Forum o Jacku Kaczmarskim
Rzeczpospolita kłamców. Salon - Wersja do druku

+- Forum o Jacku Kaczmarskim (https://kaczmarski.art.pl/forum)
+-- Dział: Jacek Kaczmarski (https://kaczmarski.art.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Życie (https://kaczmarski.art.pl/forum/forumdisplay.php?fid=13)
+--- Wątek: Rzeczpospolita kłamców. Salon (/showthread.php?tid=500)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31


- Luter - 01-28-2005

Najśmieszniejsze jest chyba w sumie to, że kiedy np. Michnik - jako wróg PRL-u - siedział w więzieniu, Łysiak drukował książki pod PRL-owską cenzurą, pracował na PRL-owskiej uczelni i wyjeżdżał za żelazną kurtynę na PRL-owskim paszporcie.

Swoją drogą, Kaczmarski i Miłosz to nie jedyni poeci, za których ostro wziął się Łysiak-watażka. Pan WŁ pisał bardzo niepochlebnie również o Mickiewiczu...

KN.


- Artur - 01-28-2005

Smakosz napisał(a):Piotrze, moim zdaniem "późniejszy Kaczmarski" po prostu, wybacz słowo, "przeintelektualizował", wybijając się na poziom abstrakcji nazbyt wyrafinowany dla odbiorcy "Murów" czy "Obławy". Jak gdyby pisał o sobie i dla siebie. Co oczywiście nie znaczy, że te Jego późniejsze utwory niegodne są uwagi.
Te 600 odwiedzin dziennie oraz fakt, że Mury i Obława są na dalekim końcu wyświetlanych wierszy, świadczy o tym, że jednak większość zdołała objać rozumem zarówno "JAna Kochanowskiego" gdzie owa słynna kuśka staje jak i "Potępienie rozkoszy". przykro mi, że Ty nie.


- Piotr T. Waszkiewicz - 01-29-2005

Hmm... inaczej widać postrzegamy dosłowność - ja uważam, że jest jej w "Potępieniu..." aż nadto Smile a jako przykład kunsztu (i humoru!) podać można "Do Muzy suplikację..." - tam jest zawarty geniusz, zaś "Potępienie..." przy tym, to jak mowa ochroniarza z firmy Asco przy jakowymś "mistrzu mowy polskiej"....

Artur napisał(a):Te 600 odwiedzin dziennie oraz fakt, że Mury i Obława są na dalekim końcu wyświetlanych wierszy, świadczy o tym, że jednak większość zdołała objać rozumem zarówno "JAna Kochanowskiego" gdzie ów słynna kuśka staje jak i "Potępienie rozkoszy"

może po prostu "Mury" wszyscy już znają?

A co, przepraszam w "Potępieniu..." obejmować? Kuśkę przeprasazam?


...tak, wiem, kuśka była u Kochanowskiego :-)


KN napisał(a):Najśmieszniejsze jest chyba w sumie to, że kiedy np. Michnik - jako wróg PRL-u - siedział w więzieniu, Łysiak drukował książki pod PRL-owską cenzurą, pracował na PRL-owskiej uczelni i wyjeżdżał za żelazną kurtynę na PRL-owskim paszporcie" - najśmieszniejsze jest to, że "Michnik to wróg PRL-u". Obym miał takich wrogów, jakiego w Michniku miał PRL...



- zbych - 01-29-2005

Względy humanitarne kazałyby zakończyć. Już pobieżny rzut oka na post Smakosza dowodzi, że mamy do czynienia z człowiekiem na krawędzi załamania nerwowego. Ktoś tu zdaje się wcześniej przywoływał słowa piosenki „jak zabawnie chcieć i nie móc”. Smakosz cierpi z powodu tego właśnie syndromu. Wybrał najgorszą drogę (lub jedyną mu dostępną), a mianowicie w celach prześmiewczych grzebie się w ekskrementach, sanitariatach i narządach męskich. Nietrudno się domyślić, jak może po tym wszystkim wyglądać. Mam wrażenie, że pozostaje mu jeszcze zmienić nicka na „Srakosz” i będzie człowiekiem całkowicie spełnionym w życiu.

Pomimo że nie jest bohaterem mojej pieśni, nieprzyjemnie mi asystować przy aż tak ponurym upadku ludzkim. Kto próbuje zakrzyczeć rzeczywistość, a ma jeszcze dość rozumu, żeby widzieć, że inni wokół tę rzeczywistość słyszą – cierpi. Chrońmy więc tę resztkę przenikliwości u S., bo ona z czasem pogrąży go do końca.

Zachowuję sobie prawo reagowania (w miarę chęci lub potrzeby) na kolejne błyskotliwe harakiri w wykonaniu S., bo szkodliwą głupotę należy tępić. Ale do niego samego nie będę się już zwracał, bo nie ma potrzeby schodzenia do rynsztoka na takie zaproszenie. On żyje w rynsztoku, ja nie – i niech tak pozostanie, skoro nie ma innej możliwości. Poza tym on z tego rynsztoka nawet nie patrzy w gwiazdy (to też z Tuwima). Moze odetchnie z ulgą i radością z powodu mojej decyzji. Daj Boze, ze slusznie.

Do Piotra T. Waszkiewicza zamierzałem się odezwać rzeczowo, dopóki nie przeczytałem jego ostatniego zdania, tego o Michniku i PRL-u. (Nieuzasadnionego ani slowem, notabene.) Powiedzieć o tym zdaniu, że niemądre, to niezasłużony komplement.

Wobec tego wskażę tylko PTW, że już sam sobie odpowiedział i nie musi nikomu zawracać więcej głowy. Uczynił to w zdaniu o najwyższym w swoich postach poziomie filozoficznej autorefleksji, cytuję: „Ale może nie dla mnie intelekt.”
Może faktycznie.


- Smakosz - 01-29-2005

Zbychu Szanowny,
widzę, że silnie przeżywasz tę naszą korespondencję. Niepotrzebnie, naprawdę. Mnie ona dynda kalafiorem. Reaguj bądź nie - dynda energiczniej. Na replikę nie zasłużyłeś. Powiem tak (to z Owidiusza będzie, zapisz sobie): "Próżnoś repliki się spodziewał, nie dam ci przytyczka ani klapsa. Nie powiem nawet pies cię je..ł, bo to mezalians byłby dla psa".
A teraz uśmiechnij się, idę pozałamywać się nerwowo.
Twój na wieki
Srakosz.


Panowie,
jeżeli Zbychu w dalszym ciągu tak kompetentnie okiem rzucał będzie, gotowy nie tylko z Lordem Paradoksem, ale i z Lao-tsy Tuwima utożsamiać. Oto, czego Go w Wersalu nauczyli. Oto, co ma w głowie: galaretkę z giczy cielęcej.
Pewnie dlatego powtarza w kółko same głupstwa, pewnie dlatego w nie wierzyć, i pewnie z tego powodu maluśko, a w mędrca się przepoczwarzy. Czy stanie się tak ku chwale tych stron, śmiem wątpić.


Piotrze T.,
no i weź teraz udowadniaj, jak to z Michnikiem za PRL-u bywało, kto czyim był przeciwnikiem i dalczego...
Ech, nie wzbudzisz w tym miejscu sympatii, póki wyczerpująco nie odpowiesz na pytanie: "Kto jest Twoim wrogiem i dlaczego Łysiak?"
Blaise Pascal zapisał piękną myśl: "Skoro nie można być uniwersalnym i wiedzieć wszystkiego, co się da wiedzieć o wszystkim, to trzeba wiedzieć wszystkiego po trochu. O ile bowiem piękniej jest wiedzieć coś ze wszystkiego, niż wiedzieć wszystko o jednym".
Niestety, wszystko wskazuje na to, że tutejsze towarzystwo czytuje raczej "Wyborczą", niż "Myśli". Najwyraźniej Zbychu rozczytuje się też w życiorysie Michnika. No, zaraz tam "w życiorysie". Powiedzmy: w autobiografii. Pogratulować oczytania, pogratulować.


- Filip P. - 01-29-2005

Drodzy Panowie, nie wypada obrażać się w taki teoretycznie kulturalny sposób. W ostatnich postach nie ma żadnych argumentów, tylko zwyczajne przepychanki. Nie uważam że W.Ł. jest uosobieniem zła, i że należy być po przeciwnej stronie, ale nikt z tu obecnych jego zwolenników, nie pokazał że miał on rację opluwając Jacka Kaczmarskiego. Ja chce żeby Geppard wywiązał się ze swoich zapowiedzi, albo przyznał się do błędu, nie lubie ludzi nie słownych. Tymczasem wytworzył się dla niego parasol obronny. Zwolennicy Łysiaka, odciążyli zasypywanego atakami Gepparda, co chyba on sam uznał za wystarczający powód żeby wycofać się z dyskusji, chyba teraz też tak będzie. Obiektywnie stwierdzam że Geppard rzucał wyrwanymi z kontekstu wypowiedziami, które miały przedłużyć czas tzw. "śledztwa". Bardzo szlachetnie że w obrone Gepparda włączyło się pare osób, ale "my" tzn. forumowicze czekaliśmy dość długo na te wywiady o których Geppard wspomniał już 1,5 miesiąca temu a ściśle w pierwszym swoim poście w tym temacie z 2 grudnia 2004 roku. Więc znalazłwszy już jeden z takich wywiadów, z którego tylko nadinterpretując i to bardzo silnie wynika coś mało oszczerczego nie warto wierzyć Łysiakowi. Nie ma żadnych dowodów na to "opluwanie" itd. więc czemu mamy brać W.Ł. za kogoś pozytywnego skoro pisze oszczerstwa na drugiego człowieka. Ciekaw jestem co obrońcy Łysiaka powiedzą na temat krótkiego fragmentu z ostatniego Newsweeka (Łysiak również podobno Miłosza nie lubił, tak samo jak Geppard).

<<Kurier z burzliwego życia>>, Newsweek 4/2005 napisał(a):Jan Nowak-Jeziorański dla ziszczenia tych naszych narodowych snów położył nieocenione zasługi. Jeśliby układać poczet wielkich ojców-założycieli niepodległej Rzeczypospolitej, odrodzonej w 1989 roku, to ma on tam zapewnione poczesne miejsce obok Jana Pawła II, Lecha Wałęsy, Tadeusza Mazowieckiego, Jacka Kuronia i Czesława Miłosza. Był jedną z tych największych postaci, które już za życia przeszły do narodowej historii.

Pozdrawiam


- piotru - 01-29-2005

Smakoszu, chyba po raz pierwszy piszesz nie jak przetrącony. Coś Ci sie stało? Choryś moze? Big Grin Masz rację, czasem staram się kasać, a właściwie nieudolnie odszczekiwać. Gdzież mi do Twojego jazgotu i kłów wyostrzonych na szlifierce. Jednak zdecydowanie bardziej staram się ( też zapewne nieudolnie) pilnować strony merytorycznej. W przeciwieństwie do Ciebie, który od początku głównie kasasz, merytoryczność mając tam, gdzie wzrok nie sięga.
Co do 3 punktów, które zamiesciłeś - wyobraź sobie, że sie z nimi zgadzam. Tylko, ze nie zgodzę się z pogladami, ze wystarczy odkomunizować kraj, powywieszać komuchów na słupach i przejdziemy do krainy szczęśliwej. Zła też jest sporo i po prawej stronie sceny. To miałem na mysli!
Z Łysiakiem mnie dopadłeś. Faktycznie relatywnie go słabo znam. Podobnie, jak Ty chyba Kaczmarskiego. Tu przynajmniej jestesmy kwita. Trzymaj się i uważaj na to co sliskie, bo jeszcze sobie coś zrobisz Big Grin


- zbych - 01-29-2005

Uradował się, bo myślał, że koniec. Źle zrozumiał. Jak zwykle.

Przeczuwałem, że mu dynda i wyżej się nie wzniesie.

Ale skoro niebezpiecznie bawi się w wypisy z Owidiusza, przypomniał mi inny kawałek:

Piotr miał cię za swą dziką żądzę,
Jan za to, że jest piękny ciałem,
Alojzy miał cię za pieniądze,
Ja – zawsze cię za k..ę miałem.”

Nieopatrznie wlazł na kolejny teren, na którym też dostanie po sempiternie.

Ale przejrzał mnie. Że czytam tylko Michnika. Postanowiłem się podciągnąć. Zajrzeć na stronę WŁ po poradę. Zobaczyć, co czytają S i G i tuut quanti, jak mówi ichniejszy Majster.

Znalazłem książkę polecaną przez G. Tytuł nieważny. Przepraszam zebranych, ale nie mogę się oprzeć, żeby nie zacytować. Zwłaszcza polecam fragment o łatwych polskich dziewczynach. Nie z Australii wytyk pochodzi, ale zawsze.

Myślę, że z takim arbitrem elegancji nie da się wygrać. Przy zaprezentowanym stylu i głębiach intelektualno-moralnych (Geppard określa to jako „żywy literacki język”) – co tam Michnik, co tam JK, sam Horacy wysiada bezapelacyjnie. To wiele wyjasnia z niniejszej dyskusji. To kwestia smaku, jak powiada Tuwim.

Dalej już do końca jest to, co gepardzi smakoszom, pardon, smakuje gepardom (nazywają to „myślami ponadczasowymi”) – można też zajrzeć na stronę WŁ po zabawę:



<<Widzisz, mężczyzna powinien się żenić z dziewicą, a nie z kurwą. Nie jest ważne czy żona jest dobra w łóżku... to można kupić. Chodzi o to, żeby była dobrze wychowana, bo w końcu pamiętaj, że ona będzie matką twoich dzieci. Więc na żonę szuka się kobiety, która będzie umiała się zachować i będzie miała tę klasę, żeby nie zrobić ci wstydu przed kumplami czy przed ludźmi na ulicy albo w jakiejś lepszej knajpie. A jeśli nie będzie dość ładna, to cóż, zawsze możesz ją wystroić w futro z norek i diamenty, żeby dodać jej szyku. Za pieniądze możesz kobiecie kupić styl. (...) seks to całkiem inna sprawa. Kobieta, która lubi się pieprzyć... taka kobieta to kłopot, jeśli masz ją za żonę. A w ogóle kto powiedział, że facet nie może pieprzyć więcej niż jedną babkę?>>

<<Zwykli ludzie mogli sobie wierzyć, że policja stoi po stronie prawdy i dobra, ale nie Mo i jego koledzy z gangu. Oni wiedzieli lepiej, bo w końcu czym różnili się policjanci od złodziei, jeśli nie paroma banknotami.>>

<<Używanie szaleńca, który był przy tym dobrym strzelcem i tonął w długach po czubki uszu, jako kozła ofiarnego w zabójstwach politycznych, było praktyką tak starą, jak sycylijskie wzgórza.>>

<<zaliczył sporo dziwek i łatwych polskich dziewczyn>>

<<Politycy i gwiazdy tak bardzo pragnęli władzy i pieniędzy, że gotowi byli zaprzedać własną duszę, żeby tylko dostać jakieś stanowisko czy kontrakt filmowy, a ich słowo nie warte było jednego centa. Z drugiej strony nie było nikogo, kogo nie można było kupić za te marne grosze, bo największą słabością każdego człowieka jest jego własne ego.>>

<<Hollywood jest pełen ludzi, którzy czekają, żeby dać się wykorzystać (...) Jedno czego oni tam wszyscy chcą, to zostać gwiazdą albo gwiazdorem. My im pomagamy i mamy ich w ręku. Proste, co? A te dziewczyny, Chuck ... piękne i głupie. Do cholery, chłopie, nigdy nie daj się uwieść magii kina... oni wszyscy są bezwartościowymi próżniakami i dziwkami. Hollywood jest jedynym miejscem, w jakim byłem oprócz Waszyngtonu, gdzie wszyscy, mężczyźni i kobiety, wręcz proszą się, żeby ich wykorzystać do własnych celów.>>

<<Jeśli zdołasz się wspiąć na samą górę i nie dasz się złapać po drodze, będziesz nie tylko dobrym mężem i źródłem dochodu rodziny, będziesz bohaterem.>>

<<Tak samo było z kobietami. Jeśli jakaś lalunia udawała trudną do zdobycia fortecę, Mooney dwoił się i troił. Próbował wszystkiego – pieniędzy, podarunków, wizyt u sławnych ludzi, a wszystko to dlatego, że jak to sam mówił: „zawsze jest coś co dziewczyna ceni sobie bardziej od swojej pieprzonej cnoty.”>>


- Smakosz - 01-29-2005

Sizer,
zgoda na jedno: ja również "chcę żeby Geppard wywiązał się ze swoich zapowiedzi, albo przyznał się do błędu".

Panowie,
radio to cudowny wynalazek. Ale kto wie, jak wyłączyć Zbycha? Biedaczysko! Znowu powiedział, co wiedział (a że niewiele wiedział, powiedział równie dużo). Jak nic, kolejna fałszywa wizja Nim owładnęła. Nic to, oto sprostowanie. Znaczy to, co Smakoszom smakuje najbardziej: fraszka. Najchętniej z tytułem.

Na Zbycha.
Oto krytyk, który idealnie
Umie geniusz połączyć z głupotą.
Każdym słowem dowodząc genialnie,
Że jest bardzo genialnym idiotą.

Swoją drogą, Panowie, ratujcie Człowieka! Ciekawe, co i kogo następnym razem zacytuje, by udowodnić coś, czego udowodnić się nie da.
Ale tam, ciekawe. Licentia poetica i tyle.


- Smakosz - 01-29-2005

Sizer,
w kwestii cyataty z Newsweeka: to opinia jakich wiele. Można ją akceptować, bądź nie. Ty akceptujesz? Naprawdę bez zastrzeżeń?


- SzAMaN - 01-29-2005

Panie Smakosz! Widzę, że szczególnie Pan sobie chyba zasmakował w wylewaniu pomyj. Bo nic konkretnego z Pańskich postów nie wynika. Nie jest sztuką nazwanie kogoś idiotą - sztuką jest to udowodnić. Nie widze w Pana żałosnych i nadrozumnych (słownika wyrazów obcych można nawet papugę nauczyć - cóż z tego, że nie wie, o czym gada?) wypocinach ani krzty uzasadnienia własnych twierdzeń. Mało mnie obchodzi, co Pan sądzi o Zbychu (który w tej dyskusji jest górą pomimo Pańskich usilnych starań - trafniejsze riposty na nieszczęście dla Pana), ale tak się zastanawiam, co musi myśleć każdy inteligentny człowiek czytając takie pieniactwo i dochodzę do satysfakcjonującego wniosku, że chyba to samo, co i ja. Jeżeli tacy jak Pan się biorą za obronę Polski i Polaków to ja sobie sam współczuję, że łączy nas wspólne obywatelstwo.

Na koniec przytoczę jedną znaną myśl. Opatrzę ją tylko tytułem:

O Smakoszu
Nie kłóćcie się z idiotą, bo najpierw sprowadzi Was do swojego poziomu a następnie powali doświadczeniem.

I chyba zamierzam pierwszy się do tej rady zastosować, więc aby nie było wątpliwości - mój post nie jest wstępem do polemiki (bo jej sensu nie widzę), pomimo to czekam z niecierpliwością na nowe wiadro pomyj.

Bez uszanowania


- Filip P. - 01-29-2005

Nie znam zasług Miłosza dla III RP, ale został on wymieniony tu w kontekście właśnie postaci wybitnie zasłużonych, co niektórzy powinni oprotestować. Jedno mnie w tym wszystkim niepokoi, że Geppard powoływał się swego czasu na jakieś pisemko o Polsce, w którym sa właśnie wypowiedzi przeciw Miłoszowi, a gazeta typu Newsweek, niewątpliwie prestiżowa podważa zdanie Gepparda i wszystkich antymiłoszowskich jego towarzyszy. Tu mam przykład kolejnego takiego podważenia, zatem biorąc pod uwagę że Newsweek jest pismem piszącym raczej prawdę to Geppard był w błędzie, jak i reszta ludzi podzielających jego zdanie. A jeśli Waldemar Łysiak również był przeciw Miłoszowi to jego zdanie pozostaje na marginesie takim na jakim pozostają pisma katolickie. Martwi mnie tylko to, że ludzie, którzy ślepo nienawidzą innych mogą doprowadzić do tak żenujących sporów jak ten o miejsce pochówku Miłosza.

Ja akceptuje tą opinię chociaz zasług takich nie znam, ale jeśli ktoś je widzi to widocznie coś w tym jest. Natomiast nie lubie gdy ktoś odmawia komuś zasług ze względów politycznych bądź czysto poglądowych, a sądze ze tak zrobił W.Ł. w stosunku do Jacka Kaczmarskiego.
Nie lubie też postaw takich jak obrona katolickiego księdza poprzez malowanie na samochodach (dewastowanie) swastyk, gwiazd Dawida, oraz obrażaniu żydów. Nie rozumiem stwierdzenia z Łysiaka o opluwaniu polskiego antysemityzmu. Ja nie cierpie antysemityzmu, jeśli W.Ł. nie podoba się opluwanie antysemityzmu, abstrachując od tego ze J.K. opluwał go czy nie, to jest coś z Łysiakiem nie tak. Równie dobrze można potępiać ludzi obrażających faszyzm, zapominając o ofiarach tegoż systemu. Nie wiem jakie zasługi ma polski antysemityzm, że wypada go bronić przed opluwaniem, być może parafianie prałata Jankowskiego wsławili się w mediach obrażając biskupa, ale jak dla mnie i śmiem powiedzieć wiekszości społeczeństwa to nie sa zasługi. Antysemityzm powinno się zwalczać, zresztą paradoksem jest żeby katolicy byli antysemitami, bo wtedy już nie są katolikami ideologicznie.
Pozdrawiam


- zbych - 01-29-2005

Zdaje się, że S. przeczytał „Jarmark rymów” Tuwima i chce się tym pochwalić.

Więc ewentualnych zainteresowanych dalszą rozgrywką (choć wątpię, żeby tacy byli) odsyłam do w/w dzieła. Czytajcie po prostu zamieszczone tam fraszki na zmianę – jedną w imieniu S., następną – w moim. I tak aż do wyczerpania tematu.
To będzie mniej więcej to samo.

Fraszka „Do Zbycha” występuje w oryginale jako fraszka na krytyka (kłania się Szkoła Preparowania Cytatów imienia WŁ) i poprzedza fraszkę „Na pewnego endeka, co na mnie szczeka”. Nie będę tego cytował, przeczytacie sami w razie chęci, ale S. jeśli chce niech pracowicie przepisuje dalej, nie mam nic przeciwko temu.
Znany jest medycynie przypadek pewnego faceta, który przepisał na czysto „Lalkę” Prusa.

PS. SzAMaNie, na pewno się nie zdziwisz. Jestem dokładnie Twojego zdania.


- SzAMaN - 01-29-2005

Zbychu, masz rację - nie dziwię się Smile


- piotru - 01-29-2005

SzAMaN brawo! To jest to! Dla Ciebie :beer:
Zbych! Smakosz ma w jednym faktycznie rację krytykujac Ciebie. Za duzo tego Wersalu, on na to nie zasługuje. Normalny człowiek w normalnej, nieinternetowej sytuacji po prostu dałby mu w twarz po tych chamskich oszczerstwach, splunął pod nogi i odszedł. Smakosz aspiruje do jakiejś elokwencji, ale gdzieś z charakteru wyłazi siano. Geppard przy nim to - mimo strasznej upartosci - mistrz i gentelmen. Jego zachowanie przypomina mi rozwydrzonego gówniarza w sklepie, który drze sie w niebogłosy, przeklina, pluje i kopie wszystkich, zeby tylko ktoś zwrócił na niego uwagę. Wersal mu przeszkadza, jak ktoś rzuci JEGO własnym mięchem, też mu źle. To schizofrenia jakaś, czy co? Na różnych forach w necie masę takich oszołomów z wybujałym ego. Ale nie traćcie nadziei. Taka przypadłość jest uleczlna. Trzeba tylko zacząć w młodym wieku.


- Smakosz - 01-29-2005

Sizer,
powiadasz: "Nie lubie gdy ktoś odmawia komuś zasług ze względów politycznych bądź czysto poglądowych". Naiwność godna podziwu, lecz w żadnym razie naśladownictwa. Światy idealne nie istnieją, żyjemy w najlepszym. A co niby robi Zbychu w stosunku do Łysiaka? Kiedyś kochał go, teraz nienawidzi więc deprecjonuje na wszystki możliwe sposoby. Czy przy tej okazji ogląda się na fakty? Nawet ich nie zna.
"Biorąc pod uwagę że Newsweek jest pismem piszącym raczej prawdę" - weźmiesz pod uwagę co zechcesz, wszelako zastanów się, czy nie przeceniasz autorytetu tego tytułu.
"Ja akceptuje tą opinię chociaz zasług takich nie znam, ale jeśli ktoś je widzi to widocznie coś w tym jest." Otóż niekoniecznie. Właśnie tym sposobem Michnik zdobył rzeszę fanów, zwanych michnikowszczyzną. Oni nie mają własnego zdania, oni mają Wyborczą.
"Antysemityzm powinno się zwalczać" - piszesz. Bardzo słusznie piszesz, powinno się. I w ogóle, każdy rasizm. Antypolonizm również. Tylko, widzisz, dzisiaj, jeśli wytknę Żydowi brednię w rodzaju "polskiego obozu koncentracyjnego", z miejsca awansuję na żydożercę. Na antysemitę pierwszej klasy. Czy to jet w porządku, uważasz?


SzAMaNie,
Ty nie patrz tak na mnie, ja się Ciebie boję. Zbychu pręży muskuły, żeby dowalić mi po wersalsku aż piana nosem Mu tryska, a tu - proszę! Wpada sobie na chwilkę taki SzAMaN, przywala ze szpica i pędzi dalej. I nawet pogotowia nie wezwie, drań!
Co za szczęście, że nie zamierzasz ze mną polemizować! Bo jesteś wielki, jak Pałac Kultury. Z iglicą.
Obywatelstwo łączy nas, czy tego chcesz, czy nie. Możesz nad tym ubolewać. Jeżeli Cię to pocieszy to zanotuj, że ja pochodzę od innej małpy. I Bogu dzięki!
Natomiast bardzo podoba mi się cytata umieszczona pod Twoim postem. To z Kaczmarskiego, prawda? Widać On również tęsknił do jednoznacznych wyborów.


Piotru,
nie ma szczęśliwych krain. Ale zgodzisz się, że są szczęśliwsze? No to pomyśl, czemu. Czemu przeciętnego emerytowanego Niemca stać na wczasy na Teneryfie, a na to samo nie stać emerytów w Polsce? Co takiego stało się po wojnie, że tamtym powodzi się o niebo lepiej?
Co do Polski i realiów: trzeba odkomunizować kraj, odbierając złodziejom ukradzione oraz zagwarantować Polakom dwie rzeczy: równość szans i równość wobec prawa. A wieszać trzeba morderców, nieważne skąd pochodzą.


Widzę, że nie tylko nerwy odmawiają Zbychowi posłuszeństwa. Znowu coś Mu się zdaje. Uparta bestia! A niech tam. Specjalnie dla Niego coś przepiszę. Prosto ze Szkoły Parafraz im. Aloszy Kipera. (Powinniście wiedzieć, że z tą swoją Szkołą Preparowania Cytatów imienia WŁ, Zbychu znowu się rąbnął. Nie wiem jak Wy, ja zaczynam się do tych Jego przekłamań przyzwyczajać. Niedobrze.)

Zapytano Smakosza:
- Co pan sądzi o Zbychu?
- Dopóki nie muszę Go oglądać, jest nieźle.


- Smakosz - 01-29-2005

Piotru,
gdybyś Ty, czy ktokolwiek inny, dałby mi w twarz, nie mógłby "tak po prostu" splunąć mi pod nogi i "tak po prostu" odejść. Trudno pluć w górę, mam wrażenie. A już chodzić, gdy się leży, w ogóle nie sposób.
Które to były te moje "chamskie oszczerstwa", Cieniasie?


- piotru - 01-29-2005

Przeczytaj swoje pierwsze posty pod moim adresem chodząca erudycjo i łykaj bilobil, bo skleroza Cię dopada.
Jednak miałem rację z tym wybujałym ego. Możem maluczki i niskiego wzrostu. Wiesz, jaka jest róznica pomiedzy prostotą a prostactwem? Jam jest prosty człowiek, resztę sobie dośpiewaj. Do "cieniasie" dobrze mi się rymuje inne słowo pasujace do Ciebie, ale moja wrodzona kultura powstrzymuje mnie przed pojedynkowaniem się z Tobą na inwektywy.


- Smakosz - 01-29-2005

Piotru,
dość szeroko i nadzwyczaj dowolnie interpretujesz zarówno pojęcie "chamskie", jak i "oszczerstwa". "Chamskich oszczerstw" też nie znalazłem. Może to przez tę sklerozę, o którą mnie podejrzewasz.
Zauważyłem natomiast coś innego: złośliwości. Dość ostre, przyznaję. Ale to Ty zacząłeś. Znaczy: Tobie wolno, a ja mam zamknąć twarz? Oj, coś nieładnie Ci się ta Twoja kultura wrodziła.
Ale mówisz i masz: idę łyknąć bilibubilu. Następnie będę sobie dośpiewywał. I ego przytnę. Rzeczywiście rozrosło się niemożebnie. Staram się za Zbychem nadążyć. To jest dopiero ego! Szszszszalone!
Tak więc ja będę nadążał, a Ty śpij spokojnie, mój Słodki. Kotki dwa, aaa... wcale nie jesteś Cienias, ani mru mru! Dobranoc.


- Geppard - 01-29-2005

Witam,
No cóż, tak się „rozpisali” co niektórzy, że człowiek nie nadąża czytać, a o znalezienie czasu na pisanie to lepiej nie wspominać... Jednak czasem to się udaje.
Postanowiłem więc wrócić do konkretów.
Artur
1. Witaj w gronie Łysiakomaniaków! Skoro odrzucasz twórczość Łysiaka, ale czerpiesz z niej (vide Twój pierwszy post), oraz żyjesz wśród Łysiakomaniaków (w kraju o największym stężeniu Łysiakomaniaków), więc w tym sensie „kulturowo” jesteś Łysiakomaniakiem. Gratuluję.
2. Spytałeś pewnego razu: A gdzie Ty tam widzisz stwierdzenie, że Jacek jest wyznawcą chrzescijaństwa?
Więc ja teraz proszę o przeczytanie całego drugiego cytatu z „wywiadu australijskiego”, ze szczególnym zwróceniem uwagi na pierwsze pytanie i pierwszą odpowiedź.
I teraz zadam kilka pomocniczych pytań:
Co miała na myśli Pani Jola Wolska, przeprowadzająca wywiad z J.K., pytając: „czy przeszedł Pan na chrześcijaństwo”?
Czy przechodzi się na „wychowywanie w tradycji” czy raczej na „wyznawanie religii” (w tym przypadku chrześcijańskiej religii)?
I co odpowiada J.K.?
<<Zostałem wychowany ... etc. w związku z tym nie miałem na co przechodzić.>>
Czyli ujmując własnymi słowami i koncentrując się na „sednie”:
<<- czy przeszedł Pan na wyznawanie religii chrześcijańskiej?
- nie miałem na co przechodzić.>>
Stąd zdziwienie P. Wolskiej wyrażone w następnej wypowiedzi, która to nie była pytaniem przygotowanym wcześniej lecz wypowiedzią sprowokowaną poprzednią odpowiedzią J.K.
<<Bycie Żydem to nie to samo co bycie chrześcijaninem.>>
Resztę już przewałkowaliśmy...

Powtórzę więc pytanie:
Czy religia chrześcijańska nie jest tu przedstawiona w ujemnym świetle?

Piotru
Zarzucasz mi nadinterpretację w przypadku gdy przed jej zamieszczeniem uprzedzałem, że będę się bawił w „trzeci rodzaj kłamstwa”. Cóż za błyskotliwa spostrzegawczość.
To była taka „statystyczna zabawa”, żeby pokazać „Sqrwionemu” (nie udowodnił mi tego, o co go prosiłem, więc go „przechrzciłem”), iż orientuję się jakie to tłumy „walą” na to forum.
Poza tym, czy dałbyś głowę, że dzięki zamieszczeniu przeze mnie wiadomego linku na forum GW, nikt „nowy” tutaj nie zajrzał??
Zacytuję Tobie kilka wypowiedzi z forum GW. Dwie sprzed zamieszczenia przeze mnie linka:

<<Czy moge prosic o informacje, wypowiedzi Kaczmarskiego potwierdzajace ponizszy
cytat:
"Przez całą drugą połowę lat 90-tych opluwał polski Kościół, "polski
antysemityzm" i wszelkie "polactwo" hurtem. Wyemigrował do Australii tłumacząc
że robi to dlatego iż nienawidzi Polaków. Tam udzielał prasie wywiadów w których
wszystko co polskie (papieża, religię, patriotyzm) odsądzał od czci i wiary bez
przerwy wałkując mantrę "polskiego antysemityzmu", (...) mało kto wie że ów
wojujący Żyd pojednał się na wiedeńskim szpitalnym łóżku z chrześcijańskim
Bogiem przyjmując wiarę katolicką, którą tyle lat ganił jak wredny kult. Tak na
wszelki wypadek."
Waldemar Łysiak "Rzeczpospolita kłamców. Salon" str. 149-150>>

<<Przyłączam się do prośby Pawła. Ciekawy jestem źródeł wypowiedzi Łysiaka o
Kaczmarskim. Domyślam się tylko, że chodzi o polonijną prasę australijską, z
którą Łysiak ma kontakty.>>

I jeden po zamieszczeniu linka:

<<Dzięki, Geppard. Może byś ten wątek dał jako oddzielny, bo trochę naszukałem
się tego nowego postu. A wątek jest interesujący.>>

Yaddo
Twój post skojarzył mi się „alegorycznie” z następującą sytuacją: „jakaś suczka uważa, że gdy nasika na trawnik na Liberty Island to od tego zawali się Statua Wolności.”
Mówisz o metodologii Łysiaka i niby jej używając „opisujesz” go. Otóż bredzisz. A wiesz dlaczego? Bo nie padł ani jeden cytat (na potwierdzenie tez) z takich ludzi jak np. Ziemkiewicz, Kisielewski, Remuszko, Herbert, Herling-Grudziński, Trznadel, Tyrmand, Narbutt etc. etc. Więc gdzie ty tu widzisz metodologię Łysiaka w swoich wysi(ł)kach??

Sprawa cytatu o „wolnej Polsce”, który tak „o(re)choczo” podchwycił Zbychu (przez... etc.)
Wypadałoby co niektórym „ignorantom” przytoczyć go w całości, a nie wyrwanego z kontekstu:

<<(...) Potem wspomina [pewien Polonus – przyp. mój. Z.W.] z rozrzewnieniem wizytę w ojczyźnie. Jak na pytanie wopisty, w jakim celu przyjechał do Polski, spytał:
- Panie poruczniku, czy Polska jest wolnym krajem?
- Oczywiście!
- No to mnie wolno przejechać bez celu.
I jak potem wykupił całą wódkę ze sklepu Baltony. Stare, dobre czasy. (...)>>
(Asfaltowy Saloon, W.Ł., wyd. II, Warszawa 1986, str. 240-241)

Wszyscy „zainteresowani”:
Sprawa „niepozwalania bośniackim kobietom przerywania ciąży”.
Ograniczę ją teraz do 2 pytań:
Czy ktoś czytał tekst źródłowy, czyli list Ojca Św. do Arcybiskupa Sarajewa?
I czy Katechizm Kościoła Katolickiego obowiązuje również wyznawców innych wyznań czy religii?

Zbychu (...) piszesz:
<<Na stronie WŁ (tam, gdzie Geppard na nas donosi swoim, jak się dowiaduję z dobrze poinformowanych źródeł, i tak dobiera cytaty z niniejszej dyskusji, żeby na stronie WŁ to on wygrywał)>>
Udowodnij mi, że z „wątku okołochrześcijańskiego” dopuściłem się manipulacji, lub wyrywania słów bądź zdań z kontekstu. Bo jeśli mi tego nie udowodnisz, to Tobie również zaproponuję zmianę „nick’a”, albo tylko zmianę jednej litery w „nick’u”, tej drugiej. Na jaką? Łgadnij!! I to przez tyle „chu...” ile podobnych manipulacji i kłamstw się tutaj dopuszczasz...

c.d.n.

Zbigniew Wilczyński


- Artur - 01-29-2005

Geppard napisał(a):Witaj w gronie Łysiakomaniaków! Skoro odrzucasz twórczość Łysiaka, ale czerpiesz z niej (vide Twój pierwszy post), oraz żyjesz wśród Łysiakomaniaków (w kraju o największym stężeniu Łysiakomaniaków), więc w tym sensie „kulturowo” jesteś Łysiakomaniakiem. Gratuluję.
No można tak powiedzieć, zdaża mi sie bredzić jak rano wstaje i jestem zaspany, więc mam coś wspólnego z Łysiakiem...
Ale na poważnie - nie nie żyje w środowisku Łysiakomanów i nie znam go kompletnie. Jesteś pierwszym jakiego spotkałem i to też jak widzisz w sieci. Nazwisko słyszałem tylko przy okazji Napoleona i to raczej jako stwierdzenie, nie uczcie się z tego bo to publicystyka a nie podręcznik.

Geppard napisał(a):Co miała na myśli Pani Jola Wolska, przeprowadzająca wywiad z J.K., pytając: „czy przeszedł Pan na chrześcijaństwo”?
To wie tylko Pani Wolska. Podejrzewam, że myślała, że Jacek zaczął wierzyć w dogmaty kościoła. Jak wiemy z dalszej cześci pomyliła się. Jacek nie przeszedł na chrześcijaństwo, ale czuł się z nim związany. Nie widze tu nic dziwnego ani obraźliwego.

Geppard napisał(a):Powtórzę więc pytanie:
Czy religia chrześcijańska nie jest tu przedstawiona w ujemnym świetle?
Oczywiście, że nie . Nie jest przedstawiona w żadnym świetle. JK po prostu stwierdza fakt, że jest niewierzący, ale korzysta z wytworów kultury chrześcijańskiej. Co w tym obraźliwego? Szukasz na siłe miejsca gdzie by obrażono katolicyzm. Prowadzi Cię to na manowce, bo zaczynasz wymyślać coraz dziwniejsze wizje. Jacek nie powiedział, nie jestem chrześcijanienem bo to tacy a tacy ludzie a ta religia jest taka a taka. Co dziwniejsze, jako jeden z nielicznycj obecnych tu katolikow czujesz się tym wywiadem obrażony. Prawda jest taka, że po prostu chcesz być obrażony. To rodzaj masochizmu?


Geppard napisał(a):Czy ktoś czytał tekst źródłowy, czyli list Ojca Św. do Arcybiskupa Sarajewa?
I czy Katechizm Kościoła Katolickiego obowiązuje również wyznawców innych wyznań czy religii?
1. Od czasów pisania pracy o partiach prawicowych w latach 1918-199 i przeczytania ich programów nie mam ochoty na żadne bzdety. Jak odzyskam spokój ducha po tych wszystkich wezwaniach do wydalenia Ukrańców, Żydów i wszystkich niegodnych bycia Polakami to może się za to zabiorę.
2. O tak. Najlepszym przykładem jest Polska. Czemu cholera na stołówce szkolenej nie dawali mi mięsa? :lol:

Nie ma więcej naprawde tych wywiadów? Obiecałeś Sad


- zbych - 01-30-2005

Oj, Geppard, przestraszyłeś mnie, że mnie przechrzcisz, a przy tym temacie już tyle zamieszania z przechrzczeniem, że po co jeszcze dodatkowe.

Więc dobrze, zgadzam się oczywiście na Twoje warunki. Udowodnię z przyjemnością, że w „wątku okołochrześcijańskim” (jak go zwiesz) dopuszczasz się manipulacji i co tam jeszcze chcesz mieć wykazane czarno na białym.
Tylko zróbmy to wreszcie raz porządnie i po kolei, bo wkrada nam się coraz większy chaos.
Ja proponuję odpowiadać w kolejności, w jakiej pojawiły się posty. Najpierw Ty udowadniasz, że WŁ nie kłamał albo że JK kłamał, a potem ja szybciutko udowadniam, że Ty manipulowałeś.
Sądzę, że tak będzie uczciwie.

Przecież wiesz, że w razie czego ja Ci mogę w ogóle wszystkie litery w nicku zmienić (a nie jedną jak Ty mnie grozisz) i nawet się nie domyślasz na jakie. Ale nie byłbyś zadowolony.
S. tak zalazłem za skórę, że jak widzę nawet w postach do innych wspomina mnie obsesyjnie. Złapał wirusa Hassliebe! Dreszcze nim wstrząsają, wycofuje się z dyskusji, powraca niczym zombie, nie wie, gdzie ma rufę. Jak mu się stan utrwali, odda ducha z moim imieniem na ustach. Będzie mówił do ludzi „dzień Zbychu dobry” albo „niech Zbychu będzie pochwalony Zbychu Jezus Chrystus” albo „cześć k... Z... chłopaki!” – bo trudno rozszyfrować, z jakiego kręgu kulturowego czerpie w życiu codziennym i czy w ogóle.

A poza tym, Geppard, nic nie mówisz o moich wypisach ze strony WŁ, potem znowu pojawią się zarzuty, że jest niemerytorycznie. Ja całkiem merytorycznie poczyniłem zarzut, że propagujesz Mniszkównę zachwaszczając kulturę Twojej ojczyzny. I pomijasz ciężkie oskarżenie jakby nigdy nic. Ładnie to tak?

Poczucie humoru też Cię opuszcza. Yaddo zgrabnie kpi, a Ty rozpatrujesz to jak pracę naukową i jeszcze okazujesz, że gorzej niż Yaddo znasz tzw. metodologię Łysiaka, czyli jego modus operandi, gdyby skorzystać ze słownictwa bardziej stosownego przy okazji seryjnych morderców, ale trafnego.

Tak prowokujesz i prowokujesz, że się przymierzam, żeby w końcu znów przeczytać coś z książek WŁ czasu komuny - dla pożytku mojej duszy – wynotować ze złą wolą co smakowitsze kaski i tendencyjnie zobaczyć, co wyjdzie. Może ciekawy portret psychologiczny autora?

I wścibskie pytanie, Geppard. Czy przepuszczacie posty przez cenzure prewencyjna na Waszej stronie? Czy też ja się mylę jak zwykle przy okazji WŁ?
Czy taka dyskusja jak tu byłaby tam możliwa i dopuszczalna, tzn. z wściekłymi atakami na bohatera strony? Bo na razie widzę tam kółko wzajemnej adoracji, ale przyznaję się, że czytałem po lebkach. Jeśli tradycyjnie nie mam racji, wskaż mi jakiś wątek krytyczny (niekoniecznie wsciekle) wobec WŁ, chętnie przejrzę. Chyba że faktycznie nie ma.

I w tym duchu koncyliacyjnym zakończę, choć bardziej rad byłbym z odpowiedzi niż z wzajemności.


- piotru - 01-30-2005

Zbych, nie wiesz, gdzie S. ma rufę? To przecież takie oczywiste :lol: .

Smakoszu przez jedno "szu". Jeśli sugestię, że nieopacznie zrozumiałeś post przedmówcy traktujesz jako wredną złośliwość i zapoczątkowanie brzydkiej awanurki i wymiany inwektyw, to juz Twój problem i kłopoty z logiką. Ja faktycznie pójdę spać, bo spokojny sen jest dla mnie cenniejszy. Ty niewatpliwie absolutnie w kazdym poście jesteś chodzącą kulturą, przy której Zbych to prostaczek niewychowany. Twoje posty ociekają miodem i płatkami róż i ani razu nie byłeś złośliwy. Żyj szczęśliwie w swoim mniemaniu. Pa! Dobranoc!

Geppardzie, ja nie dam głowy za wiele rzeczy, a zwłaszcza za Ciebie. ja nie twierdzę, że absolutnie nie wzrosła ilość odwiedzin na stronie ( dzieki Tobie oczywizda!), ale twierdzę, że wyciaganie statystycznych wniosków na podstawie 2 dni o dosyć specyficznej charakterystyce to nie tylko manipulacja, ale i ststystyczna bzdura, co powie Ci każdy, kto nie przysypiał na lekcjach podstaw tejże nauki w liceum. By wyciągać wnioski o tzw. trendzie, czyli tendencji, trzeba mieć trochę wiecej danych, niż dwie. Choć znam takich, którzy wyciągają średnią arytmetyczną z ...jednej danej Big Grin Big Grin Big Grin .
Smakosz słusznie zauważył (?), że chodzi mi o merytoryczność dyskusji. Nasze poglady polityczne i światopogladowe nie mają w niej znaczenia. Możemy nawzajem obrzucać się inwektywami, uważać się za faszystów albo lewackich terrorystów słowa etc., ale nie ma to znaczenia,bo nie przybliza nas ani o krok do meritum. Jak napisałem Smakoszowi - rzucisz nam pod nogi ewidentne dowody, ze Jacek popełniał ( nie jeden raz!) w prasie jakiejkolwiek czyny, o które oskarża go WŁ, ja zamknę dziób i bedę krzyczał w niebogłosy, mea culpa i przyznam Tobie ( i Łysiakowi) na dowolnym forum, że mieliście rację a ja bładziłem. Co jednak i tak nie zmieni mojego stosunku do TWÓRCZOŚCI JK. Co najwyżej do samej postaci Jacka.


- Smakosz - 01-30-2005

O, patrzcie tylko! Po kolejnej wizji ze Smakoszem w roli głównej Zbychu wyznaje (Geppardowi), że wkradł się Weń chaos. Zresztą i tak powitałbym tę deklarację z radością, uznając za pierwszy stopień w procesie żmudnej rekonwalescencji, gdyby nie fakt, iż odkrycie to nie takie znowu imponujące. Chaos zawsze w Zbychu tkwił. Ten chaos sprawia, że czarne nazywa białym. To przez ten chaos nie zrozumiał propozycji Gepparda. No, ale nie będę Mu jej wyjaśniał, skoro obsesyjnie zaczyna wierzyć w wypisywane przez siebie bzdury i w miarę upływu czasu ten beznadziejny stan wyraźnie pogłębia się. Ani chybi przez nadmierne zapatrzenie w Tuwima odbija Mu się Sztaudyngerem: "Powodzenia połowa - wierzyć we własne słowa".

