Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Historycy (i historycy in spe :)) kochają Kaczmarskiego
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
zbych napisał(a):Pozdrawiam, zwłaszcza Petrvsa
A dzięki, dzięki. Big Grin
SzAMaN napisał(a):Ja na Twoim, Zbychu, miejscu zrezygnowałbym jedynie z obrad sejmu
Zbychu, z niczego nie rezygnuj! A zwłaszcza z Sejmu, toż to najlepsza rozrywka! :lol: Ginekologiem to raczej marnym bym był, nie mam zielonego pojęcia o biologii, jak już pisałem, ale ranga byłaby niewątpliwie oryginalna i fajna! Big Grin

Również pozdrawiam
zbych napisał(a):Mistszu, to nie złośliwość pod Twoim adresem i nawet mam stosowne alibi - tzn. kiedy pisałem mój post, to Twojego ostatniego jeszcze nie było. Nie znałem go.
Cóż,przepraszam w takim razie. Może już przewrażliwiony jestem od czasu gdy się pytałeś (jestem pewien,że złośliwie Tongue ) czy w moim nicku nie ma ortografa Smile
Petrvs napisał(a):ale ranga byłaby niewątpliwie oryginalna i fajna
hehe :lol: może mamy na foru jakiegoś ginekologa? To mu niespodziankę można zrobić Smile Tomek jest po pierwszym roku medycyny zdaje się to może jemu Tongue

Ja bym polecał raczej komisje śledcze - tam to dopiero skojarzenia można łapać (Beger rządzi Big Grin )
Pozdrawiam!
Tak, tamto pytanie było złośliwe z założenia, masz rację, Mistszu.

Pozdrawiam
zbych napisał(a):Tak, tamto pytanie było złośliwe z założenia
Można zapytać co to znaczy z założenia? Tamta sytuacja (25 rocznica śmierci W. Wysockiego) została już zresztą wyjaśniona - sam zobacz.
Pozdrawiam!
Z założenia - to znaczy, że chciałem. Nie że wyszło mi tak niechcący.
Z Wysockim nie miało to nic wspólnego. Gdybym miał jakieś zastrzeżenia do Twoich sądów na ten temat, powiedziałbym Ci wprost.
Złośliwość tyczyła tylko i wyłącznie Twojego nicka - i to dokładnie tak jak napisałem. Nie ukrywałem, nie przemilczałem, nie mataczyłem, napisałem dosłownie. Tzn. wydał mi się zbyt ambitny mimo tych ortograficznych prób osłabienia tego wrażenia i z tego właśnie zażartowałem. Teraz już przywykłem do niego.

Pozdrawiam
Witam!
Odpowiadajac na pierwsze pytanie z tego tematu - mój fach przez lata studiów wyuczony to historyk sztuki (a po prawdzie to coś bardzo pokrewnego, ale tłumaczeniem nie będę was zanudzać). Moi koledzy i wykładowcy o Jacku słyszeli, jednak nie zauważyłem jakiejś szczególnej ku niemu predylekcji Confuseduchy: . Teksty Kaczmarskiego w środowisku traktowane są jako pozostające w sferze poezji, a nie jakiejś zbliżonej chociaż do naukowej - interpretacji. Moim zdaniem to błąd. Jedyny przykład jaki pamiętam to artykuł Stefana Kieniewicza pt. "Reytan poseł nowogródzki i Reytan Matejki w mym życiu osobistym" zamieszczony w tomie z materiałami z sesji Stowarzyszenia Historyków Sztuki "Sztuka i historia" (W-wa 1992). Autor zamieścił tam pełen tekst piosenki Kaczmarskiego, pomiędzy opiniami o obrazie Matejki wielkich literatów i historyków. Już to jest moim zdaniem znaczące... :roll:
pzdr - Kangur
:wink:

[ Dodano: 2005-09-14, 21:22 ]
Witam was wszystkich i zadam odrazu pytanie.O kim śpiwea mistrz w piosence "Ballada Wrześniowa" mianując tego kogoś "soso". Nie wiem kto to jest.Jeśli mogę to poproszę o odpowiedź na moje GG 5160127. Pozdrawiam :| :| :|
Alosza napisał(a):O kim śpiwea mistrz w piosence "Ballada Wrześniowa" mianując tego kogoś "soso".
Soso to wujek Jo, czyli Stalin Smile
Tak był ten piekłoszczyk nazywany w sowieckich czytankach dla dzieci Smile
A ja zawsze myślałem, że SoSo to od 'Sowieckij Sojuz' :|

Pozdrawiam
Zeratul
Też tak uważam Zeratulu. Gdzieś nawet o tym czytałem, ale niestety skleroza nie boli ale przeszkadza...
W tym przypadku jednak raję ma Ann Smile
Józef Wissarionowicz STALIN, właściwie Iosif Dżugaszwili, znany także jako Soso lub Koba.
A poza tym Mistrz jest w swych utworach konsekwentny Smile, jeśli "miot Hitlera", to i dzieci Stalina.
Jednak słysząc "soso" ja też mam zawsze pierwsze skojarzenie: Sowietskij Sojuz.
Ann ma rację i Fala ma rację. Stalin zwany Soso. Fala ma także rację, że łatwo to wydedukować choćby tylko z konsekwencji stylistycznej piosenki, ale oczywiście inne dowody też są - tylko już w historii powszechnej.

Pozdrawiam
Cóż, pewnie coś pokręciłem. Pozostaje więc przyznać Wam rację :oops: . A przy okazji znalazłem w sieci coś takiego. Pochodzi to z jakiegoś blogu:
"Był raz sobie mały Józio, który od najmłodszych lat pasał owieczki na połoninanch Kaukazu. Mama mówiła na niego Soso, ponieważ wydawało się jej, że Józef średnio pasuje do takiego małego, uroczego chłopca (szkoda, że nie pomyślała o tym na chrzcie, ale to już oddzielna historia). Pewnego pięknego wiosennego poranka mały Soso jak zwykle owieczki pasał. Przeszedł tata Sosy, Wisarion, i zabił jedną z owieczek celem zdjęcia z niej karakułowej skóry, sprzedania jej na targu i zakupienia półlitrówki. Małemu Soso tak bardzo spodobało się to, co zrobił tata, że postanowił to samo robić przez resztę życia, tyle że na nieco większą skalę".

Jest jeszcze taka ciekawostka:
<!-- m --><a class="postlink" href="http://polskaludowa.com/dziwolagi/chlopiec_z_Gori.htm">http://polskaludowa.com/dziwolagi/chlopiec_z_Gori.htm</a><!-- m -->

No i jeszcze rozwinięcie tego o czym powiedziała fala:
Soso i Soselo (mały Soso) to były dziecięce imiona Józefa Dżugaszwili. Ojciec jego, Wissarion był znany jako Beso a matka, Ekaterina była znana jako Keke. Pseudonim "Koba" był rewolucyjnym imieniem Stalina przybranym w r. 1907 kiedy był on jeszcze uczniem seminarium. Koba było imieniem bohatera książki "Ojcobójca" napisanej przez gruzińskiego pisarza Kazbegi, który był odpowiednikiem gruzińskiego Janosika lub Robin Hood'a rabującym bogatych. Przyjęcie imienia Koby było symboliczne i pasowało do nowej rewolucyjnej natury byłego ucznia seminarium. Nie tylko Ordżonikidze nazywał Stalina Kobe - w wielu listach do Stalina od jego byłych towarzyszy (również tych gnojonych w więzieniach i piszących o łaskę życia) można znaleźć adresowanie satrapy poprzez imię Koba. (autor: Alexander Sharon)

Pozdrawiam
Witam. Pysznie by było gdyby historycy wszyscy kochali Mistrza. Niestety tak nie jest. Znam takich, ktorzy są po przeciwnej strony barykady, zachowują się tak jakby Mistrz nigdy nie istniał. No cóż smutne.
Zastanawiam się, po co nawet w takiej sprawie ustanawiać te i przeciwne strony barykady? Mam nadzieję, że to tylko taka średnio trafna metafora, a nie rzeczywiste ustalanie rozkładu nieprzyjaznych sobie sił?

Pozdrawiam
Zbychu! Ja też miałem rację! Smile
To prawda, wybacz.
Powody są, jak się domyślam, dwa.
1. Wzrok już nie ten, co kiedyś.
2. Kobiety wciąż bardziej wpadają mi w oko.

Pozdrawiam
Do Zbycha. Te barykady to nie jest metafora, to rzeczywiste ustalenie rozkładu nieprzyjaznych sił
Do Andrzeja Brzezika.
Tu mnie zaskoczyłeś. To ja chyba jestem po przeciwnej stronie barykady. A kto to stoi obok mnie? O, sam Jacek Kaczmarski. Siurpryz!

Pozdrawiam
Do Zbycha.
A jak się odwrócisz - zobaczysz i mnie! :beer:
Do Simona.
Tak mi się zdaje, że to jest całkiem sympatyczna strona barykady.

Pozdrawiam
Stron: 1 2 3