Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Antysemitożerca czy wnikliwy obserwator?
#20
Witam Panie i Panów. Po malej przerwie zaglądnąłem na forum i co widzę? Że dyskusja znalazła się w stagnacji. Może przydałby się jakiś "wróg", który ją rozrusza? Ja przynajmniej spróbuję. Poniżej wklejam post, który wystukałem na forum "Wprost" pod artykułem p. Szewacha Weissa o tym, jak to Polacy z Częstochowy kochali Żydów i jak im ich brakuje.


Nie wiedzieć czemu strasznie wkurzają mnie teksty p. Weissa. Te wzniosłe teksty o budowie dialogu między narodami (jakiego znów dialogu? Icki mieszkały w Polsce, czasem Polaczki ich tłukły, czasem oni nas oszukiwali i kumali się z każdym, kto miał chrapkę na nasze ziemie. Ot, toczyło się życie). Nagle wyrasta z tego jakiś piękny dialog dwu kultur (akurat Polaczki z Ickami dogadywali się dobrze (i vice versa), a to z racji podobieństw między naszymi narodami). Jeździł pan Weiss bo niedobrych Polaczkach z Jedwabnego (która to historia nigdy nie została w pełni wyjaśniona, gdyż strona Żydowska nie pozwoliła nawet na ekshumację szczątków ofiar), jeździ sobie po rzekomym faszyście abp. Szeptyckim (akurat dziwię się p. Weissowi, gdyż miałem go za człowieka inteligentnego, a on nawet nie wie, jaka jest różnica między faszyzmem a nazizmem. A może wpisuje się po prostu w polityczną poprawność?), a her Schindlera, naziola pełną gęba bierze w obronę, bo to Niemaszek, a Icki i Helmuty wolą robić interesy niż historię sobie wypominać. Biednych Polaczków i Ukraińców można jednak rugać. Niby bierze Polaczków w obronę oburzając się na "polskie obozy zagłady" pojawiające się coraz częściej w zachodniej prasie, ale robi to tylko w prasie Polaczków (a niech się głupki cieszą!), a nie zająknie się nawet o tych wszystkich Żydach, którzy piszą, jak im to w "faszystowskiej" (grrr...) Polsce było źle, jak to ich pałowali i jak ich armia czerwona wyzwalała (Polaczków też, bo sami sobie nie mogli poradzić! Bo, krasny armista był w wyzwolonym kraju bardziej kulturalny niż tubylcy, za wszystko płacił i bandytyzm zwalczał!), którzy na spółę z Wielkim Bratem ze wschodu instalowali w Najjaśniejszej komunizm (żeby tylko wspomnieć o Bermanie, Stolzmanie, czy Michniku). Nie lubię antysemityzmu, ale nie lubię też podwojnej morlaności. Obie te przywary tak samo śmierdzą. Patrząc na relatywizm Narodu Wybranego (oczywiście nie wszystkich, są bowiem wyjatki regułę potwierdzające) rozumiem, czemu antysyjonizm przeradza się w antysemityzm (co go jednak nie usprawiedliwia). Mądrze pisał Asnyk, że Żyd ujmie w swe ręce antysemityzm, kiedy tylko okaże się dobrym interesem. Ech...


PS. Pisząc o relatywiźmie mam na myśli sytuację w Izraelu. Uważam, że problem palestyński to wewnętrzny problem tego państwa. Ale wypominanie Europie gett, w których samemu zamyka się ludzi, jest troche nie na miejscu. I żeby było jasne - nie jestem filoislamistą.

Czekam na ukąszenia, lecz dziś na nie nie odpowiem. Rozumiecie, piątkowa noc...
Lepszych trzech mądrych wrogów niż stu fałszywych, letnich i mało lojalnych przyjacół...Bo tylko w walce człowiek rośnie, inaczej jełczeje w taniutkim smrodku...
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości