Forum o Jacku Kaczmarskim
Rzeczpospolita kłamców. Salon - Wersja do druku

+- Forum o Jacku Kaczmarskim (https://kaczmarski.art.pl/forum)
+-- Dział: Jacek Kaczmarski (https://kaczmarski.art.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Życie (https://kaczmarski.art.pl/forum/forumdisplay.php?fid=13)
+--- Wątek: Rzeczpospolita kłamców. Salon (/showthread.php?tid=500)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31


- MacB - 12-19-2005

zbych napisał(a):Salieri nie może uwierzyć
Raczej się z tym pogodzić.


- zbych - 12-19-2005

Tak jest, to lepsze słowo.


- piotru - 12-19-2005

A tak nieco na marginesie: Czy Łysiak dostał jakakolwiek znaczącą literacka nagrodę? Choćby na naszym poletku?
Pamietam, jak w przedmowie do czegośtam ubolewał, jak to wsciekłe lewactwo zbiło jego kandydaturę do nagrody im. J. Mackiewicza. Ha! Co tu o Noblu gadać, kiedy nawet srodowiska prawicowe nie maja dobrego mniemania o twórczości WŁ.
Ja jej nie postponuję. Niektóre powiesci i felietony naprawdę uważam za świetne i warte polecenia. Ale załośnie brzmi opluwanie noblistów tylko za to, że są mniej lub bardziej różowi. Dobra literatura obroni się, nawet jesli jej autor bedzie komuchem.
Można gardzić Broniewskim czy Majakowskim jako ludźmi, o ich twórczosci bedą pisać zawsze. W przeciwieństwie do Ostatnich jakoby Sprawiedliwych.


- zbych - 12-19-2005

To jeszcze kontynuując ten margines - refleksja osobista.
Rok czy dwa lata temu wziąłem jedną z dawnych książek WŁ (bodajże "Asfaltowy saloon") i byłem zdumiony, jak wiele z zamieszczonych tam anegdot mam w pamięci, jakbym czytał je wczoraj, a przecież czytałem sto lat temu, jako dziecko. Miał wtedy na mnie widocznie spory wpływ. On naprawdę to potrafił robić, tzn. popularyzować wiedzę. Komu to przeszkadzało, jak pytał Laskowik.
Z czasem oderwałem się od Łysiaka bezboleśnie, bo to jest jednak lektura dla nastolatków, ale żal, że zwrócił się w inną stronę. Dla dorosłych to co teraz pisze nadal nie jest, a na domiar złego już nie takie ciekawe jak tamto. Choć technika nadal popularyzatorska - przytaczanie cudzych ustaleń i łączenie ich słowem od autora. Ta technika bardzo zależy od doboru źródeł - zyskuje przy lepszych, traci przy gorszych. Widocznie wtedy cytował mądrzejszych, zabawniejszych, inteligentniejszych niż dzisiaj. Zmieniły mu się potrzeby, szkoda.
Pozdrawiam


- MacB - 12-19-2005

"Jako dziecko" powiadasz?


- zbych - 12-19-2005

A co się nie zgadza? Ja też w to już nie wierzę, ale kiedyś naprawdę byłem dzieckiem. Ślicznym. Bystrym. I komu to przeszkadzało, że zacytuję jeszcze raz Laskowika.
Pozdrawiam


- MacB - 12-19-2005

Niee, nic.
Ja dużo Łysiaka w życiu nie przeczytałem. Pamiętam "Szachistę" i - to będzie nawiązanie do rozmowy powyżej - też mi się wydawało, że czytałem to jako pacholę.
Podpieram otóż moją pamięć dziś, wyobraź sobie, wikipedią i co tam czytam? Że musiałem być już (przynajmniej metrykalnie) dorosły, kiedy tę książkę miałem w rękach...
Pozdrawiam mieszkańca Miasta Oskara!
Maciek


- thomas.neverny - 12-19-2005

O KURDE...

Macie racje...

Zalaczam kopie mejla ktory wlasnie dotarl...
Cytat:Zastanawialiście się nad faktem ze ludzie zaczynający w tym roku studia są w większości urodzeni w roku 1985 (maja po 20 lat!!)?

Nikt z nich nie pamięta prezydentury Reagana, a wiadomości o niej czerpią z felietonów Longina Pastusiaka.

Przez cale ich życie istniał dla nich tylko jeden papież.

Nigdy nie śpiewali "We are the world, we are the children..." razem z USA for Africa

O tym, ze Czesław Miłosz zdobył nagrodę Nobla mogli słyszeć jedynie w szkole.

Mieli po 11 lat, gdy rozpadł się Związek Radziecki, a termin "zimna wojna" kojarzy im się zapewne z potyczkami Eskimosów.

O zagrożeniu wojna atomowa mogli slyszec jedynie podczas sierpniowego kryzysu w 1991 roku o ile w ogole pamietaja to wydarzenie.

Tytul "The day after" bardziej kojarzy im sie z nazwa lekarstwa przeciwkacowego, niz z filmem, ktory jeszcze 15-20 lat temu wzbudzal w nas takie emocje.

Napis CCCP wyglada dla nich bardziej jak pomylka w maszynopisaniu.
No niektorzy moze kojarza go z kilku czesci przygod Bonda.

Raczej nie pamietaja, ze Niemcy nie zawsze byly jednym krajem, chociaz może slyszeli w szkole lub w telewizji o Murze Berlinskim.

"Komunistyczna czesc Niemiec" brzmi dla nich jak "Czesc Japonii zamieszkala przez Murzynow"

Sa za mlodzi, by pamietac katastrofe promu Challenger,

Dla nich AIDS istnieje od kiedy tylko pamietaja.

Nigdy nie grali na ZX Spectrum, czy Commodore 64,

Nie mieli tez okazji sluchac czarnych plyt, a "zdarta plyta" kojarzy im sie z uszkodzonym chodnikiem.

Osiemnastki w mieszkaniu przy Altusach i magnetofonie Finezja?

Nie maja pojęcia o tym, że 64kb pamięci faktycznie wystarczało

Nigdy nie mieli w domu adaptera i nie grali w Pacmana.

"Gwiezdne wojny" to dla nich jeszcze jedna bajka, uzyte w nich efekty specjalne sa zalosne, a skroty R2D2 i C3PO nie maja dla nich zadnego znaczenia.

Wysylanie dokumentow faksem, czy e-mailem nie sa dla nich niczym nienormalnym, a telefon komorkowy to zwykly przedmiot codziennego uzytku.

Wielu z nich nie pamieta juz czasow, gdy telewizja miala tylko 2 programy, nie mowiac juz o tym, ze kiedys byla czarno-biala i nie w stereo... (oprocz wspolnej audycji TVP i PR - Stereo i w kolorze).

Telewizja kablowa, satelitarna i magnetowidy to standardowe wyposazenie mieszkan, a ich obsluga jest niemozliwa bez pilota.

Urodzili sie piec lat po tym jak Sony wypuscilo na rynek Walkmana,

Wrotki z kolkami ulozonymi inaczej niz rolki sa dla nich cokolwiek dziwnym wynalazkiem.

Nigdy nie slyszeli o "Niebieskim lecie", "Zalodze G", "Pszczolce Mai", "Stawiam na Tolka Banana", czy "Wakacjach z duchami".

Pele dla nich to Murzyn wystepujacy w TV, a Maradona to leczacy sie z nalogu narkoman.

Kareen Abdul-Jabbar brzmi jak jakis terrorysta - współpracownik Osamy.

Szurkowski robi cos dla sportowcow i ma cos wspolnego z rowerami, a Lato i Szarmach chyba zyja gdzies na emigracji i zajmuja się importem-eksportem.

Nigdy podczas kapieli nie mysleli o rekinach ze "Szczek", ale wsiadajac na duzy statek, niekoniecznie wielkosci Titanica, czuja dreszczyk emocji.

Michael Jackson dla nich zawsze byl bialy, a Tom Hanks zawsze wystepowal w dramatach, bo komedie do niego nie pasuja. Stallone to starzejacy się zabijaka, a nie mlody chlopak z biednej rodziny, ktory stara sie wygrac swoja pierwsza walke bokserska.

Jak Travolta mogl być tancerzem z takim brzuchem

Kto to jest ten Robert Redford i dlaczego mowia, ze jest przystojny

Wojna o Falklandy to taka sama przeszlosc jak I czy II Wojna Swiatowa.

Soczewki kontaktowe zawsze byly miekkie...

Alf to mocno archaiczna produkcja amerykanska, a "Muppet Show" to takie Fragglesy, tylko starsze wydanie.

Nigdy nie zastanawiali sie jak wygladal Charlie z serialu "Aniolki Charliego", ani nie przezywali chwil grozy z "Dempsey i Makepeace" czy zaloga "Posterunku przy Hill Street".

Telly Savalas - kto to taki?

"Musashi" i "Shogun" - dla nich to brzmi jak nazwy japonskich okretow lub mysliwcow..

I nie maja - xxxx - zielonego pojecia kto to jest Pankracy!!!!!!!!

NO I JAK - NIE UWAZASZ, ZE JESTES Z INNEJ EPOKI?!



- Miki - 12-20-2005

Cóż - nikt nie jest w stanie przeskoczyć sam siebie. Jeżeli chodzi o popularyzatorów wiedzy - Alfred Szklarski robił to mistrzowsko. Przy tym nie uciekał się do frapowania słownictwem rodem z rynsztoka, opluwania kogo sie dało dla samej radości opluwania. Nienacki dopóki pisał o Panu Samochodziku, czy Piastunie, był strawny, gdy wziął się na starość za pisanie erotyków był tylko śmieszny.

Pan Łysiak nie będzie kandydatem do nagród, ponieważ większość jego twórczości to pastisze, naśladownictwa, lub kalki z autorów przerastających go wielokrotnie.

Asfaltowy Saloon - całkiem sympatyczny. Ale Królik i oceany Wańkowicza też. Wystarczy przeczytać jedno po drugim, by wiedzieć który to oryginał, a który kopia. Konkwista niedaleko upadła od Psów Wojny Forsytha.

Trójksiąg o Dobrym, Lepszym, Najlepszym - Zły Tyrmanda w jednym rozdziale zawiera więcej wartości niż cała ta trylogia.

Łysiak jest odpowiednikiem japońskiego wynalazcy - zmałpuje, poprawi produkt codziennego użytku. Ale sam prochu nie wymyśli.


- zbych - 12-20-2005

Trzy odpowiedzi po kolei.
Maćkowi - no tak, to trochę metafora w drugą stronę niż z tymi stoma latami obok dziecka.
Thomasowi - przeczytałem to ze wzruszeniem i uświadomiłem sobie, że czytając Łysiaka byłem już w ogóle chyba stary.
Mikiemu - ja mówiłem tylko o jego sentymentalnym wpływie na mnie, nie o jakości (acz nic jakości tym stwierdzeniem nie chcę zarzucać).
Pozdrawiam

[ Dodano: 2005-12-20, 15:19 ]
Na marginesie - jest ciekawy felieton WŁ z GP, zacytowany na jego stronie. Mówi tam, że do tej pory nie zapraszano go do telewizji z powodów cenzuralnych. Teraz, po zmianie władzy, zaczęto go zapraszać, ale odmawia. Powód? Jest tylko jedna droga, którą WŁ porozumiewa się ze swoim ludem - drukowana. (Moim zdaniem powód jest taki, że on na wizji nie wypada tak bojowo jak w druku, ale nieważne.)
Przypomniało mi się pewne dziecko, które płakało, że mu nie dają banana. Więc dałem mu banana, wzruszony jego losem. Nie wzięło, bo nie lubi banana. Chce lepiej mandarynkę.
Pozdrawiam


- Miki - 12-20-2005

Był taki zespół szansonistyczny, nazywał się Modern Talking, charakteryzował się tym, że grał i śpiewał wciąż jeden i ten sam motyw w nieco różnych aranżacjach i z różnymi tekstami. Łysiak robi mniej więcej to samo, z tym, że Młode Tłoki zdaje się same sobie wymyśliły swój styl.

Ja akurat czytywałem pierwowzory mniej więcej w tym samym czasie, co i Łysiakowe naśladownictwa.

Nie odmawiam temu panu sprawnego warsztatu, oczytania, zdolności kojarzenia faktów i wyciągania wniosków. Z upływem czasu jednak to ostatnie zaczyna szwankować, spada również poziom warsztatu. Łysiak zaczyna się powtarzać, ogrywając na nowo już wcześniej napisane grepsy.

Reasumując - sprawny rzemieślnik, na starość uroił sobie, że jest zapoznanym wieszczem. Samo w sobie szkodliwe to bardzo nie jest, takich urojonych wielkości, autobohaterskich wynurzeń można się naoglądać i nasłuchać rozejrzawszy się uważnie w swoim otoczeniu. Niejaki problem stanowią jego wyznawcy. Bo sam Łysiak ma bardo dużo instynktu samozachowawczego, i nic poza podjudzaniem innych do walki nie zrobi. Natomiast podjudzani, zwłaszcza w tłumie, już nie mają tendencji do słuchania instynktu samozachowawczego, wtedy do głosu dochodzą inne instynkty i prawa stada.


- piotru - 12-20-2005

Thomasie! Nie dobijaj nas, "staruszków" :wink: . Mozna nawet do tej listy dodać Telesfora, Balbinkę i Jacka i Agatkę. Wychodzi na to, że my już nie tylko staliśmy się dinozaurami, ale wręcz trylobitami. Ale dusza Big Grin jeszcze śpiewa!

Do innych: Zgadzam się zasadniczo z powyższymi postami, ale... darujmy sobie wieszanie ogólnych psów na Łysiaku, bo to prosta droga do zniżenia się do poziomu smakoszogeppardostwa wszelkiego.

A propos jeszcze porównania Konkwisty z Psami wojny... Gdzieś Łysiak pastwił sie nad Fosythem, że ten to jest ignorant w kwestii wywiadu sowieckiego i pisze jakoby pierdoły ( bez podania oczywiście konkretnych przykładów), z których by każdy z żyjacych po tej stronie Łaby się uśmiał. Być może to i prawda, ale per analogiam każdy Jankes wyśmieje banały na temat służb specjalnych USA, które opisuje czasem "ze znawstwem" Łysiak.
Łysiak Forsythowi po prostu zazdrości i warsztatem do pięt nie dorasta w powieści sensacyjnej.
No i Forsyth ma jeszcze jedną przewagę - nie truje do znudzenia o Michniku. Big Grin


- Szymon - 12-27-2005

piotru napisał(a):nie truje do znudzenia o Michniku.
Akurat krytykowania tejże postaci, jak dla mnie, nigdy za wiele.

Pozdrawiam


- Artur - 12-27-2005

Szymon napisał(a):Akurat krytykowania tejże postaci, jak dla mnie, nigdy za wiele.
Balcerowicz musi odejść... Balcerowicz musi odejść...


- Szymon - 12-27-2005

Artur napisał(a):Balcerowicz musi odejść... Balcerowicz musi odejść...
"Nienawidzę religii katolickiej... Nienawidzę religii katolickiej"

.........................................................................................


