest to, że, jeśli się nie mylę, dochodzi tu do zjednoczenia Artysty z tworzonym obiektem. Obydwaj są ściągani przez śmierć, zaczynają ważyć tyle co trup. Mają nawet wspólny zmysł słuchu. Takoż pytanie, którego się Michał Anioł domaga na koniec od Syna, dotyczy zarówno Jego jak i artysty, Michała Anioła.

W tym sensie nie ma wiersz zakończenia, że nie rozstrzyga. Chrystus pozostaje wymiarem eschatologicznym, które Michał Anioł się obawia. Ale jest jednocześnie emanacją jego twórczości i w ogóle wyodrębnieniem (przepraszam za brzydkie słowo, ale hipostazą) aktu twórczego. Oczywiście wszystko to w obliczu śmierci, cierpienia, niemocy.

Tak z grubsza. Mogę się tłumaczyć Smile
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości