Forum o Jacku Kaczmarskim
o Jacku w PR1 - Wersja do druku

+- Forum o Jacku Kaczmarskim (https://kaczmarski.art.pl/forum)
+-- Dział: Jacek Kaczmarski (https://kaczmarski.art.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Media (https://kaczmarski.art.pl/forum/forumdisplay.php?fid=4)
+---- Dział: Radio (https://kaczmarski.art.pl/forum/forumdisplay.php?fid=33)
+---- Wątek: o Jacku w PR1 (/showthread.php?tid=4174)

Strony: 1 2 3 4 5 6


- wilk'u - 03-21-2007

pkosela napisał(a):No.... Anegdota. Ciekawa, dowcipna i mówiąca coś o JK.
Jeżeli mówisz o kimś że jest Twoim przyjacielem. Przyjacielem od wielu, wielu lat to zakładam że coś wiesz o jego życiu (w tym najbardziej trywialnym znaczeniu tego słowa).
Nie mówię, że taka reakcja JK była dla mnie zaskoczeniem. Dla KN też nie.
Zgodzę się z Tobą, że mówi coś o JK.
W pewien sposób potwierdza zdania napisane przes Pawła na jednym z wątków.


- pkosela - 03-21-2007

Ale przecież KN mówił, dlaczego przytacza tę właśnie anegdotę i co ma potwierdzać.


- wilk'u - 03-21-2007

potwierdza zdanie, że Jacka przyjaźnie były "w jedną stronę"

edit:literówki


- pkosela - 03-21-2007

Potwierdza, że JK nie przywiązywał wagi do takich rzeczy.
Mnie też średnio interesuje, że ktoś kupił sobie samochód. To znaczy, że nie cenię tego kogoś? Że nasza przyjaźń jest "jednostronna"?


- wilk'u - 03-21-2007

pkosela napisał(a):...JK nie przywiązywał wagi do takich rzeczy
i tu bym się z Tobą nie zgodził. Jacek sam określił siebie jako hedonistę. Sprawy doczesne nie były mu obojętne.
ale myślę że to nie w tym kierunku ta rozmowa
pkosela napisał(a):Mnie też średnio interesuje, że ktoś kupił sobie samochód.
nie musi Cię wcale interesować. ale wiesz takie rzeczy. a to nie to samo


- pkosela - 03-21-2007

wilk'u napisał(a):Jacek sam określił siebie jako hedonistę.
Za Słownikiem Języka Polskiego PWN:
Cytat:hedonizm
1. «doktryna etyczna uznająca rozkosz bądź unikanie przykrości za najwyższe lub jedyne dobro i cel życia»
2. «postawa życiowa oparta na tej doktrynie»
wilk'u napisał(a):ale myślę że to nie w tym kierunku ta rozmowa
Masz rację.
W takim razie wytłumacz mi. Ta anegdota była nie na miejscu Twoim zdaniem?
Potwierdzała, że JK był zainteresowany tylko sobą i radości oraz smutki przyjaciół raczej Go nie interesowały? Że przyjaciele byli Mu potrzebni, aby Go podziwiać?
To masz na myśli pisząc o jednostronnej przyjaźni?


- wilk'u - 03-21-2007

Jest jeszcze jedno rozwinięcie pojęcia hedonizmu:
wikipedia napisał(a):Hedonizm materialistyczny dopatruje się najwyższej lub jedynej wartości w gromadzeniu i zużywaniu dóbr materialnych
ale to tylko tak a propos Smile
pkosela napisał(a):W takim razie wytłumacz mi. Ta anegdota była nie na miejscu Twoim zdaniem?
Potwierdzała, że JK był zainteresowany tylko sobą i radości oraz smutki przyjaciół raczej Go nie interesowały? Że przyjaciele byli Mu potrzebni, aby Go podziwiać?
To masz na myśli pisząc o jednostronnej przyjaźni?
1. uważam, że ta (i każda inna ) anegdota jest na miejscu
2. podpisuję się pod Twoim wywodem
3. to nie jest nic odkrywczego
4. jeżeli nie jest odkrywcze to dlaczego niektóre osoby oburzyły się kiedy Paweł określił osobowość Jacka mianem - narcystyczna?
5. tak wygląda według mnie przyjaźń jednostronna


- pkosela - 03-21-2007

Zgadza się - nie ma w tym nic odkrywczego...
Zgadza się także to, że JK nie był ideałem, jakim chcą Go (zdaje się) widzieć niektórzy...
I dlatego chciałeś zwrócić uwagę na tę anegdotę.
Zgadza się? Wink


- Dyl - 03-22-2007

pkosela napisał(a):Zgadza się także to, że JK nie był ideałem, jakim chcą Go (zdaje się) widzieć niektórzy...
Zgadza się także to, że JK nie był potworem, jakim chcą Go (zdaje się) widzieć niektórzy...


- wilk'u - 03-22-2007

pkosela napisał(a):Zgadza się także to, że JK nie był ideałem, jakim chcą Go (zdaje się) widzieć niektórzy...
I dlatego chciałeś zwrócić uwagę na tę anegdotę.
Zgadza się?
Zgadza się


- tmach - 03-22-2007

Dyl napisał(a):
pkosela napisał(a):Zgadza się także to, że JK nie był ideałem, jakim chcą Go (zdaje się) widzieć niektórzy...
Zgadza się także to, że JK nie był potworem, jakim chcą Go (zdaje się) widzieć niektórzy...
JK był człowiekiem z krwi i kości. Miał wady i zalety, jak każdy z nas. I z tym chyba zgodzimy się wszyscy.


- Luter - 03-26-2007

Ręce opadają. Wilku, jeśli masz ochotę o tym pogadać, zapraszam na forum Ludwika, bo tutaj moja odpowiedź nie przejdzie cenzury obyczajowej. Pozdrawiam.

[ Dodano: 26 Marzec 2007, 02:20 ]
Dyl napisał(a):Etaty odpowiadające za "odbrązawianie" Jacka Kaczmarskiego zostały już dawno obsadzone i jest ich niezliczona mnogość.
Co prawda to prawda!
Uważaj, Dylu, bo się jeszcze okaże, że musiałeś nie znać Jacka, skoro nie wiesz, że był potworem.


- Niktważny - 03-27-2007

Dyl napisał(a):Zgadza się także to, że JK nie był potworem, jakim chcą Go (zdaje się) widzieć niektórzy...
Dla jednych nie był, dla innych - jak się okazuje - jednak był.
Najwyraźniej nie da się odgórnie ustalić oficjalnej i obowiązującej optyki na JK.
Nie da się z Kaczmarskiego zrobić aniołka fruwającego - jak chcieliby niektórzy.
I nie można mieć pretensji o to, że nie wszystkim, którzy mogą się wypowiedzieć publicznie, pasuje rola ornamentatora malującego Mistrzowi słodkie laurki.
Dyl napisał(a):Etaty odpowiadające za "odbrązawianie" Jacka Kaczmarskiego zostały już dawno obsadzone i jest ich niezliczona mnogość.
Podobnie, jak etaty odpowiadające za budowę i konserwację pomnika JK oraz pomalowanie monumentu - najlepiej na różowo.


- pkosela - 03-27-2007

Paweł Konopacki napisał(a):Najwyraźniej nie da się odgórnie ustalić oficjalnej i obowiązującej optyki na JK.
Na szczęście.


- Luter - 03-27-2007

Tak jest, na szczęście, bo jeszcze by wyszło, że to pijak, degenerat i nic więcej - tak jak by chcieli niektórzy.


- pkosela - 03-27-2007

Luter napisał(a):to pijak, degenerat
zgadza się
Luter napisał(a):i nic więcej
tutaj już nie


- Seim - 03-27-2007

Paweł Konopacki napisał(a):Dla jednych nie był, dla innych - jak się okazuje - jednak był.
Najwyraźniej nie da się odgórnie ustalić oficjalnej i obowiązującej optyki na JK.
Nie da się z Kaczmarskiego zrobić aniołka fruwającego - jak chcieliby niektórzy.
I nie można mieć pretensji o to, że nie wszystkim, którzy mogą się wypowiedzieć publicznie, pasuje rola ornamentatora malującego Mistrzowi słodkie laurki.
Dlaczego nie? Oczywiście że się da, bo Jacek - Artysta był absolutnie jednoznaczny! Miał określony cel i determinującą siłę, która pchała w kierunku osiągnięcia go. Był nauczycielem i jego zadaniem było nauczać. Odsłaniał przestrzenie oczywistości zagubione w plątaninie rzeczywistości, przez które niezwykle często nie możemy się przebić. Skupiając się na jego osobie, robimy coś dokładnie odwrotnego do jego zamierzeń. Optyka Jacka jest zwrócona na czasoprzestrzeń i określa w niej miejsce twoje, moje, nasze. Może był pomnikiem, może bywał degeneratem, w sumie nieważne. Natomiast istotne jest to, że wpisuje się w łańcuch Herodotów i Kapuścińskich i tych, którzy na przestrzeni wieków mówili "wstańcie, chodźmy"


- DX - 03-27-2007

pkosela napisał(a):
Luter napisał(a):to pijak, degenerat
zgadza się
Jak uzasadniłbyś nazwanie JK degeneratem?


- Niktważny - 03-27-2007

Seim napisał(a):Był nauczycielem i jego zadaniem było nauczać.
Z tym nie zgodził by się chyba sam Jacek.


- Luter - 03-27-2007

pkosela napisał(a):
Luter napisał(a):to pijak, degenerat
zgadza się
A skąd ta niewzruszona pewność, chłopcze?


- Seim - 03-27-2007

Paweł Konopacki napisał(a):Z tym nie zgodził by się chyba sam Jacek.
Jak w takim razie rozumieć Jego wypowiedź o "okularach"?
Zresztą nie był aż takim egocentrykiem by sam pisał o roli swej twórczości w świadomości ludzi. Natomiast w moim przekonaniu cała jego działalność publiczna do tego właśnie się sprowadzała. Ja w każdym razie tak go traktuję.


- Niktważny - 03-27-2007

Seim napisał(a):Jak w takim razie rozumieć Jego wypowiedź o "okularach"?
To, że on - a właściwie jego twórczość - pełni rolę "okularów na sztukę" to jeszcze nie znaczy, ze JK chciał być czyimś nauczycielem. On po prostu pisał, śpiewał, TWORZYŁ. Wszystkich ról, jakie jego sztuka będzie pełniła w przyszłosci nie mógł przecież przewidzieć. Nie mógł chyba też zamierzyć, że będzie dla młodych ludzi "okularami na sztukę". Ani nawet chyba nie zamierzał być nauczycielem - autorytetem.
Fakt, że był, ale nie było to jego intencją. Nie pisał po to, by czegoś uczyć innych.
I odżegnywał się od roli nauczycielskiej, o ile pamiętam.
Fakt, że ktoś wybrał sobie JK na nauczyciela zależał/zależy wyłącznie od osoby wybierającej.


- Elzbieta - 03-27-2007

Paweł Konopacki napisał(a):I odżegnywał się od roli nauczycielskiej, o ile pamiętam.
W filmie 'Kosmopolak' na przyklad.


- Luter - 03-27-2007

Paweł Konopacki napisał(a):To, że on - a właściwie jego twórczość - pełni rolę "okularów na sztukę" to jeszcze nie znaczy, ze JK chciał być czyimś nauczycielem. On po prostu pisał, śpiewał, TWORZYŁ. Wszystkich ról, jakie jego sztuka będzie pełniła w przyszłosci nie mógł przecież przewidzieć. Nie mógł chyba też zamierzyć, że będzie dla młodych ludzi "okularami na sztukę". Ani nawet chyba nie zamierzał być nauczycielem - autorytetem.
Fakt, że był, ale nie było to jego intencją. Nie pisał po to, by czegoś uczyć innych.
I odżegnywał się od roli nauczycielskiej, o ile pamiętam.
Fakt, że ktoś wybrał sobie JK na nauczyciela zależał/zależy wyłącznie od osoby wybierającej.
Ja się z tym wszystkim zgadzam, ale proponuję zdecydowanie oddzielić dwie sprawy: bycie okularami na sztukę i bycie autorytetem.
Jacek bardzo się cieszył, kiedy się dowiadywał, że ktoś dzięki jego twórczości czegoś się dowiedział, coś poznał, czegoś nauczył. Edukacyjny (oraz rozwijający horyzonty myślowe) charakter jego twórczości Jacek bardzo sobie cenił i przywiązywał do tego ogromną wagę. Odżegnywał się natomiast od bycia autorytetem, mentorem, człowiekiem dającym wskazówki jak żyć. Ta rola zdecydowanie mu nie odpowiadała, a jeśli już ktoś koniecznie tak chciał tę twórczość traktować, to Jacek wyraźnie podkreślał, że osoba taka robi to na własną odpowiedzialność. I to jest w sumie oczywiste, bo przecież jednym z głównych wątków przewijających się przez całą twórczość JK było podkreślanie, że życie na własną odpowiedzialność jest wartością samą w sobie.


- Seim - 03-27-2007

Paweł Konopacki napisał(a):Nie pisał po to, by czegoś uczyć innych.
W takim razie po co pisał?
Paweł Konopacki napisał(a):I odżegnywał się od roli nauczycielskiej, o ile pamiętam.
Jeżeli osoba wpływająca na kogoś, odnosząca się do jego światopoglądu, wpływająca na postępowanie, kształtująca świadomość, nie jest nauczycielem, to ja już nie wiem jak go nazwać.


- Luter - 03-27-2007

Seimie, to nie jest kwestia nazwy, wydaje mi się. W pewnym sensie Jacek nauczycielem był i chciał być, w pewnym był, ale nie chciał, a jeszcze w innym nie był. Do tego dochodzi jeszcze kwestia: dla kogo? Przecież dla mnie i dla Markowej JK był kimś kompletnie innym, niemal bez punktów wspólnych.


- Seim - 03-27-2007

Luter napisał(a):bycie okularami na sztukę i bycie autorytetem.
Problem w tym, że brak autorytetu wyklucza "okulary"

Dla mnie Jacek był autorytem, dlatego mogę spojrzeć przez Jego "okulary"".


- Luter - 03-27-2007

Tak, jeśli dla kogoś Jacek nie był autorytetem w niektórych przynajmniej dziedzinach, to automatycznie kiepskimi był okularami. Stąd, wydaje mi się, takie zaciekłe spory czasami. Myślę, że do tego wątku potrzebna jest Markowa. Dla niej JK absolutnie nie był autorytetem, a jednak go słucha, więc może jednak w tej twórczości coś znajduje.


- tmach - 03-27-2007

Jeśli weźmiemy pod uwagę, ze w czasach gdy o Katyniu można było się dowiedzieć z drugiego obiegu albo dzięki odważnym nauczycielom , to w tych czasach Jacek uczył historii. Jeśli ktoś słucha "Muzeum" też uczy się historii. W tym sensie Jacek był nauczycielem. Można przyjąć, że patrząc na obrazy oczami Jacka uczymy się pewnego rodzaju wrażliwości na sztukę. Tu zgadzam się, że Jacek mógł być przewodnikiem, nauczycielem , czy jak ktoś chce go nazwać.


- Seim - 03-27-2007

Luter napisał(a):to nie jest kwestia nazwy,
Uważam że jest.
Jestem głęboko przekonany, ze jeśli ktoś lub coś nie posiada własnej nazwy, to wymiarze pojęć nie istnieje. To dlatego pierwszego człowieka Bóg nazwał Adamem - człowiekiem z Ziemi, to dlatego każdy język uściśla, precyzuje, określa, nazywa.
Słuchając ostatnich dyskusji w radiu o Jacku, utwierdziłem się w przekonaniu, że tak naprawdę w wymiarze ogólnym Jacek pozostaje artystą nieokreślonym. Co według mnie stwarza nieprawdziwe wrażenie nijakości, bo jak powiedziałeś, każdy w nim odnajduje "coś’", dążąc za tym czymś wypełniał sale koncertowe, kopiował ledwo słyszalne dźwięki na kiepskim sprzęcie i dzisiaj nie może go odżałować, tak był mu bliski. Przyszedł czas by tego kogoś wreszcie zidentyfikować, nadać mu właściwy wymiar i przestać traktować jak kogoś kto przypadkiem napisał kilka fajnych kawałków - taki trochę poeta, trochę bard,śpiewak, fajny gość.
W nazywaniu go nauczycielem nie przeszkadza wcale fakt, że Jacek od takiego określenia odcinał się. W końcu ważniejszym jest to kim Był, a nie to kim chciał być.