Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rzeczpospolita kłamców. Salon
#76
Panowie! Spokojniej trochę! Znowu - w zależności o "miejsca siedzenia" łapiecie się za słówka, uprawiacie czepialstwo i zamiast dociekać meritum, siebie nawzajem obrzucacie kalumniami stosując tylko pozornie mocne argumenty. Pozwolę sobie "bardzo krótko" :wink: zrekapitulować właściwy temat.
Łysiak publikuje w "Malarstwie białego człowieka" tekst pomawiający Kaczmarskiego o czyny, z czym większość z nas się nie godzi. Nie dla tego, ze bije on w dobre imię Jacka, ale przede wszystkim, że ma on formę prymitywnej napaści. Niepotrzebnie (absolutnie!!!) Art dał tu informacje o "zadymie" Łysiak kontra PW, bo to nic do tematu nie wnosi. Fakt, ze ktoś jest „Fe” albo „cacy” w jednym sporze, nie świadczy, że jest taki sam w drugim. To wywołało odejście - skądinąd ciekawe - od właściwego problemu. No a potem zaczęło się licytowanie, kto był bardziej gnębiony za PRLu. A jeśli ktoś nie był specjalnie gnębiony - znaczy się, ze musiał mieć pełne jej błogosławieństwo. Kochani! taka prosta, dualistyczna postawa w dyskusji to poziom Radia Maryja i obszczyjmurków pod monopolowym a nie - jakby nie było - w większości wykształconych ludzi.
W sporze Łysiak versus PW albo Łysiak jest prostakiem, obłudnym chamem, albo dwaj panowie D. Ale to inna przecież bajka i niech się panowie sami wadzą po sądach. Mnie to nie obchodzi!

Absurdalność zarzutu Łysiaka wobec Kaczmarskiego wypunktował logicznie i wystarczająco Olaff. Nie ma co powtarzać. Niestety - jak to bywa wśród dyskusji - zawsze pojawi się jakiś maluczki pyskaczek, który postanawia poprowokować i jeszcze dorzucić g...a i jeszcze poobrażać trochę forumowiczów. No i pada właśnie idiotyczny argument, że Jacek spijał śmietankę z rąk komuchów, jako Żyd kumał się z Żydami ( a z kim miał, Eskimosami? :wink: ) a Łysiak - w domyśle jako przeciwieństwo Jacka - to takie biedactwo, które ciągle było gnębione za swój antykomunizm od pieluchy i jest sztandarowym prawdziwym Polakiem.

Tak na marginesie drobna informacja dla niedouczonych i tępych rasistów ( ja jestem semitoneutralny :wink: ): wg obyczajów hebrajskich żydostwo dziedziczy się po matce, więc Jacek w tym pojęciu jest Żydem, Michnik chyba nie, bo o ile wiem, to jedynie ojciec jego miał żydowskie pochodzenie. Tym, którzy doszukują się żydostwa z 7 pokoleniu wstecz mówię od siebie: paszoł won swołoczy, przerabiane to było w latach '30/40. Smutno mi, kiedy widzę, że w Polsce jest dużo ludzi gotowych maszerować po ulicach z uniesioną ręką i krzyczeć Polska, Polska uber alles. To taka poboczna refleksja.


Jako dowód na to, czy ktoś był gnębiony, czy nie przez PRL zaczęliśmy licytować obu panów ilością publikacji. No to podsumujmy:
1. Nie ma co porównywać tzw. publikacji ulotnych, bo do tego trzeba kwerendy, o czym pisałem. Ale jeśli nawet lokalne pisma studenckie, czy klubowe publikowały wiersze Jacka, to trzeba pamiętać, ze w obiegu tzw. klubowym pozwalano na daleko posuniętą samowolę, cenzura szalała raczej post factum. W wysokonakładowych gazetach jak Sztandar Młodych o ogólnopolskim zasięgu, cenzura raczej działała przed puszczeniem do druku. Nie oszukujmy się: Łysiak na pewno też pisał felietony i historyczne artykuły. Tu dałbym wynik 1:1 z braku owej kwerendy, z ta drobna uwagą, że Łysiak z racji swojego wieku zaczynał wcześniej a i dla reżimu tematyka napoleońska czy o sztuce niosła o wiele mniej niebezpieczeństwa wywołania fermentu niźli piosenki młodego, zbuntowanego studenta. Nieprawdaż? Co nadal wcale nie świadczy, że Łysiak miał komunistyczne błogosławieństwo.

