Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Wasz Kaczmarski?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Czy ktoś coś więcej wie na ten temat?
<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.ecs.gda.pl/WASZ_KACZMARSKI__Autoportret_artysty">http://www.ecs.gda.pl/WASZ_KACZMARSKI__ ... et_artysty</a><!-- m -->

Kowalska, Myslovitz, Strachy..., już się nie mogę doczekać...
Dzięki.
Niestety trochę się spóźniłem na retransmisję i obejrzałem tylko finałowe wykonanie "Powrót". Wie ktoś może, czy będzie jakaś powtórka albo może ktoś przypadkiem nagrał? ;)
Oglądałem ten koncert. Godzinny ból zębów zapewniony. Od zawsze uważam, że Grabaż powinien mieć sądowy zakaz wykonywania piosenek Kaczmarskiego. Reszta też nie była lepsza. Właściwie tylko "Powrót" Kowalska wykonała kanonicznie, zgodnie z oryginalną wersją. To co Maleńczuk zrobił z "Ja", no nie wiem czy się z tego otrząsnę. Znaczna część piosenek tradycyjnie już pociętą, z powyrzucanymi znacznymi fragmentami tekstu, bez pierwotnej melodii, rytmu. Widać było tą ciągła walkę wykonawców o niepomylenie tekstu. Tradycja w sumie. Jakby nie można było wzorem Tria śpiewać z kartek. Aktor wykonujący "Astrologa" to było już kuriozum. W przedostatnim wykonie "Epitafium dla Boba Dylana", artyści zaśpiewali tekst, który idealnie podsumował ten koncert i powinien stanowić jego motto: "Patrz jak piją i żrą / Twoją żywią się krwią / I żonglują słowami twych pieśni ".
Lirnik napisał(a):Od zawsze uważam, że Grabaż powinien mieć sądowy zakaz wykonywania piosenek Kaczmarskiego.
Zdaje się, że na tym forum są ludzie uważający właśnie odwrotnie - że Grabaż, jako jeden z niewielu, ma predyspozycje do ich wykonywania. Ciekawym, czy ktoś stanie w obronie lidera SNL?


Lirnik napisał(a):Widać było tą ciągła walkę wykonawców o niepomylenie tekstu. Tradycja w sumie. Jakby nie można było wzorem Tria śpiewać z kartek.
Ależ to są profesjonaliści! Jak to: z kartek? W telewizji?


Lirnik napisał(a):"Patrz jak piją i żrą / Twoją żywią się krwią / I żonglują słowami twych pieśni ".
Sam nie wiem: czy zgodnie z maksymą szołbiznesu "nieważne jak, byle mówili", czy są jakieś granice?
Coś twórcom tego widowiska przecież przyświecało. O coś im chodziło. Załóżmy dobrą wolę. Więc co? "By pamięć o Nim trwała"? "By nowi odbiorcy zapoznali się z dorobkiem"? Czy to widowisko nadane w piątek o 23.oo spełniło któryś z powyższych postulatów?

Czy to był Wasz Kaczmarski?
Nie oglądałem tej szmiry, bo żal mi czasu na tego typu pierdnięcia.
Natomiast to co pisze lirnik kompletnie mnie nie dziwi i utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że oglądanie tego koncertu byłoby czasem straconym.
MacB napisał(a):Zdaje się, że na tym forum są ludzie uważający właśnie odwrotnie
Na pewno są. Choć ja zgadzam się w pełni z Lirnikiem. Od dawna.
Lirnik napisał(a):Oglądałem ten koncert. Godzinny ból zębów zapewniony. Od zawsze uważam, że Grabaż powinien mieć sądowy zakaz wykonywania piosenek Kaczmarskiego. Reszta też nie była lepsza. Właściwie tylko "Powrót" Kowalska wykonała kanonicznie, zgodnie z oryginalną wersją. To co Maleńczuk zrobił z "Ja", no nie wiem czy się z tego otrząsnę. Znaczna część piosenek tradycyjnie już pociętą, z powyrzucanymi znacznymi fragmentami tekstu, bez pierwotnej melodii, rytmu. Widać było tą ciągła walkę wykonawców o niepomylenie tekstu. Tradycja w sumie. Jakby nie można było wzorem Tria śpiewać z kartek. Aktor wykonujący "Astrologa" to było już kuriozum.

Nie oglądałam od początku, więc zęby bolały mnie tylko 40 minut.

Moje refleksje:

1. Raz na dekadę musi zdarzyć się jakiś produkt koncertopodobny, który "honoruje" JK tak samo jak 20 metrów wewnętrznej uliczki wiodącej przez podwórko do śmietnika, której nadano imię Jacka Kaczmarskiego.

2. Czy organizatorzy koncertu nie mogli znaleźć chociaż jednej osoby, która ma głos, dykcję i umie zapamiętać cztery zwrotki?

3. Astrolog - miałam wrażenie, że wykonawca cierpi na upośledzenie umysłowe - z całym szacunkiem dla upośledzonych. Zachowywał się jak dziecko z Downem, które ma w przedszkolu zaśpiewać piosenkę i bardzo się stara, ale cóż... własnych ograniczeń nie przeskoczy...

4. Nie na darmo mówi się, że JK był mistrzem słowa. Nie słucham Kasi Kowalskiej, ale trudno było w latach 90. nie słyszeć jej repertuaru. I dopiero wczoraj, na wysokich jakościowo tekstach Kaczmarskiego, usłyszałam, jak KK sepleni i których głosek nie wymawia.

5. Rekord absurdu pobito przy Musze w szklance lemoniady. Dla tych, co nie widzieli - jakiś biedak piszczał (a propos - co to był za cudak?), przesypując brokat imitujący piasek. Na cyrkowym kole wyczyniała wygibasy gimnastyczka. Później wpłynął balet a la Jezioro łabędzie. Potem linoskoczek - przy czym pozostałe grupy ciągle były na scenie. W tym momencie zaczęłam obstawiać, co będzie dalej: grupa hip-hopowców uskuteczniająca breakdance? Całość dopełniały psychodeliczne animacje komputerowe, emitowane na ścianie-ekranie za sceną.

6. Wykonawcy sprawiali wrażenie, że nie mają pojęcia, o czym śpiewają. Psuli pointy, interpretacja była od czapy, o jakości nie wspomnę. Totalnie skopana pointa Włóczęgów - żeby nie pojąć, dlaczego w oryginale "dzieci wolności" PRZEPLATA się z "psy!" i dlaczego pierwsze jest chóralno-melodyjne, a drugie "wyszczekane" niczym obelga... Toż to są tylko trzy słowa!

7. Grabaż (dopiero teraz zobaczyłam, kim był ten wykonawca) zachowywał się jak męska prostytutka.

8. Dla mnie jedyną sympatyczną odmianą był "Lirnik i tłum" - totalnie odbiegający od oryginału, ale mający coś takiego jak "Quasimodo" Glacy - aczkolwiek bez takiej siły rażenia.

Reasumując: jak w 2000 roku na "Bardach" można było mieć nadzieję, że bardyzm nie umarł, a poezja śpiewana przetrwa, choć w niszy, tak obecnie widać, że wszechogarniająca bylejakość dodarła i do takich dziedzin sztuki. Nie ma bardów, nie ma śpiewających poetów - poza paroma starymi wygami, śpiewający aktorzy skończyli się na pokoleniu lat 90. Są drewniaki w serialach i piszczałki na scenie. Reszta jest milczeniem...
Karol napisał(a):Raz na dekadę musi zdarzyć się jakiś produkt koncertopodobny, który "honoruje" JK tak samo jak 20 metrów wewnętrznej uliczki wiodącej przez podwórko do śmietnika, której nadano imię Jacka Kaczmarskiego.
Niestety, taki koncerty zdarzaja sie rokrocznie.
Cytat:4. Nie na darmo mówi się, że JK był mistrzem słowa. Nie słucham Kasi Kowalskiej, ale trudno było w latach 90. nie słyszeć jej repertuaru. I dopiero wczoraj, na wysokich jakościowo tekstach Kaczmarskiego, usłyszałam, jak KK sepleni i których głosek nie wymawia.

Z racji późnej pory nadawania tej żenady byłbym zapomniał, ta kobieta śpiewając pierwszy refren "Powrotu" z paszczy swej obsypanej Fryderykami wypróżniała się czymś w stylu "szukasz haju, szukasz haju". Ja osobiście uważam się za człowieka obdarzonego dobrym słuchem i nawet po otrząśnięciu się z szoku próbowałem to "err" usłyszeć, a tam tylko "szukasz haju, szukasz haju". Palikot jej zamarszował konopiami czy jaki ch...?
Cytat:5. Rekord absurdu pobito przy Musze w szklance lemoniady. Dla tych, co nie widzieli - jakiś biedak piszczał (a propos - co to był za cudak?), przesypując brokat imitujący piasek. Na cyrkowym kole wyczyniała wygibasy gimnastyczka. Później wpłynął balet a la Jezioro łabędzie. Potem linoskoczek - przy czym pozostałe grupy ciągle były na scenie. W tym momencie zaczęłam obstawiać, co będzie dalej: grupa hip-hopowców uskuteczniająca breakdance? Całość dopełniały psychodeliczne animacje komputerowe, emitowane na ścianie-ekranie za sceną.

A ja, gdybym miał tak wycyzelowaną brodę też byłbym tak zakochany w sobie. I tylko miałbym pretensję do organizatorów o brak pawich piór w anusie.
I tak poza nawiasem, choć to będzie już wpis na miarę pudelka.pl, to skoro dyrektorem muzycznym tego koncertu był syn Tego Łapińskiego (pozdrawia człowiek z Łap - stolicy wszystkich Łapińskich) to aranżacje były tak zrobione, że św. pamięci Przemysław Gintrowski tak się musiał przewracać w grobie, że można by z tej energii oświetlić całkiem pokaźne powiatowe miasteczko.
Lirnik napisał(a):...skoro dyrektorem muzycznym tego koncertu był syn Tego Łapińskiego...
I to jest dla mnie największą zagadką w przypadku tej produkcji. Ale - jak to mówią - "jeśli nie wiadomo, o co chodzi..." Czyżby naprawdę to było główną siłą sprawczą projektu? Chciałbym wierzyć, że jednak nie...
Lirnik napisał(a):Z racji późnej pory nadawania tej żenady byłbym zapomniał, ta kobieta śpiewając pierwszy refren "Powrotu" z paszczy swej obsypanej Fryderykami wypróżniała się czymś w stylu "szukasz haju, szukasz haju". Ja osobiście uważam się za człowieka obdarzonego dobrym słuchem i nawet po otrząśnięciu się z szoku próbowałem to "err" usłyszeć, a tam tylko "szukasz haju, szukasz haju". Palikot jej zamarszował konopiami czy jaki ch...?

Tak fonetycznie rzecz ujmując - przy jej artykulacji "r" (miałam dość cicho TV, więc niezbyt dobrze słyszałam, ale na pewno było to r bez przywarcia i chyba bardziej cofnięte, acz to mógł być już efekt koartykulacji) w połączeniu z dziąsłową szczelinówką, jaką jest "sz", ona nie miała szans wyartykułować normalnego "r". Ale kto jej, do jasnej Anielki, pozwolił w takim razie śpiewać piosenkę, której zaśpiewać nie była w stanie?!
Dobrze, że nie śpiewała "Przyśpiewki bylejakiej" :)
Simon napisał(a):Dobrze, że nie śpiewała "Przyśpiewki bylejakiej" :)
A przy "Balladzie pozytywnej" byłoby dopiero zabawnie.

A czy ma ktoś nagranie z tego... czegoś? W celach poznawczych
MacB napisał(a):
Lirnik napisał(a):Od zawsze uważam, że Grabaż powinien mieć sądowy zakaz wykonywania piosenek Kaczmarskiego.
Zdaje się, że na tym forum są ludzie uważający właśnie odwrotnie - że Grabaż, jako jeden z niewielu, ma predyspozycje do ich wykonywania. Ciekawym, czy ktoś stanie w obronie lidera SNL?

Najwyżej jeden człowiek :)
Mnie się płyta SnL podobała, mimo wszystko. Nie widziałem koncertu, o którym mówicie (dołączam się do prośby o jakieś ewentualne nagrania), więc może Grabaż faktycznie dał d, ale mimo wszystko uważam płytę Artysta za dotychczas najlepszą (najmniej złą) tego typu próbę podejścia do twórczości Kaczmarskiego.
To ja już się Michale w kolejkę ustawiam:) Albo wrzuć na yt z odpowiednim ustawieniem prywatności nagrania.
Przemek napisał(a):
MacB napisał(a):
Lirnik napisał(a):Od zawsze uważam, że Grabaż powinien mieć sądowy zakaz wykonywania piosenek Kaczmarskiego.
Zdaje się, że na tym forum są ludzie uważający właśnie odwrotnie - że Grabaż, jako jeden z niewielu, ma predyspozycje do ich wykonywania. Ciekawym, czy ktoś stanie w obronie lidera SNL?

Najwyżej jeden człowiek :)
Wiem o dwoch czlowiekach.A ten koncert przynajmniej jednemu z nich sie nie spodobal:))
Ale generalnie jest dwoch.Jeden na forum nie bywa, wiec nie obroni, a zrobilby to ladniej niz ja.Ja nawet nie probuje, bo i sensu nie widze - koncert byl do bani, ale ''Autora'' lubie , mimo wielu usterek i niedociagniec. Przy czym Grabaz nie jest dla mnie tym samym co paru innych epigonow, bo w zasadzie Grabaza epigonem nazwac nijak nie mozna. Ale lubie w jego wykonaniu pare rzeczy.Zdecydowanie tez nie uwazam, ze Grabaz jako jeden z niewielu ma predyspozycje do spiewnia Kaczmara.Czasem go lubie posluchac i tyle.
Elzbieta napisał(a):nie uwazam, ze Grabaz jako jeden z niewielu ma predyspozycje do spiewnia Kaczmara.
Nie no, to już jest totalne kuriozum twierdzić, że Grabaż ma predyspozycje akurat do Kaczmara, zwłasca ze swojom dykcjom i zwłaszcza jako jeden z niewielu (sic!)
Simon napisał(a):Nie no, to już jest totalne kuriozum twierdzić, że Grabaż ma predyspozycje akurat do Kaczmara, zwłasca ze swojom dykcjom i zwłaszcza jako jeden z niewielu (sic!)

Mam nadzieje, ze zacytowales mnie, by nawiazac do tematu, bo to przeciez nie moje slowa od..'Grabaz jako jeden z wielu...'

A to ponizej, przypadkowo wybrane na yt.. Czesto tak robie gdy mnie jakies wykonanie zniesmaczy: wlaczam pierwszego z brzegu Kaczmara.

<!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=qfn5-oRjx3E">http://www.youtube.com/watch?v=qfn5-oRjx3E</a><!-- m -->

I nie ma najmniejszych watpliwosci.
Tak, tak, odniosłem się to meritum Grabażowego jeno.
MacB napisał(a):Lirnik pisze:
...skoro dyrektorem muzycznym tego koncertu był syn Tego Łapińskiego...
I to jest dla mnie największą zagadką w przypadku tej produkcji.

Dlaczego?
Maćku, przecież to że Darek jest synem pana Zbigniewa, jeszcze nie gwarantuje powodzenia projektu związanego z Kaczmarskim. Darek owszem jest świetnym muzykiem(zresztą był nim już w bardzo młodym wieku), ale obawiam się, że do tego wszystkiego potrzeba jeszcze jakiegoś wyczucia, muzycznej intuicji i charyzmy, którą z pewnością posiada jego ojciec.

MacB napisał(a):Ale - jak to mówią - "jeśli nie wiadomo, o co chodzi..." Czyżby naprawdę to było główną siłą sprawczą projektu?

A czy dziś jest jakaś inna siła sprawcza podobnych projektów? ;)
A tak serio, to mnie się wydaje, że tak właśnie było. Były fundusze, szykowała się rocznica, no to trzeba było coś zrobić. Najlepiej z rozpoznawalnymi twarzami. Które to twarze zaśpiewają i zagrają wszystko co im się zaproponuje, z odpowiednią zachętą finansową. Mnie to już coraz mniej dziwi.

Ja także z chęcią(?) zerknę na nagrania z tego koncertu.
Kuba Mędrzycki napisał(a):A czy dziś jest jakaś inna siła sprawcza podobnych projektów? ;)
Nazwij tę moją naiwność jak chcesz, ale tak! - jeszcze czasami ludzie kierują się inną, poza kasą, motywacją.
MacB napisał(a):jeszcze czasami ludzie kierują się inną, poza kasą, motywacją

Oczywiście! Nie twierdzę, że nie. Ale raczej tego projektu(strasznie nie lubię tego określenia) ta zasada nie dotyczy.
Kilka nagrań pojawiło się na yt.

Powrót: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=hjRDjPJIgUE">http://www.youtube.com/watch?v=hjRDjPJIgUE</a><!-- m -->
Dylan: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=eV-Qs1VGC7E">http://www.youtube.com/watch?v=eV-Qs1VGC7E</a><!-- m -->
Autoportret Witkacego: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=WGwja0ghFkE">http://www.youtube.com/watch?v=WGwja0ghFkE</a><!-- m -->
Coś za coś: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=RX6jdSRqrzI">http://www.youtube.com/watch?v=RX6jdSRqrzI</a><!-- m -->
Mucha w szklance lemoniady: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=hcRNSwyS_74">http://www.youtube.com/watch?v=hcRNSwyS_74</a><!-- m -->
Motywacja: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=sihlqFmVyP4">http://www.youtube.com/watch?v=sihlqFmVyP4</a><!-- m -->
Kwestia odwagi: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=5gIIM7c14EA">http://www.youtube.com/watch?v=5gIIM7c14EA</a><!-- m -->
Astrolog: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=M9irQBgLxAI">http://www.youtube.com/watch?v=M9irQBgLxAI</a><!-- m -->
Kuglarze: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=HCE490i5HbI">http://www.youtube.com/watch?v=HCE490i5HbI</a><!-- m -->
Pytanie retoryczne: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=J2uZwRuEq3U">http://www.youtube.com/watch?v=J2uZwRuEq3U</a><!-- m -->
Lot Ikara: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=y26wIKaQsDo">http://www.youtube.com/watch?v=y26wIKaQsDo</a><!-- m -->
Mury: <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.youtube.com/watch?v=eysKdEGZi-k">http://www.youtube.com/watch?v=eysKdEGZi-k</a><!-- m -->
Kuba Mędrzycki napisał(a):A czy dziś jest jakaś inna siła sprawcza podobnych projektów? ;)

Jeśli dobrze rozumiem, co masz na myśli, używając określenia "podobnych projektów" to oczywiście masz rację i wynika to wprost z definicji tego pojęcia. Ale... tym między innymi (a może nawet przede wszystkim) różni się sztuka od rzemiosła (albo, jak lubi mawiać nasz wspólny znajomy, użytkownik lc - od sztuki użytkowej), że kołem zamachowym tej pierwszej, nawet jeśli wiąże się to z zapłatą dla artysty, jest przede wszystkim wewnętrzna potrzeba twórcy, to, że artysta ma coś do powiedzenia i chce się tym podzielić ze światem. Zaś kołem zamachowym tej drugiej jest li tylko zarobienie na świadczenia/alimenty/przehulanie/chleb czy co tam jeszcze.
Sztuka użytkowa też jest potrzebna i nie ma nic złego w tym, że się ją uprawia. Jakiś niesmak czy irytacja może pojawić się natomiast wtedy, kiedy uprawia się sztukę użytkową (lub mówiąc bardziej dosadnie: chałturę), udając, że jest w tym coś więcej tudzież aspirując do klanu twórców kultury. Wtedy część publiczności odchodzi zażenowana, widząc, że król jest nagi. Dotyczy to oczywiście większości "podobnych projektów", bo Sztuka jako taka jest elitarna i trudna do osiągnięcia. Kaczmarski był jeden, zaś takich, którzy chcieliby nim być - setki, jeżeli nie tysiące. Stąd dysonans.
Luter napisał(a):Jeśli dobrze rozumiem ... Stąd dysonans.
Wielki jateż. Nic dodać, nic ująć. No, może z małym zastrzeżeniem: tu akurat był dysonans, ale nie zawsze jest i nie zawsze tak wyraźny.
Stron: 1 2