Forum o Jacku Kaczmarskim

Pełna wersja: Wypracowanie szkolne "Jak być dobrym lekarzem"
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Cześć. Tylu ludzi się chwali swoimi epitafiami dla JK i artykułami gdzieś w internecie, że postanowiłem (po brawurowej Lidze Mistrzów) podzielić się moim kolejnym dziełem. Prawdę mówiąc kilka osób, które to czytało, uznało, że jest nawet niezłe (i tylko niewielki procent z nich polecał mi Mroczną Wieżę), więc pomyślałem sobie, że się podzielę i tu. To jest wypracowanie szkolne sprzed prawie dwóch lat nt. "Jak być dobrym lekarzem". Wywaliłem wstępu, który jest nudny (nudniejszy), nic nie wnosi i w sumie potrzebny był mi tylko do nabicia wymagane objętości ;)


Jak być Dobrym Lekarzem


By być Dobrym Lekarzem nie wystarczą worek sukcesów zawodowych, sotnie zachwyconych pacjentów i 95% na znanylekarz.pl. Nie wystarczą nawet uznanie i szacunek wśród większości kolegów i koleżanek po fachu. Medyk może zostać mianowany Dobrym Lekarzem tylko przez reprezentatywne grono Dobrych Lekarzy, a ponieważ środowisko jest elitarne i hermetyczne, kandydat musi przejść wiele prób i wykazać się wieloma przymiotami ciała i ducha, by dostąpić zaszczytu Wstąpienia do Grona. Legenda głosi, że na wzór Dwunastu prac Heraklesa powstało Dzięsięć cnót Hipokrytesa, dekalog zasad, które kandydat musi spełnić, by liczyć na Wyniesienie.

Cnota Pierwsza: Tytuł szlachecki
Nie od dziś wiadomo, że nic tak dobrze się nie dziedziczy, jak medyczna wiedza i doświadczenie. Wielu spośród Dobrych Lekarzy uważa, że bez odpowiedniego drzewa genealogicznego nie ma co szukać sobie miejsca wśród elity. Po prawdzie można nazwisko zawsze zmienić, nawet wziąć od żony, ale naukowcy jeszcze nie ustalili, czy poziomy typ przekazywania nazwiska jest równie dobry jak pionowy.

Cnota Druga: Lekarska żona z Lekarskiej Rodziny
Być może ci mniej uświadomieni czytelnicy zastanawiali się przez chwilę, czy Aragorn czasem nie porzuci myśli o Arwenie, gdy miał u boku Eowinę. Czytelnicy uświadomieni nie mieli nawet przez chwilę złudzeń, że Aragorn wybierze córkę pana elfów, miast ludzkiej wprawdzie księżniczki, ale za to z biednego, lekceważonego kraiku, który pochwalić się może tylko suchą trawą i końmi, które z Houyhnhnmami nie mają nic wspólnego. Za to oba rodzaje czytelników pamiętają zapewne, że po obronie Minas Tirith Aragorn okazał się być, prawie takim jak ojciec Arweny, Dobrym Lekarzem.

Cnota Trzecia: Dzieci we Właściwym Liceum
Jak można było wywnioskować z dwóch poprzednich Cnót – nic tak nie zwiększy szans na ciągłość Dobrych Lekarzy, jak starannie prowadzony chów wsobny. A nic tak nie zwiększy szans na staranność prowadzenia chowu wsobnego, jak umieszczenie dobrolekarskich pociech w miejscu, gdzie ich gęstość jest największa. Prawie wszyscy oglądają House’a i wiedzą, jak ciężko być Żydem Aszkenazyjskim. Reszta ogląda BBC Knowledge i wie, że bycie Habsburgiem też nie zawsze popłacało. Nie ma jednak potrzeby lękać się o elitę.W takich szkołach znajdziemy również dzieci Dobrych Prawników i Dobrych Właścicieli Wielkich Koncernów. Więc nie ma co się martwić o zdrowie przyszłych spadkobierców, a i błękit ich krwi będzie niezagrożony.

Cnota Czwarta: Nieskończoność (najlepiej FX 50 AT).
Silnik V8, o pojemności 5,0 litra, system zmiennych faz rozrządu VVEL, 390 KM, 5,8 sekundy do 100 km/h, napęd na cztery koła, siedmiobiegowa automatyczna skrzynia biegów, 6 podwójnych poduszek powietrznych, liczne systemy kontroli trakcji, dwustrefowa automatyczna klimatyzacja, 7 najwyższej klasy głośników sprzężonych z jednym z nowocześniejszych modułów multimedialnych i wiele innych szalenie praktycznych podzespołów i akcesoriów. Słowem – idealny samochód na trasę Biskupin – Chałubińskiego.


Cnota Piąta: Brojgel na ścianie
Każdy chyba wie, że to nie drzwi zdobią gabinet. To, co zostanie powieszone na ścianie, stanie się automatycznie wizytówką osoby dane pomieszczenie zajmującej. I tak w warsztatach samochodowych uważny obserwator dostrzeże tu i ówdzie hołd oddany ludzkiej anatomii, jak najbardziej zewnętrznej, w gabinetach lekarzy zwykłych są czasem porozwieszane plakaty z kawałeczkiem jelita lub serca i nazwą leku, ewolucyjną siłą rzeczy w otoczeniu Dobrego Lekarza powinien zawisnąć jakiś Bosch lub Bruegel, z jakimś Piekłem czy Triumfem Śmierci. I tak też się dzieje – obcowanie z przynależną Dobremu Lekarzowi kulturą wyższą działa wyśmienicie na jego nastrój i chęć do pracy. Wykpiwanie niewiedzy studentów na temat symboliki niderlandzkiego malarstwa to tylko mały dodatek, ale i tak składający się na ostateczny obraz Nieba i Triumfu Dobrego Lekarza.

Cnota Szósta: Kapelusz z Ascot
Ważniejsze od tego, co lekarz ma na głowie jest to, ile tego na niej ma. Choć w przypadku Dobrego Lekarza kryterium jest proste: zarówno istota spraw jak i ich ilość muszą powodować, niezależnie od siebie, całkowitą niepamięć o interesancie, z którym rozmawiało się nie dalej niż dziesięć minut temu i nie krócej niż minutę.

Cnota Siódma: Rząd dusz
Choć nie ma nigdzie oficjalnego wykazu Dobrych Lekarzy, nietrudno któregoś z nich rozpoznać. Dyskretna poświata, pewny krok, błysk Pateka spod koszuli Hugo Bossa – to nie wszystko. Za każdym prawdziwym Dobrym Lekarzem podąża wiernie zastęp wpatrzonych w niego wielbicieli, spijających każdą sylabę z jego powsciągliwych ust, gotowych spełnić każde jego polecenie. Nie ma znaczenia, czy mówimy o wyprowadzeniu psa, zaparzeniu herbaty, czy naprawieniu komputera. Kto oglądał Karate Kid, ten wie, że niezbadane są drogi prowadzące do perfekcji.

Cnota Ósma: Syfilis
Podobno w XVIII-sto wiecznej Francji pośrednim dowodem należenia do śmietanki towarzyskiej było zakażenie kiłą. Każdy arystokrata, jeśli chciał liczyć na szacunek wśród salonowych bywalców, musiał być w stanie pochwalić się dobrze udokumentowaną historią walki z kiłą. Dzisiaj, jak wiadomo, kiłę leczy się bardzo dobrze i krętek blady stracił już trochę tego blichtru. Trudniej za to tłumaczy się z oskarżeń o fałszerstwa naukowe i niekompetencję. Każdy Dobry Lekarz ma zastępy maluczkich, żałosnych przeciwników, którzy próbując oczernić jego Dobre Imię wymyślając niestworzone historie. Zadaniem Dobrego Lekarza jest w tym momencie, z typowym dla siebie dostojeństwem, wszystkiemu zaprzeczyć, wyjaśnić okoliczności nieporozumienia i z wybaczającym żalem – nie skierować sprawy do sądu.

Cnota Dziewiąta: Paryskie kontakty
W Dobrym Interesie Dobrego Lekarza jest częste wspominanie o licznych a wspaniałych znajomościach z najwybitniejszymi umysłami świata zachodniego. Warto zauważyć, że smaczku tym pięknym opowieściom dodają sprawnie wplatane obce słowa, na przykład wziąść i włanczać.

Cnota Dziesiąta: Nieomylność
Oczywistym jest, że w swojej dziedzinie Dobry Lekarz jest nieomylny. Nie każdy jednak wie, że nieomylność jego rozciąga się również na pozostałe specjalności medyczne. A już naprawdę mało kto zdaje sobie sprawę, że bycie Dobrym Lekarzem to także nieomylność w sprawach moralnych, politycznych i społecznych. Kiedy Jacek Kaczmarski pisał
„Wszyscyśmy z drwin
Sokratesa:
Nierozpoznana
Niewiedza;”
nie mógł mieć naturalnie na myśli Dobrych Lekarzy.

Tak mniej więcej rysuje się Portret Dobrego Lekarza. Chodzą słuchy, że Dziesięć Cnót nie jest zbiorem zamkniętym, że gdzieniegdzie funkcjonują przykazania dotyczące gry w golfa lub metrażu domu. Podobno nawet, gdzieś w odległych krainach za wielkim oceanem, przy zachodniej krawędzi świata, Cnoty brzmią zupełnie inaczej. Mówią o zdrowiu, chorobie, o smutku, radości, uśmiechu i sumieniu. Ale kto by wierzył w to bajdurzenie. Choć z drugiej strony, każde środowisko ma takich Dobrych Lekarzy, na jakich zasłużyło.
Fantastyczne! Poproszę o wstęp (chciałbym się jeszcze ponudzić).

A przypomniało mi się, co o lekarzach (zapewne o Dobrych Lekarzach swojej epoki) mawiał Władimir Iljicz Uljanow. Podobno powiedział, że "i z lekarza można zrobić człowieka; wystarczy odebrać mu futro i złoty zegarek".
Dziękuję, bardzo mi miło!
Wstęp podesłałem na PW, co tu będę śmiecił ;)
Alku, chyba jeszcze brakuje tutaj Cnoty Przenikliwości. Zwykły lekarz, żeby postawić diagnozę, musi zebrać wywiad i jakieś badania zlecić. Dobry Lekarz od razu wie, że pacjentowi nic nie dolega, i mówi:

"Nie zrobimy pani laparoskopii [...] nie ma potrzeby, ładnie pani wygląda".

Komentarz zwykłego lekarza, który kierował do szpitala na owąż: "Ależ ta medycyna poszła do przodu. Nie wiedziałem, że teraz diagnozujemy tylko brzydkie pacjentki".
Pamiętam, że chodziła mi po głowie podobna cnota, ale raczej miałaby się wiązać z umiejętnością Dobrego Lekarza związaną z błyskawicznym rozszyfrowaniem studentów. Postawa, że gość wie, kto jakim lekarzem będzie po tym, w jaki sposób siedzi na ławce, jest przezabawna.
Co do Twojego pomysłu - nie napisałbym tak nigdy, bo po pierwsze mnie nie wypada, po drugie się nie znam, po trzecie starałem się raczej wyśmiać ich zachowania niezwiązane z samym leczeniem, czy diagnozowaniem. Wystarczy Fakt kupić i poczytać, jak nas lekarze mordują, ja takich rzeczy pisać nie miałem w planach.
Wypracowanie szkolne "Jak być dobrym lekarzem"

:
Trzeba napisać piosenkę "dzieci"

ps Podoba się.