Dorobek oficjalnie wydany przez Jacka przed 13.12.1981 jest nad wyraz ubogi. Można mówić właściwie tylko o okrojonej kasecie Mury ( Wifon MC-0159 1981, nie jak podałem wcześniej 1980). Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby od 1977 roku, przez 4 lata nikt z wydawców poezji nie dostrzegł wyjątkowo zdolnego młokosa - poety i nie myślał o wydaniu w ogólnopolskim nakładzie choćby małego tomiku poezji Jacka. Nie dostrzegł, czy też wydanie takiego tomiku nie miało szans? Śpiewanie czy odczytanie nawet jawnie "antypaństwowych" tekstów w kabarecie czy na koncercie nie ma takiej siły nośnej, jak trwałe wydawnictwo. Mógł być sobie na uczelni Łysiak antykomunistą, ale takich, co przy studentach mówili o PRLu "fe" było wielu! W jego starszych książkach raczej nie doszukamy się antykomunizmu. Dlaczego? Bo by nie dostał PRLowskiego imprimatur! A jednak dorobek Łysiaka w PRLu jest bardzo znaczny, podaję rok pierwszych wydań, o wznowieniach nie wspominam: Szuańska ballada 1976, Empirowy pasjans 1977, Cesarski poker 1978, Szachista 1980, Perfidia 1980 ( jedno z opowiadań opublikowane już w prasie w 1973), Asfaltowy salon chyba 1980 lub 81 w Iskrach, wznowienie w ’86 za zgodą Iskier w wyd. Polonia. Konkwista 1988 (podawana data 1989 jest błędna – jak wynika ze stopki dano do składu w styczniu 88, do druku we wrześniu 88. Być może w księgarniach faktycznie dopiero na początku 89, ale na pewno przed Okrągłym Stołem, więc nadal za PRLu). Wszystkie nakłady od 20 do 100 tysięcy! Nie twierdzę, że Łysiak był hołubiony przez komunę. Twierdzę jednak, że miał on się dobrze w tamtych czasach i był wielbiony przez tłumy czytelnicze. Jeśli już rzucamy błotem, to pozwolę sobie na pewną insynuację trochę żartem. Proszę mi wyjaśnić, jak zdeklarowany antykomunista może uzyskać zgodę na wyjazd do USA nie na kilka dni do cioci przecież, a po powrocie móc wydać skądinąd świetny Asfaltowy salon? Bez błogosławieństwa komuny? Książka jest bardzo gorzkim opisem Ameryki i można tam znaleźć wiele krytycznych i cierpkich uwag pod adresem USA, kultury i ludzi ( z większością się sam zgadzam!). Wydanie takiego reportażu w II apogeum zimnej wojny (pierwsze było w czasie kryzysu kubańskiego) było po prostu na rękę reżimowi, choć, broń Boże, nie twierdzę, że Łysiak pisał na jego zlecenie.

Na zakończenie :wink: powtórzę się: nadal uważam Łysiaka za świetnego prozaika i eseistę o rozległej i imponującej wiedzy fachowej. Ale niech nikt ty nie twierdzi, jak mu było źle za komuny. Było mu o niebo lepiej, niż większości ludzi. Po 1989 nagle okazało się, że Łysiak nie jest jedynym świetnym pisarzem na rynku, również w temacie napoleońskim. Nagle okazało się, że Łysiak nie schodzi z półek z całym nakładem, a wszystkie jego książki wydane od 1990 można było kupić na Koszykach w taniej książce w Warszawie. Niektóre tytuły widziałem nie tak dawno! No to trzeba było się jakoś pokazać, zaistnieć w mediach. Pierwszy sposób to pokazać w TV gołą d..ę, drugi – tę d..ę komuś obrobić pisząc pomówienia. Łysiak popełnił to drugie. W krótkim czasie przeczytałem wszystkie dostępne ze strony Arta wywiady Jacka. Choć faktycznie czasem krytycznie wyrażał się o polskich przemianach, o ludziach, politykach, ale też i Kościele w Polsce ( wg mnie w większości w pełni słusznie i nad wyraz DELIKATNIE ) – nigdzie nie dostrzegłem obrzucania błotem i szkalowania. Jeśli jakiś forumowicz, czy przeciętny dziennikarz (W. Żyszkiewicz) twierdzą coś innego – niech albo się po prostu odwalą, albo – co znów powtórzę: niech udowodnią, że mają jaja i rzucą nam w twarz konkretne cytaty z Jacka. Inaczej to jest zwykłe ujadanie ratlerków dla poklasku własnych opcji politycznych.
Z wyrazami sympatii do niepolitycznej twórczości Łysiaka – krytyczny wielbiciel twórczości Kaczmarskiego.
P.S. Zaraz, zaraz. A łysiak to niby pisał dla ilu % po 1989? Ten cytat z Jacka dotyczył lat po 1990. A ile to % Polaków przeczytało niby książki Łysiaka, zwłaszcza z tych nowych? daj Boże z 5%, to i tak czytaelniczy sykces. zanim ktoś zacznie pisać androny, niech zastanowi się co to 7%. No, jeśli dla niektórych zabawa zaczyna sie dopiero od 40%, to ja przepraszam, do widzenia Big Grin .
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości