Forum o Jacku Kaczmarskim
Więzienny koncert - Wersja do druku

+- Forum o Jacku Kaczmarskim (https://kaczmarski.art.pl/forum)
+-- Dział: Jacek Kaczmarski (https://kaczmarski.art.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Ciekawostki (https://kaczmarski.art.pl/forum/forumdisplay.php?fid=14)
+--- Wątek: Więzienny koncert (/showthread.php?tid=1890)



Więzienny koncert - MacB - 11-30-2005

KN. napisał(a):Po koncercie kierownik więzienia zaprosił nas wszystkich na obiad. Sympatyczna sala, do stołu podaje miły pan w pasiaku, zwracając się do kierownika: "panie wychowawco" (tu emot obowiązkowy). Kierownik opowiada o sytuacji w więzieniu, zabezpieczeniach, co mogą robić więźniowie itd. W pewnym momencie wszyscy zrobili się jakoś dziwnie bladzi, tylko Jacek z zainteresowanie słuchał i jeszcze zadawał pytania. Dopiero Pan Przemysław powiedział to, co krążyło nam wszystkim po głowach: "Mówcie Państwo, co chcecie, ale ja się tutaj jakoś dziwnie czuję".
Krasny napisał(a):Nie rozumiem o co chodzi w tej historyjce...
Przepraszam obu Panów, ale i mnie zaciekawiła ta opowieść, więc pozwoliłem sobie ją wyciąć z powszechnego spisu ludności, który jako megatemat nie jest najszczęśliwszym miejscem na toczenie (skądinąd ciekawych) rozmów.
Czekam zatem na ciąg dalszy.


- Luter - 11-30-2005

Cóż, ja historyjkę opowiedziałem i dla mnie jest ona zrozumiała. Czekam zatem na ewentualne pytania.

KN.


- Luter - 11-30-2005

Ej, nie. Ale już wiem, co dla Was może być niezrozumiałe.

1. Opowiadanie kierownika nt. więziennej codzienności, zabezpieczeń etc. było tak sugestywne, że wszystkim udzieliła się atmosfera. Dlatego zrobiło się nieswojo.
2. Jacek mało czego bał się w życiu, a już na pewno nie wizyty na koncercie i obiadku w zakładzie karnym. Stąd Jego odmienna postawa.

KN.


- Szymon - 11-30-2005

Przypuszczałem, że jest w tej historyjce jeszcze jakiś przemilczany wątek, ale skoro nie ma to chyba już wszystko jest jasne. Krzysztofowi się "pomógł" niechybnie należy od Autora pytania.

Pozdrawiam bardzo serdecznie


- Luter - 11-30-2005

Masz trochę racji, Szymonie. Kierownik więzienia dość szczegółowo opowiadał o kwestiach bezpieczeństwa, które (z powodu publicznego charakteru Forum) starałem się przemilczeć (przypuszczając, że od tamtego czasu w polskich więzieniach mogło się niewiele zmienić). No ale to nie powinno mieć wpływu na zrozumienie nakreślonej przeze mnie atmosfery narastającego niepokoju wszystkich poza JK.

KN.


- Łukasz G. - 12-01-2005

Hmm, ja jak słuchałem zapowiedzi z "Praga Blues" znalazłem jeszcze jedną historyjkę, mianowicie o mufce. I moim zdaniem ten właśnie idealnie oddaje atmosferę koncertu. Jak chcecie to przytoczę, choć i tak większość ją pewnie zna, tylko nie wiem dlaczego została pominięta Smile
Pozdrawiam!


- gredler - 12-01-2005

Zrób to dla mniejszości i przytocz. Na pewno nie zaszkodzi.


- Łukasz G. - 12-01-2005

Ok, niech bedzie... Najwyżej ktoś na mnie za to nakrzyczy Tongue
Jacek Kaczmarski na koncercie Praga Blues napisał(a):Myśmy to [Mufkę] śpiewali w kwietniu w więzieniu w Siedlcach dla recydywistów, gdzie były wyroki powyżej dwudziestu lat i się to szalenie więźniom spodobało gdzieś tak od połowy kiedy zrozumieli, bo tam rozległ się taki szept: "Kurwa, to o piździe!". A ponieważ ten nasz koncert kręciła ekipa telewizyjna teleexpresu, nie wiadomo po co, to ci więźniowie po tej piosence przestali w ogóle sluchać i zaczęli się za tymi redaktorkami oglądać, które się wierciły w tę i wewtę, i zaistniała w pewnym momencie groźba zbiorowego gwałtu.



- Luter - 12-01-2005

Opowiadanie Jacka dobrze oddaje atmosferę koncertu. A wszyscy my (łącznie z "redaktorkami") podczas koncertu przebywaliśmy na sali razem w więźniami.

KN.


- Szymon - 12-01-2005

Rozumiem, że to mogło dla owych "redaktorek" nie być bardzo zabawne - ale jak się to czyta teraz... w ogóle historia o mufce jest bardziej wyrazista - a to poprzednia mało śmieszna, a poza tym trochę nie rozumiem skąd brał się Wasz niepokój podczas opowiadania kierownika więzienia - trudno to pojąć nie wiedząc właściwie co takiego tenże opowiadał.

Pozdrawiam serdecznie


- adme - 12-01-2005

KN. napisał(a):Masz trochę racji, Szymonie. Kierownik więzienia dość szczegółowo opowiadał o kwestiach bezpieczeństwa, które (z powodu publicznego charakteru Forum) starałem się przemilczeć (przypuszczając, że od tamtego czasu w polskich więzieniach mogło się niewiele zmienić)
Polecam "Kozzmoss" Anny Bojarskiej. Miłe to nie jest, ale jakże sugestywne...
Szymon napisał(a):ogóle historia o mufce jest bardziej wyrazista - a to poprzednia mało śmieszna, a poza tym trochę nie rozumiem skąd brał się Wasz niepokój podczas opowiadania kierownika więzienia - trudno to pojąć nie wiedząc właściwie co takiego tenże opowiadał.
Nie rozumiem Twoich problemów Wink Czy historia żeby była wyrazista musi być śmieszna? A skąd niepokój...cóż, użyj wyobraźni! I przeczytaj "Kozzmoss"!!!
pozdrawiam
a


- Łukasz G. - 12-01-2005

Cóż... Zazdroszczę że tam byliście Smile Czasem chciałbym być starszy, z chęcią bym to zobaczył Wink I jeszcze mam takie pytanie: Z jednego z postów KN w innym temacie wyniknęło, że Jacek śpiewał tam Mury. Jaka była reakcja więźniów? Skupienie? Wzburzenie? A może nie zwrócili uwagi? Ciekawi mnie to Smile Na zdrową logikę wnioskowałbym, że to pierwsze, ale kto wie, może myślę inaczej niż panowie mający przynajmniej 20-letnie wyroki Big Grin
Pozdrawiam!


- ansa - 12-01-2005

No cóz "Mury" miały tam rzeczywiscie inny wydźwięk niż zazwyczaj. Bylo chyba lekkie poruszenie, pomruki aprobaty, próby wtórowania artystom ( dobrze pamiętam Krzysiu?)ale rzecz jasna wymowne gesty "klawiszów" na kolbach i pałkach robily swoje. Do żadnych incydentów nie doszlo. Natomiast atmosfera była, jakby to powiedzieć ,"naelektryzowana". I to mocno!


- Luter - 12-01-2005

Było dokładnie tak, jak to Ania opisała.

KN.


- Łukasz G. - 12-01-2005

No to mniej więcej (choć nie do końca) tak, jak myślałem. Musiało to być fenomenalne przeżycie... Zazdroszczę Wam Wink
Pozdrawiam!


- Dyl - 12-02-2005

Koncert, któremu towarzyszyła podobna etmosfera, tym razem samego Jacka odbył się w październiku 1999 roku w więzieniu na kieleckich Piaskach. Kiedyś o tym pisałem, m.in. tu:

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.kaczmarski.art.pl/media/artykuly/jak_to_jest.php">http://www.kaczmarski.art.pl/media/arty ... o_jest.php</a><!-- m -->

Jacek również zaśpiewał wówczas "Mury" i "Mufkę". "Mury", jak potem mówił, zagrał z pełną premedytacją i świadomością, że będą odebrane w sposób dosłowny, właściwy pensjonariuszom tego przybytku. Co ciekawe, więzienna publika była wtedy mieszana, składała się ze skazanych oddziałów żeńskiego i męskiego i o ile na początku koncertu było dość sztywno, po wykonaniu przez Jacka "Mufki" dało się zauważyć pewne odprężenie nacechowane, jakby tu rzec...... seksualizmem. Wzajemne uśmieszki, długie spojrzenia itd.
Pamiętam z tego koncertu jedną jeszcze rzecz , która uderzyła mnie już wtedy, lecz teraz po waszej relacji z występu w Siedlcach znów sobie o niej przypomniałem.
Po zakończeniu konceru i brawach podeszła do Jacka wydelegowana przez klawiszy więźniarka (paskudne słowo) z kwiatami. Taka harda herod-baba koło czterdziestki z zacietą twarzą. Jacek przyjął kwiaty, po czym pocałował ją w rękę i w policzki. I herod-
baba w jednej chwili stała się maleńką, onieśmieloną dziewczynką z rumieńcem na twarzy. Jakby się zapadła w sobie. Strasznie mi sie to wtedy spodobało.

Robert