- piotru - 12-27-2005

Tu Szymonie jesteś bardzo złośliwy i to na niezbyt wysokim-niestety-poziomie.
Ja nie bronię Michnika z załozenia. Mozesz sobie go krytykować ile wlezie, KOR może być "be" etc. W tej kwestii Twoje stanowisko jest mi obojetne, bo nie o tym jest dyskusja. Ja piłem do faktu, ze Ł. - taki "mistrz" pióra pisze całkiem fajną powieść ("Dobry"), którą się czyta jednym tchem, pomimo przeraźliwie naiwnych i schematycznych postaci i nagle pod koniec powieści musi całą akcję po prostu spieprzyć, jak uczniak z kiepskiej podstawówki osobistym wtrętem pod adresem Michnika. Nawet jeśli ten wtręt jest słuszny, to fakt, że w powieści nie pada ani jedno nazwisko znanego polityka, taki wtręt potwornie razi. I dlatego Łysiak nigdy nie wejdzie do annałów wielkiej literatury, choć miałby szansę, gdyby wściekłość i chęć dopieprzenia nie zalewała mu oczu.


- Szymon - 12-27-2005

Ja temu nie przeczę, że do annałów pan WŁ nie wejdzie, Piotru. Ja piłem do Artura i Jego wiadomej powszechnie fobii. Jak On mnie od Jędrusi to ja Jego od Jego Samego ino... cóż w tym złośliwego? Moja uwaga o Michniku miała charakter ogólny - to chyba nie jest zabronione?

Pozdrawiam


- piotru - 12-27-2005

Toż - mimo, zem cienias :wink: - właśnie do tego piję, ze złośliwość do Artura była całkiem zbyteczna, natomias analogiczna do Ciebie owszem. Bo ja o Łysiaku a Ty niemal jak Łysiak powtarzasz mantrę, że nie lubisz ( delikatnie mówiąc) Michnika. Twoje prawo, ale już wielokrotnie o tym mówiłeś. I ni jak się ostatnim postem ( i przedostatnim) nie odniosłeś to meritum sprawy...


- Szymon - 12-27-2005

Owszem, aczkolwiek wiele wypowiedzi w tej dyskusji meritum sprawy się nie tyczyło... jak choćby Arturowa czy z całym szacunkiem, Twoja powyższa.


- piotru - 12-27-2005

Jasne Big Grin . Na tej zasadzie moznaby skrócić ten temat do 3-5 stron wyrzucając wiekszość maili. Wszystkie Smakosza, niemal wszystkie Gepparda, praktycznie wszystkie Hakenkreuza i nie przymierzając wiekszość Twoich. O swoich przez skromność :wink: nie wspomnę. Nie byłoby tych n-tych dygresji od dygresji po dygresji, gdyby nie powyżsi Panowie. Nie byłoby również prztyczków i docinek, choćby i powyzszego arturowego, gdyby niektórzy nie rozmywali tematu swoimi uczuciami do Michnika, który z tematem nie ma nic, lub niewiele wspólnego, więc zanim zaczniesz znowu czepiać się kolejnych wypowiedzi niekoniecznie w temacie, sam bądź OK. Proszę Cię uniżenie :roll: .

Pozdrawiam i życzę Dobrejnocy.


- Szymon - 12-27-2005

Postaram się. Zwróć uwagę, że w tej chwili to nie ja zarzucam wypowiedziom w tym temacie bycie nieadekwatnymi, nie mającymi związku z meritum itp itd. Ale mniejsza o to...

Pozdrawiam


- Chicot - 12-27-2005

Od czasu do czasu zaglądałem do tego wątku obserwując, jak rozwija się dyskusja. A rozwijała się dziwnie. Cóż właśnie zobaczyłem? Ano "mędrkowanie" Pana Piotra (?) na temat związków wypowiedzi z meritum, a tam trzy nicki powtarzane jak mantra. Nie będę rozwodził się na temat słuszności czy niesłuszności postów moich i użytkowników, w których szeregu mnie postawiono, ale pragnę szanownemu Panu przypomnieć, że meritum tego wątku na forum były oskarżenia/pomówienia Łysiaka pod adresem Kaczmarskiego, a nie niechęć Łysiaka do Michnika tudzież jego literackie talenta. No ale widać mamy równych i równiejszych...