Arturze,
utrzymujesz, iż Polska jest krajem, w którym KKK obowiązuje wyznawców innych religii? Nieźle! To przez to mięso, co to Ci nie dawali na stołówce, tak Ci się mroczno porobiło? Swoją drogą, ja nie dawałbym Ci mięsa również poza stołówką. Ewentualnie, i to w dużych ilościach, dorsza. W zalewie z oliwy z oliwek. Cholesterol wali Ci na mózg!
Geppard pyta, czy miałeś okazję poznać list Papieża do Arcybiskupa Sarajewa, a Ty nazywasz ów list "bzdetem"? Gratuluję wrażliwości, choć może zbytnio się ograniczasz. Rozbiegnij się, idź na całość, przyjrzyj się, jak robią to "Fakty i Mity" czy "Nie".
Jeśli nie chce Ci się rozpędzać, zrozumiem, nie będę potępiał Cię za ociężałość. Przeto usiądź, poczytaj, napisz pracę o partiach lewicowych w latach 1944-2004. Nie zmądrzejesz, sporo na to za późno, ale w deklaracjach ideowych PPR, PZPR, SdRP, SLD i SDPL znajdziesz pewnie spokój, którego duch Twój tak pragnie.
Albo odpuść sobie. Wogule.

Piotru,
nie obiecywałem, że nie będę wrednie złośliwy.
Natomiast cieszy mnie, że w kwestiach merytorycznych zgadzamy się. Reszta to - pamiętaj, proszę - teatr.
A propos teatr. Co Wy tak (ze Zbychem) oglądacie się za moją rufą? Pisałem Ci już, że ja akuratnie skandaliczny homofob jestem, nie toleruję pedalstwa. Ergo, szukajcie przyjemności w innym miejscu.
Smakosz
(przez jedno "sz", brawa za spostrzegawczość!)


- SzAMaN - 01-30-2005

Smakosz napisał(a):Jeżeli Cię to pocieszy to zanotuj, że ja pochodzę od innej małpy.

Po pierwsze nie wydaje mi się abyśmy byli na "ty" - ja wole od Pana trzymać się na dystans. Nawet nie wie Pan jak bardzo mnie te różnice w pochodzeni cieszą, chociaż biologia udowodniła, że człowiek nie pochodzi od małpy - małpa i człowiek mieli wspólnego przodka Sad Jeżeli założyć, że to prawda, to sprawy się mają mało rózowo... Cyba pójdę się z iglicyPKiN rzucić. Albo nie - poczekam jeszcze... Rodziny się nie wybiera. W każdym bądź razie "mów mi: wuju" Wink

Smakosz napisał(a):To z Kaczmarskiego, prawda?

Nieprawda Panie Największy-Spośród-Wszystkich Erudyto.

Smakosz napisał(a):Zapytano Smakosza:
- Co pan sądzi o Zbychu?
- Dopóki nie muszę Go oglądać, jest nieźle.

Od tego rodzaju smakołyków Smakosza ja dostaję niestrawności i chyba zaraz zastosuję się do rady z Mądrości Syracha - "pójdę, zrzucę to na uboczu i ulżę sobie". Ale na przyszłość będę jednak jadał gdzie indziej.

Geppard napisał(a):żyjesz wśród Łysiakomaniaków (w kraju o największym stężeniu Łysiakomaniaków), więc w tym sensie „kulturowo” jesteś Łysiakomaniakiem.

Geppard, Cełberze, wyjaśnij mi jakie (w przybliżeniu) jest procentowe stężenie Łysiakomaniaków w Polsce. Bo ja się o nich na ulicy nie potykam... Jeżeli pod wpływem kulturowego oddziaływania kilku procent Polaków ja mam być Łysiakomaniakiem (chroń mnie od tego Panie Boże), to w takim przypadku w równym (zgodnie z Twoim tokiem myślenia), jeśli nie większym stopniu wszyscy jesteśmy np. Lepperomaniakami, gdyż o nim na pewno słyszało i jego popiera większy odsetek polaków niż Łysiaka - ergo: ich kulturowe oddziaływanie na nas jest większe niż Łysiakomaniaków. Niewesoło... Sad

Geppard napisał(a):Czyli ujmując własnymi słowami i koncentrując się na „sednie”:
<<- czy przeszedł Pan na wyznawanie religii chrześcijańskiej?
- nie miałem na co przechodzić.>>

W tym przypadku skoncentrowanie się na sednie to nic innego, niż usunięcie z cytatu słów, które mogły by przeczyć temu, co Ty usiłujesz nam wcisnąć. Metoda Świadków Jehowy - oni już nawet ewolucji w ten sposób przeczą. Bo poprzez ujęcie własnymi słowami wypaczyłeś sens. Prostaczki i ciemnogród tego nie zauważą, ale wydaje mi się, że wolałbyś przekonać ludzi o poziomie intelektualnym nieco wyższym - w takim razie zmień metodę...


- Smakosz - 01-30-2005

SzAMaNie!
Upsss... Przepraszam. Chciałem powiedzieć: Wuju!
Gubisz się, przeprowadzając zbyt wiele operacji umysłowych na godzinę. To stąd ta niestrawność. Rzeczywiście: zwolnij, kucnij i zrzuć. Tylko nie zapomnij posprzątać.
I już mnie nie kop, o Wielki, litości!
I powiedz, skąd ów cytat? Wujem, bądź, skoro taka wola Twoja, ale bądź i człowiekiem!


- SzAMaN - 01-30-2005

Smakosz napisał(a):Gubisz się, przeprowadzając zbyt wiele operacji umysłowych na godzinę.

Czuję się zmiażdżony krytyką, pomimo tego, że nie wiem do czego ona się odnosi. Gdzie tu logika? Gdzie sens? A przede wszystkim gdzie argumenty? Ale zdążyłem się już przyzwyczaić do braku jakichkolwiek treści merytorycznych w Pana postach, więc pozostaje mi tylko się domyślać, bo od Pana, Panie Smakosz to ja się chyba nie dowiem. Co do tego wuja - Roch Kowalski z "Potopu" prezentował podobny do pańskiego poziom inteligencji...

Smakosz napisał(a):Tylko nie zapomnij posprzątać.

Zawsze sprzątam, więc i tym razem nie zapomnę.

Co do cytatu - dziwię się, że pańskie ogromne oczytanie, któremu daje pan upust w swoich epistołach nie pozwala panu Tego odgadnąć... Ale można poszukać. Nie będę Pana pozbawiał tej przyjemności - może odciągnie ona pana od wypisywania tutaj bredni i wspinania się na wyżyny absurdu.

Ups... niechcący wdałem w pyskówkę. Czas ją zakończyć, bo z Panem da się dyskutować jak widzę wyłącznie na poziomie okolic rynsztoka, a to nie są dla mnie atrakcyjne okolice. Cenię sobie świeższe powietrze, więc przeniosę się gdzieś wyżej Pana w tych pięknych okolicznościach przyrody pozostawiając.


- Artur - 01-30-2005

Smakosz napisał(a):Arturze,
utrzymujesz, iż Polska jest krajem, w którym KKK obowiązuje wyznawców innych religii? Nieźle! To przez to mięso, co to Ci nie dawali na stołówce, tak Ci się mroczno porobiło? Swoją drogą, ja nie dawałbym Ci mięsa również poza stołówką. Ewentualnie, i to w dużych ilościach, dorsza. W zalewie z oliwy z oliwek. Cholesterol wali Ci na mózg!
Oczywiście pośrednio, ale temu zaprzeczyć nie można. Nawet głupie święta. Przyjeźnie się w muzułmaninem, któremu z okazji Jego świąt nikt wolnego nie daje.
Swoim dzieciom nie dawaj, wychowasz je na swoje podobieństwo - będziecie tworzyć wesołą rodzinkę.
Samkosz napisał(a):Geppard pyta, czy miałeś okazję poznać list Papieża do Arcybiskupa Sarajewa, a Ty nazywasz ów list "bzdetem"? Gratuluję wrażliwości, choć może zbytnio się ograniczasz. Rozbiegnij się, idź na całość, przyjrzyj się, jak robią to "Fakty i Mity" czy "Nie".
Obydwu przytoczonych gazet nie czytam z tegoż samego powodu co listów papieża. Nie potrzebuje opini redaktorów gazet by mieć swoje zdanie.

Smakosz napisał(a):Jeśli nie chce Ci się rozpędzać, zrozumiem, nie będę potępiał Cię za ociężałość. Przeto usiądź, poczytaj, napisz pracę o partiach lewicowych w latach 1944-2004. Nie zmądrzejesz, sporo na to za późno, ale w deklaracjach ideowych PPR, PZPR, SdRP, SLD i SDPL znajdziesz pewnie spokój, którego duch Twój tak pragnie.
Albo odpuść sobie. Wogule.
O nie, na takie prace już się nigdy nie dam nabrać. Inna sprawa, że partie, które wymieniłeś są przegięciem w drugą stronę. Dowodzi to tylko, że ekstremiści z prawej i lewej strony są siebie warci.

Smakosz napisał(a):A propos teatr. Co Wy tak (ze Zbychem) oglądacie się za moją rufą? Pisałem Ci już, że ja akuratnie skandaliczny homofob jestem, nie toleruję pedalstwa. Ergo, szukajcie przyjemności w innym miejscu.
Ocho, Zbychu dobrze go wyczuleś... Pan Smakosz lubi w rufe, ale jako grzeczn(y)a prawi(cowiec)czka będzie się przynejmniej słowami bronić...

Człowieku opanuj sie, weź na wstrzymanie. Na razie obrażasz wszystkich wokoło i nic sensownego nie mówisz.


- piotru - 01-30-2005

Smakosz! Zadziwiasz mnie. Raz paplesz, jak nawiedzony mnich po roku głodówki na pustyni. Innym razem jakby Ci bielmo schodziło z oczu na kilka minut. Ja nie mam pretensji do tego że jesteś złośliwy, jeno o styl tej złosliwości. Można sobie wytykać błedy i złośliwie, ale z dala od głupich i chamskich insynuacji, nie? Faktycznie nastapił bład słowny. Nie miało być "chamskich oszczerstw" lecz takowych "insynuacji".
Nie ważne, kto zacząl, ale jesli nawet stali bywalcy tego forum pieprzą trzy po trzy wg Ciebie i Gepparda, to zauważ, ze inwektywami i politycznymi etykietkami zaczął rzucać Geppard i Ty go mocno wspomogłeś.
Dziwnym trafem faktycznie możemy być zgodni w meritum, choć mieć z gruntu odmienne zapatrywania na życie. ja dobrze wiem, czemu Niemcy na emeryturze jeżdżą na Teneryfę, a mnie to się nie przytrafi. Ale masz trochę ograniczony horyzont. Nie zrzucajmy wciąż całej winy na komuchów. Pomyśl, dlaczego na naszych obecnie ziemiach zachodnich i w Prusiech :wink: mamu tak dobre drogi i domy na wsiach, których nie powstydziłoby się niejedno miasteczko na Mazowszu. Komuna - tak! Oni napsuli od cholery. I ta stara i ta obecna "post". Ale nie tylko oni, patrz też na uwarunkowania przedwojenne i wcześniejsze.
O współczesności: Zauważ, że okrągły stół układali nie komuniści z komunistami. Może prawdziwej prawicy było tam na lekarstwo, ale rządy Mazowieckiego, Suchockiej, Olszewskiego. Buzka trudno nazwać lewicowymi. Przypomnij sobie, jak sp...rzył reformę słuzby zdrowia ( i nie tylko tę) Buzek i jak obsadzano "swoimi" Fundusze Zdrowia. Faktycznie czerwoni nie zrobili nic, by tę sytuację poprawić. Wręcz przeciwnie. Miałem okazję tragicznie doświadczyć efektów tej reformy tuż po Buzku, wierz mi! Partyjniactwo i prywata szerzą się po obu stronach sceny.
Ja może zaraz bym nie wieszał złodzieji, bo po chrzescijańsku dawałbym szansę na pokutę i poprawę, ale recydywa powinna być karana ze zdwojoną surowością, a nie jest! Przykład pomroczności jasnej przeszedł do historii. Synka recydywistę chronią zasługi tatuśka. O to chyba Ci nie chodzi, nie?
Ale znów bredzę pewnie bez sensu o polityce. Jesteśmy kwita. Ty uważasz, że ja jestem cienias, ja to samo o Tobie Smile . Ale chyba nie chodzi o to, by się ty przekonywać o swoich racjach swiatopoglądowych, nie? Ja nie przekonuję Cię o wielkosci JK jako człowieka, bo i nie mam takiego zamiaru. Jeszcze raz powtarzam, że JK nie był dla mnie nigdy wzorem postępowania. Co nie znaczy, że zamierzam go potepiać w pień. Wisi mi kalafiorem pieniactwo Łysiaka. W efekcie tej dyskusji może i nieco bardziej zapoznam się z jego tFUrczością. Geppard powinien być szczęśliwy Big Grin . Nawet jeśli przychylniej w paru miejscach spojrzę na WŁ, to i tak nie zmieni to mojego obecnego nastawienia. WŁ powiedział coś o JK, co wg mnie i wielu na tym forum wydaje się absurdem. Być może wszyscy się mylimy, ale to trzeba udowodnić. geppard goni za tym królikiem i na razie nici z tego. Jako erzatz rzuca jakieś dodatkowe opinie róznych ludzi, którzy nie są i nie bedą wielkimi autorytetami. JA CHCĘ DOWODÓW, że się mylę w ocenie konkretnej wypowiedzi Łysiaka. tylko tyle i aż tyle. Cała dyskusja o polityce to mieszanie Wisły za pomocą kija bez celu. Choć raz przyznaj mi rację. Jesli nie, to ja na prawdę juz nie rozumiem, o co Ci chodzi. Ale cóż. Cienias przecież jestem.

P.S. jeśli już jesteś takim wygadanym erudytą i inteligentem to nie pisz wogule, bo to cokolwiek nie ortograficznie. Nie czepiam się, jesli ktoś sporadycznie walnie byka, ale to trafia Ci się nagminnie. A co do homofobii. O swojej homofobii dajesz znać od pierwszego postu. Co? Masz niemiłe doswiadczenia?Big Grin A tak na serio: Homofob to człowiek nienawidzący lub bojacy się ludzi w ogóle a nie nielubiacy "kochajacych inaczej". Czyli tzw. "homo" może być też homofobem, choć to dziwnie brzmi.
Twoja rufa mnie interesuje z dwóch punktów widzenia i zaden nie jest tym, który Ci przychodzi na myśl. Na pieszczoty to trzeba zasłużyć :wink: . Interesuje mnie, czy aby rufę masz w prawidłowo anatomicznym miejscu i drugi, czy moja noga tam dosięgnie, bo faktycznie wysoko nie siegam. To była taka - przyznaję - mało wersalska złośliwość.

PS II Sorry za nagminną literówkę. Permanentnie zamienia mi się na klawiaturze u i y.


- Luter - 01-30-2005

sizer napisał(a):Obiektywnie stwierdzam że Geppard rzucał wyrwanymi z kontekstu wypowiedziami, które miały przedłużyć czas tzw. "śledztwa". Bardzo szlachetnie że w obrone Gepparda włączyło się pare osób, ale "my" tzn. forumowicze czekaliśmy dość długo na te wywiady o których Geppard wspomniał już 1,5 miesiąca temu
Bo gepard to najszybsze zwierzę świata - "wyciąga" 90 km na godzinę! Tyle tylko, że z taką prędkością może biec najwyżej przez cztery sekundy, bo w tym czasie bardzo grzeje mu się mózg.
Mam nadzieję, Sizerze, że to Ci coś wyjaśnia.

Smakosz napisał(a):KN, bez obaw, na moją zdolność rozumienia mógłbyś postawić i te kilka szarych, co to Ci zostały.

Ależ tak, oczywiście!
Cieszy mnie Twoja wysoka samoocena. Może to być dobry punkt wyjścia w ewentualnej terapii.

KN.