Forum o Jacku Kaczmarskim
Ela proponuje - Wersja do druku

+- Forum o Jacku Kaczmarskim (https://kaczmarski.art.pl/forum)
+-- Dział: Różności (https://kaczmarski.art.pl/forum/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Hyde Park (https://kaczmarski.art.pl/forum/forumdisplay.php?fid=26)
+--- Wątek: Ela proponuje (/showthread.php?tid=5137)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16


- Elzbieta - 12-30-2007

Byl? Jesli tak, to warto jeszcze raz: Marc Rizzo

<!-- m --><a class="postlink" href="http://pl.youtube.com/watch?v=E4_EipiOLtQ">http://pl.youtube.com/watch?v=E4_EipiOLtQ</a><!-- m -->


- Simon - 12-30-2007

Elzbieta napisał(a):Marc Rizzo
Jeden z moich faworytów.

Krótka recenzja jego solowego albumu:

A ósmego dnia Bóg stworzył gitarę...

MARC RIZZO
"COLOSSALMYOPIA"

1.Kilocycle Interval 5:14
2. The Piata Hits Back 7:13
3. Pantheistic Utopia 5:37
4. Remember The Future 5:12
5. Infinity 2:53
6. Synapse 4:32
7. Chupacabra 3:30
8. Llevame 3:21
9. Cascades 2:38
10. Polarity Vortex 3:28

Jestem już za stary na bajki o miłości od pierwszego wejrzenia. Jako przedstawiciel rasy wzrokowców: najpierw pożeram oczami, potem obracam w rękach, dopiero z upływem czasu, a i to nie zawsze przecież - rodzi się we mnie uczucie.
Z muzyką jest jak z kobietą... Są płyty, na które nawet nie warto spojrzeć, które omija się z daleka. Są takie, co to ani ziębią, ani grzeją, ot można ich posłuchać podczas wykonywania domowych czynności. Są wreszcie i takie płyty, które powodują szybsze bicie serca, drżenie rąk i zwiększone wydzielanie śliny. Możesz mieć wiele płyt, ale zakochujesz się tylko w tej jednej. A potem w następnej i następnej...
Z albumem Marca Rizzo jest podobnie jak z kobietą. Zmierzyłem wzrokiem i pomyślałem: "A co ci zależy? Może coś z tego będzie?". Już na pierwszej randce okazało się, że jesteśmy dla siebie stworzeni.
Nazwisko Marca Rizzo - pogódźmy się z faktem - jest raczej nieznane. Jedynie fani takich kapel, jak Nino czy Soulfly - kojarzą go jako wioślarza w tych osadach. Jak to często bywa z gitarzystami zespołów grających na jedno kopyto - Marc Rizzo próbuje odreagować na boku, realizując własne projekty. I jak to często z gitarzystami - renegatami bywa: są to zupełnie odmienne stylistycznie wybory, niż te dokonywane podczas nagrań macierzystego zespołu.
Można sie domyśleć, że album jest instrumentalnym popisem wirtuozerii Rizzo. Domysły to słuszne. Marc Rizzo może nie należy do najszybszych sprinterów w stawce, jednak śmiało można go zaliczyć do czołówki peletonu. Uchyliłem już rąbka tajemnicy: zawartość "Collosalmyopia" daleka jest stylistycznie od muzyki Soulfly. I właśnie kierunek, który obrał Rizzo, jest największym atutem tego wydawnictwa. Gdyby pokusić się o sprecyzowanie gatunkowe albumu, trzeba by się nieźle nagimnastykować, gdyż - jak to kobieta - płyta zmienną jest. Zaczyna się bowiem od niezłego kopa, by nagle - niemal schizofrenicznie - przejść w siarczyste flamenco, z kastanietami włącznie.
Każda następna randka z tą płytą dostarcza przyjemności poznawania coraz to nowych jej zalet. Oto bowiem ujawnia się południowoamerykański temperament naszej wybranki. Skojarzenia z... Carlosem Santaną nasuwają się same: podobne latynoskie klimaty, gitarowa samba w najlepszym wydaniu. Rizzo okazuje się przy tym całkiem ciekawym kompozytorem. Bawi się konwencjami jak kot z upolowaną myszą (kto widział, ten wie, co mam na myśli). Zabawa to porywająca. Ma się wrażenie, że nawet głuchy i sparaliżowany zacznie zaraz przytupywać.
Obok momentów karnawałowych (oczywiście z Rio...) bywają tez chwile romantycznego liryzmu. Rizzo potrafi zwolnić i pokazać, że swą gitarą umie też zbudowac nastrój. Pierwszą niespodzianką jest ósmy utwór będący beztroską piosenką, wyśpiewaną żeńskim głosem, jak za najlepszych czasów Glorii Estefan.
Dla wszystkich adeptów gitary płyta Rizzo stanowić będzie smakowity kąsek. Oczywiście, jak każda kobieta, i ta płyta nie jest pozbawiona niedoskonałości. Można je jednak wybaczyć... Mankamentem są rozwiązania muzyczne pewnych utworów: nuży trochę monotonia fraz, kilkuminutowe sola na tle tych samych, w kołko powtarzanych kilku akordów.
Sporym nieporozumieniem jest utwór jedenasty. Wygląda to na wypadek przy pracy producenta płyty. Oto bowiem, uwiedzeni nastrojem poprzednich utwórów, rozmarzeni i zamyśleni, dostajemy w twarz wyziewem spod znaku Sepultury. To tak, jakby na płycie Ireny Santor, pomiędzy dzikimi plażami, których już nie ma a walcem embarras, wydawca płyty umieścił takiego Vadera na przykład... Ale co tam. Czego się nie robi dla pięknej kobiety, tzn. płyty... Trzeba przeczekać i upajać się nią od początku.
Takiej płycie warto dać się uwieść. Ten romans na długo zostanie w pamięci. Ma też jeszcze jedną zaletę: nie pozostawia kaca moralnego.
Polecam album Marca Rizzo.



- Luter - 12-30-2007

Blechacz:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://pl.youtube.com/watch?v=NHV0ByoaKF0">http://pl.youtube.com/watch?v=NHV0ByoaKF0</a><!-- m -->

Argerich:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://pl.youtube.com/watch?v=vmNP-cOADCg&feature=related">http://pl.youtube.com/watch?v=vmNP-cOAD ... re=related</a><!-- m -->

Kempf:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://pl.youtube.com/watch?v=LfjD-DQ5REk">http://pl.youtube.com/watch?v=LfjD-DQ5REk</a><!-- m -->


- Małgosia - 12-31-2007

Jeśli było (a być powinno, bo to cudowna piosenka) to mimo wszystko raz jeszcze będzie! Mirosław Czyżykiewicz: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=cjsbQtrDvvQ">http://www.youtube.com/watch?v=cjsbQtrDvvQ</a><!-- m -->


- Elzbieta - 12-31-2007

I jeszcze jeden mistrz gitary

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=mJqgxjUy7lc">http://www.youtube.com/watch?v=mJqgxjUy7lc</a><!-- m -->

[ Dodano: 31 Grudzień 2007, 19:23 ]
Małgosia napisał(a):eśli było (a być powinno, bo to cudowna piosenka)
Piwo za to -na razie nie stawiam, bo podoba mi sie ilosc moich postawionych piw '888' do jutra.


- Simon - 12-31-2007

Elzbieta napisał(a):jeszcze jeden mistrz gitary
Tym razem muszę zaprotestować.
Eric Clapp to żaden mistrz gitary. Zaznaczam, że odnosze się TYLKO do jego rzemiosła gitarowego, pomijam ewentualne inne przymioty.
Ale w kategorii "gitarzyści" Eric Clapp jest totalnym, destylowanym przeciętniakiem.
Poza tym pozdrawiam muzycznie i życzę wszystkim nam wielu wzruszeń muzycznym w nadchodzącym roku.


- Elzbieta - 01-01-2008

Simon napisał(a):życzę wszystkim nam wielu wzruszeń muzycznym w nadchodzącym roku
Ode mnie dzieki za rok miniony i zapraszam nadal do dzielenia sie naszymi muzycznymi fawortami. I mam nadzieje, ze znajdzie tu kazdy cos dla siebie.Wzruszen muzycznych nam nie zabraknie!
e Smile


- Elzbieta - 01-07-2008

I jeszcze raz Marc Rizzo

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=1PS0N3h-2zs">http://www.youtube.com/watch?v=1PS0N3h-2zs</a><!-- m -->

[ Dodano: 7 Styczeń 2008, 15:01 ]
i jeszcze jeden:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=7qegicaFO4o&feature=related">http://www.youtube.com/watch?v=7qegicaF ... re=related</a><!-- m -->


- Sławek - 01-09-2008

Czy mógłbym zaproponować coś z zupełnie innej beczki Smile?
<!-- m --><a class="postlink" href="http://youtube.com/watch?v=NWrmfdsKjsQ">http://youtube.com/watch?v=NWrmfdsKjsQ</a><!-- m -->
<!-- m --><a class="postlink" href="http://youtube.com/watch?v=tOL07_hSxT8&feature=related">http://youtube.com/watch?v=tOL07_hSxT8&feature=related</a><!-- m -->


- Elzbieta - 01-09-2008

Sławek napisał(a):Czy mógłbym zaproponować coś z zupełnie innej beczki
Jasne. Tu sa wszyscy mile widziani.

pozdrawiam
e


- jodynka - 01-09-2008

no to skoro tak,
to jodynka troszku sentymentalnie Smile

Turnau - Liryka

Turnaua, mimo, że go naprawdę bardzo lubię, uważam za trochę, hmmm, słodko-pierduśnickiego. Smile Ale jednak jego piosenki w którymś momencie górowały u mnie na playliście.
No, a tu jeszcze tekst Gałczyńskiego... Smile)


- Sławek - 01-10-2008

<!-- m --><a class="postlink" href="http://pl.youtube.com/watch?v=gHhFIsS1zJY">http://pl.youtube.com/watch?v=gHhFIsS1zJY</a><!-- m -->

wkleiłem, gdzie indziej, ale tutaj będzie szerszy oddźwięk Smile
niech mi ktoś powie, że Dylan nie umie śpiewać Smile


- Simon - 01-10-2008

W 1976 może jeszcze umiał... Wink


- Sławek - 01-10-2008

Simon napisał(a):W 1976 może jeszcze umiał... Wink
ja bym raczej powiedział na podstawie tego klipu z 1963 r. <!-- m --><a class="postlink" href="http://pl.youtube.com/watch?v=ced8o50G9kg">http://pl.youtube.com/watch?v=ced8o50G9kg</a><!-- m --> ,
że w 1976 już umiał Smile


- Simon - 01-10-2008

No, rozwija się, rozwija. Ciekawe kiedy będzie już tak naprawdę potrafił. Big Grin


- Sławek - 01-10-2008

Simon napisał(a):Ciekawe kiedy będzie już tak naprawdę potrafił. Big Grin
Właśnie lepiej, żeby nie, ja lubię Dylana takiego jakim jest. Pierwsza płyta jaką kupiłem w życiu za własne pieniądze, to był oficjalny The Best Of Boba Dylana i po latach stwierdzam, że stara miłość jednak nie rdzewieje Smile


- Simon - 01-10-2008

Sławek napisał(a):Właśnie lepiej, żeby nie
Też go wolę takim, jaki jest. Ba, lubię nawet. Co nie zmienia faktu, że nie mam zbyt wysokiego mniemania o artystycznych walorach jego kariery.


- Sławek - 01-10-2008

Simon napisał(a):nie mam zbyt wysokiego mniemania o artystycznych walorach jego kariery
nawet o walorach literackich ??


- Elzbieta - 01-10-2008

no to kontynuujemy 'dylanowo'

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=PhOc0V-ES40">http://www.youtube.com/watch?v=PhOc0V-ES40</a><!-- m -->


- Simon - 01-10-2008

Sławek napisał(a):nawet o walorach literackich
Trudno wyrokować o walorach literackich czegoś, co nie jest wyrażone rodzimym językiem, a co może funkcjonować jeno w sferze lepszych i gorszych tłumaczeń. A niestety moja "znajomość" angielskiego uniemożliwia mi docenienie oryginału. Tak więc mogę odnieść się do ewentualnych walorów muzyczno - wykonawczych. Które są... takie sobie. Ale i tak go lubię. Za to - jak może nazwałby to Giertych - Dylanowe rozdziamdzianie. Smile


- Elzbieta - 01-10-2008

No to na dokladke:

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=XRbeUnn-AUA&feature=related">http://www.youtube.com/watch?v=XRbeUnn- ... re=related</a><!-- m -->

[ Dodano: 10 Styczeń 2008, 18:07 ]
moglabym bez konca...


- Sławek - 01-10-2008

ja trochę podlinkowałem u siebie Smile, ale odzew był niewielki

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=5771">http://www.kaczmarski.art.pl/forum/viewtopic.php?t=5771</a><!-- m -->


- Simon - 01-10-2008

Elzbieta napisał(a):moglabym bez konca...
Oj, ja nie. Między lubić a kochać istnieje wyraźna różnica. Ja go tylko lubię.


- Sławek - 01-10-2008

Simon napisał(a):A niestety moja "znajomość" angielskiego uniemożliwia mi docenienie oryginału.
Acha, no faktycznie, bariera językowa może utrudniać sprawę, choć u mnie występuje ona właśnie nie w przypadku angielskiego, a raczej kiedy ktoś śpiewa po rosyjsku Smile
Swoją drogą czeskiego też nigdy się nie uczyłem, a Nohavicy i Kryla słucham tak, jakby to był polski Smile


- Simon - 01-10-2008

Sławek napisał(a):czeskiego też nigdy się nie uczyłem, a Nohavicy i Kryla słucham tak, jakby to był polski
Ja też. Wychowałem się przy granicy z Czechosłowacją/Czechami.


- Elzbieta - 01-10-2008

No to jeszcze - z Knopflerem

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=2sVdeg8dzb4&feature=related">http://www.youtube.com/watch?v=2sVdeg8d ... re=related</a><!-- m -->

i bardziej znane ( o ile sie nie myle z koncertu urodzinowego Boba)

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=jelDNcGf63s&feature=related">http://www.youtube.com/watch?v=jelDNcGf ... re=related</a><!-- m -->


- Sławek - 01-10-2008

Elzbieta napisał(a):No to na dokladke:

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/wa...feature=related">http://www.youtube.com/wa...feature=related</a><!-- m -->
przy tym "Mr. Tambourine Man" jest nieźle nagrzany, chyba miał problemy ze spamiętaniem tekstu Smile


- Elzbieta - 01-10-2008

Simon napisał(a):Ja go tylko lubię.
Dlatego nie wkleilam u Ciebie...


- Simon - 01-10-2008

Elzbieta napisał(a):Dlatego nie wkleilam u Ciebie...
A ja myślałem, że dlatego, iż masz SWÓJ temat Big Grin


- Elzbieta - 01-10-2008

Sławek napisał(a):przy tym "Mr. Tambourine Man" jest nieźle nagrzany
A widziales go trzezwego kiedykolwiek? Na jednym z koncertow na ktorym bylam zszedl ze sceny po 15 minutach. Ale dwa lata temu dal w Kopenhadze super koncert.
Ja sobie zafundowalam jego utwory zebrane niezla to lektura.