- Miki - 12-28-2005

Zadałem sobie trud przeczytania od deski do deski owego osławionego dzieła z tytułu tegoż wątku.

Leżącego się nie kopie, podobnie rzecz się ma z chorymi. Wątek o kilku linijkach tego "dzieła" ma już kilkaset postów, o całości w podobnym tonie można napisać tysiące. Tyle, że faktycznie szkoda zachodu. Współtowarzyszy choroby i tak się nie przekona, a w miarę trzeźwo myślący sam potrafi wyciągnąć odpowiednie wnioski.

A stosując "metodę łysiaka" czyli cytując i odpowiednio komentując jestem w stanie godzinami udowadniać, że Łysiak to ultraczerwony radykał pąs nr 5. Miałoby to dokładnie taką samą wartość poznawczą jak pierwowzór.


- Chicot - 12-28-2005

Panie Miki, silił się Pan na lapidarność, a wyszła Panu wzorowa mowa-trawa. Coś tam Pan by mógł, ale się nie opłaca. Jak ktoś słusznie na tym forum zauważył, milczeniem dajemy jedynie przyzwolenie na zło i obłudę. Skoro jest Pan obdarzony takimi zdolnościami, to proszę ruszyć do polemiki z Łysiakiem. Również przeczytałem tę książkę, i z pewnymi treściami (exeplum rys osobowości Michnika, Geremka, Mazowieckiego, Kuronia, czy ocena liberalnej, wybiórczej demokracji) jestem skłonny się zgodzić. Odrębną sprawą jest język i "chwalipięctwo" Łysiaka (chociaż mi również czasem ciężko bawić się w eufemizmy). Ale, jak to już kiedyś Pan Tomasz za Mackiewiczem powtórzył, czy jeśli faszysta powie, że sufit jest biały, to musimy twierdzić, że jest on czarny? Zresztą, dajmy temu spokój. W końcu nie o poglądy Łysiaka na świat chodzi.


- piotru - 12-28-2005

Chicot napisał(a):Ano "mędrkowanie" Pana Piotra (?) na temat związków wypowiedzi z meritum
Mędrkować każdy tu moze, trochę lepiej lub gorzej. Big Grin
Szanowny Panie Chicot, jak rozumiem "primo voto" Hakenkreuz. W przeciwieństwie do niektórych forów, tutaj można sobie pomędrkować, zwłaszcza kiedy dwóch dyskutantów wzajemne mędrkowanie bawi. Jeśli Pana nie, proszę udać sie do innego stolika. Niewątpliwie pańskie mędrkowanie w postaci biadolenia, jak to na Kaczmarskim się Pan zawiódł jest wysokich lotów, w przeciwieństwie do mojego. A kogóż w tym temacie obchodzi pańskie uczucia do Kaczmarskiego. Jak Pan wie - jesli łaskawie przeczytał Pan cały wątek ( jest to już możliwe!) rzecz idzie tylko o to, czy Łysiak w konkretnym miejscu jest pieniaczem, oszołomem i oszczercą wyjatkowo kiepskich lotów, czy też jak chciał Geppard, ma odrobinę chociaż racji. I tylko o to chodzi. Nie jest ważne, czy Kaczmarski nadaje się na świętego, czy nie. Nie chodzi też o to, czy Łysiak to faktycznie Jedyny Sprawiedliwy i Niezłomny, czy też malowany kombatant i oportunista (nie mówiąc o wszystkich fazach posrednich). Te wątki są poboczne zupełnie ( pomijam ich sensowność lub bezsensowność). Więc jeśli uważa Pan, że ja mędrkuję, to Pan tym bardziej. Do zasadniczej dyskusji nie wniósł Pan ni zdania.
Chicot napisał(a):W końcu nie o poglądy Łysiaka na świat chodzi.
A niby o co? Bo to juz 48-a strona mowy właśnie na ten temat. Nie zauważył Pan? A jeśli nie o poglądy Łysiaka chodzi, to po co u diabła Pan tu zabiera głos? Bo tym bardziej w tym temacie nie chodzi o poglądy Kaczmarskiego, Michnika i całego "lewactwa", czyli wszystkich, którzy mają ciut inne poglądy niż Łysiak i jego apologeci.

Proszę wybaczyć, ale być może po Świętach faktycznie rozumek mi nawala. Proszę mnie oświecić w kilku zwartych punktach, o co tu w ogóle chodzi wg Pana. Jeśli ma Pan z tym kłopoty, odsyłam do jednego z ostatnich postów Thomasa Nevernego.

Pozdrawiam serdecznie, Panie Chicot.

Pozdrawiam też serdecznie Mikiego ( innych też Big Grin ).
Miki! Nie sięgaj więc po Stulecie kłamców, choć prawdopodobnie jest ciekawsze. Analogiczny styl przesiąkniety jadem i opluwaniem wszystkiego w koło...a jednocześnie nafaszerowany banałami oczywistymi dla każdego myslącego człowieka.


- Chicot - 12-28-2005

Panie Piotrze...
Pana intelektualnej rześkości nie oceniałem i oceniał nie będę z prostej przyczyny - nie dane mi było jej poznać. Jedyne, co do tej pory Pan pokazał, to zręczna zdolność stosowania uników. Wystarczy, że coś powiem, a Pan podgryzasz mnie z innej strony pośrednio wypierając się jednocześnie wcześniejszych słów poprzez wmawianie innego ich znaczenia. Zresztą nie tylko mnie, to precedens. Jak słusznie zauważył p. Szymon, to nie on biadolił o braku związku z meritum. Przecież nigdzie nie broniłem Panu stosowania tych, jak Pan to ujął, "wątków pobocznych". Gdzieś na tym forum już pisałem, że bardzo nie lubię spłycania dyskusji. Rozumie Pan jednak, że taka "repolaryzacja" od obrony Kaczmarskiego i ukazywania farmazonów autorstwa Łysiaka do relacji Łysiak - Michnik nie jest nawet wątkiem pobocznym, ale reorientacją zagadnienia. Może zaproponować taki temat na którymś z licznych forów agorowców? Nawet ja, pisząc, jak oceniam Kaczmarskiego, trzymałem się tematu (zwiazanego przecież, jak Pan uprzejmie i słusznie zauważył, . tylko z oceną, jaką Kaczmarskiemu wystawił WŁ). To, że Pan uznał moje "wynurzenia" za niezwiązane z tematem to też cenzurka. Czy jednak takowe były? W końcu starałem się (raz lepiej, raz gorzej) stawiać pytania, podawać przykłady i odpowiadać na zarzuty, a nie, jeśli wolno mi tak powiedzieć, "podgryzać" oponenta na zasadzie "Ty jesteś jeszcze gorszy, a moja racja jest wobec tego mojsza". Kłaniam się,

Pluta - Brzyski

PS. Przepraszam, ale nie dało się "w zwartych punktach". Nie wypracowałem sobie jeszcze takiego poziomu erudycji i nie jestem pewien, czy kiedykolwiek zdołam. Do tego trzeba niesamowitej pewności siebie, graniczącej czasem z fanatyzmem. Ach, i jeszcze coś. Jeśli "smaży" Pan ripostę do mnie, to proszę sprawdzić dokładnie, co piszę. Czy słowo "świat" umknęło Pana uwadze, czy po prostu wygodniej było go nie zauważyć?


- Miki - 12-28-2005

Łukasz - może jednak spróbuj przeczytać ze zrozumieniem czytanego tekstu pierwszy post w tym wątku. Pod postem podpisało się dwoje ludzi, a sam post dość dokładnie określa tematykę, jaką w wątku by chcieli poruszyć. Jeżeli nie jesteś w stanie ogarnąć tak długiego tekstu, to w skrócie chodzi o ocenę całokształtu działalności pana Ł, ze szczególnym uwzględnieniem konkretnego cytatu z równie konkretnie określonego "dzieła".

Panowie Michnik, Geremek, Kuroń, Mazowiecki i wielu innych należeli do opozycji demokratycznej, nie do rewolucyjnej. Dlatego nie traktowali przeciwników politycznych jako śmiertelnych wrogów, i sami nie byli tak traktowani. Dążyli do przekształcenia naszego kraju na drodze demokratycznej reformy, nie metodą przewrotu. Dzieła dokonali, i nie mam żadnej pewności, że sukces frakcji rewolucyjnej zapewniłby dzisiejszej Polsce większy dobrobyt.

Patrząc na wyczyny AWS przez pierwsze lata rządów "prawicy" śmiem twierdzić, że dziś wołalibyśmy o sądy i trybunały stanu dla nieco innego garnituru polityków, rozliczani z przekrętów byliby "biznesmeni" powiązani z prawicą i kk.

Nie mam przy tym pewności, czy owo siłowe przejmowanie władzy w 1989 i następnych nie skończyłoby się krwawo. Sowieci wojska wyprowadzili dopiero w 93 bodajże.

W tej chwili istotnie można bezkarnie kopać postkomunistów. Wielu z nich zaplątało się w rozmaite afery, wystawiając całą opcję polityczną na strzał. Niemniej i po prawej stronie nie brak przykładów afer wcale nie gorszych od wyczynów Pęczaka czy Sobotki.

Łysiak i jemu podobni dzielą społeczeństwo na swoich i obcych i szczują na siebie obie grupy. W mętnej wodzie dobrze się łowi ryby, a lud zapatrzony w igrzyska mniej patrzy na ręce aktualnej władzy.

Nie mam nic przeciwko ściganiu przestepców, i rozliczaniu afer. Ale to ma działać jednakowo niezależnie od opcji politycznej, którą reprezentuje aferzysta.

Pan Ł niezależnie od panującej władzy pisuje politycznie wygodne teksty. Za komuny opluwał Stany Zjednoczone, robił to z własnej, nieprzymuszonej woli, za co nagradzany był paszportem i wysokimi nakładami swoich dzieł. W podziemnej literaturze zaistniał, gdy już to niczym szczegółnym nie zagrażało, a dawało zarobić w walucie wymienialnej. Na pewno nie miał tam nakładów porównywalnych z oficjalnymi, choć czytywałem namiętnie wydawnictwa drugoobiegowe, nigdy na dzieła Kingdena nie trafiłem.

Dziś pluje na ludzi, którym do pięt nie dorósł, pewien bezkarności i nagrody od obecnie panującej opcji politycznej. Zresztą i tych obecnych władców zacznie opluwać wcześniej czy później w miarę postępów własnej paranoi.


- Szymon - 12-28-2005

Miki napisał(a):Dziś pluje na ludzi, którym do pięt nie dorósł
Łysiak Michnikowi do pięt nie dorósł ? To już przesadziłeś.


- Miki - 12-28-2005

Nie dorósł do pięt nawet Urbanowi, którego nieudolnie, acz z odgięciem prawicowym miast lewicowego, usiłuje naśladować. Urban jest świnia, ale świnia inteligentna i mądra, (co nie zawsze jest synonimem), zaś Łysiak to tylko świnks Smile


- Szymon - 12-28-2005

Nie zgadzam się z Tobą, Miki. Zachowujesz się jak etatowy, bezkrytyczny czytelnik wiadomej gazetki.