07-30-2007, 08:20 PM
Oda do Kremla
A. Mickiewiczowi
Pod Twym Czerwonym Murem Rzeźni
Jakżebym spocząć chciał po zgonie
By na lawecie mnie powieźli
Przez tłum bydlęcy w gwiazd kordonie
Twe dzwony niebios rwą kawały
I krwawe w lud ciskają ćwierci
W dzień końca mej doczesnej chwały
W wigilię chwały mej po śmierci.
Jak dostać się w tę świętą glinę
Między robaków ród upadły,
Które karmiły się Stalinem
Które Feliksa nawet zjadły?
Można pod ziemię słać miliony
Żeby na ziemi było czysto,
Lecz z jaką liczbą uziemionych
Zbrodniarz się staje humanistą?
Tu mądry Feliks wtrąci z gniewem:
„Szkoda kul tyle na Łajdaków
Oszczędniej wiązać takich z drzewem,
które się potem rżnie w tartaku”
Lepiej teorią się poparam
By się w zaszczytne dostać grono:
Wykażę, jak korona cara
W gwiazdę zamienia się czerwoną.
Tu huknie na mnie głos Susłowa:
Od carów wara! Wołać kata!
Car to zaledwie Rosji głowa
A gwiazda sekretarzem świata!
I lud na placu zgromadzony
W krzyk na mnie, żem tak nisko upadł
„Gwiazdę porównał do korony
Wyrzucić z trumny! Spalić trupa!”
Bracia! - Zawołam ja z lawety -
Przyjmą mnie w zgromadzenie siwe
Mordercy mędrców i poetów
Których idee wiecznie żywe!
Komunizm wygrał rzeczywiście!
Czemu więc nie dać mi azylu -
Szczeremu antykomuniście
Spomiędzy szczerych rusofilów!
26.05.82
A. Mickiewiczowi
Pod Twym Czerwonym Murem Rzeźni
Jakżebym spocząć chciał po zgonie
By na lawecie mnie powieźli
Przez tłum bydlęcy w gwiazd kordonie
Twe dzwony niebios rwą kawały
I krwawe w lud ciskają ćwierci
W dzień końca mej doczesnej chwały
W wigilię chwały mej po śmierci.
Jak dostać się w tę świętą glinę
Między robaków ród upadły,
Które karmiły się Stalinem
Które Feliksa nawet zjadły?
Można pod ziemię słać miliony
Żeby na ziemi było czysto,
Lecz z jaką liczbą uziemionych
Zbrodniarz się staje humanistą?
Tu mądry Feliks wtrąci z gniewem:
„Szkoda kul tyle na Łajdaków
Oszczędniej wiązać takich z drzewem,
które się potem rżnie w tartaku”
Lepiej teorią się poparam
By się w zaszczytne dostać grono:
Wykażę, jak korona cara
W gwiazdę zamienia się czerwoną.
Tu huknie na mnie głos Susłowa:
Od carów wara! Wołać kata!
Car to zaledwie Rosji głowa
A gwiazda sekretarzem świata!
I lud na placu zgromadzony
W krzyk na mnie, żem tak nisko upadł
„Gwiazdę porównał do korony
Wyrzucić z trumny! Spalić trupa!”
Bracia! - Zawołam ja z lawety -
Przyjmą mnie w zgromadzenie siwe
Mordercy mędrców i poetów
Których idee wiecznie żywe!
Komunizm wygrał rzeczywiście!
Czemu więc nie dać mi azylu -
Szczeremu antykomuniście
Spomiędzy szczerych rusofilów!
26.05.82
[b][color=#000080]Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]
Z szajka wytwornych pind na kupę,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu -
całujcie mnie wszyscy w dupę.[/color][/b]

