Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Suplement do "Wspomnień"
#44
Drodzy Uczestnicy tego forum!

Nie spodziewałem się, że garść anegdot o Jacku, które wydobyłem z zakamarków pamięci, wywoła dwie poważne dyskusje, a ich uczestnicy będą sobie (wirtualnie) skakać do oczu. Pierwsza dyskusja dotyczy zasad wychowania psów i tu - jako posiadacz dwójki kotów - nie zabieram głosu. Druga dyskusja odbywa się pod hasłem: "Czy Jacek był zimnym potworem bez serca, cierpiącym na kompletną atrofię emocji, czy też miewał jednak ludzkie uczucia?". Otóż, głos na Jackowych forach zabieram rzadko i niechętnie. Jacka znałem dobrze, a nawet bardzo dobrze i noszę w pamięci świetnie zachowany obraz Jego skomplikowanej, bogatej osobowości. Ale to jest mój prywatny obraz. Każdy miłośnik twórczości Jacka może mieć Jego obraz taki, jaki chce, a ja nie zamierzam nikomu nic narzucać. W tym wypadku czuję się jednak zmuszony, by się odezwać, bo poziom absurdu w dyskusji został przekroczony, a na dodatek sam się do tego w pewnym sensie przyczyniłem.
Mogę więc stwierdzić całkowicie autorytatywnie, że Jacek nie dręczył ludzi, ani zwierząt, miał normalną wrażliwość, a okrucieństwo tolerował tylko w sztuce. Oczywiście, był jedynakiem, wychowywanym przez dziadków (i przez to wychowanie dosyć rozpieszczonym) oraz egocentrykiem (ale nie egoistą!). Na pewno, jako egocentryk, miał poważne problemy z empatią - tu się zgadzam z niektórymi Dyskutantami. Ale też miał silnie rozbudowaną sferę emocjonalną i bogate życie uczuciowe; proszę mi wierzyć! Kochał bardzo swoich Rodziców i Dziadków, kochał - w pewnym okresie - swoje Żony, kochał też naprawdę (a nie tylko fizycznie) wiele kobiet; mam podejrzenia, że nawet kilka jednocześnie...
O Jego wrażliwości w relacjach damsko-męskich mogę opowiedzieć kolejną anegdotkę. Otóż w autobiograficznej powieści "Autoportret z kanalią" występuje młoda, piękna aktorka udająca się na emigrację do USA - Beatka Warchoł. W Paryżu Narrator dzieli z nią przez krótki czas mieszkanie i którejś nocy Beatka przychodzi do jego łóżka. Następuje szybki i powierzchowny seks, po którym aktorka wraca do swojego pokoju, mówiąc: "Ty po tym będziesz lepiej spać, a ja będę miała ładniejszą cerę" (cytuję z pamięci).
Znałem Jacka na tyle, że wiedziałem, co w jego powieści jest autentyczne, a co należy do fikcji literackiej. Ta scena była tak niewiarygodna, że musiała się wydarzyć naprawdę. W Rydze rozmawiałem z Jackiem o jego książce i spytałem o tę scenę. Jacek potwierdził jej autentyczność i wymienił nazwisko aktorki.
- To niesłychane, jak ona mogła być aż tak cyniczna! - zauważyłem.
- Słuchaj - powiedział Jacek - Byłem naprawdę wstrząśnięty! Bo wiesz - dodał z nieśmiałym uśmiechem - ja jednak jestem romantykiem.

Pozdrowienia dla Wszystkich Forumowiczów.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości